Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 7845


Koniec świata dnia 21 maj 2011 - armagedon jako choroba psyche

Harold Camping jako kolejny wieszczy rzekomy koniec świata - tym razem już na 21 maj 2011. Tymczasem powszechna zagłada, koniec świata i cały ten armagedon oraz apokalipsa to poważna choroba psychiczna wymagająca szybkiego leczenia głowy...

Harold CampingWedług Harolda Campinga, urodzonego dnia 19 lipca 1921 roku w Kolorado koniec naszej ludzkiej cywilizacji nie nadejdzie dnia 21 grudnia 2012 roku, jak zapowiedział owładnięty tą wymyśloną przez siebie ideą Patryk Geryl a znacznie wcześniej, bo już w 2011 roku. Rzekomo biblijna data została wyznaczona już na 21 maj 2011 roku. Wedle Harolda Campinga zginie 7 miliardów ludzi, a ocaleje tylko 200 milionów. Aktualnie kilka milionów osób w samym USA aktywnie zajmuje się głoszeniem tej nowej daty końca świata. 

Harold Camping studiował inżynierię na Uniwersytecie Berkeleya w USA, gdzie jednak bardziej udzielał się w kółkach niedzielnych baptystycznego Reformowanego Kościoła Chrześcijańskiego (RKCh) niźli się uczył. Udzielał się w skrajnie baptystycznej Alameda Bible Fellowship jako nauczyciel niedzielnych szkółek chrześcijańskich RKCh. Cała jego rodzina wywodzi swe korzenie z tej sekty religijnej z USA, gdzie był Starszym Zboru aż do 1988 roku, kiedy to rozpoczęła się wielka apokaliptyczna choroba umysłowa! Family Radio założył wspólnie z Biblijnymi Baptystami i Konserwatywnymi Prezbiterianami już w 1951 roku. Radio nadawało i nadaje dla konserwatywnych Protestantów, nie tylko z USA. Harold Camping jest wyznawcą ideologii wieczystego unicestwienia czyli anihilacjonizmu. 

W Stanach Zjednoczonych rozpoczęła się niedawno wielka kampania informacyjna. Członkowie grupy "Project Caravan", którzy zaangażowali się w akcję są przekonani, że 21 maja 2011 roku nastąpi koniec świata. Na przestrzeni ostatnich lat, różne grupy, opierając się na przepowiedniach czy znakach na niebie i Ziemi, wielokrotnie zapowiadały rychłe nadejście końca świata. Ostatnio najgłośniej było o przepowiedniach Nostradamusa i Baby Wangi, które - zdaniem interpretatorów - zgodnie obwieszczały początek III wojny światowej. Miał on nastąpić na przełomie lat 2010/2011. Jak wiadomo wszystko to było jednym wielkim gównianym smrodem ideologicznym tworzonym przez nawiedzonych popaprańców i chorych psychicznie. Przeczucie nadchodzącego końca świata, kresu wszystkiego - to objaw dość często występujący w przebiegu stosunkowo ciężkich klinicznie chorób psychicznych, zdarza się nawet w depresji, ale także w psychozach lękowych czy zespołach paranoidalnych. 

Znany amerykański kaznodzieja Harold Camping na falach swojej prywatnej radiostacji obwieścił, że koniec świata nastąpi dokładnie o godzinie 6 rano 21 maja 2011 roku. Ten ponad 89-letni "prorok" nie zdradził wprawdzie, jak będzie wyglądać apokalipsa, lecz stanowczo twierdzi, że przeżyje ją 2 procent ludzi zamieszkujących Ziemię. Początkowo proroctwa Harolda Campinga nie wywoływały żadnej reakcji, lecz obecnie można je obejrzeć na wielu amerykańskich kanałach telewizyjnych. Harold Camping, pozornie tylko niezwiązany z żadnym kościołem, ale reprezentując wiele sekt apokaliptycznych i millenarystycznych twierdzi, że dokonał nowatorskiej interpretacji Biblii. Pełni ona funkcję kalendarza kosmicznego, który wyjaśnia, kiedy spełnią się różne jego przepowiednie. 

Harold Camping to 89-letni amerykański kaznodzieja, który przez 50 lat rzekomo dogłębnie studiował Biblię, Stary i Nowy Testament, i wyczytał z jej interpretacji datę rozpoczęcia się końca świata. Ma to rzekomo nastąpić 21 maja 2011 roku i trwać przez 153 dni. Jedynie niewielka część ludzkości zostanie według Harolda Campinga zbawiona, będzie to 200 milionów ludzi. Ludzie, którzy nie zostaną zbawieni od razu, zostaną wystawieni na próbę w czasie 153 dni sądu ostatecznego. Ocena Sądu Ostatecznego zakończy się 22 października 2011 roku. Jednak najprawdopodobniej nikt z nich nie dożyje tej daty. Wraz z nastaniem tego dnia, proces zniszczenia towarzyszący końcu świata, zostanie ukończony. Według Harolda Camping'a zginie wtedy ponad 7 miliardów ludzi. 

Końcem świata, który od wielu dni wieszczy 89-letni radiowiec z Ameryki Północnej przejęli się już wszyscy. Wczoraj informacja przebiła się do mediów ogólnopolskich, dziś nie sposób nie natknąć się na nią w ulicznych rozmowach. Czy naprawdę zależy nam na... końcu świata? - "Mam potworne długi, które zostawił mi mąż. Nigdy ich nie spłacę z tego co zarobię, a on siedzi za granicą i żyje sobie pewnie jak król. Koniec świata będzie więc sprawiedliwy" - ocenia internautka Ania pod informacją o schyłku naszej rzeczywistości, podawaną przez jeden z popularnych portali ogólnopolskich. I tacy właśnie ludzie imają się naiwnej wiary w rzekomo nadchodzący koniec świata. 

Według dożywającego już swej śmierci 89-latka każde biblijne słowo ma niepowtarzalne znaczenie, ponieważ to Elohim Bóg JHWH je podyktował. Rozszyfrował pojawiające się liczby w Biblii: pięć oznacza pokutę, dziesięć pełnię, a siedem niebo. Udało mu się stworzyć niby matematyczne wyliczenie, dzięki któremu odkrył datę końca świata zapisaną w biblijnych wersach. Harold Camping, z wykształcenia inżynier, przekonuje, że jego proroctwa są efektem dokładnej lektury Biblii, wyliczeń matematycznych, lecz przemawiają również za nimi inne znaki np. data powstania państwa Izrael w 1948 roku. Harold Camping znany jest ze swoich skrajnie antysemickich wystąpień, podobnych w duchu do inkwizycji czy Tadeusza Rydzyka i jego Radia Maryja. Widać końcem świata kończą się takie inicjatywy pseudoreligijne. 

Jednak proroctwa tego mężczyzny mogą być trochę mało wiarygodne. Amerykanin już kiedyś próbował ustalić datę zbliżającego się końca. Już raz przepowiedział zakończenie istnienia ziemi. Miało ono nastąpić 6 września 1994 roku, jednak wtedy nic się nie wydarzyło, mimo że zwolennicy mężczyzny zebrali się i czekali na nadejście Mesjasza. Po nieudany wyznaczeniu daty, tłumaczył się tym, że nastąpił błąd w obliczeniach. Dziwne, że pomimo uprzednich pomyłek ludzie dalej wierzą takim nawiedzonym osobom. Wątpliwy wydaje się być także sposób, w jaki świat miałby zostać unicestwiony. Harold Camping wspomina o trzęsieniach ziemi, które miałyby objąć swym zasięgiem cały glob. Naukowcy twierdzą, że nic podobnego nie może się wydarzyć. - To niemożliwe z punktu widzenia fizyki - twierdzą badacze m.in. z PAN. Ale każdy może mieć internetowe radio i głosić swoją ideologię religijną na całym świecie. 

Znane są wielkie przepowiednie apokaliptycznego końca świata z 1948, 1966 i 1975 roku, z 1982 i 1984, z 1993 i z 1994 roku, z 1999 i 2000 roku, z 2004 roku, z 2009 roku, znana jest data na 2012 rok, a ta miała być konkurencyjna dla 2012 i Patrycka Geryla, który nie ma nic wspólnego z wiedzą Majów, Inków ani Azteków. Wieszczenie końca świata przez tak zwanych fałszywych proroków ma swoją przyczynę nie tyle w religii czy wierze ile w chorobie psychicznej niektórych wyznawców niebezpiecznych chrześcijańskich sekt zanych apokaliptycznymi lub millenijnymi. 

Jezus Chrystus zaprzecza datom końca świata

Co ciekawe, na temat końca świata pytany był już Jezus Chrystus przez swoich uczniów i odpowiedział im, że nikt nie zna dnia ani godziny końca świata, tylko sam Ojciec Niebieski. Tak się Jezus Chrystus wykpił od udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na teorie o rzekomym rychłym końcu świata około 2 tysiące lat temu. Jest to zapisane w Ewangeliach, w Biblii. Zatem prorocy i wieszczowie pokroju Patrcka Geryla (2012) czy Harolda Campinga (2011) muszą być kiepskimi czytelnikami Biblii, że nie doczytali tak ważnej nauki przekazanej przez samegpo Jezusa Chrystusa. 

Nikt nie zna daty końca świata tylko sam Bóg - Ojciec Niebieski. Zatem Harold Campin jako kolejny oszust religijny pokazuje, że uważa się za Boga, co przy starczym zwyrodnieniu mózgu dosyć często się zdarza będąc sygnałem, że stara chora na głowę osoba zbliża się nieuchronnie do śmierci. U młodszych uważanie się za Boga zdarza się przy niektórych chorobach takich jak guz mózgu czy schizofrenia lub inna psychoza o podłożu organicznym. Problem w tym, że Harold Camping zachorował jak był młody. A za młodu był indoktrynowany w religijnej rodzinie oraz w niedzielnych szkółkach dla studentów protestanckich. 

Mężczyzna, Harald Camping z całą stanowczością twierdzi jednak, że koniec świata nastąpi dokładnie 21 maja 2011 roku o godzinie 6 rano. Zwolennicy nawiedzonego kaznodziei jeżdżą od stanu do stanu, rozdają ulotki, zagadują przechodniów, aby poinformować o zbliżającej się apokalipsie jak największą liczbę osób. W niektórych stanach udało mi się wykupić złowieszcze billboardy. "Wiemy, że rok 2011 jest 7000-nym rokiem od potopu. Wiemy również, że wtedy właśnie Bóg zniszczy ten świat. Pozostaje jeszcze pytanie, w którym momencie roku 2011 to się stanie?" - głoszą ulotki i zlowieszcze bilboardy obliczone na przyciąganie ludzi o usposobieniu skłonnym do lękliwości i paniki oraz psychozy lękowej. 

Medycznie panika związana z rzekomymi kolejnymi końcami świata wygląda jak nasilenie zbiorowej psychozy lękowej. Objawy zespołu lękowego wykazują z resztą w większości zwolennicy i głosiciele każdego kolejnego końca świata oraz członkowie niebezpiecznych, bo znanych ze zbiorowych samobójstw sekt chrześcijańskich apokaliptyków. 

Harold Camping naucza, że rzekomo: "Dnia 21 maja 1988 roku Elohim Bóg JHWH przestał posługiwać się lokalnymi kościołami na całym świecie. Duch Święty opuścił wszystkie kościoły a Szatan, człowiek grzechu, zasiada od tamtej pory w kościołach chrześcijańskich, aby w nich panować. Biblia naucza także, że ten straszny okres sądu nad kościołami trwać będzie przez 23 lata (dokładnie 8400 dni), rozpoczynając się 21 maja 1988 roku a kończąc 21 maja 2011 roku. Informacja ta została odkryta w Biblii zupełnie niezależnie od informacji o okresie 7 tysięcy lat od potopu do roku 2011. Dzięki temu możemy dostrzec, że pełny okres wielkiego ucisku, trwający 23 lata, zakończy się 21 maja 2011 roku. Jest to dzień, w którym zakończy się okres wielkiego ucisku, a także dzień, na który przypada 7-tysięczna rocznica potopu za czasów Noego." Nie wiadomo tylko jak ów samozwańczy prorok do tego doszedł. Około roku 1988 rozpoczęła się rzeczywiście era ujawniania skandali pedofilskich w kościołach chrześcijańskich, w tym w kościele katolickim i baptystycznym w USA. Czyżby wieszczący koniec świata Harald Camping miał w swej istocie na myśli koniec chrześcijaństwa utytłanego po uszy w aferach seksualnych, w skandalach pedofilskich? 

Wedle Harolda Campinga: "Dnia 21 października 2011 roku Bóg całkowicie zniszczy ten świat a wraz z nim wszystkich ludzi, którzy u Jezusa Chrystusa nie dostąpili łaski zbawienia. Ta straszna zapłata za grzeszny bunt przeciwko Bogu zostanie ukoronowana utratą życia wiecznego. 21 października 2011 roku wszyscy ci biedni ludzie przestaną już na zawsze istnieć. Jakież to smutne, że ludzie stworzeni na obraz i podobieństwo Boga umrą jak zwierzęta i na zawsze przepadną." Uzasadnia to wersetem biblijnym: Psalm 49:13 "Ale człowiek we czci nie zostaje, podobnym będąc bydlętom, które giną." I tak wyglądają wszystkie jegi rzekomo Biblijne dowody czyli lanie wody na całego. Pewnie pan Harold Camping nie uczył się filozofii ani teologii i nie słyszał, że wnioski trzeba wyciągać z realistycznych przesłanek. Nawet w metafizyce. 

 

DATY WAŻNYCH WYDARZEŃ WEDŁUG CAMPINGA 

11 013 p.n.e. —Stworzenie. Bóg stworzył świat i człowieka (Adama i Ewę).

4990 p.n.e. — Potop za czasów Noego. Wszyscy ludzie zginęli w globalnym potopie. W arce ocaleli tylko Noe, jego żona i ich trzej synowie z żonami (6023 lata po stworzeniu).

7 p.n.e. — Narodziny Pana Jezusa (11 006 lat po stworzeniu).

33 n.e. — Rok ukrzyżowania Chrystusa i początek Ery Kościoła (11 045 lat po stworzeniu i 5023 kalendarzowe lata po potopie).

1988 — Rok ten kończy Erę Kościoła i otwiera okres Wielkiego Ucisku, trwający 23 lata (13 000 lat po potopie).

1994 — 7 września tego roku skończyła się pierwsza (trwająca 2300 dni) część okresu wielkiego ucisku i zaczął się okres późnego deszczu, w którym, już poza kościołami, rozpoczął się Boży plan zbawienia wielkiego tłumu ludzi (13 006 lat po stworzeniu).

2011 — 21 maja, na końcu 23-go roku wielkiego ucisku, rozpocznie się Dzień Sądu Ostatecznego oraz nastąpi uniesienie zbawionych (wniebowzięcie ludzi wybranych przez Boga). 21 października cały świat zostanie zniszczony ogniem (7 000 lat po potopie i 13 023 lata po stworzeniu). 

Samozwańczy prorok, prowadzący od 50 lat w amerykańskim "Radiu Rodzina" program "Otwarte Forum", 90-letni Harold Camping twierdzi, że data 21 maja 2011 roku zapisana jest w Biblii, jako zagłada świata. - Sąd ostateczny zacznie się 21 maja 2011 roku i potrwa przez 153 dni; zginie wtedy siedem miliardów ludzi - zapowiada amerykański kaznodzieja. Kto nie zostanie zbawiony, będzie podlegał śmiertelnym prawom trwającego 153 dni sądu ostatecznego, który będzie piekłem dla prawie siedmiu miliardów ludzi. Nikt z nich nie dożyje do 22 października bieżącego roku. Camping wyliczył także dwie inne istotne daty. Z jego danych wynika, że świat został stworzony w 11013 roku przed naszą erą, a Jezus Chrystus narodził się 2 października 7 roku przed naszą erą. Ciekawe dlaczego najbardziej ludzie w USA dają się naciągać na tego rodzaju ideologie tworzone przez chcorych szaleńców. Kolejne daty końca świata z reguły wychodzą od wariatów rodem z USA, co pokazuje, jak bardzo płytkie i chore jest tamtejsze społeczeństwo, a także jak fatalnym jest tamtejszy ucisk ekonomiczny, że ludzie w milionach sztuk, liczą na koniec świata jako na zbawienie z ucisku amerykańskiego ustroju politycznego, fiskalnego czy policyjnego! 

 

TO JUŻ DRUGI KONIEC CAMPINGA 

Wyznawcom przepowiedni Harolda Campinga nie przeszkadza fakt, że kaznodzieja już raz prorokował koniec świata - na 6 września 1994 roku. Zrobił wtedy z siebie kompletnego idiotę i popaprańca, podobnie jak 10 lat wcześniej inny wieszczyk, Benjamin Creme, artysta malarz mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii. 

Wówczas zwolennicy i wyznawcy sekt Harolda Campinga i "Radia Family" zebrali się w Alameda w Kalifornii i czekali na powtórne nadejście Jezusa Chrystusa, który miał być Królem Ameryki i Planety. Nic takiego nie nastąpiło, a Harold Camping wyjaśnił, że nastąpił błąd w jego obliczeniach. Kolejne lata spędził na nich i rozwijaniu swojego przedsiębiorstwa medialnego podobnemu polskiemu Radio Maryja, które zapewniło mu jeszcze większy rozgłos i dochody. - Jesteśmy teraz tłumaczeni na 48 języków, nadajemy transmisje nawet do Chin. Jak byłoby to możliwe bez miłosierdzia Bożego? - pytał w czasie jednego z publicznych wystąpień. O tym, że najlepiej na świecie prosperują biznesmeni oszuści, czyli ludzie Szatana nie wspomniał. 

Sekty apokaliptyczne lub część ich wyznawców często popełniają samobójstwa. Wielu teoretyków postrzega samobójstwo jako akt agresji, zewnętrzną ekspresję tych stanów psychicznych, które dążą do samounicestwienia. Badacze (Cheng i in.) stwierdzili, że schizofrenicy, którzy popełnili samobójstwo wykazywali znacznie więcej agresji tuż przed ostatnim nawrotem choroby, niż chorzy z grupy kontrolnej. Niekiedy objawia się to tym, że chory zabija kogoś, a następnie sam popełnia samobójstwo. Agresywne misjonowanie na okazję kolejnego rzekomego końca świata może być traktowane jak objaw nawrotu choroby. 

Inna przyczyna samobójstw wśród osób chorych na schizofrenię to urojenia katastroficzne, występujące wśród osób cierpiących na paranoiczną odmianę tej choroby. Chorzy przewidują rychły koniec świata, powszechną zagładę, koniec kalendarza, zderzenie Ziemi z wielkim meteorytem, wojnę atomową, czy też inne zdarzenia, które doprowadzą do wyimaginowanej powszechnej zagłady. Wobec odczuwanej nieuchronności tej tragedii samobójstwo wydaje się być racjonalnym środkiem na uniknięcie cierpień. Niestety, zdarza się, że chorzy przez pozbawieniem siebie życia zabijają też innych, np. swoje dzieci. W okresie intensywnego propagowania nadchodzącego końca świata zwykle rośnie znacząco ilość samobójstw, zaginięć i zabójstw na obszarze objętym wzrostem wyznawców zagłady. 

 

OJCIEC CZESŁAW KLIMUSZKO - KONIEC ŚWIATA 

Jednak nie wszystkie proroctwa są katastroficzne dla wszystkich nacji. Słynny polski zakonnik i zielarz-jasnowidz Ojciec Czesław Klimuszko, który przepowiedział, że Karol Wojtyła zostanie papieżem, wielokrotnie mówił, że Polskę czeka przebiegunowanie i totalna, ale relatywnie korzystna zmiana klimatu. Ociec Klimuszko radził, żeby nie wyjeżdżać z naszego kraju, abyło to w czasach PRL i tak zwanej komuny. Uważał, że Polska ma wspaniałe położenie i jest jednym z nielicznych miejsc, w których ludzie podczas zbliżających się zmian klimatycznych i wojen ucierpią najmniej. - Przyjdzie taki czas, że w Polsce będzie ciepło jak na równiku, a za waszymi ok-nami będą rosły owoce południowe - przepowiadał. 

Ojciec Czesław Klimuszko wskazywał także Polskę jako kraj, od którego wyjdzie w XXI wieku sygnał, który zmieni cały świat na lepsze. Nie precyzował tego, ale wspominał, że Polska to wyjątkowo ważny kraj, z którego będą pochodzili ludzie mający największy wpływ na zmiany światowe. Mówił także, iż myśl mistyczno-duchowa z Polski będzie promieniowała na cały glob, co zacznie się w XXI wieku. Radził, żeby być optymistą i w ogóle nie brać pod uwagę, że kiedyś nastąpi koniec świata. Na pytanie o koniec świata w 1975 roku odpowiedział, że takie daty wskazują ludzie Szatana, którzy Biblii nie znają albo nie rozumieją. Wieszczenie końca świata Ojciec Czesław Klimuszko często nazywał "Dziełem Szatana" lub "Sprawkami Czartowskimi". 

Armagedon - Apokalipsa - 2011/2012

ARMAGRDON 2011 

Od niedawna, od przełomu roku 2010/2011 w różnych rejonach Stanów Zjednoczonych zobaczyć można charakterystyczne autobusy z napisem: "Czy słyszałeś te niesamowite wiadomości? Koniec świata już prawie tu jest. Rozpocznie się 21 maja 2011 roku. Biblia to gwarantuje". Widoczne na autokarach informacje nie pozostawiają wątpliwości - nie mamy już zbyt wiele czasu. Za nieco ponad 2 miesiące rozpocznie się proces, który wypleni rodzaj ludzki z powierzchni Błękitnej Planety. Zainicjuje go potężne trzęsienie ziemi, które sprawi, że nasza planeta zostanie gęsto wyściełana ciałami zmarłych. 

Po amerykańskich ulicach porusza się w tej chwili kilka wielkich konwojów. Pierwszy z nich - złożony z pięciu autokarów - wyruszył już w październiku 2010 roku. Niedawno z misją wyruszyły dwa kolejne konwoje. Każda z grup odwiedza inny rejony amerykańskiego kraju. Niektórzy uczestnicy posłannictwa sprzedali bądź porzucili cały swój majątek, by jeździć i głosić paranoidalną nowinę swego przywódcy. Inni pozostawili rodziny, porzucili małe dzieci na pastwę opieki społecznej. Pokazuje to jak niedojrzałych emocjonalnie ludzi z patologicznych środowisk przyciągają ideologie oparte na głoszeniu rychłego końca świata. Wedle astrofizyki, koniec Słońca nastąpi nie wcześniej niż za 4-5 miliardów lat, zatem z punktu widzenia nauki nie ma powodów do obaw. Wedle filozofii greckiej świat jest generalnie wieczny, a koniec świata jest niemożliwy. 

W Polsce, kiedy rozmawia się z członkami sekt apokaliptycznych, z których największymi są chyba tzw. orioniści od Patricka Geryla i roku 2012, widać, że logiczne ani naukowe argumenty nie docierają, a dyskusje toczą się tylko wokół chorobliwych emocji jakie temat wzbudza. Kilku psychotycznych, paranoidalnych liderów popiera i propaguje wszelkie brednie o rzekomym końcu świata, który zbłaźnił się już dziesiątki razy, a ma swój początek w obłędzie apokaliptycznego millenaryzmu rozpętanego przez chorych na urojenia prawie 2 tysiące lat temu. Sami Majowie, Aztekowie czy Inkowie - ich żyjący szamani nic nie wiedzą o rzekomym końcu świata głoszonym przez orionistów od Patricka Geryla, który sam sobie te wszystkie brednie wymyślił. "Maya" to tylko imię ducha, którego w ramach spirytyzmu wywoływał Patrick Geryl i przez którego został opętany. Tem głupi duch był holenderskim alkoholikiem i z Majami ani Aztekami czy Inkami nie miał nic wspólnego. 

Najbardziej żałosny będzie widok dziadka z USA - Harolda Campinga i jego ogłupionych wyznawców - od 22 października 2011. Chyba, że sekta do tego czasu popełni zbiorowe samobójstwo. Wtedy żałosnym będzie widok ich grobów oraz pogrzebowej klepsydry. Harold Camping w młodości bawił się spirytyzmem czyli wywoływaniem duchów oraz demonów, bawił się także channelingiem. I tak mu już widać zostało. 

Najważniejsze to fakt, sprawdzony przez dziennikarzy z redakcji miesięcznika "Nieznany Świat", którzy pojechali do Meksyku, że szamani pozostali po kulturze Majów, nic nie wiedzą o rzekomo mającym nastąpić końcu świata w 2012 roku. w 2006 roku dziennikarze z redakcji „Nieznanego Świata” kopsnęli się do tych szamanów od Majów i końca świata, tam do Meksyku. Jakoś tak pisali, że szczeny czy tam kopary opadły Majom do ziemi nieomal jak się dowiedzieli, że jakiś koniec świata ma być. Takiego czegoś po prostu nie ma w filozofii i religii Majów. Oni wierzą, że świat jest wieczny nawet. Koniec jednego cyklu, to początek następnego. Nic więcej, a całą tę bzdurę o nadchodzącym końcu świata wymyślił ktoś, kto o kulturze Majów nie ma zielonego pojęcia i liczył na to, że nikt nie sprawdzi u źródła. A wystarczy pojechać i pogadać z Majańskimi Indiańcami żeby się uśmiać z głupoty ludzi, którzy powołują się na jakąś kulturę czy religię, a zupełnie o niej nie mają zielonkawego pojęcia. I tyle są warte te rozważania i wizjonerstwo. 

 

KONIEC ŚWIATA JAKO SCHIZOFRENIA I PSYCHOZA PARANOIDALNA 

Uporczywe przekonanie o rychłym końcu świata i nadchodzącej powszechnej zagładzie, jakby kto nie wiedział, jest tak zwanym eschatologicznym, mocnym objawem schizofrenii, zespołu paranoidalnego, psychozy lękowej z urojeniami, a także może się pojawić w paranoi pieniaczej. Leczyć się trzeba z tego pilnie, a nie głosić. Wątek ten pojawia się w wielu postaciach zaburzeń typu schizofrenicznego i jest doskonale znany lekarzom. Ale choroba trudno się leczy. Stąd co chwilę nowe daty końca świata przez kolejnych chorych nieleczonych które są generowane, a tysiące osób o psychotycznym usposobieniu oraz o podłożu lękowym chwyta takie idee jako psychozę udzieloną czy przejętą. 

Sny katastroficzne o totalnej zagładzie bywają też oznaką, że dzieje się nie dobrze w psychice, że zaczyna się schizofreniczny rozpad osobowości. Katastroficzne wizje totalnej zagłady towarzyszą wielu ciężkim psychozom. O tym też należy pamiętać, a jak osoba dochodzi do wniosku, że nie ma sensu żyć, bo nastąpi zagłada, to jest bardzo źle i jest silne zagrożenie samobójstwem. Przy niektórych uszkodzeniach mózgu także totalne przeczucie katastrofy lub wizje takowe są objawem choroby. Warto o tym pamiętać i może nie robić religii z cudzej choroby mózgu i głowy, która jest jedyną prawdziwą katastrofą.

Koniec Świata jako Nurt Eschatologiczny w Schizofrenii
Według Profesora Antoniego Kempińskiego

"Rozbicie własnej struktury odbija się na obrazie otaczającego świata. Wraz z chorym zmienia się jego świat. Zmiana jest stopniowa lub gwałtowna, zależnie od charakteru procesu Chorobowego, ale w każdym wypadku zmiana ta jest ostateczna. Po niej już nic nie może nastąpić. Jest to kres wszystkiego, koniec świata. Obraz końca świata może być mniej lub więcej apokaliptyczny, ograniczać się do małego kręgu, np. rodziny, ojczyzny, lub obejmować cały glob ziemski i wszechświat. Może to być początek końca świata — krwawe wojny, wybuchy bomb atomowych, zagłada ludzkości, ojczyzny czy tylko rodziny, walka szatana z bogiem, zmaganie się wrogich potęg, spiski, obce wywiady, albo stadium końcowe — raj, piekło, pustka po zniszczeniach wojennych, bezterminowe więzienie czy obóz, najbliżsi tylko lub wszyscy ludzie nieżywi; w wyobraźni i odczuciu chorego na schizofrenię zostają tylko ich cienie, duchy lub martwe ciała, poruszające się na kształt automatów.

Poczucie katastrofy zagrażającej lub już nie istniejącej nie jest rzadkie w życiu ludzkim. Łączy się ono z obniżeniem nastroju (np. w depresjach), gdy przyszłość widzi się czarno, a także .z własną bezsilnością wobec zewnętrznej sytuacji, której nie sposób zmienić. W drugim wypadku pesymistyczny obraz katastrofy jest rekompensatą za własne niepowodzenia — apres nous le deluge (po nas choćby potop). Jest tu radość zniszczenia i wyładowania agresji. W urojeniach hipochondrycznych z pewną dozą radości chory przypatruje się ruinie swego ciała, w urojeniach zazdrości — rozbiciu związku erotycznego i rodziny, w urojeniach grzeszności - swemu potępieniu i karze za grzechy itd.

Nastroje katastroficzne są dość typowe dla epok schyłkowych; stare normy ulegają rozbiciu, a nowe jeszcze się nie wytworzyły, panuje więc stan zagubienia i bezradności. Nigdzie jednak nie osiągają one tak apokaliptycznych rozmiarów, jak w schizofrenii. Katastrofę poprzedza nastrój wypełnionego grozą oczekiwania; koloryt świata się zaciemnia, wszystko staje się tajemnicze i groźne. Lęk wzrasta crescendo — w momencie szczytowym następuje wybuch: koniec świata, wojny, kataklizmy, chaos, sąd ostateczny, rozdział na diabłów i aniołów, potępionych i zbawionych, dobrych i złych, patriotów i wrogów, żywych i umarłych itd. Stopniowo burza się ucisza, nastaje niebo lub piekło, które przybiera niekiedy formy bardziej świeckie: idealnego ustroju, obozów zagłady, życia na innej planecie itp. Religijne motywy katastroficznego obrazu nie idą w parze ze światopoglądem z okresu przedchorobowego.

Dość często się zdarza, że ludzie głęboko religijni i wychowani w tymże duchu mają świecki obraz katastrofy świata, a przeciwnie, całkiem obojętni dla spraw religijnych przeżywają apokaliptyczne wizje o tematyce bynajmniej nie świeckiej. Wydaje się, że w schizofrenii światopogląd nie ma większego wpływu na obraz choroby. Nie zawsze obraz katastrofy jest tak barwny. Poza tym niemożność nawiązania kontaktu, np. w zespołach katatonicznych utrudnia odtworzenie przeżyć chorego. O ich sile można jedynie wnioskować na podstawie zachowania się: wyrazu twarzy, postawy ciała, dużej tolerancji na ból itp.

W schizofrenii prostej koniec świata przybiera formę pustki, która ogarnia chorego i jego otoczenie. Jest to pustka wymarłego świata, słońce już nie świeci, ludzie się nie śmieją, czas stanął, przestrzeń się zamknęła w ścianach jednego pokoju. Nie ma po co z niego wychodzić, bo na zewnątrz świat jest zmieniony, wymarły lub groźny. Hebefreniczne "wygłupianie" może być kpiną z ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy, że wszystko się zmieniło, że grozi katastrofa. Katastroficzna atmosfera sprawia, że częste w schizofrenii urojenia prześladowcze mają charakter zwykle odmienny niż w innych zespołach chorobowych. Fakt śledzenia, prześladowania, trucia itd., nabiera znaczenia ogólnoludzkiego; jeśli takie rzeczy są możliwe, cały świat jest przeciw choremu, cały świat się zmienił." *) 

Tak oto wygląda typowy wyznawca końca świata w USA

Typowy wyznawca końca świata

I TO JUŻ KONIEC KOŃCA ŚWIATA... 

*) Zacytowano: Prof. Anatol Kępiński, Schizofrenia. Kraków: Wydawnictwo Literackie. 2001. 

dr Zielonka Igor "Indor" 

Z naszego bloga


Top 11

Najpopularniejsze artykuły: 


Newsletter


Wyślij

Po więcej informacji zapisz
się do naszego newslettera

Licznik odwiedzin: 7171570 Ostatnia aktualizacja strony: 2017-05-22 17:30:03