Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 24576


WALENTYNKI - Junona 14 Luty - Luperkalia Szczerze Zakochanych

WALENTYNKI - Święto Zakochanych

Miłosny obyczaj St.Valentine’s Day w ostatnich latach ogarnęł prawie cały ludzki świat. W średniowiecznej Europie uważano, zgodnie z prawdą zresztą, że w połowie lutego ptaki łączą się w pary, pisał o tym wielki angielski poeta Geoffrey Chaucer w swym Ptasim sejmiku. Wierzono, że w ten dzień najlepiej jest pisać listy miłosne i łączyć się w pary narzeczeńskie. Ponoć pierwszy taki list napisał Charles, hrabia Orleanu, więziony w londyńskim Tower, do swej żony we Francji w 1415 roku. Jednak pierwotny rodowód święta jest bardziej starożytny i całkowicie rzymsko-pogański. W obyczajowo rygorystycznych Chinach 14 lutego już nie żąda się od par okazywania dowodów osobistych w hotelach, jak tego wymaga prawo. Nawet w krajach arabskich święto czyni postępy choć tu i ówdzie w liczących ponad miliard mieszkańców Indiach walczą z tym świętem lokalni nacjonaliści, głównie muzułmańscy, ale i hinduscy, którzy preferują tradycyjne święto Holi obchodzone niespełna miesiąc później, na pełnię księżyca w marcu. W katolickich czy raczej lemuryjskich w duchu Filipinach, chyba pod wpływem francuskiego „Święta całowania”, w 2004 roku ustanowiono rekord świata w pocałunkach w dniu św. Walentego, gdy jednocześnie całowało się 5300 par, każda przez minimum 10 sekund.


Luperkalia to święto obchodzone już w dniu Świętego Walentego, z 14 na 15 lutego. W tym dniu zakochani obdarowują się "walentynkami" są to zazwyczaj wierszyki na walentynki, wiersze lub wyznania miłosne, niekiedy laurki i prezenty. Życzenia walentynkowe składa sie w ten sposób, że wszystkim zakochanym życzy się w dniu ich święta spełnienia marzeń i szczęścia z wybrankiem(ą). Oby wieczór walentynkowy był dla ciebie zawsze wyjątkowy. Jeszcze kilka lat temu, pod koniec lat 90-tych XX wieku w Polsce, o Walentynkach można było poczytać tylko w angielskich, czy amerykańskich książkach. Czasem była o nich mowa w filmach. Jednak niewielu Polaków wiedziało, na czym obchody tego święta polegają, a już prawie nikt nie miał pojęcia, kiedy w ogóle ono przypada. Jednak od kilku lat, z początkiem XXI wieku, ta tradycja staje się coraz bardziej powszechna w naszym kraju. Już od początku lutego na sklepowych wystawach pojawiają się spasione serduszka i romantyczne bukiety, o Walentynkach robi się głośno w prasie, radio, telewizji, no i oczywiście w Internecie.

 

Producenci kartek pocztowych, sprzedawcy kwiatów i słodyczy zacierają ręce. Wielu młodych ludzi, którzy obchodzą Walentynki znacznie chętniej, niż starsi też, gdyż jest to okazja do publicznego, jawnego zamanifestowania prawdziwości swoich uczuć. Niejedna dziewczyna jest gotowa śmiertelnie się obrazić na swojego chłopaka, a nawet zerwać z nim, jeśli przez przypadek zdarzy mu się zapomnieć o "walentynce". Oczywiście są też zajadli przeciwnicy tego święta, którzy uważają, że jako zwyczaj, którego jeszcze nie dawno w polskiej kulturze nie było, Walentynki nie powinny być świętowane w naszym kraju. Przeciwnicy Walentynek zdają się być zajadłymi wrogami miłości i wszelkich sposobów jej wyrażania. Pojawiają się też głosy, jakoby Walentynki miały być sympatycznym świętem, które zastąpi "komunistyczny dzień kobiet", co jest dość bzdurnym twierdzeniem, jako, że dzień kobiet w żadnym wypadku nie jest świętem komunistycznym, a świętem Narodów Zjednoczonych, ONZ, ustanowionym dla wyzwolenia kobiet i zrównania ich praw z mężczyznami, a jego tradycja jest prawdopodobnie nawet znacznie starsza od tradycji lutowego święta zakochanych, które obchodzono już w starożytnym Rzymie.

 

Luperkalia (Lupercalia) to stare rzymskie święto religijne ustanowione już przez Euandrosa i obchodzone w dniu 15 lutego, a ścislej z 14/15 luty, czyli z wigilią w dniu 14 luty. Pierwotnie poświęcone faunowi Luperkusowi, pasterskiemu bogu plemion italskich chroniącemu przed wilkami. Obchodzono je w jaskini Lupercal na Palatynacie, gdzie według wierzeń legendarni założyciele Rzymu, bliźniacy Romulus i Remus byli karmieni przez wilczycę. Wśród związanych z nimi rzymskich legend znajdujemy tę o Faustulusie, pasterzu, który miał znaleźć bliźniaków w wilczym legowisku i zabrać do swojego domu, gdzie mieli zostać wychowani przez jego żonę, Akkę Laurentię. W tym dniu składano ofiary, a kapłani nazywani Luperkami (Luperci), ubrani w skórę świeżo zabitego kozła, obiegali wzgórze Palatynu i uderzali przechodniów, głównie kobiety, rzemieniami (tzw. "februa") ze skór zwierząt ofiarnych, co miało kobietom gwarantować płodność. Znaczącą rolę podczas Luperkaliów odgrywał kult Fauna - rzymskiego bóstwa, pół człowieka, pół kozła. Pod koniec V wieku po Chrystusie papież Gelazy I zniósł Luperkalia. Istnieje teoria, że na miejsce Luperkaliów Gelazy ustanowił święto oczyszczenia Maryi. Luperkalia stanowią jak powszechnie wiadomo pierwowzór dzisiejszych Walentynek.

 

Przez długie stulecia, od czasów najdawniejszych aż do upadku Cesarstwa, a nawet w czasach chrześcijańskich, obchodzono w Rzymie Lupercalia. Teoretycznie były to uroczystości ku czci świętego Boga Fauna, któremu dodawano przydomek „Lupercus”, w praktyce i powszechnym przekonaniu łączono jednak ten dzień z cudem, którym było ocalenie przez wilczycę od śmierci założycieli Rzymu, Romulusa i Remusa. Na pamiątkę tego wydarzenia, co roku, kapłani zwani „luperkami” zabijali na ołtarzu koźlę i psa, a potem nożami zbrukanymi krwią ofiarną dotykali czół dwu młodzieńców wysokiego rodu. Krwawe ślady zmywano potem z twarzy kłębkami wełny zmoczonej w mleku, po czym zasiadano do uczty. Po rytualnej biesiadzie, luperkowie wykrawali ze skóry ofiarnego kozła skórzane przepaski na biodra i rzemienie, a potem półnadzy, umazani krwią ofiarną, biegali wokół sanktuarium na Palatynie i krzycząc głośno pędzili przez miasto. Kogokolwiek spotkali na swej drodze, bili go świętymi rzemieniami, a uderzenie takie miało moc obmywającą ze skazy grzechu, przynosiło szczęście i powodzenie w życiu, a kobietom zapewniało płodność. Z tego też powodu Lupercalia zwano „Dniem Oczyszczenia”. Niektórzy wywodzą nawet nazwę miesiąca „Februarius” od tego święta, februa`mi zwano bowiem owe skórzane rzemienie oczyszczające z grzechu.


Junona - Dziewicza Bogini Walentynek


Junona (łac. Iuno) – bardzo ważna bogini italska, małżonka Jowisza. Zakresem swych możliwości i obowiązków przypominała Herę, z którą jest często jest z nią utożsamiana. Junona była opiekunką życia kobiet, w tym życia seksualnego i macierzyństwa. Należała do trójcy kapitolińskiej w której byli również bóg Jowisz i bogini Minerwa. Mianem iuno określano też półboską, śmiertelną istotę opiekującą się kobietą i towarzyszącą jej od urodzin aż do śmierci. Uważano, że każda kobieta miała swoją własną, indywidualną iuno, któa była kimś w rodzaju anioła stróża. Męskim odpowiednikiem takiej junony jest czasem anioł geniusz. Junona to starożytna bogini, członkini Triady Kapitolińskiej, córka Saturna, siostra i żona Jowisza oraz matka Marsa, Hebe i Wulkana. Znana jest ze swojej zazdrości o męża i srogich zemst na kochankach Jowisza jak i jego nieślubych dzieciach. Jej ofiarami byli między innymi Perseusz i Herakles. Identyfikuje się ją z grecką boginią Herą. Czczono ją pod wieloma imionami, bo pełniła też wiele funkcji.

 

Junona - strażniczka wszystkich kobiet - wraz ze swoim małżonkiem Jowiszem rządzi niemalże wszystkimi aspektami życia Rzymian. Zgodnie ze swoim przydomkiem Optima Maxima uważana jest za najlepszą i naważniejszą z rzymskich bogiń. Jest najświętszą boginią młodości, energii i siły. Junona opiekuje się głównie kobietami, już od momentu ich przyjścia na świat, ale także mężnymi i odważnymi mężczyznami, nad którymi sprawuje pieczę. Czczona jest rownież jako ta, która zsyła światło księżycowe w czasie pełni. Z tego powodu kobiety w ciąży, z okragłym brzuchem niczym ksieżyc w pełni polecają Junonie swoje nienarodzone dzieci. Bogini zajmuje się kobietami zamężnymi, chroniąc ich zdrowie, dba o pomyślność, ognisko domowe jak i ich życie seksualne. Pomagają jej w tym inne boginki, na przykład Opigena, która pomaga podczas porodu, Cinxia, Interduca, która z kolei wprowadza pannę młodą do domu męża. Nie toleruje konkubinatu, dlatego kochanki i konkubiny nie mają wejścia do jej świątyń, nawet nie wolno im dotknąć ich murów. Charakterystyczne jest to, że kapłanki Junony noszą rozpuszczone włosy. Ogromne zasługi bogini sprawiły, że jest drugim z najsilniejszych bóstw w Rzymie, zaraz po swym mężu Jowiszu - bardzo szybko zresztą stała się patronką państwa.

 

Rzeźby jak i inne formy sztuki rzymskiej przedstawiają Junonę jako wysoką, postawną kobietę o poważnym, niemal srogim wyrazie twarzy i posturą godną żolnierza. Wśród symboli bogini można znaleźć pawia, muszlę, lilie i lotus. Z liliami wiąże się mit o tym jak Junona za ich pomocą zaszła w ciążę bez udziału Jowisza i urodziła syna - Marsa. Stąd też wziął się jej inny przydomek- Święta Dziewica Junona. Jej kolorami są: głęboki błękit i królewska purpura. Żywioły to powietrze i ogień, faza księżyca to pełnia. Rośliny Matki Junony to anyż, jesion, jemioła, lipa, mięta, owoce jałowca, gałka muszkatołowa, szałwia. Kadzidło to cedr, gałka muszkatołowa, a klejnoty to ametyst, chryzolit, szafir, turkus. Zwierzę Junony to mityczny jednorożec. Oto niektóre imiona i funkcje Dziewiczej Bogini Junony bedącej tez patronką miłości, zakochanych i węzła małżenskiego:

  • Junona Regina - członkini Triady, ze świątynią na Awentynie i na Campus Martius, opiekunka Rzymian.
  • Junona Moneta - opiekunka narzeczonych, przydomek niewiadomego pochodzenia, mógł pochodzić od słowa "mons" czyli wzgórze lub od "monere" czyli ostrzegać. Odnosiło się to do wydarzeń z 390 roku pne, gdy wznoszono modły do Junony by ochroniła Capitolium przed atakiem Galów. Następnie na Wzogórzu Kapitolińskim w jej świątyni otwarto mennicę i prawdopodobnie stąd też wzięła się nazwa pięniędzy, "moneta". Według innej interpretacji przydomek miał brzmieć "mineta".
  • Junona Sospita - Junona Zbawczyni, patronka państwa, miała swoją świątynię na Forum Holitorium w Rzymie. Obchodziła swe święto 1 lutego.
  • Junona Curitis lub Junona Quiritis - opiekunka włócznikow i Kwirytów. Była jedynym bogiem, którego czczono w każdej z 30 kurii, wielbili ją żolnierze i administratorzy. Miała świątynię na Campus Martius.
  • Junona Lucina - bogini światła i narodzin, także "oświecenia", opiekunka kobiet w ciąży i rodzących. Świątynia znajdowała się między innymi na Eskwilinie.
  • Junona Lutowa - February Juno to patronka kobiet i osób zakochanych czczona 14 lutego

Historia Walentynek i Święty Walenty

Dziś o Walentynkach wie każdy, nawet dzieci z przedszkola. Przed nimi zakochani mogli się cieszyć sobótką lub „kupałą” w Dniu Przesilenia Letniego w czerwcu, jednak to właśnie ten jeden lutowy i zimowy dzień przyjęło się nazywać Dniem Zakochanych. Dzień 14 lutego ludzie wysyłają do swoich ukochanych isympatii kartki, wiersze, drobne upominki. Często na wyznanie uczuć tego dnia decydują się osoby na co dzień nieśmiałe, podpisując kartkę lub wiersz tajemniczą formułką - „Twój Walenty” bądź „Twoja Walentynka”. Niektórzy nie podpisują się w ogóle. Można się poważnie zastanowić, skąd tak naprawdę wziął się ten zwyczaj, tak bardzo popularny we współczesnym świecie. W końcu fakt, że święty Walenty jest patronem nie tylko osób zakochanych, ale chorych na padaczkę i podagrę, wiele nam nie mówi, a wręcz może zniechęcać. Wszyscy już znamy Walentynki ale warto wiedzieć kim był ich patron Święty Walenty. W tradycji chrześcijańskiej odnajdujemy informacje o co najmniej trzech Świętych o imieniu Valentine lub Valentinus. Jedna z legend mówi o duchownym, który przeciwstawił się rozkazowi Imperatora Rzymu Klaudiusza II-ego zakazującego udzielania ślubów młodym mężczyznom, jako że według doradców Klaudiusza, nieżonaci mężczyźni byli lepszym żołnierzami. Za to nieposłuszenstwo duchowny Walenty został skazany na śmierć. Inna historia mówi o młodym człowieku, który skazany za pomoc prześladowanym chrześcijanom, sam został skazany na śmierć. Z więzienia wysłał swojej ukochanej list z podpisem 'From Your Valentine' (podpis używany do dzisiaj na walentynkach w języku angielskim). Termin tego święta pokrywa się z początkiem święta wiosny w starożytnym Rzymie i istnieją przypuszczenia, że jest to święto mające na celu zastąpienie pogańskiego święta wiosny (Lupercalia) i łacińskich obchodów Fauna - boga upraw. O ile w europie zachodniej i południowej walentynki obchodzone są od czasów średniowiecza, u Słowian dniem zakochanych była raczej Noc Kupały (Sobótka) obchodzona w czasie letniego przesilenia, a więc w nocy z 21 na 22 czerwca. I dopiero w latach 90-tych XX wieku Walentynki zyskały większą popularność za sprawą amerykanizacji.

 

Historia Walentynek, podobnie jak dzieje większości świąt, obchodzonych w naszej kulturze, wywodzi się z prastarego, pogańskiego zwyczaju, który następnie został zaadaptowany przez chrześcijaństwo. W starożytnym Rzymie dzień 14 lutego był wigilią Lupercaliów - świąt ku czci Fauna - bóstwa płodności, mitycznego opiekuna trzód i zbiorów. W dniu Lupercaliów młodzi mężczyźni losowali panny, które zostawały ich partnerkami na czas uroczystości. Losowanie polegało na tym, że dziewczyny wrzucały do skrzynki swoje imiona, a chłopcy je losowali. Według tradycyjnego przekazu dziewczyny poza własnymi imionami na losach wpisywały także krótkie wiadomości miłosne. Przy jaskini, w której według legendy wilczyca wykarmiła założycieli Rzymu - Remusa i Romulusa, odprawiano tego dnia specjalny rytuał, który nam wydałby bardzo niesympatyczny - podczas jego trwania zabijano psa oraz kozły, których krwią znaczono czoła dwóch chłopców. Obchody tego święta przejęły od Rzymu państwa takie jak Galia i Brytania. Jednak po upadku Rzymu tradycja ta stopniowo odeszła w zapomnienie. Pomogło jej w tym wprowadzenie chrześcijaństwa, które we wczesnym średniowieczu wyparło starożytne tradycje pogańskie oraz zakaz prawny, wydany przez papieża Galazjusza, który w 496 roku zabronił świętowania Luperkaliów.

 

Jednak nowemu porządkowi zawsze trudno jest wyprzeć stare tradycje, zakorzenione w kulturze od setek lat, dlatego zwierzchnicy Kościoła postanowili zrobić w przypadku tego święta to, co zrobiono z innymi ważnymi dla lokalnych kultur świętami - nadać im chrześcijańską interpretację, czyli pozostawić ów dzień świętem, jednak już nie świętem na cześć świętego pogańskiego bóstwa, ale chrześcijańskiego świętego. Idealnym kandydatem okazał się biskup Interamny, męczennik, zgładzony przez cesarza Klaudiusza - święty Walenty. Święty Walenty zginął za swoją wiarę, kiedy, podobnie jak wielu pierwszych chrześcijan, odmówił wyrzeczenia się jej, jednak, prawdopodobnie po jego śmierci pojawiło się wiele legend i historii, wyjaśniających dlaczego to właśnie patronuje zakochanym. Być może, jak w każdej legendzie jest nich ziarenko prawdy, a być może nic, jako że pierwsi męczennicy chrześcijańscy rygorystycznie żyli w celibacie i wyrzekali się miłości będąc raczej wzorem Agape - miłości do Bóstwa niźli miłosnego życia małżeńskiego.

 

Cała historia walentynek zatem rozpoczyna się, a jakże, 14 lutego bo tego dnia w starożytnym Rzymie już podobnież 800 lat przed Chrystusem obchodzono święto ku czci świętej Bogini i Matki Bożej Junony. Bogini Junona była rzymską boginią kobiet oraz małżeństw, Matką Rodziny. Zresztą, według najstarszych podań, obchody święta miłości nie są do końca związane tylko z Junoną jako prastarą Matką Bożą. Samo święto bogini wypada podczas pradawnego święta luperkaliów. Czym są w swej istocie luperkalia? Dnia 15 lutego obchodzono święto poświęcone świętemu Bóstwu Faunowi, bogowi przyrody, a w Grecji jego odpowiednikowi – Bahusowi, związane z cyklem budzącej się do życia przyrody. W tym czasie ludzie bawili się i weselili na wiele sposobów, bo prawdziwa religia jest radością i nie wyklucza rozkoszy. Jednym z nich było tzw. „wybieranie imienia” - podczas pierwszego dnia świątecznego cyklu, na skrawkach papieru pisano imiona wszystkich rzymskich dziewcząt. Potem skrawki te lądowały w słoiku, z którego imię dziewczyny wyciągał kolejny młody chłopak, a jak wiadomo podobny zwyczaj można zaobserwować podczas Andrzejek – kartki z imionami chłopców wkłada się pod poduszkę, a następnego dnia wyciąga się jedną, na której ma być podobno napisane imię przyszłego męża dziewczyny. Od tej chwili, połączona w taki sposób para, musiała ze sobą przebywać przez cały czas trwania święta. Czasami te dziwne dla współczesnych swaty zaowocowały wzajemną miłością, a później małżeństwem. Jednak nie wszystko może układać się zbyt dobrze – szczególnie w momencie, gdy w sprawy miłości miesza się polityka.

 

Święty Walenty

 

Święty Walenty - patron zakochanych oraz umbryjskiego miasta Terni, oddalonego o 100 km od Rzymu, w którym przyszedł na świat w roku 175 i wedle niektórych opinii od początku był kojarzony z miłością ekumeniczną, międzywyznaniową. Wszystko za sprawą jednego epizodu, o którym wspomina legenda. Mianowicie Walenty jako pierwszy pobłogosławił miłości między pogańskim legionistą a młodą chrześcijanką. W ślad za nimi wielu również zapragnęło otrzymać takowe błogosławieństwo z rąk tego świątobliwego biskupa, bo - jak głosiła wieść gminna - przyjęte z jego rąk gwarantowało długie i szczęśliwe życie małżeńskie, pełne wzajemnej miłości i bez zdrad. Jednak niedługo świątobliwi Rzymianie cieszyli się obecnościa biskupa. Podczas trwających w Rzymie prześladowań wyznawców Chrystusa  na przełomie II i III wieku Święty Walenty został uwięziony, a później bity i sponiewierany wywieziony za miasto, by uniknąć buntu ze strony wierzących. Tam go zabito i pochowano na otwartym cmentarzu w odległości 2 mil od via Flaminia w Rzymie. Jednak po pewnym czasie trzej wierni uczniowie Walentego odnalaźli miejsce pochówku swego mistrza, wydobyli ciało i przewieźli do Terni, gdzie wystawili mu godny go nagrobek. Znacznie później wierni miasta Terni, gdzie święty sprawował posługę biskupią, złożyli swemu patronowi hołd wznosząc na tym miejscu wystawną bazylikę. W 1630 roku zakończono przy niej prace budowlane, a nowy kościół pobłogosławił ówczesny biskup Terni Cosimo Mannuci. W czasie ekshumacji prochów odnaleziono umieszczoną pod głównym ołtarzem marmurową arkę, w której znajdowała się mała ołowiana skrzynka ze szczątkami Św. Walentego. Dziś relikwie biskupa przechowywane są w srebrnej urnie pod ołtarzem bazyliki. Można zobaczyć tam także kryptę, gdzie znajdował się grób świętego i mała kaplica. Znajduje się tam również marmurowa skrzynka z prochami ciał uczniów Św. Walentego.

 

Legenda przekazuje, że Walenty zginął 14 lutego 273 roku - w kalendarzu rzymskim w tym dniu obchodzono święto urodzaju oraz przyrzeczeń małżeńskich. Jednak w 900 roku stare pogańskie święto 14 lutego zmieniono na święto obietnic miłości, któremu patronuje Św. Walenty na pamiątkę licznych cudów, jakie dokonywały się przy jego grobie - i świątobliwego, oddanego miłości życia, jakie wiódł. Od tego czasu każdego roku w bazylice noszącej imię Świętego Patrona Zakochanych odbywają się obchody tego święta. W dniu 14 lutego przy grobie Św. Walentego gromadzą się pary narzeczonych przybywające licznie z terenu całych Włoch, i zza granicy, by uroczyście wymienić obietnicę miłości. W uroczystej ceremonii przyrzeczeń biorą udział także jubilaci świętujący  25-lecie lub 50-lecie pożycia małżeńskiego - oni odnawiają obietnicę kontynuowania wspólnego życia we wzajemnej miłości. I w ten sposób wśród chrześcijan na zawsze pozostała żywa pamięć o Świętym Walentym jako patronie miłości i zakochanych, a podobno cuda w miłości zdarzają się przy jego grobie do dziś.

 

W Polsce św. Walentego wzywano od wieków jako obrońcę przed dżumą, epilepsją, podagrą, chorobami nerwowymi i umysłowymi. Nie bez racji, w końcu stan zakochania to według medycyny stan chorobowy. Św. Walenty jest w Polsce nadal patronem pszczelarzy i podróżników oraz miasta Bieruń Stary, gdzie jest kościół pod jego wezwaniem, przestał jednak być głównym patronem ziemi przemyskiej. Tam posłuchano Watykanu, choc obrazy ze św. Walentym wiszą nadal w wielu kościołach w Polsce. Święty przedstawiany jest na nich zazwyczaj jako kapłan w ornacie z kielichem w lewej dłoni, a mieczem w prawej, i czasem jako biskup uzdrawiający chłopca z padaczki. Taki cudowny obraz widać wśród wot w kościele w Futomiu. Pozostały też liczne relikwie św. Walentego na Jasnej Górze, w Kościele św. Floriana w Krakowie, w poznańskiej farze, w kościele pobernardyńskim w Lublinie, w farze w Chełmnie oraz w kościele w Rudach Wielkich. Co Kościół ma robić z tym wszystkim, oddać relikwie do muzeów, by tam pielgrzymowali młodzi, a jego samego pozostawić mediom, czy może pozwolić, by stał się globalnym Erosem?

Walenty był na pewno obywatelem rzymskim o starożytnym imieniu, pochodzącym od przymiotnika valens, czyli „silny, zdrowy”. O św. Walentym męczenniku, kapłanie rzymskim ściętym 14 lutego 269 za cesarza Klaudiusza Gockiego, wiadomo tylko tyle, że mimo zakazu cesarza, zabraniającego zawierania małżeństw w związku z poborem do wojska, a małżeństwo zwalniało ze służby, udzielał potajemnie ślubów chrześcijanom z poganami i za to ukarano go śmiercią. Prócz niego w spisie męczenników Martyrium Romanorum pod datą 14 lutego wymienieni są jeszcze dwaj męczennicy o tym samym imieniu, o których nic bliżej nie wiadomo poza tym, że jeden z nich był biskupem ściętym za wiarę w italskim mieście Terni, a drugi żył w północnej Afryce i też zginął z rąk pogan. Tak więc w sumie miało być trzech Walentych męczenników. Dlatego papież Gelaziusz I w roku 496 ustanowił ten dzień dniem św. Walentego męczennika za wiarę. Tysiąc lat później, w 1496 roku, papież Aleksander VI ustanowił go patronem zakochanych.

 

Wydawało się, że tak już zostanie w Kościele, lecz w 1969 roku papież Paweł VI zniósł powszechne święto św. Walentego, uznając go za postać legendarną, podobnie jak św. Jerzego, którego smok okazał się niehistoryczny. Po świętych Walentych pozostały jednak kości jako relikwie rozrzucone po całej Europie. Znaleźć je można nawet w kościele karmelitów w Dublinie, dokąd w 1836 roku papież Grzegorz XVI przekazał je z rzymskich katakumb św. Hipolita, wraz z flakonem krwi świętego. Nawet fakt, że relikwie św. Walentego wykradziono z kościoła w Terni we Włoszech, gdzie powróciły dopiero po 24 latach, w 2003 roku, nie osłabił kultu. Wiara zwyciężyła, a co roku pary w Terni składają i odnawiają śluby dozgonnej miłości. Relikwie po św. Walentych są też w Balzan na Malcie, w Kościele bł. Dunsa Szkota w Glasgow, w Katedrze św. Stefana w Wiedniu oraz w Roquemaure we Francji. Najwięcej jest ich jednak w Polsce, gdzie obchody dnia św. Walentego także już od dawna wymknęły się spod kontroli Kościoła, przybierając iście dionizyjski charakter. We wspomnianym Roquemaure od 1889 roku w pierwszą sobotę po św. Walentym ludzie przebrani za księży i zakonnice obchodzą pocałunkami „Święto całowania”. W miasteczku tym jest też winiarnia w piwnicy pod wezwaniem świętego. Natomiast w mieście St. Valentin w Austrii co roku 14 lutego każdej pobierającej się parze władze fundują pokaźną sumkę „na dobry początek”, pannie młodej bukiet oraz przejazd dorożką.

Skąd Pochodzą Walentynki

Nie mają wiele wspólnego ani ze świętym Walentym, ani z dziedziną, której patronuje, czyli chorymi – chyba że miłość uznamy za chorobę. Przynajmniej od XIII wieku Walentynki, czyli dzień świętego Walentego, jest świętem wszystkich zakochanych na całym świecie. Świętych Walentych było kilku, a historycy do dziś nie mogą się zgodzić, czy to byli różni ludzie, czy jeden i ten sam człowiek. W każdym razie legenda głosi, że św. Walenty był księdzem żyjącym w trzecim wieku naszej ery w Rzymie, za panowania cesarza Klaudiusza II. Władca ten zabronił swoim żołnierzom wstępować w związki małżeńskie bo jego zdaniem nieżonaci mężczyźni byli lepszymi żołnierzami. Ksiądz Walenty – jeszcze wówczas nie święty, ale już słynący jako wyjątkowo pobożny i mądry człowiek, do tego obdarzony mocą uzdrawiania - sprzeciwił się woli cesarza i potajemnie dawał śluby wojownikom i ich wybrankom. Oczywiście spotkała go za to śmierć, ale wdzięczni za usankcjonowanie uczucia młodzi ludzie potajemnie zaczęli świętować dzień śmierci Walentego jako dzień miłości.

 

Inna wersja głosi, że śmierć Walentego z miłością nie miała nic wspólnego. Święty uzdrowił ze ślepoty córkę jednego z dostojników cesarskich, co sprawiło, że ten z całą rodziną nawrócił się na chrześcijaństwo i za to cesar Klaudiusz kazał go zabić. Według kolejnej wersji Walenty był młodym chrześcijaninem, który pomagał prześladowanym współwyznawcom – jednak został na tym przyłapany i skazany na śmierć. Z więzienia wysłał list do ukochanej dziewczyny, wyznając jej miłość i podpisując się „Twój Walenty”. Być może jednak samo święto zapożyczyło od Walentego tylko nazwę, by ukryć jego pogański charakter – bo są i takie teorie dobrze udokumentowane naukowo. W okolicach naszego 14 lutego starożytni Rzymianie obchodzili Święto Wiosny – Luperkalia - oraz oddawali cześć bogom upraw, w szczególności Faunowi. Wszędzie odbywały się radosne i dość frywolne zabawy ku czci wiosny i budzącej się do życia przyrody – a stąd do wyznań miłosnych było już niedaleko. I tak kościół katolicki do pogańskich obchodów dodał tylko swojego świętego. Z kolei Brytyjczycy, którzy uważają to święto za własne pewnie dlatego, że rozsławił je na cały świat sir Walter Scott, twierdzą, że 14 lutego to dzień, kiedy na Wyspach Brytyjskich ptaki zaczynają łączyć się w pary. Ludzie po prostu idą za ich przykładem.

 

Jak by nie wyglądała prawda – Walentynki są obchodzone w południowej i zachodniej Europie od średniowiecza. Europa północna i wschodnia, czyli my, dołączyła do walentynkowego grona stosunkowo późno. Po pierwsze dlatego, że u nas o wiośnie 14 lutego jeszcze nie słychać, więc romantyczne myśli też nikomu nie przychodzą do głowy. Po drugie dlatego, że mieliśmy swoje święto zakochanych – i była to Noc Kupały, noc z 21 na 22 czerwca. W przedwojennej Rzeczypospolitej na kresach wschodnich dodatkowym dniem zakochanych były Kaziuki, czyli dzień  Świętego Kazimierza przypadający 4 marca – i właśnie wtedy wyznawało się uczucia wybrance lub wybrankowi serca, ofiarowując mu specjalnie upieczony piernik z romantyczną rymowanką. Walentynki przywędrowały do nas stosunkowo późno razem z kultem świętego Walentego z Bawarii i Tyrolu, a popularność tak naprawdę zyskały dopiero w latach 90 – tych ubiegłego wieku.

 

Dzień 14 lutego był w dawnym Rzymie dniem świętej Bogini Junony, patronki małżeństw, i wigilią Luperkaliów, święta ku czci Boga Faunusa, który był bóstwem płodnościowym i królem starożytnych Aborygenów w Lacjum, synem Picusa (Dzięcioła!) oraz wnukiem patrona zasiewów Saturna. Bóg Faunus miał być opiekunem bydła i jego rozrodu. Jego imię pochodziło od Qui favet (Ten, który sprzyja), choć był to eufemizm, by go udobruchać, jako że Faunus bywał groźny i straszył, pohukując w lesie. Luperkalia obchodzono procesją bractwa Luperków, którego członkowie, półnadzy młodzieńcy, przybrani tylko w kozie skóry, bili napotkane kobiety rzemieniami zrobionymi ze skóry złożonego w ofierze kozła. Był to rytuał mający wzmóc płodność kobiet, użyczaną im przez kozłonogiego Faunusa. W wigilię Luperkaliów, w dzień Bogini Matki Junony, rzymskie panny pisały swe imiona na kawałkach sukna wkładanych następnie do naczyń. Młodzieniec, który wyciągnął kawałek tkaniny z imieniem dziewczyny, miał jej towarzyszyć nazajutrz podczas święta. Tę erotyczną loterię zniósł dopiero inkwizycyjny papież Gelazjusz I, gdy ogłosił Walentego świętym i kazał rzymskim młodzianom losować imiona świętych patronów, do których mieli zanosić modły sublimujące faunie libido.

 

Luperkalia jednak, pomimo papieskich krucjat zwyciężyły i obecnie na całym świecie młodzież 14 lutego biega po znajomych i sympatiach, a czasem i po ulicach, choć na szczęście bez biczy. W związku z tym pogańskim rodowodem w dzień byłego św. Walentego możemy wznieść okrzyki: „Walenty bez pięty to faun nieugięty!” oraz „Noc świętego Walentego to wigilia fauna twego!”. Tak więc, faunie, czyń swoją powinność, a Bóg Ojciec Twój, Jupiter cię błogosławi i ma w opiece, nawet kiedy świętego męczennika udajesz. Jest jednak wyjście, które może przywrócić Walentemu utracone miejsce w Kościele chrześcijańskim. Otóż istnieje podanie, że w 1430 roku husyci zabili w Jankowicach koło Rybnika pewnego księdza Walentego, a na miejscu jego śmierci i pochówku trysnęło źródło bijące do dziś. Rzecz należy sprawdzić i wystąpić o beatyfikację, a następnie o kanonizację. Wieczerzając wz wybranką czy wybrankiem 14 lutego po zmierzchu wypowiedzmy zatem staropolskie, sakramentalne: Rżnij Walenty! Bóg się rodzi!

Walentynkowe Wróżby


Jeśli miłość - to i wróżby


A tak przynajmniej sądzili ci, którzy wymyślili Walentynki, komponując od razu do nich zestaw walentynkowych wróżb. Oto niektóre z nich:

 

1. Ptaki

Należy ich wypatrywać z samego rana, zaraz po obudzeniu, w same Walentynki. Pierwszy zobaczony rano ptak będzie świadczył o tym, za kogo wyjdzie się za mąż. Wróbel oznacza meżczyznę biednego, ale kochającego i szczęśliwy związek. Rybitwa bądź mewa - oznacza męża marynarza. Skowronek - że będzie to mężczyzna mieszkający na wsi, a szczygieł - że będzie to prawdziwy milioner. Ten zwyczaj zachował się w trochej innej formie do dzisiaj. W języku angielskim istnieje powiedzenie „To wear one's heart on a sleeve” dosłownie znaczy nosić „swoje serce na rękawie.” W jezyku polskim oznacza to to samo co powiedzenie - „Nosi serce na dłoni”. Niektórzy wierzyli, że przyszłość kobiety zależy od tego co zobaczy ona w Walentynki. Jeżeli zobaczyła przelatującego jej nad głową drozda, oznaczało to, że wyjdzie za mąż za marynarza. Jeśli to był wróbel – jej mężem będzie biedak, ale będzie bardzo szczęśliwa w tym związku. Szczygieł oznaczał milionera i życie w dostatku. Większość z powyższych zwyczajów miało być dobrym znakiem na przyszłość i gwarantować ślub z wybranym kawalerem.

2. Jabłka

To doskonała wróżba jeśli chcesz się dowiedzieć, komu z nadskakujących Ci osób płci przeciwnej naprawdę na Tobie zależy. Przygotuj sobie listę imion tych osób i jedno dorodne jabłko. W tej samej chwili zacznij wyliczać imiona i zakręć jabłkiem. Imię, które wymienisz w momencie, kiedy jabłko przestanie się obracać, będzie imieniem tego właściwego człowieka.

 

3. Świece na wodzie

Tu sprawa jest bardziej skomplikowana: musicie mieć dwie połówki orzecha włoskiego, dwie tortowe świeczki i miskę z wodą. Na dnie obu połówek należy na środku parafiną przykleić świeczki, zapalić je i puścić na wodę. Jeśli łódeczki będą płynąć obok siebie, a świece palić się równym płomieniem - wasz związek będzie idealny. Jeśli popłyną w różne strony to parze grozą problemy. Gdy jedna świeczka zgaśnie oznacza to, że jedno z pary zdecyduje się na zerwanie.

 

Miłosna Magia i Tantra

 

Walentynki to nie tylko szansa dla osób nieśmiałych, czy osób w stałych związkach, które w ten dzień chcą w jakiś sposób szczególnie uczcić ten dzień. To również pewnego rodzaju druga szansa, na odnowienie lub odbudowanie związku, albo też po prostu możliwość otworzenia się na otaczająca nas miłość. We wszystkich tych przypadkach istnieją odpowiednie magiczne czy tantryczne rytuały, które mają pomóc, bądź to w odnalezieniu drugiej połówki, bądź odnowienia znajomości. Nie zaszkodzi przyjrzeć się paru rytuałom miłosnym, które, według internetowych źródeł, pomogą znaleźć prawdziwą ljubow, jak mawiają Rosjanie. Rytuał na przywołanie miłości, rytuał polecany przez astrologów, polega głównie na gorącym pragnieniu poznania i podświadomym wysyłaniu z serca, przez dłonie i trzecie oko energii w stronę wybranka, tudzież wybranki. Inne wróżby walentynkowe mają wiele wspólnego ze starymi zwyczajami, zresztą w ten dzień mogą doskonale sprawdzić się dobrze znane wróżby andrzejkowe, chociażby z laniem wosku. Wybór, jak spędzić ten dzień, zależy od naszej inicjatywy i pomysłowości. Wróżby mogą sprawdzić się doskonale, ale pamiętajmy, że tym, co chcemy osiągnąć tego dnia, jest uszczęśliwienie najbliższej nam osoby. Dlatego warto poznać parę sprawdzonych pomysłów na Walentynki i później zabarwić je naszą indywidualną inicjatywą. W końcu każdy człowiek jest inny.

 

Ten rodzaj magii czy tantry, który zwiemy magią miłosna liczy sobie chyba tyle lat, ile rodzaj ludzki. Pamiętajcie tylko, że skutek zależy nie tyle od samych czarów, co od chęci czarującego. Mieszkanki Północnej Afryki sprowadzały swoich niewiernych kochanków w następujący sposób: wyszukiwały i wykopywały korzeń omamu wielkiego, rozcierały go i mieszały ze skórka pomarańczową i odrobiną ambry. Potem przy świetle czerwonej świecy pisały imię kochanka czerwonym atramentem na kawałku papieru, który następnie paliły. Popiół razem z puklem włosów ukochanego, nitka z jego ubrania i dwiema figurkami ze słomy, przedstawiającymi mężczyznę i kobietę wkładały do pudełka. Pudełko owijały siedmioma czerwonymi wstążkami z siedmioma mocnymi węzłami, a potem stawiały na siedem dni w ciemnym, spokojnym miejscu i po siedmiu dniach wysyłały do niewiernego kochanka. Po dalszych siedmiu dniach kochanek powinien wrócić.

 

Wyznawczynie Santerii, a jest to religia afrokubańska, chcąc powrotu ukochanego mężczyzny, wydrążają korzeń lilii i napełniają go olejem do lamp. Do oleju dodaje się knot uprzednio zanurzony w nasieniu tego mężczyzny i symbolizujący jego męskość, zatem platoniczne uczucia nie mają tu szans. Tak zrobiona lampa powinna się palić codziennie przez godzinę, od 9 wieczorem, a wkrótce mężczyzna bez oporów podda się woli takiej uroczej czarownicy. Według Kubańczyków najskuteczniejszym sposobem jest wydrążenie dyni i włożenie do niej pięciu pazurów koguta, jednego jaja, majeranku, niewielkiego przedmiotu należącego do ukochanego, kawałka papieru z jego imieniem i polania tego wszystkiego wodą kolońską. Następnie należy trzy razy napluć do środka dyni i na dziesięć dni położyć ją pod obrazem  lub posążkiem kubańskiej bogini miłości Oshun, a potem wrzucić do rzeki. Opierający się kochanek wkrótce wróci.

 

Jeśli jednak owe czary nie poskutkują – bo to również może się zdarzyć – zawsze można spróbować sprowadzić męki na niewiernego, wbijając igły w cytrynę i wykrzykując głośno jego imię. Można spróbować wbijania igieł  w figurkę z wosku – ale wtedy do wosku trzeba dodać szczyptę spalonych włosów mężczyzny, by podziałała. A gdyby i to nie poskutkowało – warto spróbować przynajmniej złagodzić swoje męczarnie nieodwzajemnionej miłości. Nocą, kiedy księżyca ubywa, rozpalić ognisko lub ogień na kominku i myśląc o byłym kochanku rzucić w tańczące płomienie garść suszonej werbeny.

 

Kartka Walentynkowa

Jak widać zwyczaj takiego wyrażania swoich uczuć sięga jeszcze wczesnych lat chrześcijaństwa, ale ma też w sobie element świętej tradycji pogańskiej. W dzisiejszych czasach, wszystko wygląda nieco inaczej: misie, kwiaty, ale również nieśmiertelne kartki pocztowe i wiersze miłosne. Pierwszy taki wiersz historycznie znany i opracowany w dzień św. Walentego (1415 roku) przesłał swoje żonie uwięziony w Tower of London książę orleański – Karol. Jednak zanim wiersze stały się popularne, a zaraz po nich kartki pocztowe, zakochani radzili sobie na różne inne sposoby. Współczesne zwyczaje walentynkowe zaczynają się od księcia Karola. Wiersze, które pisał, a właściwie pierwsze historycznie znane prawdziwe walentynki są do dziś wystawione wśród innych królewskich dokumentów w British Museum. Kwiaty, w charakterze prezentu z okazji Dnia Zakochanych, pojawiły się niecałe dwieście lat później. Początek tego zwyczaju miał miejsce znowu na dworze królewskim. Córka Henryka IV urządziła przyjęcie z okazji Walentynek. Tego dnia wszystkie panie otrzymały kwiaty od mężczyzn, których wybrano na ich partnerów. Trochę później karierę zrobił dzisiejszy symbol Dnia Zakochanych – kartka walentynkowa.


Już w XVII wieku idea kartki wysyłanej osobie, którą skrycie się kochało, była dość popularna. Jednak te siedemnastowieczne kartki miały wadę – były bardzo duże i ręcznie robione. Rewolucja w sposobie produkcji kartek walentynkowych miała miejsce dopiero w początkach XIX wieku. Drukarnie rozpoczęły wytwarzać kartki z wersami wierszy bądź rysunkami odpowiednimi dla Dnia Zakochanych.


Rozwojowi tego zwyczaju sprzyjał też spadek cen pocztowych, a co za tym idzie, upowszechnienie usług pocztowych i samego wysyłania kartek do osoby, którą oczarowała nadawcę. We Francji zwyczaj posyłania kartki z okazji Dnia św. Walentego za bardzo się nie przyjął. Zamiast tego Francuzi wysyłają bukiety kwiatów w ramach „walentynki”, wieczór spędzają ze swoimi połówkami w teatrach lub restauracjach. W Anglii zwyczaj nie podpisywania kartek walentynkowych zakorzenił się najbardziej. Zakochani nie podpisują kartki nawet zwrotem „Twój Walenty” - pozostawiają tylko maleńki znaczek, który może zdradzić adresatowi kto był nadawcom kartki. W USA wysyła się kartki wszystkim, których darzy się sympatią. Kartkę pocztową z walentynką może dostać nie tylko dama serca określonego chłopaka, ale również jego siostra, koleżanka, kuzynka. Tak samo jak miłość, liczy się przyjaźń i walentynki mają także ten wspaniały wymiar pielegnowania przyjaźni i zażyłości.

 

Jeśli kochasz – Napisz!

Sama tradycja wysyłania kartek Walentynkowych wywodzona jest z XVIII w., gdy powszechnie wymieniano się ręcznie robionymi kartkami zdobionymi koronka i wstążeczkami. Tradycja narodziła się w Anglii, ale szybko trafiła do amerykańskich kolonii. Prawdziwy przemysł związany z tym świętem zaczął działać od 1865 r., gdy jeden z amerykańskich przedsiębiorców rozpoczął przemysłową produkcję kartek Walentynkowych. W dobie komunikacji za pomocą internetu coraz częściej wysyłamy kartki walentynkowe pocztą elektroniczną. Ostatnie lata to również życzenia przekazywane za pomocą telefonów komórkowych - SMS-y, MMS-y czy po prostu fragmenty miłosnych przebojów trafiają dziś do bardzo licznych odbiorców. Jednak popularność tradycyjnych karte nie maleje - w niektórych stanach USA własnie walentynkowe życzenia stanowią 20-25 procent poczty wysyłanej przez cały rok - jest ich znacznie więcej niż kartek świątecznych. W Anglii i USA Dzień Zakochanych przybrał znany nam dzisiaj kształt - romantycznego święta pełnego serduszek, czekoladek, sentymentalnych kartek i pocałunków podczas nastrojowych kolacji przy świecach. Co ciekawe - mimo zdecydowanie seksualnych podtekstów pogańskich Lupercaliów, obecnie duża część obchodzących Walentynki mówi, że stosowniejszą formą uczczenia tego dnia jest okazywanie miłości w sposób bardziej romantyczny i platoniczny, przyjacielski. Według amerykańskich badań ponad 60 procent obchodzących Dzień Zakochanych zamierza spędzić romantyczny, niezapomniany wieczór zakończony jedynie namiętnym pocałunkiem.

 

CHEŁMNO - Polska Stolica Zakochanych

Niewiele osób wie, że Polska ma swoją stolicę zakochanych. Jest nią Chełmno – niewielkie miasteczko niedaleko Bydgoszczy. Od paru wieków w chełmińskiej Farze przechowywane są relikwie Świętego Walentego. Relikwiarz, w którym znajduje się cząstka głowy świętego został wykonany w Toruniu przez Wilhelma de Lassensy w 1630 roku jako wotum wdzięczności starościny Jadwigi z Czarnków Działyńskiej, za pomoc w uzdrowieniu. Właśnie relikwie patrona zakochanych podsunęły chełminianom pomysł na ożywienie pamięci o świętym oraz na szczególne uczczenie Walentynek. Już od kilku lat w Chełmnie odbywają się w tym dniu koncerty, występy artystyczne, konkursy i pokazy sztucznych ogni. Główną atrakcją jest barwny przemarsz ulicami miasta z orkiestrą dętą, układanie wielkiego walentynkowego serca na rynku a także przygotowane specjalnie na te dzień przez miejscowe cukiernie słodycze w kształcie serca. "Wypieki te stanowią dodatkowy element uzupełniający promocję Chełmna jako "Miasta Zakochanych” oraz relikwii św. Walentego i mają być dostępne nie tylko z okazji Dnia Zakochanych, ale również przez cały rok, jako charakterystyczny wyrób właśnie dla Chełmna." - czytamy na stronie poświęconej obchodom Walentynek w Chełmie. Z roku na rok obchody te stają się coraz bardziej popularne i przyciągają coraz większą liczbę turystów. Być może za jakiś czas obchodzenie Dnia Zakochanych w Chełmie będzie dla Polaków takim samym symbolem romantyzmu jak dla Amerykanów walentynkowa kolacja w restauracji z widokiem na Empire State Building!

 

Wierszyki na Walentynki

 

Nie na rok, nie na dwa, lecz NA ZAWSZE z Toba ja!

W Walentynki
piękny świat, więc Ci życzę uroczyście:
Żyj przynajmniej dwieście lat - ze mną, oczywiście!

Gdyby księżyc umiał mówić, gdyby odgadł myśli me,
To na pewno by wypaplał, jak ja mocno kocham Cię.

Będę patrzył w Twoje oczy I całował usta Twe,
I dziękował będę Bogu, Że Ty ciągle kochasz mnie!

Dzień świętego Walentego
To dzień dobry dla każdego!
W tym dniu wszyscy to wyznają,
Że chcą kochać i kochają!

Serce moje nie kłamie, lecz bardzo mocno bije.
Ciebie jednego(ą) kocham, dla ciebie jednego(-ej) żyje.

Dużo pisać by się chciało, ale czasu bardzo mało.
Piszę zatem, węzłowato: Kocham Ciebie - co ty na to?

Dwie drogi się schodzą w gościniec żywota:
Pierwsza - to jest miłość, druga - to tęsknota.

Dzień jest wyjątkowy, bo Walentynkowy,
Zatem szepnę Ci do uszka, że Kocham Cię z całego serduszka!

Chcę ciągle marzyć, Chcę ciągle śnić,
Lecz bardziej pragnę Przy Tobie być!

Czasem nie możemy się zrozumieć,
czasem pragnę samotności.
Lecz kiedy nie ma Cię przy mnie,
wszystko wokół mnie złości.

Miłość jest jak cień człowieka,
Szkoda, kto dla niej wiek trwoni,
Kiedy ją gonisz, ucieka,
Kiedy uciekasz, to goni.
/J. Niemcewicz/

Miłość
Nie widziałam cię juz od miesiąca.
I nic.
Jestem może bledsza,
trochę śpiąca
trochę bardziej milcząca
lecz widać można żyć bez powietrza!

/Pawlikowska-Jasnorzewska/

O! gdzie miłość stawia siatki,
Nie figlujcie, moje dziatki!
Bo z miłościa figlów nie ma:
Jak was złapie, to zatrzyma!
/Aleksander Fredro/


Wiatr porwał mój list do Ciebie,
Na czerpanym papierze pisany.
Chwytają go teraz aniołowie w niebie,
Dziwiąc się, żeś taki kochany.
Na każdej karcie widnieją dwa słowa,
Wielkie, czerwone, gorące...
Ja zapisuję je wciąż od nowa,
Z wielkiej miłości tęskniąca.


Kocham w Wielu Językach

albański: Te dua

angielski: I love you

arabski: Ohiboka

bułgarski: Obiczam te

chiński: Wo ai ni

czeski: Miluji te

duński: Jeg elsker dig

esperanto: Mi amas vin

estoński: Mina armastan sind

filipiński: Mahal ka ta

fiński: Minä rakastan sinua

francuski: Je t´aime

grecki: S´agapo

hebrajski: kobieta do mężczyzny: ani ochewet otcha; mężczyzna do kobiety: ani ochew otach

hiszpański: Te quiero

holenderski: Ik houd van jou

islandzki: Eg elska thig

irlandzki: Taim i' ngra leat

japoński: Watakushi wa anata o aishinasu

litewski: Aš myliu tave

łaciński: Te amo lub Vos amo

niemiecki: Ich liebe dich

portugalski: Te amo

rosyjski: Ja ljublju tiebja

rumuński: Te jubesc

serbski: Volim te

szwedzki: Jag älskar dig

turecki: Ben sni sviyorum

węgierski: Szeretlek

włoski: Ti amo

 

Miłosna Mowa Kwiatów



Kwiaty to najstarszy i najbardziej znany symbol miłości. Ich piękno i zapach sprawiają, że są one najprostszym, a zarazem bardzo eleganckim wyrazem naszych uczuć. Warto poznać mowę kwiatów, gdyż za ich pośrednictwem możemy wiele powiedzieć ukochanej osobie - na przykład pokazać, że kogoś kochamy lub też zależy nam wyłącznie na przyjaźni i sympatii. Można też pokazac jaki mam charakter, czego osoba może się domyślić po rodzaju dostarczonych jej kwiatów.


Aster - uszczęśliwiasz mnie każdego dnia.

Bez - ofiaruję Ci swoją szczerą przyjaźń.

Bratek - myślę o Tobie, czekam na jakiś znak.

Chaber - nie mam odwagi, żeby porozmawiać z Tobą.

Chryzantema biała - stara miłość nie rdzewieje.

Chryzantema żółta - już Ci nie ufam.

Dalia - dlaczego mnie odrzucasz?

Fiołek - oznacza skromność.

Frezja - uznanie i radość.

Goździk - kocham Cię, naprawdę!

Goździk biały - moje uczucia są szczere.

Goździk czerwony - gorące podziękowania.

Goździki (wielobarwny bukiet) - oznaka odmowy.

Groszek - tęsknię za Tobą- szkoda, że bez wzajemności.

Hiacynt - żyję dla Ciebie, ale jak mnie odrzucisz nie będę płakać.

Irys - uwierz mi proszę!

Jaskier - Ty niewdzięcznico!

Jaśmin - czy zechcesz być kiedyś moja naprawdę?

Jemioła - zrobię wszystko, żeby Cię zdobyć!

Kaczeniec - smutno mi bez Ciebie.

Kaktus - ostrzeżenie.

Kalina - nie mogę się doczekać, kiedy mnie pocałujesz.

Koniczyna - może z innym będziesz szczęśliwsza?

Konwalia - jesteś piękna.

Krokus - oznacza radość.

Lewkonia - jeśli mnie nie chcesz, to po prostu powiedz.

Lilia - mam wobec Ciebie poważne zamiary.

Lwie paszcze - zwróć na mnie uwagę.

Mak - zapomnijmy o nieporozumieniach.

Malwa - potrzebujemy spokoju.

Margerytka - Jesteś najpiękniejsza!

Mieczyk - będę walczyć o Ciebie.

Mięta - będę Cię miło wspominać.

Nagietek - chcę zasnąć w Twoich ramionach.

Narcyz - nie masz serca!

Niezapominajka - chcę być zawsze obok Ciebie.

Pelargonia - pragnę, abyś była szczęśliwa.

Pierwiosnek - czeka nas wspaniałe uczucie.

Piwonia - rozchmurz się, nie bądź taka nieufna.

Prymula - nie bądź nieśmiała.

Róża biała - wiem, że jesteś warta mojej miłości.

Róża czerwona - Kocham Cię ponad wszystko!

Róża żółta - odwzajemnij moją miłość.

Stokrotka - jak dobrze jest być przy Tobie.

Storczyk - oznacza zmysłowość.

Tulipan - cieszę się, jak Cię widzę.

Żonkil - pożera mnie zazdrość!

 

Walentynki na świecie

Bułgaria

14 lutego Bułgarzy obchodzą jednocześnie dzień Świętego Trifona, czyli święto wina. Dlatego na walentynkowych randkach obowiązkowy jest zwyczaj picia czerwonego wina. 

Czechy

1 maja wedle tradycji, powinno się pocałować ukochaną osobę pod kwitnącym drzewem, aby zapewnić sobie miłość i pomyślność.

Hiszpania

23 kwietnia obchodzony jest Dzień Świętego Jerzego. Mężczyźni dają kobietom róże - co oznacza miłość, a kobiety mężczyznom książki, co symbolicznie oznacza wdzięczność.

Japonia

Japonki w walentynki obdarowują wszystkich znajomych mężczyzn czekoladkami. Słodki podarunek dla ukochanego musi być przygotowany własnoręcznie.

Niemcy

Przesąd powiada, że jeśli w nocy 14 lutego przyśni się dziewczynie nieznajomy chłopak, oznacza to, że jest jej przeznaczony. Dziewczyna wyjdzie też za pierwszego kawalera, którego spotka w poranek 14 lutego.

Rosja

Zakochani na znak wiecznego szczęścia wieszają na mostach metalowe kłódki, a klucz wrzucają do rzeki. W ten sposób na wieki "topią" swoje dawne związki.

Tajwan

Mężczyźni, wręczając ukochanej osobie kwiaty, zwracają szczególną uwagę na ich liczbę. Na przykład 1 róża oznacza "jedyną miłość", 11- "ulubioną", 99 - "na zawsze", a 108 - "wyjdź za mnie".

Malezja

Atrakcję walentynkową stanowi program "więźniowie miłości", w którym pary zakuwane są w kajdanki. Wygrywają ci, którzy wytrzymują w kajdankach aż tydzień!

Walia

25 stycznia w Walii obchodzi się dzień Dydd Santes Dwynwen - patronki zakochanych, którzy ofiarowują sobie wtedy łyżeczki lub kłódki na znak zaproszenia do otwarcia serca na miłość. 

Włochy

Do Umbrii, gdzie w bazylice w Terni znajduje się grób św. Walentego, przyjeżdżają pary z całego kraju, żeby nad grobem świętego obiecać sobie, że w ciągu nadchodzącego roku wezmą ślub. 

Spędzają ci z powiek sen prezenty na walentynki?

Może zrób ukochanej(emu) coś dobrego do jedzenia.

Z najlepszymi kosmicznymi życzeniami dla wszystkich zakochanych!

                                                                 Andromeda

Licznik odwiedzin: 3925709 Ostatnia aktualizacja strony: 2014-10-20 11:39:00