Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 30997


KABAŁA - Mistyka Żydowska, Chasydzi, Cadycy i Sefiroty

Kabała, mistyka, sefiroty, aniołowie, chasydzi, cadycy, tańczona modlitwa, czerwona nić Racheli. Kabała okazja dla zainteresowanych biblijną mistyką żydowską, a także mistyką chrześcijańską, hezychasmem i może sufizmem do zapoznania się ze wspólnymi podstawami praktyki oraz korzeniem wiary swoich przodków.

Kabalistka Kasia Kayah prześladowana w faszyzującej Polsce przez nazioli podobnie jak w Rosji prześladowany jest kabalista Rabin Filip Berg i jego uczniowie. Brunatni nacjonaliści ciągle nienawidzą żydów oraz kabalistów, organizują pogromy i wypędzenia. Brunatna zaraza zwalczająca kabałę i kabalistów bierze się najpewniej z paranoi religijnej, która doprowadziła w historii do ludobójczych zbrodni inkwizycji, rasizmu i antysemityzmu. 

Kasia Kayah i Kabała

Gwiazda Dawida - Symbol Mesjasza - ChrystusaPodczas Festiwalu w Sopocie w 2007 roku, a także jakiś czas potem w programie Szymon Majewski Show dało się zauważyć że Kayah, której prawdziwe nazwisko to Katarzyna Szczot ur. 05 listopada 1967 w Białymstoku, po mężu Rooijens ma czerwoną nitkę Racheli na lewym nadgarstku. Jest to wedle bulwarowych mediów i różnych obszczymurków pokroju tygodnika "Świat i Ludzie" rozpoznawany na całym świecie symbol adeptów i adeptek studiujących kabałę, który przynosi szczęście w miłości. Wiąże się ją na lewym nadgarstku, a do kupienia jest w nowojorskim Centrum Kabały. Jest ona owijana wokół grobu pramatki Racheli w Betlejem, a potem cięta na kawałki i sprzedawana wyznawcom judaizmu. Jej zadaniem jest nie pozwolić "złemu" na czynienie szkód osobie, która ją nosi.

Wrogowie Katarzyny Kayah są zaniepokojeni, że za bardzo zaangażowała się w sprawy kabały, ale krytykują też jej głos, jako że słoń im nadepnął na ucho i przy okazji mózg rozdeptał. W Polsce z czerwoną nitką kabały pokazywały się m.in. Maryla Rodowicz, Kora Jackowska i Otylia Jędrzejczak. Skatoliczałym i półfaszystowksim mediom wygląda na to, że Kasia Kayah jest kolejną polską celebrities zafascynowaną kabałą, czyli żydowską mistyką i duchowością, znaczy też pobożnością. Tymczasem czerwona nitka na nadgarstku zawiązywana jest także przez wyznawców buddyzmu jako schronienie przed siłami zła czy przez hinduistów dla spełnienia dobrych życzeń! 

Najsłynniejszą uczennicą kabały jest Madonna, która jak podkreślały media na rozwój nowojorskiego Centrum Kabały wydała już 22 mln dolarów, jako sponsorka. Do związków z kabałą przyznały się otwarcie takie gwiazdy jak: Demi Moore, Elizabeth Taylor, Britney Spears czy Lindsay Lohan. Madonna oraz Demi  wraz z mężami świętowały w Tel Awiwie żydowski Nowy Rok. Ortodoksyjni żydzi uznają kabałę za ezoteryczną odmianę judaizmu dlatego jej nie uczą gojów w odróżnieniu od rabinów postępowych. Rabini kabalistów to według żydów święci i błogosławieni przez Boga za życia, a w USA mają opinię tępicieli malwersantów, zboczeńców i religijnych oszołomów.

Kabała (Kaballah) obok scjentologii to nic innego jak naukowy sposób na szybszy rozwój duchowy i rozwiązanie światowych problemów nękających ludzkość. Studiowanie kabały jako filozofii metafizycznej wymaga posiadania wyższych zdolności intelektualnych i wyższych funkcji rozumu, w tym zdolności do myślenia abstrakcyjnegoRozum jak wiadomo jest potrzebny do zrozumienia, a zdolność myślenia abstrakcyjnego potrzebna jest zarówno filozofom jak i naukowcom do analizy i syntezy tego, co przekracza zdolność wyobrażania stanowiąc abstraktum rzeczy i zjawisk. I tego właśnie brakuje brukowym obszczymurkom atakującym Kayah za kabalizowanie, a pozującym nawet na jej znajomych.

W polskich czy raczej antypolskich hitleryzmem skażonych mediach rozpoczął się agresywny atak na Kasię Kayah, która mogła czerwoną nitkę ubrać sobie tylko dla szpanu. Kabała która przynosi szczęście została razem z Kasią Kayah pomówiona w obrzydliwy sposób, a wobec kabalistów po raz chyba pierwszy na świecie po hitlerowskich Niemczech użyto wyzwisk typu sekta, pranie mózgu czy wyzysk. Tymczasem to kabaliści prowadzą największe dzieła charytatywne na świecie, a jak widać elity świata kultury i sztuki kabałą się zajmują. Polski rasizm i moherowy czy bardziej plugawy antysemityzm dał znowu o sobie znać, wychodząc jak słoma z butów parszywego polskiego wsiuna, oszołoma i rasisty.

Niektóre osoby podające się za znajomych Kasi czyli Kayah bełkoczą jak pijane szmaty o praniu mózgu i sekciarstwie, a przecież wiadomo powszechnie, że sektofobia to ciężka choroba psychiczna, którą należy leczyć w szpitalu psychiatrycznym i tam też jest miejsce owych pseudoznajomych. Dlatego postanowiłem trochę napisać na temat kabały i znakomitych kabalistów, z którymi w swoim czasie miał też związek żyd Albert Einstein, co zaowocowało wielce naukowymi odkryciami. I to są skutki kabały jakich boją się chyba zapijaczeni ciemniacy z polaczkowatego ciemnogrodu mediów którym hasło sekta wyprało mózg a antysemityzm pozbawił resztek i tak wątpliwej inteligencji z wcześniejszego poziomu kretyna (IQ < 80 Pkt).

Tyle tytułem inspiracji do napisania tego artykułu, ale i refleksji, że wiedza o sektofobii i paranoi antysektowej oraz neofobii jest stanowczo za słabo upowszechniania przez skatoliczał do obłędu media, które same są chore na głowę i piszą teksty w stanie upojenia lub przećpania. A oprócz tego, to czerwona nitka na szczęście zawiązywana jest na nadgarstku także przez buddystów, hinduistów i kilka innych znamienitych światowych kultur duchowych i religijnych, jak powszechnie wiadomo. Czerwona nitka to też znak anorektyczek, więc Kayah może popierać stowarzyszenie "Pro-ana", bo na anorektyczkę jak na razie nie wygląda.

 

Rabin Filip Berg - Nagonki i Pogromy w Rosji

Dobre imię kabalisty Rabina Filipa Berga alias Fajwela Grubergera jest od 2007 roku mocno zwalczane przez faszystowskie tuby propagandowe jak rosyjska "Niezawisimaja Gazieta", piórem nazisty Władimira Kowalczuka. "Niezawisimaja Gazieta" to wspólne przedsiewzięcie brunatnych organizacji popieranych przez cerkiewną inkwizycję do zwalczania żydów i innych wyznań w Rosji. Filip Berg pochodzi z pobożnej i przywiązanej do tradycji nowojorskiej rodziny żydowskiej. Ponad pół wieku temu, w 1951 roku zakończył egzaminami studia w jesziwie, zyskując prawo do używania tytułu rabina (nauczyciela). Po studiach udał się do na kilka lat do Izraela, gdzie dowiedział się więcej o średniowiecznej tradycji kabalistycznej.

Członkami szkoły kabalistycznej, mistycyzmu żydowskiego Rabina Berga są dziś setki tysięcy osób, przede wszystkim w świecie anglojęzycznym, ale także w Rosji czy Izraelu, gdzie ma poparcie ogółu rabinów, z wyjątkiem nielicznych skrajnych ortodoksów. Kabała jako taka to nurt mistyczny, istniejący niejako "w głębi" ortodoksyjnego judaizmu od późnej starożytności, częściowo tylko skodyfikowany w równie wieloznacznych, jak wiekowych traktatach, począwszy od Księgi Stworzenia (Sefer ha-Jecira), poprzez Ogród Granatów (Pardes Rimonim), a skończywszy na słynnej Księdze Blasku (Sefer ha-Zohar).

Brunatny rosyjski faszysta wyznania prawosławnego Władimir Kowalczuk dokonuje bestialskich ataków i znieważeń tak kabały jak i judaizmu oraz rabina Filipa Berga organizując napastliwe kampanie nienawiści i pogromy w Rosji, gdzie ilość zwolenników kabały i konwersji na judaizm podwaja się każdego roku. Liczba wyznawców kabalistycznej ezoteryki rośnie w ciągu roku blisko dwukrotnie i wydaje się to być tendencją ogólnoświatową, czego nie może znieść brunatna od faszyzmu cerkiew rosyjska oraz związani z jej ideologią faszyści pokroju Kowalczuka, którzy miejsce żydów i kabalistów widzą raczej w syberyjskich łagrach jak za caratu. Rocznie kilka tysięcy osób pochodzenia żydowskiego opuszcza Rosję, głównie z powodu cerkiewnych i faszystowskich represji oraz nagonek medialnych. Czyż to nie dziwne, że cerkiew, niby chrześcijańska, a tak bardzo nienawidzi swoich własnych korzeni religijnych? Wróćmy jednak do Kabały jako mistyki i duchowości oraz głębokiej wiedzy o życiu.

 

KABAŁA

MISTYCZNA DROGA KU ŚWIATŁU

Kabała, kabalah, kabbalah (heb. קבלה - kblh, tradycja) to nurt filozoficzno-religijny o charakterze ezoterycznym, wywodzący się z judaizmu. Kabaliści wierzą, że posiedli tajemną wiedzę o wszechmocnym, bożym dziele stwarzania świata oraz roli człowieka w tym dziele. Niektórzy religioznawcy błędnie ograniczają znaczenie słowa Kabała wyłącznie do mistycznych systemów religijnych powstałych po XII wieku. Normalni specjaliści sądzą, że ten podział jest sztuczny, a fakt powstania wielu dzieł w XII wieku jedynie jest odrodzeniem żydowskiej mistyki Biblijnej. W ich ujęciu kabała średniowieczna jest tylko kolejną fazą rozwoju mistycyzmu żydowskiego. Według ich podejścia lepiej znane historycznie początki Kabały sięgają na pewno I wieku p.e.ch. Sami ortodoksyjni Żydzi całkowicie zaprzeczają jakoby Kabała kiedykolwiek była inna od współczesnej utrzymując, że jest to tradycja ustna, przekazywana od wieków, ściślej od czasów Proroka Henocha, a niezbędna do właściwego zrozumienia Tory - Pięcioksiągu Mojżesza. Co więcej, okazuje się, że pogląd o pochodzeniu kabały z XII wieku wywodzi się od katolickich uczonych, którzy chcieli w ten sposób zatuszować fakt, że to mistyka chrześcijańska zaczęła się w tym okresie bujniej rozwijać, biorąc początki z kabały i sufizmu. 

Doktryna Kabały opiera się na objawieniach, których doświadczyli prorocy w dalekiej przeszłości. Kabaliści uważają, że tylko dzięki znajomości tajemnej wiedzy można odszyfrować te prastare zapiski. Tym sposobem można poznać ukrytą naturę Stwórcy i przewidzieć jego przyszłe czyny. W interpretacji świętych tekstów ważną pomocą ma być poszukiwanie przyczyn oraz zrozumienie przykazań Boga, Elohim JHWH oraz wewnętrznego sensu wydarzeń opisanych w Torze. Rdzeniem Kabały jest system filozoficzny zakładający stworzenie wszechświata przy pomocy Sefirot oddzielających go od boskiego ideału. Doktryna ta opisuje zasady dokonywania aktu stworzenia i stanowi podstawę do dedukcji roli człowieka w zbawianiu świata. W I wieku ery chrześcijańskiej rozpowszechniła się za sprawą migracji żydów po zniszczeniu Jerozolimy mistyka Merkawy, Kabała Merkawa, w sferze zainteresowań której pozostawały ekstatyczne kontemplacje boskiego tronu. Mistycy tego nurtu bazowali na biblijnych wizjach tronu czy też Rydwanu Boga przekazanych przez Proroka Ezechiela. Rozpowszechnienie tej mistyki w owym czasie nie oznacza jej powstania jak się czasem błędnie sądzi, a jedynie jest to skutek zamieszkania żydowskich mistyków wśród innych narodów, tak, że wiedza mistyczna zaczyna przeciekać poza hermetycznie  zamkniętą kulturę żydowską i dlatego zaczyna być znana.

Cierpienie Powoduje Rozwój

Cierpienie popycha nas w rozwoju naprzód, to prawda znana wszędzie pod słońcem. Czy czujemy się przygnębieni, niespełnieni, czy zdezorientowani, wszelkie te nieprzyjemne odczucia pojawiają się po to, abyśmy zastanowili się nad ich przyczyną i sensem, głębiej wniknęli w naturę istnienia. W naszym ludzkim świecie, widzimy tylko zewnętrzną skorupę Rzeczywistości. Nie widzimy tego, co kryje się za przyrodą, społeczeństwem, człowiekiem, czy wszechświatem i nie potrafimy kontrolować żadnej z tych rzeczy, sił czy istot. Podobnie jak z haftem, w którym połączenia i nici krzyżują wszystkie części obrazu, który można zobaczyć tylko z przeciwnej strony. Podobnie nie widzimy powiązania pomiędzy zdarzeniami w naszej rzeczywistości, a widzimy tylko, że „coś nagle się przydarza z niewiadomej przyczyny”. Jak mogę poznać konsekwencje moich działań, wszystko, co nieoczekiwane doświadczamy i odczuwamy jako cios i nie rozumiemy, dlaczego to wszystko się wydarza ani skąd pochodzi. Pytamy: „Gdzie popełniłem błąd?”, „Czym sobie na to zasłużyłem?”, a nawet „Jaki jest sens tego wszystkiego?” Każdy może interpretować przyczyny swojego cierpienia i cierpienia innych tak, jak mu pasuje. Lecz każdy zgodzi się, że cierpienie i ból powoduje, że zastanawiamy się nad jego sensem i przyczyną, która z punktu widzenia kabały jest zawsze jedna i ta sama. Nauka kabały mówi, że jest tylko jedna przyczyna całego cierpienia – sprawić, byśmy zastanowili się nad jego znaczeniem i sensem, otworzyli się na to, co jest ukryte. Możemy wtedy wykorzystać te pytania, aby wznieść się z poziomu naszego ziemskiego istnienia, gdzie przyczyny są ukryte, do wyższego poziomu istnienia, gdzie przyczyny cierpienia są odkryte. Nauka kabały daje nam możliwość odkrycia, że istnieje źródło życia – Wyższe Światło, Stwórca – i osiągnięcia połączenia - zlania się z tym źródłem. Te pytania o źródło cierpienia, o sens cierpienia i sens życia doprowadzają człowieka do kabały - mistyki pochodzącej z Niebios. 

Wielkie Księgi Kabały

Pierwsza z dziś znanych i popularnych księga Kabały, Sefer Jecira (Księga Stworzenia) powstała w III wieku naszej ery. Następna, Sefer ha-Bafir (Księga Jasności) w XII wieku. Zawiera ona komentarze do Sefer Jecira. Największą jednak sławę zdobyła Sefer ha-Zohar (Księga Blasku), napisana w XIII wieku przez kastylijskiego mistyka, Mojżesza z Leon. W księdze tej znajdują się komentarze do Pisma Świętego, ezoteryczne interpretacje żydowskiego prawa, a także teksty poświęcone fizjonomistyce i chiromancji. Księgi te należy traktować jako spisanie tradycji ustnie dotąd przekazywanej lub nowe opracowanie starszych ezoterycznych dzieł mistyki Świętego Proroka Henocha, który jak wiadomo zostawił po sobie 360 traktatów ezoteryczno-okultystycznych. 

Tajemna tradycja

Hebrajskie słowo kabbala oznacza "otrzymanie", "to, co zostało przyjęte" lub "tradycja". Żydowscy mistycy wybrali to słowo, chcąc podkreślić, że kabała jest nauką wpisaną w przymierze narodu izraelskiego z Bogiem, z Elohim JHWH, a przekazywaną w sposób tajny, z ust do ust, by tylko wybrani mogli ją pojąć.

Zgodnie z księgą Zohar, ogólnie przyjmowaną jako źródłowy tekst kabalistyczny, studiowanie Torah podzielone jest na cztery poziomy: 
 * Peszat, proste znaczenie tekstu;
 * Remez, biblijne przenośnie i alegorie, dosłownie "gwoździe";
 * Derasz, np. midrash, rabinistyczne pisma egzegetyczne;
 * Sod, który jest dzidziną mistyczną, kabbalah, tajemne wewnętrzne zanczenia Torah.
Kabała jest rozważana przez swoich zwolenników jako niezbędna część studiowania Torah - nauki boskiego prawa Elohim Boga, poznania tajemnic Bożych. 


Kabałą zainteresowałem się w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych (1973-1974), w tym samym mniej więcej czasie, kiedy w moje życie wkroczył na chwilkę tarot, a także astrologia w jej głębszym, bo ezoterycznym wydaniu. Wszystkie przeczytane przeze mnie na te tematy książki i traktaty, szczególnie z okresu międzywojejnnego były zarazem książkami trochę kabalistycznymi i magicznymi. Słowo „kabała” bywa zazwyczaj rozumiane jako „ezoteryczny przekaz”, chociaż najczęściej jest wykładane jako tradycja, oczywiście metafizyczna. Kabaliści czyli mistycy żydowscy uważają, że kabała stanowiła komplementarną, wewnętrzną część objawienia danego Mojżeszowi (Mose) przez Elohim Boga na górze Synaj. Oba przekazy, zewnętrzny i wewnętrzny znalazły odbicie w Torah, w mojżeszowym Pięcioksięgu, a szerzej - w całej Biblii, mowa oczywiście o Starym Testamencie, interpretowanej przez żydowskich kabalistów dwojako: egzoterycznie i ezoterycznie. Egzoteryczna, zewnętrzna interpretacja obejmuje trzy poziomy egzegezy Pisma Świętego. Poziom pierwszy znany jako literalny polega na dosłownym rozumieniu jakiegoś fragmentu - na przykład historii walki Jakuba z Bogiem zwieńczonego nadaniem patriarsze imienia Izrael (Genesis, 32, 22 i dalsze), którą to opowieść traktuje się jako relację o rzeczywistym zdarzeniu. Sposób drugi znany jako alegoryczny i sposób trzeci określany jako symboliczny pozwalają wyjść poza dosłowność i doszukiwać się w tym tekście czegoś więcej – jakiegoś moralnego przesłania lub symbolu zmagań człowieka z mocą uobecniającego się w jego życiu Boga, Elohim JHWH. 

Interpretacja ezoteryczna (kabalistyczna) sięga znacznie głębiej, a jej wiodącą metodą jest gematria – odnajdywanie i kojarzenie słów lub całych fraz Biblii, których litery posiadają tę samą wartość 
liczbową. Dzięki gematrii dowiadujemy się, że suma liczbowych wartości liter obozu Manachaim, w którym Jakub walczył z Bożym Aniołem, ma tę samą wartość liczbową co drugie wedle żydowskiego systemu, czyli wedle Biblii przykazanie Dekalogu: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”. Zważywszy, że Jakub pracował u Labana, czciciela bożków, sprawa staje się zatem jasna. Historia walki Jakuba ukazuje go jako człowieka, który uciekając przed mocami labanowych bóstw nie tylko przeciwstawia im siłę drugiego przykazania, ale i również sam musi zmierzyć się ze swoją skłonnością do bałwochwalstwa, by doznać duchowej przemiany i zawrzeć Przymierze z Bogiem. Ezoteryczne metody Kabały nie naruszają tedy egzoterycznego pojmowania Biblii, a przeciwnie, dopełniają i wzbogacają jej egzegezę o nowe, ukryte treści. Niewłaściwie stosowane mogą jednakże powieść kabalistę na manowce iluzji. Kabalistyczna legenda o czterech kabalistach, którzy dotarli przed tron Elohim Boga i tylko jeden z nich powrócił cało z tej wyprawy, pozostali zaś przepłacili ją śmiercią, szaleństwem (opętaniem) i herezją, jest tego prawidła doskonałą ilustracją. Zresztą  opowieść ta znana jest szeroko w różnych tradycjach duchowych na Wschodzie, nie tylko w mistyce żydowskiej. Sama znajomość nauk kabały i jej metod praktyki nie wystarcza, bo bez duchowego mistrza większość się zgubi lub zatraci w swej własnej podróży. Uczulał nas na to w swych wykładach już Andrzej Wesołowski, mistyk z Warszawy. Potrzebne jest coś więcej, zespół duchowych norm jakich kabalista winien się trzymać i konsultować z mistrzem. Norm osadzonych w duchu i literze Tory, których kwintesencję zawiera Dekalog, odczytywany także na poziomach ezoterycznych, wewnętrznych. Przypowieść ta uświadamia zarazem, że choć kabała wytycza drogę człowieka ku Bogu, ku Elohim JHWH, to  idąc nią nie zawsze osiągamy zamierzony cel, gdyż istnieją rozmaite jej wersje i odmiany, a także pułapki i manowce w które można popaść. 

Najważniejszą oczywiście jest Kabała żydowska, „matka” wszystkich kabał, muzułmańskiego sufizmu i chrześcijańskiej mistyki. Dzieli się ona na trzy, główne nurty. Nurt pierwszy to kabała magiczna, gdzie jej najbardziej znanym i najwybitniejszym przedstawicielem był, żyjący w XIII wieku, Abraham Abulafia. Nurt drugi formuje kabała teozoficzna. Rozgałęzia się ona na kilka odmian, z których do najważniejszych zalicza się kabałę luriańską, gdzie nazwa pochodzi od szesnastowiecznego kabalisty Izaaka Luria. Koncentruje się ona na zgłębianiu istoty Stwórcy oraz roli czynu człowieka w restytucji dawnego porządku wszechświata naruszonego w skutek kosmicznej katastrofy, strącenia zbuntowanych aniołów i grzechu nieposłuszeństwa Adama. Do trzeciego nurtu należy kabała mistyczna reprezentowana przez średniowiecznych chasidim („pobożnych”), a następnie przez osiemnasto i dziewiętnastowiecznych chasydów ze szkoły polskiej. Jest to kabała ukierunkowująca człowieka na zawiązanie osobistego kontaktu z Elohim Bogiem poprzez micwot (właściwe uczynki) oraz modlitwę, dzięki której „przylega” on do Boga, do Elohim JHWH, i z Nim „chadza”. Obok kabały żydowskiej istnieje jeszcze, ukształtowana w średniowieczu w środowiskach chrześcijańskich mistyków, kabała okultystyczna sprzężona doktrynalnie z hermetyzmem, alchemią i astrologią. Idee tej kabały legły u podstaw odrodzenia dziewiętnastowiecznego okultyzmu, a wcześniej sekretnych nauk różokrzyżowców i masonów. Jej magiczna odmiana opierała się na kabalistycznej i alchemicznej teurgii. Natomiast uformowany pod koniec XVI wieku i zrzeszający ludzi zafascynowanych duchową alchemią teozoficzny ruch różokrzyża, dokonał fuzji kabalistycznych idei z naukami chrześcijańskiej i hermetycznej gnozy. 

Co do tego, że tarot wywodzi się z kabały okultystycznej nigdy nie było żadnych wątpliwości, chociaż autentyczny system opierał się na kartach z literamii alfabetu hebrajskiego, których jest 22, a rozkładanie których było też pisaniem po hebrajsku. Patrząc na Elohim Boga i świat przez pryzmat nauk starożytnych gnostyków, mistyków średniowiecza, kabalistów, różokrzyżowców i hermetyków okresu Renesansu i Oświecenia oraz żyjących na przełomie XIX i XX wieku spadkobierców różokrzyżowego dziedzictwa: okultystów, masonów, teozofów i antropozofów, czuję się dumny, że kontynuuję ich dzieło; że jestem ogniwem łańcucha ezoterycznego przekazu, o którym Eliphas Levi powiadał, iż „zaczyna się od Hermesa i Henocha, a nie kończy nigdzie”. Z drugiej jednak strony przez długie lata pozostawałem również pod silnym wpływem kabały luriańskiej, której teozoficzna doktryna czynu tikkun oraz aktu cim-cum pobudza moja wyobraźnię i pasuje do magicznej wizji świata, w której człowiek i Elohim Bóg stają się dla siebie partnerami i współkreatorami nowego, odzwierciedlającego pradawną harmonię, porządku wszechświata. 

Od tamtej pory minęło dwadzieścia pięć lat, w moim życiu wiele się zmieniło i znacznie bliżej jest mi dziś do wyrosłej na gruncie teszuwa, nawrócenia, powrotu do Elohim Boga, mistycznej kabały nadreńskich chasidim oraz osiemnastowiecznych chasydów, niż do kabalistycznych dywagacji takich okultystów jak Eliphas Levi, MacGregor Mathers, czy Artur Edward Waite. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta. Zbyt dobrze poznałem satanizmy typu tarot Suligi, by żywić wobec niego jakiekolwiek złudzenia. Kabałę można wykorzystywać do rozmaitych praktyk, także całkowicie sprzecznych z duchem kabały, która - jeśli faktycznie jest kabałą - musi pozostać w ścisłym związku z Torą oraz jej jądrem: Dekalogiem. Mistyka, kabała, jest jak nóż, który może służyć dobroczynnie do krojenia chleba jak i do zadawania ran, a  nawet śmierci i to od człowieka zależy do czego go wykorzysta. Z drugiej strony trzeba wyraźnie powiedzieć, że nie istnieje jakaś jedna, obowiązująca i jedynie słuszna nauka kabały. Można raczej mówic o aspektach kabały w naukach Izaaka Lurii, Abulafii, Bal Szem Towa, Raw Mosze Chajima Luzzatto, Jechiela Bar-Lewa czy Rab Zalmana Schachtera. Mówiąc najkrócej każdy kabalista inaczej podchodził do kabały i na nieco inny jej aspekt kładł nacisk, co wynikało z jego duchowych doświadczeń, skłonności, a przede wszystkim z powołania i stopnia zaawansowania na ścieżce ku Elohim Bogu. Polecam wszystkim na początek kabałę, którą zwiemy kabałą chasidim, a której podstawą jest teszuwa - powrót na ścieżkę wiodącą do Elohim Boga. Wiedza musi mieć podstawy w żarliwosci do Elohim Boga i w łączności ze wspólnotą uczniów żyjącego, uświęconego cadyka. Kabała od podstaw to praktyka! A ważni współcześnie znawcy kabały tacy jak Reb Zalman Schachter zaczynają swoje wykłady często od gruntownego wyjaśnienia znaczenia liter tetragrammonu JHWH, chociaż rabinistyczna ortodoksja bywa temu przeciwna. 

 

MENORA - ŚWIECZNIK

Menora - Symbol Siedmiu Świateł NiebiosMenora (hebr. מנורה) jest siedmioramiennym kandelabrem i od ponad 3000 lat symbolem Judaizmu. Ten ozdobny świecznik był używany przez Żydów w Przybytku i Świątyni Jerozolimskiej. Menora jest jednym z najstarszych symboli narodu żydowskiego. Według tradycji symbolizuje on krzew gorejący, który zobaczył Mojżesz na górze Horeb. Na początku była tylko jedna menora, zrobiona dokładnie według instrukcji Mojżesza. Została ona wykonana ze złota, podobnie jak wszystkie instrumenty służące do jej obsługi. Stawiano ją przed Arką Przymierza w Przybytku, a następnie w Świątyni. Od przeszło 3.000 lat menora stanowi symbol narodu żydowskiego. Światło tego złotego świecznika oświetlało wnętrze Świątyni już w tułaczce dzieci Izraela po Pustyni Synaj. Jej światło rozświetlało I i II Świątynię w Jerozolimie. Od tamtych czasów menora służy jako symbol spuścizny żydowskiej w niezliczonych miejscach i w różnych formach. Menora została wybrana jako oficjalny emblemat Państwa Izrael. Symbol ten można dzisiaj zobaczyć na wielu budynkach rządu izraelskiego, na gmachach ambasad Izraela na całym świecie, sądach izraelskich, oficjalnych materiałach piśmiennych oraz na sztandarze prezydenta Państwa Izrael. Pięciometrowa rzeźba przedstawiająca menorę, wykonana przez B. Elkana, stoi naprzeciwko wejścia do Knessetu. Wykonana jest z litego brązu, jej ramiona ozdobione są płaskorzeźbami przedstawiającymi historię i odrodzenie narodu żydowskiego. 

Menora jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych i znanych symboli judaizmu. Według tradycji, Elohim Bóg, dając Mojżeszowi tablice przykazań, przekazał mu również dokładne instrukcje dotyczące Przybytku, a wśród rozmaitych sprzętów sakralnych wymienił także świecznik (hebr. menora). Jego dokładny opis znajduje się w Księdze Wyjścia (25, 31-40; 37, 17-24) oraz w Księdze Liczb (8, 2-3). Siedmioramienny kształt menory ma wartość symboliczną. Liczba sześć (sześć ramion) wyraża bowiem świat fizyczny, który został stworzony w sześć dni i dopełniony siódmym dniem - który niczym środkowy pień menory, zwieńczony lampą, symbolizuje Byt Nadprzyrodzony i ludzkie dążenie do Niego: "...środkowe [siódme] światło, które skierowane jest bezpośrednio w stronę Boga, pokazuje, że dominuje nad światem materialnym symbolizowanym przez liczbę sześć" - wyjaśnia w komentarzu do Szemot rabin Sacha Pecaric. Ten siedmioramienny świecznik miał być zapalany przez kapłana i płonąć od zmroku aż do poranka w Świętym Świętych Przybytku, stąd inna nazwa - wieczne światło (hebr. ner tamid). Menora rozświetlała Pierwszą i Drugą Świątynię w Jerozolimie, symbolizowała światło i życie Boże. Po podboju Izraela w 70 r. e.ch., świątynna menora wraz z innymi skarbami została wywieziona do Rzymu. Świątynia nie została później odbudowana, a zrabowana przez Rzymian menora zaginęła. Jej kształt przetrwał jednak w pamięci i sztuce żydowskiej w formie malowideł, rzeźb i mozaik zdobiących synagogi, domy i nagrobki. 

Interesujący jest fakt, że w "proroczym objawieniu" Apokalipsy św. Jana, mówi się o siedmiu świecznikach, w nawiązaniu do symboliki świętej liczby semickiej: "...obróciwszy się, ujrzałem siedem złotych świeczników i pośród świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego" (Ap 1, 12-13). Wizja ta związana jest ze Świątynią Jerozolimską, której już nie ma i nie ma też świeczników, bo wszystko zostało zburzone, ale Jan opisuje tu nowy porządek Zbawienia, zapoczątkowany przez Jezusa Chrystusa. W innym fragmencie mowa jest o dwóch świecznikach i o dwóch drzewach oliwnych po bokach (zob. Ap 11, 4), co jest nawiązaniem do wizji Zachariasza. To właśnie u proroka Zachariasza występuje najwcześniejsze symboliczne znaczenie siedmioramiennego świecznika: "Siedem owych [lamp] to oczy JHWH, które przenikają całą ziemię" (zob. Za 4, 2-10). W nauczaniu Chrystusa to On sam stał się "światłością świata" (J 8, 12), światłem na drodze prowadzącej do pełni życia. 

Menora to złoty oliwny świecznik, który był jedną z największych świętości ludu Izraela. Powstała ściśle według instrukcji przekazanej Mojżeszowi przez Boga (Ks. Wyjścia 25, 31-40). Wykuto ją z jednej bryły złota. Trzon i każde z sześciu bocznych ramion zakończone były kielichami kwiatów drzewa migdałowego. Stała w Przybytku, a następnie w świątyni jerozolimskiej, przed Arką Przymierza. Każdego wieczoru kapłani zapalali w niej ogień i pilnowali by płonął do rana. W kręgu osób, które nie wierzyły, że tak cudowne dzieło mogło zostać wykonane ludzka ręką istniała pewna tradycja, głosząca, że Mojżesz jedynie wrzucił złoto do ognia, a siedmioramienny świecznik sam się uformował. Wygląd i kształt Menory był głęboką symboliką. Miała przypominać wyglądemDrzewo Życia (w wielu kulturach symbol wszechświata). Siedem ramion było pniem i gałęziami. Liczba ramion- 7 oznaczała to co biblijnie oznacza ta liczba- synonim pełni i doskonałości (więcej o liczbie siedem w moich starych notkach). Uczeni w Piśmie tłumaczyli, że każde z ramion oznacza to co w życiu człowieka najważniejsze:
- Bożą obecność
- bojaźń Bożą
- siłę Bożą
- Boże zrozumienie
- wiedzę Bożą
- Boską dobrą radę
- Boską mądrość 
Wierni w Menorze widzieli świętość, „obcy”- przede wszystkim cenne złoto. I tu właśnie zaczyna się historia Menory. Menora to w swej istocie siedem lamp oliwnych na jednym kandelabrze. Tylko oliwą z oliwek pali się ogień w menorze. Menorę można odnieść także do opiewanego w Biblii "słodkiego wpływu Plejad", które były w kulturze semickiej symbolem pochodzenia ludzkości z Niebios, a w starszych tradycjach mówiono otwarcie, że Bogowie (Elohim) przybyli w Plejad. 


GWIAZDA DAWIDA

Gwiazda Dawida - Znak Mądrości MesjańskiejW rzeczywistości nie jest znane żadne źródło, które określiłoby miejsce i czas pojawienia się heksagramu - jak mistycy nazywają gwiazdę o sześciu kątach. Wiadomo tylko, że była już używana w Indiach około roku 4000 przed narodzeniem Chrystusa. Chociaż stała się znana jako symbol judaizmu, to jednak nigdy nie należała wyłącznie do tej religii. Można ją spotkać również w sztuce muzułmańskiej i w dekoracjach wielu średniowiecznych katedr. Jak twierdzi brazylijski filozof Mário Sérgio Cortella, „heksagram zawsze był dla wielu ludów symbolem ochrony, przedstawiając jedność Nieba z Ziemią”. Tymczasem nazwa „Gwiazda Dawida” pochodzi z hebrajskiego „Maren David”, co dosłownie oznacza „Tarcza Dawida”. Według żydowskiej tradycji, żołnierze króla Dawida nosili na swoich tarczach heksagram, aby w ten sposób zapewnić sobie Bożą ochronę. Gwiazda Dawida pełni w judaizmie taką rolę, jaką krzyż w chrześcijaństwie. To dlatego Gwiazda Dawida znajduje się  nie tylko w nawet najstarszych synagogach i na żydowskich nagrobkach, ale również na państwowej fladze Izraela. Mistycy chrześcijańscy pierwszych wieków zajmowali się objasnianiem i kontemplacją tego symbolu! 

Gwiazda Dawida
 (מָגֵן דָּוִד      - Magen Dawid) zwana też Tarczą Dawida - sześcioramienna gwiazda (heksagram) złożona z dwóch zachodzących na siebie pionowo trójkątów równobocznych odwróconych od siebie wierzchołkami. Wierzchołki Gwiazdy Dawida leżą na okręgu na parzystych godzinach, tzn. są postaci:

({R} sin {frac{ipi}{3}}; {R} cos{frac{i pi}{3}}) gdzie i in <1;6>

a R to promień okręgu na którym opisana jest gwiazda. Wierzchołek i-ty modulo 6 jest łączony z i + 2 modulo 6. Gwiazdę Dawida można skontruować poprzez przedłużenie boków sześciokąta foremnego aż do przecięcia się boków. Symbolizuje jedność w dwoistości. Przez żydów zwana tarczą Dawida. Występuje już w VII w. p.e.ch. w wykopaliskach w Sydonie - na pieczęci. W starożytności służyła prawdopodobnie jako talizman, w galucie stała się symbolem judaizmu, jego herbem. Od 1897 godło syjonizmu, a od 1948 na fladze państwa Izrael. W XX wieku symbol ten nabrał tragicznej wymowy, kiedy to naziści zmusili Żydów do noszenia na ramieniu żółtej „Gwiazdy Dawida” - znaku napiętnowania i oddzielenia poromków Izraela od reszty ludzkości. W ten sposób hitlerowcy nazi uczynili z heksagramu narzędzie zbrodniczej polityki popieranej otwarcie przez papieża Piusa.

Gwiazda Dawida jest heksagonem, na który składają się faktycznie dwa symbole, nałożone na siebie tak, że stanowiąc jedną całość zyskują znaczenie kabalistycznej Jedni zawierającej w sobie nierozerwalną Dwójnię. Górne i dolne trójkąty tej Gwiazdy są szczytami dwóch symbolicznych piramid nałożonych na siebie. Piramida skierowana wierzchołkiem ku niebu stanowi starożytny symbol boskiego pierwiastka władzy, jej podstawa wspiera się na ziemi, a wierzchołek wskazuje na boskie pochodzenie władzy królewskiej. Druga piramida, skierowana wierzchołkiem ku ziemi, symbolizuje spływ mocy niebiańskiej na świat podksiężycowy i można w niej upatrywać ustaloną w niebie i sięgającą ku ziemi moc kapłana. W tej formie, złożonej z zachodzących na siebie trójkątów, Magen Dawid czyli Gwiazda Dawida jest monoteistycznym znakiem Imienia Boga JHVH, a znak utwierdza święte Imię Jego na wieki. Na Ziemi symbol ten może w pełni wyrazić się w Mesjaszu Zbawicielu, który łączy w sobie Mesjasza kapłańskiego - cedeq, i Mesjasza królewskiego - miszpat. 

Niektórzy przypuszczają, iż znak ten nie ma nic wspólnego z biblijnym królem Dawidem, chociaż jest znacznie starszy. Część badaczy uważa, iż chodzi tu o gwiazdę Kijuna (Amosa 5:26), zwaną także gwiazdą Remfana (Dzieje Apostolskie 7:43). Obie nazwy są starożytnymi określeniami planety Saturn, której symbolem była prawdopodobnie sześcioramienna gwiazda. Werset z księgi Amosa sugeruje, iż Izraelici przejęli jej kult od Kananejczyków wraz z kultem Molocha. Dzisiejsza nazwa gwiazdy może wynikać z faktu, iż syn i następca króla Dawida, Salomon, pod koniec życia zwrócił się ku politeizmowi (1 Królewska 11:4-8) i być może wówczas kult gwiazdy Kijuna nabrał szczególnego znaczenia w starożytnym Izraelu. 

W magii heksagram znany jest pod tradycyjną nazwą pieczęci Salomona. Symbol ten sięga korzeniami aż po Daleki Wschód, gdzie znany był jako Wielka Yantra w tantryzmie hinduistycznym. Trójkąt skierowany wierzchołkiem do dołu symbolizował pradawną samicę (Mena, Menaka), istniejącą przed początkiem świata. Wytworzyła ona w sobie nasienie, które wyrosło w ujawnioną męskość, reprezentowaną przez trójkąt skierowany wierzchołkiem ku górze. Heksagram symbolizuje połączenie tych dwóch pierwotnych sił. Żydowska kabała przejęła ten symbol z pełną świadomością jego charakteru płciowego, heksagram kabalistyczny pokazywał złączenie męskiego bóstwa z jego żeńską esencją Szekiną. Tym samym stosunek płciowy mężczyzny i kobiety stał się sakramentem. Na poziomie duchowym heksagram jest najwyższym symbolem zrównoważonej boskości. Heksagram pojawia się także w przedstawieniach hinduskiej mandali, jako wyobrażenie do medytacji, szczególnie w symbolice lotosu serca i bóstwa powietrza Vayu oraz na  kamiennych rzeźbach z Ameryki Środkowej, niosąc za sobą tajemnicze przesłania. W alchemii heksagram symbolizuje męską/żeńską dwoistość ognia i wody, a także cztery żywioły. W magii łączony był z egzorcyzmami.  

Magen Dawid, popularnie zwana jest Gwiazdą Dawida, ale w języku hebrajskim oznacza też Tarczę Dawida, w swej istocie królewski herb rodowy. Występuje na wzornictwie żydowskim i na nagrobkach. Żydzi noszą ją także w postaci wisiorków. Wprawdzie dziś rozpoznawana jest powszechnie jako symbol żydostwa, jednak w przeszłości nie odgrywała, jak się wydaje, tak jednoznacznej roli. Pojawia się na kabalistycznych amuletach i można ją spotkać obok innych wzorów na żydowskich rysunkach magicznych z okresu średniowiecza. Wierzono, że posiada moc opiekuńczą. Nazistom posłużyła do naznaczenia Żydów, którzy musieli ją nosić w postaci wyraźnej oznaki przyszytej do ubrania. Figuruje na fladze państwa Izrael, a izraelskie stowarzyszenie pierwszej pomocy znane jest pod nazwą Magen Dawid Adom, czyli Czerwona Tarcza Dawida, analogicznie do Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca w innych krajach. Gwiazda zwana Tarczą Dawida jest znakiem symbolicznym jedności Wszechświata i Człowieka, makro i mikrokosmosu. Właśnie kontemplacja owego znaku przynosi Faustowi ukojenie. Wzmianki o heksagonalnej formie dwóch trójkątów znajdujemy w arabskich Baśniach z 1001 nocy. Sam symbol jest geometrycznym zapisem energo-magicznych właściwości istnienia Człowieka w świecie Bożym, pojmowalnym a niepojętym. 

Historyczną nazwą symbolu jest Magen David (Tarcza Dawida) i Pieczęć Salomona, gdyż prawdopodobnie wzór ten zdobił sygnet Salomona. David Chaimberlin sugeruje, że zbudowana jest ona z pierwszej i ostatniej litery imienia Dawida, a jest hebrajska litera daleth, która w starożytnym języku hebrajskim miała kształt podobny do trójkąta, które wzajemnie się przeplatają. Po śmierci swego poprzednika, Saula, pokolenia Judy i Beniamina były jedynymi, które uznały jego władzę. Pozostałe pokolenia trwały wiernie przy domu Saula przez kolejne siedem lat. Państwo Izraela rozumiane jako dwanaście pokoleń pozostało zjednoczone pod jedną władzą tylko przez ostatnie 33 lata panowania Dawida i przez 40 lat panowania Salomona, aby następnie rozpaść się na dwa odrębne królestwa za czasów Jeroboama, wkrótce po wstąpieniu na tron syna Salomona, Rehoboama. Tak jak trójkąt jest architektonicznym symbolem siły, tak Dawid wyobrażał sobie silną unię pomiędzy dwoma królestwami Izraela. Wzajemne przeplatanie się trójkątów miało sugerować silne więzy między nimi. Powstała w ten sposób sześcioramienna gwiazda posiada dwanaście zewnętrznych krawędzi, po jednym dla każdego z dwunastu plemion Izraelskich. Niektórzy mistycy, związani bardziej z sufizmem mówią także o jedności dwóch potomków Abrahama, a mianowicie syna Izaaka z matki Sarah oraz syna Izmaela z matki Hagar. Mistycy chrzescijańscy judejskiej tradycji widzieli w symbolu jedność przesłania Mojżesza oraz Jezusa. 

Naprawdę symbol ten sięga korzeniami aż po Daleki Wschód, gdzie jest znany jako Wielka Yantra w tantryzmie hinduistycznym i jodze. Trójkąt skierowany wierzchołkiem do dołu symbolizował pradawna samicę, Menę istniejąca przed początkiem świata. Wytworzyła ona w sobie nasienie, które wyrosło w ujawniona męskość, reprezentowana przez trójkąt z wierzchołkiem skierowanym ku górze. Heksagram symbolizuje połączenie tych dwóch pierwiastków sił. W oryginalnej postaci heksagram pokazywał złączenie męskiego bóstwa z jego żeńską esencją. Na poziomie duchowym heksagram jest najwyższym symbolem zrównoważonej boskości. Heksagram - sześcioramienna gwiazda składająca się z dwóch nałożonych na siebie równobocznych trójkątów. Zawiera w sobie przedstawienie symboliczne czterech żywiołów : Trójkąt skierowany wierzchołkiem w górę wyobraża ogień. Trójkąt z wierzchołkiem skierowanym w dół wodę. Trójkąt ognia przecięty przez podstawę trójkąta wody oznacza powietrze. Trójkąt wody przecięty przez podstawę trójkąta ognia - ziemię. Całość przedstawiona w ten sposób zawiera w sobie wszystkie żywioły wszechświata. Na czterech bocznych wierzchołkach umieszcza się cztery podstawowe cechy materii : odpowiednio od góry ciepło i zimno. W ten sposób otrzymuje się związki między czterema żywiołami i ich cechy, przeciwstawiające się sobie parami. Ogień jest ciepły suchy, woda wilgotna, zimna, ziemia, zimna, sucha, powietrze, wilgotne, ciepłe. W tym wypadku pieczęć Salomona wyraża syntezę przeciwstawnych zjawisk i jedność i złożoność wszechświata. 

Pieczęć Salomona zawiera również siedem podstawowych metali alchemicznych oraz siedem najważniejszych planet. W centrum umieszcza się złoto i słońce, jako doskonałość do której ma zmierzać każdy proces. Najwyższy wierzchołek to srebro i księżyc. Najniższy ołów i Saturn. Wierzchołki po prawej stronie, od góry, to miedź˝ i Wenus, oraz rtęć i Merkury. Po lewej, również od góry; żelazo i Mars, wreszcie i Jowisz. Pieczęć Salomona wyraża w ten sposób sprowadzenie niedoskonałego, wielorakiego do doskonałego, jednorodnego. Niektórzy odczytują ten symbol na planie duchowym, jako rodzaj mistycznej drogi, której celem jest przemiana człowieka niedoskonałego, podzielonego między różne skłonności, tendencje, popędy, w istotę doskonałą. Według innych interpretacji, sześcioramienna gwiazda przedstawia zjednoczenie pierwiastka męskiego i żeńskiego. 


GEMATRIA

Gematria (hebr. גימטריה z grec. γεωμετρια) to system numerologii kabalistycznej opierający się na języku i alfabecie hebrajskim, zaś samo słowo gematria pochodzi od greckiego słowa geometria. Istnieje kilka form gematrii, między innymi "objawiona" i "mistyczna". Gematria, po staropolsku Gematrija, odnosi się zwykle do przeliczania słów i pojęć w języku hebrajskim, zaś jej odpowiednik oparty już na alfabecie greckim albo łacińskim (angielskim) nazywany jest Numerologią. Liczba 26 jest w gematrii liczbą Imienia Boga, albowiem imię JHWH składając się z liter odpowiednio: Jod, Hei, Wau, Hei daje w sumie (10 + 5 + 6 + 5) czyli 26, a to sumuje się do cyfry 8 (2+6), tak zwanej cyfry Prawa Bożego. Liczba 26 ma specjalny status i w hebrajskiej numerologii nie jest skracana, ale jest osobno interpretowana. Bada się też związek z JHWH innych słów mających sumę o wartości 26, pod warunkiem, że są to oryginalne pojęcia hebrajskie. Liczbami istotnymi dla kabały są także tak zwane liczby magiczne, czyli te których suma dzielników, z wyjątkiem niej samej daje w efekcie tę liczbę. Do liczb magicznych należy cyfra 6 bo jej dzielniki 1, 2, 3 dają w sumie 6, także liczba 28, bo suma jej dzielników, 1 + 2 + 4 + 7 + 14 daje 28. Aby zajmować się hebrajską gematrią trzeba doskonale poznać alfabet oraz zapis cyfr odpowiadających literom. Same litery alfabetu jako znaki także są przedmiotem studiów i rozważań. Znaki alfabetu uporządkowane są w zapisie hebrajskim to jest od strony prawej do lewej. LIterki opisane jako sofit to postać znaku pisana jedynie na końcu wyrazu. Pierwszą literką jest w alfabecie "Alef", ostatnią "Taw", stąd poularne greckie Alfa i Omega to w oryginale hebrajskim Alef-Taw. W gematrii kabalistycznej literki oznaczone jako "sofit", końcowe ("final") mają wartości od 500 do 900. 

 

Alfabet Hebrajski - Tarot 22 znaki

 

Najstarsze zapiski w języku hebrajskim jakie są znane pochodzą z XI wieku przed Chrystusem. Samo pismo hebrajskie wywodzi się z alfabetu pisma fenickiego, które należy donajstarszych semickich systemów pisma. Współczesnym hebrajskim posługuje się około 5 milionów żydów w Izraelu oraz jakieś 2-3 miliony w diasporach w takich krajach jak: Argentyna, Australia, Brazylia, Kanada, Francja, Niemcy, Palestyński Zachodni Brzeg i Gaza, Panama, UK and USA. Jest to pismo z grupy Kananejskiej pism semickich, od 586 roku p.e.ch zastępowane przez aramejski stając się pismem liturgicznym znanym rabinom i uczonym żydowskim. Pierwowzór alfabetu hebrajskiego, czyli pismo fenickie także ma 22 znaki od Alef do Taw i było szeroko znane już w XV wieku przed Chrystusem. Jest to w istocie jedno z najstarszych znanych pism semickich, czyli także kultury fenickiej. 



Gematria Objawiona 

Jest to najbardziej powszechna forma gematrii, używana czasami w Talmudzie i Midraszu i szczególnie popularna u wielu potalmudycznych komentatorów. Polega na przekształcaniu słów na liczby, zwykle przez przypisanie liczby do każdej litery alfabetu hebrajskiego. Po konwersji na liczbę, słowa są porównywane do podobnie przekształconych innych słów i z podobieństw wyciągane są wnioski. Komentarzem niemal w całości poświęconym gematrii jest Baal ha-Turim autorstwa rabina Jakuba ben Aszera. Gematria była często używana przez Maharala z Pragi i chasydzkich komentatorów Tory, jak na przykład Sefath Emmeth z Góry Kalwarii. 

Gematria mistyczna 

Gematria mistyczna jest systemem rozpoznawania związków między sefirami a literami alfabetu hebrajskiego. System ten był rozwijany przez mistyczny nurt judaizmu, w pismach takich jak Zohar. Przykładem zastosowania gematrii są liczby hebrajskie. Choć są 22 litery hebrajskie, do wyrażenia liczb w zakresie od 1 do 999 potrzebnych jest 27 znaków - po dziewięć dla jednostek, dziesiątek i setek. Mistyczny hebrajski system notacji liczb uzupełnia brakujące pięć znaków tak zwanymi sofit - formami liter królewskich stosowanymi na końcu wyrazów. Znaki te nie są używane w niemistycznej numeracji. 

 

Znaki Aramejskie

Starożytny alfabet aramejski, także mający 22 znaki literowe, które używane są dla celów mistycznej kontemplacji, a także dla wróżenia podobnie jak celtyckie runy. Jest to pismo języka jakim mówił na codzień i kazania wygłaszał Jezus Chrystus. W tym piśmie zapisano pierwszy tekst Ewangelii znanej jako "Ewangelia Świętych Dwunastu" lub "Ewangelia Życia Doskonałego". Pismo to było dobrze znane już w X - IX wieku przed Chrystusem, pochodzi najpewniej z innego protosemickiego pisma znanego jako Kharoshti (Charoszti). Pismo to dopiero około VI wieku przed narodzeniem Chrystusa zostało zastąpione alfabetem kwadratowym znanym z Biblii jako pismo hebrajskie. Aramejski był językiem uniwersalnym całego Bliskiego Wschodu przynajmniej od VII wieku p.e.ch aż do VII wieku e.ch., kiedy to został zastąpiany językiem arabskim, który jest jego nowoczesną wersją. Powstanie reformacji w postaci islamu spowodowało wyparcie pisma i języka aramejskiego. Wyrocznie tak zwanego "tarota" dawano rzucając czy ciągnąć losy ze znakami tego pisma, tak jak robi się to podobnie z runami. Imię Boże Yod-He-Waw-He także zapisywano kaligrafując je znakami tegoż pisma. Aramejski jako liturgiczny język Jezusa Chrystusa używany jest współcześnie przez tradycyjne wspólnoty chrześcijańskie w Syrii, Libanie oraz Iraku. Jezyk aramejski jest jeszcze używany przez nieliczne społeczności w takich krajach jak Irak, Turcja, Iran, Armenia, Georgia and Syria. Klasyczny aramejski był popularny jako język imperialny w Persji, Babilonii, Asyrii, Grecji, a nawet w Dolinie Indusu w dzisiejszym Pakistanie.

Alfabet Aramejski - Tarot Wróżebny Jezusa Chrystusa


Alef w Języku Hebrajskim 

Alef - א alef - pierwsza litera alfabetu hebrajskiego i fenickiego, odpowiadająca liczbie 1. W nowoczesnym języku hebrajskim dźwiękiem litery alef jest zwarcie krtaniowe, np. w słowie ראה [ra'a] (widział/zobaczył); alef może też być niemy, np. w słowie ראש [rosz] (głowa, kierownik), gdzie alef traci wartość spółgłoskową i tylko "nosi" samogłoskę "o". W mistycznych nurtach judaizmu graficzna forma alef symbolizuje nieskończoność oraz Elohim Boga, a także jedność. Uważa się, że litera ta składa się z dwóch liter jod (י, w gematrii mającego wartość 10) i z waw (ו, 6) – ich dodana wartość numeryczna jest taka sama, jak wyrazu Bóg (jod-he-waw-he, יהוה, Jahwe), czyli 26. Gematria utrzymuje, że stanowi to dowód na jedność Boga. W midraszu alef jest chwalony za skromność; mimo że jest pierwszą literą alfabetu, nie nalega, by zacząć Tanach (hebrajska nazwa Starego Testamentu, który rozpoczyna się drugą literą, bet). Alef zaczyna jednak Dekalog, wraz ze słowem Anochi. 

METODY GEMATRII

Gematria albo g'matria - manipulacja numerycznymi odpowiednikami liter i mistyczna interpretacja wyników. Na język polski można to przetłumaczyć jako numerologię słów. Termin gematria pochodzi  z greki, czy to ze słowa "geometria" czy też ze zlepku słów "gamma" i "trzy" ponieważ  litera "gamma" znajduje się  w greckim alfabecie na miejscu trzecim. Istnieją różne sposoby przypisywania konkretnym literom odpowiadającym im liczb. Oto one:

Mispar Hechrachi: 

Litera alef (pierwsza w alfabecie) odpowiada liczbie 1. Bet  (druga) – liczbie 2,  itd. Wartością numeryczną dziesiątej litery alfabetu (jud) jest 10, następne litery odpowiadają liczbom 20, 30, 40 itd. Litera kuf odpowiada liczbie 100,  resz - 200 , szin – 300 i wreszcie taw -  400. Na końcu wyrazów niektóre litery mają inną formę graficzną. Są to kaf, mem, nun, pe, cade zwane końcowymi (sofiet). Niekiedy przypisuje im się wartości numeryczne (w kolejności) od 500 do 900. Metoda ta bada energię duchową nazwy czy imienia, odsłania ducha pisma i relacje duchowe pojęć, tak zwane Gematrikony. 

Mispar Siduri: 

Każdej z 22 liter hebrajskich przypisana jest wartość numeryczna od 1 do 22, według ich kolejności. Alef odpowiada więc 1, a ostatnia litera, czyli taw – 22. Końcowym (sofiet) literom odpowiadają liczby  23, 24, 25, 26 i 27. Metoda ta służy do analizowania duszy, psyche istoty kryjącej się za danym imieniem czy nazwą, daje liczbę Psyche. 

Mispar Katan:

Każda litera jest w tym systemie zredukowana do odpowiednika jednocyfrowego. Alef więc wciąż jest równe 1, ale ponieważ jud odpowiada 10, a kuf – 100, wszystkie trzy mają jako swój odpowiednik 1. Podobnie bet odpowiada 2, kaf – 20, resz – 200, a więc wszystkim trzem przyporządkowaną jest liczba 2. Tak więc cały alfabet obsługują liczby od 1 do 9 włącznie (czyli w sumie 9 liczb, a nie 22, czy 27). Metoda ta bada poziom fizyczny, cielesny i relacje życiowe pomiędzy imionami, Soma. 

Mispar Katan Mispari: 

Czwarta metoda polega na sprowadzaniu wartości numerycznej całego słowa do liczby jednocyfrowej. Dodaje się wartości liczbowe liter, a gdy przekroczą 9, sumuje się poszczególne cyfry, aby sprowadzić je do liczby jednocyfrowej. 

Wszystkie te, a także inne jeszcze techniki stanowię podstawę gematrii, czyli numerologii języka hebrajskiego. Według kabalistów i mistyków żydowskich porównywanie wzajemnych relacji słów Tory przy uwzględnieniu ich wartości liczbowej, opartej na  przypisaniu do liter różnych liczb według przedstawionych powyżej zasad, pozwala - mówiąc najprościej - na dotarcie do głębszych znaczeń zawartych w tekście tej Świętej Księgi judaizmu. Bo matematyka rządząca liczbami jest wyjątkową dziedziną, która mogłaby się obejść bez rzeczywistości. Jest więc językiem Absolutu. Mamy bardzo prosty przykład ilustrujący wstępnie, na czym to polega na najniższym poziomie rozumienia: „Duże bet na początku Tory oznacza "dom". Maase Bereszit (dzieło Stworzenia, kosmogonia Tory, czyli jej pierwszy rozdział) ma 434 słowa. Tyle samo, ile wynosi wartość liczbowa słowa delet "drzwi". Możemy powiedzieć, że Maase Bereszit jest drzwiami wejściowymi do domu Tory". Jednocześnie pierwsze litery pierwszego zdania tego rozdziału Tory (i w ogóle całej Tory): „Bereszit Bara Elohim et ha-szamajim weet ha'arec" - mają wartość liczbową 22, co jest interpretowane, jako wskazówka, że przez 22 litery alfabetu świętego języka hebrajskiego języka Świętej Księgi i aniołów stworzony jest wszechświat. 


NOTARIKON

Notarikon (hebr. "skrócenie") - jedna z podstawowych, obok gematrii i temury, kabalistycznych metod pracy z tekstem, traktująca wyrazy jako akrostychy. Polega na interpretacji poszczególnych liter i rozwijaniu ich w pełne zdania. Często bierze się pod uwagę tylko kilka liter lub litery końcowe danego wyrazu, czyli powstaje niejako przeciwieństwo akronimu. 

TEMURA

Temura - (hebr. תמורה "zamiana, przemiana"). Jedna z kabalistycznych metod pracy z tekstem, razem z gematrią i notarikonem, mająca na celu m. in. odgadywanie kolejnych imion Boga. Polega na kolejnym przestawianiu (permutacji) liter w wyrazach podlegających badaniu tak, że danej literze odpowiada poprzedzająca ją lub następująca po niej. Efektem takich działań jest stworzenie anagramu, sigila. Temura była szeroko stosowana w magicznej kabale Salomona, czyli już bardzo dawno temu. 
Gilgul - Wędrówka Dusz

Niezbędne jest rozważenie jeszcze jednego zjawiska, może i nie oryginalnego, ale zasługującego na uwagę. Mowa o metempsychozie. Wędrówka dusz, inaczej gilgul, cieszyła się szczególnym powodzeniem w czasach lurianizmu (XVI wiek). W przedwiecznym człowieku, Adamie Kadmon, były zawarte wszystkie dusze. Ale jego grzech pierworodny zniszczył w każdym z nas pierwowzór duchowy, pozbawił nas jedności z Bogiem. Drogą mistyka jest naprawa zburzonej jedności. Wędrówka duszy jest aktem odkupienia za grzech pierworodny. Dusza każdego człowieka zachowuje swój indywidualny byt i jest podporządkowana prawu wędrówki, dopóki nie dokona się jej odrodzenie duchowe. Jeśli dusza zachowuje nakazy religii, uwalnia się spod prawa wędrówki i czeka na swoje włączenie się do duszy Adama, kiedy się dokona odbudowa wszechrzeczy. Gilgul jest nie tylko ofiarą, ale i możliwością samodoskonalenia duchowego. Jeśli człowiek wybiera inną drogę, drogę nieprawości, jego dusza udaje się na wygnanie - przechodzi w pozaludzkie formy istnienia. Każdy człowiek nosi tajemny ślad wędrówki w liniach czoła, rąk i w aurze, wydzielanej przez ciało. Rozszyfrować te ślady mogą tylko wielcy mistycy.



SEFER JECIRA 

Sefer Jecira (hebr. ספר יצירה Księga Stworzenia) - starożytny żydowski traktat dotyczący stworzenia świata. Jeden z pierwszych publicznie znanych tekstów żydowskiego mistycyzmu. Datowany na drugą połowę II wieku e.ch. lub pierwszą połowę III wieku n.e. Dawniejsza literaturakatolicka przesuwała datę powstania księgi nawet na VI wiek e.ch., jednak służyło deprecjonowaniu mistyki judaistycznej.  Zależność od Filona z Aleksandrii i polemika z gnostycyzmem wskazują jednak na czas dużo wcześniejszy. Sefer Jecira powstała prawdopodobnie w Aleksandrii. Spisana jest w języku hebrajskim, nieco uproszczonym w porównaniu z językiem Biblii. Zawiera również ślady terminologii greckiej. Leksykalnie badana mogła powstać pomiędzy III wiekiem p.e.ch., a II wiekiem e.ch. Składa się z sześciu rozdziałów, odpowiadających prawdopodobnie sześciu dniom stworzenia lub magicznej cyfrze sześć, promieniom Gwiazdy Dawida. Wpisuje się w tradycję Ma'ase Bereszit - mistyki skupionej na spekulacji nad stworzeniem świata. Jako pierwszy ze znanych tekstów prezentuje stworzenie przez Elohim Boga za pomocą dziesięciu sefirot, a jest to pierwszy przypadek użycia tego pojęcia w żydowskiej literaturze religijnej i dwudziestu dwóch liter alfabetu hebrajskiego - która to koncepcja nie jest jak się sądzi osadzona w Biblii, chociaż szczątkowo tam występuje, np. w numeracji rozdziałow tekstu. Treść traktatu zdradza znajomość dzieł Filona i Timajosa Platona. W swej wymowie jest całkowicie monoteistyczna. Nie zawiera gnostyckich idei pleromatycznej budowy niebios i systemu emanacji. Nie buduje również żadnej teodycei. Bóg jest opisany jako twórca zarówno dobra, jak i zła. Sefer Jecira stanowiła inspirację dla późniejszych mistyków żydowskich. Wykorzystywano ją również jako praktyczny przepis na tworzenie golema. 


Sefirotyczne Drzewo Życia

Drzewo Życia - 10 stopni boskościSefira (hebr. l.poj. סְפִירָה       sefirah, l.mn.  סְפִירוֹת     sefirot) - w kabale jedna z dziesięciu emanacji Boskiego Światła, Or, oddzielających nieskończonego i niepoznanego Boga od skończonego i definiowalnego świata materii. Wszystkie one są aspektami, mocami Boga, przez które dokonuje się jego objawienie. Istnieje kilka koncepcji genezy sefirot. Być może są pozostałościami po dawnym hebrajskim systemie notacji cyfr, bowiem do niewoli babilońskiej Hebrajczycy nie używali w tym celu liter alfabetu. W ten sposób sefiry, wespół z literami, tworzyłyby pełny zbiór znaków, z których Bóg stworzył świat. Według innej hipotezy termin ten powstał w kręgu mistyki Merkawy, a jego pierwotny ezoteryczny sens pozostaje nieznany. Pierwsza wzmianka o sefirach pojawia się w Sefer Jecira - jest tam mowa o sefirot belima - "sefirach bez niczego" lub inaczej sefirach nieskończonych, absolutnych - nie wiadomo jednak, co w kontekście księgi termin ten miał oznaczać. 

 

Sefiry w Drzewie Życia 

Kabaliści każdej z 10 sefir nadali nazwę i uznali, że razem tworzą one Drzewo Życia. W klasycznej postaci zawiera ono:

1. Keter (Korona, hebr. כתר)
2. Chochma (Mądrość, hebr. חכמה)
3. Bina (Zrozumienie, hebr. בינה)
4. Chesed (Łaska, hebr. חסד)
5. Gewura (Srogość, hebr. גבורה)
6. Tiferet (Piękno, hebr. תיפארת)
7. Necach (Zwycięstwo, hebr. נצח)
8. Hod (Chwała, hebr.הוד) 
9. Jesod (Fundament, hebr. יסוד)
10. Malchut (Królestwo, hebr. מלכות)

Kolumny Drzewa Życia 

Drzewo Życia posiada trzy równoległe kolumny:

  * prawą - męską, odpowiadającą zasadzie Chesed;
  * lewą - żeńską, odpowiadającą zasadzie Din;
  * środkową, która jest ścieżką równowagi i harmonii.

Prowadzą one do Malchut, które oznacza obecność Boga w świecie. Drzewo Życia jest mistycznym organizmem, który odpowiada całości bytu. Według kabały kolejne sefiry przejmują światło wyższej boskiej emanacji i przesyłają je niżej za pomocą dwudziestu dwóch ścieżek spinających całe Drzewo. Najniższa z nich odbija blask i posyła go w górę. Czasami pojawia się jedenasta sefira - Daat (Wiedza, hebr. דעת) - jest ona niezależną emanacją, mediuje między Chochmą i Biną. Oznacza ona wiedzę tajemną - gnozę, a jednocześnie jest zewnętrznym wyrazem sefiry Keter.

Sefiroty - Drzewo Życia - Kabała - MistykaSefiroty, są przejawami lub aspektami boskiej osobowości, atrybutami i mocami, określanymi nierzadko jako oblicza Boga, Elohim JHWH. Leżą one również u podłoża konstrukcji świata i istoty człowieka. Są siłami napędowymi świata i impulsami poruszającymi człowieka. Czasami sefiry były czczone jako samodzielne duchowe istoty. Związki między nimi są uwidocznione na Drzewie Życia, które obejmuje 10 sefir, czyli sfer, odpowiadających sferom Ziemi, siedmiu planetom znanym w starożytności, zodiakowi i na samym szczycie sferze Pierwszego Sprawcy. Są one również liczbami (od 1 do 10), podstawowymi składnikami wszystkich pozostałych liczb. Ułożone w trzy trójkąty: Boski Trójkąt Duchowy, skupiający Kether, Chokmah i Binah; Etyczny Trójkąt zbudowany z Chesed, Gedulah i Tifereth; Magiczny Trójkąt Osobowości w skład którego wchodzi Netzah, Hod i Jesod, a dziesiąta sefira, Malkuth, pozostawiona jest sama, u dołu Drzewa, jako Fundament Menory (Świecznika). W każdym trójkącie działają trzy siły - dwie przeciwstawne oraz godząca je trzecia. Drzewo Życia odczytujemy od prawej strony do lewej, tak jak teksty napisane w języku hebrajskim. Sefiry po prawej stronie są dodatnie i męskie, po lewej - ujemne i żeńskie. Każda sefira posiada własną, specyficzną i immanentnie przynależną jej cechę. Są również częścią wszechogarniającej całości, tworzonej przez nie same. Możemy więc rozpatrywać każdą oddzielnie jak i jako zespół. Wspólnie stwarzają nasz obiektywnie istniejący świat w jego wielorakich aspektach oraz tworzą pierwszego człowieka, kabalistycznego Adama Kadmona. 

Zgodnie z przekazem wszechświat wyłonił się z nicości, niebytu jako wszechogarniające światło, Or,  będące emanacją Boga Ukrytego, pozostając wszakże jego częścią. Świetlany rozbłysk, bardziej znany jako błyskawica, wyłonił się z jądra nieskończonego światła, otaczającego pustkę. Niechaj się stanie światłość. I stała się światłość (Genesis, 13). Ten promień boskiej woli zamanifestował się w dziesięciu odrębnych stopniach emanacji. Rozpoczęło się ujawnianie Boga. Niepoznawalny emanuje z siebie światłem, promieniem, energią. Właśnie ta projekcja rodzi nowe i nowe. Sefiry wyłaniają się z Niedościgłego Bytu Bożego, z Boga Nieprzejawionego i Niepoznawalnego. Od średniowiecza dziesięć emanacji znanych jest jako sfiry, sefiry, sefiroty. Słowo sefira nie ma jednoznacznego odpowiednika w żadnym języku, chociaż ogólnie odpowiada mu koncepcja czakramów w systemie indyjskiej jogi. Jego rdzeń przywołuje pojęcie sfira - liczba i sippur - wypowiedzenie. Prawdopodobnie mistyczne pojęcie "sfera" pochodzi od hebrajskiego "sefira". 

Oto dziesięć sfir (sefir, sefirot), w porządku wyłaniania się z Boskiej Emanacji:

1. Kether (Korona, Jedność), Boskie Imię: Jestem, Który Jestem. Jest czystą, niepodzielną istotą, wolą Stwórcy, poprzedzającą wszelkie stworzenie. To pierwsza sefira, która zawiera wszystko, co było, jest i będzie. Jest miejscem pierwszej emanacji i ostatecznego powrotu.  W tej sferze człowiek, osiągając najgłębsze zrozumienie samego siebie, obcuje z Boską Obecnością. 

2. Chokmah (Mądrość, Miłość, Moc), Król z Boskim Imieniem Jah. Pierwotna, czysto męska zasada aktywności. Jednym z jej tytułów jest Abba - Ojciec. Męska i aktywna sefira jest siłą ukrytą za wszystkim, co jest pozytywne, dynamiczne, napierające. Stanowi impuls dający początek działaniu, który jest wszędzie tam, gdzie wzrost, ruch, zmiana, ewolucja. To myśl Boga, aktywna i kreatywna. 

3. Binah (Rozumienie, Życie, Forma), Królowa z Boskim Imieniem Jahwe. Także pierwotna, ale czysto żeńska energia bierności. Podobnie jak u Chokmah jednym z jej tytułów jest Aima - Matka. Jest intelektem w jego biernym, receptywnym a zarazem refleksyjnym charakterze. Cechą charakterystyczną jest bierność i czułość, znajduje się u podłoża wszystkiego, co potencjalne, nierzeczywiste, stałe. 

Chokmah jest mądrością Boga, Binah - rozumieniem, intelektem Boga. Trzy pierwsze sefiry tworzą Boski Trójkąt Duchowy, którego wierzchołkiem jest Jedność. Otwierają one Drzewo Życia, jeśli można tak powiedzieć, tworząc niezmiernie ważny wzorzec, powtórzony na niższych poziomach. 

4. Chesed, znana także jako Gedulah (Miłosierdzie, Łaskawość). Boskie Imię: El. Jest siłą, nadającą kształt rzeczom i wprowadzającą porządek; mocą, która konstruuje i buduje. To łaska opatrzności, łaska, która obdarza wszystkim, co potrzebne. Takie wyzwolenie daje człowiekowi moc czynienia wszystkiego, czego zapragnie, ale zgodnie z boskim prawem. 

5. Geburah, znana również jako Din, Pechad (Sprawiedliwość, Srogość, Surowość, Siła, Lęk). Jej Boskim Imieniem jest Eloah. To surowy boży osąd, równoważący twórczą aktywność Chesed aktywnością destruktywną. Kraina w pełni wykształconego zmysłu moralnego. Charakterystycznym z tego poziomu jest gromienie uczniów przez cadyków potężnym głosem za każde uchybienie. 

6. Tifereth (Piękno, Harmonia, Ozdoba), sfera Słońca, promieniującego ciepłem na ludzi, zwierzęta i uprawy, ożywiającą łaskawością Chesed, ale również smagająca je i wysuszająca niszczącą srogością Geburah. Boskie Imię to Elohim. Reprezentuje stan harmonii pomiędzy sefirami. Tu jest czas na zadawanie pytań i wysłuchiwanie odpowiedzi. 

Opisane wyżej trzy kolejne sfiry tworzą Etyczny Trójkąt, reprezentujący ewolucję prawa i porządku natury. W odniesieniu do człowieka i ludzkości jako całości oznacza początek świadomości, rozróżnienie dobra i zła oraz pojęcie wolnego wyboru. 

7. Netzah (Zwycięstwo, Wieczność) z Boskim Imieniem JHVH Cewaot, nieustająca cierpliwość Boga.  Jest mocą przyciągania i spójności świata, która wszystko wiąże. Netzah to zwycięstwo mądrości płynącej z doświadczenia. Jest to świadomość człowieka, który uczy się lekcji fizycznego świata, zwracając się ku temu, co samo się ku niemu zwraca. 

8. Hod (Chwała, Odbicie), majestat Boga z Boskim Imieniem Elohim Cewaot. Symbolizuje wyższe zdolności umysłowe, intuicję, wnikliwość, wyobraźnię, ale podobnie jak inne sfery na lewym słupie Drzewa, wskazuje także na odwrotną stronę medalu: rozum i logikę, którym kabaliści nie ufają, ograniczenia narzucane umysłowi poprzez wykształcenie i wychowanie. 

9. Jesod (Podstawa, Roztropność), miejsce łączenia wszystkich aktywnych sił, związanych z wtajemniczaniem i magiczną siłą, rodzącą się ze związku umysłowych zdolności Hod ze zwierzęcymi popędami Netzah. Boskim Imieniem tej sefiry jest Szadaj. Jest początkiem samoświadomości. Tu zacierają się granice pomiędzy ja i nie-ja. Jesod to poziom z którego cadyk wtajemnicza, inicjuje i tworzy wokół siebie ezoteryczną wspólnotę pobożnych dusz, Królestwo Boże na Ziemi. 

Te trzy sefiry wspólnie tworzą trzeci trójkąt, zwany Magicznym Trójkątem Osobowości. Magia jest tu rozumiana jako nauka i sztuka tworzenia form przywoływania, skupiania i kontrolowania sił duchowych. Nauczyciel we wspólnocie musi uosabiać przynajmniej te trzy sefiry, ten trójkąt sił. 

10. Malkuth (Królestwo, Panowanie), sefira położona symetrycznie względem Kether, której Boskie Imię to Adonaj. Ostatnie naczynie Boga i środek, dzięki któremu pozostałe sefiroty urzeczywistniają swój potencjał. Jest sferą Ziemi, materii i fizycznego ciała, królestwem fizyczności. Jej natura jest poczwórna bowiem zawiera cztery poziomy, można powiedzieć, że są to wola, rozum, serce i ciało Bóstwa. Malkuth to wszyscy, którzy skupieni są wokół cadyka jako uczniowie duchowi i stanowią razem niewzruszony fundament Królestwa Bożego na Ziemi. Jako jedyna sefira na Drzewie Życia, nie ma przypisanego żadnego chóru, ponieważ na niej toczy się nasze życie. Inaczej mówiąc: działalność wszystkich anielskich chórów koncentruje się na człowieku i miejscu jego pobytu w tym wcieleniu, którym jest właśnie Malkuth. Malkuth to sefirota uczniów, którzy są podłączeni do Boskości poprzez swojego mistrza duchowego, nauczyciela mistyki, boskiego kapłana znającego wiedze, cadyka. Malkuth to tak jak Sangha w duchowości buddyzmu czy hinduizmu, sangha jako wspólnota oddanych i wiernych uczniów, którzy wytworzyli głęboką więź z Duchowym Mistrzem, Guru, tutaj Cadykiem! 

Daat (Wiedza), pseudosefira, jest nie tylko widzeniem, lecz także wiedzą. Wynurza się z pustki i bezpośrednio pochodzi od Boga. Jest dziecięciem boskich sefir, jest nie tylko postrzeganiem, ale i stawaniem się. Jest tym, co porusza się z Malkuth ku Kether i z Kether ku Malkuth, jednak naprawdę, w pełni wstępuj etylko w tych, którzy są w stadium Tiferet, rzadziej Jesod! 

Sefirota Malkuth - Królestwo

Malkuth jest Kopciuszkiem, pierwszą pośród sefirotów. Jest to sefirot najczęściej bezmyślnie pomijany przez początkujących i traktowany po macoszemu w polskich kabalistycznych tekstach. Tymczasem jest to sefirot nie tylko najbliższy człowiekowi, ale również najbardziej złożony - kontrastujący z Kether, będący podstawą wznoszenia po Drzewie Życia. Istnieje kabalistyczny aforyzm mówiący, że "Kether jest w Malkuth, a Malkuth jest w Kether, tylko w inny sposób."

Słowo Malkuth oznacza Królestwo. Sefirot ten jest uwieńczeniem i kulminacją procesu emanacji, w którym stwórcza moc Boga jest stopniowo poddawana ustrukturyzowaniu i definiowaniu, w miarę, jak porusza się w dół Drzewa, by dotrzeć w swej skończonej formie do Malkuth. Malkuth jest światem materii, światem fizycznym, mistycznym ciałem uczniów, chasydów. U najbardziej bezkompromisowych filozofów materialistycznych (np. Hobbes) poza światem materii nie ma nic i z tego punktu widzenia Drzewo Życia kończy się na Malkuth: nasze uczucia i samoświadomość są jedynie wynikiem chemicznych reakcji zachodzących w mózgu, a umysł jest złożonym automatem cierpiącym na złudzenie metafizyczności. Kabała nie jest materialistycznym modelem rzeczywistości, lecz gdy zagłębimy się w studiach nad Malkuth, odczujemy, że jesteśmy głęboko osadzeni w materii i na tym poziomie naturalne jest myślenie w kategoriach fizyki, chemii i biologii molekularnej. Nauki przyrodnicze dostarczają nam najdokładniejszego opisu świata materialnego, jakim w tej chwili dysponujemy i głupstwem byłoby twierdzić, że kabała, na podstawie Starego Testamentu, dostarcza lepszej wiedzy na ten temat. Nie lekceważymy intuicji twórców kabały, lecz faktem jest, że dziś przeciętny absolwent nauk przyrodniczych wie o materii znacznie więcej niż średniowieczni kabaliści i studiowanie współczesnej fizyki może być być równie dobrą uzupełniającą inicjacją w Malkuth jak stare sposoby zgłębienia tego sefirotu. 

Dla tych, którzy nie lubią fizyki, pozostają bardziej tradycyjne metody. Magicznym i medytacyjnym obrazem Malkuth jest młoda kobieta siedząca na tronie, w koronie. Ta kobieta to Malkah, Królowa, Kallah, Panna Młoda. Jest niższą matką, odbiciem i urzeczywistnieniem wyższej matki - Binah. Jest Królową, która zamieszkuje Królestwo, i narzeczoną Mikroprosopusa. Jest Gają, Matką-Ziemią. Przypisując boginie- matki różnych kultur do Malkuth trzeba zachować ostrożność, ponieważ niektóre z nich pasują bardziej do Binah, wyższej matki. Pomiędzy Malkuth i Binah istnieje głęboka więź, a jeden z najstarszych tekstów kabalistycznych mówi o Malkuth: "Tytułem dziesiątej ścieżki [Malkuth] jest Świetlista Inteligencja. Nazywa się tak, ponieważ ze swego tronu w Binah, na którym siedzi, jest wywyższona ponad wszystkie głowy." 

Jednym z tytułów Binah jest Khorsia, czyli Tron, i to wraz z cytowanym tekstem wskazuje na to, że Binah jest ramą, podstawą, na której zasiada Malkuth. Powrócimy do tego później. Binah zawiera w sobie abstrakcyjny potencjał formy, a Malkuth jest najpełniejszym urzeczywistnieniem formy, i obu sefirotom przypisuje się powiązania z ciężarem, ograniczeniem, skończonością, inercją, chciwością, ciszą i śmiercią. Żeński aspekt Malkuth jest utożsamiany z Szekinah, żeńskim pierwiastkiem Boga w stworzeniu, zaś kabaliści o związku (cielesnym) Boga z Szekinah piszą bardzo wiele. Waite mówi, że związek Boga z Szekinah znajduje swoje odbicie w związku mężczyzny i kobiety. Po wygnaniu Żydów z Hiszpanii w 1492 kabaliści utożsamiali los narodu z losem Szekinah, którą przedstawiali jako wygnaną do świata materii, podobnie jak gnostycy przedstawiali Sofię, wyrzuconą boską mądrość. Malkuth jest światem żywiołów. Kabaliści używają starego, pochodzącego jeszcze z czasów Empedoklesa podziału na cztery żywioły, odpowiadające czterem dającym się zaobserwować stanom skupienia:

ciało stałe - ziemia
ciecz - woda
gaz - powietrze
plazma - ogień

Dodaje się do nich często piąty żywioł, tak rzadki, że mówiąc o nim, najczęściej trzeba go też definiować; to eter, zwany też czasem duchem. 

Żywioły są w Malkuth uporządkowane następująco:
    
północ - ZIEMIA
wschód - POWIETRZE
zachód - WODA
południe - OGIEŃ
zenit ETER + nadir ETER     

Jedną z wad stacji Malkuth jest Chciwość, rozumiana nie tylko jako pragnienie zdobywania przedmiotów materialnych, ale także jako niechęć opuszczenia i porzucenia tego, co staje się martwe i pozbawione rzeczywistej wartości. Skorupą Malkuth jest to, co by się stało, gdyby słońce zgasło: zastój, życie zamrożone w bezruchu. Inną z negatywności Malkuth jest inercja, w sensie "czynnego oporu przeciw ruchowi". Większość ludzi przejawia tę postawę od czasu do czasu, gdy mają do wykonania jakieś zadanie, które musi zostać wykonane, lecz nie mają energii i chęci do zaangażowania się w nie i przymuszają się do niego, chcąc je jak najszybciej skończyć i mieć spokój. Dlatego obowiązkiem przypisywanym Malkuth jest samodyscyplina.

Cnotą w Malkuth jest Rozróżnianie, zdolność dostrzegania różnic. Zdolność ta jest niezbędna każdemu żywemu stworzeniu, czy to bakterii badającej natężenie potrzebnego jej czynnika w danym środowisku, czy dziecku zastanawiającemu się, ile pieniędzy może wyciągnąć od rodziców. Malkuth, będąc ostatecznym urzeczywistnieniem formy, jest światem, w którym na rozróżnianie kładzie się największy nacisk. Zdolność rozróżnienia jest tak znacząca dla przeżycia, że wyszukujemy różnice wszędzie - "ty" i "ja", "twoje" i "moje", rozróżnienia "posiadania", "wartości" i "terytorium" - rozróżnienia, które są z jednej strony nieprawdziwe, będąc tylko intelektualnymi dywagacjami, a z drugiej bardzo realne, będąc tym, czego się nieraz zażarcie broni.
 
Moce Malkuth wzywa się imionami Adonai ha Aretz i Adonai Melekh, co oznacza "Pan Świata" i "Pan, który jest Królem". Zakonem anielskim Malkuth są Ashim lub Ishim, co się czasem tłumaczy jako "dusze ognia" - jak wiadomo chodzi tu o dusze świętych ludzi, o dusze pobożnych. Towarzystwo żarliwych uczniów Świętego Mistrza jest podstawą, korzeniem Drzewa Sefirot i niezmiennym fundamentem Drogi Bożej, która ma 10 podstawowych stacji znanych jako sefiroty. Wspólnoty chasydzkie powstawały zawsze wokół żywych świętych, wokół sprawiedliwych. Nie ma Drogi bez cadyka, bez towarzystwa żarliwców Bożych, nie ma Drogi bez inicjacji przyłączenia do Wspólnoty, która jest podstawą, korzeniem dla całego Drzewa Życia. Kto nie ma cadyka, nie ma wspólnoty, ten nie ma z Kabałą nic, ale to zupełnie nic wspólnego. Najwyżej jest duchowym impotentem bez korzenia! Madrość, wiedza i przekaz Mocy zawsze płyną z góry, czyli od tych, którzy ucieleśniają wyższą sefirotę. Zwykły chasyd, pobożny praktykant jest wzorem, przykładem i źródłem natchnienia dla ludzi tego świata. Jest bowiem członkiem szlachetnej społeczności Królestwa Bożego, szlachcicem Boga. Musi oczywiście postępować jak prawdziwy uczeń Królestwa Bożego, musi Dekalog czuć i rozumieć. 

Obraz Malkuth jako Matki Ziemi łączy ten sefirot ze znanym archetypem, wielu z nas bardzo bliskim. Obraz Malkuth jako materii kieruje nas w świat nauk przyrodniczych, zaś jego obraz jako świata żywiołów jest kluczem do obszernego zbioru technik magicznych z nimi związanych, od jogicznych ćwiczeń ciała po odprawiane w plenerze rytuały związane z przyrodą. W końcu zaś, ponieważ dzieło wiele mówi o jego twórcy, Malkuth może nam powiedzieć wiele o Kether - korzeń i wierzchołek Drzewa mają ze sobą wiele wspólnego. Nie ma możliwości poznania wyższych sefirot bez oparcia w Malkuth. Dlatego nie piszę o dalszych z sefirot, bo i tak nie jest możliwe nawet ich rozumowe pojęcie bez pełnego wstąpienia w sefirę Malkuth, a to jest grupa żyjących Iszim, grupa żarliwych i pobożnych praktykantów zjednoczonych ze swym żyjącym mistrzem, przewodnikiem Drogi Drzewa Życia, cadykiem. Charakterystycznym dla stacji podstawowej, korzenia Drogi Bożej jest nierozerwalny, wieczysty na wzór Wiecznego Przymierza związek chasydów (uczniów) z ich cadykiem (mistrzem). 

KSIĘGA ZOHAR

Zohar (Sefer ha-Zohar) — podstawowe, najszerzej rozpowszechnione dzieło mistyki żydowskiej i jedno z najważniejszych dzieł mistyki powszechnej. Zostało zredagowane pod koniec XIII wieku w Hiszpanii. Zewnętrzna fabuła, wędrówka duchowego mistrza i jego uczniów po Palestynie, stanowi rame zamykającą olbrzymią ilość midraszów, opowieści i traktatów teologicznych, układających się w skomplikowaną, lecz przemyślaną całość. Centralna postac Zoharu, tanaita Szymon ben Jochaj syn rav Akiwy jest postacią historyczna, żył w II w. e.ch., życie jego obrosło licznymi legendami, do których autor Zoharu nawiązuje, a nawet, jak wykazał Jehuda Liebes, czyniąc rodzaj ekstrapolacji jego czynów, wystylizowuje na postać mesjańską. Szymon ben Jochaj jawi się w dziele jako postać, wokół której rozwijają się zdarzenia, mające swój udział w kosmicznej naprawie świata po jego upadku. 

Szczegółowa analiza dzieła pozwala wyodrębnić kilkanaście części stanowiących względnie odrębne całości, z których najważniejsze to: 
1. Główna, ramowa, część Zoharu napisana po aramejsku, która stanowi rozbudowany komentarz do Tory. 
2. Idra Rabba (aram. Wielkie Zgromadzenie) opisuje zebranie dziesieciu towarzyszy raw Szymona ben Jochaja, mające charakter kosmicznego misterium, w którym każdy z uczestników reprezentuje jedną z sefir. Nadnaturalna moc staje sie udziałem uczestników zgromadzenia, a mistyczna egzaltacja czyni zdarzenie porównywalnym, a nawet przewyższającym swym znaczeniem teofanie na górze Synaj. 
3. Idra Zutta (aram. Małe zgromadzenie), tajemnice wyjawiane w Idra Rabbasa tu powtórzone w nowej formie w obliczu śmierci Szymona ben Jochaj. 
4. Raza de-razin (aram. Tajemnica tajemnic), odrębny tekst dotyczacy chiromancji i fizjognomiki. 5. Zohar do Pieśni nad Pieśniami, komentarz kabalistyczny do pierwszych wersetów Pieśni nad pieśniami. 
6. Midrasz neelam (Midrasz mistyczny), poruszajacy tematy kosmologiczne i eschatologiczne, komentarz dotyczący Ksiegi Rodzaju. Glłówną postacią tu występująca jest raw Eliezar ben Hyrkanos. 
7. Sawa (aram. Starzec), opowieść tajemniczego starca, pojawiającego się przed uczniami Szymona ben Jochaja o duszy i jej wędrówkach. 
8. Raaja meche(j)mna (aram. Wierny pasterz), kabalistyczna interpretacja nakazów i zakazów Tory, bardzo silnie sprzeciwiająca się dosłownej interpretacji Pisma. Wystepują tu bardzo wyraźnie elementy antynomijne (kabała antynomijna), podważające absolutny charakter Prawa, ograniczając zakres jego obowiązywania do czasów panowania nad światem Drzewa Wiedzy, nazywanego tu także Drzewem Śmierci. Czasy mesjańskie przywrócą panowanie Drzewa Życia, a Tora ukaże swe nowe, pełne i prawdziwe oblicze — nie zawierając zakazów i nakazów, stanie się pieśnia miłości i jedności. 
9. Tikkune Zohar (hebr. Uzupełnienia Zoharu), raw Szymon ben Jochaj prowadzi dysputy teologiczne ze swymi uczniami w akademii niebieskiej w raju. Część ta zawiera 70 rozdziałów komentarza, z których każdy rozpoczyna się inna interpretacją pierwszego słowa Pisma "Bereszit" (hebr. na początku). 

Objętościowo Zohar jest dziełem olbrzymim, liczy około 2400 stron druku. Nadal nie zostały rozstrzygnięte spory o autorstwo dzieła. Gerschom Scholem bronił i dokumentował tezę jednego autora głównego zrębu Zoharu (prócz Tikkune Zoharu i Raaja meche(j)mna) i wskazywał na Mojżesza z Leonu. Jehuda Liebes uważa Zohar za twór środowiska blisko współpracujących ze soba kabalistów z Kastylii, którym Mojżesz z Leonu duchowo przewodził. Sam Mojżesz z Leonu podaje, że zwoje Zoharu odkrył z jaskini w pobliżu Jerozolimy i jedynie je tłumaczył oraz wykładał. 


KABALIŚCI 

ADAM i RAZIEL - Początek Kalendarza

Adam nie był zwykłym człowiekiem żyjącym w raju ziemskiego ogrodu, jak mogłaby sugerować dosłowna interpretacja Biblii. Jest on raczej istotą żyjącą w wymiarze wykraczającym poza nasz fizyczny wszechświat. Jego esencję tworzą wszystkie dusze przemierzające tę planetę w przeszłości, teraźniejszości i w przyszłości. Pierwsza w świecie księga kabbalah została dana Adamowi przez istotę anielska zwaną Raziel. Ten tekst jest tak głęboki, a jego sekrety kumulują tak wysoki poziom duchowej energii, że w obecnej chwili nikt nie powinien wymawiać jego słów, gdyż mowa ma moc wyzwalania ogromnych potencjałów energii. Bezmyślne, wyrywkowe przytaczanie słów z Księgi Adama można porównać do zabawy małego dziecka przewodami pod wysokim napięciem. Księga ta jest matrycą aktu stworzenia – można uznać ją za zapis kodu DNA kosmosu. 

Patriarcha ABRAHAM – 4000 lat Kabały

Patriarcha Judaizmu, przyczynek Chrześcijaństwa, a także Ojciec Islamu. Abraham był pierwszym człowiekiem na Bliskim Wschodzie, który zdał sobie sprawę, że jest tylko jeden Bóg, że cały wszechświat jest połączony w jedną całość na głębszym poziomie rzeczywistości. Wielki patriarcha był od zarania cywilizacji ludzkiej pierwszym człowiekiem, który spisał prawdziwą wersję księgi Kabbalah. Nosi ona tytuł Księga Stworzenia ('The Book of Formation') i opisuje największe tajemnice i sekrety naszego wszechświata. Co jest godne podkreślenia, całe opracowanie liczy sobie tylko kilka stron, nie więcej niż kilkaset słów. Jak wszystkie tajemnice naszego wszechświata mogą mieścić się w tak krótkim tekście? Księga ta to zakodowana formuła. Weźcie pod uwagę wzór Einsteina: E=mc². Strony matematycznych wzorów kryją się w tej prostej formule. Tajemnice czasu, przestrzeni i ruchu są zredukowane do pięciu prostych znaków. Podobny sekret tkwi w Księdze Stworzenia: dzieło Abrahama zawiera wszystkie duchowe wzory i formuły dotyczące naszego świata: ruchu, czasu i przestrzeni. Księga Stworzenia kryje w sobie wszystkie tajemnice istnienia – od korzeni życia do korzeni chaosu, który trapi rodzaj ludzki. Tak jak dziecko – i tak naprawdę, większość dorosłych, przez pewien czas ma trudności ze zrozumieniem formuły Einsteina, tak samo ludziom z pokolenia Abrahama nie udało się zrozumieć nieskończonej mądrości zawartej w jego starożytnym manuskrypcie. Odkrycie sekretów energii elektrycznej zajęło ludzkości tysiące lat. Tyle samo zajmie nam odkrycie sekretów energii duchowej zamkniętych w Księdze Stworzenia Abrahama. 

MOJŻESZ – 3400 lat Proroctwa

Był największym prorokiem, jakiego widział świat ludzki na Bliskim Wschodzie. Książe na ziemi egipskiej, a później, wyzwoliciel niewolników z ziemi, którą kiedyś pomagał władać. A ostatecznie sługa Boży, którego pokora i oddanie nie znały granic. Po wyprowadzeniu Izraelitów z niewoli egipskiej Mojżesz stanął na szczycie góry Synaj. Tutaj otrzymał zarówno znajomość Torah, jak i boską mądrość Kabbalah. Tora może być porównana do fizycznego ciała Biblii, Kabbalah jest jej niewidzialną duszą. Tora mówi nam jak funkcjonuje świat, używając poetyckiego języka metafor i przypowieści. Kabbalah, poprzez odszyfrowywanie zakodowanych w Torze wiadomości mówi nam, dlaczego świat funkcjonuje w taki właśnie sposób. Odsłania uniwersalne prawa życia. Zaprzeczając trwającemu 3400 lat nieporozumieniu należy powiedzieć, że tym, czego Mojżesz NIE otrzymał na górze Synaj była religia. Była ona od początku do końca wynalazkiem człowieka.

TORA              KABBALAH
Jak ---------------- Dlaczego
Ciało 
-------------- Dusza
Szyfr 
---------------Tajemnica
Fizyczna ---------- Duchowa

Mojżesz zapisał przekazaną mu mądrość Tory w dziele, które stało się znane jako Pięcioksiąg Mojżesza. Kabbalah została ukryta i ściśle strzeżona. Była przekazywana jedynie w postaci słowa mówionego wąskiemu kręgowi Mędrców z pokolenia na pokolenie. Podstawowy cel, jaki krył się za tą osłoną tajemnicy, wynikał z wyjątkowej mocy Kabbalah. Gdyby dostała się w niewłaściwe ręce mogłaby zostać wykorzystana dla destrukcyjnych celów. Dlatego ustanowiono zakaz rozpowszechniania tej mądrości. 

Rav Szymon Bar Yohai – 70 rok e.ch.

Pierwszy wiek ery chrześcijańskiej to czas masowej zagłady ludu Izraelskiego. Cesarstwo Rzymskie okupowało Ziemię Izraelską, a ulice były skąpane we krwi. Rzymianie wprowadzili surowy zakaz obrządków duchowych Izraelitów. Największy mędrzec epoki – człowiek, którego będzie się nazywać Ojcem Świata – został bestialsko skazany na śmierć przez reżim rzymskiego okupanta. Jego imię to Rav Akiva, a jego przestępstwo to żarliwa miłość do Boga, Elohim JHWH. Tysiące ludzi zebrało się na ulicach, aby być świadkami okrutnej imperialistycznej egzekucji dokonywanej przez rzymskich zbrodniarzy. Skóra Akivy została brutalnie zdarta z jego ciała żelaznymi, ostrymi jak brzytwa, zgrzebłami. Cień śmierci obejmował go w niemoralnie powolnym tempie, ale mistyczny Rav Akiva przezwyciężył świat fizyczny. Doświadczał rozdzierającego bólu tylko przez chwilę do momentu gdy ekstaza duchowej energii wypełniła całą jego istotę. Opuścił ten świat z niewypowiedzianą radością w sercu, zostawiając po sobie swojego umiłowanego ucznia, człowieka, który stał się największym kabalistą w historii, potęgą wśród mędrców: Rava Szymona Bar Yohai. Skorumpowane Cesarstwo Rzymskie obawiało się potężnego Rav Yohaia bardziej nawet niż Rav Akivy. I dlatego zapadł kolejny bandycki wyrok śmierci, ale Boski Mistyk, wraz ze swoim synem, znalazł schronienie w odludnej jaskini w Piquin w Izraelu. Przez trzynaście długich lat byli zmuszeni ukrywać się tam przed armią Rzymskiego Cezara, zwyrodnialca i imperialisty.

Próbując zdobyć taką samą kontrolę nad materialną rzeczywistością jak jego wielki nauczyciel, Rav Szymon zakopywał się w ziemi po szyję, każdego dnia swojego wygnania. W czasie tych długich lat bolesnej izolacji otrzymał duhowe instrukcje do mądrości Kabbalah. Jego nauczycielami byli Mojżesz i prorok Eliasz. Kiedy nastał nowy władca nad Cesarstwem Rzymskim, Rav Szymon i jego syn mogli powrócić do Jerozolimy. Lata nieustannego nacisku ziemi, gdy był w niej zakopany, okaleczyły i nadwątliły ciało mędrca, ale duchowe Światło, które emanowało z jego duszy sprawiało, że zwykłemu człowiekowi trudno było ustać w jego obecności. Aby chronić tajemnice wszechświata, które mu odsłonięto, Rav Szymon wezwał jednego ze swoich uczniów – Rava Abba – aby powierzyć swoje nauki słowu pisanemu. Abba miał wyjątkowy dar pisania abstrakcyjnym językiem metafor i paraboli, i w ten sposób, sekrety pozostały bezpieczne, zręcznie ukryte w zawoalowanych historiach, czyniąc przechwycenie i niewłaściwe wykorzystanie tej starożytnej mocy trudnym dla grzesznych i niegodnych. W ten sposób powstało podstawowe duchowe dzieło kabbalah – Zohar. Do dnia dzisiejszego Zohar („The Book of Splendor”,  „Księga Blasku”) jest uznawane za dzieło autorytatywne i rozstrzygające w kwestiach Kabbalah. Przez współczesnych Szymonowi rękopis ten był uważany za dzieło mistycyzmu i magii. Spoglądając w przeszłość, powód okazuje się oczywisty. Zohar przedstawiał koncepcje i pojęcia, które o stulecia wyprzedzały „swoją” porę. W czasach, kiedy ludzie nauki utrzymywali, że świat jest płaski, Zohar przedstawił naszą planetę Ziemię jako kulę, na której w tym samym czasie jest dzień i noc w różnych strefach czasowych. Zohar opisuje moment stworzenia jako Wielki Wybuch, mówi o wszechświecie, który istnieje w dziesięciu wymiarach. Bada także pojęcie istnienia światów równoległych. 

Takie spekulacje były uważane szczególnie przez Rzymian o płaskim umyśle za heretyckie i przerażające. A jednak to nie one były najbardziej zadziwiającymi, jakie pojawiły się w księdze Zohar. Rav Szymon powiedział, że Zohar jest więcej niż księgą sekretów i duchowej mądrości. Ten mistyczny traktat jest potężnym energodajnym instrumentem, narzędziem ochrony życia, przepełnionym mocą niesienia prawdziwego pokoju, ochrony, uzdrowienia i spełnienia tym, którzy go posiadają. Jak monolit w filmie Odyseja Kosmiczna 2001, Zohar może rzucić iskrę w duszę pokolenia, wyzwalając głęboką zmianę i transformację w świadomości człowieka i społeczeństwa. Innymi słowy, tak jak żarówka oświetla ciemny pokój, odsłaniając poprzednio niewidoczne przedmioty, tak duchowe Światło Zoharu może oświecić umysły ludzi, aby mogli dostrzec ukryte tajemnice kosmosu. Według tego wielkiego Kabalisty, te niewidoczne wpływy pomogą ostatecznie nakreślić przeznaczenie i cel ludzkości, jako że stopniowo poszerzyła się obecność Zoharu w naszym świecie. Wielki mędrzec Yochai stwierdził, że przyjdzie dzień, kiedy nawet sześcioletnie dziecko będzie zgłębiać duchowe mądrości Kabbalah. Ale dopóki ten czas nie nadejdzie, oryginalne rękopisy Zoharu muszą pozostać ukryte. I tak, zostały one ukryte na wieki. Przygaśnięcie duchowego Światła Zoharu zbiegło się ze Średniowieczem i chrześcijaństwem, czasem, kiedy cywilizację we wszystkich jej aspektach, włącznie z edukacją, nauką i komunikacją – dotknęła silna regresja. 

Mojżesz De Leon - Odnajduje Zohar

Wielki hiszpański Kabalista Moses De Leon, Mojżesz urodzony w Leon, w Hiszpanii, około 1250; żył w  Guadalajara, Valladolid, i w Avila; zmarły w Arevalo w 1305, dokonuje wstrząsającego odkrycia. W jaskini w Izraelu mędrzec odnajduje rękopisy Zoharu. W kategoriach znaczenia duchowego, niedawne odkrycie z Morza Martwego blednie w porównaniu z odkryciem Zoharu. Warto podkreślić, że Rav Szymon napisał, że ukrycie Zoharu będzie trwało 1200 lat od czasu zniszczenia Świątyni. Rzymianie zniszczyli Świątynię w Jerozolimie w 70 roku naszej ery. Mojżesz De Leon odnalazł rękopisy Zoharu w roku 1270. Dokładnie tak jak przewidział to Rav Szymon: minęło 1200 lat zanim Zohar został odnaleziony i wydobyty na światło dzienne. Świat nie zauważył i nie docenił odkrycia Mojżesza De Leona, ale był to znaczący punkt zwrotny dla ludzkości, ponieważ po raz pierwszy w histori Zoharu, jego niezrozumiały tekst czynił dzieło niedostępnym dla mas. Jednakże, energia emanująca z tego tekstu przełamała zbiorową nieświadomość pokolenia. Moc Zoharu wydobyła świat z mroków chrześcijańskiego  Średniowiecza. 

 

IZAAK LURIA - Renesans Kabały

Izaak Luria (ur. 1534 – zm. 5 sierpnia 1572) był żydowskim uczonym i mistykiem, uważanym przez swych wyznawców za Mesjasza. Jest uważany za twórcę nowożytnej Kabały, a nowoczesny nurt mistycyzmu żydowskiego jest nawet nazywany Kabałą luriańską. W języku hebrajskim jest nazywany יצחק לוריא, Icchak Luria lub Icchak ben Solomon Aszkenazi. Znany jest też jako Izaak Aszkenazi, Ha-Ari, z hebr. dosł. "Lew", ale także akronim od "Boski Rabin Izaak". Izaak Luria urodził się w Jerozolimie w 1534 jako syn aszkenazyjskiego ojca i matki- sefardyjki. Jeszcze jako dziecko stracił ojca i był wychowywany przez bogatego wujka, Mardechaja Francisa, poborcę podatkowego z Kairu, który umieścił go pod kuratelą najlepszych żydowskich nauczycieli. Luria okazał się pilnym uczniem literatury rabinicznej i pod kierownictwem rabina Bezalela Aszkenazyjczyka stał się biegły w tej gałęzi nauki żydowskiej. W istocie został przyjęty do starożytnego mistyczngo bractwa prorockiego, do którego należał też Prorok Eliasz, a po nim Elizeusz. 

W wieku 15 lat poślubił swą kuzynkę i - będąc dobrze uposażonym - podjął dalsze studia. Chociaż z początku próbował kariery kupieckiej, szybko zwrócił się ku ascezie i mistycyzmowi. Będąc w wieku około 22 lat zaangażował się w studia nad Zohar, trzynastowiecznym dziełem kabalistycznym, które właśnie wtedy zostało po raz pierwszy wydane drukiem. W ich wyniku podjął życie pustelnika - osiedlił się nad Nilem, w odosobnionej chacie, gdzie przez siedem lat oddawał się medytacjom. Swoją rodzinę odwiedzał tylko w Szabas, odzywał się niewiele i zawsze po hebrajsku. Długie odosobnienie dało o sobie znać - Luria stał się znany jako wizjoner. Podobno miewał częste dyskursy z prorokiem Eliaszem, który miał go inicjować we wzniosłych i tajemnych doktrynach. Sam Luria stwierdzał, że podczas snu jego dusza wstępowała do Nieba i rozmawiała z wielkimi nauczycielami z przeszłości. W 1569 Luria przeniósł się do Palestyny i po krótkim pobycie w Jerozolimie, gdzie jego nowy system kabalistyczny nie spotkał się z uznaniem, osiedlił się w Safed. Tam założył koło kabalistów, którym wyłożył swoje doktryny, dzięki którym zamierzał stworzyć nową podstawę dla ogólnoświatowego ładu moralnego. Do koła tego należeli m.in.: rabin Mojżesz ben Jacob Cordovero, Solomon Alkabiz, Joseph Karo i Moses Alshech. Spotykali się w każdy piątek i wyznawali sobie nawzajem swoje grzechy.

Wkrótce Luria miał dwie klasy uczniów:

   1. Nowicjusze, którym wykładał podstawy Kabały
   2. Wtajemniczeni, którzy stali się powiernikami jego formuł inwokacji i przyzywania. 

Najbardziej sławnym z jego uczniów był Chaim Vital z Kalabrii, który - według swego mistrza - miał duszę nieskalaną grzechem pierworodnym. W towarzystwie tych uczniów Luria odwiedzał grobowce wybitnych nauczycieli, których lokalizacje zostały mu objawione przez jego duchowego mentora, proroka Eliasza. Koło kabalistów Lurii stopniowo rosło i w końcu stało się oddzielną kongregacją, w której dominowały jego sekretne doktryny, wpływając na wszystkie ceremonie religijne.

Luria zwykł był wykładać swe nauki na bieżąco i - z wyjątkiem niektórych kabalistycznych wierszy po aramejsku na okazję Szabasu - nie zapisywał niczego. "Jego" dzieła kabalistyczne spisał tak naprawdę Chaim Vital kompilując nauki mistrza. Dzieła te, z których najważniejszym było sześciotomowe Etz Chayim, ("Drzewo życia"), krążyły najpierw w formie rękopisów dostępnych wyłącznie dla uczniów Lurii. Musieli oni przysięgać pod groźbą ekskomuniki, że nie pozwolą wykonać kopii dla obcego kraju, więc zrazu wszystkie manuskrypty Lurii były dostępne jedynie w Palestynie. W końcu jednak w 1772 jedna z nich została opublikowana w Europie. Objaśniała ona zarówno Kabałę spekulatywną, opartą na Zohar i Kabałę praktyczną (zwaną inaczej cudowną), której głosicielem był mistrz Luria. 

W swoich naukach Luria odpowiadał na pytanie o to, jak skończony świat mógł zaistnieć w nieskończonym Bogu, jak idealny Bóg mógł stworzyć nieidealny świat, w jakim celu powstało zło oraz jakie jest zamierzenie Boga względem roli ludzkości w jego dziele stworzenia świata. Dla Lurii mistycyzm nie kończył się jedynie na tajemnicach Stworzenia i religijnej ekstazie. Uważał on, że każda ceremonia religijna jest uświęcona nie tylko samą tradycją i nakazem Pisma, ale przede wszystkim wpływem, jaki wywiera na świat duchowy. W szczególności święty był Szabas, czyli dzień Sobotni - uważany za przejaw Boskości w doczesności - i wszystkie ceremonie i modlitwy, które się wtedy odprawia. Według Lurii bowiem, każda sylaba modlitwy zawiera ukryte imiona Boga, a więc powinna być traktowana z najwyższym szacunkiem i pobożny Żyd przy wypowiadaniu modlitwy powinien oddawać się intensywnej medytacji.

Poza tradycyjnymi rytuałami Luria wprowadził w swojej kongregacji nowe i zawarł je w Kodeksie Praw Ariego (Shulkhan Arukh shel Ari). Jednak tendencja do zastępowania tradycyjnego Judaizmu rabinicznego jego wersją mistyczną opartą na naukach samego Lurii spotykała się z niechęcią i napomnieniami ze strony środowisk konserwatywnych. Mimo to Luria nie zaniechał tych praktyk, a po jego śmierci stały się one jeszcze silniejsze. Uważa się, że praktyki te, rozwinięte jeszcze przez uczniów Ariego, utorowały drogę dla pseudomesjanizmu Sabbataja Cwiego. Nauki Lurii zostały niemal zupełnie zaakceptowane i stały się częścią ortodoksyjnego Judaizmu, choć nie wszyscy ortodoksi przestrzegają zwyczajów, które wprowadził Luria. Kabała luriańska to kabalistyczny mistycyzm Izaaka Lurii, którego cechą charakterystyczną w porównaniu z klasyczną Kabałą spekulatywną jest teoria Sefir i parzufim (boskich oblicz) jako agentów pośredniczących w procesie stwarzania świata oraz teoria tikkun, Wielkiego Dzieła zbawienia świata. Według Lurii przed kreacją świata Bóg Nieskończony, zwany w Kabale Ain Sof (Bez Końca) był pełnią, wszechobecną nieskończonością. Kiedy więc Nieskończony zdecydował się stworzyć świat materialny, musiał uczynić dla niego miejsce. Wycofał się więc z tehiru, obszaru swego jestestwa, który przeznaczył na Stworzenie, który na skutek tego stał się pustką otoczoną Nieskończonym Bogiem. Zjawisko to nosi nazwę Cimcum.

Jednak w Judaizmie, a tym bardziej w mistycznej Kabale, nie do pomyślenia byłaby tak bliska interakcja (czy choćby styczność) między Bogiem a materią - Bóg jest niepojęty i nie poddaje się żadnemu opisaniu. Dlatego w koncepcji Lurii nie mogło być mowy o granicy między Ain Sof a tehiru - oddzielały ich Sefiry, koncentryczne kręgi mistycznego światła, bliskie materii przy tehiru i coraz bardziej wysublimowane w miarę przybliżania się do Ain Sof. Dopiero wtedy nastąpiło Stwarzanie - z Ain Sof nastąpiła emanacja Boskiego Światła, która wlała się do tehiru. Nastąpiła jednak katastrofa nazwana Rozbiciem Naczyń (szewirat ha-kelim): tylko trzy Sefiry najbliższe Ain Sof wytrzymały napór Światła, reszta nie wytrzymała i rozpadła się na Skorupy (Kelipy). Skorupy zostały usunięte ze strumienia światła, a Sefiry - przemienione w Oblicza Boskie (parzufim), definiowalne aspekty Boga, które przez wzajemną interakcję z boskiego światła utworzyły królestwo materii. Luria wyjaśnia, że Rozbicie naczyń było konieczne, ponieważ był to jedyny sposób na wprowadzenie niedoskonałości i zła do Stworzenia, zło zaś było konieczne jako antyteza dobra. Jednak następstwem Rozbicia Naczyń było pomieszanie się dobra (czyli iskier boskiego światła) i zła (czyli fragmentów Skorup), skutkiem czego każdy człowiek posiada w sobie oba te pierwiastki. Według Lurii rolą ludzkości jest tikkun czyli Wielkie Dzieło zbawienia świata przez odnowę moralną, co doprowadzić ma do ponownego połączenia się wszystkich rozproszonych iskier boskiego światła.


Mistrz Abraham Azulay - XVI w E.Ch.

Sławny kabalista Rav Abraham Azulay, Azulai, urodzony w Fez około roku 1570, a zmarły w Hebron 6-ego listopada 1643 napisał traktat kabalistyczny zatytułowany „Miłosierdzie Abrahama” ('The Mercy of Abraham'). Azulai napisał, że istotna duchowa transformacja będzie miała swoje początki w 5760 roku liczonym według kalendarza hebrajskiego. Napisał że, będą to czasy, kiedy kabbalah rozprzestrzeni się na cztery zakątki globu, okres, kiedy czas i przestrzeń skurczą się. Czas, kiedy tajemnice nieśmiertelności zaczną odsłaniać się przed oczami świata. Rok 5760 kalendarza hebrajskiego odpowiada rokowi 2000 w kalendarzu gregoriańskim, gdzie widzimy świat jako globalną wioskę, a genetyka odsłania tajemnice życia. Poczynając od roku 1540, podstawowa wiedza kabalistyczna musi stać się przedmiotem publicznego nauczania wszystkich ludzi, zarówno młodych, jak i starych. Tylko poprzez kabbalah na zawsze wyeliminujemy wojnę, zniszczenie i nieludzkość człowieka wobec swoich bliźnich - mówi „Miłosierdzie Abrahama”. I tak się stało: w roku 1540 zniesiono zakaz studiów nad kabbalah. Świat był na rozdrożu, a więzi pomiędzy nauką, filozofią i mistycyzmem zostały rozmyte. Wybitne umysły - zarówno mędrców, jak i niegodziwców - krążyły bez ograniczeń między tymi trzema dyscyplinami. W przeciwieństwie do zdania współczesnych naukowców, ówcześni uczeni nie negowali związku między nauką i mistycyzmem, ale rozumieli, czym one naprawdę były: dwiema połowami tej samej całości! Mistycyzm był odpowiednikiem abstrakcyjnego, niemierzalnego aspektu piosenki - melodii. Nauka odpowiadała matematyce i namacalności zapisu nutowego. Oba te elementy są prawdziwe i obydwa się nawzajem uzupełniają. Jednakże to melodia jest tym, co porusza duszę i pozwala jej wzbić się w przestworza. Nie można doświadczyć rosnących emocji pobudzanych przez symfonię, jedynie przez studiowanie zapisu nutowego na papierze. W dziejach historii, było wielu ludzi biegłych w naukach filozoficznych i przyrodniczych, a także w tradycjach mistycznych. Niektórzy z nich zgłębiali kabalah jedynie dla własnego zysku i sławy, rozwijając swoje ego i ambicje, ale opóźniając nadejście świata ucieleśniającego pokój i spełnienie dla całej ludzkości. Dlatego, patrząc z tej perspektywy, były to nadal niebezpieczne czasy. Uprzedzenie i niechęć do duchowej mądrości, jakie obserwujemy dzisiaj, praktycznie nie istniały w epoce renesansu, nawet wśród ludzi o najbardziej materialistycznym podejściu do rzeczywistości. Dlatego, koniecznością było pozostawienie pism Ariego zakodowanymi i niezrozumiałymi. Niemniej jednak, historyczna działalność Abrahama Azulai zaszczepiła nasienie dla szerzenia kabbalah wśród ludzi. Nasienie musiało jednak trochę zaczekać zanim pozwolono mu wykiełkować. 


BAAL SZEM TOW

Baal Szem Tow - Israel Ben EliezerIsrael ben Eliezer (ok. 1700 - 1760), zwany Baal Szem Tov (Mistrz Dobrego Imienia) albo Beszt, był żydowskim mistykiem, według tradycji twórcą Chasydyzmu. Niewiele pewnego jest wiadomo o jego życiu. Urodził się w Międzybóżu na Podolu we wschodnich Karpatach. Był sierotą, spędzał czas z przyrodą, zamiast w szkole talmudycznej. Nigdy nie pełnił żadnego urzędu rabinackiego, chociaż wsyztskiego uczył się szybko. Rozwinął w sobie zdolności kontemplacyjne i mistyczne, był wędrownym uzdrowicielem i wypędzaczem złych duchów, stosującym ludową medycynę i amulety z hebrajskimi imionami Boga. Stąd jego przydomek Baal Szem Tov. Przejął elementy obrządku sefardyjskiego, popularne wówczas wśród Żydów na Podolu. Osiągał bardzo intensywny stan kontemplacji i duchowych wizji, twierdził iż miewał kontakt z biblijnym prorokiem Ahijah z Szilo, który był jego nauczycielem. Baal Szem miał charyzmę, która podporządkowywała mu znanych żydowskich badaczy Talmudu. Sam nauczał, spisywali to jego uczniowie, Jakób Józef z Połonnego i Dov Baer z Międzyrzecza. Fundamentem jego nauczania jest ekstatyczne doświadczanie obecności Boga we wszystkich rzeczach, boskich iskier ożywiających całą rzeczywistość. Bogu można i należy służyć z radością, bez skrajnej ascezy, całą codziennością i pobożnością, ekstatyczną modlitwą w zupełnej koncentracji. 

Wcześniej żydowski mistycyzm znany był tylko elitom. Baal Shem przeniósł go do zwykłych ludzi, którym ukazał bliskość Boga. Każdy człowiek, bez różnicy, ma, według niego, do wypełnienia bezcenną misję we Wszechświecie i wypełnia ją zwykle nieświadomie. Stąd może brała się masowa popularność chasydyzmu. Z czasem, chasydyzm ogarnął większość Żydów we Wschodniej Europie. Baal Shem do dzisiaj pozostał inspiratorem chasydyzmu. W doktrynie Baal Szem Towa centralne miejsce zajmowała ekstatyczna modlitwa połączona z wahadłownymi ruchami ciała, pomagającymi wejść w trans zwany rozognieniem (hitlahawut). Stan ten Baal Szem Tow nazywał wstępowaniem duszy (alijat neszama) do nieba. Zdobywała wtedy boską wiedzę i mogła interweniować na rzecz wiernych. Drugim filarem jego nauki było praktykowanie dewekut, mistycznego "przylgnięcia" do Boga, także podczas wykonywania czynności dnia codziennego. Trzecim filarem była wiara, że on sam był rzeczywistym pośrednikiem między niebem a ziemią, realizującym na ziemi wolę Boga, i interweniującym w ludzkich sprawach w niebie. Ważną jej konsekwencją było przekonanie, że Baal Szem Tow może usprawiedliwić każdego, nawet grzesznika i każdego pogrążyć, nawet tylko z tego powodu, że odrzuca jego posłannictwo. Tę mesjańskę w istocie funkcję starali się przejąć później jego następcy - cadycy. Uważano ich za sprawiedliwych, którzy pośredniczą między skupionymi wokół nich wspólnotami a Bogiem. Chasydyzm faktycznie nigdy nie pozbył się mesjańskiej spuścizny, a każdy cadyk w jakimś stopniu reprezentuje sobą Mesjasza. 


KELMAN KALONIMUS SZAPIRO

Kelman Kalonimus Szapiro, syn rabina Elimelecha, urodził się 15 kwietnia 1889 roku w Grodzisku. Wywodził się ze słynnych rodów chasydzkich, Elimelecha z Leżajska i Widzącego z Lublina, a przez małżeństwo z Rachelą Hayyah Miriam Hapstain był spowinowacony z rodem pochodzącym od Magida z Kozienic. Gdy miał 19 lat, został uznany cadykiem - mężem sprawiedliwym i świątobliwym. W 1909 r. został ogłoszony Admor, co oznacza "nasz mistrz i nauczyciel" (Adonejnu Morejnu we rabejnu). Wówczas ustanowił swoją siedzibę w Piasecznie. Jego dom znajdował się przy ulicy Niecałej 15. W 1913 roku Kelman Szapiro został wybrany na rabina Piaseczna i chociaż po pierwszej wojnie światowej przeniósł się do Warszawy, gdzie w 1923 roku założył jedną z największych chasydzkich uczelni, jesziwę Daas Mosze, to nadal sprawował funkcję naczelnego rabina Piaseczna (Piaseczener rebbe). Był wybitnym pedagogiem, znawcą i komentatorem Tory, autorem licznych prac poświęconych żydowskiej edukacji i fenomenologii tradycyjnych praktyk religijnych, był wybitnym kaznodzieją.

Miał też rozległą wiedzę medyczną uznaną do tego stopnia, że jego recepty były akceptowane w warszawskich aptekach. Sława cadyka Kelmana Szapiro ściągała do Piaseczna licznych chasydów z całej Polski. W czasie okupacji Kelman Szapiro mieszkał w Warszawie przy ul. Dzielnej 5. W okresie kampanii wrześniowej stracił jedynego syna - Elimelecha Ben Ziona Szapiro. Przez trzy lata został "zatrzaśnięty w czasie i przestrzeni getta warszawskiego". Swój dom przekształcił na dom modlitwy i zorganizował w nim także kuchnię dla głodujących. Chociaż pracował jako robotnik, nie zaprzestał swojej działalności nauczyciela. Co tydzień wygłaszał w getcie naukę (derasha) w języku hebrajskim. Głosił on, że "słowo jest najlepszą i najpotężniejszą bronią", wierzył, że schronienie w religii jest najskuteczniejszym sposobem przetrwania i zachowania ludzkiej godności. W swojej książce o Kelmanie Szapiro, Nehemia Polen podkreślił, że w jego naukach nie pojawiały się takie słowa jak getto, Niemcy czy wojna. Swoje kazania datował według kalendarza żydowskiego, tak jakby żył w innym czasie, w roku 5700, a nie w 1939. Piaseczyński rabin nauczał w getcie:

Nie tylko w czasach, kiedy sprawy idą dobrze, powinniśmy iść bożymi ścieżkami wyżej i wyżej. Nawet w nieszczęściu i ciemności powinniśmy to robić. Kiedy człowiekowi dobrze się wiedzie, łatwiej jest służyć Bogu z radością, miłością i zapałem. Kiedy jednakże on jest w kłopotach, musi zrobić pożytek z tej sytuacji, służąc Bogu ze złamanym sercem i z przepełnioną smutkiem duszą. (20 stycznia 1940)

Bóg odczuwa cierpienie wszystkich stworzeń. Bóg cierpi więcej niż jakikolwiek człowiek. Ponieważ Bóg jest nieskończony, Jego ból, spowodowany cierpieniem Jego stworzeń, jest nieskończony, żaden poszczególny człowiek nie może znieść ani pojąć bólu Boga. Gdyby świat podzielił całe cierpienie Boga, to by nie mógł go wytrzymać. Gdyby stworzenie Boże usłyszało dźwięk Bożego płaczu, to cały świat by się rozpadł. (14 lutego, 1942)

Płacz człowieka, gdy ten płacze sam, samotny, może go załamać i powalić, tak, że stanie się niezdolny do czegokolwiek. Ale płacz, gdy człowiek płacze razem z Bogiem - wzmacnia go i człowiek znajduje w nim siły, aby rozważać słowa Boże, odmawiać modlitwy i wypełniać Boże przykazania. (14 marca 1942)

Dwudziestego drugiego lipca 1942 r. zaczęła się Akcja - masowa akcja wysiedleńcza - przez Umschlagplatz do obozów zagłady. Osiemnastego lipca, w szabat poprzedzający Akcję, rabin Szapiro wygłosił swoją ostatnią naukę. Od tego czasu zamilkł. Sam do końca zachowywał przepisy religijne, modlił się, ale już nie nauczał i nie pocieszał nikogo. Cadyk Szapiro podzielił los swojego narodu - w czasie powstania w getcie został deportowany przez reżim katolika Adolfa Hitlera do obozu w Trawnikach. Trzeciego listopada 1943 roku rozstrzelano wszystkich więźniów tego obozu i prawdopodobnie tego dnia zginął Kelman Szapiro. Organizacje żydowskie czyniły starania, aby uwolnić z obozu wybitnych ludzi, jednym z wybranych był rabin Szapiro, który jednak powodowany solidarnością z innymi skazanymi na zagładę, nie skorzystał z szansy uratowania się. Zadziwiającym zrządzeniem losu zagładę przetrwały nauki Kelmana Szapiro. Przygotowywał je bardzo starannie na piśmie. W styczniu 1943 roku rękopisy kazań wraz z listem do brata i chasydów mieszkających w Ziemi Świętej zostały zabezpieczone w metalowej bańce i zakopane. Ten unikalny dokument odnaleźli robotnicy budujący nowe domy na terenie dawnego getta. Nauki "Kaznodziei Getta Warszawskiego" ogłoszono drukiem w 1960 roku, w Izraelu, pod tytułem Esz Kodesz (Święty ogień). Książkę przetłumaczono na wiele języków.

 


Rav Yehuda Aszlag - początek XX w e.ch.

Rav Baal Yehuda AszlagRav Yehuda Aszlag (1885—1954) znany także jako Yehuda Leib Ha-Levi Ashlag lub Baal Ha-Sulam urodzony w Warszawie pod zaborem rosyjskim był największym kabalistą i szanowanym mistrzem generacji XX wieku, był być może jedynym człowiekiem, który naprawdę rozumiał, a także wspierał przemiany zachodzące w tym stuleciu. Rav Aszlag zerwał z 4000-letnią tradycją, która zamknęła ogromną moc kabbalah w tajemniczych pismach Ariego. Nadszedł czas działania, a starożytne skarbnice kabbalah miały zostać otworzone rękoma tego sławnego mędrca. Rav Aszlag wyjaśnił, że Zohar przewidział fizyczność dzisiejszego materialnego świata i jego władzę nad rzeczywistością duchową. W obecnych czasach, ludzie motywowani przez interesowność, intelektualizm i ego unikają duchowej mądrości jak plagi. Tylko ci, którzy poszukują prawdy z czystym sercem, są w stanie znaleźć tę mądrość. Poglądy te są wyrażone w jego kabalistycznym traktacie „Wrota do Drzewa Życia” ('Entrance to the Tree of Life'). Ponadto, Rav Aszlag stwierdził, że ci, którzy szukają prawdy kabbalah muszą przejść siedem prób, aby udowodnić, że są godni, by tę wiedzę posiąść. Dlatego, nadszedł czas, by zdjąć zasłony, bo 'W takim pokoleniu jak nasze nie ma powodów do obaw przed wyjawieniem prawdziwej mądrości zupełnie otwarcie - Rav Yehuda Ashlag'Wrota do Drzewa Życia'. Był rok 1922, gdy Rav Aszlag założył pierwsze Centrum Kabbalah w Jerozolimie, a naukę w nim uczyniono dostępną dla osób, które: odbywały studia religijne, były ortodoksyjnymi Żydami i miały powyżej 40 lat. Wielu czołowych rabinów jego pokolenia przyjęło z aplauzem to historyczne otwarcie. Inni gwałtownie sprzeciwili się temu, rozdmuchując kontrowersje związane z rozpowszechnianiem tej duchowej mądrości. Rav Aszlag został pobity przed swoją synagogą. Pozostawiono go, leżącego we krwi na stopniach świątyni, jedynie dlatego, że zaoferował mądrość swoim braciom w wierze.

Rav Aszlag  z pobożnym zapałem zgłębiał Kabbalah Luriańskiej. Rozwikłał niektóre z największych sekretów, jakie ludzkość kiedykolwiek znała, ale ogromna większość świata poświęcała niewiele uwagi jego historycznej działalności, zresztą nie byliby oni w stanie przewidzieć jej znaczenia. Pisma Rav’a Ashlag’a poruszają tematy, które dotyczą ostatecznego usunięcia chaosu z naszego życia - usunięcia chaosu, który niszczył rodzaj ludzki od niepamiętnych czasów. Pojęcia takie jak względność, podróże kosmiczne, uzdrawianie i inne oddziałujące na dobrobyt rodzaju ludzkiego zostały pierwotnie ukryte w dziele Zohar jakieś 2000 lat temu. Geniusz Rav'a Aszlag'a polegał na jego zdolności do ekstrapolacji tych sekretów z 500 letnich pism Ari'ego. Po odsłonięciu tajemnic przez Rava stały się one częścią podświadomości zbiorowej, także tych pracujących mozolnie w świecie fizyki. Ponownie zadziałał „efekt monolitu”. Na niewidzialnym duchowym poziomie, jego praca wyzwoliła eksplozję technologiczną XX wieku. Rav Aszlag został obdarzony ogromną mocą medytacji i wizjonerstwa. W latach dwudziestych napisał list-ostrzeżenie: „Wielka duchowa pustka i ciemność powoli ogarnia Wschodnią i Środkową Europę.” Złowieszczy list został wysłany do czołowych europejskich Rabinów, z błaganiem, aby rozprzestrzeniali duchowe światło Zoharu na całym kontynencie, bo jeśli tego nie zrobią, ostrzegał Rav Aszlag, doprowadzi to do zniszczenia i duchowego upadku judaizmu, 'jakim podobnych ludzkość nigdy wcześniej nie oglądała'. Jego ostrzeżenia zostały zignorowane, a zwykła wzmianka słowa „kabbalah” w dalszym ciągu wywoływała strach, a często zimną nienawiść, w sercach wielu przywódców religijnych. Rav Aszlag pisał, że „Ratunek leży w poznawaniu kabbalah. Jeśli ludzie zaniedbają te studia, wtedy bieda, wojna, spustoszenie, mordy i zniszczenie zagoszczą na świecie.” Są to mocne stwierdzenia i trudne słowa,  niemniej jednak, duchowe prawdy. Kabalista Aszlag odszedł z naszego świata w noc Yom Kippur w roku 1955, odpowiednią dla człowieka jego duchowej wielkości. Być może największą spuścizną Rav Aszlaga jest pierwsze w dziejach hebrajskie tłumaczenie Zoharu z aramejskiego oryginału. To monumentalne mistyczne dzieło zawiera głęboki i klarowny komentarz wyjawiający długo skrywane tajemnice Zoharu i ich znaczenie dla naszego życia. Jego inną zasługującą na uwagę spuścizną jest ukochany uczeń, świątobliwy kabalista Rav Yehuda Brandwein. 



CHASYDZI

CIESZYĆ SIĘ JAHWEH

Chasydzi mieszkają dziś głównie w Stanach Zjednoczonych (USA) i w Izraelu. Kolebką chasydyzmu były jednak ziemie polskie, włącznie z dzisiejszą Ukrainą i Litwą. Przed II wojną światową widok brodatych mężczyzn z pejsami, ubranych w długie czarne chałaty i sobolową czapę na głowie, należał do polskiego folkloru. Dziś to pielgrzymi, którzy odwiedzają ziemie swoich przodków. Chasydyzm jest nierozerwalnie związany z małymi miasteczkami w centrum i na wschodzie dawnej Rzeczypospolitej. Faszystowski Holokaust kierowany przez katolika Adolfa Hitlera z poparciem Watykanu przyniósł mu kres, ale już w latach 50-tych wielkie chasydzkie dynastie zaczęły się odradzać dzięki potomkom cadyków, którzy ocaleli z zagłady. Wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych i Izraela i tam udało im się zatrzymać czas, odnowić duchową, mistyczną tradycję. Wydawałoby się, że nie ma dla nich miejsca w nowoczesnym świecie. Mężczyźni odwracają głowy, gdy przechodzi obok nich kobieta, ich żony i córki nigdy nie ubiorą spódniczki przed kolana. Tymczasem obserwuje się wzrost zainteresowania mistyką chasydzką i bogatą chasydzką kulturą. Jednym ze świadectw tego są tłumy obecne na krakowskim Kazimierzu podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej i wielkie zainteresowanie warsztatami tańca chasydzkiego oraz wysyp zespołów grających klezmerską muzykę, wywodzącą się właśnie z chasydyzmu. Spróbujmy się głębiej zastanowić co jest atrakcyjne w tym ruchu oświecenia duchowego, powstałym na początku XVIII wieku, dlaczego pociąga dziś tak wielu ludzi!?

Potocznie narodziny chasydyzmu łączy się z niezwykłą postacią Izraela ben Eliezera, znanego jako Baal Szem Tow (Baalszem). Jednak termin chasidim używany był już kilkadziesiąt lat przed jego narodzinami w 1700 roku. Pod koniec XVII wieku powstawały „bractwa pobożnych" (chewrat chasidim), których członkowie poprzez surową ascezę i pielgrzymki do Ziemi Świętej pragnęli pomóc Mesjaszowi i przyspieszyć zbawienie. Mówi się o Baalszemie - bo jego postać owiana jest legendą i tak naprawdę nic nie wiadomo na pewno - że podczas gdy jego żona prowadziła dom i troszczyła się o rzeczy doczesne, on całe dnie i noce spędzał w lesie nad brzegiem Prutu, zgłębiając tajemnice Kabały. Był chasydem - ascetą i oczekiwał szybkiego przyjścia Mesjasza. Mając 38 lat, wyruszył do Ziemi Świętej, jednak nigdy tam nie dotarł. Zakończył swoją pielgrzymkę w Stambule, gdzie spędził rok i powrócił do Rzeczypospolitej całkowicie przemieniony. Odtąd twierdził, że umartwianie ciała osłabia człowieka i utrudnia mu spotkanie z Bogiem, tak więc raz na zawsze zerwał z ascezą. Był osobowością wybitną i miał dar przekonywania, bo w jego ślady poszło wielu poważanych chasydów. Dotychczas znany był jako praktyk kabalista, dokonujący wielu uzdrowień w okolicy. Głosił wyższość uzdrowienia duszy, a nie ciała, które można osiągnąć dzięki modlitwie. Być może na Bliskim Wschodzie zetknął się z praktyką modlitewnej ekstazy i derwiszami, w każdym razie jego umiejętność popadania w ekstazę podczas modlitwy była bardzo ceniona przez współczesnych. Twierdził, że podczas transu jego dusza wstępuje do niebios, a pobożnych Żydów ogarniało zdumienie, gdy obserwowali gwałtowne ruchy, jakie wykonywał. 

Baal Szem Tow zamieszkał w Międzyborzu, które szybko stało się ośrodkiem rozwijającego się ruchu chasydzkiego. Po śmierci Beszta jego rolę przejął Dow Ber z Międzyrzecza zwany Wielkim Magidem. On również był w młodości zwolennikiem ascetycznej formy chasydyzmu i gorliwym badaczem Tory, Talmudu i Kabały. W tym czasie doktryna chasydyzmu zataczała coraz szersze kręgi, przekształcając się z odwiecznego ruchu elitarnego i ezoterycznego, przeznaczonego tylko dla wybranych i wtajemniczonych, w ruch masowy i ludowy. Duża była w tym zasługa Wielkiego Magida, który rozpoczął swoją publiczną działalność, przemawiając do ludzi prostym i zrozumiałym dla każdego językiem. Rezygnacja z ascezy jako drogi zbawienia i uświęcenia oraz fakt, że dotychczasową skomplikowaną modlitwę zamieniono na ekstatyczną i spontaniczną, spowodowały niezwykłe religijne ożywienie wśród Żydów. Zamiast trudnych talmudycznych studiów chasydyzm oferował zbiorowe modlitwy i radosne biesiady połączone ze śpiewem i tańcem. Mówiono, że człowiek „stworzony został do niczego innego jak tylko do tego, by cieszył się Jahwe i rozkoszował jego Szechiną".

Ekstaza w Bożnicy

Początkowo chasydyzm w takiej postaci wzbudzał poważne kontrowersje wśród najważniejszych rabinów, a nawet obłożono ruch klątwą, uważając ich za heretyków. Tak widzieli chasydyzm przedstawiciele oficjalnego rabinizmu: „Są to ludzie, którzy podczas modlitwy Dwunastu błogosławieństw wtrącają na głos obce słowa [chodzi o jidysz] i gestykulują jak obłąkani, a swoje zachowanie tłumaczą tym, że myślami przebywają w odległych światach. Zaniedbują zupełnie studiowanie Tory i nieustannie podkreślają, że powinno się jak najmniej czasu poświęcać nauce i nie smucić się zanadto popełnionymi rzeczami. Każdy dzień jest dla nich jak święto".

Mimo krytyki ludność żydowska chętnie odwiedzała miejsca, gdzie mieszkali charyzmatyczni przywódcy nazywani cadykami. Zresztą już na początku XIX wieku wrogość zastąpiło pokojowe współistnienie, a na skutek zauważalnej i postępującej sekularyzacji pod koniec wieku chasydzi zaczęli zakładać szkoły - jesziwy i powrócili do studiowania pism. Wciąż jednak najważniejszym obowiązkiem chasyda pozostawała modlitwa, główne zajęcie pobożnego Żyda w ciągu dnia. Chasyd zawsze i w każdej chwili ma mieć przed oczami Boga jako jedyną prawdziwą rzeczywistość. Ten stan nosi nazwę „dwekut" i mówi o całkowitym zjednoczeniu duszy z Bogiem. Najlepiej można to osiągnąć podczas kontemplacyjno- ekstatycznej modlitwy, kiedy to przychodzi moment zatracenia własnego ja. Jiri Langer, który poznał środowisko praskich chasydów na początku XX wieku tak opisał to, co zobaczył w Bożnicy: „Nagle jakby iskra elektryczna przeszyła obecnych. Tłum dotąd spokojny, niemal zastraszony, wybucha nagle dzikim krzykiem. Nikt nie stoi w miejscu. Wysokie czarne postacie biegają po Bożnicy, połyskują, migają w świetle szabasowych świec. Gwałtownie gestykulują, miotają całym ciałem, wykrzykują słowa psalmu, nie zwracają uwagi, że potrącają jeden drugiego, wszystko przestało dla nich istnieć. Ogarnięci ekstazą nie do opisania". Taką ekstazę osiąga się poprzez rytmiczny ruch całego ciała: taniec, a nawet chodzenie na rękach (jak chasydzi z obrazów Marca Chagalla). Właśnie dzięki tym „dziwactwom" cała istota: ciało i dusza człowieka adoruje Boga, osiągając doskonałą kontemplację Jego światłości.

Wiara Cadyka - Sprawiedliwego

Wprawdzie w modlitwie uczestniczy cała wspólnota, ale najważniejszą rolę odgrywa cadyk. O cadyku mówi się, że jest „kanałem, którym dopływa łaska Boska". Cadyk jest najdoskonalszym pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem. Nie wybiera się cadyka dlatego, że jest najlepszy w studiowaniu Tory i posiadł tradycyjną mądrość, ale ze względu na jego charyzmatyczną osobowość i silną wiarę. Właśnie wiara jest najważniejsza, bo dzięki jej mocy Elohim Bóg wysłuchuje modlitw cadyka. Cadyk może uzdrawiać chorych, wybawiać braci w wierze od prześladowań i ucisku, przynosić radość. Nawet więcej: cadyk może wpływać na zmianę Boskich postanowień. Jego dusza jest czysta, a on i jego czyny są Torą - słowem Boga. Im cudowniejsze są czyny cadyka, tym więcej uczniów przybywa do jego domu i w ten sposób powstają dwory chasydzkie. Chasydzi gromadzą się wokół swego cadyka i kontemplują nie tylko jego naukę, ale każdy jego czyn i gest. Dzięki swoim zasługom i dzięki swojej wierze modlitwy zgromadzonych chasydów docierają do Boga, cadyk dzięki mocy „dwekut" zabiera je przed Tron Najwyższego. Osoba cadyka pełni taką rolę w społeczności chasydów jak osoba szejcha (szeika) w społecznościach sufich czy osoba guru w grupach indyjskich śiwaickich joginów, także wyraźnie monoteistycznych, opartych na czystej miłości (bhakti) do Boga. 

Radosna Modlitwa

Najbardziej charakterystycznym rysem chasydyzmu jest radość. Żyd nie powinien popadać w smutek, bowiem „melancholia stanowi poważną przeszkodę w służbie Bogu". Jest się przecież z czego radować: z tego, że jest się Żydem, że Bóg jest blisko, że można się modlić i wypełniać wolę Boga. Chasydzi uważają, że radosna modlitwa dociera do Boga, natomiast modlitwa pełna krzyków i jęków jest daremna. Swój szczyt osiąga chasydzka radość w czasie szabatu. Mędrcy chasydzcy mówią, że „dla każdego, kto raduje się z powodu szabatu (soboty), zarezerwowana jest nieograniczona porcja radości w przyszłym świecie". Mówi o tym następująca opowieść: „Pewnego razu jakiś Żyd, który bardzo ciężko zgrzeszył, przybył do Baal Szem Towa i zapytał: Ile dni powinienem pościć, żeby odpokutować mój straszliwy grzech? Baal Szem odrzekł mu: To nie przez post otrzymuje się wybaczenie Boga, ale przez radość, której twórcami i posłańcami są psalmy. Odmawiaj psalmy z radością, a zostaniesz uwolniony od twojego grzechu". Istnieje też opowieść o radości chasydów z czasów zagłady: „Meir Ofen, uczeń rabbiego z Dzikowa, ze zwojem Tory w rękach prowadził setkę Żydów w ich marszu do wspólnego dołu, śpiewając psalm «Sprawiedliwi, wołajcie radośnie na cześć Jahwah». Rabbi z Dąbrowy, Chaim Jechiel Rubin, odmówił swoją ostatnią modlitwę z żarliwością i razem z dwudziestką towarzyszy, po własnoręcznym wykopaniu grobu, zaintonowali oni szabasowe pieśni biesiadne i odtańczyli taniec chasydzki. Potem zostali rozstrzelani". 


CHASYDYZM - POBOŻNOŚĆ

Chasydyzm był i jest ruchem religijno-mistycznym, który powstał czy raczej rozprzestrzenił sie publicznie na terenach dawnej wschodniej Polski w XVIII wieku i rozpowszechnił się następnie wśród Żydów zaboru rosyjskiego i austriackiego. Nazwa pochodzi od wyrazu chasid, co oznacza pobożny, żarliwy. Klęski jakie spadły na Polskę i polskich Żydów w XVII wieku w tym rzezie kozackie, wojny, najazd szwedzki i węgierski, katastrofa ekonomiczna i upadek miast, głęboko wstrząsnęły społecznością żydowską, zwłaszcza na ciężko doświadczonych tymi plagami kresach wschodnich. Chasydyzm powstał jako reakcja na upadek obyczajów, zaniedbanie w życiu religijnym, nadużycia finansowe zarządów gmin, stronniczość sądów rabinackich, niesprawiedliwy rozdział podatków. Nie była to więc schizma ani secesja lecz ruch odnowicielski, reformatorski. Zapoczątkował ten ruch Izrael ben Eliezer (1700-1760) zwany też Baal-Szem-Tow, urodzony w miejscowości Okop pod Kamieńcem Podolskim, chociaż metody praktyki istniały wcześniej.

Trudno ustalić w jakich warunkach wyrastał. Był to niewątpliwie ubogi, prosty człowiek z ludu. Wcześnie osierocony, jak pisze historyk żydowski Heinrich Graetz, "puszczony samopas, spędził znaczną część swej młodości w lasach i jaskiniach gór karpackich". Czy tak było rzeczywiście, także trudno stwierdzić - otacza go bowiem także mnóstwo legend i opowieści, że nie jest łatwo wyłuskać z nich ziarno prawdy. Faktem jest, że nie posiadł gruntownej wiedzy talmudycznej, był raczej samorodnym filozofem, który otarł się o kabałę, zetknął się z tajnikami wiedzy rabinicznej, ale czerpał mądrość z otaczającego go świata. Jeżeli nawet stykał się z dysputami Żydów uczonych w Talmudzie i foliałami mistycznych dzieł - to chyba tylko na tyle, że inspirowały go one do samotnych rozmyślań nad tajemnicami wszechświata, nad istotą bytu i wielkości Boga. Żył bardzo skromnie, raczej w ubóstwie, imał się różnych zajęć, był belfrem, furmanem, arendarzem. Z czasem wszystkie jego niewielkie interesy przejęła żona i ona je prowadziła, by uwolnić swego męża od ziemskich trosk. On był pochłonięty pobożnym rozmyślaniem. Jeżeli jego kontemplacji nie sprzyjał pobyt w Bet ha-midraszu (domu modlitwy i nauki) - udawał się w głąb lasu, by w obcowaniu z przyrodą szukać istoty wiary i daru obcowania z Bogiem. Z czasem zaczyna go otaczać sława uzdrowiciela leczącego chorych zarówno ziołami, jak i modlitwą i zaklęciami. Wiedzę ziołoleczniczą zapewne nabył u znachorów, jakich na tych ziemiach było wówczas sporo. 

Baal Szem Tow - co znaczy "mąż dobrej sławy" lub włodarz dobrego imienia". W skrócie nazywano go BeSzT (Beszt). Jak pisze profesor Majer Bałaban - "gdy liczył lat 36, zrzucił z siebie zasłonę i objawił się jako mistrz cudów. Odtąd jeździł po miasteczkach i po wsiach podolskich, leczył chorych, zdejmował uroki, oddawał wzrok ślepym, wypędzał dybuki, a czynił to za pomocą talizmanów, zaklęć i formuł, a przede wszystkim za pomocą modlitwy. Jego gorąca modlitwa zdolna była poruszyć skałę i zapalić las, modlitwą tą wzruszał niebiosa i powstrzymywał wyroki Boże! Sława jego rozeszła się szybko, osiadł w Międzyborzu Podolskim, otworzył tam dwór i zgromadził dookoła siebie wiernych i uczniów". Nauka jego nie niosła zmiany w judaizmie, chasydzi pozostali do dziś wierni zasadom religii w sposób wyjątkowo żarliwy. Osią intelektualną chasydyzmu stał się Dewekut, zespolenie z Bogiem, szczególny związek duszy ze Stwórcą, który jest obecny wszędzie i w każdej chwili. Kontemplacja i służba Bogu wypełnia więc całe, dosłownie całe życie chasyda. Wczesny chasydyzm wiązał się z ascezą później coraz bardziej dominowała w nim radość życia. 

Baal Szem uczynił ludzi bardzo wielkimi, ujrzał ich w nowym świetle. Traktował ludzi poważnie, bardzo poważnie. Z tego wynika jego niezwykłe uznanie dla natury bycia Żydem. Twierdził on, że każdy Żyd może stać się sanktuarium. Starożytną Świątynię Jerozolimską może odbudować każdy Żyd wewnątrz własnej duszy. I z tego wewnętrznego sanktuarium może wznieść się kadzidło, dym kadzidlany, o niebiańskim bogactwie. Każdy Żyd może odbudować Świątynię i ustanowić jej ołtarze. Dlatego właśnie tak dużo zależy od ludzkiego życia. Baal Szem czerpał z tradycji żydowskiej nauki, z Talmudu i kabały, nadając jej nowy blask i nowe znaczenie. Był pod wielkim wpływem idei żydowskiego mistycyzmu (kabały), przyswajając sobie wiele z nich, dając im jednak nowy punkt widzenia i nowy akcent. Starał się - używając chasydzkich pojęć - połączyć abstrakcję i filozoficzne refleksje żydowskiego mistycyzmu z tym, co nazwał drogą uwielbienia, z drogą egzystencjalną, dostosowując je raczej do ludzkich pojęć niż pozostawiając w postaci nagiej abstrakcji. Baal Szem przynosi ludowi nowe objawienie, jest oddany biednym, małopiśmiennym Żydom, ludziom chorym i cierpiącym - co wszak było niemal obce kahalnym prominentom, zadufanym w sobie talmudystom i rabinom, a bliskie dawnym ebionitom i esseńczykom. 

Nauka Beszta była bardzo bliska panteizmowi, widział istnienie Boga w każdym, w nawet najmniejszym ździebełku trawy, we wszystkim, co otacza człowieka. A celem człowieka powinno być połączenie się z Bogiem poprzez żarliwą modlitwę i naukę, która także powinna być modlitwą. Jednak owo połączenie powinno być pokorne, ale ekstatyczne, oczyszczone ze smutku, nacechowane pogodą ducha. "Bogu należy służyć w radości", ale jednocześnie w głębokiej nabożności. Kto osiąga szczyty w religijnej, radosnej adoracji Boga, zbliża się ku najwyższej istocie, staje się cadykiem - "sprawiedliwym" - charyzmatycznym przywódcą predystynowanym do mistycznej jedności z Bogiem. Chasydyzm początkowo uważany za sektę, był potępiany i krytykowany przez przeciwników (tzw. mitnagdim), przede wszystkim za panteizm. Gorszył ich styl życia i modłów, nadmierna ekstatyczność nabożeństw przepełnionych czasem okrzykami, ruchami ciała, radosnymi śpiewami, tańcami, a również wspólnym ucztowaniem, podczas którego nie stroniono od obfitego jadła i napojów. Podejrzewano chasydów o sabataizm i inne herezje. Ale chasydyzm stawał się wszechogarniającą religią ludową, co zauważyli uczeni w piśmie Żydzi. Tym bardziej że chasydyzm nie zrywał z tradycyjnym kultem religijnym i życiem codziennym, nie obalał przepisów wiary, choć je upraszczał, zachował podstawowe zwyczaje. Odszedł jedynie od skostniałych, sztywnych rabiniczno- talmudycznych kanonów - obalając tym samym mur, jaki dzielił "wielkich" od maluczkich. Toteż wreszcie idee Beszta znalazły posłuch również u wielu uczonych talmudystów i rabinów. 

Idee Beszta trudno przekazać na podstawie jego bezpośrednich nauk. Nie pozostawił bowiem żadnych dzieł pisanych, niektóre przypisywane mu posłania lub listy są pseudoepigrafami. To, co wiemy o nauce i idei Beszta, pochodzi od jego uczniów, od swojego rodzaju apostołów chasydyzmu. Nasuwa się tu pewna analogia z dziełami Platona, przekazującymi myśli i światopogląd Sokratesa. Toteż nie wiadomo dokładnie, co w chasydyzmie pochodzi bezpośrednio od jego twórcy, a co nawarstwiało się nań za sprawą jego następców, uczniów i apostołów. Faktem bezspornym jest, że różni uczeni mistycy i apologeci chasydyzmu szerzyli własne interpretacje nauk Beszta. Po śmierci Wielkiego Magida - Baal Szem Towa jego uczniowie pozakładali własne szkoły i swojego rodzaju dynastie. Podobny los jak wiadomo spotkał innego reformatora żydowskiej religii z dawnych czasów, znanego jako Jezus Chrystus, tyle, że jego ideały prztworzył rzymski imperialny dwór cesarski Konstantyna, czyniąc z nich religię państwową Imperium Romanum. Bóg widać uznał, że zapomniane ideały należy ponowić. 

Nie wiadomo co nakazał Beszt, a co jego apologeci, ale faktem jest, że wiara w moc cadyka i jego boski autorytet utrwaliły się na przyszłość i przeniosły na pokolenia przywódców chasydyzmu, cadyków działających w wielu ośrodkach. Właśnie ów najwyższy autorytet cadyków, uznanie jego mistycznej jedności z Bogiem, spowodowało, iż funkcję i charyzmę dziedziczono, od swoich ojców- cadyków ich synowie, a potem potomkowie dalsi przejmowali berło władztwa dusz chasydów. Powstawały więc całe dynastie cadyków, łączone często koligacjami rodzinnymi, zasilane dopływem świeżych kadr spośród uczniów wykształconych na dworach i uczelniach mniej lub więcej wybitnych cadyków. Na ziemiach Rzeczypospolitej i krajów ościennych swoiste dwory chasydzkie znajdowały się w około stu miejscowościach. Nie wszystkie jednak zapisały się na trwałe w dziejach chasydyzmu, ruchu do dziś żywego i aktywnego, przede wszystkim w Izraelu i USA. 

Do najważniejszych ośrodków chasydzkich w Polsce przed drugą wojną światową - należał dwór cadyka w Górze Kalwarii, około 40 km od Warszawy. Założycielem tej dynastii był rabi Icchak Meir Alter-Rottenberg (1789-1866), autor kilku tomów komentarzy do Talmudu, erudyta o wielkim autorytecie, oraz dużej liczbie wielbicieli i sympatyków. Nazywany pieszczotliwie reb Icie Majer z Ger lub Mądry Rim - był uczniem sławnego Binema z Przysuchy, szwagra innego jego mistrza, rabiego Menachema Mendla Morgensterna (zm. 1859) z Kocka, cieszącego się wielką sławą do czasu, gdy po prawie dwudziestoletnim przebywaniu w odosobnieniu - zdziwaczał do tego stopnia, że zaparł się  Boga. Wielbicieli rabiego Icchaka Meira i jego potomków w wielu miastach polski, a szczególnie w Warszawie i okolicach, skupiali się we własnych domach modlitwy, "sztyblach". Owi gerer chasidim (Ger lub Gur - żydowski skrót nazwy miasta Góra Kalwaria) byli chyba najliczniejsi wśród polskich chasydów. 

Rozkwit i rozbudowa - tak materialna, jak i duchowa - dynastii Ger jest zasługą wnuka jej założyciela, Arie Lejba Altera. Do dworu cadyka w Górze Kalwarii przybywali jego wyznawcy z całej Kongresówki, z Austrii, Węgier i innych krajów Europy. Codziennie odwiedzało cadyka kilkadziesiąt osób, a w święta na zjazdy chasydów, połączone z biesiadami i ucztami, śpiewem i tańcami - przybywało tysiące chasydów. Oczywiście były to imprezy wyłącznie męskie, kobiety w polskim ruchu chasydzkim nie odgrywały żadnej czynnej roli. O aktywności dworu i jego znaczeniu może świadczyć także i to, że z Warszawy w połowie XIX wieku kursowały specjalne omnibusy, wypełnione szczelnie chasydami, którzy ze spokojem i w radosnym uniesieniu znosili trudy ośmiogodzinnej podróży. Owo wielkie centrum chasydyzmu skłoniło przedsiębiorczych arystokratów, księcia Stefana Lubomirskiego i księcia Tomasza Zamojskiego wraz z przedsiębiorcą Paszkowskim, a prawdopodobnie przy nieoficjalnym udziale finansowym cadyka - do zbudowania wąskotorowej kolejki, która z placu Unii Lubelskiej (wówczas Nowoaleksandryjskiej) woziła tysiące chasydów do ich świątobliwego przywódcy. Górę Kalwarię odwiedzali liczni pielgrzymi - chasydzi z całego świata. Przyczynili się oni do rozkwitu miasteczka i wzbogacenia nie tylko jego mieszkańców, ale także dworu cadyka. Hitlerowcy doszczętnie zniszczyli dwór, do getta wtrącili trzy i pół tysiąca Żydów, po których ślad zaginął. Ostali się jednak gerer chasidim, dynastia i jej wyznawcy żyją i działają nadal w Izraelu i Ameryce. 

Dynastia z Ger, chociaż najliczniejsza i najprężniejsza, nie była jedyną na ziemiach polskich. Do bardziej znanych należeli również belcer chasidim. Dynastię tę założył rabi Aron ben Cwi (z. 1816) w miasteczku Bełz. Po nim umocnił i rozwinął dwór rabi Szołem ben Eliezer Rokach. Na ziemi łódzkiej od pierwszej połowy XIX wieku działał w Aleksandrowie Łódzkim rabi Szraga Fajwel Dancygier (zm. 1849) rodem z Grójca, którego syn, Jachiel z Aleksandrowa (zm. 1894), stworzył dwór i uzyskał wielu zwolenników. Z dynastii sądeckiej wywodzili się cadycy z Bobowej. Osiadł tu rabi Salomon ben Naftali (1847 - 1900), wnuk rabiego Chaima Halbeerstama z Nowego Sącza. Po nim działał jego syn Salomon ben Cion (1879-1941). Ze znanego dworu rabiego Elimelecha z Leżajska (Lezenskier Rabi  1717-1786) wyszło wielu cadyków, którzy osiedlali się w różnych miastach, najczęściej w małych osiedlach, sprzyjających bardziej swobodnej i kontemplacyjnej działalności dworu. Z większych miast, znanym ośrodkiem chasydyzmu stał się Lublin, dzięki działalności charyzmatycznego rabiego Jakowa Icchaka Horowica (1745-1815). Nazywano go "Widzącym (Jasnowidzącym) z Lublina". Jego mistrzem był wielki Magid (uczony) Samuel (Szmelke) Horowic z Nikolsburga na Morawach (1726-1778), uczeń m.in. samego Dow Bera z Międzyrzeca, tego niejako klasyka chasydyzmu. Nauki pobierał również u wielkiego Magida Leiwego Izaaka z Berdyczowa i wspomnianego już rabiego Elimelecha z Leżajska.   Należy jeszcze wspomnieć o znanej dynastii lubawiczer chasidim, której założycielem był rabi Szneur Zalman ben Baruch z Ladów (1746-1812). Jego syn Dow Ber (1773-1823) osiadł w Lubawiczach na Białorusi tworząc interesujący odłam chasydyzmu. Jednym z czołowych przywódców tego ruchu był Szołem Dow z Lubawicz. Lubawiczer chasidim - po ekspulsji z carskiej Rosji przenieśli się na ziemie polskie. Część z nich osiadła w Karczewie pod Warszawą. 

W Chełmie wprawdzie nie było sławnych, otoczonych cudowną aureolą cadyków, ale działali tu wybitni, wywodzący się ze szkół i dworów chasydyzmu - rabini. Takimi był m.in. rabi Pinchas Lerer cieszący się wielkim autorytetem w kręgach chełmskich i okolicznych chasydów. Ze starej rodziny chasydów wywodził się rabi Heszel Lajner spowinowacony z dworem cadyka w Radzyniu. W swoim mieszkaniu przy ulicy Lubelskiej utrzymywał on chasydzką modlitewnię - sztybel. Wśród chasydów w Chełmie duże wpływy miała dynastia bełskich cadyków. Ich wielbiciele posiadali w Chełmie własny sztybel, działający pod auspicjami świątobliwych mężów z Bełza. Ogółem w Chełmie było sporo chasydów, w mieście tym znajdowały się uczelnie religijne (Talmud-Tora, jeszybot), w których kształcili się młodzi chasydzi. Z dynastią bełską był związany rabi Jechuda Rukach, który do Chełma przybył w 1920 roku. Wsławił się jako uzdrowiciel, który uratował wielu ciężko chorych. Uważany był za rzecznika interesów rzemiosła żydowskiego. W Sobiborze zginął wraz z całą rodziną chełmski rabin Gamaliel Hochman. Ofiarami hitleryzmu stali się chełmscy rabini Jehoszua Abracham Alter-Sochaczewski, Mosze Hakohen Adamaszek - wybitny autorytet i uczony, kazimierski chasyd Jehuda Hakohen Mendelson, Gedalia Lajner - syn wspomnianego Heszela Lajnera. Nieznany pozostał los rabiego Izraela Neuhausa, syna rabina Majera, chasyda związanego z dworem cadyka w Tomaszowie. Inne centra chasydyzmu na ziemiach polskich to m.in. Kock, Kraśnik, Kozienice, Leżajsk, Lelów, Lesko, Przysucha, Warka, Opatów, Radomsko, Rymanów. Każdy z tych ośrodków posiadał swoją bujną historię. Chasydyzm w swojej zadziwiającej, niezależnej od nieszczęść i klęsk żydostwa witalności, euforycznej radości, w niezłomnej wierze w wszechobecność Boga - odegrał w najcięższych czasach dla ich narodu, w judaizmie w szczególności - bezsprzecznie wielką rolę. To chasydyzm pomógł i pomaga nadal w utrzymaniu tożsamości Żydów. Stanowi mocną kontynuację tradycji, jest jakby opoką wiary, judaizmu, trwania - tego wszystkiego, co nazywa się "ruchomą ojczyzną Żydów". 


CHASIDIM
;
Chasydyzm (hebr. חסידות Chasidut, liczba mnoga chasidim – pobożni, bogobojni, czyści, uczniowie cadyków) – żydowski ruch religijny lub pobożnościowy o charakterze mistycznym, powstały w łonie judaizmu. Występował w historii w trzech odmianach, a mianowicie:

 * chasydyzm antyczny lub starożytny – jego przedstawiciele znani są także pod nazwą asydejczyków (zwłaszcza w Biblii Tysiąclecia, wyd. III z 1990 r. i dalsze);
 * chasydyzm niemiecki zwany też aszkenazyjskim lub nadreńskim;
 * chasydyzm polski, powszechnie i potocznie zwany po prostu chasydyzmem. Ta odmiana jest najszerzej znana, m.in. dlatego, że rozwija się do dziś, jako ruch o odmiennym charakterze co prawda, jest jednak w prostej linii spadkobiercą ruchu powstałego w XVIII wieku. 

Chasydyzm antyczny (starożytny albo asydejczycy) powstał w czasach hellenistycznych, czyli od momentu rozpoczęcia podbojów przez Aleksandra Macedońskiego (po roku 334 p.e.ch.) jako reakcja pobożnej części społeczności żydowskiej na proces hellenizacji. Pierwsze wzmianki o nim mamy z II w. p.e.ch. (1 Mch 2,42; 7,13; 14,6). Chasydyzm antyczny koncentrował się głównie na obronie tożsamości religijno- narodowej Żydów przed wszelkimi formami hellenizacji. Stąd też jego przedstawiciele poparli Machabeuszów w wojnie z Seleucydami. Po zwycięskiej wojnie i ukonstytuowaniu się nowej dynastii Hasmoneuszy, asydejczycy, rozczarowani i zawiedzeni w swoich oczekiwaniach, zwrócili ostrze swej krytyki przeciw nowej dynastii i jej polityczno- militarnemu kierunkowi rozwoju. Jednakże już wtedy, po śmierci Judy Machabeusza (ok. 160 p.e.ch.), zaznaczyły się wśród samych chasydów tendencje rozłamowe. Momentem przełomowym była uzurpacja w ich rozumieniu stanowiska arcykapłana przez Jonatana Machabeusza w 152 r. p.e.ch., bowiem nie pochodził on z linii kapłana Sadoka. Być może to wydarzenie bezpośrednio przyczyniło się do rozłamu wśród samych chasydów na umiarkowany nurt faryzeuszy i bardziej radykalny – esseńczyków, którzy zerwali z Hasmoneuszami i oficjalnym judaizmem świątynnym. Był to w zasadzie koniec antycznego chasydyzmu, ponieważ dalsze losy rozłamowców to już odrębne ruchy faryzeuszy i esseńczyków.

Chasydyzm niemiecki zwany też nadreńskim lub aszkenazyjskim, albo od nazwy rodziny włoskiej jako kalonimidzi, wywodził się z południowych Niemiec i rozkwitał na przełomie XII i XIII wieku. Swym zasięgiem objął tereny Niemiec i północnej Francji. Był to elitarny ruch o charakterze etyczno- mistyczno- pietystycznym i postrzegany jest również jako osobna szkoła kabalistyczna. Chasydyzm nadreński nie przyjął formy zorganizowanej wspólnoty, lecz ruchu luźno skupionego wokół rodziny Kalonimidów z Włoch, której przedstawiciele sprawowali nieformalne przywództwo szkoły. Byli nimi Juda he-Chasid Kalonimos – autor „Księgi pobożnych” (Sefer chasidim) i jego krewny Eleazar ben Juda z Wormacji. Doktryna chasydów nadreńskich była monoteistycnym panteizmem, gdyż postrzegała Boga wszechmocnego w każdym przejawie życia świata. Charakterystyczna dla kalonimidów była teologia modlitwy, w której przywiązywano olbrzymią wagę do sposobu odmawiania modlitw według ściśle określonego układu, zawartego w modlitewniku (sidur), którego znaczenie było niemal tak ważne jak znaczenie Tory. Kalonimidzi stosowali specjalne techniki medytacyjne, takie jak np. gematria i notarikon, przechodząc tym samym w sferę ezoteryzmu. Człowiek miał obowiązek odczytywać wolę Boga i bezwarunkowo się jej poddawać m.in. poprzez bezwzględne przestrzeganie Prawa, skruchę, pokutę i ascezę, a także życie w ubóstwie. Te praktyki miały pomagać w drodze do doskonałości.


CHASYDZI W POLSCE

Chasydyzm polski, powszechnie i potocznie zwany po prostu chasydyzmem. Ta odmiana jest najszerzej znana, między innymi dlatego, że rozwija się do dziś, a przynajmniej widać ją publicznie. Mimo, że dzisiejszy chasydyzm jest wynikiem kilkuwiekowej ewolucji, to w prostej linii jest spadkobiercą ruchu powstałego w XVIII wieku. Na przełomie XVII i XVIII wieku, w okresie wojen i powstań kozackich, bezustannych przemarszy wojsk, oblegania miast i krwawych utarczek (por. hajdamaczyzna), zaistniała szczególnie trudna sytuacja polityczno- ekonomiczna. Wśród ludności wschodniej części Rzeczypospolitej pociągała za sobą nędzę i poczucie stałego zagrożenia. Sprzyjało to radykalizacji postaw, a ludność żydowska odchodziła od ortodoksji. Wzrosło zainteresowanie mistyką, ezoteryzmem, duchowością. Popularność zdobywały ruchy ruchy mesjańskie i nauki kabalistyczne wywodzące się jeszcze ze średniowiecza. Wyodrębnienie się chasydyzmu w swej klasycznej formie poprzedziło objawienie się Mesjasza Sabbataja Cwi w 1665 roku i powstanie sabataizmu. Później wyodrębniła się częściowo inspirowana sabataizmem kontrtalmudyczna sekta prochrześcijańska, frankizm, którą założył wyrosły w sabatajskim środowisku Jakuba Lejbowicza Franka. Zarówno frankizm, jak i sabatyzm nie zagroziły poważnie żydowskiej ortodoksji. 

Powstanie Chasydyzmu

Na taki grunt trafiły nauki jednego z wędrownych kaznodziei, Izraela ben Eliezer Baal Szem Towa (ur. 1700; zm. 1760). Działał on głównie na terenie Podolu, gdzie z czasem osiedlił się w miasteczku – Międzybóż. BeSzT był zauroczony żydowskim mistycyzmem (kabałą), ale w swoich poglądach nie lekceważył tradycji talmudycznej. Jego nauka była próbą syntezy tradycjonalizmu żydowskiego z mistycyzmem, wyrażoną prostym językiem i wymierzoną w ortodoksję żydowską, jej skostnienie i formalizm. BeSzT uważał za zbędne pośrednictwo rabinów w kontaktach z Bogiem i zagłębianie się w tajniki i zawiłości Talmudu. Spotkał się przez to z ostrą krytyką ortodoksów. Głosił zwalczanie zła nie złem, ale dobrem, które należy dostrzec jako aspekt pewnego rodzaju boskości i sprowadzenia go następnie ku dobru. W myśl tego każdy mógł liczyć na oczyszczenie i nagrodę, gdyż człowiek, a w zasadzie jego dusza, jest złączony z Bogiem miłością (hebr. dewekut – "przylgnięcie", "zespolenie się"). 

Złączenie się z Bogiem, z Elohim JHWH było osią intelektualną chasydyzmu. BeSzT nauczał, że Boga, Elohim JHWH należy chwalić nie poprzez umartwianie się i ascezę, ale poprzez mądre i radosne korzystanie z życia i darów, jakie z sobą niesie. Pobożność w tym ujęciu była afirmacją życia. Wynikała stąd niespotykana na taką skalę forma czczenia Boga poprzez taniec i śpiew, a także, charakterystyczna dla chasydów, forma modlitwy ekstatycznej prowadzącej do stanu radosnego uniesienia i zachwytu (hebr. hitlahawut – "entuzjazm"). Taka modlitwa powinna człowiekowi przynieść radość i pogodę ducha, co oznaczało zespalanie się z Bogiem, z Elohim JHWH. Nie wykluczało to kontemplacji i nieustannej służby Bogu, która wypełniała całe życie chasyda. W nauce BeSzTa dostrzec można echa panteizmu chasydów nadreńskich, gdyż podobnie jak oni starał się dostrzec wszechobecność Elohim Boga w każdym aspekcie życia. Dzieło Beszta kontynuował jego uczeń i główny teoretyk chasydyzmu, Dow-Ber z Międzyrzeca Podlaskiego, zwany także Wielkim Maggidem.

W niektórych kwestiach Dow-Ber różnił się od swego poprzednika i skierował chasydyzm na tory doktryny luriańskiej, czyli nauki kabalistycznej w ujęciu Izaaka Lurji, która głosiła m.in. teorię „boskich okruchów” (iskier), które człowiek powinien podnosić poprzez swoje czyny moralne, dążąc w ten sposób do ułożenia „boskiego porządku” (hebr. tikun). Dow Ber uwypuklił, w oparciu o kabałę i naukę BeSzTa, znaczenie roli cadyka ("sprawiedliwego"). Cadyk był kimś w rodzaju „nad-chasyda” i wybrańcem Elohim Boga. Jego doskonałość nie miała wynikać ani z urodzenia, ani z pozycji społecznej, ale z jego osobistego talentu, który przyciągał wiernych. Cadyk mógł uporać się z nędzą świata i osiągnąć harmonię w dualistycznie pojmowanej koncepcji dobra i zła, które koegzystowały obok siebie jako wyraz boskiej wielości. Do określenia roli i pozycji cadyka przyczynił się Elimelech z Leżajska (1717-1787), a jednym z bardziej znaczących kontynuatorów BeSzTa był też Jakub Józef ha-Cohen z Połonnego (zm. 1769). Atutem chasydyzmu była jego prostota i radosny odbiór świata, niestawiający barier i wymogów, takich jak asceza czy pokuta. Idee radości, braterstwa i miłości stanowiły osłodę w tak trudnym dla Żydów kresowych okresie dziejów. Chasydyzm oscylował między oczekiwaniem na koniec świata, a wygodnym urządzeniem sobie życia w atmosferze radosnej egzaltacji, przy jednoczesnym uwolnieniu się od surowych norm narzucanych przez tradycyjny judaizm rabiniczny. W ogólnym ujęciu chasydyzm dążył do poprawy losu i stworzenia lepszych warunków życia w lokalnej społeczności. W chasydyzmie, przynajmniej jeśli chodzi o jego wczesne stadium, dużą rolę odgrywały kobiety. Mogły one bardziej aktywnie uczestniczyć w życiu religijnym i społecznym ruchu, a także uczestniczyły we wspólnym tańcu. 

Rozwój Chasydyzmu w XVIII wieku

Rozwojowi chasydyzmu sprzyjało rozproszenie osadnictwa żydowskiego, co powodowało osłabienie autorytetu tradycyjnych centrów rabinackich. To zjawisko wynikało z kolei z ogólnego osłabienia samorządu żydowskiego, zwłaszcza po 1764 r. Wtedy w wyniku ostrego kryzysu ekonomicznego wśród Żydów w Rzeczypospolitej zniesiono żydowski Sejm Czterech Ziem – Waad arba aracot (hebr.). Choć król Stefan Batory ustanowił go w 1580 roku głównie w celach fiskalnych, to de facto pełnił on rolę głównego organu samorządu żydowskiego w Rzeczypospolitej. Kryzys struktury organizacyjnej sprzyjał wzrostowi znaczenia autonomicznych wspólnot chasydzkich zgrupowanych wokół cadyków. Stopniowo zaczął się wyodrębniać odrębny obrządek oparty na praktyce sefardyjskiej, w odróżnieniu od miejscowego aszkenazyjskiego. Zaczęły powstawać chasydzkie domy modlitwy – klojzy. W przeciwieństwie do średniowiecznego chasydyzmu elitarnego, nowożytny polski chasydyzm, zaczął się rozszerzać głównie wśród ubogich warstw ludności, przyjmując charakter ruchu ludowego o coraz szerszym zasięgu terytorialnym. Z Ukrainy, gdzie przewodził chasydyzmowi Lewi Izaak z Berdyczowa oraz Nachman z Bracławia, przeszedł stopniowo na Litwę, gdzie dużą rolę odgrywał Szneur Zalman z Ladów, a następnie przesunął się do środkowej Polski, gdzie przywódcami byli: wspomniany już wcześniej Elimelech z Leżajska, Jakub Izaak Horowic, zwany Widzącym z Lublina czy Jakub Izaak z Przysuchy. 

Konflikt z Ortodoksją

Oczywiście sytuacja taka wywołała ostry kryzys w łonie judaizmu na terenie Rzeczypospolitej, gdyż chasydyzm stanął na drodze tradycyjnemu judaizmowi rabinicznemu zwanemu przez chasydów misnagdim – "przeciwnicy". Coraz szerszy zasięg terytorialny chasydyzmu, zupełnie nowy styl życia i modłów oraz nieco swobodniejsze podejście do spraw wiary, m.in. poprzez realizację hasła, że „Bogu należy służyć w radości”, nie podobało się rygorystom rabinackim. Rozpoczęła się walka tradycjonalistów z chasydami, w której nie przebierano w środkach. Szczególnie ostre formy walki były na Białorusi i Litwie, gdzie Wilno („Jerozolima Północy”) było bastionem uczonych rabinów reprezentujących tradycyjny judaizm. Przedstawiciele judaizmu rabinackiego zarzucali chasydom m.in. herezję, zaniedbywanie studiowania Tory i Talmudu, kult cadyków, niszczenie instytucji rodziny, nieprzystojną formę podczas modlitw przejawiającą się poprzez taniec i krzyki itp. Wielokrotnie obłożono ich klątwami (1772, 1781, 1785 i 1796). Rozpędzano zgromadzenia chasydów, palono ich pisma i zamykano klojzy. Podjęte akcje nie przyniosły pożądanego skutku w postaci osłabienia wpływów chasydyzmu, a wręcz odwrotnie. 

Z drugiej strony chasydyzm miał wrogów nie tylko w obozie ortodoksyjnego judaizmu rabinackiego. Zwalczali go również, choć nie tak radykalnie, zwolennicy idei oświeceniowych, np. Mendel Satanower (ur. 1750; zm. 1832), który był zwolennikiem radykalnej reformy oświaty i poprawy losu żydowskich mas. Jego zdaniem chasydzi utrzymywali lud w stanie ubezwłasnowolnienia. Mimo tych ataków chasydyzm w dalszym ciągu prężnie się rozwijał. Szneor Zalman ben Baruch (ur. 1747; zm. 1812) próbował stworzyć bardziej racjonalny aspekt ruchowi i gruntowniejsze podstawy intelektualne. Ta próba odnowy chasydyzmu spowodowała wyodrębnienie się w nim odłamu zwanego Habadem. Zalman padł jednak ofiarą ortodoksów żydowskich, którzy wydali go na meczarnie do carskiej policji (1797 r.). Zaogniło to stosunki między rabinami a chasydami na terenach zaboru rosyjskiego, a sam Zalman zyskał statut męczennika. Szneor Zalman stał się symbolem mistrza męczennika więzionego za nauczanie pobożności i wiary w nieortodoksyjny sposób. 

W XIX wieku wpływy HaBaD-u w chasydyzmie zyskały przewagę na terenie Polski i Litwy, a na wschodzie chasydyzm skłaniał się bardziej ku mistycyzmowi. Na przełomie XVIII i XIX wieku umocniła się pozycja cadyka we wspólnocie, ponieważ uregulowano kwestię sukcesji, czyniąc z niego funkcję dziedziczną. To z kolei wzmocniło i skonsolidowało same wspólnoty, które od tej pory były stabilnymi ośrodkami wokół powstających dynastii cadyków (m.in. w Międzybożu, Bełzie, Przysusze, Kocku, Aleksandrowie Łódzkim z dynastią Danzigerów i w Górze Kalwarii) z rodem Alterów na czele. Wokół poszczególnych dynastów cadyckich zaczęły rozwijać się niezależne sądy, szkoły i instytucje religijne. W pewnych sytuacjach doprowadzało to do sytuacji, że pewne kręgi chasydyzmu ulegały przemianom w kierunku centralizacji wokół lokalnych dynastów cadyków cudotwórców, a to z kolei pociągało za sobą pewne skostnienia jego form w ściśle hierarchicznych instytucjach.

Chasydyzm w Czasie Rozbiorów

Chasydyzm był od samego początku ruchem zdecentralizowanym i różnorodnym, a dalsze pogłębienie różnic w łonie ruchu przyniosły rozbiory. Jego losy były odmienne w poszczególnych zaborach. W zaborze rosyjskim judaizm rabiniczny mający tam właśnie najsilniejsze swoje ośrodki w dalszym ciągu zwalczał chasydyzm. Konflikt trwał tam do 1804, kiedy to władze rosyjskie zezwoliły na indywidualny rozwój ugrupowaniom żydowskim. Inna sytuacja była w zaborze austriackim, gdzie wobec poparcia jakiego władze udzielały Haskali, chasydzi i ortodoksi wspólnie zwalczali oświeceniowe tendencje w łonie judaizmu. Doszło nawet do tego, że pierwsze pismo chasydzkie opublikowane w tym zaborze, „Noam Elimelech” (1787) posiadało aprobatę rabinacką. Z kolei na terenie zaboru pruskiego rozwój chasydyzmu został w znacznym stopniu ograniczony przez władze pruskie, które przychylnie nastawione były do zamożnych Żydów i do Haskali, która swoje centrum miała w Berlinie.

Apogeum rozwoju chasydyzmu nastąpiło mniej więcej w połowie XIX wieku, kiedy to liczba zwolenników sięgnęła około 5 mln i nastąpił rozkwit poszczególnych dynastii cadyków. Jeśli chodzi o rozkład terytorialny chasydyzmu, to ruch ten przede wszystkim skoncentrował się we wschodniej części dawnej Rzeczypospolitej, a zwłaszcza w Galicji i na Bukowinie, gdzie chasydzi stanowili większość Żydów. Chasydyzm miał też dużo zwolenników w zaborze rosyjskim, a najmniejsze w pruskim. Stopniowo malał opór judaizmu rabinackiego wobec chasydyzmu. Przyczynił się do tego m.in. fakt, że ortodoksi szukali sojusznika w walce przeciw reformatorskim ruchom nowych czasów. W gruncie rzeczy chasydyzm zaczynał być akceptowany przez coraz większą liczbę uczonych talmudystów i rabinów. Dochodzili oni do wniosku, że chasydyzm w zasadzie nie zrywał z tradycyjnym kultem, ani nie obalał przepisów wiary, lecz jedynie co niektóre z nich upraszczał, zachowując podstawowe zwyczaje. Nigdy jednak do końca nie zaakceptowali chasydzkich praktyk religijnych. Inną sprawą jest, że sam chasydyzm tak naprawdę nigdy nie był ruchem antyjudaistycznym, ani wywrotowym, bo bardziej koncentrował się na zmianie form zewnętrznych i praktyk kultowych. Przez to w momencie pojawienia się ruchów laicyzacyjnych i modernizacyjnych, z ugrupowania wyzwolicielskiego na początku, zmienił się na strażnika tradycji i ortodoksji. 

Od I Wojny Światowej do Dziś

I wojna światowa przyniosła chasydyzmowi dezintegrację i rozproszenie m.in. w wyniku zmian politycznych, jakie nastąpiły po wojnie, kiedy to granice państw znacznie się pozmieniały. Wtedy też dużo zwolenników chasydyzmu wyemigrowało do USA, dając tam początek dalszej egzystencji w innych warunkach. W ZSRR chasydyzm został w zasadzie oficjalnie wyeliminowany, jednak jak się okazuje kwitł w podziemiach. Funkcjonował na terenie II RP, ale tylko do czasów II wojny światowej, kiedy to w efekcie ludobójczego hitlerowskiego Holocaustu całkowicie zniknął z terenów Europy środkowo-wschodniej. Po II wojnie światowej chasydyzm rozwijał się i rozwija się nadal głównie na terenach USA i w Izraelu, stając się symbolem skrajnej ortodoksji. Interesującym jest fakt, że hitlerowcy ze szczególną nienawiścią mordowali i tępili własnie tych żydów, którzy mieli związki z chasydami, którzy chasydyzm popierali, a oszczędzali żydów bezbożnych, ateistycznych i rabinackich. Pokazuje to jakim perfidnie bezbożnym był hitlerowski faszyzm wspierany przez papieża Piusa i Watykan. Można podejrzewać, że papiestwu bardzo zależało na wyeliminowaniu pobożnej konkurencji religijnej do której przytawało chętnie wielu katolików. 


OPOWIEŚCI CHASYDÓW


Oczyszczone przez Łzy

Reb Elimelech i reb Zusja mieli trzeciego brata - wiejskiego karczmarza. Było by bardzo interesującym dowiedzieć się jakiego typu człowiekiem on był. Na pewno nie był to zwykły człowiek. Podsycani ciekawością uczniowie reb Elimelecha postanowili pewnego dnia udać się do jego wsi aby to sprawdzić. Tam, co było pewne, zobaczyli trzeciego brata stojącego za ladą w swojej karczmie, sprzedającego wódkę nieokrzesanym mieszkańcom okolicy. Z pewnością nie było tu ani odrobiny duchowych wzlotów ku górnym światom. Zauważyli tylko, że od czasu do czasu karczmarz wyciągał mały notes i zapisywał w nim kilka słów. Wieczorem bar był zamknięty, poprosili więc o nocleg w gospodzie. Późno w nocy, kiedy wszyscy spali podsłuchiwali karczmarza z sąsiedniego pokoju i słyszeli go przewracającego stronice, czytającego na głos, bijącego się w piersi od czasu do czasu i płaczącego gorzko przez cały czas. Opanowani ciekawością weszli do pokoju i zapytali: „Dlaczego bijesz się w piersi?” Ich gospodarz odpowiedział im po prostu, że taki ma zwyczaj. Każdego dnia, kiedy wydaje mu się, że zgrzeszył w jakiś sposób, albo, że nieczysta myśl zrodziła się w jego umyśle, zapisywał to w swoim małym notatniku. W nocy nigdy nie szedł spać, zanim nie dokonał szczerej pokuty. Miał nawet znaki, dzięki którym wiedział, czy jego pokuta zastała zaakceptowana w niebie. Kiedy widział, że atrament w notatniku rozpływa się pod wpływem łez, wiedział, że także w Niebie jego grzechy zostały starte. 

Filary Świata

Każdego roku kiedy zbliżał się okres noworoczny reb Eliezer z Dzikowa opowiadał historię, którą usłyszał od reb Szaloma z Bełza: 
„W Rosz ha-Szana, kiedy zbliżał się czas dęcia w szofar, święty prorok Eliasz i jeszcze jeden stary człowiek ukazali się reb Elimelechowi z Leżajska i powiedzieli mu, że na niebiańskim sądzie przeważają głosy aniołów oskarżycieli. Świat rzeczywiście pogrążyłby się w chaosie i uległby zniszczeniu, gdyby nie dwóch żyjących wtedy ludzi, którzy uratowali go przed destrukcją.
„Kto jest tym czcigodnym gościem, który stoi obok ciebie?”- reb Elimelech zapytał Eliasza. 
„To jest patriarcha Abraham”- odpowiedział prorok. 
„A kim są ci dwaj ludzie, dzięki którym istnieje świat?”- reb Elimelech pytał dalej. 
„Jednym z nich jest reb Szmelke z Nikolsburga”- powiedział Eliasz. 
„A kim jest ten drugi?”- zapytał reb Elimelech. 
„Nie jesteś godnym, aby Ci to powiedzieć”- odparł prorok Eliasz. 
Po Rosz ha-Szana, reb Elimelech wyruszył do Nikolsburga z wizytą do reb Szmelke, który witając go powiedział: „Szolem Alejchem! Bez wątpienia wiesz, że gdyby nie nas dwoje, świat uległby destrukcji.” Dopiero wtedy reb Elimelach odkrył, że on jest drugim filarem. 

Silną Jest Ich Wiara

W wigilię święta Rosz ha-Szana uczeń fryzjera przeszedł obok domu reb Lewiego Icchaka z Berdyczowa. Nie miał żadnego nakrycia głowy i wbrew nakazom prawa pysznił się czupryną loków, które były starannie ufryzowane nad czołem.
Widząc go przez okno, cadyk zawołał go i rzekł: „Dlaczego zapuszczasz loki?”
„Prowadzę interesy ze szlachtą i dziedzicami” odpowiedział młody człowiek. „Dlatego muszę wyglądać reprezentacyjnie.”„Posłuchaj,” powiedział cadyk. „Dam ci złotego rubla jeżeli zetniesz te loki. Włosy ufryzowane według nie-żydowskiego sposobu, takie jakie masz, są pogwałceniem przykazania zawartego w Torze: U-be- chukotejhem lo telechu (Nie powinieneś postępować według ich praw)”.
„Nie!” powiedział młody człowiek.
„Dobrze,” odrzekł cadyk. „W takim razie dam ci trzy ruble.”
Młodzieniec nie zgodził się i pozostał niewzruszony nawet kiedy oferta sięgała dwudziestu rubli.
„Jeśli w tej chwili zetniesz swe loki,” powiedział cadyk, „Obiecuję ci udział w życiu przyszłym.”
Kiedy młodzieniec usłyszał te słowa sięgnął do kieszeni po nożyczki i w przeciągu sekundy ściął loki. „Panie Wszechświata!” zawołał reb Lewi Icchak. „Jak silną jest wiara Twego Ludu, nawet najprostszych pośród nich! Jak wiele godzin trudu i zachodu musi ten młody człowiek znieść nim zarobi jednego złotego rubla! Dwadzieścia rubli to dla niego niewyobrażalna fortuna, a tego czego nie zgodził się zrobić za dwadzieścia rubli zrobił za obietnicę udział w życiu przyszłym, chociaż nigdy go nie doświadczył!” 

Osobliwa Pokuta

„Jakąkolwiek zadasz pokutę, rebe! Posty, umartwianie, praktyki ascetyczne, cokolwiek - jeśli tylko mogę odpokutować za moje grzechy!” nalegał pewien grzesznik, który właśnie wyznał długą listę przewinień reb Mordechajowi z Lechowicz.
„Czy rzeczywiście zrobisz wszystko, cokolwiek ci rozkażę?” spytał cadyk. 
„Każde słowo!” oznajmił grzesznik. 

Grzesznik był zszokowany. Był przygotowany na posępną listę postów, rytualnych kąpieli oraz ascetycznych praktyk, takich jak tarzanie się w śniegu i któż może wiedzieć, co jeszcze – i oto cadyk nakazał mu pławienie się w luksusie tego świata! Czy to możliwe, że w ten sposób kiedykolwiek odpokutuje za swe grzechy? Ale nie było innego wyjścia - musiał być posłuszny cadykowi.
Po powrocie do domu, odkrył, że gdy tylko zasiadał do wspaniałego posiłku prześladowały go te same myśli: „Oto ja grzesznik, który wielokrotnie buntował się przeciwko swojemu Stwórcy; przywiodłem swą duszę z jej niebiańskiego źródła do bagna nieczystości. Jakże mogę cieszyć się przyjemnościami tego świata. Zasługuję na garść żwiru i gorzkie zioła!”
Podczas każdego posiłku przechodził katusze, lejąc gorzkie łzy i nie znajdując ukojenia. Chociaż był mężczyzną o słusznej budowie pod koniec roku wyglądał jak marny szkielet. Z trudem był w stanie odbyć długą podróż do Lechowicz.
Cadyk spojrzał na niego i powiedział: „Dość!” 
Nakazał mu inny styl życia i ten człowiek dożył swego żywota w radości i spokoju.


Pewien człowiek przeszedł do reb Izraela z Rużynia i powiedział: „Jestem grzesznikiem, pragnę pokuty.” 
„Więc dlaczego nie pokutujesz?” spytał cadyk.
„Ponieważ nie wiem jak” odpowiedział.
„W takim razie skąd wiesz jak grzeszyć?” spytał cadyk.
„Najpierw działam” powiedział przybysz, „a dopiero potem wiem, ze zgrzeszyłem.”
„Więc tak samo zrób teraz,” powiedział cadyk. „Odpraw pokutę, a zrozumienie przyjdzie później…”


Sąd w Rosz ha-Szana

Są dwie różnice pomiędzy sądem w Rosz ha–Szana i sądem po śmierci:
1. dusza jest sądzona po śmierci a ciało jest sądzone w Rosz ha-Szana.
2. po śmierci pokuta jest niemożliwa i jest to jedna z najcięższych kar, kiedy dusza przybywa do Świata Prawdy, chce odpokutować, ale nie może. Jednak podczas sądu w Rosz ha- Szana pokuta jest skuteczna, a ręce Boga są wyciągnięte na znak akceptacji pokutującego.


OPOWIEŚCI SERCA

Prosto z Serca

Strumienie deszczu uderzały twarz reb Lejba, ale nawałnica nie powstrzymała go od dotarcia do wsi, na kilka godzin przed rozpoczęciem Jom Kipur. W prawdzie znajdował się w sporej odległości od swego celu, ale z ulgą przyjął wiadomość, że we wsi będzie minjan, z którym będzie mógł się modlić- ośmiu mieszkańców wsi, do których dołączą jeszcze dwaj mieszkający w pobliskim lesie. Reb Lejb zanurzył się w oczyszczających wodach rzeki przygotowując się do świętego dnia, spożył posiłek poprzedzający post i pośpieszył się, aby przybyć jako pierwszy do małej drewnianej synagogi. Tu usiadł, aby wyrecytować indywidualne modlitwy, którymi zazwyczaj rozpoczynał Jom Kipur. Jeden po drugim przybyło ośmiu mieszkańców wsi, aby wysłuchać Kol Nidrei, ale w dalszym ciągu nie było minjanu, okazało się, że dwóch pozostałych zostało aresztowanych pod wpływem fałszywych oskarżeń. 

„Być może znajdziemy jeszcze jednego Żyda mieszkającego w pobliżu?” zapytał reb Lejb.
„Nie” mieszkańcy wsi zapewnili go „jesteśmy tylko my”. 
„Być może” upierał się mieszka w okolicy jakiś Żyd, który dokonał konwersji i porzucił wiarę ojców?” 
Wieśniacy byli zaszokowani słysząc tak osobliwe pytanie od przybysza. Patrzyli na niego dziwnie.
„Wrota skruchy są otwarte nawet dla apostaty” kontynuował reb Lejb. „Słyszałem od moich nauczycieli, że nawet jeśli ktoś zanurzył się w popiele, może jednak wskrzescić iskrę ognia.”
Naraz przemówił jeden z wieśniaków. 
„Jest tu jeden apostata” odważył się. On jest naszym dziedzicem, właścicielem całej wsi. Jednak ten odstępca tkwi w grzechu od czterdziestu lat. Widzisz, córka poprzedniego dziedzica zakochała się w nim. Jej ojciec obiecał mu, że jeśli zmieni wiarę i poślubi dziewczynę, uczyni go swym jedynym spadkobiercą. Nie mógł oprzeć się tej pokusie i zrobił to wszystko”. „Czy jego żona dała mu synów lub córki?” - zapytał reb Lejb. 
„Nie” odrzekli wszyscy chórem. „Zmarła kilka lat temu, on jest bezdzietny”. 
„Pokażcie mi jego dwór” - powiedział reb Lejb.
Ściągnął swój talit i pobiegł jak szybko mógł w kierunku dworu, w białej kipie na głowie i w białym kitlu rozwiewającym się na wietrze. Zapukał do drzwi, po czym nie czekając na odpowiedź otworzył je i stanął twarzą twarz z dziedzicem. Przez długi, długi czas stali milcząc twarzą w twarz, cadyk i apostata. Dziedzic w pierwszej chwili chciał przywołać swego pachołka, pojmać nieproszonego gościa i wrzucić do lochu, który znajdował się na wewnętrznym dziedzińcu. Jednak świetlane oblicze i penetrujące oczy cadyka zmiękczyły jego serce. 

„Mam na imię Lejb syn Sary” powiedział gość. „Miałem zaszczyt znać reb Izraela, Baal Szem Towa, który był podziwiany nawet przez szlachciców. Z jego ust usłyszałem pewnego razu, ze każdy Żyd powinien odmawiać krótką modlitwę, którą jako pierwszy odmówił król Dawid: ”Wybaw mnie Panie od winy krwi, (mi-damim)". Lecz damim znaczy nie tylko krew, ale także pieniądze. Mój Nauczyciel wyjaśniał ten wers w następujący sposób:’ Strzeż mnie Panie, abym nigdy nie uważał pieniędzy za swego Pana.” „Moja matka, która miała na imię Sara, była świętobliwą kobietą. Syn jednego z miejscowych szlachciców chciał ją poślubić, obiecał jej bogactwo i dostatek jeśli się zgodzi. Ona jednak uświęciła imię Izraela. Aby ocalić siebie od tego niegodziwca pospiesznie wyszła za mąż za starego biednego nauczyciela. Nie miałeś szczęścia, aby zdać ten egzamin, za srebro i złoto zdecydowałeś się na apostazję. Pomyśl, nic nie stoi na drodze do skruchy. Co więcej, to są ci, którzy w ciągu jednej godziny zdobywają udział w przyszłym świecie. Teraz jest ta godzina! Dziś jest wigilia Jom Kipur. Słońce niedługo zajdzie. Żydzi, którzy mieszkają w twojej wsi potrzebują jeszcze jednej osoby do minjanu. Chodź ze mną i bądź tym dziesiątym. Tora uczy nas: „Dziesiąty będzie świętym w oczach Boga”. 

Dziedzic zbladł słysząc słowa wypowiadane przez odzianego w biel człowieka o niezwykłej twarzy. W międzyczasie ośmiu przerażonych mieszkańców okolicy czekało w synagodze. Kto mógł przewidzieć jakiego rodzaju nieszczęście ten obcy ściągnie na ich głowy. Nagle wpadł do środka reb Lejba, za którym szedł dziedzic, jego oczy były pełne łez. Spojrzenie tego drugiego było przybite. Na znak reb Lejba jeden z obecnych podał apostacie talit, który owinął się w niego zakrywając głowę i całą twarz. Reb Lejb podszedł do Świętej Arki i wyciągnął zwoje Tory Jeden z nich podał najstarszemu z obecnych, a drugi dziedzicowi. Pomiędzy nimi stanął reb Lejb i zaintonował modlitwę: Al-daat ha-Makom we-al-daat ha-kahal... Za wiedzą Najwyższego i za wiedzą kongregacji ogłaszamy, że można modlić się razem z tym, którzy zgrzeszyli...” Głębokie westchnienie wydobyło się ze złamanego serca. Żaden ze zgromadzonych nie mógł pozostać nieporuszony i wszyscy łkali wraz z nim. Przez cały czas trwania wieczornych modlitw i od wschodu aż do zachodu słońca następnego dnia dziedzic trwał skruszony w modlitwie. Dreszcz wstrząsnął jego ciałem kiedy rozpoczął odmawiać konfesję, zaś dziewięciu pozostałych wzdrygnęło się wraz z nim. 



Otwórz przed nami zamknięte wrota

(z modlitwy Neila)

Po śmierci Baal Szem Towa, jeden z jego najstarszych uczniów o imieniu reb Dawid z Mikołowa wybrał reb Pinchasa z Korca na swego duchowego przewodnika. Kiedy wybierał się do Korca zabierał jednego ze swych własnych uczniów jako towarzysza podróży. Pewnego razu w wigilię Jom Kipur, podczas przygotowań do postu reb Dawid napił się miodu, młody człowiek, który towarzyszył mu w czasie podróży do Korca zrobił dokładnie to samo, z tym, że słodki napój, spowodował, że spał od początku postu, przez noc i cały dzień. Kiedy się obudził zbliżał się zachód słońca, wierni zaczęli już odmawiać modlitwę Neila, która zamyka nabożeństwo świętego dnia. Młodzieniec zrozumiał, że stracił bezcenne godziny, nie wypowiadając ani jednego słowa modlitwy i gorzko zapłakał. Nikt nie mógł go uspokoić. Wyobraźcie sobie - zadał sobie tyle trudu, aby odbyć podróż i móc modlić się w towarzystwie cadyków. I co robi? Zapada w sen i nawet nie odmawia modlitw, jak większość prostych Żydów w miasteczku. A kiedy on płacze pełen skruchy i rozpaczy inni kończą odmawiać swe modlitwy. 

Kiedy odprawiono Hawdalę, aby zaznaczyć zakończenie Sądnego Dnia, reb Pinchas z Korca zapytał reb Dawida: „Kim jest ten młody człowiek, który płakał tak gwałtownie podczas modlitwy Neila?” Reb Dawid powiedział mu, że to był młody człowiek, którego przywiózł. „Ten młodzieniec” powiedział cadyk „oświecił mnie. Pozwólcie mi wyjaśnić. Anioły oskarżyciele wydali złowrogi wyrok dla całego Domu Izraela. Ich szanse rosły podczas modlitwy Neila, kiedy wierni byli już znużeni po długim dniu w synagodze. Niczego nie mogłem zrobić, aby zmienić stan rzeczy w Niebiańskim Sądzie, ponieważ, wierni muszą być w stanie duchowego ożywienia i modlić się żywiołowo. Byłem bardzo poruszony. Nagle płacz tego młodego człowieka spowodował, że niebiosa zabrzmiały. Im bardziej płakał, tym bardziej słabły głosy oskarżenia. W końcu, dzięki jego prosto z serca płynącym modlitwom, byłem w stanie (Dzięki Bogu!) zupełnie anulować złowrogi wyrok. „Złóżcie młodemu człowiekowi podziękowania ode mnie.” 

Lament do Stwórcy

Reb Arie Lejb ze Szpoły znany jako Szpoler Zejde zamykał się zazwyczaj swoim pokoju na jakiś czas, przed obrzędem dęcia w szofar. Nikt nie wie, co tam robił. Pewien ciekawski chasyd, który przybył z wizytą do Szpoły na Straszne Dni, postanowił raz na zawsze rozwiązać tę tajemnicę. Zakradł się do pomieszczenia obok prywatnego pokoju rebego i przez nikogo nie zauważony zajrzał przez szczelinę. Ujrzał leżącego na podłodze Szpaler Zejde, gorzko płaczącego i mówiącego: „Panie Wszechświata! Czego chcesz od Twojego Ludu? Uwierz mi, że gdybym na własne oczy nie widział jak wiele micwot i dobrych uczynków spełniają, nie uwierzyłbym, że można podczas ciemnego i gorzkiego wygnania spełnić chociaż jedną micwę. Szczególnie w tym mrocznym świecie, gdzie Szatan harcuje pomiędzy nimi i pobudza złe inklinacje, gdzie wszystko, co prowokuje fizyczne pożądanie znajduje się w zasięgu wzroku, zaś napomnienie ukryłeś pomiędzy stronicami moralistycznych traktatów takich jak Reszis Chochma. Możesz być pewien, że gdybyś urządził świat w inny sposób, przestrogę i karę umieszczając w zasięgu wzroku, a wszelkie cielesne pożądania ukryte w jakiś uczonych książkach- wówczas żaden Żyd nie zrobił by niczego złego!” Ze swego ukrycia chasyd widział jak cadyk wstaje, wyciera ręką oczy, wchodzi do synagogi, a następnie przystępuje do obrzędu dęcia w szofar. 

Zaświadczenie Prawości

To był gorący dzień, reb Zusja Annopola siedział w cieniu na dziedzińcu. Nagle podszedł do niego jakiś człowiek i poprosił o list, który zaświadczał by, że jest on wolny od grzechu, bo inaczej nie dostanie z powrotem swojej kapoty. Reb Zusja, co zrozumiałe, nie wiedział o czym on mówi. Przybysz wyjaśnił więc, że grupa chasydów schwytała go i ściągnęła z niego czarny płaszcz. Twierdzili, że popełnił on pewnie grzech, i że zwrócą mu jego kapotę, jeśli przyniesie zaświadczenie od reb Zusji, że jest niewinny, albo że odbył należytą pokutę. 
„Skąd mam wiedzieć czy rzeczywiście jesteś niewinny?” zapytał reb Zusja.
„Jaką różnicę ci sprawia, jeśli dasz mi kawałek papieru, a ja dostanę z powrotem moją kapotę?” odparł przybysz. Ale kiedy zrozumiał, że jego słowa nie przekonają cadyka, aby ten napisał owo zaświadczenie, ze złością krzyknął: „Gdybym tak bardzo błagał księdza, ten na pewno ulitowałby się nade mną!” Reb Zusja przeraził się słyszące słowa.
„Biada mi,” gorzko zapłakał. „Sprawiłem, ze Żyd wypowiedział takie słowa!” 
W szale bólu wpadł do kanału ściekowego. Z powodu powstałego zamieszania przybyli wszyscy sąsiedzi, aby mu pomóc. Wyciągnęli go z kanału, zmienili ubranie i położyli spać. Nawet w łóżku reb Zusja rozpaczał: „To ja sprawiłem, że Żyd wypowiedział te straszne słowa!” 
Nieprzyjemny człowiek, który był przyczyną całego zajścia wymknął się szybko, kiedy tylko przybyli zaalarmowani sąsiedzi. Ukrył się pomiędzy krzakami w pobliskim ogrodzie, w ukryciu miał czas, aby zauważyć jaką ofiarę poniósł reb Zusja przez swe zasady. Może nadszedł czas, aby odpokutować. Odczekał aż sąsiedzi wrócili do domów i wtedy udał się reb Zusji, błagał cadyka, aby ten wyjawił mu w jaki sposób ma odpokutować za swoje grzechy. „Przecież nie chodzi ci o pokutę, ale o kapotę.” 
„Nie, nie, rebe,” upierał się. „Zapomnijmy o kapocie. Naucz mnie jak odpokutować za grzechy!” 
Reb Zusja zrozumiał , że ten człowiek mówi poważnie. Wstał z łóżka, usiadł na podłodze spokojnie odpowiedział: „Jeśli tak rzeczywiście jest, razem odprawmy pokutę.” Razem płakali, cadyk i przybysz, aż do momentu, kiedy reb Zusja przywiódł go do takiej skruchy, która wypływa z głębi serca. 


O TYM, JAK ARENDARZ POKŁÓCIŁ SIĘ Z TORĄ

Piękno i radość w Simchat Tora była na dworze rebego reb Mosze Lejba Sasowera silniejsza niż na innych rabinackich dworach. Mówiono wprost, że tam nie tylko chasydzi radowali się Torą, ale że Tora radowała się z chasydami. Ale pewnego razu miało miejsce zdarzenie, które przeraziło wszystkich zgromadzonych w synagodze. Chasydzi stali zebrani razem w synagodze. Odśpiewano już wszystkie pieśni. Uniesieni religijnym chasydzi zakończyli tańce przed rebem, który teraz stał zamyślony w zarzuconym na głowę tałesie, z Torą w ręku i ruszając się z miejsca. Jego chasydzi przerazili się. Wiedzieli, że rebe przebywa teraz w zaświatach, stoi przed Tronem Chwały i stara się najprawdopodobniej wstawić za Żydmi. Chasydzi obawiali się o reb Mosze Lejba i z zapartym tchem oczekiwali aż zacznie odmawiać modlitwę. Lecz rebe stał zamyślony, z pochyloną na stronę głową, od czasu do czasu zakładał tałes, spoglądał na wiernych zgromadzonych w synagodze swymi gorejącymi oczami, znów zamykał oczy, odrzucał na bok głowę i znów owijał się w tałes. 

Nagle rebe pochylił się w stronę swego pomocnika i zapytał: - „ Gdzie jest Chaim Arendarz?” 
Chasydzi zrozumieli, że problem jest poważny i rozbiegli się po synagodze poszukując Chaima Arendarza, lecz nie udało się go odnaleźć. Pomocnik podszedł do rebego i oznajmił mu, że Chaima Arednarza nie w domu modlitwy. Rebe odpowiedział krótko: „Należy go znaleźć! Bez niego nie zacznę obrzędu hakafot!” W poszukiwaniu Chaima Arendarza chasydzi rozproszyli się po wszystkich bejt midraszach w mieście, aż znaleźli go w stojącego w kącie w synagodze szewców, ubranego w codzienne odzienie i chłopski kapelusz jakby w ogóle nie było święta. Chasydzi podbiegli do niego i jednym tchem oznajmili: - „ Rebe potrzebuje cię niezwłocznie, natychmiast chodź z nami!” 
Usłyszawszy te słowa Chaim Arendarz nawet się nie poruszył, spokojnym głosem odparł:
„ Wiedziałem, że przyśle po mnie, ale nie zmienię zdania!” 
Chasydzi natychmiast pojęli, że sprawa jest bardzo ważna i zaczęli dociekać i dopytywać się, co takiego zrobił, dlaczego rebe wzywa go przed obrzędem hakafot i co miał na myśli kiedy mówił, że nie zmieni zdania. Ale Chaim Arendarz już nie chciał z nimi więcej rozmawiać, ciągle próbował zmieniać temat i wyszukiwał przeróżne powody, ale wszyscy wiedzieli, że ukrywa przed nimi prawdziwą przycznę. Z wielką radością chasydzi powrócili do synagogi rebego i oznajmili, że odnalazł się Chaim Arendarz. Rebe rozkazał przyprowadzić go do siebie natychmiast i powiedział mu: 
„ Słuchaj, Chaim, opowiedz wszystko, co się stało, niczego przede mną nie ukrywaj!”
Chaim Arendarz skulił się, jakby nie chciał wyjawić noszonej przez siebie tajemnicy, ale jeśli rebe każe, to należy wszystko opowiedzieć. Chaim Arendarnik rozpoczął swą opowieść:
„ Ponieważ moja karczma znajduje się daleko od miasta, postanowiłem zorganizować u siebie w domu minjan. Myślałem, że zbiorę minjan wśród mieszkających we wsi Żydów, moich sąsiadów. Kiedyś przejeżdżał przez wieś wykształcony Żyd, który powiedział, że jest soferem. Rzekłem do mojej żony:
„Jente, zatrzymajmy go u siebie w karczmie, będzie uczył naszych synów i może napisze dla nas Sefer Tora”. „Co za pomysł?” zdziwili się chasydzi, „czy nie mógł kupić Sefer Tora w mieście, ha?”
„Niech nikt przeszkadza!” krzyknął rebe. „A ty Chaimie nie obawiaj się ich”, zwrócił się do arendarza, „opowiadaj dalej”. Karczmarz kontynuował swą opowieść:
- „Ponad dwa lata sofer mieszkał u mnie. Zapewnialiśmy mu utrzymanie, a on pisał. Był bardzo wykształcony. Latem i zimą kilka razy w ciągu dnia chodził do stawu, aby dokonać rytualnego oczyszczenia, a kiedy zapytaliśmy dlaczego tak często to robi, odpowiedział, że przed napisaniem Boskiego Imienia należy dokonać rytualnej ablucji. Mimo, że nie rozumieliśmy, co miał na myśli, zimą pomagaliśmy mu usunąć lód ze stawu. Aż Sefer Tora został ukończony. Sofer oznajmił nam, że mamy otoczyć zwoje Tory należytą troską i strzec jak oka w głowie. Tej samej nocy zniknął. 

Mój najstarszy syn Jankel zrobił aron ha kodesz z najlepszego drewna. Własnoręcznie go wyrzeźbił, a moja córka przez cały rok wyszywała aksamitny płaszcz na Torę. Wyznaczyliśmy dla Tory osobne pomieszczenie, nie wpuszczaliśmy tam żadnego nie- Żyda, a w każdy piątek moja córka czyściła płaszczyk, a mój syn czyścił aron ha-kodesz. A kiedy nadchodziło święto Simchat Tora, zbierałem wszystkich synów, którzy mieszkali w okolicznych wsiach, które były własnością naszego dziedzica i wszyscy razem radowaliśmy się Torą. „Ah, rebe” westchnął arendarz, „tańczyliśmy, aż sufit się trząsł. Najpiękniejszy taniec odtańczył mój starszy syn Jankel, a młodszy syn, Mosze, także nie próżnował. Tańczył przed Torą taniec niedźwiedzia, ten sam taniec, który musiał często tańczyć w obecności dziedzica, kiedy ten wyprawiał bal.” 

Arendarz zauważył, że rebe z ciekawością słuchał jego historii, zatrzymał się na jakiś czas, aby zastanowić się jak opowiedzieć co mu się przydarzyło w ciągu roku. 
„A co cię spotkało w tym roku?” zapytał rebe. „Niczego przede mną nie ukrywaj!”
„Tego roku nie chcieliśmy już tańczyć z Torą” odpowiedział arendarz. „Pokłóciliśmy się!”
„Z Torą?” zamruczeli chasydzi. „Co za bezczelność!” 
„Tak, z Torą!” odparł arendarz ze złością. „Nikogo się nie boję, opowiem wam, co się stało.”
„Było to w wigilie święta. Nagle dostałem rozkaz od dziedzica, abym natychmiast stawił się u niego. Niczego nie obawiając się, ubrany już w świąteczny surdut, niezwłocznie udałem się do niego. Kiedy przybyłem do dworu, natychmiast zauważyłem, trzęsie się z wściekłości. Zapytał ze złością: „Kiedy spłacisz dług?” Powiedziałem mu, że prawie cały miesiąc trwały święta, karczma była zamknięta i że nie mam mu z czego zapłacić. Dziedzic nie mógł już usiedzieć na krześle i trząsł się jak w malignie. „Co to znaczy, że miałeś zamkniętą karczmę przez cały miesiąc? Kto ci tak nakazał?!”
Widziałem, że cały się kuli się ze złości i chciałem go uspokoić: „Przecież wiesz, że jestem Żydem i Żyd nie może otworzyć karczmy w żydowskie święta, a już na pewno nie w Rosz ha-Szana, Jom Kipur i w Sukot”. 

Ale dziedzic nie chciał ze mną nadal rozmawiać. Z wściekłości ślina ciekła mu z ust, wezwał swoich służących, aby natychmiast przyprowadzili do niego moją córkę. Rozkaz został natychmiast wykonany. Słudzy schwytali moją córkę, przyprowadzili do dziedzica, który zamknął ja w chlewie. A mnie oświadczył: - „Ty możesz odejść, ale twoja córka zostanie zatrzymana, abyś jak najszybciej spłacił długi!” „Wróciłem do domu wstrząśnięty tym, co uczynił mi Bóg. W złości wziąłem zwoje Tory, które znajdowały się w aron ha-kodesz, zamknąłem je w piwnicy i rzekłem do nich: ponieważ Najwyższy może tak postępować z nami, choć my z takim szacunkiem przechowujemy Jego Torę, zamknę Torę jako zakładnika.” Rebe wysłuchał skarg arendarza i rzekł do swych chasydów:
„Teraz rozumiecie dlaczego nie mogłem rozpocząć hakafot. W niebie mówiono, że dopóki Chaim Arendarz nie uwolni Tory z więzienia nie możemy odprawić obrzędu hakafot, i że nasze modlitwy nie dotrą przed Tron Chwały!” Rebe odwrócił się do arendarza powiedział:
„Idź do domu, uwolnij Torę z piwnicy. Przyrzekam ci, że dziedzic dziś wieczorem przyprowadzi twoją córkę z powrotem do domu!” „Jeśli rebe każe” powiedział karczmarz, „zrobię to.”
Chasydzi udali się z Chaimem Arendarzem do karczmy. Tu spotkali siedzącą w domu jego córkę i natychmiast uwolnili Torę z więzienia. Ubrali Ją w aksamitny płaszczyk, zrobiony przez córkę karczmarza i ze śpiewem zanieśli do synagogi rebego. Rebe odprawił hakafot wraz z Chaimem Arendarzem i wraz ze wszystkimi chasydami tańczył i radował się Torą. 


BAALSZEM

Pewnego razu Baalszem zapytał swojego ucznia, Meira Margaliota: "Czy pamiętasz jeszcze ów szabat, kiedy zacząłeś naukę Pięcioksiągu? Wielka izba w domu twojego ojca była pełna gości, postawiono cię na stole, a ty wygłaszałeś swoje przemówienie?" Rabbi Meir odparł: "Oczywiście że pamiętam. Nagle wszła do izby moja matka i pośrodku przemówienia zdjęła mnie ze stołu. Ojciec był oburzony, ale matka wskazała tylko jakiegoś człowieka w krótkim kożuszku, który stał u drzwi i patrzył na mnie. Wtedy wszyscy zrozumieli, że zlękła się złego oka. Kiedy tak pokazywała drzwi, ów człowiek znikł."
"To ja byłem", rzekł Baalszem. "W takich chwilach można jedym spojrzeniem wlać wielkie światło w czyjąś duszę. Ale bojaźń ludzka stawia przegrody światłu."

Pewien uczeń zapytał Baalszema: "Jak się to dzieje, że ktoś, kto kocha Boga całym sercem i wie, że jest przy nim blisko, doświadcza niekiedy uczucia rozłąki i oddalenia od Boga?" Baalszem mu to wyjaśnił: "Kiedy ojciec uczy swojego małego synka chodzenia, stawia go najpierw przed sobą, a chcąc go uchronić przed upadkiem rozpościera blisko niego obie ręce i w ten sposób chłopczyk idzie ku ojcu między jego rękami. Ale kiedy już jest blisko, ojciec odsuwa go troszkę od siebie i szerzej rozpościera ręce, a robi to tak długo, póki dziecko nie nauczy się chodzić."

Oto co opowiadają: "Zbójcy, którzy tworzyli niewielką bandę, co panoszyła się we wschodnich Karpatach, i byli świadkami niezwykłych wydarzeń dziejących się wokół Baalszema, przyszli do niego mówiąc, że im tylko znaną drogą podziemną, przez groty i jaskinie, zaprowadzą go do kraju Izraela, dowiedzieli się bowiem, nie wiadomo skąd, że chciałby się tam wybrać. Baalszem gotów był iść ż nimi. W droddze trafili na wąwóz po brzegi wypełniony błotem, tylko jego skrajem wiodła dróżka, po której stąpali krok za krokiem, trzymając się powbijanych tam kołków. Zbójcy przeszli. Kiedy Baalszem chciał iść za nimi, ujrzał powstrzymujący go od następnego kroku płomień obracającego się miecza i zawrócił. 

Baalszem powiedział: "Pewnego razu szedłem do raju i wielu szło ze mną, lecz gdy zbliżałem się do ogrodu, zaczęli znikać, a kiedy szedłem przez raj, było ich przy mnie ledwie kilkoro; ale kiedy stanąłem pod drzewem życia i obejrzałem się, byłem prawie sam."


ZE WZGLĘDU NA PRAWDĘ...

Pewnego dnia rabbi Elimelech tak powiedział: ,,Nie wątpię, że będę miał udział w przyszłym świecie. Kiedy stanę przed Najwyższym  Sądem i zapytają mnie: "Czy uczyłeś się jak należy?", odpowiem: "Nie". Wtedy mnie zapytają: "Czy modliłeś się jak należy?" A ja znowu odpowiem: "Nie". I zapytają mnie po raz trzeci: "Czy, jak należy, czyniłeś dobro?", a ja po raz trzeci będę musiał zaprzeczyć.  A wtedy wydadzą wyrok: "Mówisz prawdę. Ze względu na prawdę należy ci się udział w przyszłym świecie". 


I WOŁALIŚMY DO BOGA...

Każdego roku podczas odprawiania sederu zwykł mogielnicki rebe reb Chaim Mejer Jechiel, zanim doszedł do słów wenic’ak el Adonaj Elokej awotejnu wajszma Adonaj et kolejnu (I wołalismy do Boga, Boga naszych ojców, a Bóg usłyszał nasz głos) opowiadać następującą historię:

Żył kiedyś wiejski Żyd, który dzierżawił od szlachcica karczmę. Było w zwyczaju szlachciców, że Żydzi- dzierżawcy musieli płacić raty cztery razy do roku. Kiedy Żyd nie miał pieniędzy, aby zapłacić w przewidzianym czasie, wzywał go szlachcic, a jego słudzy wymierzali arendarzowi karę. Biedny arendarz dostał ponad dwieście razów, tak, że krew spływała po jego plecach. Szlachcic zamknął go w pałacowej piwnicy i więził tak długo, aż krewni uwięzionego arendarza przybyli z pieniędzmi potrzebnymi do zapłacenia kolejnej raty. Zdarzało się także, że rodzina nie mogła zapłacić wymaganej sumy, a Żydzi w okolicy byli tak biedni, że nie mogli wykupić uwięzionego. Wtedy szlachcic więził karczmarza tak długo, aż ten umierał z wycieńczenia i głodu. Kiedy zbliżał się miesiąc płacenia kolejnej raty (zazwyczaj przypadał on w okresie poprzedzającym święto Pesach) a wiejski Żyd wiedział już, że nie ma ani grosza na zapłacenie raty, zaczął się martwić, chodził smutny i zatroskany. 

Dziesięć dni przed świętem jego żona wybrała się do pobliskiego miasteczka, aby kupić mace na Pesach. Kiedy wróciła do domu opowiedziała to, o czym słyszała w miasteczku. Otóż w Międzyborzu, położonym dziesięć kilometrów od wsi, mieszkał dobry Żyd, którego nazywano Ohew Isroel. Był to rabin, który kochał i pomagał wszystkim Żydom zwracającym się do niego o pomoc. Wiejski Żyd udał się pieszo do Międzyborza do rebego reb Awrahama Jehoszuy Heszla. Śnieg zaczynał topnieć a wszystkie drogi zamieniły się w jedno wielkie błoto. Szedł wiejski Żyd w swoich wielkich butach mając przy sobie kawałek chleba, talit i tefilin. Szedł do Międzyborza do rebego, który miał pomóc mu zapłacić ratę. Kiedy przybył do Międzyborza był cały w błocie. Udał się natychmiast na dwór rebego, gdzie wszystko było już przygotowane na święto. Nie pozwolono mu zobaczyć się z rebem. Wiejski Żyd nie wiedział co począć a ponieważ był to czwartek, postanowił zostać w Międzyborzu na szabat. Nie miał pieniędzy na nocleg, więc udał się do domu modlitwy, aby spędzić tam noc wraz z innymi biednymi żydowskimi wędrowcami. 

Był to szabat gadol, więc Ohew Isroel zgodnie ze zwyczajem wygłosił kazanie w domu modlitwy. Wszyscy żydowscy mieszkańcy miasteczka przybyli do synagogi, aby usłyszeć rebego reb Awrahama Jehoszuę Heszla. Rebe wygłosił kazanie posługując się metodą pardes. Na początku nawiązał do Rambama, następnie do kabały i chasydyzmu. Po czym przetłumaczył na jidysz hagadę, a gdy doszedł do słów: wenic’ak el Adonaj Elokej awotejnu wajszma Adonaj et kolejnu (I wołalismy do Boga, Boga naszych ojców, a Bóg usłyszał nasz głos) zaznaczył, że nie powinno się myśleć, że to zdarzyło się tylko raz w Egipcie, kiedy Żydzi wzywali Boga, a On wysłuchał ich, lecz że może to zdarzyć się także dziś, ponieważ każdego roku w noc pesachową spływa z nieba światło, a każdy Żyd, który znajduje się w potrzebie i prosi wybawienia i miłosierdzia z nieba, powinien wołać w tę noc do Stwórcy, a zostanie wysłuchany. Każdy Żyd który pragnie dzieci, potrzebuje zarobku, pieniędzy na zapłacenie rat powinien wołać o pomoc a Najwyższy mu pomoże. Wiejski Żyd nie zrozumiał całego kazania, niemniej ostatnie słowa, które rebe wypowiedział z wielkim zaangażowaniem, zrozumiał bardzo dobrze. W niedziele rano wrócił pieszo do domu. Żona zapytało go jak było i co powiedział rebe. Zapewnił ją, że nie powinna się martwić. Gdy nadszedł pierwszy dzień święta wiejski Żyd rozpoczął odprawianie sederu jak zwykle, ale kiedy miał wypowiedzieć słowa: wenic’ak el Adonaj Elokej awotejnu wajszma Adonaj et kolejnu (I wołalismy do Boga, Boga naszych ojców, a Bóg usłyszał nasz głos), zwrócił się do swojej żony: „Powinniśmy razem krzyczeć, a będziemy wysłuchani”. 

Razem wołali i wołali, nie wiedząc kiedy skończyć, aż ktoś zapukał w okno. Pukanie stało się coraz silniejsze i silniejsze. Usłyszeli, że ktoś krzyczy, aby otworzono mu drzwi. Na początku byli bardzo przerażeni, ponieważ wielokrotnie zdarzało się, że goje atakowali Żydów w tę noc. Wkrótce jednak rozpoznali głos znajomego ze wsi. Wiejski Żyd otworzył drzwi. Do izby wszedł sąsiad, chrześcijanin z dwoma garnkami w rękach i powiedział: „Byłem bardzo pijany i tak długo biłem swoją żonę, aż umarła. Boję się, że rano dowie się o tym szlachcic i każe mnie zabić. Nie mam wyboru, muszę uciekać. Mam tutaj dwa garnki pełne złotych monet, które otrzymałem jako spadek po moim dziadku. Teraz nie mam co z tym zrobić a ponieważ usłyszałem wasze wołania, postanowiłem zostawić je wam pod jednym warunkiem. Jeśli powrócę do domu oddacie mi jeden z nich. Jeśli nie wrócę obydwa zostaną u was. Długo was znam i darzę was sympatią”. 

Wiejski Żyd wraz z żoną radośnie zakończyli odprawianie sederu. W pierwszy dzień chol ha-moed, kiedy przypadł czas zapłacenia raty, udał się wiejski Żyd do dworu i zapłacił szlachcicowi. Po święcie Pesach żona wiejskiego Żyda powiedziała, że powinien pojechać do Międzyborza, aby podziękować rebemu za jego radę. Kiedy Żyd przybył do rebego opowiedział mu, że dzięki niemu został wysłuchany. Ohew Isroel odpowiedział mu: „Nie należy mi się żaden prezent, wygłosiłem po prostu fragment z hagady, a ten kto wierzy zostanie wysłuchany bez błogosławieństwa rebego i bez kwitla.” Kiedy mogielnicki rebe zakończył swą opowieść wypowiedział znów słowa modlitwy: wenic’ak el Adonaj Elokej awotejnu wajszma Adonaj et kolejnu (I wołalismy do Boga, Boga naszych ojców, a Bóg usłyszał nasz głos) z wielkim zaangażowaniem. 



KAWANA I MODLITWA 

Hebrajskie słowo kawana oznacza, między innymi, intencję, uwagę, cel, oddanie i koncentrację uwagi podczas modlitwy lub spełniania nakazów religijnych. "Modlitwa bez kawany jest jak ciało bez duszy" - to znane powiedzenie przytoczył w jednym ze swoich dzieł już rabin Izaak Abravanel. Modlitwa traci swoją zasadniczą cechę, gdy staje się recytacją słów pozbawioną wewnętrznego skupienia na ich znaczeniu. Naturalnie osobista i spontaniczna modlitwa wypowiedziana w chwili głębokiej potrzeby jest wyrażona z kawaną, ponieważ wypływa w całości z serca modlącego się człowieka. Słowa takiej modlitwy, jeśli istotnie zostanie ona zwerbalizowana, bo w modlitwie nie wystarczą myśli, są wyrazem najszczerszej intencji. Problem pojawia się, gdy istnieje ustalony porządek modlitwy, odczytywanej z siduru lub znanej na pamięć - wówczas możliwa jest zupełnie mechaniczna recytacja. Problem nie jest w żadnej mierze nowy. Już mędrcy Miszny (Berachot 4:4) odnosili się do niego stwierdzając: "modlitwa tego, kto czyni z niej ustalona rutynę, nie będzie traktowana jako suplikacja". Niektórzy z największych mędrców czasów talmudycznych zwracali już uwagę, jak trudno jest utrzymać podczas modlitwy wewnętrzną koncentrację. Później stwierdzono nawet, że w ogólności "nigdy nie jesteśmy dość skoncentrowani" (Tosafot, Berachot 17b), a w konsekwencji sformułowano pewne praktyczne porady. Kawana w modlitwie nie jest jednak wyłącznie zaleceniem, jej obecność jest bowiem wymogiem halachicznym. 

Poziomy Kawany

Najniższy z nich jest niemal wyłącznie pasywny: sprowadza się do prostego rozumienia wypowiadanych słów. Poziom podstawowy kawany - "zwrócić serce ku znaczeniu wymawianych słów" (Szulchan Aruch, Orach Hajim 98) - jest wymogiem w przypadku każdego aktu czytania: musimy przynajmniej rozumieć to, co mówimy lub czytamy. Faktem jest, że w historii zawsze istniała grupa Żydów, którzy nigdy nie zdołali nauczyć się hebrajskiego i nigdy nie rozumieli sensu modlitw, a uczyli się ich po prostu na pamięć. Ludzie ci jednak modlili się często z pasją i zaangażowaniem tak wielkim, że mającym swoje własne znaczenie, a nawet świętość. W ten sposób naprawdę się modlili, ponieważ modląc się byli w pełni świadomi tego, że stoją przed Stwórcą i mieli poczucie bliskiego z Nim związku. Nawet jeśli ich myśli nie zawsze łączyły się z wypowiadanymi słowami, "ich serca wołały do Boga" (Eicha 2:18). Mędrcy żydowscy uczyli, że taką modlitwą nie wolno gardzić. Mówili o jej wielkiej wartości. Twierdzili nawet, że może być przyjęta z większą łaską niż modlitwa osób znakomicie wykształconych, ale obojętnych. W naszych czasach, gdy religijne emocje nie są powszechne, recytacja modlitwy ze zrozumieniem stanowi podstawowy poziom kawany w modlitwie. Także w tym podstawowym poziomie występują różne warstwy w zależności od poziomu duchowego rozwoju osoby, ilości czasu poświęconego na modlitwę i stopnia koncentracji. Rozumienie może oznaczać proste, dosłowne uchwycenie sensu pojedynczych słów i zdań lub głębsze wejście w formę, treść i całość modlitwy.

Kolejny poziom kawany to identyfikacja modlącego się z wypowiadanym tekstem. Modlitwy zawarte w sidurze nie są już wówczas postrzegane jako jakiś tekst pochodzący z zewnątrz, ale stają się wyrazem własnych uczuć. Uczucia modlącego są ściśle powiązane ze słowami - sam zaczyna odczuwać wdzięczność, radość i inne emocje odzwierciedlone w zapisanych zdaniach. Osiągnięcie tego poziomu nie jest niemożliwe, na co jasno wskazują przypadki analogiczne. Słuchając muzyki możemy poczuć całkowitą jedność z uczuciami w niej wyrażonymi, czytając powieść możemy w pełni utożsamić się z jej bohaterami. Kawana w modlitwie jest czymś bardzo podobnym. Stopień tego utożsamienia może być rzecz jasna różny. Dla niektórych słowa zapisane w sidurze służą jako rodzaj drogowskazu dla ich własnych uczuć - uczucia idą śladem słów. Na wyższym poziomie słowa splatają się z uczuciami tak, że nie sposób ich oddzielić. Każde słowo, każde zdanie modlitwy staje się własnym słowem, własnym zdaniem modlącego się człowieka. 

Na najwyższym zaś poziomie powstaje już coś więcej niż jedynie słowa - konkretne, kosmiczne połączenie. W Talmudzie (Ta'anit 24a) czytamy o pewnym mędrcu, że gdy wypowiadał słowa "On powoduje, że wiatr wieje", wiatr natychmiast zaczynał wiać, a gdy dodawał: "a deszcz pada", zaczynał padać deszcz. Podobne zalecenia znajdujemy u mędrców wschodnich odnośnie recytacji formuł nazywanych mantrami, a także szczególnie u sufich islamu. 

Osiąganie Kawany 

Modlitwa nie jest sprawą prostą. Największego problemu nie stanowi wcale regularność czy ustalone pory modlitw, ale osiągnięcie odpowiedniego poziomu kawany. Aby modlitwa naprawdę była modlitwą, jak mówił chasydzki mistrz, potrzebny jest "wysiłek ciała i wysiłek ducha". Nieliczni z ludzi  cieszą się regularnymi i naturalnymi uniesieniami ducha. Dla większości z ludzi konieczny jest prawdziwy trud, któremu nie zawsze jesteśmy w stanie sprostać. Nie ma żadnej magicznej formuły, która pozwoli osiągnąć kawanę. Dusza każdego człowieka jest niepowtarzalnym światem samym w sobie i co zadziała w jednym przypadku może nie zadziałać w innym. Poniżej jednak zaproponowano parę rad, które mogą być pomocne dla większości z ludzi. Po pierwsze, warto zadbać o zminimalizowanie zewnętrznych przeszkód w koncentracji podczas publicznej modlitwy. Medrcy Cijon od wieków ostrzegali przed prowadzeniem w synagodze jakichkolwiek rozmów, których temat nie wiązałby się z modlitwami. W Zoharze czytamy, że rozmowa w synagodze jest zachowaniem aroganckim wobec obecności Szechiny. Niektórzy twierdzili nawet, że jest to forma zbezczeszczenia Imienia. Przeszkodą w koncentracji może być obecność dzieci w synagodze. Przyprowadzanie dzieci do synagogi na modlitwy jest niezwykle ważne z punktu widzenia ich religijnej edukacji, ale trzeba dbać o to, aby równocześnie uczyć je odpowiedniego zachowania. Uczestnik modłów, który zmuszony jest pilnować rozbrykanych dzieci, to kłopot dla całej kongregacji. Świadomość, że synagoga jest miejscem szczególnym, jest niezmiernie ważna w budowaniu bliższej, odczuwanej w głębi serca relacji z Bogiem podczas modlitwy. 

Kawana może być także osiągnięta poprzez wewnętrzny wysiłek. Pierwszy krok to uświadomienie sobie, że wkroczenie w modlitwę jest równoznaczne z wejściem do innego rodzaju rzeczywistości. W niej człowiek podejmuje wielki wysiłek, by oderwać umysł od spraw codziennych, które z reguły nas otaczają. Mędrcy chasydzcy nazwali czas modlitwy "Szabatem" wewnątrz każdego dnia - jest to czas oddzielony, oddany całkowicie sprawom świętym, podczas którego każdy z nas opuszcza sferę codziennej krzątaniny. Naturalnie nie da się tego zrobić jedynie chcąc. Nie jest to jednak niemożliwe. Często osiągamy taki stan umysłu. Gdy wyjeżdżamy na urlop czy po prostu idziemy na długi spacer, często potrafimy zapomnieć o kłopotach. Co więcej jeśli trapiące nas problemy są tak wielkie, że nie potrafimy oderwać od nich umysłu, już to samo powinno być dla nas powodem do modlitwy. Zamiast się martwić, zamiast rozważać różne możliwości i planować - spróbujmy się pomodlić. Modlitwa nie powinna być oderwana od naszego codziennego życia, ale raczej stanowić sposób na to, by codzienność podnieść na wyższy poziom. Gdy otwieramy serce i mówimy Bogu o naszych kłopotach i cierpieniu - to jest prawdziwa modlitwa. Przeniesienie życiowych trudności z wymiaru czysto ludzkich wysiłków na płaszczyznę modlitwy i spotkania z Elohim Bogiem, zmienia nasze spojrzenie na codzienne trudy. 

Innym krokiem do osiągnięcia kawany jest świadomy wysiłek, by skoncentrować się na wypowiadanych słowach. Nie zawsze udaje się to osiągnąć, ale podobnie jak w innych sferach życia, nie powinniśmy tutaj przyjmować podejścia typu: wszystko albo nic. Nawet jeśli odbiegniemy uwagą od słów modlitwy w jakimś momencie, musimy pamiętać o tych wszystkich chwilach, gdy udało nam się zupełnie skupić i w ten sposób osiągnąć pewien poziom kawany. Co więcej z czasem, przy stałym wysiłku, koncentracja staje się coraz łatwiejsza do osiągnięcia. Dla niektórych osiągnięcie kawany jest łatwiejsze, gdy wypowiadają słowa modlitwy na głos. Rzecz jasna nie zawsze jest to możliwe, chyba że modlimy się w synagodze, w której zwyczajem jest, że można modlić się na głos. Inaczej nasza modlitwa będzie przeszkadzać innym członkom kongregacji. Czasem pomaga śpiew - wprowadzenie do modłów jakiejś melodii. Nie każdy jej rodzaj jest w tym przypadku odpowiedni, istnieje też ryzyko, że sam śpiew stanie się ważniejszy niż treść modlitwy. Istnieją jednak melodie specjalnie ułożone w taki sposób, aby wzmagać poziom koncentracji i ułatwiają przez to wejście w atmosferę modlitwy. Warto także przynajmniej znać pewne techniki pomagające w przygotowaniu do modlitw. W Misznie czytamy, że w przeszłości niektórzy czekali godzinę i dopiero wtedy zaczynali się modlić (Berachot 5:1). Takie oczekiwanie jest sposobem na przygotowanie serca do modlitwy. Niektórzy chasydzi poświęcali kilka godzin na kontemplację. Można poświęcić się medytacji albo przed modlitwą zająć się studiowaniem pism, które poruszą serce i otworzą nas na modlitwę. Modlitwy i medytacji w istocie należy używać naprzemiennie, tak aby jedno wzmacniało drugie. 

Oczywiście nie ma w tym zakresie żadnych reguł, każdy człowiek może znaleźć inne skuteczne sposoby przygotowania. Dodatkowo, nie zawsze dysponujemy odpowiednią ilością wolnego czasu. Warto jednak choć czasem znaleźć na to parę chwil - korzyści odniesione z takich przygotowań odczuć można nie tylko tuż po nich, podczas modlitwy, ale także później. Istotnym czynnikiem jest również zewnętrzne otoczenie. Żydzi od pokoleń unikali dekorowania synagog i sidurów ilustracjami, aby nic nie odciągało umysłu do samej modlitwy. Przez okna, których istnienie jest wskazane, powinno być widać niebo, a nie pełną ludzi i gwaru ulicę. Spojrzenie w niebo nie tylko nie powoduje rozproszenia, ale dodatkowo wzmagać może kawanę. Nawet najpiękniej dekorowane synagogi są upiększane elementami, które mają kierować myśl w stronę spraw świętych. Mędrcy żydowscy zalecali także, że - jeśli to tylko możliwe - modlący nie powinien mieć przed sobą żadnych obiektów, które mogłyby go rozpraszać.

Nie można pominąć rzecz jasna kongregacji, której część stanowi modlący się. Jeśli modlimy się z ludźmi, wobec których nie czujemy żadnej duchowej bliskości, to psychologicznie rzecz biorąc modlimy się samotnie. Jeśli w zgromadzeniu znajduje się ktoś, kogo bardzo nie lubimy, może to stanowić przeszkodę w skupieniu się na modlitwie. Nie wolno zapomnieć o tym, że wejście w modlitwę jest równoznaczne ze znalezieniem się w stanie podwyższonej wrażliwości emocjonalnej. Prawdą jest, że podczas modlitwy człowiek staje przede wszystkim przed Elohim Bogiem, ale równocześnie jest bardziej wrażliwy na obecność i uczucia innych ludzi obecnych wokół. W zwykłych okolicznościach potrafimy bronić swoją duszę i dzięki temu potrafimy funkcjonować nawet, gdy z zewnątrz docierają do nas niesprzyjające bodźce. Podczas modlitwy jednak musimy nie tylko skoncentrować się, ale również otworzyć na doznania emocjonalne. Owo otwarcie powoduje większą podatność na rozproszenie uwagi. Z jednego punktu widzenia modlący się człowiek zawsze jest sam, nawet gdy modli się wraz ze zbiorowością: najważniejszym bowiem punktem modlitwy jest związek pomiędzy ludzkim Ja i boskim Ty. Choć modlitwy są zwykle sformułowane w liczbie mnogiej, łącząc jednostkę z narodem jako całością, w istocie są one formą osobistej ekspresji. Nie można nasycić się posiłkiem zjedzonym przez kogoś innego. Podobnie - nie ma innej modlitwy jak osobista, nawet jak jest wspólna. 

Z drugiej strony jednak osoba, która się modli, czyni to nie tylko jako odłączona od innych jednostka. Modlitwa każdego Żyda jest zawsze modlitwą "w imieniu całego Jisraela". Żyd stojący samotnie w modlitwie niesie z sobą całe otoczenie, ludzi, z którymi jest na różne sposoby związany, a nawet przedmioty nieożywione. Z tego powodu powinniśmy zawsze poszukiwać kongregacji, która wspiera naszą modlitwę. Gdy grupa modli się razem, każdy jej uczestnik wpiera innego. W chwilach słabości bądź zmęczenia nasza kongregacja może nas porwać swoją modlitwą. Kongregacja jest jak koło tancerzy, w którym wszyscy wspierają się wzajemnie i pomagają sobie wytrwać w tańcu - wspólnie są w stanie osiągnąć więcej niż zdołałby każdy z osobna. Baal Szem Tow objaśnił to w ten sposób: aby osiągnąć duchowe szczyty, modlący się tworzą coś na kształt złożonej z ludzi drabiny, każdy staje na ramionach innego i tym samym może zajść wysoko. Kto opuszcza drabinę, niszczy nie tylko jeden szczebel, ale powoduje załamanie całej konstrukcji. Tez zaś, kto znalazł kongregację, w której czuje się dobrze, wznosi się coraz to wyżej dzięki temu, że jest jej częścią. 

Istota Modlitwy

Modlitwa jest szczególną formą wyrazu uczuć religijnych i relacji człowieka z jego Stwórcą. Rzecz jasna istnieje wiele innych sposobów ekspresji tych uczuć - od ustalonych rytuałów po te działania, w których człowiek daje wyraz swojemu podporządkowaniu woli Elohim Boga poprzez czynienie czegoś lub powstrzymywanie się od jakichś działań. Te aspekty odnaleźć można w życiu każdego człowieka religijnym, ale szczególnie w życiu Żyda, którego egzystencja wypełniona jest pozytywnymi i negatywnymi przykazaniami, tradycjami oraz obyczajami. Istnieją jednak rozmaite czynniki, które mogą zaciemnić bądź przysłonić właściwy cel aktów ekspresji relacji człowieka do Elohim Boga. Nawyk i rutyna mogą spowodować, że stracimy z oczu powody, dla których działamy. Często zdarza się, że ktoś żyjący w społeczności, której członkowie podzielają jego wiarę i zachowują się w podobny sposób, będzie wypełniał religijne akty jedynie dlatego, że są one postrzegane jako zachowania normalne, bez zwracania uwagi na ich rzeczywistą treść. Nawet gdy człowiek uczestniczy w rytualnej ceremonii, nie ma gwarancji pełnego zrozumienia jej sensu, bowiem każde działanie zawiera w sobie także aspekt zewnętrzny, techniczny. Skrupulatność w wypełnianiu rytuałów w określony sposób, może przesłonić ich główny cel. 

Modlitwa tymczasem to bezpośredni i jednoznaczny akt zwrócenia się do Elohim Boga. Niezależnie od tego, w jaki sposób się dokonuje, w jaki sposób jest wypowiadana, modlitwa w swojej istocie pozostaje bezpośrednim zwróceniem się ludzkiego "Ja" do boskiego "Ty". W najgłębszej istocie modlitwa jest aktem mowy, w którym człowiek staje wobec i zwraca się do swojego Stwórcy. Język modlitwy może być rozmaity: może to być żądanie, prośba, dziękczynienie, skarga, a nawet zwyczajna rozmowa. Wszystkie te formy możemy odnaleźć w modlitwach i każda z nich może wyrazić się w indywidualnej, osobistej modlitwie. Modlitwy, które znajdujemy w księgach biblijnych - szczególnie w księdze Psalmów (Tehilim), która jest właściwie kompendium osobistych i publicznych modlitw - reprezentują praktycznie całą różnorodność modlitw, za pomocą których jednostka i zbiorowość mogą zwracać się do Elohim - Boga Stwórcy. Szeroki zakres modlitw i błogosławieństw zawartych w sidurze, modlitewniku żydowskim, także zawiera całe spektrum sposobów mówienia do Elohim Boga. Wiele modlitw to prośby lub błagania, w których człowiek Elohim Boga o coś prosi - o życie, zdrowie, powodzenie, wybawienie z kłopotów czy biedy. Można do Elohim Boga zwracać się we własnym imieniu lub w imieniu innych, zarówno ludzi bliskich i drogich, jak i dalszych znajomych. Z drugiej strony modlitwa może zawierać prośby zupełnie innego rodzaju, w których, na przykład, prosimy Elohim Boga o to, by dostrzegł wyrządzaną nam krzywdę lub wyrażamy gniew. Inne modlitwy to sposoby wyrażenia podziękowania. Podziękowania za sprawy ogólne, jak wszystko dobre, co nam się przydarzyło czy za istnienie czegoś szczególnie pięknego i poruszającego albo za jakieś sprawy konkretne - wyzdrowienie, ocalenie przed niebezpieczeństwem. 

Modlitwa może być także wyrazem wątpliwości, zdumienia czy pretensji. Tak między innymi modlił się Awraham krytykując Elohim Boga: "Byłoby niegodne Ciebie zrobienie takiej rzeczy! Żeby zabić sprawiedliwego z grzesznikiem. Byłoby niegodne Ciebie! Czy Sędzia całego wiata nie osądzi sprawiedliwie?" (Rodzaju/Bereszit 18:25). Skargę połączoną z najgłębszym podporządkowaniem wyrażał także prorok: "Sprawiedliwość jest przy Tobie, Haszem, jeśli zacznę prowadzić spór z Tobą. Chciałbym jednak mówić z Tobą o słuszności. Dlaczego życie przewrotnych upływa pomyślnie?" (Jeremiasz/Jirmija 12:1). Są także modlitwy pozbawione jasnej, wyrazistej formy, które są raczej rodzajem rozmowy czy otwierania serca przed Elohim Bogiem. Czasem może to być wyznanie miłości i tęsknoty: "Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało" (Psalmy/Tehilim 63:1). Modlący się może także poprzestać na wyrażeniu poczucia oddalenia, na otwarciu serca bez jakiejkolwiek prośby. Można także chcieć, aby Elohim Bóg usłyszał o dobru, które uczyniliśmy i powiedzieć do Niego z satysfakcją: "Pamiętaj, Elohim Boże mój, na moją korzyść, o wszystkim, co uczyniłem dla tego ludu" (Nechemia/Nehemiasz 5:19). Ze wstydem możemy również wyznać Boga swoje grzechy. Wszystkie te typy modlitw mogą przybrać formę indywidualną lub zbiorową i wszystkie znajdziemy w sidurze.

Zwracanie się bezpośrednio do Elohim Boga to sytuacja głęboko intymna. Jest tak nie tylko wtedy, gdy człowiek modlący się stoi samotnie w ciemnościach nocy i otwiera swe serce i duszę, ale także wówczas, gdy stoi wraz z innymi ludźmi, którzy recytują te same słowa - również w takiej sytuacji wyraża się bliska, osobista relacja z Elohim Bogiem. Modlitwa zawsze jest spotkaniem ludzkiego Ja z boskim Ty. Nawet jeśli wypowiadana jest przez całą kongregację, opiera się na założeniu, że takie spotkanie, taki dialog jest możliwy. Niezależnie od tego, czy jest prośbą czy dziękczynieniem, modlitwa to słowa skierowane do Elohim Boga, a taka mowa możliwa jest jedynie, gdy modlący się wie, że "Haszem wysłuchał: dosłyszał głos mojej modlitwy" (Psalmy/Tehilim 66:19). Uświadomienie sobie tego, że "Ty słyszysz modlitwę z każdych ust", kieruje człowieka w stronę modlitwy, pozwala powierzyć Elohim Bogu wszystkie sprawy, także sekretne i bardzo intymne - nasze potrzeby i lęki, pragnienia i nadzieje. Aby modlić się w ten sposób, aby otworzyć serce przed Stwórcą, potrzebne jest poczucie bliskości Elohim Boga jako "naszego miłosiernego Ojca". Dziecko stojąc przed swym ojcem czuje, że może powiedzieć mu o wszystkim, co ma w sercu. W takim otwarciu serca - w wielkiej radości czy smutku - modlitwie towarzyszą uczucia wyrażone w jednym z pijutim recytowanych podczas Jamim Noraim: "Bo my jesteśmy Twoim synami, a Ty jesteś naszym Ojcem". W jeszcze głębszy, nawet mistyczny sposób - "Ty jesteś naszym Oblubieńcem, a my Twoją oblubienicą".

Istnieje jednak i inne podejście do modlitwy, inny jej aspekt biorący się z całkowicie odmiennego punktu widzenia - odmiennej relacji do Elohim Boga. Wyraził ją prorok mówiąc: "Bo któż miałby odwagę zbliżyć się do Mnie?" (Jirmija/Jeremiasz 30:21); w innych zaś słowach: "Ja jestem potężnym Panem Zastępów, a Moje Imię będzie wzbudzać lęk między narodami" (Melachi/Malachiasz 1:14). Pełen głębokiego zalęknienia szacunek związany ze stanięciem przed Boskością zakorzenione jest w świadomości dystansu oddzielającego człowieka od Elohim Boga. Jak napisał Majmonides: "Kiedy człowiek rozważa takie sprawy, natychmiast wycofuje się z lękiem, uświadamiając sobie, że jest znikomym stworzeniem, które staje przed Wszechpotężnym Bogiem" (Sefer ha-Madda, Hilchot Jesodei ha-Tora). Kiedy przyjmiemy taki punkt widzenia, niemożliwa staje się intymna rozmowa z Elohim Bogiem i modlitwa nabiera zupełnie odmiennego charakteru. Stojąc wobec "Wielkiego Króla" można zaangażować się jedynie w rytuały świętej służby. Innymi słowy, w takich okolicznościach, modlitwa nie jest już spontaniczną mową, ale staje się specyficznym rodzajem rytuału, szczególnym aktem ofiary. Gdy modlitwa przyjmuje ten aspekt nabożeństwa, każda jej część wypełnia określoną funkcję w rytuale i każde słowo zajmuje określone miejsce w tym właśnie kontekście. Rytuał wymaga pewnego ubioru. Każdy ruch ciała ma jakieś znaczenie i sens. Modlitwa staje się wówczas rodzajem królewskiej audiencji - każde słowo, każdy gest i ruch ma swoje miejsce w ramach ceremonii.

Ceremonia taka może odbywać się w "Królewskiej Świątyni", w miejscu symbolizującym obecność Króla Wszechświata w świecie. Może jednak odbywać się w jakimkolwiek miejscu - nie ma bowiem żadnego określonego "miejsca" dla Wszechobecnego Elohim Boga, a zatem nie ma potrzeby istnienia żadnego szczególnego budynku. W przeciwieństwie do modlitwy, "świątynia" lub "pałac" zajmują przestrzeń fizyczną. Podobne jest jednakże wejście w oba te wymiary - modląc się, człowiek stoi jak gdyby przed bramą duchowej świątyni. Każdy krok - w duchowym sensie - jest przejściem z jednej komnaty do drugiej aż do chwili, w której człowiek staje przed Obecnością Wszechmocnego. Świadomość taka nie oznacza strachu, ale ściśle rzecz biorąc pewien lęk, wiążący się z poczuciem obecności czegoś najwyższego: "Nie bądź pochopny w słowach, a serce twe niechaj nie będzie zbyt skore, by wypowiedzieć słowo przed obliczem Elohim Boga, bo Elohim Bóg jest w niebie, a ty na ziemi" (Kohelet 5:1). Chodzi tu nie tyle o ograniczenie ilości wypowiadanych słów, ale o zachowanie świadomości dystansu pomiędzy człowiekiem a Elohim Bogiem. Gdy pamiętamy o nim, nie możemy już po prostu powiedzieć czegokolwiek. Każde wypowiadane słowo musi być rozważane, każdy gest przemyślany. Strach czy melancholia nie muszą się tutaj pojawiać. Wprost przeciwnie, modlitwie takiej towarzyszy raczej poczucie uprzywilejowania, świadomość tego, że oto "Król wprowadził mnie do Swoich komnat" (Szir Haszirim/Pieśń nad Pieśniami 1:4). W każdym razie modlitwa w takim przypadku jest zawsze ceremonią i rytuałem, aktem oddawania czci. 

Obie te koncepcje - Bóg Elohim jako ojciec, bliski i znany oraz Bóg Elohim jako wywyższony i najwyższy Byt - wydają się być przeciwstawnymi polami doświadczenia religijnego, ale jednoczą się w świecie judaizmu. W istocie rzeczy ich współistnienie jest podstawą żydowskiego światopoglądu religijnego. Jak mówi poeta: "Dalszy niż najdalej i bliższy niż najbliżej" lub "Gdziekolwiek Cię znajduję, jesteś ukryty i nieuchwytny. Gdziekolwiek Cię nie znajduję, Twoja chwała wypełnia cały świat" (Szir Hajihud). Ta dwoistość znana jest w filozofii jako połączenie tego, co transcendentne z tym, co immanentne, a w kabale opisywane jako napięcie pomiędzy Elohim Bogiem "otaczającym świat" a "wypełniającym świat". Jest to zasadniczy element judaizmu, który konstytuuje centralną kwestię myśli żydowskiej. Każda analiza żydowskiej wiary musi obejmować tę kwestię, pośrednio lub bezpośrednio. Kabalistyczny opis Elohim Boga - "Nieskończonego, niech będzie błogosławiony" - sam w sobie odzwierciedla dwa aspekty Boskości, łącząc w sobie termin abstrakcyjny, oddalający oraz termin wyrażający bliskość i ludzką troskę. Te idee nie ograniczają się do teoretycznych rozważań mędrców i filozofów, ale znajdują wyraz w samej naturze modlitwy. Modlitwa może być zrozumiała wyłącznie jako połączenie tych dwóch koncepcji. Już w jednej z najstarszych modlitw jest fraza wyrażająca to podejście: "Nasz Ojcze, nasz Królu" (Avinu Malkenu). Wewnętrzne napięcie w naszej relacji wobec Stwórcy - "jako synowie czy jako słudzy" - obecne jest w całości porządku modlitw. Czasem jedna modlitwa może wyrażać poczucie stanięcia przed Najwyższym Bytem, a następna może być najbardziej osobistą, cichą skargą. 


TESZUWA - POWRÓT DO BOGA

Nowy Testament spisano po grecku. Do nawrócenia odnoszą się w nim dwa słowa: epistrefo – zawracać naokoło, obrócić się za siebie oraz metanoia, od meta – odmiana i noeo – myśleć, rozumieć, pojmować, oznaczające „odmianę, przemianę umysłu”, czyli poddanie się „zmianie w obrębie myślenia i uczuć”. Metanoia jest tedy taką przemianą sposobu widzenia siebie i świata, która diametralnie zmienia dotychczasową drogę życiową i duchową i wpływa na nowe formy postępowania. Językiem Starego Testamentu jest hebrajski. W jego tekście często pojawia się słowo teszuwa – starotestamentowe określenie nawrócenia. Wywodzi się ono od szuw (powrót) i ma kilka znaczeń. W tekstach rabinackich oznacza skruchę (żal za grzechy, pokutę) i zawrócenie ze źle obranej drogi. W tekstach mistycznych i poetyckich teszuwa jest symbolem „powrotu do Ziemi Obiecanej” albo „powrotu do Światła Tory”. Ten sam termin pojmowany bywa w kabale jako „zbawienie”, „wybawienie” i „odpowiedź”. Kabała uznaje ponadto, że skoro grzech to zboczenie ze ścieżki Boga, teszuwa wyraża się powrotem na nią w odpowiedzi na wezwanie Boga: "Izraelu, wróć do Ha Szem, Boga twojego". Z niej wreszcie wywodzi się przekonanie żydowskich mistyków, że teszuwa została stworzona zanim Elohim Bóg stworzył świat, jest przeto, obok Niebiańskiej Tory, najważniejszym jego fundamentem; „przedwieczną drogą  Przedwiecznego” – jak ujął to szesnastowieczny kabalista, Iccak Luria.

Nic więc dziwnego, że teszuwa i powrót do Światła Tory są dla Żyda „unią dwojga”, warunkiem sine qua non zbawienia. Tak właśnie pojmował tę kwestię apostoł Paweł nim  przeciwstawił w swoich "Listach" nieskuteczne zbawczo „prawo martwych uczynków”, czyli Torę z wszystkimi jej nakazami i zakazami, łasce ofiarowanej ludziom przez Elohim Boga w osobie Jezusa Chrystusa. No cóż, Paweł wywodził się z faryzeuszy, z tego odłamu ówczesnego judaizmu, który kładł nacisk na literalne trzymanie się zapisów Pisma. W skutek bliskiego spotkania ze światłem Zmartwychwstałego jego faryzejska umysłowość zaznała przemiany: żydowska teszuwa ustąpiła pola greckiej metanoi. Faryzeusz stał się apostołem ukierunkowanego przez i na Jezusa epistrefo. Trzeba zgodzić się z Pawłem, że nawrócenie to przede wszystkim przemiana umysłu. To otworzenie się na łaskę Elohim Boga i uświadomienie sobie, że żaden ludzki czyn nie ma mocy zbawczej. Nikt również nie przeczy, że „nawróceni chrześcijanie” zyskują  metanoię. Nie przypadkowo jednak hebrajska teszuwa zdaje się ów "metanoiczny" aspekt nawrócenia pomijać. Nie dlatego, iżby teszuwa miała polegać tylko na zewnętrznej przemianie. Dlatego, że przemiany umysłów mogą być różne. Metanoię przeżywali nie tylko chrześcijanie. Także czciciele Hermesa, Serapisa albo Dionizosa. Metanoia to częsty przypadek w dziejach duchowości, a doświadczył jej Pitagoras, Apolloniusz z Tiany, Muhammad, Guru Nanak. Są metanoie chrześcijańskie, islamskie, hiduistyczne. W swym sensie metanoia znana jest również w New Age i stanowi owoc każdej, porządnej, szamańskiej inicjacji.

Zgodnie z żydowską tradycją Paweł warunkował metanoię nawróceniem do jedynego Boga (epistrefo). "Tym w Damaszku najpierw i Jerozolimie, po całej krainie Judei i poganom oznajmiałem, by zmieniać myślenie (metanoein) i zawracać (epistrefein) do Elohim Boga, godne tej zmiany myślenia (metanoias) czyny sprawiając" - pisał. Szedł wszakże za Jezusem (Jehoszuah) i z Jezusem, widząc w nim Bożego Syna, ucieleśnienie i dopełnienie Pism. Sęk w tym, że  deifikacja człowieka lub jakiejkolwiek innej istoty, czy to żyjącej w sferze materii czy w najwyższych sferach ducha, stoi w sprzeczności z Dekalogiem, czyli osią, jądrem, „kręgosłupem” Tory. Jakkolwiek wyrażana, jest ciężkim grzechem, bałwochwalstwem - duchowym ukierunkowaniem na byt imitujący lub zastępujący Elohim Boga. Bezsprzecznie metanoia i epistrefo Pawła przyczyniły się do obalenia „bożków”. Ale – jak świadczy historia chrześcijaństwa - miejsce starych szybko zajęły nowe idole: papieże, święci, błogosławieni, Matka Boska no i oczywiście jej syn, Jezus Chrystus. Krytykując Torę "martwych uczynków" i ulegając mesjańskiemu milenaryzmowi Paweł ponadto zapomniał, iż żydowska teszuwa koncentruje się na łasce Elohim Boga, ona to bowiem stanowi istotę odrzucanej przezeń Tory. Ja jestem Ha Szem, Bóg Elohim twój, który wyprowadził cię z ziemi egipskiej, domu niewoli. Tak brzmi, wedle Żydów, pierwsze przykazanie. Kabaliści „lokalizują” je w najwyższej bożej emanacji, w Kether (Korona). Od niej wszystko się zaczyna i na niej kończy. Wybawicielem, zbawicielem, wyzwolicielem człowieka jest Elohim Bóg i tylko Elohim Bóg. Dlatego: Nie będziesz miał innych bogów obok mnie.  

Taka postawa zaś wymaga od człowieka uważności i umiejętności rozeznania duchów. Większość z nich mówi o Elohim Bogu, lecz ku Niemu nie wiedzie. Naiwnie uważamy, że skoro emanują miłością i ciepłem muszą od Elohim Boga pochodzić. Składamy im hołd świadomie i bezwiednie, darząc zaufaniem, oczekując od nich darów, mądrości, mocy. Nadymamy się pychą modlitwy za miliony, cierpiętnictwem misji, fanatyzmem wiary w takie czy inne „słowo Boga”. „No tak - może ktoś powiedzieć - lecz przecież i ty powołujesz się na Biblię”. Biblia to księga użyteczna, ale tylko księga. Nie na nią się nawróciłem, nie na Jezusa czy judaizm. Moje nawrócenie było i jest zawróceniem, powrotem do Elohim Boga. Wracając doń nie wiedziałem i wciąż nie wiem jaki jest i czy tak naprawdę istnieje. Zaufałem, zawierzyłem Jedności, z niej bowiem wszystko się bierze i ku niej powraca. Świadomy powrót w wierze do niej - to jest nawrócenie. Nie dokonuje się ono raz, ale wiele razy. Mogłoby nie być Biblii, Mojżesza, proroków. I co z tego? Elohim Bóg i tak pozostawałby Bogiem teszuwa, bo teszuwa nie przestała by być „przedwieczną drogą Przedwiecznego”. 


ASERET JEMEI TESZUWA

W Pirke Awot (1:6) rabin Jehoszua ben Perachja mówi: "Osądzaj każdego człowieka według jego zasług". Ogólnie przyjęta interpretacja tych słów jest taka, iż w przypadku wątpliwości co do tego, czy dana osoba zgrzeszyła czy też nie, powinniśmy przyjąć, że nie zgrzeszyła. Powinniśmy uznać, że zwykle zachowuje się odpowiednio i że właściwie zachowała się także w tym konkretnym przypadku, co do którego pojawiły się wątpliwości. Z tymi słowami z pewnością zgodziłby się Rebe Nachman z Bracławia, ale on idzie jeszcze o krok dalej i mówi, że nawet jeśli grzech został popełniony, powinniśmy grzesznika osądzać w pozytywnym świetle. Spojrzyj głębiej, poza sam uczynek i dostrzeż iskrę boskości w człowieku. Zrozum, że w swojej istocie każdy człowiek jest "chelek Eloka mima'al" - częścią samego Haszem. Człowieka nie utożsamiamy z jego działaniami, nawet jeśli są one niezwykle ważne. Prawdziwą osobą jest świętość zawarta w człowieku i ta czystość powinna decydować, gdy kogoś oceniamy. Nasze księgi mówią o dwóch rodzajach teszuwy (powrotu lub pokuty). Jeden z nich to powrót do Haszem. Drugi to poprawa działań, cech osobowości i relacji z innymi ludźmi. Obie oczywiście są wzajemnie zależne, do pewnego stopnia, ale mogą także istnieć samodzielnie. O pierwszym rodzaju teszuwy raw Awracham Jicchak Hakohen Kook stwierdził, że aby powrócić do Haszem, musimy najpierw powrócić do samych siebie. Najpierw trzeba zbliżyć się do własnej istoty - do świętości wewnątrz nas - a potem dopiero do większej Świętości. Powrót do samego siebie poprzedza powrót do Haszem i zarazem prowadzi nas do Niego. 

Druga teszuwa to poprawa naszych działań, cech i relacji z innymi ludźmi. Często popełniamy błąd sądząc, że najważniejsze w naszym życiu są nasze opinie i role życiowe. Myślimy o sobie jako o konserwatystach albo liberałach, dentystach albo nauczycielach, osobach spokojnych lub hałaśliwych. Czasem nie potrafimy spojrzeć poza te obrazy. W końcu, mówimy sobie, musimy się jakoś określać wobec świata. Stając naprzeciwko innych ludzi musimy "być" kimś. Mylimy nasze ubranie z naszym wnętrzem, a przecież jesteśmy czymś innym i czymś więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Tytuły, jakie nosimy, nasze cechy, to w większości jedynie sposoby wyrazu tego, co jest w nas, tego, czym jesteśmy. Determinacja, wola, spokojny upór i wysiłek pozwalają nam działać na niezliczoną ilość sposobów. A jeśli tak jest, to zmiana naszych zachowań nie oznacza utraty siebie - to raczej zmiana "ubrania", która pozwala na bogatszą ekspresję naszego prawdziwego ja, takiego, jakim ono jest. Najpierw musimy zatem zbliżyć się do naszego prawdziwego ja. Wówczas łatwiej będzie zmienić nasze zachowania, co z kolei pozwoli nam znaleźć się bliżej Haszem. Obyśmy byli błogosławieni pragnieniem i siłą, by skorzystać z tych szczególnych dni, aby zbliżyć się do samych siebie, do innych i do Haszem. 


SEFER CHASIDIM 

Sefer chasidim (hebr. Księga pobożnych) to najważniejszy tekst powstały w kręgu mistyków tzw. chasydyzmu niemieckiego, którego rozkwit przypada na okres 1150-1250. Jest kompilacją spuścizny po trzech głównych przedstawicielach tego nurtu: Samuelu Chasydzie, Jehudzie Chasydzie z Wormacji i Eleazarze z Wormacji, przy czym największą część stanowią nauki Jehudy Chasyda. Literacko słabo opracowana, jest luźnym zbiorem nauk i opowieści, egzegez biblijnych i nieraz cudownych opowieści. Odbija w sobie obraz życia Żydów w średniowiecznych Niemczech. Istotą księgi jest przedstawienie nowego ideału pobożności, na który składają się: odwrócenie się od rzeczy tego świata, zobojętnienie duszy i skrajny altruizm. Wizja świata zawarta w księdze jest głęboko pesymistyczna, jedynie nadzieja przyszłego odkupienia jest źródłem optymizmu. Księga postuluje całkowite odrzucenie mieszczańskiego stylu życia i pogardę dla pieniądza. Prawdziwy chasyd powinien być nieczuły na obelgi i znosić wszelką hańbę. Rygoryzm religijny zalecany przez chasydów niemieckich przekraczał zalecenia halachy. Pobożny powinien trzymać się prawa niebios - din szamajjim - przekraczającego prawo Tory w wydaniu halachicznym. Ideał życia pobożnego propagowany przez Sefer chasidim pozostawał dominujący w Niemczech aż do XVII wieku i rozprzestrzenienia się kabały luriańskiej. 

Szaat ha-Szmad - שעת השמד

SCH 150
"Których usta mówią kłamstwo, a prawica ich prawicą zdradliwą." (Ps. 144.8) Pewnego razu planowano zagładę Izraela. Chciano odwieść go od wiary i zanurzyć w ich wodzie (ochrzcić) aby opuścił Jahwah, Boga Izraela i przybrał wiarę gojów. Izrael zaś starał się uciec z tego miejsca, a wielu możnowładców gorąco zadeklarowało się jako jego opiekunowie, mówiąc: "Przyjdźcie do mnie, a obronię was przed waszymi wrogami." Poszli do nich i zostali zabici. Dlatego też powiedziano "Niech się Żyd z gojem nie brata" (Aw. Z. 22a.)"  

SCH 151
W pewnym mieście było dwóch uczniów w czasie gdy goje mordowali Żydów za to, że nie chcieli się przechrzcić. Dwóch tych chłopców schroniło się w bezpiecznym miejscu, tak że goje o tym nie wiedzieli, a w nocy mogliby uciec. Powiedział jeden: "Wyjdę, aby zabito mnie jako męczennika i przez jedno wykroczenie pójdę prosto do raju, przecież rabi Chanania ben Tardion objaśniał wielu Torę i został spalony." Jego towarzysz zaś odpowiedział: "Jeżeli przyjdą po mnie – zginę, ale nie wyjdę do nich." 

SCH 256
On bowiem jest Elohim, Bogiem naszym, a my ludem pastwiska jego (Ps. 95,7). Kiedy objawia się jego boska nad nami władza – wtedy gdy zarzynani jesteśmy jak stado, aby uświęcić jego Imię, a on jest Elohim Bogiem naszym. Mimo że każdy dokładnie zagłębi się w sobie i nie znajdzie przewiny, powinien każdy powiedzieć "Błogosławiony Sędzia sprawiedliwy" i przyjąć to w miłości, gdyż może jest to znak, gdy wierni obcym Bogom wygrywają, a słudzy Świętego Który Jest Błogosławiony zabijani są jak stado i ukrywają się jak za czasów Eliasza, On jest naszym Bogiem i nie ma innego. W Nim odniesiemy zwycięstwo, On i zastępy aniołów pomagają Izraelowi. "I przyjdzie Pan (JHWH), mój Bóg (Elohim), a z nim wszyscy święci." (Zach. 14.5) 

SCH 1530
W pewnym miejscu wielu Żydów zostało zabitych uświęcając święte Imię, a część ocalała, gdyż nie dała się zabić i zostali zanurzeni w ich wodzie. W nocy zawieźli oni na wozach wszystkich zabitych na cmentarz, gdyż był daleko od miejsca w którym zostali zabici. Pewna kobieta spadła z wozu, a oni nie wiedzieli. Pochowano męczenników w długich i szerokich rowach, rozdzielając deskami każdego z nich. Kobieta która spadła z wozu przyszła do jednego z nich we śnie i gniewała się na niego, mówiąc "Czyż ja też nie zmarłam uświęcając święte Imię?!" Szukał więc i wyznaczył nagrodę dla tego kto ją znajdzie. Przyszedł pewien pasterz i pokazał mu: "Oto ta co spadła z wozu" i pochowano ją wraz z zabitymi. Powiedziała mu tej samej nocy: "Ponieważ dałeś pieniądze, aby mnie znaleziono i pochowano wraz ze zmarłymi męczennikami, pokażę ci pewne miejsce, gdyż tam ukryłam złoto o wadze piętnastu uncji" i znalazł zgodnie z jej słowami. 

Było dwóch, którzy poderżnęli sobie gardła, lecz nie umarli, goje myśleli, że nie żyją, a oni nie zmarli. Umarli dopiero po latach, a jeden Żyd śnił, że zabici, którzy wtedy zmarli mówili: "Nie wejdziecie do naszego grona, gdyż nie zmarliście uświęcając święte Imię tak jak my." Pokazali im poderżnięte gardła. Odpowiedzieli: "Lecz nie umarliście." Przyszedł pewien starzec i powiedział: "Ponieważ poderżnęliście sobie gardła aby umrzeć i nie być zanurzonym w ich wodzie, jesteście godni być z nimi." I wprowadził ich do grona. 

Magia Czarna i jej Konsekwencje

SCH 210
Jeżeli zobaczysz Żyda który się przechrzcił nie z powodu nierządu, lub też przestępstwa, wiedz, że on, lub ojciec jego, lub matka jego zajmowali się zakleństwami oraz demonami, gdyż naprawienie tych błędów i ich odkupienie przechodzi z ojca, który zawinił. 

SCH 211
Każdy kto zajmuje się zaklinaniem demonów, lub zaklinaniem duchów, lub szeptaniu zakleństw nie skończy dobrze, a zażyłość tę da się poznać po ciele jego i po synach jego wszystkie dni jego. Dlatego też niech trzyma się z dala każdy od wszystkich tych czynności. Również nie w wykładni snu, aby nie sprawił, by inni zajmowali się tym dla niego. I nie בבוקייצא  nazywanej פלנטיצא  gdyż zaklęcia te są zabronione. 

SCH 212
Jeżeli ujrzysz kogoś kto prorokuje o Mesjaszu (Chrystusie), wiedz że zajmuje się on czarami albo demonami, lub też zaklina święte Imię, aby zmusić anioły, lub duchy do powiedzenia mu o Mesjaszu, tak aby ukazał się całemu światu. Na końcu będzie on wstydem i pośmiewiskiem całego świata, gdyż wpłynąć chciał na anioły, czy duchy. W miejscu tym nie wydarzy się przez zaklinającego żadna katastrofa, przyjdą natomiast demony które uczyć go będą rachunków i tajemnic ku jego hańbie i ku hańbie wszystkich, którzy w jego słowa wierzą. A były kobiety w ziemi Kanaan, które recytowały wszystkie pocieszenia z Izajasza zgodnie z przekazem, a i lud prosty znał na pamięć zgodnie z przekazem wszystkie słowa pocieszenia i sąd na nich spadnie, gdy z nikt nie wie o przyjściu Mesjasza." 


Zmarli a Żywi 

SCH 321
Opowieść o człowieku który połknął afarsemon i umarł. Po latach przyszedł we śnie do swych synów, aby go odkopali i wiedzieli, jak jest mu ciężko. Myśleli, że może rozebrano go i jest nagi. Odkopali go i znaleźli w całości, jak w dniu, w którym został pochowany, i dotknęli ubrania, w którym go pochowano i którym był owinięty, aby zobaczyć jak wygląda jego ciało. Gdy dotknęli ubrania, ubranie opadło i nie zostało nic, gdyż zmarł przed kilku laty i było jak proch.

Nie należy pozwalać chrześcijanom ujrzeć zmarłego w grobie. Pewien chrześcijański książę prosił kiedyś Żydów o otworzenie trumny, gdy był w niej właśnie zwój Tory, powiedział tedy im pewien starzec, nie otwierajcie i nie pokazujcie mu, gdyż wielkim grzechem będzie to, że pokażecie trumnę książętom króla Babilonu, a ten, kto pokazuje chrześcijanom księgi Tory w trumnie godny jest tego, żeby zbadano dokładnie jego czyny po śmierci, temu kto widzi we śnie księgę Tory w trumnie przepowiada to śmierć. Nie przekłada się też zmarłego z trumny do trumny i nie należy pozwalać chrześcijanom ujrzeć zmarłego w grobie. 

SCH 269
Pewna gmina chciała przenieść się w inne miejsce. Do jednego z nich przyszedł we śnie zmarły i powiedział "Nie opuszczajcie nas, gdyż przyjemnie nam jest, gdy przychodzicie na cmentarz. Jeżeli nas opuścicie, wiedzcie, że zostaniecie zabici." Nie usłuchali i zginęli wszyscy.  

SCH  431
I powiedział rabi Jehuda, niech pamięć sprawiedliwego będzie błogosławiona, że znał jednego Żyda z Wormancji, a zwano go reb Binam i był on starcem i grabarzem. I słyszałem na pewno i naprawdę, że pewnego razu wstał ten Żyd wcześnie i udał się do synagogi. I zobaczył przed wejściem do synagogi siedzącego człowieka, a na głowie jego wieniec z ziół zwany w języku Aszkenaz צפילו   (cfilu), a w języku Kanaan  ויניץ קביטני (winic kwitni): I przestraszył się, myśląc, że jest to demon, tamten zaś zawołał go i powiedział „Podejdź tu do mnie i nie bój się”. I podszedł reb Binam do niego i powiedział: „Czyż nie jesteś tym i tym, który umarł i pochowałem cię”, a ten odpowiedział mu „Tak”
I spytał go "Jak ci jest na tamtym świecie?" Odpowiedział mu "Dobrze, nawet bardzo!" I spytał go "Jaką zasługę posiadłeś, przecież byłeś człowiekiem wielce odpychającym". Odpowiedział mu "Tylko taką, że odmawiałem modlitwy w synagodze miłym głosem.” I spytał go „Co to takiego na twojej głowie”, a ten odpowiedział „Zioła z ogrodu Eden, które włożyłem na głowę, aby przepędzić zły zapach tego świata”. 

Sen i jego Konsekwencje 

SCH 1543
Gdy człowiek śpi, jego wrogowie mogą wyrządzić mu zło, wtedy gdy śpi, a dusza jego nie śpi. Niech nikt nie zamyka całkowicie okna i drzwi, lecz niech zostawi mały otwór, aby nie zaszkodziły mu demony, które chcą się przez nie wydostać. 

SCH 329
Jeżeli Żyd nawiedza kogoś, niech pójdzie na groby i zaklnie go, aby za nim nie chodził i poprosi go, jednakże jeżeli jest z daleka i nie może się tam udać, lub nawiedzająca go postać jest gojem i nie może tam się udać, niech pójdzie na grób Żyda, lub goja, który miał na imię tak samo jak ten co przychodzi, także jeżeli to Żydówka lub gojka, której imię jest takie samo jak jej imię i niech poprosi jej duszę, a jeżeli to gojka, niech zaklnie jej duszę i niech jej powie: "Zaklinam ciebie zaklęciem, abyś nie chodziła za mną, a także wszyscy, którzy mają na imię tak samo, aby nie przychodzili, ja taki a taki, lub taka a taka, córka takiej a takiej nie chcę pójść za tobą i za nikim, kto ma na imię tak samo jak ty, a także za żadnym zmarłym, lub żadną zmarłą. Na to zaklinam was i proszę was, gdyż chcę jeszcze żyć przez wiele lat, a ty lub ta nazywany imieniem tego który za mną chodzi, pójdźcie i tej oto duszy, takiego a takiego, syna takiej a takiej, lub takiej a takiej, córki takiej a takiej, aby nie chodziła za mną, gdyż ja nie chcę pójść za nią, a także aby do mnie nie przychodziła. I niech wypowie to trzy razy głosem słyszanym na cztery łokcie.  

„Marani” 

SCH 262
W godzinie zagłady część została zabita, a część się ochrzciła z zamiarem powrotu do religii żydowskiej gdy tylko będą mogli gdyż jedynie ze strachu przed mieczem się ochrzcili. Część z kobiet, których mężów zabito lub były niezamężne twierdziła: "Aby nie zbrukali nas nieobrzezani, chcemy być mniszkami." Założyły czerń w ich domach, myślały jednak "Będąc mniszkami nie będziemy mogły tak szybko uciec." Goje zaś powiedzieli im: "Albo będziecie w zakonie, albo założycie białe szaty." Założyły więc biel, gdyż powiedziały "Gdy będziemy w zakonie na pewno nie uciekniemy tak szybko." Mędrcy zaś powiedzieli, że gdyby nawet zbrukano je, nie będzie to aż tak wielki grzech jak w zakonie, gdzie byłyby pilnowane przez kilka lat aby nie uciekły, jadły nieczyste potrawy i nie przestrzegały szabatu. Jednakże gdyby nieobrzezani zmuszali je do wyjścia za nich - wtedy nie mogłaby tak szybko uciec, gdyż pilnuje ją mąż - niech lepiej będzie w zakonie aby nie zbrukał jej nieobrzezany.


SYMBOLE NA NAGROBKACH 

BERŁO – symbolizuje rabina. 

BRAMA, PORTAL, KOLUMNY - czasem to element architektoniczny nagrobka ale też symbol. Brama uniwersalny symbol przejścia ze świata ziemskiego do życia wiecznego w wierzeniach chrześcijańskich ma w judaizmie szczególne znaczenie i to znacznie bardziej bogate w symbolikę. „Oto jest brama JHWH  którą wejdą sprawiedliwi. Czasem widzimy je w bardziej dosłownej wersji jako drzwi zamknięte na kłódkę, symbol nieodwołalności życia doczesnego. 

DŁONIE W GEŚCIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWA – stykające się kciukami kciukami palcami wskazującymi o dwóch ostatnich palcach odchylonych oznaczają kapłanów kohenów to znaczy potomków arcykapłana AARONA który to ród pełnił służbę ofiarniczą w przybytku podczas wędrówki Izraela przez pustynie a później w Jerozolimskiej Świątyni. W diasporze nadal obowiązują ich pewne szczególne wymogi co do czystości rytualnej. Podczas niektórych modlitw w synagodze wznoszą dłonie by pobłogosławić zgromadzonych i ten właśnie gest uwieczniony jest na nagrobkach. To jeden z dwóch symboli które jednoznacznie określają kim był zmarły Kohen obeznany jest z ceremoniami pokuty i oczyszczenia. Musi spełniać surowe wymagania dotyczące życia rodzinnego i nie może mieć wad cielesnych. 

DŁOŃ TRZYMAJACA PIÓRO – czasem samo pióro, to wskazuje ze zmarły był soferem to znaczy kopista świętych tekstów: Tory, Meduzy. Praca takiego kopisty ma charakter religijny i wiąże się z autorytetem. Był mistrzem w przygotowywaniu pergaminu. Ezra – pierwszy sofer. O powadze tej funkcji może świadczyć fakt że odradzano ludziom osiedlanie się w gminach w których nie było lekarza i sofera. 

JEDNOROŻEC - może symbolizować doskonalenie dyszy przez studia religijne. 

JELEŃ – odpowiada imionom Hirsz (jidysz) i Cwi (Hebrajski), oraz imieniu Naftali. „Naftali – smukła łania rodzi ładne sarnięta". Hebrajskie imię Lea oznacza Łanię. „Bądź rączy jak jeleń, bądź silny jak lew". Istnieją macewy na których jeleń z jednej strony a lew z drugiej podtrzymują koronę. W sztuce, symbolice żydowskiej Jeleń jest symbolem dążenia ku Bogu. Zgodnie ze słowami Psalmu 42 „Jak jeleń pragnie wód płynących tak dusza moja pragnie Ciebie Boże". Podobne znacznie ma jeleń, łania w sztuce orintalnej, hinduistycznej. 

KORONA – korona symbolizuje Torę. Można zobaczyć koronę przedstawianą w różnych wcieleniach, w Radomsku w sektorze chasydów na jednym z nagrobków korona jest ułożona z pnącza. Osoba zmarła, zazwyczaj mężczyzna, za życia był powszechnie szanowany i szczycił się dobrym imieniem wśród społeczności. 

KSIĘGI – występują bardzo często, czasem całe regały, bywa że pojedynczo. Taki znak wskazuje ze zmarły spełniał religijne nakazy studiowania Tory i Talmudu, był uczonym w Piśmie. Najczęściej jednak chodzi o uczoność jaka mu przypisywano niż tą właściwą.

LANCET RYTUALNY
 – wskazuje na to ze zmarły byl mohelem, to znaczy 8 dnia po urodzeniu się dziecka dokonywał rytualnego obrzezania chłopców na znak przymierza z Elohim Bogiem. 

LEW – najczęściej występujący motyw na męskich nagrobkach żydowskich Polsce. To znak pokolenia Judy. Wywodzi się z błogosławieństwa udzielonego przez Jakuba swym 12 synom, protoplastom plemion Izraela. „Szczenie lwie Juda... czai się jak lew i lwica któż go spłoszy". Lew może ilustrować imię zmarłego, Jehuda, lub Lejb i Arie. W Biblii lew występuje jako uosobienie siły i potęgi porównywalnej z potęgą, mocą Stwórcy. "Bądź silny jak lampart lekki jak orzeł rączy jak jeleń potężny jak lew aby wypełnić wolę Twojego Ojca w Niebie". Często umieszczany jest na nagrobkach motyw lwów wspiętych na tylne łapy podtrzymujących koronę lub tarczę albo inny emblemat. To są wzory zapożyczone ze sztuki nie żydowskiej, zapewne miały kojarzyć osobę zmarłego z powaga dostojeństwem i tym samym uświetniać jego imię. Lwy, gryfy, jelenie pełnią różne funkcje w stosunku do reszty kompozycji. Od tego jest uzależniona symbolika która przedstawiają. Lwy podtrzymują Koronę Tory, księgi - to strażnicy zasad religii Mojżeszowej. Bardzo często lwy otwierają aron-hakodesz z widocznymi wewnątrz zwojami Tory. 

MISA I DZBAN
 – przedstawiane są koło siebie bądź też woda z przechylonego dzbana leje się do misy. Czasem dodana jest dłoń trzymająca dzban, bywa że także dłoń obmywana. Wszystko to oznacza że pochowany mężczyzna był Lewitą to znaczy potomkiem plemienia Lewiego który to ród wraz z Kohenami pełnił ceremonie ofiarnicze w starożytnym Izraelu. Do nich należy m.in. obmywanie kohenom rąk przed błogosławieństwem stąd przedstawienie tej czynności lub potrzebnych do niej przyborów. To jeden z dwóch symboli jednoznacznie określających osobę zmarłego. 

MOTYL - jedyny motyw w przyczółku macowy zapewne został zapożyczony z cmentarzy chrześcijańskich, symbolizuje wędrówkę duszy i jej przeobrażanie się z gąsienicy w poczwarkę i motyla. Może symbolizować esseńskie wierzenia zmarłego w wedrówkę duszy i ponowne narodziny. 

OWCA - częściej cała trzoda, stado owiec. Czasem to nawiązanie do imienia Rachel, ale to wyjątek.
„Jak owce zmierzają ku otchłani, śmierć ich pasterzem". Trzoda owiec to metafora pozostawienia rodziny bez opieki, utraty przewodnika. Symbol nawiązuje też do mistyki Proroka Henocha. 

PANORAMA MIASTA 
– widnieje taka np. na symbolicznym nagrobku ofiar obozu w Buchenwaldzie, nagrobek jest na cmentarzu w Częstochowie. Na dole wstęga i napis obecnie już słabo widoczny – „Nad rzekami Babilonu – tam siedzieliśmy i płakaliśmy na wspomnienie Syjonu" – psalm 137. Możliwe że miasto to Jerozolima a brama to Złota Brama przez która wszyscy sprawiedliwi przejdą na Górę Syjon (Cijon) na wezwanie Mesjasza. 

PTAKI – są jednym z najpowszechniejszych motywów na macewach, zwłaszcza na grobach kobiet. Źródła takich przedstawień, wyobrażeń można jak zwykle szukać w Biblii. Czasem w późniejszych pismach średniowiecznych kabalistycznych jak np. Księga Zohar z której to pochodzi chasydzkie wierzenie że dusze pobożnych chasydów w postaci ptaków siadają każdego ranka na żywopłotach raju i śpiewają Chwałę JHWH. Ptak to alegoria duszy. Odlatujący ptak to uchodząca dusza. Istnieje wiele interpretacji obecności ptaków na płaskorzeźbach nagrobnych. Wizerunek ptaka może nawiązywać do żeńskich imion: żydowskiego Fajgel czy hebrajskiego Cipora co oznacza – ptak. Czasem widzimy ptaka karmiącego młode, bywa ze ilość młodych symbolizuje ilość osieroconego potomstwa – zgodnie ze starym hebrajskim obyczajem językowym o sierotach mówi się jako o ptaszkach lub gołąbkach. Ptak gaszący świecę symbolizuje śmierć. Spotykamy się też z interpretacją w której ptak z rozłożonymi skrzydłami bywa symbolem opieki Stwórcy - ”Adonaj (JHWH) piórami swymi okryje Ciebie, pod jego skrzydłami będziesz bezpieczny" – psalm 91, odmawiany już po śmierci. Spotykamy się także z symbolem ptaka w nakryciu głowy, w tym przypadku to nakrycie głowy oznacza ze zmarły był mężczyzną. 
Szczególnym przypadkiem jest wąż w dziobie ptaka, najczęściej bociana. To alegoria rozkoszy ludzi bogobojnych po nadejściu czasów mesjańskich. 

PUSTY DOM, OTWARTE OKNA
 – może symbolizować śmierć w myśl „Śmierć wdarła się przez nasze okna". Do tego często złamana świeca stojąca w oknie. 

PUSZKA KWESTARSKA, SKARBONKA – motyw dość rozpowszechniony świadczy o hojności zmarłego, zalety bardzo cenionej wśród społeczności żydowskiej. W Talmudzie jest bowiem napisane o konieczności oddawania 1/10 swoich dochodów na cele dobroczynne jest tam tez zawarta sentencja. „Świat opiera się na trzech filarach, na Torze, na służbie Bożej i na dobrych uczynkach". „Jałmużna zbawia od śmierci" – wołano przy cmentarzach podczas pogrzebów. Ale skarbonka może także oznaczać że zmarły był skarbnikiem, pełnił funkcje społeczne związane ze zbieraniem pieniędzy. 

ROŚLINY - na nagrobkach Żydowskich Polsce to pierwsze owoce Ziemi Izraela, takie które były składane w ofierze w świątyni i stosowane w obrzędach, po drugie występują także rodzime drzewa i kwiaty takie jak dęby świerki, słoneczniki, po trzecie rozety, wici girlandy, kosze pełne owoców czy kwiatów, zaczerpnięte ze sztuki świeckiej a także kościelnej. Można przypuszczać ze pod tym ornamentem kryje się symbol Drzewa Życia bardzo ważny symbol w myśli żydowskiej. Tora jest bowiem Drzewcem Życia dla tych którzy się jej uchwycili.

ŚWIECE, ŚWIECZNIKI – zdobią głównie groby kobiet. Świece w świecznikach są często złamane na znak przerywanego nagle życia. Coś w rodzaju złamanego drzewa na grobach mężczyzn. Często świece gasi ptak, bywa że orzeł, albo lew. Światło Pana jest dusza człowieka. Świecę, a nawet świecznik i książkę czasem można zobaczyć na nagrobku mężczyzny. Symbolizuje to pobożnego człowieka czytającego księgi do późnej nocy. Światło jako symbol duszy ludzkiej zapalane jest w synagodze przy nazwisku zmarłego członka rodziny w rocznice jego śmierci. Ale nie zawsze świece są gaszone czy złamane.
Bardzo często są całe, symbolizują długie życie. Na nagrobkach kobiet które dożyły późnej starości zobaczymy świeczniki 7-ramienne. 

WĄŻ – ten motyw na nagrobkach żydowskich Polsce pojawia się wyjątkowo rzadko. Występuje pod wieloma wcieleniami, trudno jest jednoznacznie określić jego znaczenie lub zamiar, intencję wykonawcy nagrobka. Jedna z takich interpretacji to wąż jako Uroburos, antyczny symbol wieczności i nieśmiertelności duszy. Może także to być interpretacja wcielenia mitycznego potwora teoiatana którego mięso według tradycji żydowskiej będą spożywać sprawiedliwi po przyjściu Mesjasza. Bardzo ciekawy jest symbol węża zjadającego własny ogon. To symbol nieskończoności życia. Szczególnym przypadkiem jest wąż w dziobie ptaka, najczęściej bociana. To alegoria rozkoszy ludzi bogobojnych po nadejściu czasów mesjańskich. Miedziany wąż Mojżesza służył uzdrawianiu, część takich węży może oznaczać osobę, która parała się sztuką leczenia lub uzdrawianiem, zielarstwem, medycyną. 

WINOROŚL, GRONA - Symbol Ludu Izraela, winorośl Elohim Boga, na nagrobkach symbolizuje rodzinę ale także bujne, obfite w łaski Boże dostatnie życie. 

ZŁAMANE DRZEWO - bardzo często spotykamy taki symbol na macewach. Drzewo z owocami, zazwyczaj żołędziami symbolizuje długie i owocne życie. Drzewo złamane, przedwczesna śmierć. Czasem obok złamanego, ściętego drzewa widać symbol narzędzia zbrodni, nóż, siekierę. Bywa że drzewo łamie swoją łapą lew symbolizujący śmierć. Gałązkę porywa w dziobie ptak. 



SŁOWNICZEK KABALISTYCZNY 

Adam Kadmon (hebr. praczłowiek) — pierwsza emanacyjna forma objawiajacego sie Boga. Byt zbudowany ze światła i światło promieniujacy. Według kabaly luriańskiej istota, której przypadła szczególnie dramatyczna rola pośrednika między Bogiem samym, a pustą przestrzenią stworzoną przez Boga dla świata, pośrednika między pustynią boskiej nieobecności, a boską myślą o kreacji. W momencie stworzenia napięcie między esencją En sof, a przestrzenią powstałą w akcie cimcum, spowodowało wewnatrz A.K. katastrofę kosmiczną rozbicia naczyń. Kosmiczny człowiek staje sie miejscem dramatu, doświadcza go samym sobą. I w nim także rodzi się światlo naprawy swiata. Człowiek w dzisiejszej swej postaci jest dalekim echem tamtej świetlistej istoty. Dziedziczy tragizm jej natury lecz i spoczywająca na niej misję. Niedoskonały, lecz obdarzony największym z możliwych darów, darem możliwości naprawy swej natury i natury świata, staje sie współpracownikiem Boga w dziele naprawy świata. Koncepcja identyczna z puraniczną ideą ofiary wielkiego Puruszy, Praczłowieka - Ducha.

ADONAJ (hebr. „mój Pan”) — „imię Boga”, którym tradycyjnie zastępuje się święty tetragram JHWH. Tetragram jest tym imieniem Boga, którego nie wolno wymawiać. Z czasem również termin Adonaj uznano za święty i zaczęto go zastępować innymi: ha-Szem — „imię”, szaddaj — „wszechmocny”, ha-kadosz — „święty”. 

Aniołowie (grec. angelos, hebr. malach - posłańcy) - posłańcy Elohim Boga lub rzecznicy spraw ludzkich, zanoszący modlitwy przed Jego oblicze. Teofania dokonująca sie za ich pomocą, nie jest obarczona tremendum bezposredniego kontaktu z Absolutem - nie ma charakteru kategorycznego imperatywu lecz stanowi rodzaj boskiej propozycji. Aniołowie stają się więc znakiem codziennej, dobroczynnej obecności Elohim Boga w życiu człowieka. W Biblii pojawiają się najczęściej w postaci ludzkiej. W literaturza he(j)chalotów aniołowie są strażnikami przejść między kolejnymi niebiosami, które mistyk musi w swej drodze do Elohim Boga pokonać. Odpowiednie formuły przejęte od aniołów strażników, czynią mistyka istotą prawie anielska. Henoch np. w swej drodze do nieba, staje się jednym z najwyższych aniołów - Metatronem. Według kabały aniołowie zamieszkują drugi w hierarchii świat beria - kreacji. Pełnią bardzo wyspecjalizowane role w świecie przyrody np. Ruchiel - anioł wiatru, Szalgiel - anioł śniegu, czy Matariel - anioł deszczu. Według tradycji żydowskiej istnieje 70 aniołów opiekunów poszczególnych narodów świata. Michael (Michał) jest rzecznikiem i patronem Izraela.

ARON HA-KODESZ - hebr. Święta skrzynia zwana tez arką – szafa zawierająca zwoje TORY umieszczana przy ścianie synagogi która wskazuje kierunek Jerozolimy. W synagogach aszkenazyjskich szafa ta jest zakryta zasłoną – parochet – i zwieńczona lambrekinem (kaporet). Często posiada rozbudowana oprawę architektoniczną w postaci rzeźb i polichromii.

ASZKENAZYJCZYCY - nazwa wywodzi się od nieznanego ludu wymienionego w Księdze Rodzaju rozdz. 10 wers 3 (Aszkenaz). Od średniowiecza Żydzi terminem Aszkenaz określali Niemcy. Później termin Aszkenazizm stosowany był do określania Żydów wywodzących się wywodzących Niemiec zamieszkujących głównie Europę Środkową i Wschodnią. Łączył ich wspólny język jidysz, który powstał na bazie jednego z dialektów niemieckich, obyczaje, liturgia – w odróżnieniu od Sefardyjczyków. 


B

BELIAL - demon. Jego imię wywodzi sie od rdzenia "blj", oznaczajacego zaprzeczenie. W Biblii pojawia się jako bezosobowe określenie przeciwieństwa ładu moralnego i religii, jako zaprzeczenie pobożności. W międzytestamentalnej literaturze apokaliptycznej występuje imię własne Belial, oznaczajace anioła ciemności, szatana, ducha przewrotności i sprawcy grzechu. Pod imieniem Bilet pojawia sie w niemieckiej literaturze demonologicznej, związanej z kręgiem legendy o doktorze Fauście. Ukazuje się na białym koniu, w orszaku grających na trąbach kotów. W świecie łacińskim znany też pod imieniem nihil.

BERACHA (hebr. „błogosławieństwo”) — błogosławieństwo odmawiane zarówno w liturgii publicznej, jak i prywatnie. 

BET DIN (hebr. „dom sądu”) — religijny trybunał składający się zwykle z trzech sędziów, których jurysdykcji podlegał nadzór koszerności, rozwody, spory cywilne i prozelici. W starożytności w sprawach zagrożonych karą śmierci orzekały większe, 23- lub 71-osobowe sądy, zwane sanchedrynami.

BIMA - miejsce podwyższone, takie podium, mównica, w synagodze którego odczytuje się TORĘ i prowadzi modły. Bima posiada zazwyczaj piękna ozdobną obudowę, czasem kratę, wygląda prawie jak altanka tyle ze z baldachimem. Jest zdobiona malowidłami, stiukami. 

BINA (hebr. inteligencja) - trzecia sefira; ma naturę żeńską; patronuje lewej, żeńskiej kolumnie sefirotycznego Drzewa Życia. Ostatnia z trzech sefir ukrytych, stanowiących domenę absolutnej boskości, poniżej niej rozpoczyna się siedem sefir budowy. Bina stanowi archetyp wielości; łono świata stworzonego. Jej liczbą jest 50 - numeryczna wartość słowa kol - wszystko, całość, świat. Jej litera zashe. W procesie kreacji, poprzez ruch w trzech kierunkach, zalążkowy punkt staje się w niej palacem, konstytuując trójwymiarową przestrzeń. Zasiane ziarno staje sie kiełkiem. Tajemne pokrewieństwo wiąże ją z najniższą sefirą malchut. Związki tych dwu sefir ujawniają w strukturze świata rolę pierwiastka żeńskiego. Bina nazywa się ogniem zstępujacym, gdy malchut - ogniem wstępującym. W świętym tetragramatonie JHWH (jod, he, waw, he) jest tożsama z pierwszym he, podczas gdy he drugie, oznacza sefirę malchut. Reprezentuje najwyższy punkt struktury sefirotycznej, do którego drogą modlitw i kontemplacji, za pomocą swej najwyzszej duszy neszema,człowiek może dotrzeć. Bina jako ogień zstępujący przypomona koncepcję Śakti w kulturze hinduistycznej. 

C

CADYK (hebr. cadik, „człowiek sprawiedliwy”) — w chasydyzmie cadykiem nazywano mistrza, rebego, którego uważano za nosiciela cząstki duszy Mojżesza. Był duchowym przywódcą społeczności, współwyznawcy wierzyli w jego nadprzyrodzoną moc czynienia cudów. Uważano, że cadyk, dzięki swej mistycznej jedności z Bogiem, może pośredniczyć we wszystkich sprawach ludzkich. Z czasem rozwinął się szczególny kult cadyków, a ich funkcje dziedziczyli potomkowie.

CEDAKA (hebr. „sprawiedliwość”) — dobroczynność, jeden z ważniejszych nakazów religii żydowskiej.

CHANUKA - menorat chanuka, chanukija, (poświecenie) święto obchodzone przez 8 dni od 25 dnia miesiąca kislew na pamiątkę zwycięstwa Machabeuszy nad wojskami Antiocha IV Epifanesa w 164 r.p.n.e i rekonsekracji zbeszczeszczonej Świątyni. Ze świętem wiąże się zwyczaj zapalania przez 8 kolejnych dni światełek w ośmiopalnikowej lampce chanukowej.

CHAZAN - urzędnik pełniący różne funkcje w synagodze, przewodniczy modłom. W języku polskim to Kantor. 

Chesed
 (hebr. miłość) - czwarta sefira. Druga w prawej, męskiej kolumnie sefirotycznego Drzewa Życia. Zasada partycypacji bytów w jedności; siła przyciągająca; eros kosmiczny. Jest wyrazem boskiej miłości i łaski, Agape. Imie Boga z nią związane to El. Wraz z biegunową względem niej sefira din, współtworzy pole napięcia między wielością, a jednością wyznaczając przestrzeń dla wszystkiego, co może zaistnieć. Być, znaczy bowiem: odnależć równowagę w polu tych kosmicznych biegunów. Ta potężna siła przyciągania i ujednolicania, bez równowazącej jej zasady din, spowodowałaby powrót świata do jedności, która dla nas, widzących wszystko z perspektywy stworzenia, byłoby absolutnym milczeniem i nicościa. Tu, w świecie stworzonym, jedność musi bowiem pozostać tęsknotą, pamięcia o tym, co było na początku i - co być moze w pełniejszej formie - ziści się na końcu. Mimo, iż istnienie tak silnie związane jest z równowagą porządków dini <–> chesed, wielu kabalistów podkreśla wyższość i elementarność zasady chesed. Józef Gikatilla widzi jej początek już w keter, a istotny przejaw także w jesod. Należy pamiętać jednak, że dążenie do samej tylko boskiej miłości, agape jest dążeniem do stacji z której daleko jeszcze do Boga w Keter.

CHEREM (hebr. „klątwa”, "biada") — ekskomunika rzucana przez rabinów w celu utrzymania religijnej i społecznej dyscypliny. 

Chochma (hebr. mądrość) - druga sefira. Zawiera w sobie zasadę istnienia; patronuje jedności świata. Jej litera jest jod, najmniejsza litera alfabetu, uosabiająca geometryczny punkt. Jej liczbą 10 - liczba odpowiadająca tej literze - synonim całości. Wraz z bina, tworzy podstawowy układ biegunów: męskie - żeńskie. Chochma - mądrość - synonim męskiego pierwiastka kosmicznego, pozostaje zawsze zlączona z bina - inteligencją - istotą żeńskości. Związane z nią imię Boga Jah JH - pierwsza dwuliterowa część tetragrammatonu JHWH, wskazuje na nierozłączność tego związku (H - jest litera sefiry bina). Gdziekolwiek pojawi sie dwójnia, pierwszy krok od jedności ku wielości, zawsze obciążony cieniem groźby dualizmu dobra i zła, łagodzona będzie ogromnym, sakralnym autorytetem tej biegunowej pary. 

E

EREW (hebr. „wieczór”) — termin używany w odniesieniu do początku świąt, które zaczynają się od zachodu słońca i trwają do zachodu słońca dnia następnego. Tak więc wyrażenie erew szabat oznacza wieczór piątkowy, początek Szabatu.

ETROG- owoc cytrusowy zaliczany do 4 rodzajów roślin z których składa się wiązanka obrzędowa na Święto Sukkot. 

HALACHA- ogół zasad praktycznego postępowania /kodeks/ przepisów prawnych i religijnych ustanowionych na zasadzie rozstrzygnięć rabinicznych będących wykładnią prawa ustnego. 

JOM KIPPUR (dzień pojednania) - w Polsce znany też jako Sądny Dzień, dzień pokuty obchodzony 10 dnia miesiąca tiszri. Obowiązuje całkowity zakaz pracy – jak w szabat i post. Dzień spędzany jest na modlitwach w synagodze - modlitwy za zmarłych, wyznanie grzechów, błagania o przebaczenie... 

KABALAT Szabat
 (hebr. „przyjęcie szabatu”) — liturgiczna inauguracja Szabatu, odprawiana w piątek przed zachodem słońca. 

KOHEN (hebr. Kapłan)- męski potomek wywodzący się z rodu Arcykapłana Aarona. W okresie scentralizowanego kultu kapłani przeznaczeni byli do służby ofiarniczej. W diasporze śladem dawnego statusu kapłanów są szczególne wymogi co do czystości rytualnej i etyki oraz przywilej wygłaszania wobec zgromadzonych w synagodze błogosławieństwa kapłańskiego. 

LEWICI - członkowie, potomkowie plemienia Lewiego przeznaczeni do różnego rodzaju służb świątynnych. Powołuje się ich do odczytywania Tory zaraz po Kapłanach. Obmywają kapłanom ręce przed błogosławieństwem kapłańskim. 

LULAW
 (hebr. Gałązka palmowa) - zaliczana do 4 rodzajów roślin z których składa się wiązanka obrzędowa składana na Święto Sukkot. Z czasem lulałem nazywano całą wiązankę składającą się ponadto z trzech gałązek mirtu dwu gałązek wierzby i etrogu. 

MAARIW (hebr. „sprowadzanie wieczoru”) — modły wieczorne znane też pod nazwą arawit, jedne z trzech obowiązujących w codziennej liturgii. Składają się na nie: Szma, błogosławieństwa, Amida i Kadisz. Odmawiane są między zmrokiem a północą. 

MEIL- (płaszcz, suknia) część ubioru zwojów Tory, ozdobny pokrowiec mający funkcję ochronną a zarazem podkreślający godność TORY jako oblubienicy Ludu Izraela. Zwyczaj zawijania księgi przejęli muzułmanie, którzy zawijają Koran w zieloną chustę, często jedwab. 

MERKAWA (hebrajki: rydwan) - boski pojazd tronowy opisany w I rozdziale Księgi Ezechiela. Termin ten był stosowany do określania całokształtu spekulacji i ćwiczeń mistycznych których przedmiotem był Tron Chwały Bożej i niosący go Rydwan. 

MESJASZ
 (hebr. masziach, „pomazaniec”) - ten, który zostanie zesłany przez Elohim Boga na ziemię i który unicestwi wszelkie zło. Gdy przyjdzie, umarli zmartwychwstaną, Świątynia Jerozolimska zostanie odbudowana i nastąpią czasy mesjańskie: olam ha-ba (przyszły świat). 

MICWA (hebr. „przykazanie”) - pierwotnie określano tak Boskie nakazy z Biblii. W Torze zawartych jest 613 przykazań, 248 nakazów i 365 zakazów. Chłopiec zostaje zobowiązany do ich przestrzegania po ukończeniu 13 lat (bar micwa), a dziewczynka 12 lat (bat micwa). W szerszym sensie micwa oznacza każdy dobry uczynek. Od przyjęcia Micwy podlega się też odpowiedzialności karnej za przestępstwa. 

MINCHA
 (hebr. „ofiara”) - modły odmawiane po południu przed zachodem słońca. Składają się z Amidy, psalmów, krótkich modlitw i Kadiszu.

MIZRACH (hebr. Wschód) - podczas modlitwy Żyd powinien skierować się w stronę Jerozolimy. W Krajach Zachodniej Europy tym kierunkiem jest właśnie wschód. W domach, w synagogach na wschodniej ścianie umieszczane są tablice, często bogato zdobione wskazujące kierunek wschodni. 

MOHEL - mężczyzna dokonujący rytualnego obrzezania napletka. 

MYKWA
 (hebr. „zbiornik wody”) - basen z wodą bieżącą, służący do rytualnych oczyszczeń ludzi i sprzętów. Mykwa tradycyjnie powinna umożliwiać całkowite zanurzenie ciała. 

NER TAMID
 - (wieczne światło) wiecznie paląca się lampka umieszczana w synagodze zazwyczaj przy aron ha kodesz. 

OMER
 (hebr. Snop) - w drugi dzień Święta Pesach składano w Świątyni jako ofiarę snop z nowego zbioru jęczmienia. Od tego dnia liczy się 49 dni do Święta Szawuot. Ten okres nazywany jest liczeniem Omeru. 

PESACH
 (ominąć) - jedno z trzech świąt pielgrzymich i świąt plonów obchodzone 15 dnia miesiąca Nisan przez siedem dni a w diasporze osiem, upamiętniające wyjście izraelitów z Egiptu, łączy w sobie pradawne ryty pasterskie i rolnicze. Cechą charakterystyczną Święta jest uroczysty posiłek – seder. 

PURIM
 - (losy) święto obchodzone 14 dnia miesiąca adar upamiętniające wydarzenia opisane Księdze Estery której odczytywanie ręcznie przepisanego zwoju jest głównym elementem jego obchodów. Święto jest radosne HALACH charakterze karnawałowym. 

RIMMON - (owoc granatu) nazwa nasadek nakładanych na szczyty drążków na które nawinięty jest zwój – Rodał - TORY. Nasadki wykonywane SA z metalu, posiadają różne kształty, są bogato zdobione. 

ROSZ HA-SZANA (hebr. początek roku) - Święto Nowego Roku obchodzone 1 i 2 dnia miesiąca tiszri. Według tradycji święto to przypomina o stworzeniu świata a także o Dniu Sądu Bożego. Rosz Ha-Szana rozpoczyna okres 10 dni pokuty az do Jom Kippur. Charakterystyczną cecha święta jest trąbienie na rogu, szofar. 

SEFARDYJCZYCZY - tym terminem określano Żydów zamieszkujących niegdyś Hiszpanię i Portugalię. Po wypędzeniu ich z tych krajów osiedlili się głównie w Europie Południowej, na Bliskim Wschodzie, w Holandii, wszędzie tam gdzie mogli z Półwyspu Iberyjskiego dotrzeć droga morska i tam gdzie pozwolono im się osiedlić. Posługiwali się językiem Ladino, opartym na dialekcie kastylijskim. Od Aszkenazyjczyków różnią się nie tylko językiem ale rytuałem religijnym i obyczajowością. 

SIDUR - modlitewnik zawierający uporządkowany zbiór modlitw na dni powszednie i świąteczne. 

SIMCHAT TORA
 (radość Tory)- ostatni dzień Święta Sukkot podczas którego kończy się roczny cykl czytania Tory. Uroczystym obrzędem jest siedmiokrotne obnoszenie Tory wokół synagogi. 

SUKKOT (heb. Szałas)- jedno z trzech świąt pielgrzymich świąt plonów. Obchodzone jest 15 dnia miesiąca tiszri (w diasporze dziewięć). Jest radosnym świętem związanym z jesiennym zbiorem plonów. Podczas Sukkot Żydzi przebywają w wybudowanych w tym celu szałasach co upamiętnia okres koczowniczy z czasów wędrówki przez pustynię. Charakterystycznym elementem tego święta jest również obrzędowa wiązanka z czterech roślin Lulaw. 

SZACHARIT (hebr. „świt”) — codzienne modły poranne, odmawiane po nastaniu świtu, odpowiednik ofiary porannej (tamie składanej niegdyś w Świątyni Jerozolimskiej; odmawiając szacharit w dni powszednie zakłada się takt i tefilin. Szacharit to najdłuższe z modłów dziennych, składa się z: błogosławieństw, psalmów, Szura, hymnów z Amidą i Kadiszu. W poniedziałki i czwartki w trakcie nabożeństwa czyta się także fragmenty Tory; przed szacharit nie wolno nic jeść. 

SZALOM alejchem
 (hebr. „pokój wam”) — tradycyjne pozdrowienie, zazwyczaj skracane do słowa „szalom”. Także początkowe słowa hymnu odmawianego po powrocie z synagogi w piątek wieczorem.

SZECHINA
 (zamieszkiwanie) - Boża obecność, także w znaczeniu jako Duch Święty. 

SZAWOUT (hebr. Tygodnie ) - jedno z trzech świat pielgrzymich i świąt plonów obchodzone w pięćdziesiątym dniu po Pesach – 6 dnia miesiąca siwan w diasporze także i siódmego dnia. Wiąże się porą wiosennych żniw zbóż i pierwszych owoców – czego składa się ofiary w Świątyni. Później święto to zostało powiązane z nadaniem Tory na Synaju. 

TAS
 - pierwotnie mała metalowa tabliczka zawieszana na zwoju TORY oznaczająca z oznaczeniem w którym miejscu tekstu dany zwój jest rozwinięty, co ułatwiało czytanie. Z czasem przekształciła się w większą metalową ozdobną tarczę w której znajdowało się miejsce na wsuniecie tabliczki z oznaczeniem np. nazwy świeta w którym przypada czytanie danego fragmentu. Istnieje również interpretacja kojarząca TAS z napierśnikiem Arcykapłana (Księga Wyjścia Rozdz 28 w 15-30). Żydzi Sefardyjscy nie stosują Tasu. 

TORA - hebr. Nauka. w znaczeniu węższym także odnosi się do Pięcioksięgu, również w sensie Prawo, w szerszym znaczeniu odnosi się do całej Biblii Hebrajskiej, a w szerszym rozumieniu do całości objawienia wraz z ustna tradycją częściowo spisana w Talmudzie. Zwoje tory nazywane są RODAŁAMI.

______________________________________________

Rok 5768
 – 2007/2008 od stworzenia Adama i Ewy trwa od 13-14 IX czyli 1- 2 Tiszri, która to data oznacza Rosz HaSzana – żydowski Nowy Rok

Rok 5769 zacznie się dnia 30 IX 2008 = 1 Tiszri - Rosz Haszana – Nowy Rok 5769

_____________________________________________________________________________


Dla Zainteresowanych Kabałą

Wspominam Kilka Książek:

Amir D. Aczel, Tajemnica alefów. Matematyka, kabała i poszukiwanie nieskończoności, Poznań 2002.

Charles Mopsik, Kabała, Warszawa 2001.

Yehudah Berg, Moc Kabbalah. Książka ta zawiera tajemnice wszechświata i znaczenia życia, Józefów 2004. 

Yedidya Raphael. Kabała. Wydawca: REA

Marc-Alain Ouaknin. Tajemnice Kabały. Wydawnictwo Cyklady. ISBN: 83-60279-05-5

Charles Fielding. Praktyczna Kabała. Wydawnictwo: RAVI. 2004

Kania Ireneusz. Opowieści Zoharu. O Kabale i Zoharze

S. Detner, A. Kamieńska. Z Mądrości Talmudu. 

Bar-Lew Jechiel. Kabała. Pieśń duszy - Wprowadzenie do żydowskiego mistycyzmu. wydawca:    Pardes, 2006. ISBN 83-923858-0-6

Wehr Gerhardt. Kabała. 

Andrzej Wesołowski. Astrologia i Kabała. Skrypt z Wykładów. Warszawa 1980

Reb Zalman Schachter. Stenogramy Wykładów i Taśmy.

Martin Buber. Opowieści Chasydów. Wydawnictwo: W Drodze. ISBN: 83-7033-532-2

Marc-Alain Ouaknin. Chasydzi. Wydawca: Cyklady.  



LINKI:

Poczytaj więcej na moich ulubionych stronach o kabale:

http://kabbalah.co.il/
http://www.jewishvirtuallibrary.org/

http://www.rzlp.org/
http://www.yesodfoundation.org


Centrum Kabały:
Israel - Tel Aviv; 14 Ben Ami Street; 63342 Tel Aviv Israel

Artykuł dedykuję mojemu pierwszemu nauczycielowi mistyki żydowskiej, chasydyzmu i kabały: Reb Zalmanowi Schachterowi z USA. 

P.S. Całkiem możliwe, że w wolnych chwilach jeszcze coś przepiszę, potłumaczę i dodam do tego artykułu. Większość zawartego tu materiału pochodzi z mojego starego już skryptu pt. "Magia Kabbalah", który zredagowałem i rozpowszechniłem powielaczowo w Warszawie w 1988 roku (a z którego wiele osób korzystało). 

 

Sektofobia i paranoja antysektowa - choroby wrogów kabały:

http://www.macierz.org.pl/artykuly/zdrowie/paranoja_antysektowa-sektofobia-zbrodnie_antykultowe-inkwizycja_choroba_psychiczna.html

Dolegliwość ta bywa widoczna czasem w reakcjach na kabałę i autorów piszących o kabale i bywa równie prymitywna i kłamliwa jak opisane na wstępie paranoiczne, rasistowskie, żydofobiczne i teofobiczne ataki na Kayah.

_________________________________________________________________________

Artykuł zamieszczony także na portalu eioba.pl

Z kursów kabalistycznych prowadzonych przez rabinów jak Reb Zalman Schachter Shalomi, Reb Szlomo Junkowicz i ich wykładów, zebrał i opracował:

Prema Dharmin

Licznik odwiedzin: 4126215 Ostatnia aktualizacja strony: 2014-11-27 11:19:36