Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 6219


Rak i terapie antynowotworowe - stan wiedzy naukowej - wiosna 2010

Stan wiedzy naukowej: Rak i terapie antynowotworowe - rok 2010

Coraz więcej jest zachorowań na raka i nowotwory. Nauka odkrywa coraz więcej, pokazując jednak, że czas najwyższy zwrócić się ku zdrowemu naturalnemu życiu, oczyścić otoczenie z kancerogenów! Szacuje się, że w ciągu 10–15 lat ich liczba wzrośnie dwukrotnie – mówi dr Janusz Meder, szef Polskiej Unii Onkologii. Jeszcze kilka lat temu na wyleczenie z nowotworu mogła liczyć jedna trzecia chorych. Teraz, w 2010 roku wśród mężczyzn ten wskaźnik wzrósł do 37 procent, wśród kobiet nawet do 45 procent. 

Nie jest łatwo pisać o nowotworach i onkologii w polskich realiach, gdy wiemy, że brakuje miejsc w szpitalach, pieniędzy na leczenie, a pacjenci i lekarze muszą stawiać czoła nie tylko samej chorobie, ale i zawiłościom systemowym. Nowotwór to nieprawidłowy i nadmierny rozrost tkanki ustroju, nieskoordynowany z pozostałymi tkankami, trwający mimo ustąpienia czynnika, który go wywołał i nie reagujący na naturalne mechanizmy regulacyjne organizmu. W procesie nowotworowym przeważa proces podziałów nad obumieraniem komórek z zahamowaniem ich zróżnicowania. Czasami występują przerzuty nowotworów na inne narządy polegające na pojawieniu się wtórnych ognisk nowotworowych, pochodzących z rozsiewających się komórek ogniska pierwotnego

Nowotwory dzieli się na łagodne i złośliwe. Nowotwory łagodne w przeciwieństwie do złośliwych rosną wolniej, nie naciekają okolicznych tkanek (naczyń krwionośnych i limfatycznych) i nie przerzutują drogą krwi lub chłonki do węzłów limfatycznych i narządów odległych, a po usunięciu chirurgicznym z reguły nie odrastają. Mogą być jednak niebezpieczne, tzn. miejscowo złośliwe, gdy rosną w okolicach trudno dostępnych chirurgicznie lub osiągają znaczne rozmiary (np. nabłoniak podstawnokomórkowy). W zależności od pochodzenia tkankowego nowotwory złośliwe dzielimy na: raki i mięsaki. Raki to nowotwory wywodzące się z tkanki nabłonkowej, natomiast mięsaki wywodzą się z tkanek pochodzenia mezenchymalnego lub neuroektodermalnego. W etiologii nowotworów bierze się pod uwagę wypływ czynników karcinogennych, do których należą m.in. mutageny, zakażenia wirusowe, mających uaktywniać onkogeny.

 

Zbawienne skutki jedzenia orzechów

Garść orzechów włoskich dziennie pozwala na skuteczne zapobieganie nowotworom prostaty. Naukowcy amerykańscy prowadzili badania na myszach, które wykazały, że bogate w kwasy omega-3 orzechy zapobiegają rozwojowi nowotworów i spowalniają tempo ich wzrostu. Zdaniem badaczy, w 2010 roku, mężczyźni powinni zjadać około 14 orzechów dziennie. Rak prostaty jest drugą pod względem powszechności chorobą nowotworową wśród mężczyzn i w samej tylko Wielkiej Brytanii zabija każdego roku aż 10 tysięcy osób. Znowu nauka potwierdza znaną z medycyny naturalnej prawdę o skutecznych lekach i profilaktyce! 

 

Zbawienna rola beta-blokerów

Beta-blokery stosowane w obniżaniu ciśnienia krwi mogą zapobiegać rozprzestrzenianiu się nowotworów. Naukowcy niemieccy i brytyjscy odkryli, że pacjenci, którzy regularnie zażywają beta-blokery, mają znacznie większe szanse na wyleczenie z choroby nowotworowej, niż inni chorzy. Zdaniem ekspertów, leki prawdopodobnie blokują również działanie hormonów, które sprzyjają rozprzestrzenianiu się komórek nowotworowych w obrębie organizmu.

 

Lek na raka skóry 

Amerykańscy naukowcy wynaleźli szczepionkę, która części pacjentów pomogła w pełni pozbyć się raka skóry. Testy trwają. Szczepionka atakuje bezpośrednio komórki rakowe, ponadto wzmacnia naturalną reakcję organizmu na nowotwór. Nie powoduje skutków ubocznych. W badanej próbie 16% pacjentów udało się wyleczyć zupełnie, kolejnych 28% zanotowało zmniejszenie się rozmiaru guza o ponad połowę. W ciągu pięciu lat lek powinien być oficjalnie dostępny na rynku. Rak skóry jest obecnie najczęstszą formą nowotworu, zwłaszcza wśród młodych ludzi. 

 

Rewolucyjna metoda leczenia z raka skóry

Przełom w walce z rakiem skóry! Do tej pory chorzy musieli chodzić na naświetlania do szpitala. Teraz pacjenci będą mogli skorzystać z przenośnego urządzenia, które pozwoli wyleczyć wczesne stadia choroby. Kuracja ta nosi nazwę metody fotodynamicznej - na zmianę chorobową najpierw trzeba nałożyć specjalną maść, a potem przykleić specjalny plaster. Pod wpływem światła o określonej długości fal w ranie dochodzi do chemicznej reakcji, która niszczy komórki rakowe. Dzięki tej metodzie można wyleczyć nawet do 90% przypadków. Już wkrótce, dzięki miniaturyzacji brytyjscy pacjenci będą mogli skorzystać z przenośnego urządzenia. Tak uproszczoną terapię będzie mógł zapisać nawet lekarz pierwszego kontaktu. 

 

Witaminy i wapno redukują ryzyko raka piersi

Uzupełnianie diety witaminami i wapniem zmniejsza ryzyko raka piersi - poinformowali naukowcy z Puerto Rico na tegorocznym spotkaniu Amerykańskiego Związku Badań nad Rakiem. - Efekt nie jest natychmiastowy. Jeżeli dzisiaj weźmiesz witaminy, twoje ryzyko nie zmniejszy się jutro - tłumaczy doktor Jaime Matta profesor z Ponce School of Medicine w Puerto Rico. I dodaje, że efekt jest długofalowy. Matta podejrzewa, że suplementacja diety wapniem pomaga w naprawie DNA, złożonym procesie angażującym ponad 200 różnych białek. Naprawa DNA jest niezbędna dla utrzymania stabilności genomu, a zaburzenia tego procesu prowadzą do nagromadzenia mutacji i rozwoju raka.

W ramach projektu przeprowadzono analizę historii medycznej 268 kobiet chorych na raka piersi i 457 ich zdrowych rówieśniczek. Czynnikami zwiększającymi prawdopodobieństwo zachorowania na raka był starszy wiek, przypadki nowotworu sutka w rodzinie, obniżona zdolność do naprawy DNA i brak karmienia piersią. Według wyników badania wzbogacenie diety witaminami zmniejsza ryzyko raka piersi o 30 procent, a wapniem o 40 procent. Jak podkreśla autor doniesienia, doktor Matta "nie mówimy tu o bardzo wysokich dawkach witamin i wapna, tak więc jest to zdecydowanie jedna z metod, którą można wdrożyć aby zmniejszyć ryzyko". 

 

Herbata zmniejsza ryzyko raka jajników

Kobiety, które wypijają dwie filiżanki czarnej herbaty lub jedną filiżankę zielonej herbaty dziennie, mogą zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jajników nawet o połowę. Naukowcy amerykańscy z uniwersytetu w Waszyngtonie przeprowadzili na grupie 2000 kobiet badania, które wykazały, że wypijanie co najmniej jednej filiżanki zielonej herbaty dziennie pozwala zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jajników aż o 54%. Do podobnych wniosków doszli badacze ze Sztokholmu, którzy odnotowali podobny efekt u kobiet wypijających co najmniej 2 filiżanki czarnej herbaty dziennie. Zatem drogie panie, warto wypijać przynajmniej dwie solidne filiżanki lub szklanki porządnie zaparzonej zielonej herbaty dziennie! 

 

Brokuły i jabłka kontra rak

Jedzenie potraw bogatych w flawonole może zapobiegać zachorowaniu na raka trzustki - twierdzą amerykańscy naukowcy. Rak trzustki to jeden z najgroźniejszych nowotworów. Jednak zdaniem naukowców z Uniwersytetu Hawajskiego odpowiednia dieta może pomóc nas uchronić przed tym śmiertelnie niebezpiecznym schorzeniem. W ramach badania opublikowanego przez "American Journal of Epidemiology" prześledzono zwyczaje dietetyczne ponad 183 tysiecy osób na przestrzeni 8 lat. Okazało się, że jedzenie pokarmów bogatych w flawonole, np. brokułów, jabłek, kapusty czy cebuli, zmniejszało ryzyko zachorowania na raka trzustki nawet o 23 procent.

Co ciekawe, jedzenie potraw bogatych w flawonole częściowo niwelowało również szkodliwe skutki palenia papierosów, wymieniane jako jedna z głównych przyczyn zachorowań na raka trzustki. Ochronne działanie popularnych warzyw i owoców wynika zapewne z faktu, iż zawarte m.in. w brokułach, jabłkach, cebuli i kapuście flawonole są grupą silnie działających przeciwutleniaczy. Nie tylko ułatwiają one wydalanie rakotwórczych związków z organizmu, ale też hamują rozwój już istniejących komórek rakowych. 

 

Cynk atakuje nowotwory

Kompleks cynku(II) może w przyszłości stanowić alternatywę dla dziś stosowanych leków przeciwnowotworowych, których antyrakowe działanie oparte jest na obecności cząstek platyny. Najnowsze dane wskazują, iż kompleks cynku(II) równie skutecznie zabija komórki rakowe, nie wywołując tak drastycznych efektów ubocznych terapii - donosi "Dalton Transactions". Stosowane dziś w terapii nowotworów substancje chemiczne skutecznie zabijają komórki rakowe, uszkadzając jednocześnie zdrowe tkanki organizmu chorego. Objawy ich niepożądanego działania określane są mianem efektów ubocznych terapii. Co więcej, na część leków antyrakowych komórki nowotworowe uodporniają się - niczym bakterie na antybiotyki! Wspiera to pośrednio teorie o bakteryjnym lub wirusowym czy grzybicznym pochodzeniu nowotworów. 

Naukowy z Uniwersytetu w Kalabrii (Włochy) odkryli nowe, przciwnowotworowe właściwości kompleksu cynku(II), który może w przyszłości zastąpić leki antyrakowe powodujące silne, niekorzystne efekty uboczne terapii, w skład których wchodzi między innymi droga platyna. Antynowotworowa cząsteczka utworzona jest z jonu cynku, który otoczony jest kilkoma organicznymi cząsteczkami o pierścieniowej budowie, wykazującymi właściwości chelatujące. Kompleksy cynku(II) z takimi płaskimi ligandami są szczególnie interesujące ze względu na swoje właściwości antynowotworowe. Znowu zwycięża medycyna naturalna ze swoją wiedzą o organicznym cynku! 

W eksperymentach naukowcy przetestowali antyrakowe cechy kompleksu cynku(II) na komórkach nowotworu prostaty. Okazało się, iż wielokrotnie tańszy od platyny cynk porównywalnie skutecznie niszczy komórki rakowe, nie wywołując jednocześnie tak silnych efektów ubocznych, jak używany kontrolnie, dostępny w aptekach lek na bazie platyny. Jak twierdzą włoscy badacze, dziś nie jest znany dokładny mechanizm odpowiedzialny za antyrakowe cechy kompleksu cynku(II), jednak uzyskane podczas badań wyniki są bardzo obiecujące. Z tego względu prowadzone są intensywne prace eksperymentalne, które mają na celu dokładne poznanie właściwości nowo wytworzonego kompleksu cynku(II). Naukowcy mają nadzieję, iż nowy tani, a przez to powszechnie dostępny lek przeciwnowotworowy na bazie cynku, trafi jak najszybciej do aptek.

 

Zablokowanie mikroRNA powstrzyma przerzuty raka piersi

Opracowano nowy rodzaj terapii, która zapobiega powstawaniu przerzutów raka sutka do innych narządów - informuje najnowszy numer czasopisma "Nature Biotechnology". Metoda, która polega na blokowaniu działania małych cząsteczek RNA została narazie przebadana na mysim modelu tej choroby i jeżeli jej skuteczność oraz bezpieczeństwo stosowania potwierdzi się w badaniach klinicznych, ma szansę stać się nowym sposobem leczenia tego nowotworu u pacjentek.

Przerzuty nowotworów są główną przyczyną śmierci na skutek raka, niestety z różnych powodów opracowanie terapii dla pacjentów z guzami wtórnymi nie jest proste. Jedną z przyczyn dotychczas było niewystarczające zrozumienie mechanizmów zaangażowanych w rozwój i rozprzestrzenianie się nowotworów, a przez to brak znajomości cząsteczek, które mogłyby stać się celem terapii.

Ostatnio dużo badań poświęcono tzw. mikroRNA - małym cząsteczkom RNA zaangażowanym w kontrolę ekspresji genów w normalnych komórkach oraz odpowiedzialnych za rozwój niektórych chorób. Jak się okazało mikroRNA są kluczowymi regulatorami powstawania przerzutów nowotworów. Na podstawie tej wiedzy opracowano już nowy rodzaj leków o nazwie antagomiry. Antagomiry są oligonukleotydami komplementarnymi (czyli pasującymi) do określonych cząsteczek mikroRNA a ich zadaniem jest wyłapanie i zablokowanie działania mikroRNA

Robert Weinberg wraz z kolegami z Whitehead Institute for Biomedical Research w swojej najnowszej pracy wykazał, że antagomiry są skuteczne w leczeniu przerzutów raka piersi u myszy. Lek hamujący mikroRNA odpowiedzialne za rozprzestrzenianie się tego nowotworu podawano zwierzętom dożylnie i zaobserwowano zahamowanie powstawania przerzutów. Naukowcy nie zaobserwowali żadnego działania antagomiru na wzrost guzów pierwotnych, ani wtórnych które powstały przed rozpoczęciem terapii. Natomiast liczba nowopowstałych przerzutów w porównaniu do myszy kontrolnych zmalała aż o 80 procent. 

 

Gen, którego zablokowanie może uskutecznić radioterapię

Naukowcy brytyjscy odkryli gen, którego zablokowanie może zwiększyć skuteczność radioterapii. Badacze z Instytutu Graya odkryli, że gen POLQ odgrywający znaczącą rolę w naprawie uszkodzonego DNA zmniejsza skuteczność działania naświetlania. Zdaniem badaczy, odkrycie to może pomóc w opracowaniu leków wspomagających radioterapię, która odgrywa ważną rolę aż w 40% przypadkach leczenia chorób nowotworowych. 

 

Jest szansa na skuteczniejszą walkę z rakiem

Amerykańscy naukowcy mają nadzieję, że teraz walka z rakiem będzie skuteczniejsza. Amerykańskim naukowcom udało się zsyntetyzować cząsteczkę, która zatrzymuje proces rozprzestrzeniania się komórek nowotworowych i zapobiega tworzeniu przerzutów. Według badaczy, ich odkrycia otwierają nowy, bardzo obiecujący kierunek w walce z rakiem. Badania były prowadzone przez zespół uczonych pod kierownictwem dr Xin-Yun Huanga z Weill Cornell Medical College w Nowym Jorku przy współpracy z Brookheaven National Laboratory.

Materiałem wyjściowym do badań był  tzw. migrastatin, substancja wydzielana przez bakterie, roztocza, posiadająca niezauważoną dotąd zdolność do hamowania migracji komórek nowotworowych. Po latach eksperymentów, naukowcom udało się wytworzyć sztuczny analog migrastatinu, makroteton, który – jak twierdzi dr Huang - "tysiąckrotnie" przewyższa oryginał pod względem skuteczności. W 2005 roku uczeniu opublikowali pracę, która pokazała, że makroketon i jego analogi zatrzymują przerzuty, lecz wtedy nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje. Teraz badacze wyjaśnili i opisali cały mechanizm biologiczny.

Według nich, makroketon neutralizuje działanie fascyny, tj. białka, które jest zaangażowane w stabilizację wiązek aktyny w niektórych procesach komórkowych. Bez tworzenia takich wiązek komórki nie mogą się przemieszczać, ponieważ niektóre włókna aktynowe są zbyt słabe. Nowe cząsteczki nie wykluczają pojawienia się guza pierwotnego, ale nie pozwalają na rozprzestrzenienie się choroby.

Eksperymenty na myszach wykazały, że efektywność makroketonu w zapobieganiu powstawania przerzutów przekracza 80 proc. Nawet wtedy, gdy był on podawany zwierzętom po powstaniu guzów nowotworowych, hamował przerzuty. Myszy, które otrzymały substancję, spokojnie żyły, natomiast u osobników, którym jej nie zaaplikowano, zanotowano nowe ogniska choroby.

- Ponad 90 proc. chorych na raka umiera z powodu tego, że ich nowotwór rozprzestrzenił się, dlatego bardzo potrzebujemy sposobu na powstrzymanie przerzutów - mówi dr Huang. - Te badania oferują zmianę w myśleniu i, potencjalnie, mogą wyznaczyć nowy kierunek w terapii - dodaje. Artykuł z wynikami badań został opublikowany w prestiżowym czasopiśmie "Nature".

 

Przeciwciała przeciwko rakowi

Opracowano dwa nowe przeciwciała blokujące receptory białka Notch, które po gruntownym zbadaniu mają szansę stać się skutecznymi lekami przeciwnowotworowymi - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature". Ścieżka sygnałowa Notch odgrywa kluczową rolę w komunikacji komórek, reguluje ich podziały oraz wzrost i różnicowanie. Zaburzenia tej sygnalizacji leżą u podstaw wielu chorób, między innymi większości rodzajów raka.

Christian Siebel wraz z kolegami z Genentech w Kalifornii otrzymał wysoce specyficzne przeciwciała dla dwóch z czterech receptorów błonowych Notch - Notch1 i Notch2. Następnie naukowcy wykazali, że stworzone przez nich przeciwciało skierowane przeciwko Notch1 blokuje rozwój raka w wielu różnych mysich modelach nowotworów - hamuje wzrost komórek nowotworowych, a także zapobiega powstawaniu nowych naczyń krwionośnych odżywiających guza.

Dotychczas dostępne były jedynie mało specyficzne leki blokujące działanie różnych receptorów Notch, niestety niska specyficzność wiązała się z dużą toksycznością oraz hamowaniem również innych ścieżek sygnałowych. Nowe przeciwciała są bezpieczniejsze i wysoce specyficzne a dzięki temu atrakcyjne z klinicznego punktu widzenia oraz idealne do badań roli poszczególnych receptorów Notch. 

 

Koktajl białkowy skłania komórki raka okrężnicy do samobójstwa

Dzięki zastosowaniu specjalnej mieszanki dwóch białek można skierować zmienione nowotworowo komórki jelita grubego na drogę apoptozy - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature". Opisana przez nich metoda ma szansę stać się skutecznym sposobem leczenia raka. Xiangwei Wu wraz z kolegami z MD Anderson Cancer Center w Houston opracował nowy rodzaj terapii, której celem jest ścieżka sygnałowa zaangażowana we wczesne etapy nowotworzenia. Zastosowanie mieszanki białek o nazwach o TRAIL o RAc powoduje, że komórki polipów jelit popełniają samobójstwo, co potwierdzono w mysim modelu choroby oraz wycinkach ludzkich tkanek.

Co najważniejsze tego rodzaju koktajl białkowy nie działa na normalne zdrowe komórki dzięki czemu metoda wydaje się być obiecująca w zapobieganiu raka okrężnicy u ludzi. Ponadto jak podkreślają autorzy badań tego rodzaju terapia byłaby dużo tańsza i bezpieczniejsza od standardowej chemioterapii. 

 

Dutasteryd zapobiega rakowi prostaty

Dutasteryd, lek stosowany u mężczyzn z łagodnym przerostem prostaty, zmniejsza także ryzyko zachorowania na raka tego narządu - informuje "New England Journal of Medicine". Dutasteryd, inhibitor 5-alfa reduktazy, bywa także stosowany w leczeniu łysienia. Trwające cztery lata międzynarodowe badania objęły ponad 6500 mężczyzn z wysokim ryzykiem raka prostaty - mieli od 50 do 75 lat i wysoki poziom antygenu specyficznego dla prostaty (PSA). Okazało się, że przyjmujący dutasteryd są o 23 procent mniej zagrożeni rakiem niż ci, którzy przyjmowali placebo. Zdaniem autorów badań wskazane są dalsze prace nad tym zagadnieniem.

Wcześniejsze badania (2003) wykazały podobne działanie w przypadku podobnego leku - finasterydu - zmniejszał on zagrożenie rakiem o 1/4, jednak wykryte nowotwory były bardziej agresywne. Zarówno dutasteryd, jak i finasteryd pomagają przy powszechnie występującym wśród mężczyn w starszym wieku przeroście prostaty - jego głównym objawem jest częste, utrudnione oddawanie moczu.

 

Naukowcy pracują nad nową metodą leczenia nowotworów

Naukowcy brytyjscy pracują nad nową metodą niszczenia nowotworów piersi przy pomocy lodu. Zdaniem badaczy, krioterapia stosowana z powodzeniem w leczeniu nowotworów prostaty może sprawdzić się również w przypadku raka piersi. Nowa technika polega na wprowadzaniu do guza kilku przypominających igły sond, przez które jest doprowadzany bardzo zimny gaz, wskutek czego wokół nowotworu powstaje lodowa kula niszcząca komórki rakowe. Próby leczenia nowotworów przy pomocy krioterapii podejmowano już wcześniej, ale najnowsza metoda jest tylko w minimalnym stopniu inwazyjna i nie wymaga interwencji chirurgicznej, jednak jej twórcy uprzedzają, że jej upowszechnienie w medycynie może być kwestią wielu lat. 

 

Hormony z jajników nasilają podziały komórek macierzystych piersi

Żeńskie hormony płciowe estrogen i progesteron zwiększają liczbę komórek macierzystych gruczołów sutkowych u myszy, pomimo że komórki te nie mają receptorów estrogenowych - informują naukowcy z Australii na łamach pisma "Nature". Ich zdaniem może to być przyczyną zwiększonego ryzyka raka piersi związanego z ciążą. Estrogen i progesteron, hormony sterydowe produkowane przez jajniki, zwiększają ryzyko raka sutka, niemniej jednak komórkowe mechanizmy odpowiedzialne za to ryzyko nie są narazie znane.

Jane Visvader wraz z kolegami z The Walter and Eliza Hall Institute of Medical Research w Melbourne wykazał, że wielkość populacji komórek macierzystych gruczołu sutkowego u myszy jest regulowana właśnie poprzez hormony sterydowe. Obydwa hormony wpływają na zwiększenie liczby komórek macierzystych, a usunięcie jajników lub zastosowanie inhibitora syntezy estrogenu upośledza zdolność komórek macierzystych do stałego odnawiania swojej populacji. Jak zaobserwowali autorzy badań, ciąża prowadzi do zwiększenia liczby komórek macierzystych gruczołu sutkowego, co ich zdaniem może skutkować powielaniem nieprawidłowych komórek niosących mutację i rozwojem raka piersi.

 

Naukowcy: owoce i warzywa chronią przed rakiem

Jedzenie dużych ilości warzyw i owoców w pewnym stopniu obniża ryzyko zachorowania na nowotwór złośliwy - wynika z najnowszej analizy, którą publikuje pismo "Journal of the National Cancer Institute". Dieta bogata w warzywa i owoce jest uważana za element zdrowego stylu życia. Badania potwierdzają, że odgrywa ona ważna rolę w redukcji ryzyka chorób układu krążenia, a wielu naukowców podkreśla również jej rolę w zapobieganiu chorobom nowotworowym, choć dane na ten temat są mniej przekonujące. 

Codzienne spożycie 200 gramów owoców i warzyw skutkuje jedynie 3-procentowym zmniejszeniem ryzyka wystąpienia choroby. Nie badano jednak większego spożycia warzyw i owoców ani samych wegetarian, u których zachorowalność od wieków jest znacząco niższa na wszystkie choroby, w tym na nowotwory! Wiele międzynarodowych organizacji, w tym Światowa Organizacja Zdrowia, zaleca spożywanie pięciu posiłków zawierających warzywa i owoce. Tak zbilansowana dieta może ograniczyć prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworów i innych chorób w naszych organizmach. 

Naukowcy z Mount Sinai School of Medicine w Nowym Jorku przeanalizowali dane zebrane w szeroko zakrojonym europejskim badaniu o skrótowej nazwie EPIC (European Prospective Investigation into Cancer and Nutrition), które objęły niemal 480 tys. Europejczyków z Danii, Francji, Niemiec, Grecji, Włoch, Holandii, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji oraz Wielkiej Brytanii. Zebrano szczegółowe informacje na temat ich nawyków żywieniowych oraz stylu życia. W ciągu kolejnych 8-9 lat w badanej grupie stwierdzono ponad 30 tys. przypadków zachorowań na nowotwór złośliwy.

Okazało się, że osoby jedzące duże ilości warzyw i owoców miały w pewnym stopniu obniżone ryzyko nowotworu złośliwego. Regularne jedzenie warzyw przynosiło znaczne korzyści szczególnie kobietom. Osoby pijące dużo alkoholu i jedzące regularnie warzywa i owoce miały tylko nieco obniżone ryzyko zachorowania na nowotwory złośliwe, ale tylko te związane z piciem alkoholu lub paleniem tytoniu. Na podstawie tych wyników, autorzy pracy ocenili, że dieta bogata w warzywa i owoce ma sama w sobie tylko niewielkie działanie przeciwnowotworowe. Trzeba także kompleksowo dbać o zdrowie, porzucić picie alkoholu, porzucić jedzenie mięsa, ćpanie narkotyków i palenie tytoniu! Konieczne jest także zażywanie odpwiedniej ilości ruchu na świeżym powietrzu. 

Jak napisali w swoim artykule, "w badanej populacji osoby jedzące większe ilości warzyw i owoców przejawiały też inne zachowania uważane za zdrowe - np. spożywanie niewielkich ilości alkoholu, niepalenie papierosów lub palenie przez krótki okres w życiu oraz większą aktywność fizyczną - co mogło mieć wpływ na spadek ryzyka raka". Według autora komentarza odredakcyjnego, dr. Waltera C. Wiletta z Harvard School of Public Health, praca ta wyraźnie potwierdza wyniki innych badań, wskazujące, że spożywanie dużych ilości owoców i warzyw samo w sobie nie obniża ryzyka zachorowania na raka lub robi to w niewielkim stopniu. Badacz przypomina zarazem, że istnieją mocne dowody na jej korzystne działanie w prewencji chorób układu krążenia. Zdaniem dr. Wiletta, w przyszłości naukowcy powinni się skupić na analizowaniu przeciwnowotworowych własności poszczególnych warzyw i owoców znanych z medycyny naturalnej. 

Zdaniem naukowców mniejszy odsetek nowotworów występujących u osób, które spożywały więcej owoców i warzyw, to rezultat tego, że prowadziły one po prostu zdrowszy tryb życia. To nie sama dieta, ale także mniejsze ilości wypijanego alkoholu, większa aktywność fizyczna oraz brak nałogów sprawiły, że zachorowalność na raka była u nich mniejsza. Wcześniejsze badania zwykle pokazywały, że samo spożywanie owoców i warzyw może skutkować zmniejszeniem prawdopodobieństwa zachorowania na raka o średnio 20-30 procent. Doktor Michael Thun podkreśla, że najnowsze wyniki wyraźnie pokazują, że do tej pory przeceniano wpływ owoców i warzyw. Tyle, że w tych badaniach, nie brano pod uwagę społeczności wegetariańskich, których wyniki dotyczyły, a przeciętną, wszystkożerną i wszystkoćpającą zbiorowość. 

Znowu potwierdza się stara prawda, że żywienie wegetariańskie, które zapobiega faktycznie powstawaniu nowotworów w sposób znaczący, nie jest tym samym, co dodanie odrobiny więcej owoców i warzyw do swojego mięsożerstwa, pijaństwa, nikotynizmu i ćpania różnych świństw, w tym wdychania spalin samochodowych. Zdrowe życie to wegetarianizm stosowany kompleksowo! 

 

Witamina D pomaga w walce z rakiem

Osoby, które spędzają więcej czasu na zewnątrz pomieszczeń, mają większe szanse na przezwyciężenie pewnych typów nowotworów, uważają naukowcy. Osoby, które mają wysoki poziom witaminy D – produkowanej przez organizm dzięki światłu słonecznemu – i u których zdiagnozowano raka okrężnicy, miały 50% więcej szans na przeżycie niż osoby z niskimi poziomami witaminy D. Witamina D, którą można też znaleźć w niewielkich ilościach w pokarmie, takim jak rybi tłuszcz, jest ważnym elementem chroniącym organizm przed osteoporozą, cukrzycą, astmą, wysokim ciśnieniem krwi, depresją i wieloma innymi.

Profesor Kimmie Ng z Dana-Farber Cancer Institute w Bostonie, który prowadził 1017 pacjentów z rakiem okrężnicy przez 9 lat, stwierdził: Nasze badania pokazują, że poziom witaminy D w przypadku raka okrężnicy może być istotnym czynnikiem wpływającym na przeżycie. Planujemy dalsze badania, by zobaczyć, czy w przypadku nowotworu jelita witamina D ma również takie działanie i jak w ogóle działa. Wyniki badań opublikowano w „British Journal of Cancer and Journal of Clinical Oncology”.

Drugie badania pokazały, że również osoby, które miały dużą ilość witaminy D w organizmie i u których zdiagnozowano raka skóry, miały łagodniejszą postać nowotworu i trzykrotnie większe szanse na przeżycie. W wielu krajach często obywatele mają niski poziom witaminy D – stwierdza prowadząca badania profesor Julia Newton Bishop z Leeds Institute of Molecular Medicine. Osoby, które dużo się opalają, powinny według niej zwiększyć ilość witaminy D w swoim organizmie poprzez suplementację lub jedzenie tłustych ryb. 

Oba te badania potwierdzają teorię, że wysoki poziom witaminy D zwiększa szanse przeżycia chorych na nowotwór. Kluczem jest zachowanie odpowiednich proporcji pomiędzy czasem spędzonym na słońcu a potrzebnym poziomem witaminy D. Ale ochrona przed poparzeniami słonecznymi nadal jest ważna – stwierdziła Sara Hiom z Cancer Research UK. O wpływie witamin i światła słonecznego na polepszenie zdrowia i leczenie z wielu chorób dużo już napisano w XIX wieku, zapewne czas aby nauka XXI wieku sobie o tym dobrze przypomniała! Światło słońca, zdrowa woda i pewnie krzemionka jeszcze wypłynie... 

 

Nowatorskie metody chińskie 

Z informacji zamieszczonych w Internecie można dowiedzieć się, że lekarze chińscy w leczeniu stosują chemioterapię na kilka sposobów, laserowe wycinanie guzów, napromieniowanie, zamrażanie, terapię genową i kultywację krwi. Wyjaśniają przy tym, że cztery pierwsze metody są stosowane także w Polsce, Europie i Ameryce, natomiast dwie ostatnie tylko w Chinach. Tłumaczą na czym one  polegają. Kultywacja krwi polega na podłączeniu pacjenta do maszyny, która pobiera krew, przez dziesięć dni "kultywuje” ją poprzez namnażanie rakobójczych komórek. "Nowa” krew może być podana z powrotem bezpośrednio do guza, który będzie przez te komórki atakowany i niszczony. 

O terapii genowej jest napisane: Shenzen SiBionoGeneTech. Co jest jedyną firmą farmaceutyczną z licencją na produkowanie gendicine. Gendicine jest głównym składnikiem normalnego genu ludzkiego p53. Kiedy pojawia się guz uciska on i zmienia ten gen. Leczenie genami podanymi w wysokim natężeniu, tak by atakowały komórki rakowe, zapobiega rozwojowi komórek raka przez ich otoczenie tak, by nie były już więcej odżywiane i się więcej nie namnażały. Pośrednikiem między polskimi pacjentami a chińską kliniką onkologiczną w Tianijn, w której aktualnie leczy się 25 tysięcy chorych na nowotwór z całego świata jest mężczyzna, obywatel Danii o imieniu Frank. 

Arkadiusz Hill, specjalista ginekolog z Centrum Onkologii, uważa, że jeśliby chińskie metody byłyby skuteczne powinny zostać szybko rozprzestrzenione na cały świat, ale może to być zwykła przesada w reklamie metod eksperymentalnych. Chińskie metody, a zwłaszcza polecana dieta, dążenie do spokoju wewnętrznego i równowagi są bardzo pomocne w profilaktyce raka, ale co do samego leczenia, szczególnie w ostatnich stadiach można mieć wątpliwości. W Polsce nieuleczalnych na raka wypisuje się do domu, aby nie umierali w szpitalach. 

 

Nowa metoda diagnozowania zaawansowania raka płuc

Nowatorską, mało inwazyjną i precyzyjną metodę diagnozowania stopnia zaawansowania raka płuc o nazwie TEMLA opracował i z powodzeniem stosuje lekarz z Zakopanego dr hab. Marcin Zieliński. Nowej metody diagnozowania uczą się od niego lekarze z całego świata. Wybitny belgijski torakochirurg, Paul E. Van Schil w swojej publikacji napisał, że TEMLA (Transcervical Extended Mediastinal Lymphadenectomy) stanowi najdokładniejszą metodę oceny śródpiersia i powinna być obecnie uznana za "złoty" standard. Van Schil porównał odkrycie Zielińskiego do odkrycia "świętego Grala torakochirurgii".

Nowa metoda diagnozowania polega na wykonaniu niewielkiego nacięcia na szyi pacjenta i usunięciu przez nie węzłów chłonnych z klatki piersiowej. Dzięki zastosowaniu metody TEMLA, można określić, czy w węzłach chłonnych klatki piersiowej są przerzuty nowotworu. "Po zastosowaniu tej metody, można stwierdzić, czy ewentualna operacja wycięcia guza płuca przyniesie pacjentowi korzyść czy nie" - powiedział PAP dr Zieliński. Zdaniem Zielińskiego, TEMLA to metoda bezpieczna i mało obciążająca pacjenta. "Ta metoda diagnozowania jest zdecydowanie najdokładniejsza ze wszystkich znanych metod, które się stosuje" - ocenił.

Jak powiedział PAP, chętnych chirurgów do stosowania TEMLI jest coraz więcej. W zakopiańskim Szpitalu Specjalistycznym Chorób Płuc, którego dyrektorem jest Zieliński, nową metodę diagnozowania poznało już kilkudziesięciu chirurgów z całego świata, między innymi specjaliści ze Stanów Zjednoczonych. Doktor Zieliński, jako pierwszy polski chirurg został zaproszony do wygłoszenia wykładu na temat zabiegu TEMLA w trakcie zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Torakochirurgicznego. Wykonał on też szereg operacji, prezentując swoją metodę na świecie.

Ostatnio dr Zieliński wraz ze swoim zespołem uczył metody TEMLA lekarzy z Ameryki Południowej. Metoda Zielińskiego jest już stosowana przez kilkunastu chirurgów na całym świecie. W Polsce metoda TEMLA jest wciąż mało znana, oprócz chirurgów z zakopiańskiego Szpitala Chorób Płuc, stosują ją tylko trzy ośrodki: w Krakowie, Szczecinie i Rzeszowie. 

 

Rak płuc przebiega różnie w zależności od płci

Wyniki badań do 2010 roku mających na celu dostosowanie terapii raka do konkretnego pacjenta jednoznacznie wskazują, iż przebieg raka płuc zależny jest od tego, czy pacjent jest kobietą, czy też mężczyzną. Kolejne ważne doniesienie to informacja, iż niektórzy pacjenci w podeszłym wieku cierpiący na raka płuc mogą być skutecznie poddani leczeniu chemioterapią. Wyniki tych badań opublikowane zostały w Journal of the American Medical Association i są już ostatnimi z całej serii eksperymentów, które wykazały, że rak jest dużo bardziej złożony genetycznie niż lekarze przypuszczali jeszcze kilka lat temu. 

Testy przeprowadził Dr. Anil Potti z Duke University w Karolinie Północnej badając reprezentatywną grupę 787 pacjentów cierpiących na niedrobnokomórkowego raka płuc i analizując szczegółowo reakcję na zastosowane leczenie oraz badając ich DNA. Analizie genetycznej poddano te geny, o których wiadomo, iż zaangażowane są w powstawanie i rozwój raka. Uzyskane wyniki są potwierdzeniem dla dwóch kluczowych tez. Jedna z nich głosi, iż biologia raka płuc jest różna w zależności od płci pacjenta. Generalnie rzecz ujmując – u kobiet choroba jest mniej złożona, a więc mniejsza ilość tzw. ścieżek molekularnych odpowiedzialna jest za chorobę. Ciekawym i ważnym odkryciem była również informacja, że istnieje grupa starszych, zaawansowanych wiekiem pacjentów, która może skorzystać z leczenia, które do tej pory zarezerwowane było dla młodszych pacjentów. 

Naukowcy podkreślili również, że dzisiaj testy genetyczne na raka są dużo bardziej dostępne niż jeszcze niedawno, a rezultaty badań otrzymuje się często już po upływie kilku dni. „Narzędzia genetyki do tej pory z powodzeniem umożliwiały nam analizowanie predyspozycji genetycznych do niektórych typów nowotworów” - mówi Marcin Jaworek, prezes laboratorium testDNA. „Coraz to nowe odkrycia pozwalają mieć nadzieję, że w przyszłości będziemy w stanie nie tylko prognozować, ale również skutecznie leczyć, a nawet zapobiegać rakowi”. Rak płuc jest jedną z głownych przyczyn zgonów ludzi na świecie, zabijając rokrocznie ponad 1,3 miliona ludzi. A ponieważ bardzo często na początku nie daje widocznych objawów, większość pacjentów diagnozowana jest dopiero na etapie przerzutów. To właśnie między innymi sprawia, że współczynnik przeżywalności wśród chorych oscyluje w granicach 15%. Warto dbać o oddychanie zdrowym, czystym powietrzem, a nie dymem nikotynowym, smogiem czy innym świństwem. 

 

Uśmiech przedłuża życie o 7-lat

Często i z łatwością uśmiechający się ludzie przedłużają swoje życie o około siedem lat. Ten nieoczekiwany fakt - informuje londyński dziennik "Daily Mail" - stwierdziła grupa naukowców z amerykańskiego Uniwersytetu Wayne w stanie Michigan. W trakcie badań naukowcy odkryli, że "weseli i uśmiechający się ludzie żyją dłużej". Obliczenia wykazały, że "średnio uśmiech zwiększa długość życia o siedem lat". Na razie naukowcy nie potrafią dokładnie odpowiedzieć na pytanie, jaka jest przyczyna tego zjawiska. Uważają jednak, że "uśmiech jest w pierwszej kolejności odbiciem wewnętrznej harmonii człowieka, optymizmu i pozytywnego stosunku do życia". Joga oraz ajurweda od tysiącleci zalecają kultywowanie radości i szczęśliwości, uśmiech z głębi serca dla polepszenia zdrowia i długowieczności. Śmiechoterapia, częste oglądanie komedii pomaga także w walce z chorobami nowotworowymi. 

 

Łatwiejsze leczenie raka neuroendokrynnego

W latach pierwszej dekady XXI wieku znacznie poprawiły się możliwości diagnozowania i leczenia rzadkich i dających nietypowe objawy guzów neuroendokrynnych układu pokarmowego i płuc (GEP/NET). Za szybkim postępem nauki nie nadąża jednak upolitycznione finansowanie lecznictwa - wskazują specjaliści. O postępach w diagnozowaniu i leczeniu guzów neuroendokrynnych poinformowała PAP kierująca Kliniką Endokrynologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Beata Kos-Kudła. 

Nowotwory określane zbiorczo jako neuroendokrynne to kilkanaście typów guzów, w 70 procentach przypadków umiejscowionych w jelicie cienkim, wyrostku robaczkowym lub trzustce. Praktycznie wszystkie rodzaje guzów neuroendokrynnych mogą być obojętne, częściej są jednak złośliwe. Są zwykle niewielkie, rzędu 1-2 cm, często niezauważane narastają przez kilka, kilkanaście lat. 

Choroba najczęściej atakuje w piątej i szóstej dekadzie życia. Wykrywana jest przeciętnie u 30 pacjentów na milion, z badań sekcyjnych wynika jednak, że dotyka nawet 84 osób na milion. Właściwe i możliwe w Polsce leczenie umożliwia najczęściej ustabilizowanie choroby i przedłużenie życia pacjenta o kilka lub kilkanaście lat. Błędem bywa tu standardowe stosowanie chemioterapii we wczesnym stadium choroby.

Najczęstsze nowotwory neuroendokrynne to rakowiak, gastrinoma i insulinoma. Jako że guzy te wywodzą się z wydzielających m.in. hormony komórek endokrynnych, większość z nich również produkuje te substancje - normalnie regulujące działanie organizmu. W przypadku rakowiaka jest to serotonina, gastrinomy - pobudzająca wydzielanie kwasu solnego i soków żołądkowych gastryna, a insulinomy - obniżająca poziom cukru we krwi insulina.

W porównaniu z innymi nowotworami złośliwymi guzy GEP rosną wolno. Pacjenci mogą żyć długo nawet po wystąpieniu przerzutów - pod warunkiem odpowiedniego leczenia. Guzy te można jednak coraz dokładniej diagnozować, a skuteczną terapię hormonalną po usunięciu chirurgicznym umożliwiają refundowane od 2006 r. tzw. analogi somatostatyny (większość guzów GEP posiada receptory tego hormonu), pozwalające np. zmniejszać wydzielanie hormonów dających niepożądane objawy.

W niektórych przypadkach choroba ta jednak postępuje i wymaga wprowadzenia kolejnej terapii - radioizotopowej. Taką metodą są analogi somatostatyny znakowane izotopami itru lub lutetu. Od stycznia tego roku leczenie to (szacunkowo potrzebuje go 20-30 chorych rocznie) nie jest refundowane przez NFZ, choć często powoduje zmniejszanie się guzów. "To ratuje życie naszym pacjentom" - zaznaczyła prof. Kos-Kudła.

Terapię analogami somatostatyny znakowanymi izotopami mogą prowadzić trzy ośrodki w Polsce - jeden w Gliwicach i dwa w Warszawie. Zwykle polega ona na dokonaniu trzech lub czterech dożylnych wlewów w pewnych odstępach czasu. Jedna taka procedura w oparciu o polskie izotopy kosztuje ok. 10 tys. zł, choć lekarze walczą o zmniejszenie tej ceny. Miesięczna terapia analogami somatostatyny, które muszą być podawane do końca życia, to ok. 3 tys. zł.

Skutecznemu leczeniu sprzyja nowoczesna diagnostyka. Standardowe i konieczne badania wycinków tkanek poprzedzają lub uzupełniają dostępne w Polsce badania biochemiczne - stężeń chromograniny A (białka produkowanego w komórkach guzów) czy hormonów specyficznych dla danego zespołu, a także typowe badania obrazowe - USG, tomografia i rezonans magnetyczny.

Niedawno odkryto, że dobre wyniki dają badania obrazowe zakładające wprowadzenie do organizmu chorego analogów somatostatyny oznaczonych promieniotwórczym izotopem - technetem. W Polsce można też wykonywać badania pozytonowej tomografii emisyjnej PET z wykorzystaniem znakowania izotopami galu, pozwalające wykrywać receptory somatostatyny.

"Jeden z naszych pacjentów jest przykładem, jak siedzieliśmy sobie zachwyceni, że nie mamy u niego żadnych zmian ani w tomografii komputerowej, ani w scyntygrafii, ani podwyższonych markerów. () Okazuje się, że jak zrobi się takie dużo dokładniejsze badanie PET z galem, to takie zmiany niewielkie, powstające na początku rozsiewu, pokazują się" - wskazała prof. Kos-Kudła.

Badanie to na razie też nie jest refundowane, jednak katowiccy lekarze próbują korzystać z momentów, gdy polskie ośrodki korzystają akurat z izotopów galu, których czas rozpadu liczony jest w godzinach. Optymalnym rozwiązaniem pozwalającym sprawdzić organizm tak pod kątem aktywności nowotworów jak i zmian anatomicznych może być połączenie diagnostyki PET wykorzystującej gal z tomografią komputerową.

Aby usystematyzować wiedzę lekarzy różnych specjalności, którzy mogą zajmować się nowotworami tego typu, w 2006 r. utworzono skupiającą ich Polską Sieć Guzów Neuroendokrynnych, korzystającą m.in. z utworzonego rok wcześniej krajowego rejestru tego typu nowotworów, do którego dotąd trafiło ok. 1,3 tys. przypadków tej choroby.

W 2008 roku powstał natomiast zestaw zaleceń diagnostyczno-leczniczych dla poszczególnych rodzajów guzów neuroendokrynnych przystosowany do polskich warunków. Wciąż jednak wielu pacjentów diagnozuje tego typu guzy na własną rękę, zwykle na podstawie wiedzy z internetu. Dlatego niedawno pod redakcją prof. Kos-Kudły ukazał się pierwszy w Polsce podręcznik dla lekarzy "Guzy neuroendokrynne układu pokarmowego". 

 

Dyskusje o leczeniu z nowotworu nerki i pęcherza

Co roku ponad 4 tysiące Polaków dowiaduje się, że ma nowotwór nerki. Ponad połowa z nich umiera. To jedna z najgorszych statystyk w Europie. Szczyt zapadalności na raka nerki występuje u osób 50 -70-letnich. Choroba prawie dwukrotnie częściej dotyka mężczyzn (głównie pomiędzy 40 a 60 rokiem życia), niż kobiety. Ten nowotwór znacznie częściej występuje też u osób palących papierosy czy marihuanę. Poważnie sprzyja jego rozwojowi jedzenie dużych ilości mięsa, nabiału, tłuszczu oraz białka. Nie bez znaczenia jest też masa ciała, gdyż otyłość może prowadzić do zwiększenia ryzyka rozwoju raka nerki przeszło dwukrotnie, ekspozycja na związki chemiczne (np. arsen, azbest), cukrzyca, przewlekłe choroby nerek. 

Najczęściej występujące objawy to: krwiomocz, ból w okolicy lędźwiowej, wyczuwalny guz w jamie brzusznej, brak apetytu i utrata masy ciała, osłabienie i gorączka. – W Polsce ten nowotwór rozpoznawany jest zbyt późno – mówił wiosną 2010 roku na warszawskiej konferencji poświeconej nowotworom prof. Wojciech Pypno, prezes mazowieckiego oddziału Polskiego Towarzystwa Urologicznego. – Lekceważony jest podstawowy objaw, jakim jest krwiomocz. 

Podstawową metodą leczenia raka nerki jest zabieg operacyjny, którego celem jest usunięcie guza, zwykle wraz z nerką i zajętymi węzłami chłonnymi. Za kryterium wyleczenia uważa się ponad 5-letnie przeżycie, bez obecności przerzutów. Szansa na wyleczenie zależy od stopnia zaawansowania choroby (wielkość guza, naciekanie otoczenia, obecność przerzutów do innych narządów) i wynosi do 80 procent. Jednak w zaawansowanych stanach jest ona niższa. W przypadku chorych z rozpoznaniem zaawansowanego raka nerki, dużym postępem jest stosowanie nowoczesnych leków z grupy tzw. terapii celowanych. Takie leki blokują przekazywanie sygnałów z receptorów do czynników pobudzających unaczynienie i wzrost nowotworu. 

 

Tania cisplatyna skuteczna w leczeniu raka piersi

Prof. Jan Lubiński, szczeciński genetyk, apeluje o badanie genetyczne u pacjentek z rakiem piersi. W Międzynarodowym Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej Akademii Medycznej trwają badania kliniczne nad działaniem cisplatyny. Lek jest używany w Polsce od lat 60-tych ub. wieku i kosztuje zaledwie 20 zł. Dotychczas stosowano go przy nowotworach m.in. jajnika, jądra, pęcherza moczowego. 

Badania wykazały, że cisplatyna sprawdza się także w leczeniu pacjentek z nowotworem piersi. Wyniki badań opublikował niedawno w prestiżowym amerykańskim czasopiśmie onkologicznym dr Tomasz Byrski, jeden ze współpracowników prof. Lubińskiego. U ponad 40 pacjentek z odziedziczoną mutacją genu BRCA1 wprowadzono przedoperacyjne leczenie cisplatyną. – Lek za 20 zł (a nie 20 tys. zł, jak to jest w niektórych terapiach) w ponad osiemdziesięciu procentach przypadków powodował zniknięcie guza – stwierdza  prof. Jan Lubiński.

 – Dla porównania: dotychczas stosowane schematy leczenia dawały taki efekt zaledwie u 7-22 procent pacjentek z mutacją BRCA1. Warunkiem tak wysokiej skuteczności działania cisplatyny jest jednak rozpoczynanie leczenia nowotworów piersi BRCA1-zależnych do chemioterapii cisplatyną, a nie według innych schematów leczenia. Aby leczenie cisplatyną pacjentek z nowotworem piersi przyniosło efekt, konieczna jest wiedza, czy chora ma mutację genu BRCA1. Wystarczy zrobić badanie DNA – dodaje prof. Lubiński. 

 

Rozgryziono kod genetyczny śmiercionośnych nowotworów

Naukowcy z Wielkiej Brytanii złamali kod genetyczny dwóch najbardziej śmiercionośnych nowotworów, co otwiera nowe możliwości leczenia. Wszystkie mutacje, które zmieniają zdrowe komórki w te nowotworowe, które następnie powodują raka płuc i skóry, zostały zidentyfikowane podczas, jak to naukowcy opisują, „momentu transformacji” (z ang. transforming moment). Powyższe odkrycie pomoże w profilaktyce, zapobieganiu i leczeniu obydwu schorzeń. Ten szczegółowy obraz fundamentalnych przyczyn wspomnianych dolegliwości pozwoli na szybsze wykrycie komórek rakowych, opracowanie leków nowej generacji oraz zrozumienie czynników wywołujących nowotwór. 

Zdaniem naukowców, z czasem zwykłe badanie krwi będzie wystarczyło, by zdiagnozować i opracować skuteczne, szyte na miarę leczenie, które zidentyfikuje, namierzy i zabije przyczyny wywołujące raka u każdego pojedynczego pacjenta. Jak powiedział prof. Mike Stratton z Wellcome Trust Sanger Institute, który przeprowadził badanie, to, co dzisiaj widzimy zmieni sposób w jaki postrzegamy nowotwory, bowiem jest to przełomowy moment w badaniach nad tą chorobą.

Wszystkie nowotwory są wywołane przez uszkodzenia lub mutację DNA w uprzednio zdrowych komórkach, nabytych w czasie życia danej jednostki. Uszkodzenia te powodują, że wyrastają anormalne guzki, które rozprzestrzeniają się na cały organizm, zakłócając jego normalny rozwój i w ostateczności, jeśli nie zostaną wykryte, prowadzą do śmierci. W przypadku raka płuc uszkodzenia są prawie w całości spowodowane przez palenie papierosów, natomiast jeśli chodzi o raka skóry (czerniak) – przez gwałtowne i silne promieniowanie słoneczne.

Sanger Institute wykorzystał nowe, zaawansowane technologie sekwencjonowania DNA do całkowitego zdekodowania genomu, zarówno niezdrowej tkanki guza, jak i normalnej, zdrowej tkanki pobranej od pacjentów z rakiem płuc lub czerniakiem złośliwym. Naukowcy po pobraniu wspomnianego materiału porównali go, by móc odkryć różnice i zobaczyć jakie uszkodzenia musiały nastąpić, by wywołać stan chorobowy.

Genom raka płuc, który zabija 34 500 osób rocznie, zawierał więcej niż 23 000 mutacji, natomiast czerniak, który zabija 2000 osób rocznie posiada ponad 33 000 mutacji. Większość z tych mutacji nazywanych jest „pasażerami” (z ang. passengers). Wywołują one uszkodzenia, ale nie powodują raka, lecz mała ich część zwana „kierowcami” (z ang. drivers) prowadzi do wykształcenia się nowotworu. Według prof. Petera Campbella, który kierował badaniami, powyższe mutacje są podobne do gry w rosyjską ruletkę. W większości przypadków natkniemy się na pustą komorę, która wywołuje pasażerskie mutacje, ale raz na jakiś czas napotkamy na pocisk, który wywoła śmiercionośny nowotwór. 

 

Psi genom kluczem do ludzkiego raka

Rusza projekt współfinansowany przez rząd Stanów Zjednoczonych, którego celem ma być badanie fragmentów DNA odpowiedzialnych za nowotwory u psów. Powód? Wiele z nich występuje również u ludzi. Naukowcy z dwóch amerykańskich instytutów, TGen zajmującego się chorobami genetycznymi i VARI skupionego na najnowszych trendach badań medycznych, ustalili, że wiele rzadkich ludzkich nowotworów wśród psów występuje zaskakująco często. Co za tym idzie, dużo łatwiej o materiał do badań w psiej populacji niż ludzkiej, a kiedy już materiał zostanie przebadany, część wniosków będzie można uogólnić na ludzi. Takie przynajmniej są założenia projektu.

Badania będą oparte na zbieranych od ochotników próbkach śliny i krwi. Część badaczy porównuje je do Human Genom Project, w wyniku którego udało się skompletować mapę ludzkiego DNA. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, powinniśmy uzyskać wiele nowych sposobów radzenia sobie z rzadkimi odmianami raka, które dzisiaj sprawiają lekarzom i pacjentom masę kłopotów. Od dawien dawna mówi się, że nowotwory u psów mają silne związki z nowotworami u ludzi. Lobby wielbicieli piesków nie pozwalało jednak dotąd porządnie zbadać sprawy! Podobnie jak wydzielania metanu przez psy związanego z ociepleniem. Żadne zwierzę nie ucierpi podczas badań. Co więcej, jeśli wszystko pójdzie dobrze, wiele psów będzie można w przyszłości uratować.

 

Jedzenie mięsa zwiększa ryzyko raka pęcherza

Ludzie, którzy często jedzą mięso poddane obróbce w wysokiej temperaturze mają podwyższone ryzyko zachorowania na raka pęcherza - ostrzegli naukowcy z Teksasu podczas tegorocznego spotkania Amerykańskiego Związku Badania Raka. Dodatkowo podatność na zachorowanie zwiększają niektóre warianty genów. Wiadomo, że w mięsie gotowanym w wysokiej temperaturze, grilowanym oraz mocno wysmażonym powstają aminy heterocykliczne - związki mutagenne, których spożycie zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na raka.

Badaniem wpływu jedzenia mięsa na ryzyko raka pęcherza objęto 884 osoby chore i 878 osób zdrowych w tym samym wieku, tej samej płci i pochodzenia. Na podstawie ankiet określono zwyczaje żywieniowe uczestników i podzielono ich na 4 grupy, w zależności od ilości spożywanego czerwonego mięsa. Jak się okazało osoby, które jadły najwięcej mięsa miały blisko półtora raza większe ryzyko zachorowania na raka pęcherza i niż ci, którzy jedli takiego mięsa najmniej. Według wyników najbardziej szkodliwe jest jedzenie steków wołowych, kotletów wieprzowych i bekonu; ale nawet chude białe mięso kiedy jest smażone zwiększa prawdopodobieństwo rozwoju raka.

Naukowcy zbadali także DNA uczestników, żeby sprawdzić czy geny zaangażowane w metabolizm amin mają wpływ na ryzyko. Okazało się, że posiadacze 7 lub więcej pechowych wariantów genów jedzący dużo mięsa aż 5 razy częściej niż inni chorują na raka pęcherza. Jak podkreślają badacze, ich praca dowodzi jednoznacznie, że nasza dieta oraz sposób przygotowywania ma wpływ na ryzyko zachorowania na nowotwory. Oczywiście medycyna naturalna, zielarze czy zwolennicy ajurwedy wiedzą o szkodliwości jedzenia mięsa od tysięcy lat. 

 

Otoczenie komórek krwi wpływa na rozwój raka

Niektóre rodzaje raka krwi rozwijają się pod wpływem zmian genetycznych w mikrośrodowisku otaczającym komórki krwi - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature". Ich odkrycie ma szanse przyczynić się do lepszego zrozumienia, a w przyszłości leczenia białaczek. David Scadden z MGH Center for Regenerative Medicine w Bostonie wraz z kolegami odkrył, że delecja czyli ubytek genu o nazwie Dicer1 z DNA komórek macierzystych kości zaburza prawidłowy mechanizm powstawania komórek krwi, co może prowadzić do rozwoju białaczki. Gen Dicer1 jest zaangażowany w metabolizm mikro RNA.

Ponadto badacze wykazali, że komórki macierzyste, które wchodzą w skład niszy czyli mikrośrodowiska otaczającego komórki krwi u osób cierpiących na choroby szpiku kostnego i białaczkę mają obniżony poziom białka Sbds. Naukowcy z Bostonu po raz pierwszy zaproponowali model onkogenezy uwzględniający rolę komórek mikrośrodowiska. Według wyników ich pracy sygnały pochodzące z otoczenia komórek krwi mogą stać się celem terapii zapobiegania i leczenia białaczek.

 

Pijące nastolatki bardziej narażone na nowotwory piersi

Nastolatki i młode kobiety, które często sięgają po alkohol są bardziej narażone na łagodne nowotwory piersi, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka - wynika z amerykańskich badań, które publikuje pismo "Pediatrics". Jak przypomina jeden z autorów pracy, dr Graham Colditz z Washington University w St. Louis, ok. 80 proc. guzów piersi ma charakter łagodny. Niebezpieczne jest jednak to, że może się z nich rozwinąć złośliwy nowotwór piersi, czyli rak. Dotychczas, związek między ilością spożywanego alkoholu a ryzykiem raka piersi był znany w przypadku kobiet w średnim i starszym wieku.

Naukowcy z Washington University razem z kolegami z Harvard University przez 11 lat zbierali dane na temat konsumpcji alkoholu w grupie 6.899 dziewcząt i młodych kobiet, które w momencie rozpoczęcia badań miały od 9 do 15 lat. Okazało się, że uczestniczki, które spożywały większe ilości alkoholu były bardziej narażone na łagodny nowotwór piersi. Na przykład u tych, które piły alkohol w ciągu 6-7 dni tygodniowo 5,5 razy częściej diagnozowano łagodną zmianę nowotworową niż u rówieśniczek, które nie piły wcale lub wypijały mniej niż jedną porcję alkoholu na tydzień. W przypadku nastolatek i młodych kobiet sięgających po alkohol w ciągu 3-5 dni tygodniowo ryzyko rosło 3-krotnie.

Pacjentki, u których wykrywano łagodne guzy piersi piły ogólnie częściej i więcej, a ich dzienne spożycie alkoholu wyliczono na dwukrotnie wyższe niż w przypadku rówieśniczek bez nowotworu piersi. Zdaniem autorów pracy, badania te jasno wskazują, że ryzyko łagodnych guzów piersi rośnie wśród nastolatek i młodych kobiet wprost proporcjonalnie do ilości spożywanego alkoholu. Jest to dowód na to, że wiek nastoletni oraz wczesna dorosłość są okresem o kluczowej roli w prewencji raka piersi. Niestety, wiele pań zaczyna pić jako nastolatki, dokładnie wtedy, gdy tkanki w obrębie gruczołu sutkowego wchodzą w stadium szybkiego powielania się, zaznaczają badacze.

Jak przypomina dr Colditz, ryzyko raka piersi można zmniejszyć nie tylko ograniczając spożycie alkoholu, ale też przez zdrową dietę i aktywność fizyczną, które pomagają zachować szczupłą sylwetkę. Zznowu nauka udowodniła, że częste picie skraca życie, co medycyna naturalna zna od tysięcy lat! 

 

Jedna trzecia palaczy papierosów mieszka w Chinach

Jedna trzecia palaczy papierosów na świecie mieszka w Chinach - informuje w marcu 2010 pismo naukowe "Lancet", dodając, że do 2025 roku tytoń będzie powodem śmierci 2 mln osób w tym kraju rocznie. Chiny są też największym producentem tytoniu - przypada na nie 35 procent rynku teg szkodliwego dla całej ludzkości produktu. Palenie tytoniu oraz wdychanie dymu osób palących jest główną przyczyną światowej epidemii nowotworów złośliwych oraz chorób serca i krążenia! 

Regionem Chin, który z największym zaangażowaniem walczy z uzależnieniem od tytoniu, jest Hongkong, któremu dzięki podjętym działaniom udało się zmniejszyć odsetek palaczy na swoim terenie z 23 procent w 1982 roku, do 12 procent w 2008 roku. Hongkong m.in. podniósł podatki od tytoniu, wprowadził przepisy ograniczające możliwość palenia w pomieszczeniach zamkniętych, ostrzeżenia na paczkach papierosów oraz przeprowadził kampanie antynikotynowe w szkołach.

 

Z łóżek do opalania skorzystają tylko pełnoletni

Z powodu obaw przed rakiem skóry, korzystanie z łóżek do opalania w Anglii i Walii będzie dozwolone od 18-tego roku życia - postanowiła Izba Lordów. Tym samym ustawa, będąca indywidualną inicjatywą laburzystowskiej posłanki Julie Morgan, została przyjęta przez parlament. W życie wejdzie 8 kwietnia 2011 roku. Podobne rozporządzenia wprowadzono wcześniej w Szkocji. Ustawa zakazuje zarazem prowadzenia salonów do opalania, w których z łóżek korzysta się po wrzuceniu monety. Oznacza to, że salony nie będą mogły być w pełni zautomatyzowane i będą musiały być obsługiwane przez personel.

Władze lokalne będą mogły dokonywać inspekcji, nakładać grzywny lub nawet zamykać salony, jeśli ich właściciele nie zastosują się do przepisów. Jak ustaliła Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, łóżka do opalania są równie niebezpieczne z punktu widzenia ryzyka zachorowania na raka jak tytoń. W przypadku korzystania z nich przez osoby przed 35. rokiem życia rośnie zagrożenie zachorowaniem na czerniaka złośliwego, najbardziej niebezpieczną odmianę raka skóry. Innym niepożądanym efektem w młodych grupach wiekowych jest pomarszczenie skóry, która wygląda jakby się przedwcześnie zestarzała. W Wielkiej Brytanii sporym echem prasowym odbiły się przypadki poparzenia dzieci na łóżkach do opalania. Z danych "British Medical Journal" wynika, iż około 250 tys. dzieci i nastolatków w wieku 11-17 lat regularnie korzysta z takich łóżek, głównie dlatego, że opalenizna stała się modna. 

 

Tomografia komputerowa powoduje raka

Tomografia komputerowa, popularna procedura medyczna wykrywająca wewnętrzne obrażenia i nowotwory, łączy się ze zwiększonym ryzykiem raka - ustalili amerykańscy naukowcy. Przestrzegają oni w związku z tym przed nadużywaniem tomografii, a także innych procedur z użyciem promieniowania, jak mammografia. Ta ostatnia także wykorzystuje radiację (w celu wykrycia raka piersi), chociaż w mniejszych dawkach. Zastosowanie tomografii komputerowej zwiększyło się w USA ponad trzykrotnie od początku lat 90-tych, do przeszło 70 milionów tych procedur w 2007 roku - ostatnim, z którego zgromadzono dane. 

Naukowcy szacują, że badania przy użyciu tomografii komputerowej przeprowadzone w 2007 r. mogą spowodować 29.000 przypadków nowotworów złośliwych. Największe ryzyko grozi osobom młodym i spada z wiekiem. Kobiety są bardziej narażone niż mężczyźni. Fakt związku napromieniowania z chorobami nowotworowymi znany jest od dawna, ale nie prowadzono dotąd systematycznych badań stwierdzających, jak wielkie jest to ryzyko. Jak się okazało, w procedurze tomografii komputerowej w amerykańskich szpitalach stosuje się dawki promieniowania znacznie różniące się od siebie. Niemniej zagrożenie istnieje, podobnie jak przy robieniu zdjęć rentgenowskich w klasycznym prześwietleniu czy oglądaniu ludzi na lotniskach na tak zwanym "skanerze".  Jednym z czynników epidemii raka jest duża ilość prób z bronią jądrową w drugiej połowie XX wieku oraz technologie rentgenowskie. Do tego coraz powszechniejsze zasmrodzenie przestrzeni przez papierosy i smogi spalinowe! 

 

Pracował przy azbeście - zmarł na raka skóry

Oto 58-letni syn polskiego żołnierza zmarł po ciężkiej chorobie spowodowanej wdychaniem pyłu azbestowego podczas pracy, którą wykonywał 34 lata wcześniej. Pracował w takich warunkach jedynie przez cztery tygodnie - informuje goniec.com. Stefan Mazurkiewicz z Allenton, urodzony w Wielkiej Brytanii syn polskiego bohatera II wojny światowej, pracował przy płytach azbestowych podczas zatrudnienia w firmie budowlanej z Derby. W oświadczeniu napisanym przed śmiercią Polak wyznał, że dyrekcja ukrywała przed nim zagrożenia wynikające z kontaktu z tym materiałem – informuje serwis ThisIsDerbyshire.co.uk. 

Zeznająca przed sądem w Derby siostra zmarłego powiedziała, że jej brat był przekonany, że udało mu się uniknąć choroby. Lekarze zapewniali go, że nowotwór wywołany wdychaniem pyłu azbestowego ujawnia się zazwyczaj po 25-30 latach. Niestety, raka skóry zdiagnozowano u niego w październiku 2008 roku, po 34 latach od feralnych czterech tygodni pracy z azbestem na budowach w Rugby i w Grimsby.

W swym oświadczeniu Mazurkiewicz napisał, że miał do czynienia z płytami azbestowymi, które musiał ciąć i wiercić w nich otwory. – Po dziewięciogodzinnej zmianie wyglądałem jak piekarz; cały byłem pokryty pyłem – opisywał. – Powiedziano mi, że niebezpieczny jest jedynie niebieski azbest, a ten był brązowy. Nie zostałem wyposażony w żadną odzież ochronną. Po wysłuchaniu zeznań koroner Louise Pinder wydała opinię, że śmierć 58-latka została spowodowana chorobą zawodową. Firma JD Smythe, w której od roku 1973 przez osiem kolejnych lat pracował Mazurkiewicz, już nie istnieje - donosi "Goniec". 

 

Smog: Brytyjskie powietrze skraca życie o 9 lat

Zanieczyszczone powietrze wdychane przez ludzi powoduje, że długość trwania życia jest krótsza o 9 lat - wynika z raportu Komisji Audytu Środowiskowego brytyjskiej Izby Gmin. Z raportu wynika też, że zanieczyszczone powietrze jest przyczyną zwiększonej zapadalności ludzi na choroby układu oddechowego, w tym nowotwory - podaje internetowy serwis "Newscientist". Najbardziej szkodliwe są cząsteczki siarczanów, węgla i kurzu. Oprócz tego niekorzystnie na zdrowie wpływają tlenki azotu i ozon troposferyczny. 

Pod względem ilości zanieczyszczeń w powietrzu Wielka Brytania łamie regulacje europejskie, za co grozi jej kara do 300 mln funtów. Głównym winowajcą zanieczyszczeń jest transport publiczny, ale swój udział w produkcji zanieczyszczeń mają też elektrownie. Sytuacja może się zmienić tylko w przypadku podjęcia radykalnych działań ograniczających emisje zanieczyszczeń komunikacyjnych - napisano w raporcie. "Jednak taka zmiana jest mało prawdopodobna w ciągu najbliższych 10 lat, chyba że rząd trwale zajmie się tym problemem" - uważa Paul Firmin z Instytutu Badań nad Transportem z Uniwersytetu Leeds. W Polsce nikt nie bada na powaznie poziomu smogu ani jego szkodliwości dl azdrowia milionów ludzi zmuszanych do wdychania trujących spalin. Polska czeka na samochody napędzane spirytusem oraz prądem elektrycznym, na ogniwa słoneczne. Czekamy także na baterie nuklearne oraz mini siłownie jądrowe zamiast molochów weglowych i pojazdów spalinowych! 

 

Program szkół średnich o raku prostaty

Profilaktyka raka prostaty jest tematem III edycji ogólnopolskiego programu dla młodzieży szkół średnich pt.: "Mam haka na Raka". W Warszawie odbyły się warsztaty przygotowujące uczniów do realizacji kampanii społecznej na ten temat. Wzięło w nich udział kilkuset młodych ludzi z 82 zespołów zakwalifikowanych do II etapu programu. Na spotkaniu wiceminister zdrowia Marek Twardowski odebrał od młodzieży wyróżnienie "Honorowego Hakowicza" dla Ministerstwa Zdrowia, które objęło honorowy patronat nad programem.

Jak podkreślił obecny na warsztatach przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia Bolesław Piecha, przed tegorocznymi uczestnikami programu "Mam haka na raka" stoi bardzo trudne zadanie, bo młodzi ludzie muszą przełamać tabu, jakie towarzyszy męskim chorobom. - Mężczyźni niechętnie zgłaszają się do lekarza i trudno ich przekonać do robienia regularnych badań profilaktycznych - zaznaczył.

Według prezesa Stowarzyszenia Mężczyzn Walczących z Chorobami Prostaty "Gladiator" Tadeusza Włodarczyka, dowodzi tego fakt, że w pierwszych latach po uruchomieniu przez organizację telefonu zaufania 90 proc. dzwoniących na niego stanowiły matki, żony, córki, a nawet wnuczki mężczyzn z chorobą gruczołu krokowego. Sami zainteresowani stanowili jedynie 10 proc. telefonujących. - Ta tendencja zaczyna się powoli odwracać i mam nadzieję, że po zakończeniu tej edycji programu "Mam haka na raka" dzwonić będzie do nas już 100 proc. mężczyzn - powiedział Włodarczyk.

Rak prostaty jest drugim nowotworem pod względem częstości występowania u mężczyzn, a trzecim, jeśli chodzi o zgony z powodu nowotworów. W Polsce zapada na niego codziennie 20 panów. Do czynników ryzyka tego raka zalicza się przede wszystkim podeszły wiek oraz czynniki genetyczne, ale też otyłość, siedzący tryb życia, choroby weneryczne, stany zapalne dróg moczowych.

Raka prostaty wykrytego wcześnie można wyleczyć. Dlatego każdy mężczyzna po 45. roku życia powinien raz do roku zgłosić się na badania profilaktyczne do urologa. Dotyczy to zwłaszcza panów, którzy zaobserwowali jakiekolwiek zmiany w oddawaniu moczu, np. trudności z oddawaniem moczu, zbyt częste oddawanie moczu, uczucie niecałkowitego opróżnienia pęcherza, ból lub pieczenie podczas oddawania moczu. Objawy te nie muszą mieć związku z rakiem, ale np. z łagodnym przerostem czy stanem zapalnym prostaty, ale zawsze lepiej to sprawdzić. Jednak, badanie polegające na palpitacyjnym badaniu prostaty per rectum nie cieszą się popularnością wśród panów. Z powodu zahamowań natury psychicznej korzystają z nich regularnie tylko nieliczni pacjenci.

Celem najnowszej edycji programu "Mama haka na raka" jest zaangażowanie młodzieży w działania społeczne, które mogą przynieść zmianę męskich postaw i zachowań prozdrowotnych. Zgłosiły się do niej 492 zespoły, w których skład wchodzi jeden opiekun-nauczyciel oraz 3-5 uczniów. Do drugiego etapu zakwalifikowano 82 zespoły. Każdy z nich ma za zadanie zaprojektować kampanię społeczną, która zachęci panów do korzystania z regularnych badań profilaktycznych w kierunku wykrywania raka prostaty.

- Kiedy trzy lata temu razem z Polską Unią Onkologii tworzyliśmy założenia tego programu traktowaliśmy to jak rodzaj eksperymentu. Teraz muszę powiedzieć, że stał się on rodzajem ruchu społecznego, który zmienia nawyki zdrowotne całego nowego pokolenia - powiedział Jerzy Toczyski, dyrektor generalny firmy GlaxoSmithKline Pharmaceuticals, która jest strategicznym partnerem programu.

Partnerem merytorycznym "Mam haka na raka" jest Polska Unia Onkologii, a patronat honorowy nad nim objęli Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Edukacji Narodowej, Polskie Towarzystwo Urologiczne, Rzecznik Praw Dziecka, Senacka Komisja Zdrowia oraz Sejmowa Komisja Zdrowia. Programowi partnerują też liczne stowarzyszenia pacjentów, w tym m.in. "Gladiator" oraz Fundacja Wygrajmy Zdrowie. 

 

Ministerstwo - przepisy obowiązkowych badań

Pracujące kobiety będą musiały obowiązkowo wykonywać cytologię i mammografię - przewidują projekty nowelizacji ustaw: o świadczeniach opieki zdrowotnej i Kodeksu pracy, które przygotowało Ministerstwo Zdrowia. Zostały one skierowane do konsultacji społecznych. Kobiety w wieku od 25 do 59 lat przy badaniach okresowych będą musiały wykonać cytologię (badanie mające wykryć raka szyjki macicy). Panie w wieku od 50 do 69 lat będą także musiały wykonać mammografię (badanie mające wykryć raka piersi). Narodowy Fundusz Zdrowia ma pokrywać koszty badań. Szczegóły dotyczące ich przeprowadzania zostaną określone w rozporządzeniu ministra zdrowia.

Prace nad wprowadzeniem obowiązkowej mammografii i cytologii trwają w MZ od 2008 r. Początkowo miały one być wykonywane także przy badaniach wstępnych przed rozpoczęciem pracy. Resort zdrowia wycofał się z tej propozycji. Polska ma jeden z najwyższych w Europie wskaźników umieralności na raka szyjki macicy. Co roku umiera na niego 2 tys. kobiet. Wykrycie zmian grożących rakiem szyjki lub wczesnych zmian nowotworowych w szyjce jest możliwe dzięki regularnym badaniom cytologicznym.

Z danych NFZ wynika, że zdecydowana większość Polek nie korzysta z bezpłatnych badań profilaktycznych. W 2007 roku NFZ wysłał ponad 2,7 mln zaproszeń na badania wykrywające raka piersi (mammografia) oraz ponad 6 mln na badania dotyczące raka szyjki macicy (cytologia). Na pierwsze z tych badań zgłosiło się tylko 23,5 proc. zaproszonych, a na drugie - jedynie 7,5 proc. Tymczasem specjaliści podkreślają, że nowotwory szyjki macicy oraz piersi, wykryte we wczesnych stadiach, są łatwo wyleczalne - w ponad 90 procent przypadków. 

 

Wiceminister zdrowia o programie zwalczania nowotworów

Dzięki Narodowemu Programowi Zwalczania Chorób Nowotworowych wzrosła wykrywalność raka szyjki macicy, Niezadowalająca jest wciąż liczba przeprowadzonych mammografii - uważa wiceminister zdrowia Marek Twardowski. Wiceszef resortu zdrowia wziął udział w konferencji "Onkologia 2010". Jej uczestnicy dyskutowali o miejscu chorób nowotworowych w systemie ochrony zdrowia i funkcjonowaniu Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych.

Działający od 2006 roku program ma się przyczynić do ograniczenia liczby zachorowań na nowotwory złośliwe i zwiększenia liczby nowotworów wykrywanych we wczesnych stadiach rozwoju. W jego ramach realizowane są ogólnopolskie programy badań przesiewowych w kierunku wykrywania raka piersi, szyjki macicy oraz jelita grubego. - W efekcie działania programu zauważamy znaczny postęp w zakresie wykrywania raka szyjki macicy. Liczba przeprowadzanych badań cytologicznych stale rośnie - ocenił wiceminister Twardowski. - W 2008 roku przeprowadzono ich ponad 794 tysiące, a w roku 2009 już 877 tysięcy - dodał.

Przyznał przy tym, że wciąż niezadowalająca jest liczba przeprowadzanych mammografii. Jego zdaniem, liczba przeprowadzanych badań piersi będzie jednak rosła. Jednym ze sposobów na ich zwiększenie jest projekt ustawy, dzięki której pracujące kobiety będą przechodziły obowiązkowe badania mammograficzne. "Od stycznia 2006 na działania programu przeznaczono 1 miliard 272 miliony złotych. Każdego roku na prowadzone przez niego działania - z budżetu państwa - wydawanych jest 250 milionów złotych" - podkreślił wiceminister zdrowia. Według Twardowskiego "wszystkie kraje idą drogą inwestowania w większym stopniu w działania profilaktyczne niż medycynę naprawczą".

Wiceminister zapowiedział, że w 2010 roku - w ramach programu - zostaną uruchomione dwa nowe programy. Jeden z nich przewiduje powstanie dwóch ośrodków, które będą zapewniały pacjentom lepszy dostęp do badania tomografii pozytonowej. W ramach drugiego zaplanowano cykl szkoleń dla lekarzy w zakresie onkologii. Nowe działania mają zwiększyć wykrywalność nowotworów i dostęp pacjentów do specjalistów. Konferencję "Onkologia 2010" zorganizował Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Polskie Towarzystwo Zdrowia Publicznego. 

I to tyle jeśli chodzi o naukowe postępy w leczeniu ludzi z raka i nowotworów. Postęp tak zwanej akademickiej medycyny coraz bardziej przybliża ludzkość do wiedzy, że żyć trzeba zdrowo, a wszystko co zasmradza powietrze, zanieczyszcza wody i gleby musi zostać usunięte! 

 

Fragmenty z materiałów szkoleniowych dla onkologów i terapeutów wspierających w leczeniu z nowotworów

Stan wiedzy bieżącej na kwiecień 2010 rok


Przeczytaj także:

Rak - Nowotwory - Leczenie - Zapobieganie

Nowotwory - Nowe leki i ich przydatność w leczeniu z raka

Olje roślinne - Uzdrawianie Olejami - Dieta i Kosmetyka

Z naszego bloga


Top 11

Najpopularniejsze artykuły: 


Pomóż


SM: Pomóż Adamowi Przetrwać

Biuletyn Macierz


Biuletyn Macierz 1(5) 2008
Najnowszy numer pisma MACIERZ! 24 strony A4! Zobacz więcej

Newsletter


Wyślij

Po więcej informacji zapisz
się do naszego newslettera

Licznik odwiedzin: 1476243 Ostatnia aktualizacja strony: 2012-05-22 00:25:30