Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 107825


BORELIOZA - choroba zakaźna - podstępna i mordercza

Borelioza inaczej choroba z Lyme, krętkowica kleszczowa, łac. borreliosis, ang. Lyme disease, Lyme borreliosis to wiel onarządowa choroba zakaźna wywoływana przez bakterie należące do krętków: Borrelia burgdorferi, Borrelia garinii, Borrelia afzelii, Borrelia japonica, przenoszona na człowieka i niektóre zwierzęta przez kleszcze z rodzaju Ixodes. Jako pierwszy rumień wędrujący z ukąszeniem przez kleszcza powiązał Arvid Afzelius w 1909 roku. Neuroboreliozę opisali niezależnie Charles Garin i A. Bujadoux w 1922, a ukąszenia kleszczy z objawami neurologicznymi połączył Alfred Bannwarth w latach 40. W 1975 roku opublikowano opis 12 przypadków zapalenia stawów u dzieci z obszaru Old Lyme w stanie Connecticut, i zasugerowano ich związek ze zmianami skórnymi po ukąszeniach kleszczy. Od tej miejscowości wzięła się nazwa choroby. Willy Burgdorfer w 1982 roku wyizolował z kleszcza Ixodes dammini krętki, które później w uznaniu zasług Burgdorfera nazwano "Borrelia burgdorferi". Rok później wykryto swoiste przeciwciała w klasie IgM i IgG przeciwko Borrelia burgdorferi. W Polsce zachorowania na boreliozę z Lyme zaczęto rozpoznawać dopiero pod koniec lat 80-tych XX wieku. Bardzo wiele chorób i dolegliwości neurologicznych jak już z badań wiadomo to skutki boreliozy, tyle, że przechodzonej, nieleczonej i nierozpoznanej. Wiele osób leczonych nieudolnie i nieskutecznie przez psychiatrów to także ofiary ukąszenia przez kleszcze, nawet w dzieciństwie, ofiary, którym terapie psychiatryczne jedynie pogarszają stan zdrowia, podobnie jak to jest w wypadku porfirii, gdzie też mogą być objawy psychiczne, ale nie są to psychozy i mają zupełnie inne przyczyny niż myślą psychiatrzy. 

Kleszcze - podstępni i groźni nosiciele

Kleszcze żyją w lasach, parkach, ogrodach, trawnikach i jest ich coraz więcej. Niektóre z nich maja skrzydła, które w momencie gdy kleszcz dotrze do swego żywiciela – natychmiast odpadają.  Jeszcze kilkanaście lat temu jedynie 10% wszystkich pajęczaków przenosiło groźne choroby odkleszczowe w tym m. in. boreliozę. Dziś ta liczba jest 2 razy większa. Osób, które dziś wiedzą, że są chore jest tysiące, a tych, które nie kojarzą objawów z ugryzieniem tego maleńkiego pajęczaka jest jeszcze więcej. Jak dotąd niewiele uwagi poświęcano boreliozie - tej groźnej bo podstępnej i zdradliwej chorobie przenoszonej przez kleszcze, a zagrożenie zakażeniem z roku na rok wzrasta. Zmiany klimatyczne, łagodne zimy, migracja zwierząt i inne przyczyny spowodowały, że dziś należałoby uznać cały obszar Polski za rejon endemiczny tej choroby. Odnotowuje się nawet przypadki ukąszenia przez kleszcza i zakażenia podczas spacerów w parkach miejskich.

Na pokąsan
ie przez kleszcza narażone są wszystkie części ciała, nawet ukryte pod ubraniem. Kleszcze są zaopatrzone w termoreceptory, są przyciągane ciepłem skóry człowieka, niektórzy uważają, że także zapachem potu. Znajdują się w trawie, na krzewach i na korze pni drzew, skąd spadają na człowieka; mogą także czynnie przemieszczać się w kierunku ofiary. Z łatwością wchodzą między fałdy odzieży, dostając się do skóry.

Co ciekawsze, wiele osób chorych na boreliozę twierdzi, że nigdy u siebie nie zauważyło kleszcza. Trzeba wiedzieć, że postacią, która najczęściej zaraża boreliozą nie jest postać dorosła, a maleńka nimfa wielkości ziarnka maku, której nie sposób dostrzec gołym okiem.

                                                                                                         

 

 

 

 

Kleszcz wgryzający się w skórę nogi

Rezerwuarem zarazków jest około 300 różnych gatunków ssaków, głównie gryzonie z rodziny nornikowatych i myszowatych (myszy, szczury, chomiki); a także wolno żyjące jelenie, sarny, wilki, niektóre gatunki ptaków. Bakterie są przenoszone głównie ze śliną kleszczy z rodzaju Ixodes, w Europie I. ricinus. W zależności od stadium rozwojowego kleszcz staje się nosicielem, zakażając się od swego żywiciela. Kolejne stadia rozwojowe kleszcza zakażają swoich kolejnych żywicieli, powodując utrzymywanie się rezerwuaru zarazków w środowisku. W taki też sposób dochodzi do zakażenia człowieka. Najwięcej zachorowań na boreliozę notuje się w północno-wschodnich stanach USA, w Europie Środkowej, Skandynawii i Rosji oraz Australii. Są to obszary endemicznego występowania choroby związane z obszarem bytowania kleszczy Ixodes. Z roku na rok liczba rozpoznań się zwiększa. Większość nowych przypadków boreliozy jest notowana między 1 maja a 30 listopada, a 80% przypadków występuje w czerwcu i lipcu, w okresie żerowania mikroskopijnych, trudnych do zauważenia nimf kleszczy (patrz zdjęcie kleszczycy). W Polsce rejonami endemicznymi są Białowieża i województwo podlaskie, a także Mazury i Suwalszczyzna.

 

 

 

 

 

 

 

Borelia występuje w organizmie człowieka w kilku formach:

* krętka boreliozy,

* postaci owalnej bez ściany komórkowej (forma L),

* w formie cysty oraz jako spory ('blebs');

wszystkie te formy zachowują możliwość wzajemnej transformacji. Poszczególne formy mają różną wrażliwość na antybiotyki. Np. forma krętka ginie pod wpływem penicylin lub cefalosporyn, podczas gdy forma L ginie pod wpływem makrolidow lub tetracyklin. Borelia żyje wewnątrzkomórkowo oraz przekracza barierę krew- mózg, co stwarza dodatkowe problemy w czasie leczenia, bo tylko niektóre antybiotyki penetrują barierę krew- mózg i tylko niektóre działają wewnątrzkomórkowo.

Gdzie jest borelia?

Borelia - zwykle usadawia się w tkance łącznej jak skóra, ścięgna, ściany naczyń krwionośnych, w tym w naczyniach mózgowych, także w mięśniach i w tkance nerwowej, a tu w komórkach glejowych i nerwowych. Borelia jest znajdowana w większych ilościach we wzgórzu, gdzie atakuje ośrodek mózgowy zawiadywania układem czuciowym i bólem, w  korzeniach grzbietowych rdzenia kręgowego, miazdze zębowej oraz w gałkach ocznych. Zmiany w układzie nerwowym powodowane przez boreliozę są na tyle charakterystyczne, że przez wiele lat występowały jako samodzielna jednostka chorobowa zwana zespołem Bannwartha. W 1948 roku opisał je Bannwarth jako zaczynające się pojawieniem rumienia skórnego (na zdjęciu), określanego jako ECM - erythema chronicum migrans, do którego sukcesywnie dołączały objawy limfocytarnego zapalenia opon mózgowych, bóle korzonkowe i objawy zapalenia nerwów czaszkowych i obwodowych.

Dopiero w 1982 roku Willy Burgdorfer odkrył krętka, nazwanego później na jego cześć Borrelia burgdorferi i wykazał ich związek przyczynowy z zespołem Bannwartha. Z tego powodu zespół Bannwartha klasyfikowany jest jako neuroborelioza. Istnieje hipoteza, że bakteria wytwarza toksynę bakteryjną odpowiedzialną za co najmniej część objawów choroby takich, jak zaburzenia pamięci, bezsenność oraz drętwienia kończyn i języka oraz zaobserwowaną w tej chorobie reakcję Jarischa-Herxheimera. Wprawdzie nie istnieje test wykrywający toksyny bakterii, ale pomimo to odkryto hemolityczną aktywność Borrelia burgdorferi, a w DNA Borelii odkryto fragment kodujący odmianę jadu kiełbasianego. Wiadomo również, że ściana komórkowa bakterii zawiera toksyczny lipopolisacharyd oraz peptydoglikan mający własności prozapalne. Borelia nie upośledza metabolizmu białek i nie powoduje widocznego wyniszczenia organizmu stąd często pacjenci nie wyglądają na chorych, co utrudnia szybkie rozpoznanie. 

Nieleczona borelioza przebiega u człowieka w 3 etapach:

 1) etap infekcji zlokalizowanej:

    + erythema migrans - rumień wędrujący - w miejscu ukąszenia przez kleszcza pojawia się rumieniowa zmiana na skórze (często przemieszczająca się obwodowo); występuje nie we wszystkich przypadkach choroby.

    + objawy grypopodobne.

 2) etap infekcji rozproszonej:

    + nawracające dolegliwości stawowe,

    + objawy podrażnienia lub zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i nerwów obwodowych,

    + zapalenie mięśnia sercowego.

 3) etap infekcji przewlekłej:

    + niedowład, porażenie nerwów obwodowych,

    + zaburzenia czucia,

    + zaburzenia psychiczne,

    + zaburzenia pamięci,

    + zanikowe zapalenie skóry,

    + bóle mięśniowo-stawowe,

    + przewlekłe zmęczenie.

Przebieg kliniczny boreliozy może być bardzo zróżnicowany. W przypadku gdy ukąszenie kleszcza zostało przeoczone, a rumień albo nie wystąpił, albo został niezauważony, najczęściej podejrzewa się chorobę w przypadku licznych objawów pochodzących z różnych systemów jak układ nerwowy, szkieletowo-mięśniowy, pokarmowy, rozrodczy, wydalniczy, hormonalny u człowieka uprzednio zdrowego. 

Następujące objawy wiąże się z przebiegiem przewlekłej boreliozy:

 * gorączka, poty, dreszcze, fale gorąca z nieznanych powodów,

 * zmiana masy ciała (przybranie lub utrata),

 * zmęczenie napadowe lub stałe, ociężałość, słaba wytrzymałość fizyczna,

 * bezsenność, płytki sen,

 * bezdech nocny,

 * wypadanie włosów z nieznanych powodów,

 * drętwienie kończyn lub tylko palców, budzące ze snu (czasem bardzo zmienne),

 * drętwienie języka, zwłaszcza jego czubka lub warg, zaburzenia smaku,

 * bóle gardła,

 * bóle jąder,

 * bóle bioder,

 * bóle i kurcze mięśni,

 * tiki mięśni twarzy lub innych mięśni,

 * bóle głowy, zwykle części potylicznej,

 * bóle i obrzmienia stawów, często zmienne i wędrujące,

 * sztywność stawów i kręgosłupa szyjnego, trzeszczenie szyi,

 * bóle zębów bez wyraźnych powodów stomatologicznych,

 * nieregularność menstruacji z nieznanych powodów,

 * nieoczekiwana laktacja, bóle piersi,

 * podrażniony pęcherz lub zakłócenie działania pęcherza moczowego,

 * utrata sprawności seksualnej lub libido, aseksualność, 

 * bóle i podrażnienie żołądka,

 * refluks żołądkowo-przełykowy,

 * zmiana rytmu wypróżnień (zaparcia lub biegunka),

 * bóle w klatce piersiowej i w żebrach,

 * przeszywające bóle,

 * krótki oddech, kaszel, zadyszka,

 * skoki pulsu i ciśnienia krwi,

 * bloki serca lub inne arytmie (zwykle zmienne i oporne na leczenie), szmery w sercu,

 * kardiomiopatia przerostowa,

 * kłucia, mrowienie o zmiennym charakterze, utrata czucia jak w polineuropatii, palenie skóry,

 * zapalenie nerwu trójdzielnego,

 * paraliż twarzy (paraliż Bella),

 * zaburzenia widzenia: podwójne rozmyte widzenie, czarne plamy w polu widzenia, nadwrażliwość na światło (zwykle badanie okulistyczne nie wykazuje zmian),

 * zaburzenia słuchu: dzwonienie w uszach, bóle uszu, nadwrażliwość na dźwięk,

 * nasilona choroba lokomocyjna, zawroty głowy, utrata równowagi,

 * zła tolerancja alkoholu i nasilanie się objawów po alkoholu,

 * zaburzenia koncentracji i otępienie: trudności w znalezieniu potrzebnego słowa, problemy z rozumieniem tekstu czytanego, wzmożona ilość błędów ortograficznych, trudności w rozumieniu dłuższych zdań lub szybkich dialogów, liczne wypadki 'z nieuwagi', zapominalstwo, luki pamięciowe, dezorientacja, uczucie 'odrealnienia',

 * zmiany nastroju, drażliwość, depresja,

 * 'parkinsonowskie' drżenia rąk i innych części ciała,

 * czterotygodniowa cykliczność symptomów: dwa tygodnie lepiej, dwa tygodnie gorzej,

 * nadwrażliwość skóry, bolesność na dotyk,

 * idiopatyczne zapalenie prostaty,

 * nadwrażliwość na chemikalia i zapachy,

 * nietypowe ataki padaczkowe,

 * zapalenie wątroby,

 * porażenia nerwów obwodowych.

Mnogość powyższych objawów sprawia, iż ich występowanie staje się przyczyną wielu błędnych interpretacji. Należy pamiętać, że nie każde zmiany nastroju, szumy uszne czy palenie skóry świadczyć muszą o boreliozie - objawy wymienione powyżej wiążą się z dziesiątkami innych chorób. Wśród nich może być i choroba Morgellons, jeśli ta jest jak niektórzy podejrzewają powikłaniem boreliozy lub podobnym stowarzyszonym zakażeniem.


Rozpoznanie boreliozy

Rozpoznanie boreliozy i diagnoza jest prosta we wczesnych przypadkach, gdy zostało zauważone ukąszenie kleszcza i jeśli pojawił się charakterystyczny rumień

W miejscu ukąszenia przez insekta pojawia się po kilku dniach (czasami w okresie do 3 miesięcy) charakterystyczna zmiana skórna tzw. rumień przewlekły pełzający. Jest to okrągłe lub owalne poszerzające się ognisko rumieniowe, które w czasie od kilku dni do kilku tygodni może osiągnąć średnicę nawet kilkudziesięciu centymetrów. Wystąpieniu rumienia mogą nie towarzyszyć żadne dolegliwości bólowe lub czasami lekki świąd. U części chorych obserwuje się objawy ogólne takie jak: ból głowy, stany gorączkowe, bóle mięśniowo-stawowe. 

 

Inną postacią boreliozy, występującą u 1% ludzi (głównie u dzieci) jest pojedynczy, niebolesny, sinawo-czerwony guzek.

Rumień początkowo może mieć kształt regularnego koła o średnicy od 1 cm do 1,5 cm, które później w bardzo długim okresie czasu rozrasta się nawet do kilku centymetrów, po czym blednie od środka i zanika.  

Diagnostyka przypadków, w których rumień się nie pojawił, a kleszcz pozostał niezauważony jest trudna: 70% pacjentów z potwierdzoną przewlekłą boreliozą nie zauważyło lub nie pamięta ukąszenia kleszcza ani rumienia.

Często stosowany w diagnostyce boreliozy test ELISA daje dodatnie wyniki tylko u 10-30% chorych, więc jego przydatność jako testu przesiewowego jest ograniczona. Najpewniejszym sposobem potwierdzenia boreliozy jest badanie za pomocą testu Western-blot w klasach IgG i IgM. Test Western blot wykrywa chorobę u 40-60% chorych. Zdarzają się błędne wyniki testów a jedną z przyczyn jest reakcja krzyżowa na antygeny innych zarazków: wirusa Epsteina-Barr, cytomegalowirusa czy wirusa opryszczki pospolitej. PCR nie jest szeroko stosowany, ponieważ z powodu złej techniki laboratoryjnej daje fałszywie pozytywne wyniki, a przeprowadzone poprawnie z próbkami wzorcowymi wyniki fałszywie negatywne.

Morfologia krwi oraz inne badania dodatkowe w przebiegu boreliozy zazwyczaj nie wykazują odchyleń od norm. Pomocniczo wykonuje się badania płynu mózgowo-rdzeniowego oraz badanie przepływów mózgowych (SPECT). Główną rolą badania płynu mózgowo-rdzeniowego jest wykluczenie innych możliwych chorób. Z powodu trudności diagnostycznych istnieje zapewne duża grupa chorych, u których choroba została nierozpoznana. Stosunkowo często pacjenci z boreliozą otrzymują nieprawidłowe rozpoznania takie, jak: stwardnienie zanikowe boczne, choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane lub nerwica, tym samym tracąc szansę na wyleczenie, a w najlepszym przypadku opóźnia się właściwe leczenie. Skala nierozpoznanej boreliozy jest nieznana, ale ocenia się, że jest co najmniej dziesięć razy więcej chorych na boreliozę, niż wykazują oficjalne statystyki (z materiałów CDC). Całkowita liczba chorych na boreliozę w Europie lub w Ameryce Północnej zapewne wyrażona winna być w milionach, z czego tylko kilkadziesiąt tysięcy ma postawione prawidłowe rozpoznanie i otrzymuje efektywne leczenie.

Kulawa diagnostyka

Do dnia dzisiejszego naukowcom nie udało się opracować ani testu dającego 100% pewność zakażenia, ani też skutecznej szczepionki. W dalszym ciągu nasza służba zdrowia posługuje się niedoskonałymi badaniami serologicznymi np. ELISA – sprawdzające poziom przeciwciał oraz Western Blot – uznawany za doskonalszy bo bardziej czuły. Jest jeszcze trzecia metoda PCR – badanie polegające na wykryciu DNA bakterii we krwi. Niestety wszystkie te metody mogą dawać fałszywie ujemne wyniki, gdyż krętek boreliozy jest nadzwyczaj sprytny i może przybierać 3 różne formy (ze ścianą komórkową, bez ściany komórkowej (niewidoczny dla naszego układu immunologicznego i formę cysty, która ukrywa się w tkankach i narządach). Poza tym laboratoryjnie nie można na razie potwierdzić końca procesu chorobowego - w tym wypadku kluczową rolę odgrywają objawy i samopoczucie chorego.

Na zdjęciu: stadium rozwoju kleszcza

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cierpiący z powodu boreliozy i innych chorób odkleszczowych, gdy już się  zorientuje, że coś mu dolega (zwykle kilka miesięcy po zakażeniu) rozpoczyna wędrówkę od specjalisty do specjalisty, na własną rękę szukając diagnozy, wykonując specjalistyczne badania (niejednokrotnie bardzo kosztowne) słyszy, że są dobre, albo w normie, kiedy w rzeczywistości nie maj siły na nic. Rano ciężko jest podnieść się z łóżka, zawroty głowy, zmęczenie, bóle stawów, bioder, mrowienia, pieczenia, czasem dochodzi do paraliżu twarzy lub połowy ciała i innych zaburzeń neurologicznych.

Rozpoznanie, zapobieganie i leczenie z boreliozy

Niezwykle ważne jest wczesne rozpoznanie choroby i zastosowanie właściwego leczenia. W jej rozpoznaniu pomocne jest oznaczenie w surowicy krwi poziomu przeciwciał przeciw boreliozie. W pierwszej fazie jej rozwoju, zaraz po pojawieniu się rumienia, choroba jest bardzo łatwa do wyleczenia. Prawidłowo prowadzona antybiotykoterapia eliminuje zakażenie. Nieprawidłowe leczenie lub jego zaniechanie może spowodować, że choroba przejdzie w okres tzw. pauzy, gdy po wielu latach może zaatakować układ nerwowy, sercowo-naczyniowy, węzły chłonne, a także stawy.

Metodami zapobiegania tej chorobie są:
- zaszczepienie się szczepionką przeciwko odkleszczowemu zapaleniu mózgu.
- osłona ciała,
- stosowanie preparatów przeciwko kleszczom,
- szybkie usuwanie kleszczy z ciała *

* Pokrywanie kleszcza tłuszczem, wbrew obiegowym opiniom, nie przyspiesza odpadnięcia kleszcza, a wręcz przeciwnie wywołuje u insekta wymioty, co zwiększa ryzyko zakażenia.

Pierwszy i drugi etap infekcji leczy się kilkutygodniową lub kilkumiesięczną terapią antybiotykiem. Zwykle stosuje się penicylinę, cefalosporynę lub tetracyklinę. Przewlekłą boreliozę standardowo leczy się 3-4 tygodnie antybiotykiem, a zwykle utrzymujące się po tym okresie objawy choroby określa się mianem zespołu poboreliozowego. Natomiast według lekarzy ILADS (International Lyme and Associated Disease Society) leczenie boreliozy może być bardzo długie, trwać wiele miesięcy, a nawet lat, z uwagi na istnienie form przetrwalnikowych bakterii: spor i cyst. Spory i cysty umożliwiają bakterii przetrwanie w roztworze antybiotyków i to one odpowiadają za nawroty choroby po zaprzestaniu podawania antybiotyków. Zespół poboreliozowy, wg lekarzy z ILADS, jest kontynuacją choroby, a nie pozostałością po niej, o czym świadczy fakt, że w tkankach pobranych od chorych z zespołem poboreliozowym często stwierdza się obecność krętków. W leczeniu lekarze ILADS czasem stosują kilka leków (np. dwa antybiotyki) jednocześnie.

Jedną z istotnych przyczyn kontrowersji dotyczących leczenia jest brak wiarygodnych testów, dzięki którym byłoby możliwe monitorowanie leczenia i określenie momentu wyleczenia.

Naturalne metody wspierające leczenie z boreliozy

Wybieramy do naszej diety warzywa, rośliny i owoce o działaniu antybakteryjnym. Do najbardziej znanych należą lukrecja i czosnek.

Układ odpornościowy zaatakowany przez chorobę taką jak borelioza potrzebuje wsparcia dlatego dobieramy ziołowe suplementy diety wspomagające odporność. Są to multiwitaminy zawierające:

  • wyciąg z żeń-szenia
  • wyciąg z tzw. kociego pazura (czepoty puszystej)
  • echinacea
  • witaminy z grupy B

Dobieramy rośliny i suplementy mające działanie przeciwzapalne jak na przykład olejek z pestek winogron oraz wyciągi z:

  • pokrzywy
  • miłorzębu
  • ruszczyka kolczastego
  • kociego pazura

Zadbajmy o swój układ nerwowy, który to borelioza bardzo osłabia wpływając na mózg, nerwy i zdolności umysłowe.  W walce z takimi skutkami boreliozy możesz wybrać:

  • miłorząb
  • dziurawiec
  • żeń-szeń

Borelioza może wywołać zbyt duże napięcie mięśni. Sięgnijmy po suplementy przeciwbólowe jeśli męczy cię migrena i lub napięciowy ból głowy. Powinny pomóc zioła i suplementy takie jak:

  • złocień maruna
  • opornik łatkowaty
  • ostryż długi (inaczej kurkuma długa lub szafran indyjski)
  • bromelina (czyli wyciąg z ananasa)

Jeśli podczas choroby wystąpi niedobór witamin i minerałów stosujmy witaminy. Najczęstsze niedobory to niedobór witaminy C, A, E lub witamin z grupy B.

Możemy zmniejszyć objawy związane z bólami reumatycznymi, stanami zapalnymi stawów czy bólami mięśni towarzyszącymi zaawansowanej boreliozie włączając do codziennej diety

  • kurkumę długą
  • oleje zawierających kwasy tłuszczowe omega-3
  • aminokwasy zawierające kreatynę.






Zespół poboreliozowy

Mianem tym określa się szereg objawów utrzymujących się u pacjentów z boreliozą po leczeniu. Według głównego nurtu medycyny krótkie leczenie antybiotykiem zabija wszystkie bakterie, a zespół poboreliozowy spowodowany jest mechanizmami autoimmunologicznymi. Grupa lekarzy zrzeszonych w ILADS (USA) uważa zespół poboreliozowy za kontynuację boreliozy. Według nich bakterie w tej fazie przebywają wewnątrzkomórkowo i nie stymulują układu odpornościowego do produkcji przeciwciał. W związku z tym testy na boreliozę mogą wychodzić ujemnie. W konsekwencji, lekarze głównego nurtu medycyny leczą zespół poboreliozowy aspiryną i innymi lekami przeciwzapalnymi, podczas gdy lekarze ILADS leczą zespół poboreliozowy antybiotykami.

Najnowsze doniesienia mówią o atypowych formach boreliozy, pozostających w organizmie człowieka po krótkim leczeniu.

Zapobieganie boreliozie

Wielkość kleszcza w porównaniu z wielkością palca człowieka

 


 

 

 

 

 


Zapobieganie boreliozie polega przede wszystkim na unikaniu ukąszenia kleszczy poprzez:

  • noszenie ubioru okrywającego możliwie szczelnie ciało (koszula z długimi rękawami, długie spodnie, zakryte buty),

  • unikanie wypraw w rejony, w których jest dużo kleszczy,

  • unikanie chodzenia poza drogami po lesie, w zaroślach i łąkach,

  • nie siadanie na zwalonych pniach drzew (ulubione miejsce przebywania młodocianych form kleszczy, tzw. nimf),

  • stosowanie środków odstraszających kleszcze, zwłaszcza tych zawierających DEET,

  • sprawdzanie ciała po pobycie w lesie.


Jeśli znajdziemy kleszcza, należy od razu go usunąć pęsetą lub – jak drzazgę – grubą igłą. Kleszcza trzeba chwycić tuż przy skórze i pociągnąć w górę, a miejsce po ukąszeniu dokładnie przemyć spirytusem. Jeżeli tkwi głęboko, lepiej od razu iść do lekarza. Nie wolno kleszczem kręcić, wyciskać go, smarować benzyną ani tłuszczem, bo w czasie tych zabiegów można rozprzestrzenić bakterie. Usunięcie kleszcza w ciągu pierwszej doby po ukąszeniu wielokrotnie zmniejsza prawdopodobieństwo zarażenia, choć obserwowano rozwinięcie się choroby nawet po kilkuminutowym kontakcie z kleszczem.

W ciągu ostatnich kilku lat (pomiędzy 1999 i 2005 rokiem) zapadalność na boreliozę w Polsce zwiększyła się 5-krotnie i dotyczy powierzchni całego kraju, podczas gdy uprzednio najwięcej zakażeń notowano w województwach podlaskim i warmińsko-mazurskim.

W grudniu 1998 Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków dopuściła szczepionkę przeciwko boreliozie (LYMErix) produkcji GlaxoSmithKline opartą na białku powierzchniowym A (OspA) z B. burgdorferi. Setki zaszczepionych zgłosiło autoimmunologiczne skutki uboczne i został wniesiony pozew zbiorowy przeciwko GlaxoSmithKline. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków oraz Amerykańskie Centrum Kontroli Chorób nie stwierdziło związku między szczepionką a skargami. Spowodowało to spadek sprzedaży i w 2002 GlaxoSmithKline wycofało LYMErix ze sprzedaży w USA.

Trwają badania nad innymi szczepionkami przeciwko boreliozie.

Nie dajmy się kleszczom - nowy sposób na kleszcza

W Czechach pojawiła się nowa metoda walki z kleszczami, które przenoszą boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu. Rozpoczęto tam wytwarzanie kart plastikowych do walki z nimi. Plastikowa karta wyposażona jest w szkło powiększające pozwalające dokładnie obejrzeć miejsce przedostania się kleszcza do organizmu ludzkiego i specjalny przyrząd do jego usunięcia. Im szybciej zostanie wyciągnięty pasożyt, tym mniejsze są szanse zarażenia się kleszczowym zapaleniem mózgu. Tego rodzaju karty mogą pojawić się wkrótce w portfelach wielu Europejczyków, obok kart kredytowych.

Kleszcz powodujący zapalenie mózgu rozprzestrzenia się w ostatnim czasie na prawie całym naszym kontynencie. Według danych statystycznych, tylko w Czechach rejestruje się co roku około 600 przypadków zachorowań, które niekiedy powodują zgon. Przy tym, w ostatnich latach liczba ta szybko rośnie. Analogiczne problemy - jak podkreślają specjaliści - mają Szwecja, Austria i inne kraje europejskie.






















Kleszcz czatuje na ludzi nie tylko w rejonach wiejskich i lasach. Można go dziś spotkać także w popularnych parkach europejskich stolic. Nie przypadkowo w Wiedniu czy Pradze w miejscach odpoczynku rozwieszone są plakaty z apelami o zachowanie ostrożności przy organizowaniu pikników "na łonie natury".






















Coraz bardziej powiększa się obszar występowania kleszczy. O ile jeszcze niedawno uważano, że nie mogą one żyć na wysokości powyżej 600 metrów nad poziomem morza, to obecnie spotyka się je coraz wyżej w górach, jak na przykład w słowackich Wysokich Tatrach.











 

 

 

Bohaterski sposób walki z boreliozą

Opis walki z boreliozą na którą zachorowała 10-letnia dziewczynka

Sylwia i jej rodzice mieszkają w Elblągu. Być może znasz ich, są twoimi znajomymi, albo sąsiadami, spotykasz ich na ulicy. Dziś, patrząc na tę dziewczynę nie pomyślałbyś nawet, że tak ciężko choruje - ma siłę stać i chodzić. Jednak nie zawsze tak było ... Sylwia była zawsze radosnym, uśmiechniętym dzieckiem, jednak od już w pierwszych lat życia coś jej dolegało – mówi Basia - mama dziś już 17 - letniej Sylwii. Nie wiedziała co... Kiedy zorientowała się, że coś nie tak się z nią dzieje, była już w tak zaawansowanym stadium choroby, że zalecana niespełna miesięczna kuracja antybiotykami nic by nie dała, a co gorsza zabiłaby ją.

Dziś wie, że na boreliozę, a dokładniej rzecz ujmując neuroboreliozę, choruje od 7 lat. Czy pamięta dzień kiedy ugryzł ją kleszcz? Owszem.  – Kleszcz ukąsił mnie gdy miałam 10 lat, byłam wtedy z klasą na wycieczce szkolnej w Mikoszewie – opowiada Sylwia. Opiekun wyciągnął mi go scyzorykiem – dodaje z uśmiechem. No i potem się zaczęło... Wiecznie chorowałam. Moja odporność spadła do zera. Bywały takie miesiące, że tylko przez kilka dni chodziłam do szkoły. Tak było przez jakiś czas – mówi dalej dziewczyna.  Po roku przyszedł kolejny koszmar. Ciągłe biegunki, zaparcia i tak na przemian.

Zamknięte koło błędnych diagnoz

Nasz horror rozpoczął się w 2007 roku – wtrąca się Basia (mama Sylwii). Nie potrafiono pomóc mojej córce. Jeździliśmy po różnych lekarzach i szpitalach; 15 razy leżała z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego (do tej pory jest nie wycięty). Wykonano również gastroskopię – lekarze powiedzieli, że córka ma wrzody dwunastnicy! – relacjonuje mama Sylwii. Taka młoda dziewczyna i wrzody?! Nie miałam wyjścia, musieliśmy im zaufać, przecież to oni są lekarzami, a nie my. Myślałam, że się znają na tym co robią. Nic bardziej mylnego – dodaje Pani Basia. Wysuszali mojej córce żołądek przez 2 lata, diagnozując u niej wrzody. Dziewczyna nadal cierpiała. Kolejny szpital – Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Tam nam powiedziano, że córka nie miała nigdy żadnych wrzodów...

- Kolejne pół roku przeszło w miarę spokojnie – mówi Sylwia. Potem znowu się zaczęło. Ciągle mdlałam, w szkole, w domu na zakupach. Robiono mi serię różnych badań, z których nic nie wynikało, a raczej jedno – że jestem zdrowa, a to, że mdleję to wynik dojrzewania – opowiada dziewczyna. Ale na tym się nie skończyło. Zaczęły strzelać stawy – palce u rąk, łokcie, biodra, kolana. Największy problem sprawiał mi prawy staw biodrowy – tłumaczy Sylwia. Strasznie bolał i strzykał przy byle zgięciu. Znowu trafiłam do szpitala na oddział chirurgii dziecięcej z podejrzeniem wyrostka – tak samo jak rok temu.  Oczywiście nie był to wyrostek. W trakcie kolejnych miesięcy doszły nowe objawy: silne bóle po lewej stronie głowy. Ból momentami był tak silny, że przestawałam słyszeć na lewe ucho, ale trwało to zazwyczaj krótko.

Wizyta u neurologa. Badanie EEG w normie. Potem konsultacje kardiologiczne. Ruchome zastawki w sercu, gniecenie w klatce piersiowej, drżenie rąk – podejrzenie zespołu Marfana. Znów błędna diagnoza.
-Któregoś dnia wchodząc do domu po schodach (mieszkamy na 5 piętrze) strzeliło mi coś w biodrze i już się nie podniosłam. Doszedł ból drugiego biodra. Przestałam chodzić. Pojechałam z rodzicami do szpitala w Łodzi na Oddział Ortopedii Dziecięcej. Rezonans bioder wyszedł ok. Zrobiono więc rezonans kręgosłupa. Mam wysuszony 3 i 4 krąg, ale to nie od nich pochodziły te bóle. Lekarze rozkładali ręce. Brakowało im pomysłów, w jakim kierunku mnie diagnozować.

Pobrano w końcu krew na badanie PCR na boreliozę. Zanim  przyszedł wynik, stwierdzono, że udaję, a moja mama jest przewrażliwiona na punkcie swojej jedynej córeczki. Na siłę próbowano postawić mnie na nogi – a ja wyłam z bólu. Sprowadzono do mnie psychiatrę, która tylko spoglądając na mnie przez kilka sekund stwierdziła, że ja symuluję i potrzebuję solidnej terapii, ale psychiatrycznej.

Wynik na boreliozę wyszedł ujemny, co nie zmieniało stanu rzeczy, że z dnia na dzień czułam się coraz gorzej. Uczucie ciągłego zmęczenia, nawet po długim śnie nocnym, nie miałam siły wstać z łóżka. Zaczęło boleć mnie dosłownie wszystko: ręce, nogi. Doszedł paraliż rąk. W końcu przestałam też siedzieć. Zaniki pamięci, mieszanie kolorów, totalne wyobcowanie.

- Sylwia nie miała siły się poruszać. Silne drgawki, niemożność oddychania. Musiałam oddychać z córką – powoli – wdech – wydech, by się nie udusiła. Z tego okresu choroby niewiele pamięta, była zupełnie nieobecna. Może to i lepiej, przynajmniej nie jest świadoma do końca tego, jak bardzo z nią było źle i jak bardzo cierpiała – wyjawia Pani Basia.

- Kiedy już nie potrafiliśmy pomóc córce, wezwaliśmy pogotowie. Na oddziale stwierdzono, że córka ma atak histerii, tym bardziej jak zobaczono w dokumentacji medycznej, że dziewczyna nie jest zdiagnozowana. Patrzono na nas jak na
retynów (matka i ojciec – ślepo wpatrzeni w córeczkę, która symuluje).

- Oboje z mężem podejrzewaliśmy, że to pogorszenie boreliozy. Objawy dawały 100% obraz neuroboreliozy. Punkcja niczego nie wykazała. Płyn mózgowo – rdzeniowy był czysty. Wysłaliśmy dodatkowo surowicę do Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie na obecność innych chorób odkleszczowych. Oczywiście szpital nie sfinansował tych badań, jedynie badanie PCR w kierunku boreliozy. Zanim  przyszedł wynik, stwierdzono, że udaję, a moja mama jest przewrażliwiona na punkcie swojej jedynej córeczki – mówiła z żalem Sylwia. Na siłę próbowano postawić mnie na nogi – a ja wyłam z bólu. Sprowadzono do mnie psychiatrę, która tylko spoglądając na mnie przez kilka sekund stwierdziła, że ja symuluję i potrzebuję solidnej terapii, ale psychiatrycznej.

Wynik na boreliozę wyszedł ujemny, co jednak nie wykluczyło w 100% choroby.  Pozostałe badania wykazały obecność mycoplazmy i chlamydii pneumoniae (innych świństw, które „sprzedał” mi kleszcz) – wyznaje dziewczyna. Z dnia na dzień czułam się coraz gorzej. Uczucie ciągłego zmęczenia, nawet po długim śnie nocnym, nie miałam siły wstać z łóżka. Zaczęło boleć mnie dosłownie wszystko: ręce, nogi. Doszedł paraliż rąk. W końcu przestałam też siedzieć. Zaniki pamięci, mieszanie kolorów, totalne wyobcowanie.

Pojawiło się światełko w tunelu

- Nie mogłam dłużej patrzeć na to jak moje dziecko powoli umiera, to było straszne – wspomina Pani Basia, mam Sylwii. Dostaliśmy „namiary” na lekarkę z Krakowa, która specjalizuje się w leczeniu chorób odkleszczowych. Sama też chorowała na boreliozę i wyszła z tego. Zobaczyliśmy nadzieję. Chwyciliśmy się niej jak najmocniej. Wiedziałam, że to borelioza. Intuicja nigdy mnie nie zawiodła. I nie myliłam się. Doktor z Krakowa wysłuchała i zaordynowała agresywną antybiotykoterapię. Zaczęliśmy od leczenia dożylnego –  w sumie córka przyjęła 75 kroplówek (więcej nie była w stanie, żyły zaczęły pękać) – opowiada mama Sylwii.

Drugie „pierwsze” kroki

Po piątej kroplówce zaczęłam siadać – pierwszy sukces od dawien dawna – podkreśla Sylwia. Miałam w sobie więcej energii, więc na Wigilię postanowiłam stanąć na własnych nogach. To był cud, a dla mojej mamy najlepszy prezent gwiazdkowy – mówi z uśmiechem dziewczyna.  To dziwne uczucie, stanąć ponownie po kilku miesiącach na nogach, które od momentu kiedy przestałam chodzić strasznie wychudły. Potem było już tylko lepiej. Objawy zaczęły się cofać. Dziś chodzę, ale nadal się leczę, tyle, że antybiotykami doustnymi – uśmiecha się Sylwia.

W sumie leczę się już 19 miesięcy
– podkreśla Sylwia. Czuję się zdrowa. Za miesiąc kończę leczenie. Powrót do zdrowia niestety został okupiony też stratami. Borelioza pozostawiła trwały ślad w postaci ścierających się chrząstek stawowych ok. 2 mm rocznie poparte prześwietleniami RTG na przełomie kilku ostatnich lat i badaniami usg bioder – wyjaśnia z kolei jej mama .

Upór, determinacja, pokora i wsparcie rodziny

- Doświadczenie życiowe nauczyło mnie pokory - opowiada Pani Basia. Postanowiłam korzystać z tej wiedzy pomagając innym. Dziś prowadzę korespondencję mailową z wieloma osobami, które podobnie jak moja córka cierpią z powodu boreliozy. Staram się wspierać każdego, kto tego potrzebuje - wyznaje mama Sylwii.

-Dziś wiem, że bez pomocy męża, rodziny i przyjaciół nie dalibyśmy rady walczyć z tą chorobą i „chorą służbą zdrowia” – podkreśla Pani Basia. Niewiele się w tej kwestii dzieje po  dzień dzisiejszy. Pacjent jest bezradny, a ten który nie ma dostępu do fachowej pomocy medycznej, na zawsze pozostanie chorym człowiekiem. O boreliozie jako narastającym zagrożeniu trzeba mówić głośno, wręcz trzeba krzyczeć, by inni nas usłyszeli – twierdzi doświadczona przez los matka. (PAP)

Kontrowersje związane z leczeniem z boreliozy

Wokół leczenia boreliozy toczą się ciągłe dyskusje. Obecnie istnieją dwa różne kierunki jej leczenia, lecz niestety, chorzy nie są o tym informowani podczas wizyty u lekarza. Najwięcej kontrowersji wywołuje sam fakt długości terapii. Amerykańskie Towarzystwo Chorób Zakaźnych (IDSA) utrzymuje, że leczenie boreliozy jest stosunkowo łatwe; podaje się antybiotyk od 21 do 40 dni, potem pacjent jest już wyleczony, a objawy które występują, lub wystąpiły określają jako „zespół poboreliozowy”. Według IDSA krótkie leczenie antybiotykiem zabija wszystkie bakterie, a "zespół poboreliozowy" spowodowany jest mechanizmami autoimmunologicznymi. Według tego standardu leczy się w Polsce. Na zdjęciu: "najedzony" kleszcz.

Natomiast grupa lekarzy z Międzynarodowego Towarzystwa ds. Choroby z Lyme i Chorób Współistniejących ILADS (USA) uważa „zespół poboreliozowy” za kontynuację boreliozy. Według nich bakterie w tej fazie przebywają wewnątrzkomórkowo i nie stymulują układu odpornościowego do produkcji przeciwciał. W związku z tym testy na boreliozę mogą wychodzić ujemnie. W konsekwencji, lekarze głównego nurtu medycyny leczą „zespół poboreliozowy” aspiryną i innymi lekami przeciwzapalnymi, podczas gdy lekarze ILADS leczą zespół poboreliozowy antybiotykami. Niestety, jak pokazuje życie, niewielu pacjentów po krótkiej kuracji może powiedzieć, że czuje się dobrze i zdrowo.

Nadzieja płynie z ILADS

W Polsce lekarzy, którzy leczą według tej metody można policzyć na palcach jednej ręki (po jednym lekarzu w Krakowie, Bielsku, Zabrzu, Warszawie i Lublinie). Amerykańscy naukowcy z tego Towarzystwa uważają, że boreliozę jak i inne choroby współistniejące obok boreliozy, należy leczyć do momentu ustąpienia wszelkich objawów plus margines od 2 do 4 miesięcy okresu  bezobjawowego. Terapia ta polega na leczeniu skojarzonym. Co to oznacza? To znaczy na podawaniu 3 różnych antybiotyków w wysokich dawkach działających na 3 formy tej bakterii. I tu jest pies pogrzebany, gdyż rzadko który lekarz rodzinny, bądź zakaźnik decyduje się na tak agresywną i długotrwałą antybiotykoterapię, upatrując w niej więcej szkód niż korzyści.

Co dzieje się po ukąszeniu?

Po ukąszeniu kleszcza krętek borrelii gwałtownie rozprzestrzenia się w układzie krwionośnym i można go znaleźć w centralnym układzie nerwowym już w 12 godzin po wejściu do układu krwionośnego. Dlatego też nawet wczesne infekcje wymagają pełnej dawki antybiotyku z czynnikami zdolnymi przeniknąć do wszystkich tkanek w odpowiednim stężeniu niezbędnym do zniszczenia w/w organizmów.

Według badacza z Towarzystwa ILADS Josepha Burrascano – krętek boreliozy ma bardzo długi czas życia (12 do 24 godzin in vitro i prawdopodobnie znacznie dłuższy w żywych organizmach). Jednocześnie może przechodzić w okresy uśpienia, w trakcie których antybiotyki nie działają. Dlatego leczenie musi być prowadzone przez długi okres czasu, aby usunąć wszystkie aktywne objawy i zapobiec nawrotom zwłaszcza przy chorobach w późnym stadium. Jeżeli leczenie jest przerwane zanim wszystkie objawy aktywnej infekcji ustąpią, to pacjent nadal pozostanie chory, a w późniejszym okresie można się spodziewać nawrotów choroby.

Leczenie obciąża także portfel pacjenta

Antybiotyki refundowane przez NFZ to leki w niskich dawkach, które na dodatek przepisuje się najwyżej na cztery tygodnie, co nie likwiduje zakażenia. W takiej sytuacji musimy leczyć się za własne pieniądze. Stosując antybiotyki, miesięcznie wydaje na leczenie od 700 zł do 1500 zł a nawet i więcej. Jednak leczenie niestandardowe ma sens i jest ostatnią nadzieją chorych. Mówią o tym sami lekarze, którzy podjęli się próby leczenia według tej amerykańskiej metody. Z obecnych obserwacji wynika, że zaledwie miesięczna terapia stosowana powszechnie przez naszych lekarzy prowadzi najczęściej do przewlekłej boreliozy w postaci różnych powikłań.

Coraz więcej chorych

W ostatnich latach przypadków zachorowań na boreliozę jest bardzo wiele. W całej Europie Środkowej liczba zarażonych rośnie lawinowo. Według szacunkowych obliczeń, w naszym kraju wzrasta o ok. 40 tys. przypadków rocznie, a nawet i więcej, ponieważ wiele przypadków zachorowań nie jest zgłaszanych.

Stowarzyszenie Chorych na Boreliozępomaga chorym i ich rodzinom w całym kraju!


Powoli powstają specjalne organizacje zajmujące się pomocą i doradztwem osobom dotkniętym chorobą. Jedną z nich jest Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę, które od lutego 2007 r. zarejestrowane jest na terenie Bielska-Białej. Stowarzyszenie poprzez swój ogólnopolski zasięg udziela porad i informacji oraz wspiera osoby potrzebujące pomocy. Ponadto wydaje ulotki informacyjne, prowadzi własną stronę internetową i forum dyskusyjne. Organizuje różnego rodzaju akcje edukacyjne, spotkania, zbiera fundusze, pertraktuje w sprawie niższych cen porad lekarskich. Jest otwarte na kontakt telefoniczny i mailowy. Posiada punkty informacyjne w całym kraju. Wystarczy odwiedzić ich stronę internetową, by uzyskać pomoc i namiary telefoniczne na lekarzy leczących według metody ILADS.


Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę

http://www.borelioza.org
lub ul. Jazowa 11/3
43-316 Bielsko-Biała

adres do korespondencji:
SCHNB, ul. Świerzawska 1, pokój 101
60-321 Poznań
telefon - sekretariat: 692 890 751
e-mail: stowarzyszenie.borelioza@gmail.com


Bibliografia:
1. Artur Klimaszewski (red.), Borelioza i współinfekcje : praca zbiorowa, Bielsko-Biała : Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę, 2009.
2. Grzeszczuk Anna, Borelioza w praktyce klinicznej, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2009
3. Fischer Ute, Siegmund Bernhard, Borelioza - Poradnik dla pacjentów, Medpharm, Wrocław 2008
4. Janina Ellert-Żygadłowska, red. Władysława Zielińska, Choroba z Lyme : (krętkowica kleszczowa) AM, Gdańsk 1994
5. Andrzej Szczeklik (red.): Choroby wewnętrzne, t. II. Kraków: Medycyna Praktyczna, 2005, ss. 2142-2147. ISBN 83-7430-069-8. 
6. Zdzisław Dziubek: Krętkowice - Choroby zakaźne i pasożytnicze.  Wydawnictwo Lekarskie PZWL, 2003, ss. 182-186. ISBN 83-200-2748-9. 
7. Magdalena Sokalska-Jurkiewicz - Borelioza, Służba Zdrowia nr 80-83 (3681-3684)  – 22 października 2007

Opracowała i zredagowała Mojry

Z naszego bloga


Top 11

Najpopularniejsze artykuły: 


Pomóż


Pomóż Markowi

Biuletyn Macierz


Biuletyn Macierz 1(5) 2008
Najnowszy numer pisma MACIERZ! 24 strony A4! Zobacz więcej

Newsletter


Wyślij

Po więcej informacji zapisz
się do naszego newslettera

Licznik odwiedzin: 3834590 Ostatnia aktualizacja strony: 2014-09-30 17:49:22