Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 2539


MISA i Gregorian Bivolaru - prześladowania jogi w Rumunii

Gregorian Bivolaru - znany jako Grieg, Grig a także z prasy jako Guru urodził się 12 Marca 1952 - założyciel Ruchu Duchowej Integracji z Absolutem (the Movement for Spiritual Integration into the Absolute) znanej jako MISA. Przez wiele lat był członkiem the International Yoga Federation. W 2005, Sąd Najwyższy Szwecji zatwierdził status uchodźcy politycznego z powodu bestialskiego prześladowania Jogi i Bivolaru przez zbrodnicze faszystowsko-chrześcijańskie władze w Rumunii. Tak lider jednego z największych ruchów JOGI w Europie musiał uciekać ze swej Ojczyzny do Szwecji przed bandytami chrześcijańskiej mafii prawosławnej i jej morderczymi mackami. 

Młodość Gregoriana Bivolaru w Rumunii

Gregorian BivolaruGregorian Bivolaru urodził się w Tărtăşeşti, Ilfov County, (aktualnie Dâmboviţa County), w Romunii. Gregorian Bivolaru ukończył Szkołę Wyższą w Bukareszcie i w 1971 zaczął prowadzić swoją pierwszą grupę jogi. Securitate (Rumuńska Służba Bezpieczeństwa) rozpoczęła inwigilację Gregoriana Bivolaru z powodu jego korespondencji z Mircea Eliade, historykiem religii, filozofem i pisarzem który był uważany za "wroga publicznego"przez rumuński reżim obsadzony głównie przez ukrytych aktywistów prawosławnych, chociaż pod szyldem tzw. dyktatury proletariatu. 

W 1977 został oskarżony pod fikcyjnym zarzutem dystrybuowania pornografii, co było typowym sposobem represjonowania ludzi niewygodnych dla klik prawosławnych moralistów w barwy rzekomego komunizmu przebranych. W ramach represjonowania chrześcijańskiego, został skazany na rok pozbawienia wolności. Zwolniony pod naciskiem organizacji międzynarodowych takich jak Amnesty International z mocy amnestii ogłoszonej przez Nicolae Ceauşescu. 

Dom Gregoriana Bivolaru został przeszukany i splądrowany. Wszelka literatura, wszystkie książki jakie posiadał z zakresu filozofii Wschodu, jogi czy tantry, cała korespondencja zagraniczna - wszystko zostało zrabowane przez szubrawych chrystusowo-kościelnych dygnitarzy prawosławnych pracujących w służbie reżimu Nicolae Ceauşescu. Nawet notatki i zapiski służące do prowadzenia zajęć jogi i medytacji zostały zrabowane przez bandytów z bezpieki. 

Gregorian Bivolaru rozpoczął jednak nauczanie jogi od nowa w Bukareszcie w 1978, pod auspicjami przyjaznych jodze komunistycznych dygnitarzy z Ministerstwa Zdrowia i Stowarzyszenia Medycyny Psychosomatycznej w Bukareszcie. Nie wszyscy esbecy i dygnitarze reżimu w Rumunii byli bowiem prawosławnymi świniami o morderczych skłonnościach wobec duchowści ze Wschodu. 

Więziony za korespondowanie z Mircea Eliade i nauczanie jogi

W 1982, po fikcyjnym tak zwanym skandalu z Medytacją Transcendentalną, skandalu fikcyjnym, wszelkie kursy i treningi Jogi zostały przez prawosławną w swej istocie dyktaturę Nicolae Ceauşescu zakazane, a sale treningowe zamknięte. To samo spotkało sztuki walki, a także wszelkie duchowe praktyki jak Paneurytmia czy nawet katedry psychologii. Prawosławni bandyci w służbie reżimu rzekomo ateistycznego kontynuowali swoje średniowieczne inkwizycyjne zbrodnie. Bivolaru jednak kontynuował nauczanie jogi w warunkach działalności podziemnej, czyli nielegalnie, konspiracyjnie

Podobne problemy występowały w latach siedemdziesiątych XX wieku w Polsce, a nasilały się w latach 80-tych XX wieku za sprawą szatańskiej mafii katolickiej o nazwie "Solidarność", która atakowała i niszczyła sekcje sztuk walki, eliminowała zajęcia jogi, wszędzie gdzie macki tej zbrodniczej faszyzująco-chrześcijańskiej organizacji sięgały! 

Gregorian Bivolaru w owym czasie miał ponad 170 studentów Jogi, chociaż zagrożenie dla studentów jak i dla nauczyciela było realne. Wszyscy ci studenci jogi profesora Bivolaru byli zatrzymywani i torturowani przez prawosławną bezpiekę, przez agentów tajnych służb reżymu Nicolae Ceauşescu. Gregorian Bivolaru kontynuował jednak to zakazane, nielegalne zdaniem prawosławnych bandytów w służbie reżymu nauczanie jogi. W latach 80-tych XX wieku był śledzony przez Securitate (Bezpiekę), a jego dom był ciągle obserwowany. 

Dnia 17 kwietnia 1984 został po raz kolejny aresztowany i fikcyjnie oskarżony przez prawosławną chołotę z Securitate za rzekome spiskowanie przeciwko reżymowi Nicolae Ceauşescu. Dodatkowe dwa lata więzienia Bivolaru dostał za ucieczkę z kryminału w Rahova. 

W 1989 roku, tuż przed rewolucją w Rumunii, Gregorian Bivolaru został ponownie aresztowany, pomimo tego, że nie sformułowano nawet zarzutów przeciwko niemu. Taki kaprys miały chrześcijańskie czarne wieprzki w służbie reżymu Nicolae Ceauşescu. I nic dziwnego, bo Bezpieka często werbuje np. pedofilów, tak aby byli za bezkarność całkowicie posłusznymi agentami systemu, a wśród kleru chrześcijańskiego nawet 40 procent to zboczeńcy seksualni wszelkiej maści. 

Reżim prawosławny trzymał Bivolaru w Psychuszce

Reżim Nicolae Ceauşescu tym razem zamknął Gregoriana Bivolaru za nauczanie jogi w Szpitalu Psychiatrycznym wysokiego stopnia zabezpieczenia w Poiana Mare - miejscu używanym do "wykańczania" dysydentów z pomocą silnych dawek leków psychotropowych i posłusznych reżymowi chrześcijańskich lekarzy morderców! Inaczej mówiąc profesor Gregorian Bivolaru został skierowany na tzw. detencję sądową do Psychuszki celem wyeliminowania go ze społeczeństwa, jako psychola - za to, że ćwiczy i naucza jogę oraz medytację. Tak w mózg pieprznięci byli i jeszcze są prawosławni chrześcijanie w Rumunii. 

Bandyci chrześcijańscy z Psychuszki reżymu "rozpoznali" u Bivolaru te same objawy co u wszystkich innych więźniów politycznych i dysydentów szatańskiego reżymu: "osobowość z rozwijającą się paranoją, obsesjofobię na podłożu schizoidalnym". Same bzdury, gdyż z naukowego punktu widzenia, nie ma przesłanek do uznania istnienia jakiejkolwiek choroby pscyhicznej, a psychiatria faktycznie jest kontynuacją średniowiecznej inkwizycji

Zakłady psychiatryczne powstałe w XIX wieku służyły jedynie jako mordownie dla osób niewygodnych władzy politycznej i takimi są aż po dzień dzisiejszy. W tem sposób czytanie prasy podziemnej czy opozycyjnej jak i ćwiczenie jogi uznawano za chorobę pscyhicznę i na tej podstawie mordowano podająć środki wyniszczające zwane "lekami" psychotropowymi, które nie tyle leczą ile wyniszczają i mordują. Średnia życia osoby na lekach psychotropowych to jedynie 15 lat, o ile pacjent bierze te "leki", jak mu zalecono, a nie wyrzuca. Należy uściślić, że większość zgonów jest z powodu tzw. "skutków ubocznych" brania psychotropów!  

Jeden z lekarzy we wspomnianej rumuńskiej psychuszce, stojąc w opozycji do panującego porządku, zlecał mniejsze dawki oraz słabsze leki swoim pacjentom, gdyż uważał diagnozy kolegów za błędne lub spreparowane. Lekarz ten nazywał się Leonard Hriscu i swoim działaniem w zasadzie uratował tak Gregoriana Bivolaru jak i wielu innych dysydentów. W styczniu 1990 roku diagnozę pseudomedycznej psychiatrii sądowej zweryfikowano, a ściślej wycofano się z niej z powodu zmian politycznych i nacisków międzynarodowych. Gregorian Bivolaru został zwolniony z prawosławnej Psychuszki rządowej reżimu. 

MISA - Ruch Duchowej Integracji z Absolutem

Po rumuńskiej rewolucji w 1989 roku, praktykowanie jogi stało się formalnie legalne, a Gregorian Bivolaru po wyjściu z detencji chrześcijańskiej założył Ruch Duchowej Integracji z Absolutem (the Movement for Spiritual Integration into the Absolute (MISA). MISA szybko stała się największą szkołą jogi w Romunii, szacunkowo z ponad 30.000 członków i sympatyków. MISA otworzyła liczne nowe grupy i klasy jogi prowadząc także wykłady z takich dziedzin jak filozofia kaszmirska czy ayurveda (Indyjska Medycyna Tradycyjna). Ruch także ma swój wkład w rozwój kulturalny i społeczny Rumunii. 

Kursy i zajęcia jogi rozpoczęte w Bukareszcie szybko rozprzestrzeniły się na resztę kraju. Coraz więcej instruktorów zostało wyszkolonych pod kierunkiem Gregoriana Bivolaru. Co nieco na bazie tradycyjnej nauki jogi, ale głównie pod wpływem koncepcji Mircea Eliade i własnych przemyśleń, Bivolaru stworzył na wzór Aurobindo koncept systemu jogi integralnej. Metoda nauczania została rozpowszechniona poza Rumunią, a grupy i ośrodki można znaleźć w ponad 20 krajach Europy, Ameryki, a nawet Azji, Afryki i w Australii. Tak powstał ATMAN - Międzynarodowa Federacja Jogii Medytacji (The International Federation of Yoga and Meditation, ATMAN).

Jest to organizacja która łączy ruchy rozwoju duchowego w różnych częściach świata, mając za swój główny cel przebudzenie duchowe na Ziemi, doświadczenie podstawowych prawd istnienia, skierowanie ludzkości do wyższego celu oraz duchowe wyzwolenie. Ruch wiele czerpie z metod i nauk Osho Rajneesha, a także z metod Medytacji Transcendentalnej. Gregorian Bivolaru jest duchowym mentorem federacji, doradcą i doświadczonym przez życie liderem niźli tradycyjnym guru-mistrzem. 

W swoim dorobku Gregorian Bivolaru opublikował 38 książek, przetłumaczył kilkadzisiąt innych, napiasła także ponad 200 artykułów na temat jogi, medytacji, tantry i duchowości Wschodu. Stał się sławny dzięki wprowadzeniu do Rumunii newagowych zajęć z zakresu tzw. seksualności tantrycznej, w sposób zaczerpnięty z nauczania i praktyk w ruchu Osho Rajneesha. Ruch zaleca także urynoterapię, czyli "uzdrawianie" poprzez picie własnego moczu, co jest sprzeczne z indyjską jogą, ale popularne na Zachodzie, szczególnie w USA, Japonii i Polsce. Stąd i trochę kontrowersji wokół MISA. 

Joga zaleca jednak płukanie moczowodu, unikanie kontaktu z ekstrementami, a osoby pijące mocz czy spożywające kał zalicza do dewiantów seksualnych. Nietety takie dodatki do jogi czy tantry zdarzają się nie tylko w Rumunii, ale także w USA, Japonii czy Polsce. I o dziwo dużo ludzi ulega takim praktykom, które generalnie hamują rozwój duchowy człowieka na wiele wcieleń! Mocz wypijany przez człowieka powoduje szkodliwe zakwaszenie organizmu i staje się początkiem nawet kilkuset możliwych ciężkich chorób, w tym raka. W większości wypadków dla uzdrowienia trzeba oczyścić organizm z moczu i mocznika, a w tym celu robi się rozmaite ajurwedyjskie rasajany - kuracje detoksykacyjne! 

Duży rozgłos przynoszą ruchowi MISA techniki medytacji takie jak Jogiczna Spirala Yang (the Yogic Yang Spiral), co jest inspiracją z taoizmu raczej niż z jogi. Setki mężczyzn trzymając się za ręce twrzy spiralę na planie koła - częsty motyw grup medytacyjnych na Zachodzie! Sporo takich dodatków typu New Age Movement zmusza do zastanowienia się czy warto ćwiczyć taki autorski zbiór metod bazujących w sumie na jodze niż jogę stanowiących, ale ludzie Zachodu zanim dotrą do dobrych szkół duchowych prowadzonych przez prawdziwych mistrzów jogi, muszą od czegoś zacząć, a także nauczyć się trochę na własnych błędach, aby zrozumieć co jest dobre a co złe. Prześladowanie za przekonania zawsze jest chrześcijańską zbrodnią przeciw ludzkości. 

W listopadzie roku 2005 Gregorian Bivolaru został wybrany dożywotnim członkiem Międzynarodowej Rady Doradczej Starszych Nauczycieli Jogi Światowej Rady Jogi (the International Senior Yoga Teachers Advisors of World Yoga Council) w strukturach Międzynarodowej Federacji Jogi (the International Yoga Federation), która zrzesza około 300 różnych grup jogi z całego świata, głównie związanych z autorskimi koncepcjami na temat jogi w ramach New Age. 

Problemy z prawosławno-faszystowskim reżymem Rumunii po 1990 roku 

Po roku 1990, Gregorian Bivolaru i jego studenci jogi stali się obiektem wyrafinowanych i beszczelnych ataków i napadów faszystowsko-prawosławnego reżymu w Rumunii jaki nastał po obaleniu Nicolae Ceauşescu. Sprawcami byli jak zawsze bandyci z prawosławnej rumuńskiej Bezpieki, których teraz już czerwoni komuniści nie tonizują. Gregorian Bivolaru dwa razy padł ofiarą napadów i usiłowania zabójstwa za rozprzestrzenianie jogi na terenie prawosławnego państwa policyjnego, raz w 1994 i 1995 roku, a drugi raz w 2005 roku. Bandyci prawosławnego chrześcijaństwa ciągle wysyłają pod adresem Gregoriana Bivolaru listy i emaile z pogróżkami, że go zgładzą! 

• W sierpniu 1994 roku zwyrodniały gang chrześcijańskich huliganów włamał się do pomieszczeń mieszkalnych Bivolaru w Admiral Villa w Costinesti, pobił go brutalonie i całkowicie zdemolował wszystko, co nauczyciel jogi posiadał. Bivolaru został uratowany przed bandytami chrześcijańskimi przez kilku swoich studentów jogi, którzy ćwiczyli sztuki walki. Chociaż świadkowie rozpoznali napastników związanych z lokalnymi VIP-ami prawosławia, policja nie wszczęła śledztwa przeciw tym kościelnym bandziorom i zbójom. 

• W lutym 1995 mieszkanie Gregoriana Bivolaru zostało kompletnie zniszczone przez silną eksplozję poprzedzoną podpaleniem. Eksplozja uszkodziła także inne mieszkania w budynku, a Bivolaru niewątpliwie zginąłby gdyby przebywał w swoim mieszkaniu. Śledztwo prowadzone przez straż pożarną i nieależnych ekspertów dowiodło, że wybuch był spowodowany podłożeniem ładunku zapalającego i wybuchowego. Policja chciała jednak stawiać Bivolaru zarzuty zaniedbania z zakresu ochrony przeciwpożarowej, tak jest chrześcijańsko-prawosławna, czyli zbójecka. Śledztwa przeciwko zamachowcom nie podjęto, chcociaż wiele wskazywało, że autorami są ci sami kościelni sprawcy oprawcy co poprzednio. 

Policyjna przemoc i bandytyzm wobec MISA zostały nagrane w 1997 roku przez dwie wielkie organizacje obrony praw człowieka: APADOR-CH  i Amnesty International. W 1997 roku w Zgromadzeniu Rady Europy wywszło także na jaw, że jednym z oszołomów prawosławnych atakujących MISA w Rumunii jest niejaki poseł parlamentu Rumunii Adrian Nastase - taki lokalny Dariusz Pietrek czy Ryszard Nowak, jaki w Polsce atakuje mniejszości religijne, grupy duchowe oraz popularnych muzyków i artystów. Ten herszt Rumuńskiej Wolnej Masonerii Chrześcijańskiej, aktywista sekty prawosławnej i czołowy ziutek od oszołomstwa parlamentarnego, w tym wyłudzania pieniędzy podatników na organizacje prawosławne próbował stworzyć ustawodastwo nakazujące rządom wszystkich krajów europejskich prześladowanie grup religijnych, duchowych i ezoterycznych, rzekomo w interesie "dobra publicznego".

Zbrodnicza działalność faszysty Adriana Nastase trwała w latach 1997-1999, kiedy to zaproponował to swoje Recommendation nr 1412/1999, ale nie zostało ono formalnie przyjęte, kiedy się okazało, że poseł ma jakieś problemy z zażywaniem narkotyków i seksem z dziećmi. Tacy to zboczeńcy i narkomani próbują niszczyć mniejszości duchowe, ruchy ezoteryczne i religijne, w tym jogę! A jak wiadomo, około 87 procent rumuńskiego społeczeństwa to wyznawcy chrześcijańskiego prawosławia

Operacja "Chrystus" - tydzień przed Wielkanocą

Szczytowy napad represji niczym chrześcijańskie pierdnięcie i czkawka inkwizycji prawosławnej przeciwko Gregorianowi Bivolaru i organizacji MISA miały miejsce w 2004 roku. Władze prawosławnego reżymu faszystowskiemu w tym: bandyci, policjanci, żandarmi, służby specjalne zwane Bezpieką - rozpoczęły w tydzień przed Wielkanocą bezprecedensową w skali kraju kampanię napadów, pomówień i oszczerstw. Wyznawcy Jezusa i Maryji jak widać od średniowiecza nic nowego się nie nauczyli od swoich duchowych przywódców - tylko napadać, rabować i mordować. Policyjni bandyci prawosławni napadli na kilkaset prywatnych domów członków MISA ćwiczących jogę w całej Rumunii. Operacja w policyjnej kryptografii rzeczywiście miała wedle informatora ruchów obrony praw człowieka nazwę kodową "Operacja Chrystus"! 

Setki osób torturowano, bito i kopano w czasie tego prawosławnego amoku jezusowo-maryjnego. Symulowano strzały w głowę z przyłożonego do głowy pistoletu. Zmuszano do podpisywania wcześniej przygotowanych zeznań z pomocą bicia, kopania, przykładania broni palnej do głowy, zrzucania ze schodów, deptania na posadzce, całonocnych przesłuchań w prawosławnym gestapo etc. Fabrykowano fikcyjne oskarżenia, bo po przeszukaniu kilkuset domów, nie znaleziono dosłownie niczego, za co można by postawić zarzuty karne członkom bądź organizacji, co jest wręcz nieprawdopodobne, gdyż teoretycznie, przy tej liczbie przeszukań, zawsze możnaby znaleźć u kogoś coś nielegalnego, choćby jakieś ziele...

Dnia 31 maja 2004 roku wydano nakaz aresztowania przywódcy MISA, Gregoriana Bivolaru, który jednak zdecydował się ukrywać przed bandytami ze zbrodniczego prawosławnego reżymu, znacznie gorszego od komunizmu. Nie było szans na sprawiedliwy proces wobec spreparowanych, fikcyjnych zarzutów, a do tego nieznanych. Wobec wcześniejszych, krytych przez policję prawosławnych katów zamachów na życie jogin musiał się ukrywać i uciekać z zaświnionego chrześcijańskim rozbojem jezusowym kraju. 

W 2005 roku publicznie postawiono Gregorianowi Bivolaru zarzut nielegalnego przekroczenia granicy i ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości czy raczej wymiarem bandytyzmu chrześcijańskiego na joginach. Nic więcej nie znaleziono, chociaż jezusowi bandyci próbowali zmusić jakąś mającą 17 lat kobietę, Madalina Dumitru praktykującą jogę do zeznania, jakoby była przez Bivolaru molestowana seksualnie. Nic z tego jednak nie wyszło, a kobieta próbę wymuszenia zeznań z pomocą torturowania przez 14 godzin nagłośniła na cały świat! Z ucieczki przed prześladowaniami uczyniono zatem główny zarzut, chociaż Bivolaru przekroczył granicę legalnie, gdyż nakaz zatrzymania w momencie przekraczania nie dotarł do punktu granicznego, jak się później okazało.

W marcu 2005 Gregorian Bivolaru poprosił o azyl polityczny w Szwecji z powodu bestialskich represji za wyznawany światopogląd i praktykowanie jogi. W dniu 4 kwietnia 2005 roku policja szwedzka w Malmö aresztowała Gregoiana Bivolaru na wniosek bandytów i terrorystów chrześcijańskich z Rumunii. 

Dnia 15 kwietnia 2004 roku prawosławni bandyci z Rumuńskiej Policji czy raczej już nowego GESTAPO wydali drugi list gończy za Bivolaru zarzucając tak zwaną "przestępczość gospodarczą i zmuszanie do niewolniczej pracy". Sugerowano, że niektóre osoby w niektórych aśramach MISA zmuszane są do pracy i nie dostają za to wynagrodzenia. Kościelnych wieprzy prawosławnych nie wzrusza fakt, że w każdym aśramie praktykuje się Karma Jogę - pracę w służbie społeczności, za którą się nie płaci, bo jest to część praktyki jogi, zresztą propagowana szeroko przez Mahatma Mohandas Gandhi. Jednakże ani jedna osoba poszkodowana nie zgłosiła się z żadnego z aśramów, a tym, których torturami chrześcijanie z Rumunii zmuszali do takich zeznań także udało się uciec z tego chrześcijańsko-faszystowskiego państwewka i świadczyli w Szwecji przeciw okrutnemu reżymowi popów i biskupów! 

W Polsce też były napady i rozboje

Podobne próby napadów na aśramy jogi miały miejsce w Polsce w latach 90-tych, kiedy kilku bandytów katolicko-parafialnych zgłosiło się na ochotnika do aśramów Ananda Marga Tantra Jogi, a po sześciu miesiącach pobytu domagali się w sądzie zapłaty za swoją dobrowolną pracę. Na szczęście w aśramach są regulaminy i statuty organizacji, co spowodowało oddalenie fikcyjnych i bandyckich roszczeń chrześcijańskich świnek niszczących duchowość i jogę wszędzie, gdzie tylko wejdą swoimi nieczystymi raciczkami "deptać perły"boskości. 

Dnia 21 październik 2005, Sąd Najwyższy Szwecji odrzucił wniosek o ekstradycję Gregoriana Bivolaru do Rumunii i zwolnił go z aresztu ekstradycyjnego. Prawo zwyciężyło w kraju, gdzie chrześcijańscy bandyci kościelni nie mają wpływu na sprawowanie władzy. Sąd Najwyższy Szwecji orzekł, że w Rumunii Bivolaru nie ma zagwarantowanego sprawiedliwego procesu sądowego. Anette Swedow, główna obrończyni w sprawie Gregoriana Bivolaru powiedziała: W wypadku ekstradycji do Rumunii nie ma gwarancji, że będzie tam dobrze traktowany, a jest duże ryzyko, że będzie torturowany i prześladowany za swoje przekonania i wyznanie oraz z powodu działalności religijnej jaką prowadzi wewnątrz ruchu jogi. 

Decyzja została przekazana Rumuńskiemu Ministerstwu Sprawiedliwości 16 grudnia 2005 roku. W odpowiedzi, Minister Sprawiedliwości Rumunii, prawosławny odpowiednik Ziobro, niejaka Monica Macovei, wysłała do prokuratora generalnego żądanie zweryfikowania sposobu w jaki prowadzone było śledztwo w tym przyoadku. Takie samo żądanie posłane zostało do przewodniczącego Sądu Najwyższego Rumunii, Dana Lupaşcu. Decyzja Szwedzkiego Urzędu Imigracyjnego o przyznaniu statusu azylanta politycznego dla Gregoriana Bivolaru została ogłoszona w Szwecji publicznie w ostatni dzień 2005 roku! 

Przypadek Bivolaru i MISA tak został opisany w raporcie niezależnej organizacji obrony praw człowieka "SoJust" z września 2006 roku: "Prześladowcy prowadzą zorganizowaną przestępczą działalność wobec niektórych członków MISA. Stosowano środki prewencyjne wobec 70 obiektów w których prowadzona jest działalność z sugestią, że mogą być uszkodzone, grozić zawaleniem etc. Oskarża się osoby inicjowane w jogę, jakoby były przyciągane i uzależniane od jogi z pomocą nieznanych sił i wpływów psychicznych. Oskarżano inicjowanych jakoby byli wykorzystywani do celów osobistych przez liderów ruchu. Zmuszono 8 osób do zeznania jakoby były w ruchu pod przymusem, jednak osoby te publicznie odrzuciły te oszczerstwa skarżąc się na inwigilację i represjonowanie ich w miejscu zamieszkania przez Bezpiekę. Z 55 publicznych zarzutów policyjnych w mediach wobec MISA w 2004 roku pozostało w 2005 roku już zaledwie 9 w oficjalnej dokumentacji i to bez jakichkolwiek dowodów.

MISA zaskarżyła te wszystkie oszczercze pomówienia w samej Rumunii. Prawnicy Gregoriana Bivolaru zaskarżyli Rumunię o faszystowskie zbrodnie i prześladowania organizacji religijnej w swoim kraju, przez tamtejszy prawosławny reżim. 

Dnia 23 maja 2010 Sąd w Sibiu w Rumunii ustami swego rzecznika prasowego uznał oficjalnie absurdalność zarzutów sfabrykowanych przez chrześcijańskie świnie z prawosławnej policji i Bezpieki tego kraju. Sąd uznał niewinność Gregoriana Bivolaru. Ucieczka przed prześladowaniami do Szwecji jednak się bardzo opłacała, chociaż praktykujący jogę i tantrę w Rumunii ciągle nie mają łatwego życia. A Bivolaru uniknął przesiadywania latami w cuchnącym chrześcijańskimi krzyżami areszcie przez wiele lat na podstawie bezzasadnych i sfabrykowanych w chorych od Jezusa i Maryji mózgach czy raczej bezmózgach chrystusowej wolnej masonerii, jak określają siebie zwyrodniali aktywiści chcący zapobiec "szerzeniu się zarazy jogi" w chrześcijańskim kraju! Warto dodać, że pierwszy sędzia w Sibiu prowadzący sprawę przeciwko Bivolaru i podtrzymujący nakaz jego aresztowania, niejaki G. Ciulacu zginął w roku 2006 w makabrycznym wypadku drogowym. Czyżby Bóg poprzez przyrodę wymierzył sprawiedliwość? 

 

Faszystowskie tradycje w Rumunii

W 1940 z inspiracji hitlerowskich Niemiec w Rumunii doszedł do władzy faszystowski przywódca, generał Ion Antonescu, który był częściowo popierany przez Legion Archanioła Michała (prawosławnego patrona Rumunii). Król Michał I pozostał na tronie, tracąc jednak realną władzę. Faszystowska Rumunia wzięła udział w wojnie inspirowanych przez Watykan hitlerowskich Niemiec przeciwko ZSRR, dzięki czemu odzyskała Besarabię i Bukowinę, ustanawiając ponadto swoją strefę okupacyjną sięgającą Bohu (tzw. Transnistria). Okupacja rumuńska na Ukrainie okazała się znacznie okrutniejsza od niemieckiej. Żołnierze rumuńscy walczyli m.in. w tzw. kotle stalingradzkim dając się poznać jako bezwzględni oprawcy i rzeźnicy. W 1944 Ion Antonescu został obalony przez króla Michała I, który przyłączył Rumunię do aliantów i zezwolił Armii Czerwonej na przejście przez terytorium kraju w celu dalszej walki z Niemcami. 

Przez cały okres panowania dyktatora Nicolae Ceauşescu i jego żony (1965-1989) dużą rolę odgrywała tajna policja polityczna – Securitate, największa służba bezpieczeństwa w krajach bloku sowieckiego. w 1968 mimo nacisków ze strony ZSRR Rumunia nie wzięła udziału w interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Wkrótce zaś Ceauşescu faktycznie zawiesił udział kraju w strukturach wojskowych Układu Warszawskiego, co wpłynęło korzystnie na ogląd Rumunii przez kraje zachodnie. Dyktator Nicolae Ceauşescu był bardziej prozachodni i lawirował pomiędzy wpływami ZSRR oraz Zachodu podobnie jak Josip Broz Tito w Jugosławi. Reżim dostawał znaczące pożyczki od państw Zachodu na swój rozwój, także za wykup żydów. Reżim Ceauşescu był wyjątkowo przebiegły i okrutny, nawet w porównaniu z sowieckim ZSRR czy wschodnioniemieckim NRD. W okresie międzywojennym Rumunię łączył antyradziecki sojusz wojskowy z Polską, a z ZSRR Rumunia nie miała nawet stosunków dyplomatycznych z powodu sporów terytorialnych po 1918 roku. 

 

Jak działają chrześcijańscy bandyci

Tak to działają chrześcijańscy bandyci, czy to mordując kabalistę Dawida Koresha w USA pod szyldem FBI czy to popełniając ludobójstwo w Gujanie na religijnej grupie medytujących osadników w stworzonym Aśramie. Także w Polsce niektóre większe organizacje nauczające jogi i tantry były ostro represjonowane i napadane przez policyjne bojówki złożone z faszystowskich i zbójeckich chrześcijan. A jak wiadomo największą zbrodnią chrześcijańskich duchownych, tak popów prawsławnych jak i księży czy pastorów jest masowa pedofilia kleru, czyli "zboczenie chrześcijańskie" do dzieci i niemowląt. I takie to oszołomy bandyckie ważą się podnosić rękę na wszystko to, co jest ze Wschodu, z jogi czy tantry i się dynamicznie rozwija. Mając historię prześladowania MISA i Bivolaru z Rumunii w pamięci, trzeba trzeźwo patrzeć na wszlekie policyjne i prokuratorskie ataki na jakikolwiek ruch jogi na świecie. 

Pedofilni bandyci chrześcijańscy zdarzyć się mogą wszędzie na świecie. Tacy zdemolowali przykładowo ośrodki ruchu Hare Kryszna oraz buddystów w Krakowie, gdzie pedofilność katolicka panuje niepodzielnie nad swoim motłochem, jak w średniowieczu. A przecież wyznawcy Misji Czajtania mają świeżo w pamięci ataki chorej na paranoję działaczki katolickiej z pedofilskiej mafii chrześcijan o nazwie Civitas Christiana. Sztandarowy bandytyzm policyjny to napad polskiej Bezpieki katolickiej o nazwie UOP na ruch Antrovis i Edwarda Mielnika, połączony z utopieniem w Odrze jednego z wyznawców ruchu. Kościół Niebo czy Sanjaya Jaraszek też nie mieli lekko przy sfabrykowanych przez katolicką Bezpiekę, policję polityczną UOP fikcyjnych zarzutach.

Przypadki Gregoriana Bivolaru nie są zatem niczym dziwnym, gdy widzimy jak dawni bierzmowani po cichu partyjni esbecy dziś są zasłużonymi aktywistami chadecji. Chrześcijaństwo to bodaj najbardziej prymitywny i zbrodniczy produkt ludzkiej cywilizacji. No chyba, że to jest kukułcze jajco podrzucone przez kosmitów z  jaszczurzym ogonem i smoka gryfa, aby ludzkość się zagryzła pod szyldem "miłości". 

Koszta chrześcijańskich zbrodni przeciw jodze

Biedna Rumunia na zwalczanie samej MISA i Gregoriana Bivolaru wydała ponad 4 miliony Euro w samym 2004 i 2005 roku. To sporo jak na rządowe agencje biednego państwa w służbie paranoików, pedofilów i faszystów prawosławnych. W Polsce podatnicy opłacają ponad 400 policjantów i agentów rozpracowujących wszystkie 164 mniejszości religijnych. To ponad trzech katolickich debili policyjnych na tak zwaną w Polsce "sektę". A o ilu agentach obrońcom praw człowieka nic nie wiadomo? Utrzymanie "psa" szukającego haka na mniejszości religijne to jakieś 15 tysięcy z całym wyposażeniem i pensją miesięcznie. Mamy około 200 tysięcy PLN rocznie razy 400 psów lub więcej, bo przecież są ich przełożeni, tajni informatorzy, praca ekspertów, czasem sądów i prokuratur, przejazdy, paliwo, faksy, telefony, opłacani gangsterzy dokonujący dewastacji ośrodków etc. Czas na bruk panowie cichociemni o mózgach zrypanych chrześcijańską dewocją jezusowo-maryjną czy raczej debilizmem inkwizycyjnym! I ze 100 milionów złotych albo więcej zostanie dla opieki społecznej i dla powodzian! 

 

Opracowanie zbiorowe na podstawie dokumentów organizacji obrony praw człowieka, w tym Amnesty International

Doktor Igor Zielonka

Licznik odwiedzin: 6964516 Ostatnia aktualizacja strony: 2017-02-23 10:24:46