Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 2178


Troche o Ziołach Leczniczych - cz. II

Trochę z przeszłości

Wiele wydarzeń w średniowieczu spowodowało ugruntowanie się medycyny w klasztorach i opactwach. Inkwizycja, wyprawy krzyżowe do Ziemi Świętej, bardzo skutecznie wzmocniły pozycję klasztorów w Europie zarówno finansową jak i prawną. Na przełomie tysiącleci w klasztorach pojawiają się pierwsi mnisi potrafiący wykorzystać zdobycze w zakresie wiedzy o ziołach, ich właściwościach leczniczych i trujących, sposobach przygotowania różnych mikstur. Źródłem wiedzy były księgi starożytnych medyków, a te najbardziej cenione, jak prace HipokratesaGalena krążyły jako kopie po dworach i klasztorach. Przepisywano je wielokrotnie i coraz częściej pojawiały się nowe teorie o leczeniu chorób Wykorzystywano również wiedzę ludową z zakresu leczenia ziołami i nie tylko – bo kto dzisiaj poważnie potraktuje metodę na wypadanie włosów, czyli nacieranie głowy cebulą i popiołem ze spalonej myszy, albo inhalacje przy użyciu kleików z pluskiew? Takich absurdalnych receptur było sporo. Jednak obok tych absurdów istniały również receptury czysto ziołowe, z których część wykorzystuje się do dnia dzisiejszego.
Pojawienie się w XI wieku dzieł Hildegardy z Bingen, bezwzględnie „ruszyło” medycynę Europejską. Do czasów późnego średniowiecza jej dzieła nakreślały kierunki rozwoju medycyny. Jej receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie znalazły w końcu swe miejsce w annałach fitoterapii.
Na przełomie XV – XVI wieku w Polsce pojawiają się: „Zielnik Syreniusza” - autorstwa Szymona Syreńskiego, znakomitego botanika, prof. Uniwersytetu Krakowskiego, „Herbarz” – autorstwa Marcina Siennika, rozprawy medyczne Stefana z Kobylina. Te dzieła wyznaczały wtedy kierunki rozwoju medycyny naturalistycznej.
Na przełomie wieków pojawia się jeszcze jedna znakomita postać – Teofraz Paracelsus, który jest uznawany za prekursora dzisiejszej medycyny. Jako jeden z pierwszych zaczął stosować mieszanki ziołowe, zawierające od kilku do kilkunastu składników podkreślając, że mieszanki te należy odpowiednio dozować, a nie jak do tej pory, brać leki od czasu do czasu, a najlepiej wtedy, jak boli (skąd my to znamy ?). Rozwój medycyny w oparciu o leki roślinne trwał do połowy XVIII wieku. Pojawiło się wielu badaczy takich jak Karol Linneusz, który opisał i usystematyzował wiele setek roślin. Jego praca i ogromny wkład w badania nad roślinami został uznany przez wszystkich i dlatego przy łacińskich nazwach roślin pojawia się duża litera L. Jest to również pewna forma uznania jego ogromnej pracy jaką wykonał.
Wiek XIX to wiek pary, wielkich wynalazków i burzliwy rozwój wszelkiego rodzaju badań a szczególnie chemii. Ludzkość zachwycona wynalazkami, zachłysnęła się możliwościami techniki i człowieka. Jednak co pewien czas Natura dawała znać o sobie. Katastrofy, wojny ukazywały całkowitą ignorancję praw Natury przez człowieka, bo przecież postęp cywilizacyjny stawiany był i jest nade wszystko – coraz więcej, coraz szybciej, bo nie zdążymy.
A może by tak włączyć ABS-y ?

Babka lancetowata (Plantago lancelota L)
i Babka zwyczajna (Plantago maioris L)



















To bardzo stare ziele lecznicze. Wymieniana jest w spisach leków chińskich od ponad 3 000 lat. Już w tym czasie doceniono jej walory jako lek wykrztuśny, moczopędny. Znano jej walory w starożytnej Grecji i Rzymie, w Persji i Arabii. Litwini stosowali ją jako środek na krwawienia wewnętrzne, sporzą-dzając lecznicze wino poprzez wyciśnięcie soku z liści a następnie wymieszaniu z winem. Przypuszczam, że działanie tego środka było bardzo podobne do wina z aloesu.
Każdy zna tę roślinę. Rośnie w całej Polsce. Z uwagi na duże ilości śluzu w tej roślinie, stosowano i stosuje się nadal jako herbatę pomocną w leczeniu schorzeń dróg oddechowych, uporczywym kaszlu – a więc prawie nic się nie zmieniło od ponad trzech tysięcy lat. Na Kaszubach roślina ta była powszechnie znana i używana. Najczęściej robiono okłady z liści „na wrzody i inne zołzy”
Dla wrażliwych na ukąszenia owadów, polecam zmiażdżyć świeży liść babki i przyłożyć na miejsca po użądleniach pszczół, komarów. Również stosować można przy drobnych otarciach skóry w postaci okładów ze zmiażdżonych liści lub w postaci odwaru – 1 łyżka liści - 1 szklanka przegotowanej, ciepłej wody – doprowadzić do zagotowania i odstawić. Z zimnego odwaru robić kompresy i przykładać.
Przetwory z babki lancetowatej i babki zwyczajnej wchodzą w skład wielu mieszanek ziołowych przeciwzapalnych, wykrztuśnych, osłaniających. Odwary z samych liści można pić w przewlekłych nieżytach przewodu pokarmowego, bezkwaśności żołądka oraz uszkodzeniu błon śluzowych żołądka.

Odwar z liści babki
1 łyżkę liści babki zalać 1 ½ szklanką ciepłej wody i ogrzewać do wrzenia. Bardzo łagodnie gotować pod przykryciem ok. 5 minut. Odstawić na 10-15 minut i przecedzić Pić 2-3 razy dziennie po ½ szklanki w nieżycie jelit i biegunce. Powstały odwar może być użyty do okładów, płukań, przemywań oczu w zapaleniu spojówek i powiek, po uprzednim rozcieńczeniu przegotowaną, letnią wodą w proporcji 1:1.

Syrop wykrztuśny
100g świeżych liści babki pokroić na drobne kawałki lub zmielić w maszynce do mięsa. Z powstałej miazgi wycisnąć sok, a następnie rozpuścić w nim 100g cukru. Na tzw. „wolnym ogniu” ogrzewać do zagotowania.
Rozlać do małych buteleczek i przechowywać w lodówce. Tak przygotowany syrop, jest doskonałym środkiem wykrztuśnym i przeciwkaszlowym dla dzieci i nie tylko, bo my dorośli śmiało możemy również z takiego syropu korzystać. Stosować po 1 do 2 łyżeczek kilka razy dziennie.
Podobnie można robić syrop z cebuli z dodatkiem czosnku, który nie wymaga gotowania.
Jedna duża cebula, pokroić na cienkie plasterki, dodać dwie trzy łyżki miodu i odstawić w ciepłe miejsce, aż cebula puści sok. Można dodać 1 ząbek czosnku i sok z całej cytryny.

Biedrzeniec anyż (Pimpinella anisum L.)
Roślina znana od kilku tysięcy lat. W dolinie Tygrysu i Eufratu, rosła dziko. Zapach dojrzewających nasion zwrócił uwagę ówczesnych pasterzy i koczowników na tę dziwną, silnie pachnącą w słońcu roślinę. Bardzo szybko odkryto jej wartości lecznicze . Przy silnych bólach brzucha biedrzeniec anyż był nieoceniony. Anyż traktowany był jako antidotum na wszelkie trucizny. Ponieważ jest to roślina jednoroczna nauczono się go uprawiać. Zdobył taką popularność, że zakładano uprawy tej rośliny, a pozyskane nasiona stanowiły czasami ekwiwalent pieniężny za nabyty towar. W średniowieczu, wraz z mnichami, biedrzeniec anyż „przywędrował” do Europy. Znano już jego działanie.
Anyż stał się lekarstwem w dolegliwościach żołądkowo – jelitowych. Dodawano go do ciast, likierów, smażono w cukrze.
W kuchni wschodniej nadal dodaje się anyżu do sałatek, ciast – podobno w indyjskich liniach lotniczych, przy starcie i lądowaniu podaje się anyż do żucia, aby złagodzić skutki choroby lokomocyjnej. Wędkarze używają olejku anyżowego do zanęcania ryb – podobno „lepiej biorą”.
Dzisiaj anyż traktowany jest częściej jako aromatyczna przyprawa aniżeli lekarstwo, chociaż przy usuwaniu kolki u niemowląt jest bardzo wskazany, a u starszych dzieci - również przy lekkim nieżycie górnych dróg oddechowych.
Nie należy zapominać, o wizycie u lekarza, później można wspomagać leki ziołami.

Herbatka „anyżowa” – napar
Pół łyżki owoców anyżu zalać szklanką wrzątku. Parzyć pod przykryciem do 30 minut. Taki napar należy podawać ciepły. Niemowlętom po 1 łyżeczce naparu 3-4 razy dziennie, starszym dzieciom 2-3 łyżki stołowe również 3-4 razy dziennie. Przyjmować przy dolegliwościach żołądkowych przed jedzeniem i nie słodzić cukrem. Można dodać odrobinę miodu – kiedy pijemy herbatkę (po posiłku) przy problemach z drogami oddechowymi. Nasiona anyżu można mieszać z innymi ziołami: koprem włoskim, tymiankiem. Sposób przyrządzania jak wyżej.

Ciasteczka anyżowe
5 białek , 30 dkg cukru pudru, 10 dkg mąki, 3 dkg mielonych nasion anyżu.
Białka ubić, dodając stopniowo w czasie ubijania cukier puder. Wsypywać mąkę stopniowo, delikatnie mieszając. Tak przygotowaną masę układa się łyżeczką na blasze i piecze w średnio nagrzanym piekarniku (70 -80 stopni). Nie należy wstawiać ciasteczek do zimnego piekarnika. Proces pieczenia jest krótki i już po kilkunastu minutach możemy ocenić jakość naszych wyrobów.

Miód „anyżowy”
1-2 łyżki nasion anyżu rozgnieść w moździerzu i wymieszać z 1/2 szklanki miodu. Zażywa się taką miksturę 2 razy dziennie po 1 łyżce.

Biedrzeniec mniejszy (Pimpinella saxifraga)
















Podobnie jak biedrzeniec anyż znany od kilku tysięcy lat.
Korzeń biedrzeńca mniejszego początkowo takiej popularności nie zdobył. Dopiero odkrycie właściwości leczniczych korzenia, spowodowało większe zainteresowanie tą rośliną. Wieści o jego właściwościach przywędrowały do Europy razem z mnichami i rycerzami powracającymi z tzw. wypraw krzyżowych.
Jest to roślina wieloletnia i zawsze rosła dziko w dużych ilościach. Stosowano go w nieżytach żołądka i wszelkiego rodzaju niestrawnościach.
W średniowieczu medycyna klasztorna zalecała korzenie biedrzeńca mniejszego do żucia - przy „porażeniach języka” oraz zalecano w leczeniu dżumy i ochronie przed „morowym”powietrzem pod warunkiem, że noszono go na gołej skórze lewej piersi
Zalecany był przy mdłościach pochodzących od chorych nerek i jako środek przeciwko czarom. Sporządzany z 1/4 korzenia biedrzeńca, 1/3 pieprzu i tłuczonych nasion kminku. Środek chyba nie był skuteczny zważywszy na ilość wyroków wydanych przez Trybunał Inkwizycji, zabójstw i mordów dokonanych na ludziach posądzanych o czary.

Borówka czernica (Vaccinium myttillus L.)














Borówka czarna, czarna jagoda, jagodzina. W starożytności suszone owoce znane były jako lek przeciwbiegunkowy, a plemiona słowiańskie zbierały owoce borówki czernicy od niepamiętnych czasów, stosując je z dobrym skutkiem jako lek przy rozstroju żołądka i jelit. Suszone owoce stosuje się do dnia dzisiejszego. Mają one również lekkie działanie przeciwcukrzycowe i moczopędne. W czasie drugiej wojny światowej w trakcie Bitwy o Anglię zauważono, że lotnicy brytyjscy znacznie lepiej widzą w nocy. Po dokładnych obserwacjach stwierdz-ono, że dżem z jagód , który był tak chętnie zjadany, ma ogromne znaczenie na poprawę „widzenia nocnego”. Dżem wprowadzono jako „obowiązkowy” dodatek do posiłku przed nocnymi lotami. Spory na temat poprawy „widzenia nocnego” trwają do dzisiejszego dnia, ale w żadnym przypadku nie umniejsza to właściwości leczniczych tej niepozornej rośliny.
Szczegółowe badania przeprowadzono dopiero w latach 60. Potwierdzono teorię o wpływie związków chemicznych zawartych w owocach borówki na zdolność widzenia nocnego. Z owoców borówki czernicy wydzielono luteinę – związek chemiczny poprawiający mikrokrążenie w gałce ocznej, a tym samym poprawę widzenia min. w nocy – to przechyla szalę na korzyść teorii, o poprawie widzenia nocnego lotników brytyjskich w czasie II wojny światowej.
Dziwne właściwości jagód wykorzystuje się do dzisiejszego dnia - suszone lub gotowane mają właściwości przeciwbiegunkowe, natomiast świeży owoc – powoduje rozwolnienie. Owoce posiadają silne właściwości bakteriobójcze, przeciwzapalne i przeciwkrwotocznie. Bardzo korzystne jest spożywanie większej ilości owoców borówki w przypadkach tzw. „kurzej ślepoty”.
Z krzewinek borówki pozyskiwane są również liście. Suszone, a następnie mieszane z innymi ziołami i pite w postaci herbaty, obniżają poziom cukru we krwi. Dlatego wchodzą w skład ziół znanych jako „Diabetosan”.
W 1975 roku, pracując w jednym z Urzędów Gminy na terenie Kaszub, po raz pierwszy spotkałem się z tzw. borówką amerykańską. Pierwsza partia sadzonek została przywieziona z USA ok. 200 szt. i posadzona na torfowiskach. Po ok. trzech latach pojawiły się pierwsze owoce. Byłem trochę rozczarowany. Owoce duże, granatowe, ale miąż był jasnozielony. W smaku przypominały nasze czarne jagody. Obfitość zbiorów nastąpiła po 5 latach. Owoce zaczęły zdobywać popularność i coraz częściej można je dzisiaj kupić na targowiskach i w sklepach. Nie wiem, jaki wpływ na likwidację przypadłości wyżej opisanych ma owa borówka, ale polecam jako surowiec do przetworów z uwagi na dostępność oraz co najważniejsze, uprawa ich nie wymaga nawożenia nawozami sztucznymi.

Odwar z liści borówki czernicy
1 płaską łyżkę suszonych liści borówki zalać szklanką wody i gotować na wolnym ogniu ok. 5 minut. Przecedzić, pić 2-3 razy dziennie po ¾ szklanki w przypadku biegunki – dorośli, dla dzieci po ½ łyżki stołowej a dla niemowląt po ½ łyżeczki w porcji mleka. Najważniejsze jest podawanie odwaru w początkowych objawach biegunki. Odwar jest również pomocny przy zakażeniu dróg moczowych – dawkowanie j.w. Podobne dawkowanie stosuje się w przypadkach zapalenia dróg moczowych i pęcherza moczowego.
Odwar z liści borówki czernicy jest pomocny w leczeniu początkowego stadium cukrzycy i należy stosować go razem z innymi ziołami.

Odwar z suszonych owoców borówki
1 łyżkę stołową suszonych owoców zalać szklanką wody, doprowadzić do zagotowania i gotować na wolnym ogniu ok. 5 minut. Przecedzić i po ostygnięciu pić 2-3 razy dziennie, po pół szklanki po jedzeniu w przypadku biegunki.

Napar z owoców borówki z dodatkiem szałwii
- do stosowania zewnętrznego przy zapaleniu gardła lub stanach zapalnych jamy ustnej
2 łyżki stołowe suszonych owoców i 1 łyżkę stołową szałwii zalać szklanką wrzątku, doprowadzić do zagotowania – odstawić do ostudzenia. Otrzymanym naparem płukać gardło lub jamę ustną kilka razy dziennie.

Zupa jagodowa
1 szklankę świeżych owoców zalać 3 szklankami wody, zagotować i przetrzeć przez sito (uważam, że można zmiksować). Odstawić i dodać do gorącej zupy 4 łyżki słodkiej śmietany 18 lub 22% wymieszanej z 1 łyżką mączki ziemniaczaną rozpuszczoną w 1/3 szklance wody. Zagotować ponownie i odstawić. Do tej zupy „pasują”: lane kluseczki, pianka z białek ubitych na sztywno z cukrem (piankę można kłaść łyżką bezpośrednio na gotującą się zupę lub kłaść bezpośrednio na talerz z zupą) lub z drobnym makaronem ugotowanym wcześniej.

Kisiel jagodowy
1 szklankę świeżych jagód zalać dwoma szklankami wody, wsypać cukier (ilość według uznania) i doprowadzić do zagotowania. Zmniejszyć ogień i dodać dwie łyżki mąki ziemniaczanej rozmieszanej w 1/3 szklanki wody. Chwilę pogotować na wolnym ogniu, rozlać do miseczek i schłodzić. Jeżeli ktoś lubi gęsty kisiel, może pół łyżki mączki więcej. Jako ozdoba – na górę – bita śmietana.
Na zimę można robić przetwory z jagód zasypanych cukrem i krótko pasteryzowane - do wykorzystania jako dodatek do ciast, pierogów i wszelkich innych smakołyków.

Borówka brusznica (Vaccinium vitis idea L.)
Znana już w starożytności. Dojrzałe jagody są czerwone zewnątrz, a w środku białe. Moja babcia robiła z nich konfitury. Smażyło się je w cukrze, a następnie zamykało w małych słoikach na gorąco. „Trzymały” całą zimę. Drugim sposobem było ucieranie surowych borówek z dużą ilością cukru. Bardzo żmudna praca, ale efekt murowany. Tak utarte borówki były wkładane do małych słoików, na wierzch kładziono krążek pergaminu, nalewano pół łyżeczki spirytusu i podpalano. Słoiki natychmiast były zamykane. Spirytus palił się do momentu, kiedy zabrakło tlenu. W ten sposób wytwarzała się lekka próżnia i borówki spokojnie mogły stać kilka miesięcy. Pamiętam, że dodawano również do borówek gruszki. Dla osób, które jedzą mięso, polecam borówki jako znakomity dodatek do pieczonej kaczki. Również „pasują” do wszystkich mięs z dziczyzny. Jest to też znakomity dodatek do ciast, w których używa się konfitur, dżemów i innych przetworów z owoców borówki brusznicy. Można mieszać z tartym chrzanem i podawać zamiast musztardy.
W medycynie ludowej wykorzystywano również liście tej borówki w leczeniu dolegliwości reumatycznych i dróg moczowych. Późniejsze badania właściwości leczniczych liści potwierdziły w części te zalety lecznicze. Liście to dobry środek przy leczeniu stanów zapalnych dróg moczowych oraz obniżaniu ciśnienia tętniczego. Należy jednak pamiętać, że nadmiar herbatek z liści lub przetworów z owoców borówki, nie jest wskazany w chorobach pęcherzyka żółciowego. Sok lub dżem z owoców wymieszany z gorącą wodą lub inną słabą herbatą obniża lekko gorączkę.
Odwar z liści stosowany w medycynie ludowej przy stanach zapalnych dróg moczowych
1 ½ łyżki suszonych liści borówki zalać szklanka zimnej wody. Doprowadzić do zagotowania i gotować na wolnym ogniu do 2 minut. Odcedzić, pić po pół szklanki 2-3 razy dziennie.

Borówki „kwaszone”
Umyte i osączone borówki wsypać do 1 ½ litrowego słoja. Zalać zalewą sporządzoną z 1 litra przegotowanej i ostudzonej wody (do gorącej wody dodać 2 czubate łyżki cukru i pół łyżki soli). Cukier i sól muszą dobrze się rozpuścić. Dodać dwa - trzy obrane i pokrojone na ćwiartki jabłka (najlepsze były antonówki, tylko kto jeszcze pamięta smak tej odmiany?) najlepiej kwaskowate jabłka. Kto lubi, może dodać kilka goździków, trochę cynamonu. Ostudzoną zalewą zalać owoce, zakręcić słój i odstawić w chłodne miejsce.
Zobacz także:

Trochę o ziołach leczniczych cz. I

(Jeżeli chcesz uzyskać pomoc i radę skontaktuj się z redakcją Macierzy)

 Zielarstwo, Terapie Naturalne - tel. 605 766 028

 Tekst i rysunki: fitoterapeuta Andrzej Sołtysiński 

Opracowanie: Mojry

Z naszego bloga


Top 11

Najpopularniejsze artykuły: 


Pomóż


SM: Pomóż Adamowi Przetrwać

Biuletyn Macierz


Biuletyn Macierz 1(5) 2008
Najnowszy numer pisma MACIERZ! 24 strony A4! Zobacz więcej

Newsletter


Wyślij

Po więcej informacji zapisz
się do naszego newslettera

Licznik odwiedzin: 1476250 Ostatnia aktualizacja strony: 2012-05-22 00:34:07