Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 15287


Modelka Mariana Bridi da Costa kolejna ofiara sepsy

MARINA BRIDI DA COSTA - KOLEJNA OFIARA SEPSY!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Brazylijska supermodelka Mariana Bridi da Costa urodziła się 18 czerwca 1989r. w Brazylii. W wieku 20 lat już nie żyła, przegrywając walkę z rzadką i bardzo groźną chorobą. Zmarła o 3 rano z piątku na sobotę  24 stycznia 2009r. Jeszcze parę tygodni wcześniej nic nie wróżyło tragedii tej dziewczyny! Mariana była kochaną, najszczęśliwszą i najpiękniejszą kobietą świata, przed którą kariera modelki stała otworem. Dwa razy znalazła się w finale Miss World. Robiła furorę na wybiegach dla modelek, a oferty ze świata reklamy sypały się jedna za drugą. 

Mariana Bridi Costa
 w mediach znana jako Mariana Bridi waga 57 kg, wzrost 175cm, karierę modelki rozpoczęła w wieku 14 lat po ukończeniu kursu dla modelek biorąc udział w różnych pokazach mody i konkursach piękności. Mariana Bridi da Costa była bardzo skromną dziewczyną, nie roszczącą sobie pretensji do splendorów i luksusów. Na swój pierwszy finał konkursu Miss Brazylii 2007, Mariana podróżowała do Kurytyby 20 godzin jadąc najtańszym autobusem, aby będąc już na miejscu pokonać wiele, bardziej niż ona doświadczonych kandydatek, zajmując tam bardzo wysokie jak na pierwszy raz, finałowe czwarte miejsce.  Sukces ten powtórzyła w konkursie Miss Brazylii w 2008 roku, ponownie zajmując 4 miejsce.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mariana zwana przez wielbicieli i przyjaciół Mari Bridi, reprezentowała swój kraj w międzynarodowych konkursach piękności, gdzie również odnosiła wielkie sukcesy. W 2007r. znalazła się w piątce najpiękniejszych kobiecych twarzy świata "Face of Universe", który odbył się w Republice Południowej Afryki. Mari była też w roku 2008 zdobywczynią tytułu„Najlepszej figury” zajmując szóste miejsce w klasyfikacji ogólnej konkursu Miss Bikini International, który odbywał się w Chinach. Ostatnim projektem jaki zrealizowała jest katalog mody plażowej, w którym pozowała dla znanej brytyjskiej marki ze stanu Espírito Santo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeszcze w grudniu 2008 roku Mari da Costa była zdrową, młodą cieszącą się swoim narzeczonym 29-letnim Tiago Simoes, szczęśliwą dziewczyną, której wróżono wielką karierę w świecie mody. Do szpitala w miejscowości Serra piękna brazylijka trafiła nagle, we wtorek 30 grudnia 2008 r. w stanie wstrząsu septycznego najgroźniejszej postaci sepsy czyli - zespołu ogólnoustrojowej reakcji zapalnej. Początkowo lekarze nie potrafili rozpoznać choroby Mari da Costa, stwierdzając,  że Mari cierpi na kolkę nerkową, ale mimo zastosowanej kuracji - bóle nie ustępowały. Następnie po zrobieniu kolejnych badań moczu lekarze zdiagnozowali zapalenie dróg moczowych, ale stan Mari z każdej chwili na chwilę pogarszał się i podjęto wówczas decyzję o przewiezieniu jej do Vitorii, gdzie trafiła do prywatnego szpitala Santa Rita. W szpitalu lekarzom udaje się jako tako ustabilizować  stan zdrowia Mari Bridi, ale z powodu braku miejsc w szpitalu na oddziale intensywnej terapii nakazano jej opuścić szpital!


Jak stwierdzono potem w diagnozie medycznej, zaatakowany zakażeniem organizm modelki odpowiada zespołowi ogólnoustrojowej reakcji zapalnej zwanym SEPSĄ. SEPSY lekarzom nie udaje się opanować. Z powodu nekrozy (martwicy, śmierci tkanek), w poniedziałek 19 stycznia lekarze amputują Mari obie stopy. Walka i wyścig z czasem o życie pięknej Mari Bridi da Costa trwa. Zostaje ona wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej, z której lekarze po amputacji stóp wybudzają ją tylko po to, aby poinformować ją, że straci również obie dłonie! 21 stycznia, w środę, szef ekipy medycznej podejmuje decyzję następnej operacji usunięcia części żołądka, aby zatrzymać wewewnętrzny krwotok.  Mari Bridi oddycha za pomocą specjalistycznego sprzętu medycznego i regularnie poddawana jest hemodializie, gdyż w tym czasie usunięto jej także nerki! Zabieg hemodializy stosowany jest w leczeniu zaawansowanej przewlekłej i ostrej niewydolności nerek, a także niektórych zatruć, którego celem jest usunięcie toksycznych substancji znajdujących się we krwi. 

Mariana Bridi da Costa umarła w sobotnią noc 24 stycznia 2009 roku, krótko przed godziną trzecią rano. Autorytety medyczne stanu Espírito Santo w Brazylii opublikowały w komunikacie, że śmierć Mariany Bridi nastąpiła w efekcie ogólnego zakażenia organizmu, czyli SEPSY. Walce z chorobą Mariany Bridi da Costa przyglądał się cały świat. Z początku lekarze podejrzewali, że modelka cierpi na infekcję dróg moczowych, ale gdy odkryto źródło infekcji, choroba była już w zaawansowanym stadium w którym infekcja utrudniała przepływ krwi do organów. Lekarze natychmiast podjęli decyzje o amputacji dłoni i stóp, ale rozwijająca się choroba zmusiła też chirurgów do usunięcia obu nerek 20-letniej Brazylijki oraz części żołądka z powodu nasilającego się wewnętrznego krwotoku, którego nie udało się opanować.

 

Śmierć Mari Bridi da Costa to medyczny ewenement

Śmierć w wyniku sepsy 20-letniej brazylijskiej modelki Mariany Bridi da Costy, laureatki licznych konkursów piękności na całym świecie, jest z medycznego punktu widzenia ewenementem. SEPSA jest najgroźniejsza dla osób o słabszym systemie odpornościowym, głównie dla dzieci i ludzi starszych. Mariana była młoda, a jej zdrowie jeszcze w grudniu 2008r. nie pozostawiało nic do życzenia.

Dyrektor Instytutu Badań nad Sepsą w Ameryce Łacińskiej dr Nelson Akmine uważa, że stwierdzony u Mariany Bridi stan zapalny należał do bardzo rzadkich. Według lekarza nie znaczy to, że zakażenie było cięższe od innych tego rodzaju schorzeń. 

-Nie istnieje żadna relacja między intensywnością stanu zapalnego a odpowiedzią organizmu zwaną sepsą. Nie można stwierdzić, że bardzo poważny stan zapalny musi prowadzić do sepsy i na odwrót! - stwierdził doktor Akmine.
 
- Na tę chorobę zapadają ludzie starsi, albo małe dzieci - osoby o osłabionym systemie immunologicznym. Ale ta dziewczyna była młoda i zdrowa, a mimo to zachorowała. To bardzo, bardzo rzadkie - mówi Elizabeth Cohen, dziennikarka CNN ds. medycyny komentując obserwowaną przez media całego świata chorobę i śmierć 20-letniej brazylijskiej modelki Mariany Bridy da Costa. 

- To jest choroba, która zazwyczaj zaczyna się od infekcji dróg moczowych, albo skóry. Można się nią zarazić także przy nawet drobnej otwartej ranie - mówi o najgroźniejszej odmianie Sepsy, która dotknęła młodą Brazylijkę - specjalistka CNN.

- Atak tej choroby jest błyskawiczny. To może być wręcz kwestia godzin, od momentu zakażenia do ataku dróg moczowych, oddechowych i zatamowania przepływu krwi - tłumaczyła na antenie CNN Elizabeth Cohen.

 

Marina Bridi da Costa walczyła do ostatniej chwili!

Ta odmiana sepsy, nazywana septicemią bądź potocznie zatruciem krwi, blokuje dostęp tlenu do organów i kończyn. To właśnie spotkało 20-letnią Mari Bridi da Costa, która w trakcie walki z chorobą miała amputowane ręce, stopy, obie nerki i część żołądka. Ta brazylijska gwiazda, zwyciężczyni m.in. Miss Bikini 2008, z chorobą walczyła ponad 2 tygodnie.

Piękna finalistka Miss World trafiła do szpitala w Serra w Brazylii 3 stycznia 2009 roku . Na kłopoty ze zdrowiem skarżyła się od kilku tygodni. Lekarze początkowo podejrzewali, że cierpi na schorzenie nerek. Była to jednak błędna diagnoza. Organizm modelki zaatakowały bowiem bakterie zwane pałeczkami ropy błękitnej. Doprowadziły do infekcji. By powstrzymać rozwój choroby, lekarze musieli amputować pięknej Brazylijce dłonie i stopy.

Mimo okrutnych cierpień wybudzona ze śpiączki Mari Bridi da Costa, nie poddawała się, mówiąc swemu narzeczonemu: "Mam tyle jeszcze do zrobienia na tym świecie, tyle niezrealizowanych planów", "Póki bije serce, zawsze jest nadzieja". Niestety sepsa doprowadziła do zapaści w pracy organów wewnętrznych. Od czasu operacji Mari da Costa oddychała dzięki respiratorowi. Odeszła pozostawiając w żalu i bólu swoją rodzinę. Matkę, ojca i starszego brata. Rodzice Mari to prości ludzie, ojciec był kierowcą, a matka pracowała jako pomoc domowa. Rodzice Mari na wieść o chorobie córki, poprosili o zwolnienie z pracy i wyjechali z rodzinnego miasta Marechal Floriano, żeby spędzić w szpitalu, przy ukochanej córce, trzy ostatnie tygodnie jej życia. "Straciliśmy nasz największy skarb" płacze matka, "Nikt nie umie nam wyjaśnić, co stało się z naszą córką!" Starszy o cztery lata brat Mari - Gustavo nie wie co zrobić z szarfami, które Mari zdobyła podczas swojej jakże szybkiej i niestety krótkiej krariery.
 
Mariana Bridi da Costa wyjechała z Marechal Floriano i zamieszkała w Vitorii, aby swoją pracą modleki pomóc starszym rodzicom, którzy nie mieli łatwego życia, a przy okazji realizując swe życiowe marzenia. Marina Bridi da Costa odniosła już kilka sukcesów w kraju i za granicą, a za miesiąc miała pojechać do Sao Paulo, żeby wziąć udział w drugiej części konkursu organizowanego przez agencję Wilsona Steina – tego samego, który odkrył Gisele Bűndchen. 

Narzeczony Mariany Bridi da Costa mówi, że jego ukochana była wyjątkowa. "To niezwykle skromna i prostolinijna kobieta. Nigdy nie zachowywała się tak, jak jej koleżanki modelki i raczej unikała wszelkiej chemii, aby uzyskać gładkość i jędrność skóry. Inne modelki robią to nagminnie przez co się uzależniają od kosmetyków i ich chemicznego działania. Mariana Bridi da Costa nie stosowała wiele chemii do upiększania, a dbała o siebie w naturalny sposób, nie przesadzając też z dietą, która u wielu modelek wywołuje stresy i depresje, jeżeli choć trochę przytyją".       

W pogrzebie Mariany Bridi da Costa, który odbył się 24 stycznia 2009r. na cmentarzu luterańskim w jej rodzinnym, mieście Marechal Floriano, pomimo ulewnego deszczu uczestniczyło ponad tysiąc osób. Wzięła w nim również udział sama pani prefekt tego 12-to tysięcznego miasteczka, Elanie Lorenzoni. Mariana Bridi da Costa była wizytówką i honorowym ambasadorem miasteczka dlatego też Rada Miasta ogłosiła trzydniową żałobę honorując tym aktem śmierć pięknej modelki. Dyrektor konkursu Miss Brazylii Henrique Fontes zapowiedział specjalny akcent na cześć zmarłej Mariany Bridi da Costa przy okazji tegorocznej edycji konkursu Miss Brazylia.

 

Śledztwo po śmierci supermodelki

W Brazylii wszczęto śledztwo, które ma wyjaśnić, czy lekarze nie popełnili błędu w leczeniu supermodelki Mariany Bridi da Costa. 20-latka zmarła na sepsę. Choroba rozwijała się błyskawicznie i jeszcze w grudniu 2008 Mariana była zdrowa i w pełni sił. Kiedy zgłosiła się do szpitala rozpoznano u Mari kamicę nerkową, a gdy odkryli jaka bakteria wywołuje tę chorobę było już za późno. Brat Mari, Gustavo, zapytany, czy rodzina zamierza stanąć na czele kampanii domagającej się wyjaśnień w sprawie nagłej śmierci młodej i zdrowej kobiety, odpowiada: "Nie czuję się do tego przygotowany". "Z pewnością istnieją osoby posiadające większe kwalifikacje do tego typu spraw". 

Zastanawiające jest to, że nikt nie był zainteresowany, aby leczyć Marinę kiedy ta źle się poczuła. Odmówiono jej nawet pomocy w prywatnym szpitalu do którego udała się po pomoc w stanie coraz bardziej pogarszającym się mówiąc, że nie ma wolnych miejsc na intensywnej terapii... Skąd my to znamy? Czyż takie bezsensowne śmierci nie zdarzają się i u nas, w Polsce? Ileż to razy odmówiono ludziom pomocy w szpitalu, kiedy ci byli w stanie krytycznym... No cóż, to takie dywagacje, a pięknej Marinei Bridi da Costa, życia już nic nie wróci. Tak jak nie wróci już się życia tym wszystkim osobom, które poniosły śmierć na skutek zaniedbań udzielających im pomocy i leczących ich lekarzy.

 

SEPSA, Posocznica, Bakteriemia, SIRS! Jak rozwija się SEPSA?

Już od ponad dwóch lat media donoszą o nagłych i śmiertelnych przypadkach sepsy w całym kraju zwanej także posocznicą, bakteriemią czy sirs (z ang. Systemic Inflammatory Reaction Syndrome). Strach wywołany tą chorobą był tym większy, ponieważ SEPSA z reguły atakowała ludzi młodych, silnych, zdrowych, a więc będących jak najbardziej odpornymi na infekcje. SEPSA rozwijała się w błyskawicznym tempie, a ludzie umierali w ciągu paru godzin. Z medycznego punktu widzenia SEPSA zwana także posocznicą, jest zespołem ciężkich i błyskawicznie rozwijających się objawów, jakie mogą pojawić się w przebiegu wielu schorzeń na które zapada osoba. Występują one w wyniku nadmiernej reakcji zapalnej całego organizmu na zakażenie się drobnoustrojem i do tej pory nie wiadomo dlaczego organizm reaguje na to zakażenie tak gwałtownie. Nie wiadomo też dlaczego u jednych ludzi ta sama bakteria bywa przyczyną choroby, a innych ludzi w ogóle nie atakuje.

SEPSA może się rozwinąć zarówno w szpitalu, jak i poza nim, a liczba przypadków sepsy u chorych w szpitalu to tysiące zachorowań, których przyczyną może być niezliczona ilość bakterii i mikrobów.  Największe żniwo SEPSA zbiera wśród pacjentów będących po operacjach, czy też innych zabiegach leczniczych, którym założono cewniki. Już samo istnienie choroby i pobyt w szpitalu jest obniżeniem odporności, która jeszcze bardziej obniża się po zabiegach chirurgicznych i jest to tak zwane otwarcie wrót organizmu dla wielu groźnych drobnoustrojów. 

Największą panikę i strach wśród ludzi budzi opisywana w mediach SEPSA pozaszpitalna, którą lekarze diagnozują w kilkuset przypadkach rocznie. Wywoływana jest przede wszystkim przez trzy bakterie:

  1. Haemophilus influenzae typu b (Hib) - atakuje dzieci do piątego roku życia.

 

 

 

 

 

 

2.  Streptococcus pneumoniae (pneumokok) - atakuje dzieci, ale też osoby starsze po 50 roku życia.

3.  Neisseria meningitidis (meningokok) - najczęściej występuje.

Lekarze mówią, że jeśli na sepsę zachoruje młoda osoba, czy dziecko, to jest to skutkiem działania strasznego ataku meningokoka, który wywołuje też zakażenia u małych dzieci, nie rzadziej niż pozostałe gatunki. Trudno sobie wytłumaczyć, dlaczego nagle umiera młody, zdrowy, wysportowany człowiek. Tym bardziej że sami specjaliści nie są często w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego właśnie ten, a nie inny chłopak, ta a nie inna dziewczyna.

 

SEPSA! JAK SIĘ CHRONIĆ?

  • SEPSA była, jest i będzie. Trzeba się nauczyć żyć ze świadomością jej istnienia i nie popadać w panikę.
  • Dzięki szczepieniom udaje się zahamować podatność na zapadanie na tę chorobę, ale nie jest to gwarancją w 100%! Za dwie szczepionki będziemy musieli zapłacić, trzecia jest za darmo. W krajach Unii realizowany jest program masowych szczepień za darmo, lecz w Polsce za szczepionkę meningokokową trzeba zapłacić i cena szczepionki waha się w granicach 100-200zł. Dzieci poniżej roku życia muszą się zaszczepić dwa razy i w kolejnym roku wystarczy podać ostatnią szczepionkę. Starsze dzieci, powyżej jednego roku szczepimy raz. Do tej pory nie wiadomo na jak długo wystarcza jedna dawka szczepionki i ile lat nas będzie chronić przed zakażeniem meningokokami. Szczepionka ta jest stosowana w Polsce od 8 lat i do tej pory nie wykryto zachorowań u osób szczepionych.
  • W chwili obecnej jest też dostępna szczepionka nowej generacji tzw. koniugowana przeciw meningokokom z grupy C odpowiedzialnym za blisko połowę zakażeń tą bakterią w Polsce, ale wciąż nie ma szczepionki przeciw grupie B. Jeżeli chodzi o szczepionkę przeciw bakterii Haemophilus influenzae typu b (Hib), jest ona od wiosny tego roku w obowiązkowym kalendarzu szczepień małych dzieci.
  • Najgorzej wyglądają szczepienia przeciw pneumokokom ponieważ istnieje ponad 90 groźnych typów tych bakterii. Stosuje się dwie szczepionki - jedna, starszej generacji zabezpiecza przed zakażeniem 23 typami. Jest nieskuteczna u małych dzieci i stosuje się ją głównie u dorosłych, po 50 roku życia z grupy ryzyka. Druga szczepionka (nowej generacji, koniugowana) chroni przed siedmioma typami pneumokoka i jest zarejestrowana do podawania dzieciom od drugiego miesiąca do piątego roku życia. Jest jednak droga i trzeba za nią zapłacić ok. 300 zł.
  • Szybko rozpoznana sepsa jest uleczalna. Najważniejszy jest CZAS w jakim zostanie rozpoznana. Na przykład w Wielkiej Brytanii pacjentowi z podejrzeniem sepsy podaje się penicylinę - silny antybiotyk w zastrzyku - już w karetce po drodze do szpitala.
  • SEPSA nie jest zaraźliwa, co najwyżej można się zarazić bakterią która ją wywołuje, ale nie znaczy to, że zachorujemy na sepsę. Jedni ludzie są podatni na jej działanie i chorują, a drudzy nie.
  • W Polsce nie ma epidemii SEPSY ale jest epidemia zarażeń różnego rodzaju bakteriami, które mogą być jej przyczyną. Haemophilus influenzae i pneumokoki prawie zawsze atakują pojedyncze osoby, a meningokoki mają tendencje do tworzenia epidemii i ognisk zakażeń, których było w Polsce kilka (w jednostkach wojskowych, wśród młodzieży). 
  • SEPSA najczęściej atakuje poza szpitalem: małe dzieci, osoby starsze, poborowych i młodzież, których to układ odpornościowy jest niedojrzały i nie jest w stanie poradzić sobie z rozwijającym się zakażeniem. Przebywanie tak jak poborowi w dużej grupie ludzi, z powodu stresu, zmęczenie, pogorszenia warunków higienicznych tracą odporność, co jest przyczyną iż mogą być narażeni na złapanie nowego dla organizmu szczepu bakterii.  Większość przypadków sepsy wśród poborowych notowano tuż po przybyciu do jednostki!
  • Styl życia jaki prowadzi młodzież, a więc: przebywanie w zadymionych dyskotekach, pubach, imprezach masowych (mecze, zawody, koncerty), krzyki, plucie, głębokie pocałunki, dawanie sobie "gryza" kanapki czy słodyczy, palenie papierosów na spółkę - to czynniki sprzyjające zakażeniu wywołujące sepsę u tak nadwyrężonych i osłabionych. 

 

SEPSA - jak się rozwija?

Roznosiciele meningokoków to około 1/3 ludzi w wieku 11-24 lat. Bakterie przebywają  w jamie nosowo-gardłowej i dla zdecydowanej większości osób nie stanowią zagrożenia, są bardzo wrażliwe i giną natychmiast poza organizmem człowieka. Do zakażenia może dojść poprzez bardzo bliski kontakt, a gdy bakterie przedostaną się do krwi, to następuje ich natychmiastowy rozwój, mnożą się, rozkładają, uwalniają wiele bardzo groźnych składników i są przenoszone wraz z krwią po całym organizmie. Następuje wtedy nadmierna i nieprawidłowa reakcja układu odpornościowego, który również uwalnia substancje powodujące bardzo silną i gwałtowną reakcje zapalną całego organizmu. Uszkodzeniu ulega wtedy mózg, serce, wątroba, płuca, nerki i naczynia krwionośne.

 

SEPSA - jak rozpoznać sepsę?

Objawy sepsy na początku choroby przypominają zwykłą grypę: występuje podwyższona temperatura, silne bóle głowy, mięśni i stawów. Po podaniu leków obniżających gorączkę, czy też przeciwbólowych powinny one ustąpić, ale jeśli  nie ustępują, a szczególnie wtedy gdy się nasilają i dołączają do nich kolejne objawy takie jak: jak wymioty, biegunka (była obecna we wszystkich występujących przypadkach sepsy u młodych ludzi), światłowstręt i sztywność karku to świadczy o rozprzestrzenianiu się baktreii i zajęciu opon mózgowo-rdzeniowych. Należy jak najszybciej pojechać do szpitala, albo wezwać pomoc opisując dokładnie objawy lekarzowi i wypytując osobę czy brała udział w jakimś grupowym spotkaniu czy też urodzinach, prywatce, koncercie i czy ktoś ze znajomych był chory.  

Kiedy na skórze pojawiają się wybroczyny czy wysypka, co jest bardzo charakterystycznym objawem sepsy - należy jak najszybciej przeprowadzić taki prosty test. Do zmienionego miejsca należy przycisnąć bok szklanki i obserwować; jeżeli zaczerwienienie zniknie pod naciskiem, to nie należy się zbytnio niepokoić, ale jeżeli wysypka nie zblednie - to sygnał, żeby natychmiast udać się do szpitala, albo wezwać lekarza.

Na podstawie zebranych materiałów opracowała Andromedah

Artykuł zamieszczony za zgodą autorki

 

 

Licznik odwiedzin: 6971070 Ostatnia aktualizacja strony: 2017-02-25 16:58:55