Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 3694


EDUKACJA: Opowiadania dla Dzieci w Grupie 6 do 9 lat

OPOWIADANIA DLA  DZIECI

 

Część I

Stowarzyszenie Sathya Sai

Opole 1995



Tytuł oryginału:
STORIES FOR CHILDREN, Part I
(Age group 6 to 9 years)

Copyright © 1993 by Sri Sathya Sai Books and Publications Trust
Prasanthi Nilayam P.O., 515 134, Anantapur District, Andhra Pradesh, India

Przekład: Kazimierz M. Borkowski

Korekta: Paweł Sala

Komputerowy skład systemem TEX: K.M. Borkowski

Przeróbka na format html wraz z autopoprawkami: K.M.B., Toruń 2001/2002 r.



 

Spis Treści

Przedmowa      . . . . . . . . . . . . . . . .  4
Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . 5

Rozdz. 1: Pierwszy rok kursu (I klasa)
1. Modlitwa . . . . . . . . . . . . . . . . . 11
2. Nic nie jest bezwartościowe . . . . . . . 12
3. Uczciwość . . . . . . . . . . . . . . . . 14
4. Prawda jest Bogiem (I) . . . . . . . . . . 15
5. Służenie człowiekowi to służenie Bogu (I) 16
6. Wystrzegaj się gniewu . . . . . . . . . . 17
7. Nie marnuj, nie pożądaj . . . . . . . . . 18
8. Dobroć dla zwierząt (I) . . . . . . . . . 19
9. Dobroć dla zwierząt (II) . . . . . . . . . 20
10. W wysilku leży wielkość człowieka . . . 21
11. Bóg wie najlepiej . . . . . . . . . . . . 22
12. Matru Dewo bhawa (Matka jest Bogiem) . . : 23

Rozdz. 2: Drugi rok kursu (II klasa)
13. Nauki świętych . . . . . . . . . . . . . . 25
14. Uniwersalna miłość . . . . . . . . . . . . 26
15. Zazdrość sprowadza ruinę . . . . . . . . 27
16. Nauczka dla zarozumialstwa . . . . . . . 28
17. Upadek pychy . . . . . . . . . . . . . . . 29
18. Proste serca, skromne odzienia . . . . . . 30
19. Prawda jest Bogiem (II) . . . . . . . . . 32
20. Dobry uczynek . . . . . . . . . . . . . . 33
21. Przyjaźń i poświęcenie . . . . . . . . . 34
22. Konieczność rozwagi . . . . . . . . . . . 35

Rozdz. 3: Trzeci rok kursu (III klasa)
23. Służenie człowiekowi to służenie Bogu (II) 37
24. Ludzki wysiłek sprowadza boską pomoc . . . 38
25. Dobry język i zły język . . . . . . . . . 39
26. Pośpiech oznacza stratę . . . . . . . . . 40
27. Zanim pouczysz . . . . . . . . . . . . . . 41
28. Zadowolenie i spokój . . . . . . . . . . . 42
29. Przytomność umysłu . . . . . . . . . . . 43
30. Znaczenie koncentracji . . . . . . . . . . 44
31. Żadna praca nie hańbi . . . . . . . . . . 45
32. Modlitwa od serca . . . . . . . . . . . . 46
33. Łaska Boga . . . . . . . . . . . . . . . . 47
34. Prawda jest Bogiem (III) . . . . . . . . . 48
Przypisy

 


 

Przedmowa


Ta seria materiałów tekstowych do kursu „Wychowania w wartościach ludzkich" została przygotowana przez fundację Sri Sathya Sai Bal Vikas Education Trust z zamiarem wykorzystania ich podczas cotygodniowej godziny wychowania moralnego odbywającej się w szkołach podstawowych w każdym stanie Indii. Fundacja przygotowała te materiały po angielsku. Zostaną one udostępnione we wszystkich współczesnych językach indyjskich, ponieważ zapotrzebowanie na nie zaczyna być odczuwane w różnych obszarach językowych.

Nasze kursy w szkołach podstawowych muszą mieć na widoku sadzonkę, która później urasta do postaci drzewa. Zadaniem edukacji jest ujawnienie w pełni wszystkich potencjalnych możliwości tkwiących w osobowości człowieka. Zostały one dostrzeżone przez wielkich myślicieli i wieszczów Indii pięciorako: Właściwe postępowanie (prawość), polegające na rozwijaniu umiejętności samodzielnego radzenia sobie na co dzień, w pracy nad jogą, życiem etycznym oraz rozwój umiejętności związanych z własnym przedmiotem albo zawodem; intensywne poszukiwanie Prawdy, które obejmuje rozbudzanie intuicji i trening intelektu poprzez rozwiązywanie zadań, analizę, syntezę, porównywanie i przeciwstawianie; równowaga (Spokój), przez którą rozumiemy psychoruchowe i emocjonalne zrównoważenie; Miłość, która w sprzyjających warunkach wytryska z duszy; oraz miłość uniwersalna albo Niekrzywdzenie, których skutkiem jest umiłowanie wszelkiego bytu. Są to te fizyczne, intelektualne i emocjonalne, psychiczne i duchowe aspekty ludzkiej osobowości, których doskonalenie jest zadaniem wychowania. Socjalne cele edukacji, które są równie ważne zawierają się w tym, że człowiek w przyszłości aspiruje do bycia obywatelem socjalistycznej republiki i kraju harmoni oraz tolerancji religijnej i kulturowej. Jedność światowych religii i wielu kultur musi stanowić część drugiej natury Hindusa.

Seria ta została przygotowana głównie w celu kształcenia moralnego i duchowego. Zawiera w sobie wymienione wyżej aspekty i swój poziom dostosowuje do wymogów i możliwości przyswojenia przez trzy grupy wiekowe (6 – 9, 9 – 12 i 12 – 15 lat).

Uznalibyśmy naszą pracę za sowicie wynagrodzoną, gdyby szeroka społeczność przyjęła serię „Wychowanie w wartościach ludzkich" jako użyteczną w kształceniu moralności i duchowości w szkołach podstawowych w różnych częściach kraju.

Opowiadanie „Konieczność rozwagi" zaczerpnięto ze słynnego zbioru opowiadań zatytułowanego „Tales of Long Ago"aśramu Śri Aurobindo1. Włączono je tutaj, gdyż stanowi ono wzór narracji prostym językiem odpowiednim dla dzieci. W istocie, byłoby ideałem, gdybyśmy zdołali przedstawiać wszystkie opowiadania z tej książki językiem tak prostym jak w „Konieczności rozwagi"(Starodawne opowieści) napisanego przez Matkę z Pondichery,

Nauczyciele powinni podjąć się trudu kultywowania tego rodzaju prostoty w swych narracjach dla dzieci.

— Vinayak Krishna Gokak      

 


 

WPROWADZENIE



W „podręczniku" znajdzie się specjalny rozdział o mówieniu opowiadań. Niniejsze wprowadzenie poświęcone jest innemu zagadnieniu: kolejności opowiadań w tej książce według stopnia ich trudności jako materiału tekstowego.

Zagadnienie pięciu podstawowych „Wartości ludzkich" z punktu widzenia kształcenia omówiono w „podręczniku". W broszurze opublikowanej przez N.C.E.R.T. podano listę 83 wartości, które można wpajać podczas kształcenia. Te 83 wartości mogą być podsumowane w owych pięciu podstawowych wartościach. W celu uszeregowania tych wartości w hierarchicznym porządku trudności — od łatwiejszych do trudniejszych, poniżej podaję listę która przebiega w kierunku wartości coraz trudniej rozumianych przez dzieci.


Oto uszeregowana według stopnia trudności lista wartości odnoszących się do podstawowej wartości Prawda :
  1) Postępowanie zgodne z prawdą.
  2) Ciekawość.
  3) Poszukiwanie wiedzy.
  4) Duch dociekliwości.
  5) Badanie własnego ja.
  6) Zdolność rozróżnienia między prawdą i fałszem.
  7) Etyka świecka.
  8) Szacunek dla wszystkich religii.
  9) Uniwersalna, samoistna Prawda.

Hierarchiczna lista Właściwego postępowania jest następująca:
  1) Posłuszeństwo.
  2) Obowiązek, włącznie z lojalnością dla Obowiązku.
  3) Zamiłowanie do czystości.
  4) Utrzymanie higieny.
  5) Regularność.
  6) Punktualność.
  7) Właściwe wykorzystywanie czasu.
  8) Godność pracy rąk.
  9) Prowadzenie prostego życia.
10) Szacunek dla innych.
11) Służba innym.
12) Szacunek dla ludzi w podeszłym wieku.
13) Samopomoc.
14) Samowystarczalność.
15) Wiara w siebie.
16) Inicjatywa.
17) Zaradność.
18) Odwaga.
19) Przewodnictwo.
20) Wierność.
21) Sprawiedliwość.
22) Praca zespołowa.
23) Duch zespołowości.
24) Równość.
25) Poświęcenie.

Oto hierarchiczna lista pod hasłem Spokój :
  1) Wstrzemięźliwość.
  2) Wolność od sześciu grzechów śmiertelnych2.
  3) Kultywowanie przymiotów przeciwnych do tych grzechów.
  4) Dyscyplina.
  5) Uczciwość.
  6) Czystość.
  7) Wytrwałość.
  8) Prawość.
  9) Samodyscyplina.
10) Samokontrola.
11) Szacunek dla siebie.
12) Świadomość godności jednostki.
13) Zdolność koncentracji.
14) Medytacja.
15) Pokój.

Oto hierarchiczna lista dla Miłości :
  1) Szczerość.
  2) Uprzejmość.
  3) Współczucie.
  4) Przyjaźń.
  5) Patriotyzm.
  6) Oddanie.
  7) Tolerancja.
  8) Humanizm.

Podstawowa wartość Niekrzywdzenie rozwidla się na dwie gałęzie: psychologiczną i społeczną.

Pierwsza lista obejmuje psychologiczny aspekt Niekrzywdzenia :
  1) Uprzejmość.
  2) Grzeczność.
  3) Dobre maniery.
  4) Uczynność.
  5) Współodczuwanie.
  6) Rycerskość.
  7) Wzgląd na innych.
  8) Niechęć do ranienia innych czyli niekrzywdzenie.
  9) Troska o innych.
10) Gotowość współpracy.
11) Uznawanie wartości innych kultur.
12) Litość.
13) Uniwersalna Miłość.

Społeczne wartości Niekrzywdzenia są następujące:
  1) Świadomość odpowiedzialności obywatela.
  2) Podporządkowywanie się demokratycznemu podejmowaniu decyzji.
  3) Gotowość wsparcia wspólnego kierunku.
  4) Aktywna świadomość narodowa.
  5) Umiłowanie zgody narodowej.
  6) Umiłowanie jedności narodowej.
  7) Odcięcie się od „niedotykalności" (różnic kastowych).
  8) Świadomość wartości własności obywatelskiej i państwowej.
  9) Poczucie służby społecznej.
10) Poczucie sprawiedliwości społecznej.
11) Socjalizm.
12) Poczucie solidarności rodzaju ludzkiego.



Można zauważyć, że taka klasyfikacja wartości ma dalekosiężny wpływ na materiały tekstowe. Na podstawie takich list, jak podane wyżej, tematy lekcji można uszeregować według stopnia trudności.

Jest też inne kryterium, dzięki któremu można uszeregować jakość materiału tekstowego. Są lekcje, które zawierają jedną lub dwie charakterystyki wymienione w jednej z podstawowych wartości. Może też się zdarzyć, że opowiadanie jest bardziej złożone i zawiera przekaz jednej lub dwóch charakterystyk, które odnoszą się do więcej niż jednej podstawowej wartości. Może też być coś specjalnego w odniesieniu do struktury, zabarwienia lokalnego albo atmosfery opowiadania, co uczyni go bardziej złożonym niż inne. Stosując kryteria te razem, możemy uszeregować opowiadania z tej książki w porządku ich trudności. Porządek ten jest podany niżej. Nie było możliwe wydrukowanie tej książki w tym szczególnym porządku opowiadań. Zostanie to uczynione w następnym wydaniu. Niemniej, instruktorzy nauczycieli i sami nauczyciele mogą mieć na uwadze tę gradację trudności podczas przekazywania opowiadań dzieciom3.

Wydaje się, że opowiadania odnoszące się do Właściwego postępowania i Niekrzywdzenia są trudniejsze niż te z innych podstawowych wartości. Zatem, w takiej kolejności zostanie podana lista podstawowych wartości. Opowiadania wymienione przy każdej podstawowej wartości uszeregowane są według stopnia trudności.



(I) Prawda. Wymienione są tutaj opowiadania dotyczące wyłącznie podstawowej wartości Prawdy.

„Prawda jest Bogiem (I)"
„Prawda jest Bogiem (III)"


(II) Właściwe postępowanie. Jest siedem opowiadań, które dotyczą Właściwego postępowania jako podstawowej wartości.

 

„Matru Dewo bhawa"
jest prostym opowiadaniem o tym, jak ktoś pomaga starszej pani. Szacunek dla ludzi w podeszłym wieku jest wartością, która się w nim wyróżnia.
„Służenie człowiekowi to służenie Bogu (II)",
w którym pokazano Abrahama Lincolna jak opiekuje się pijakiem, który spadł przy drodze z konia. Ilustruje ono Właściwe postępowanie w aspekcie wartości zwanej „służba innym".
„Proste serca, skromne odzienia"
przedstawia Faradaya i Gandhiego w całej ich prostocie. Prowadzenie prostego trybu życia jest wartością wymienioną w grupie Właściwe postępowanie.
„Nauki świętych"
jest opowiadaniem, które mówi o zbieraniu ziaren rozrzuconych na ziemi i o spinaniu liści przez Świętego Ramanę Maharsziego. Ilustruje ono godność pracy rąk i prostego życia.
„Uczciwość"
donosi o dwóch braciach którzy rywalizują ze sobą w uczciwości.
„W wysiłku leży wielkość człowieka"
oraz
„Służenie człowiekowi to służenie Bogu (I)"
są opowiadaniami złożonymi, chociaż dotyczą tylko jednej wartości.


(III) Wartość Miłość ilustrują dwa opowiadania: „Modlitwa" i „Dobroć dla zwierząt". Opowiadanie „Modlitwa" przedstawia oddanie dziecka Bogu i pokazuje jak szczera modlitwa jest wysłuchiwana przez Boga. „Dobroć dla zwierząt" opisuje miłość Newtona do swego ulubionego psa, nawet wtedy gdy ulubieniec ten powoduje zniszczenie wartościowych notatek. Czytamy tam także o wyrazach miłości Ramany Maharsziego w stosunku do krowy w jego aśramie. Miłość świętego może zainspirować nawet zwierzę do zachowań godnych najwyższych istot ludzkich.


(IV) Cztery z opowiadań ilustrują wartość Spokój. W „Wystrzegaj się gniewu" Rajendra Prasad, jeden z prezydentów Indii, jako osoba okazyjnie skłonna do gniewu, w przypływie złości wyrzucił zaufanego służącego i przyjął go ponownie gdy sobie uświadomił, że owo rozgniewanie wynikło z jego błędu. „Zazdrość sprowadza ruinę" opowiada nam historię dwóch braci. Ten, który był zazdrosny o zamożność swego brata, popadł z tego powodu w ruinę. W opowiadaniu „Pośpiech oznacza stratę" stara kobieta, którą spotkał Śiwadźi (Shivaji), uświadomiła mu, że we wszystkim co czyni powinien być cierpliwy a nie popędliwy. „Upadek pychy" traktuje o innej zgubnej tendencji ludzkiego umysłu.


(V) Dwa opowiadania ilustrują podstawową wartość Niekrzywdzenie : „Nie marnuj, nie pożądaj" oraz „Dobry język i zły język". Pierwsze ilustruje poczucie społecznej odpowiedzialności z grupy Niekrzywdzenie (Ahinsa), a drugie — wartość grzeczności i szkodę spowodowaną nieuprzejmością.


(VI) Możemy teraz zająć się opowiadaniami złożonymi. Opowiadanie złożone to takie, które zawiera w sobie więcej niż jedną podstawową wartość. Niżej wymienione są takie opowiadania ze wskazaniem wartości:

 

„Nic nie jest bezwartościowe"
— ujawnia ducha dociekliwości (Prawda) i uczciwość (Spokój).
„Bóg wie najlepiej"
— obowiązek (Właściwe postępowanie) i zadowolenie (Spokój).
„Prawda jest Bogiem (II)"
— zawiera trzy podstawowe wartości: umiłowanie Prawdy, odwaga i szacunek dla innych (Właściwe postępowanie) oraz współczucie dla kolegów z klasy (Ahinsa).
„Dobry uczynek"
— litość (Ahinsa) i służba innym (Dharma albo Właściwe postępowanie).
„Przyjaźń i poświęcenie"
— przyjaźń (Miłość) i poświęcenie (Właściwe postępowanie).
„Ludzki wysiłek sprowadza boską pomoc"
— obowiązek wobec siebie (Właściwe postępowanie) i modlitwa o pomoc (Miłość).
„Zanim pouczysz"
— uczciwość (Spokój) i przewodnictwo (Właściwe postępowanie).
„Zadowolenie i spokój"
— (Spokój) i współodczuwanie (Niekrzywdzenie).
„Przytomność umysłu"
— niezachwiany spokój umysłu (Spokój), wzgląd na innych (Niekrzywdzenie), inicjatywa i służba innym (Właściwe postępowanie). Opowiadanie to stanowi ilustrację trzech podstawowych wartości i dwóch wartości w jednej podstawowej.
„Znaczenie koncentracji"
— umiejętność koncentracji (Spokój) i przewodnictwo (Właściwe postępowanie).
„Żadna praca nie hańbi"
— pokora jako przeciwieństwo pychy (Spokój), przewodnictwo (Właściwe postępowanie) i wzgląd na innych (Niekrzywdzenie). Trzy podstawowe wartości ilustruje to opowiadanie.
„Modlitwa od serca"
— oddanie (Miłość), pokora (Spokój) i szacunek dla innych (Właściwe postępowanie). Również to opowiadanie ilustruje trzy podstawowe wartości.
„Łaska Boga"
— ujawnia miłość i oddanie (Miłość) oraz czystość serca (Spokój).



Byłoby dobrze przedstawiać wpierw opowiadania, które ilustrują jedną z podstawowych wartości; później można podjąć opowiadania ilustrujące dwie właściwości albo dwie wartości podstawowe. Na końcu można przejść do opowiadań dotyczących trzech podstawowych wartości.

Istnieją trzy sposoby albo procesy konceptualizacji i muszą one zostać przeprowadzone zgodnie z kontekstem, aby dzieci mogły dobrze i z zapałem przyswajać sobie nauki zawarte w tych opowiadaniach: dramatyzacja (inscenizacja ról), obrazowanie (odbiór zmysłowy) oraz werbalizacja (intonacja i inne środki słownego wyrażania treści).

Dzieciom może pomóc zorganizowanie przedstawienia opartego o opowiadanie z wykorzystaniem grupy (dramatyzacja). Zobrazowane mogą być takie opowiadania jak „Matru Dewo bhawa"„Pośpiech oznacza stratę" a także „Nauki świętych" (o Ramanie Maharszim), „Michael Faraday", „Mahatma Gandhi" (oba w „Proste serca, skromne odzienia") czy „Wystrzegaj się gniewu"(o Rajendrze Prasadzie). Wpierw można byłoby pokazać dzieciom portrety lub inne obrazy tych wielkich ludzi, a potem opowiedzieć epizody z ich życia. Szczególnie nadającym się do obrazowania jest opowiadanie „Dobry język i zły język". Do zaprezentowania w formie inscenizacji może być użyte opowiadanie o Krisznie i Ardźunie („Upadek pychy"). Opowieść Buddy „Zazdrość sprowadza ruinę"„Służenie człowiekowi to służenie Bogu (I)"„Modlitwa od serca" i in. to opowiadania, które można zwerbalizować poprzez właściwą intonację itp.

Język narracji winien być modyfikowany w zależności od grupy wiekowej. Kiedy opowiadanie jest prezentowane w formie przedstawienia, wskazane jest aby sam nauczyciel w nim uczestniczył. W czasie obrazowania opowiadania, jeśli zachodzi taka potrzeba, nauczyciel powinien skorzystać z pomocy artysty. W różnych miejscach opowieści do narracji powinno się włączać dzieci.

Jeśli morał opowiadania nie jest wypowiedziany jawnie w treści, to można go stopniowo ujawnić poprzez wypytywanie dzieci. Można też prosić dzieci aby opowiedziały inne historyjki o podobnych morałach.

Przy określaniu poziomu trudności konkretnego opowiadania nie wystarczy kierować się tylko ilością podstawowych wartości w nim zawartych, lecz także strukturą i miejscowym odcieniem. Na przykład, w takich opowiadaniach jak „Upadek pychy"„Służenie człowiekowi to służenie Bogu (I)"„Zadowolenie i spokój"„Modlitwa od serca" i „Łaska Boga" występuje element królewskości, lokalne zabarwienie feudalne, przekazy legendarne i doświadczenia mistyczne, które wymagają wyjaśnienia, aby dzieci mogły zrozumieć tego rodzaju treść. Opowiadania takie powinny być traktowane jako złożone, nawet jeśli zawierają tylko jedną wartość. Jeśli są one już złożone i dodatkowo zawierają ten element trudności to powinny być klasyfikowane jako bardziej złożone niż opowiadania ilustrujące więcej niż jedną z podstawowych wartości.

Dobrze by się stało, gdyby nauczyciele zrobili sobie własne listy opowiadań w porządku trudności, jaki został wyżej omówiony, i zgodnie z tym przyporządkowali je poszczególnym klasom z przewidzianych trzech lat nauki (I, II i III klasa).

— Vinayak Krishna Gokak   

 


 

Rozdział I

 

Pierwszy rok kursu (I klasa)



1.   MODLITWA

 

Kiran był jedynym synem swoich rodziców. Był posłuszny i dobrze się zachowywał w domu i w szkole. Swym łagodnym charakterem i uprzejmym zachowaniem zdobył sobie miłość starszych i nauczycieli.

Chociaż miał dopiero dziesięć lat, Kiran żywo interesował się tym, co robili rodzice. Jego ojciec, który był sędzią okręgowym, znany był ze swojej uczciwości i sprawiedliwości. Matka była głęboko religijna, uprzejma i chętnie pomagała potrzebującym. Kiran kochał swoich rodziców i był z nich dumny. Jednak ciągle go dziwiło dlaczego przykładali oni tyle uwagi i nadawali takie znaczenie Bogu. Od czasu do czasu zadawał nawet matce pytania w rodzaju „Mamo, dlaczego tatuś chodzi co niedzielę do świątyni Śiwy4 i uczestniczy wsat-sangach5 jak niewykształcony wieśniak? Co masz Mamo ze swoich codziennych porannych i wieczornych medytacji z zamkniętymi oczami? Dlaczego codziennie wykonujesz te niekończące się pudźe6 z mantrami7 i modlitwami do Bogini Durgi8? Czy nie moglibyście oboje lepiej spędzać wolnego czasu?"

Matka Kirana w odpowiedzi uśmiechała się tylko. Modliła się cicho: „Matko Durgo, Kiran jeszcze nie wie, ale jest niewinny. Obdarz go proszę błogosławieństwem wiary i oddania."

Pewnego wieczora, kiedy Kiran wrócił do domu ze szkoły, jego sąsiedzi przekazali mu straszliwą wiadomość. Jego ojciec został na drodze potrącony przez przejeżdżający samochód i już od rana leżał nieprzytomny w szpitalu. Kiedy Kiran wybiegał z domu do szpitala, jego wzrok padł na figurę Bogini Durgi, którą matka pięknie wystroiła kwiatami. Czyż nie słyszał jak matka często mówiła „Och! Bogini Durga to Śakti-Mata9. Jest matką wszystkich żywych istot. Jest Ona wszechmocna." Kiran podszedł do figury ze złożonymi rękami i łzami w oczach i modlił się „Mamo-Durgo, Ty wiesz, że ani chwili nie mogę żyć bez Tatusia. Proszę, uratuj mu życie." Kiedy pokłonił się nisko, podniósł czerwony kwiatek ze stóp bogini i odszedł.

Bardzo szybko Kiran znalazł się przy boku swego ojca. Był bliski płaczu, kiedy zobaczył ojca leżącego nieprzytomnie. Ale kiedy spojrzał na swoją matkę, zniknął strach i niepokój. Siedziała z zamkniętymi oczami głęboko zaabsorbowana medytacją i modlitwą. Kiran dostrzegł na jej twarzy delikatną poświatę spokoju i zaufania, co czyniło, że wyglądała niemal jak święta. Cichutko zaszeptał jej: „Mamusiu, przyniosłem ten kwiat z lotosowych stóp Matki Durgi dla Tatusia." Kiedy otworzyła oczy, Kiran trzymał czerwony kwiat na czole swego ojca.

Wkrótce ojciec Kirana zaczął powoli odzyskiwać świadomość. Lekarze, którzy przyszli i go zbadali powiedzieli: „Niebezpieczeństwo minęło. Jest uratowany." Modlitwa Kirana, jak i jego matki, została wysłuchana.

Kiran wiele się nauczył z tego doświadczenia. Jego ojciec, który po miesiącu powrócił ze szpitala, zauważył znaczną zmianę w synu. Teraz Kiran przyłączał się do matki w medytacji, a nawet pomagał jej w nabożeństwie pudźy w czasie świąt. Od czasu do czasu także chodził z ojcem do świątyni. Kiedy zakończyła się nauka w szkole, czytywał proste książki o życiu takich świętych jak Swami Wiwekananda, Jezus Chrystus i Gautama Budda.

Teraz Kiran zdał sobie sprawę z tego, że wiara, oddanie i modlitwa mają moc uzdrawiania. Wypełniają one nasze serca nadzieją siłą i odwagą. Sprowadzają one nas na właściwą drogę i wypełniają nasze serca pokojem, zadowoleniem i radością.

PYTANIA:

 

1. Opisz własnymi słowami dobrego ucznia albo uczennicę (10 wierszy).
2. Dlaczego powinniśmy mieć wiarę i oddanie?
3. Jak sądzisz, co by się stało, gdyby Kiran chciał pomocy Boga w zdaniu swoich egzaminów? Czy nie musiałby dużo pracować?




2.   NIC NIE JEST BEZWARTOŚCIOWE



W dawnych czasach chłopcy zwykli chodzić do gurukulów10 i mieszkać tam wraz z Guru11 przez wiele lat w celu zdobycia wykształcenia. Kiedy uczniowie zebrali wiedzy i mądrości tyle ile pragnęli, wracali do domu z błogosławieństwem Guru i znajdowali swoje stałe miejsce w życiu.

Pewnego razu dwóch uczniów, którzy mieli opuścić gurukul i wrócić do domu, poszło do Guru i powiedziało: „Gurudewo12, powiedz nam jaki podarek moglibyśmy ci dać jako naszą guru-dakszinę13?" Guru był zadowolony z ich miłości i wdzięczności. On również ich kochał za ich oddanie, dyscyplinę i poczucie obowiązku. Niczego więcej nie oczekiwał od nich. Jednakże zdecydował dołożyć nieco do wypracowanej mądrości swoich uczniów. Tak więc powiedział im: „Drogie dzieci, idźcie do lasu za naszym Gurukulem i przynieście mi trochę suchych liści, których nikt nie będzie potrzebował".

Chłopcy zastanawiali się dlaczego ich Guru poprosił o tak dziwny prezent. Ale poszli do lasu tak jak chciał Guru, ponieważ byli bardzo posłuszni.

Zaraz jak weszli do lasu pod drzewem napotkali niewielką kupkę suchych liści. Kiedy je zbierali podbiegł do nich stary gospodarz i powiedział: „Proszę odłożyć te liście z powrotem na kupkę. Ja je zebrałem. Zanoszę je na swoje pola. Po spaleniu stanowią świetny nawóz, sprawiający że mam bogate zbiory ziarna".

Uczniowie zostawili tę kupkę i poszli nieco dalej wgłąb lasu. Zobaczyli tam trzy kobiety zbierające do swoich koszy suche liście. „Co robicie z tymi suchymi liśćmi?", spytali uczniowie. „Drodzy bracia", powiedziała jedna z kobiet, „używam ich jako opał do podgrzewania wody na kąpiel i do prania bielizny". Druga powiedziała: „Spinamy lepsze liście razem szpilkami trzcinowymi i robimy tzw. patriwali, których używają w aśramach14 i świątyniach jako talerzy do posiłków. Dostaję za to pieniądze na utrzymanie dzieci". Trzecia kobieta powiedziała: „Zbieram suche liście tego szczególnego drzewa. Mój mąż, który jest wajdją15, używa ich do przyrządzania pewnych lekarstw ziołowych. Leczy on wiele chorób".

Wtedy uczniowie poszli jeszcze dalej w las. Znaleźli suche liście pod wysokim drzewem. Kiedy obaj patrzyli na nie, sfrunął wielki ptak i zabierając jeden liść odleciał. Chłopcy patrzyli jak odlatujący ptak niesie liść na szczyt pobliskiego niewysokiego drzewa, gdzie budował gniazdo z liści i trawy. Nie chcieli zabierać suchych liści, które były użyteczne dla ptaka.

Obaj chłopcy zdecydowali się wracać do gurukula. Po drodze zobaczyli mały staw, na którym pływał wielki suchy liść. „Tam jest wielki suchy liść, który nie jest nikomu potrzebny", powiedział jeden z nich. Ku swemu zaskoczeniu zobaczyli chodzące po nim dwie wielkie czerwone mrówki. Kiedy jeden z uczniów trzymał liść w ręce, mrówki przestały biegać tak jakby chciały powiedzieć: „Ten suchy liść był naszym kołem ratunkowym. Gdyby nie on, utonęłybyśmy w stawie".

Po tym uczniowie zrezygnowali ze swoich daremnych poszukiwań i wrócili do gurukula. Posmutniali powiedzieli Guru: „Gurudewo, stwierdziliśmy, że nawet suche liście mają tyle zastosowań, że nie mogliśmy ci ich przynieść. Wszystkie suche liście, które widzieliśmy, były używane dla jakiegoś celu. Proszę nam wybaczyć, że nie przynieśliśmy ze sobą Gurudaksziny, o jaką prosiłeś".

„Drogie dzieci — odparł Guru — otrzymałem gurudakszinę, jakiej pragnąłem. Wiedza jaką dzisiaj zdobyliście jest dla mnie prawdziwą gurudaksziną. Nawet suchy liść jest wielce użyteczny i pomocny człowiekowi, ptakowi czy owadowi. O ile więc bardziej użyteczne jest ciało człowieka, kiedy wykorzystuje się je dla dobrych celów! Tak więc, dbajcie o swoje ciała i wykorzystujcie je w celu uszczęśliwiania swojego życia i życia innych. Nigdy nie przepuśćcie okazji wsparcia osoby potrzebującej, chorej lub starej albo pomocy komuś biednemu i niezaradnemu. Nigdy nie zapominajcie o tej dzisiejszej wspaniałej lekcji".

PYTANIA:

 

1. Dlaczego dwóch uczniów, którzy poszli do lasu w poszukiwaniu niepotrzebnych suchych liści, wróciło rozczarowanych?
2. Jakiej nauki udzielił Guru dwóm uczniom o suchych liściach i ludzkim ciele?
3. Opisz dwie inne rzeczy, które powszechnie uważa się za bezużyteczne, a w rękach tych, którzy potrafią dobrze je wykorzystać, stają się użyteczne.




3.   UCZCIWOŚĆ



Ramu był we wsi znanym z uczciwości mleczarzem. Miał dwóch synów, Suryę i Chandrę. Co jakiś czas Ramu zwykł im mówić: „Słuchajcie, nigdy nie okłamujcie ani nie oszukujcie nikogo. Tylko uczciwa praca zapewni wam prawdziwy pokój i szczęście w życiu."

Pewnego dnia Ramu srogo zbeształ Suryę za to, że nie zaprowadził bydła na pastwisko. Surya poczuł się tak urażony, że porzucił dom z postanowieniem by nigdy nie wrócić.

Stary Ramu bardzo się martwił i stawał się smutny kiedykolwiek tylko wspomniał Suryę. Na kilka dni przed śmiercią Ramu powiedział do Chandry: „Mój drogi synu, zrób co tylko możesz by znaleźć swego brata. Rozpoznasz go po dużej czarnej bliźnie na czole. Z tych dziesięciu wołów, które posiadamy daj mu pięć jako jego udział." Po śmierci Ramu Chandra chadzał na wszystkie jarmarki w sąsiednich wioskach mając nadzieję, że znajdzie tam Suryę. Lecz wszystkie jego wysiłki były na próżno.

Pewnego dnia Chandra wracał do domu z wołami z pastwiska. Po drodze zobaczył obcego człowieka siedzącego we wsi pod drzewem. Kiedy Chandra podszedł do niego bliżej z zaskoczeniem zauważył wielką czarną szramę na jego czole. Rozpoznał w nim brata. Lecz sprawiało mu ból oglądanie go w tak ubrudzonym i zniszczonym ubraniu. Tak, że niemal płakał kiedy mówił: „Och, bracie Suryo, dlaczego prowadzisz nędzne życie i nosisz takie ubranie? Chodź ze mną do domu. Weź pięć z dziesięciu bawołów, które zostawił nam ojciec i prowadź szczęśliwe życie sprzedając mleko i masło". Surya poszedł do domu ze swym bratem. Ale cały czas milczał. Po wspólnym zjedzeniu posiłku Chandra rozłożył wielki dywan i wkrótce obaj mocno spali.

Następnego ranka Chandra przebudził się i, ku swemu zaskoczeniu, stwierdził, że Surya odszedł z pięcioma bawołami. I wtedy w jego umyśle pojawiła się wątpliwość: „Czemużby Surya miał uciekać z bawołami? Mam nadzieję, że nie oszukał mnie jakiś łobuz." Po pewnym namyśle pocieszył się: „Byłem uczciwy i postąpiłem tak jak radził mi drogi Ojciec. Bóg mi świadkiem. Czemuż więc miałbym się martwić?"

Po kilku dniach przed drzwiami Chandry zatrzymał się ładny zaprzęg wołowy. Wyjrzawszy na zewnątrz Chandra zobaczył zbliżającego się doń człowieka z wielką czarną szramą na czole. Ale tym razem był on całkiem przyzwoicie ubrany i wyglądał jak ktoś bogaty. Podszedł bliżej do Chandry i rzekł z uśmiechem: „Och bracie, nie poznałeś mnie?" Lecz Chandra odpowiedział smutnym tonem: „Poznaję cię, bracie. Ale popełniłem straszny błąd. Dwa tygodnie temu oddałem twoje pięć wołów komuś innemu myląc go z tobą. Jednak nie chcę, byś cierpiał z mojego powodu. Dam ci te pięć wołów, które są moje."

Obejmując swego brata Surya powiedział: „Mój drogi Chandro, nie popełniłeś błędu. To ja sam przyszedłem tamtym razem jako biedny człowiek, by sprawdzić twoją uczciwość. Jesteś rzeczywiście tak samo uczciwy jak nasz ukochany Ojciec. Dzięki jego błogosławieństwu także i ja zrobiłem niezły interes na owocach i warzywach. Uczyniło mnie to bogatym. Mam teraz wielki dom w mieście, ten powóz bawoli, a także niewielki sad. Przyjechałem, by cię zabrać do miasta, abyś zamieszkał ze mną. Wykupiłem dla ciebie małe pomieszczenie nieopodal targowiska, gdzie możesz założyć mleczarnię i sprzedawać mleko i słodycze."

Po tym obaj bracia poszli razem i zatrzymując się przed małym zdjęciem swego ojca powiedzieli: „Drogi Ojcze, uczyłeś nas zawsze uczciwości. Naprawdę mamy wielkie szczęście, że nas tego nauczyłeś. To właśnie nasza uczciwość daje nam dzisiaj spokój i radość, których żadna suma pieniędzy nigdy nie zapewni."

PYTANIA:

 

1. Jaka była nagroda, którą otrzymał Chandra za swoją uczciwość?
2. Jaka była nagroda, którą otrzymał Surya za swoją uczciwość?
3. Czego dwaj bracia nauczyli się od swego ojca? Dlaczego byli mu wdzięczni?




4.   PRAWDA JEST BOGIEM (I)



Umiłowanie prawdy jest jedną z wielu szlachetnych cech wielkich ludzi. Już w swoim dzieciństwie wierzyli, że ich prawość cieszy Boga. To umiłowanie prawdy wzięte z wczesnych lat w późniejszym życiu dało im siłę i odwagę w zwalczaniu zła w świecie. Jest to wartościowe przesłanie, jakie otrzymujemy z życia takich świętych jak Swami Wiwekananda16 i wielkich patriotów takich jak Lokamanya Tilak. Już w swoim dzieciństwie kochali i szanowali Prawdę tak mocno, jak kochali i szanowali samego Boga.

Swami Wiwekananda w czasach szkolnych znany był jako Narendra Datta. Jeszcze w dzieciństwie swoją prawością i odwagą wprawiał w dumę rodziców. Nigdy nie kłamał i zawsze potrafił się przyznać do popełnionego błędu.

Pewnego dnia jego nauczyciel zrobił sprawdzian wiadomości z geografii. Uczniowie odpowiadali po kolei na pytania nauczyciela. Teraz przypadła kolej na ucznia siedzącego w ławce obok Narendry. Nauczyciel zadał temu uczniowi trudne pytanie, na które odpowiedział z dużym wahaniem i wyczuwalnym strachem. Nauczyciel natychmiast zaczął krzyczeć: „Co? To ma być twoja wiedza z geografii? Nie słuchasz co uczę na lekcjach, ani nie uczysz się w domu." Unosząc trzcinę dodał ze złością: „Wyciągnij rękę." Nim trzcina wylądowała na dłoni ucznia Narendra wstał i śmiało powiedział: „Proszę pana, proszę go nie bić. On ma rację. Jego odpowiedź była poprawna". Cała klasa zamarła. Nauczyciel zwrócił teraz swoje pełne gniewu oczy na Narendrę i krzyknął: „Chcesz mnie uczyć geografii! Dalej, wyciągnij rękę". Narendra nawet kiedy już wyciągnął rękę, a nauczyciel zaczął go bić wciąż powtarzał słowa „Proszę pana, on dobrze odpowiedział." Potem, kiedy już z bólu płakał, powiedział bardzo błagalnym tonem: „Proszę pana, niech pan zajrzy do podręcznika geografii. Mówiłem prawdę."

Słowo „prawda" poruszyło serce nauczyciela. Ale i wtedy otworzył podręcznik w nadziei, że dowiedzie Narendrze, że nie ma racji. Powoli zaczął czytać stronę, na której podano pełną odpowiedź na zadane pytanie. Wszyscy chłopcy, którzy z niepokojem śledzili poczynania nauczyciela, zobaczyli jak jego twarz blednie w miarę czytania.

Podchodząc do tych dwóch uczniów nauczyciel powiedział: „Przepraszam. Źle zrozumiałem jego odpowiedź. Odpowiedział poprawnie". Następnie, zwracając się do Narendry, powiedział: „Mój drogi chłopcze, podziwiam twoją odwagę i umiłowanie prawdy. Jesteś idealnym uczniem". Na dźwięk tych słów zniknął wszelki ból z pobitej trzciną dłoni; Narendrę ogarnęła radość, że prawda wygrała tę bitwę.

To właśnie z powodu tego umiłowania prawdy w późniejszym okresie Narendra poszedł do Śri Ramakriszny Paramahansy by nauczyć się odeń prawdy o Bogu i Jego stworzeniu. Kiedy stał się Swamim Wiwekanandą, włożył wiele pracy, aby prawdę tę rozgłosić po całym świecie, aby ludzie stali się mądrzejsi i wiedli szczęśliwsze życie.

PYTANIA:

 

1. Co dało siłę i odwagę Narendrze, aby bronić swego przyjaciela przed ukaraniem?
2. Co spowodowało, że nauczyciel przestał bić Narendrę?
3. (a) Czy byłeś kiedykolwiek urażony bądź ukarany za mówienie prawdy?
    (b) Czy zdarzyło ci się kiedykolwiek odczuć radość z powodu mówienia prawdy? Opisz w całości swoje doświadczenie.




5.  SŁUŻENIE CZŁOWIEKOWI TO SŁUŻENIE BOGU (I)



Dawno, dawno temu do Jerozolimy przybył wielki święty chrześcijański. Codziennie ze wszystkich stron przychodzili ludzie, by go zobaczyć i otrzymać jego błogosławieństwo.

W pewnej wiosce w pobliżu Jerozolimy żyła pobożna staruszka. Była tak słaba i chuda, że nawet we własnym domu mogła przejść zaledwie kilka kroków z pomocą laski. Ta staruszka codziennie oglądała sznur mężczyzn, kobiet i dzieci przechodzących obok jej domu w kierunku Jerozolimy. „Dlaczegóż i ja nie miałabym pójść do Jerozolimy, aby otrzymać błogosławieństwa zanim umrę?" — myślała. „Nawet jeśli umrę po drodze, Bóg mnie pobłogosławi i zabierze moją duszę do nieba."

Zaraz następnego ranka staruszka wyruszyła w drogę. Przy każdym kroku drżała i zataczała się. Ale powlokła się jakoś, trzymając w ręku laskę i czując Pana w swoim sercu. Uszła zaledwie pół drogi kiedy upał sprawił, że poczuła się bardzo zmęczona i słaba. Kręciło się jej w głowie i była zupełnie bezradna. Z wielką trudnością udało się jej dotrzeć do wielkiego kamienia przy drodze i usiadła na nim modląc się do Pana o pomoc.

Wkrótce zobaczyła przechodzących kilkoro młodych chłopców i dziewcząt. „Czy pomożecie mi, drogie dzieci, i zabierzecie mnie ze sobą do Jerozolimy?" — poprosiła ich błagalnym tonem. Niektórzy z młodych ludzi patrzyli na nią ze złością. Niektórzy robili miny wyrażające zdziwienie, a inni powiedzieli: „Babciu, zanieślibyśmy cię raczej do twego grobu zamiast zabierać cię ze sobą do Jerozolimy". Wszyscy młodzi roześmiali się wtedy głośno, wykpili staruszkę i poszli swoją drogą.

Po jakimś czasie drogą przechodził młody kapłan. Staruszka z nadzieją zawołała do niego: „Drogi Bracie, czy byłbyś uprzejmy zabrać mnie ze sobą do Jerozolimy?" Uprzejmy kapłan podszedł blisko niej i powiedział: „Nie martw się Babciu. Możesz usiąść mi na ramionach trzymając się rękami za moją głowę. Chętnie zaniosę cię do Jerozolimy."

Wszyscy dotarli do świętego miejsca. Zobaczyli tysiące ludzi wokół podwyższenia, na którym siedział wielki święty. Tamci młodzi ludzie nie mogli zobaczyć świętego, gdyż byli niscy i widok zasłaniały im plecy dosrosłych. By dobrze widzieć świętego powchodzili więc jeden drugiemu na ramiona. Chłopiec, który wdrapał się jako pierwszy na ramiona kolegi był zaszokowany widokiem. Zamiast wielkiego świętego zobaczył pomarszczoną twarz starej, posiwiałej babki, którą wyszydzał po drodze. Przecierał raz po raz oczy, ale ciągle widział tę samą pomarszczoną twarz, która uśmiechała się do niego. „Nie widzę świętego" — wołał. „Na jego miejscu widzę tamtą starą babkę, którą zostawiliśmy przy drodze". Każdy z młodych ludzi próbował swojego szczęścia, ale wszyscy widzieli to samo.

Jeszcze dziwniejsze przeżycie miał uprzejmy kapłan. Zobaczył świętego wyraźnie i w pełni właśnie w momencie, gdy ten uniósł rękę by pobłogosławić wyznawców. Ale to nie wszystko. Przez chwilę poczuł, że sam święty zamiast staruszki siedzi na jego ramionach i błogosławi go. Cały spokój i radość Niebios zdawały się napełniać jego serce. Był on w istocie najbardziej pobłogosławionym spośród wszystkich pielgrzymów przybyłych tego roku do Jerozolimy, ponieważ kochał wszystkie dzieci Pana taką samą wielką miłością, jaką darzył Pana.

PYTANIA:

 

1. Dlaczego kapłan zaproponował staruszce pomoc w dotarciu do Jerozolimy? Co na tym zyskał?
2. Dlaczego młodzi ludzie nie chcieli zabrać staruszki do Jerozolimy? Jaki był tego wynik?
3. Przypuśćmy, że ty jesteś jednym z tych młodych ludzi. Co byś uczynił?




6.  WYSTRZEGAJ SIĘ GNIEWU



Kiedy Śri Rajendra Prasad17 był prezydentem Indii, miał służącego o imieniu Ratna. Ratna był bardzo uczciwy i wierny swemu panu. Znał dobrze potrzeby swego pana. Wszystko, czego jego pan potrzebował, było zawsze gotowe na czas.

Pewnego dnia, kiedy Ratna sprzątał i porządkował biurko pana, z leżącego na nim pliku dokumentów wypadło wieczne pióro. Natychmiast podniósł pióro z podłogi. Zauważył, że złamał się czubek stalówki. Ratna przestraszył się bardzo widząc uszkodzenie pióra. Właśnie w tej chwili do pokoju wszedł Rajendra Prasad; zobaczył, co się stało. Rozgniewał się bardzo, gdyż było to kosztowne pióro sprezentowane mu przez przyjaciela, którego kochał i szanował. Dlatego w złości nakrzyczał na Ratnę i powiedział mu, że więcej nie potrzebuje jego usług.

Ratna nie chciał opuszczać swego pana, gdyż kochał go bardzo. Upadł więc do jego stóp płacząc i błagając o wybaczenie mu błędu. Lecz Rajendra Prasad okazał się twardy i tym samym gniewnym tonem rozkazał Ratnie wyjść natychmiast z pokoju.

Tego wieczora, kiedy Rajendra Prasad położył się do łóżka, nagle przypomniał mu się ten nieszczęsny wypadek. Jego uspokojony umysł zaczął ponownie to rozważać. „Jakiż to był błąd Ratny?" — pytał siebie teraz. „Stalówka uległa zniszczeniu, ponieważ trzymałem pióro otwarte. Nie mógł on tego widzieć, ponieważ zostawiłem pióro w pliku papierów. Niewątpliwie Ratna jest niewinny. Ponadto, czyż nie jest on posłuszny, szczery, uczciwy i kochający? Och! Dziś rano byłem dla niego opryskliwy i niesprawiedliwy." Takie myśli żalu i skruchy nie dawały mu spokoju na tyle, że nie spał całą noc.

Z niecierpliwością oczekiwał świtu. Zaraz jak wstał, pierwszą rzeczą którą zrobił było posłanie po Ratnę. Jak tylko przyszedł Ratna, Rajendra Prasad ujął rękę służącego, tak jakby witał przyjaciela, i powiedział: „Ratno, wybacz mi. Byłem wczoraj dla ciebie zbyt opryskliwy. Pracuj u mnie jak dotąd. Nie mogę sobie pozwolić, by cię utracić."

Ratnę wzruszyły te słowa pochodzące ze szlachetnego serca jego pana. Upadł do stóp pana i łkał jak dziecko, tym razem wyrażając swą wdzięczność temu wielkiemu człowiekowi.

Odtąd, Rajendra Prasad często opowiadał innym o tym wypadku i ostrzegał ich, by zawsze pomyśleli dwa razy zanim stracą cierpliwość albo ukarzą innych. „Gniew jest jak zły pies — mawiał. — Musimy trzymać go w zamknięciu, właściwie uwiązanego na łańcuchu. Należy go odwiązywać tylko kiedy jest się pewnym, że inna osoba jest złodziejem albo łajdakiem. W przeciwnym przypadku zacznie on szczekać na każdego i na wszystkich i może nawet pogryźć niewinnego. Powinniśmy również pamiętać, że 'mylić się jest rzeczą ludzką, przebaczać zaś — boską'."

PYTANIA:

 

1. „Gniew to pies, Miłość to Bóg". Wyjaśnij to.
2. Ktoś powiedział: „Gniewać się znaczy karać siebie samego za błędy kogoś innego". Czy zgadzasz się z tym? Uzasadnij swoją odpowiedź.
3. Opisz swoje przeżycia
(a) kiedy rozgniewałeś się na kogoś bez wystarczającego powodu, 
(b) kiedy rozgniewałeś się na kogoś, kto popełnił poważne wykroczenie.
Co czujesz teraz, kiedy myślisz o tamtych przeżyciach?




7.  NIE MARNUJ, NIE POŻĄDAJ

 



Każda rzecz jest użyteczna i ma swoją wartość. Nawet jad węża, jeśli zostanie przerobiony na szczepionkę, może uratować życie osób ukąszonych przez węże. A jednak często widzimy ludzi niemądrze marnotrawiących artykuły żywnościowe, pieniądze, czas i energię.

Zwyczaj najlepszego i najmądrzejszego wykorzystywania wszystkich rzeczy nazywa się „oszczędnością". Nieoszczędna bogata osoba bardzo szybko może stać się uboga. Osoba oszczędna, chociaż nie jest bogata, może prowadzić szczęśliwsze życie, niż człowiek bogaty ale mający marnotrawne nawyki.

Zwyczaj oszczędzania Mahatmy18 Gandhiego często zdumiewał jego zwolenników. Pewnego dnia Miraben (Angielka, która zamieszkała w aśramie Gandhidźiego19) zauważyła, że Mahatma szuka czegoś po całym swoim pokoju. Widząc jego zmartwioną twarz Miraben spytała: „Czego szukasz Bapudźi20? Czy zgubiłeś coś?" „Tak — powiedział Bapudźi — ołówek". „Czy był to nowy ołówek? Mały czy duży?" — spytała znowu mając nadzieję pomóc mu go znaleźć. „Ten, którego używałem, był akurat wielkości twojego kciuka". Wszyscy inni w pokoju dziwili się, dlaczego Bapudźi tak bardzo przejmował się resztką ołówka.

Ktoś przyszedł z nowym ołówkiem i dał go Bapudźiemu. „Nie chcę nowego ołówka — powiedział — chcę tego, którego używałem przez ostatnie trzy tygodnie". Poszukiwania prowadzono dalej aż wreszcie owa resztka ołówka została znaleziona pomiędzy jego papierami. „Ach!" — powiedział Bapudźi z promiennym uśmiechem, tak jakby uniknął popełnienia ciężkiego grzechu.

Pewnego razu Bapudźi podróżował z Miraben. Obozowali w wiosce. Bapudźi zwykł używać nieco miodu do posiłków. Kiedy opuszczali aśram, Miraben zapomniała wziąć ze sobą słoik miodu. Kupiła więc miód na bazarze. Wszystko było gotowe do obiadu. Kiedy Bapudźi zajął miejsce, jego wzrok padł na nowiutki słoiczek z miodem i zapytał: „Co się stało z miodem, którego używaliśmy?" „Zapomniałam go wziąć, Bapudźi" — powiedziała Miraben. „Dlatego kupiłaś nowy!" — zareagował Bapudźi trochę rozgniewany. „Pieniądze, które wydajemy są pieniędzmi ludzi. Nie możemy sobie pozwalać na ich marnowanie. Nie mogę jeść tego miodu, dopóki nie spożyjemy tamtego, który jedliśmy poprzednio."

Bapudźi zrobił zgodnie z tym, co powiedział. Obywał się bez miodu do końca podróży — do czasu powrotu do aśramu, gdzie oczekiwał nań stary słoik miodu.

PYTANIA:

 

1. Czym jest „oszczędność"? Dlaczego powinniśmy oszczędzać?
2. Przypuśćmy, że wygrałeś 100 rupii. Co zrobisz z tymi pieniędzmi?
3. Wskaż przynajmniej cztery przykłady marnotrawienia przez ludzi każdej z tych trzech rzeczy: (a) pieniądze, (b) czas, (c) energia.




8.  DOBROĆ DLA ZWIERZĄT (I)

 

Ten najlepiej się modli, kto najmocniej kocha
I wielkie, i małe rzeczy — wszystko,
Gdyż dobry Bóg, który nas kocha
On stworzył i kocha wszystko.

Wszyscy wielcy ludzie byli dobrzy i mili dla zwierząt. Warto przypomnieć dwa przykłady wielkich ludzi, Śri Ramanę Maharsziego, wielkiego mędrca Południowych Indii, oraz Sir Izaaka Newtona, wielkiego brytyjskiego naukowca.

Miłość Śri Ramany Maharszi ściągała do niego nie tylko wielbicieli, ale także zwierzęta i ptaki. Jego aśram był schronieniem dla psów, krów, małp, wiewiórek, pawiów i wielu innych zwierząt i ptaków. Przykładał on im tyle samo uwagi i miłości, co i ludziom, którzy przychodzili na darśan (widzenie) i po błogosławieństwo. Nigdy nie nazywał zwierząt zaimkiem „to", lecz zawsze „on" lub „ona". „Czy dano dziś moim zuchom posiłek?" - dowiadywał się czule o psy. W rzeczywistości było ścisłą regułą aśramu, że psy karmiono najpierw, potem żebraków a na końcu wielbicieli.

Pewnego razu do Maharsziego podeszła małpa ze swoim małym. Wielbiciele starali się przegnać małpę, ponieważ sądzili, że zakłóci ona spokój w miejscu modlitw. Maharszi powiedział jednak: „Pozwólcie jej wejść. Nie powstrzymujcie jej. Przyszła pokazać mi swoją córkę i otrzymać moje błogosławieństwa, tak jak to robicie wy ludzie".

aśramie była krowa. Maharszi nazwał ją Lakszmi. Nawet w czasie zgromadzeń wielbicieli szła prosto do Maharsziego nie zwracając uwagi na nikogo innego. Była pewna, że będzie miał on dla niej banany albo jakieś inne owoce. Stała się maskotką wszystkich w aśramie. Lakszmi urodziła przynajmniej trzy cielęta na urodziny Maharsziego.

Kiedy Lakszmi zestarzała się, zachorowała i pewnego dnia wydawało się, że jej koniec jest blisko. Wtedy przyszedł do niej Maharszi i powiedział: „Ammo (matko), chcesz abym był przy tobie?" Usiadł przy niej i wziął jej głowę na swoje uda. Położył jedną rękę na jej głowie i pieścił ją drugą. Wkrótce potem Lakszmi opuściła spokojnie swoje ciało. Po odprawieniu pełnych ceremoniałów religijnych, takich jakie przeprowadza się wobec ludzi, pochowano ją na dziedzińcu aśramu obok grobów jelenia, krowy i psa. Na jej grobie położono prostokątny kamień, a na nim zamocowano niewielką jej podobiznę.

Taka była dobroć, miłość i szacunek wielkiego mędrca do zwierząt.

PYTANIA:

 

1. Czego Ramana Maharszi uczył wielbicieli swoim przykładem?
2. Dlaczego robiono groby dla tych zwierząt, kiedy umierały?
3. Opisz w szczegółach jakiś inny przypadek ludzkiej miłości do zwierząt, o którym czytałeś, słyszałeś albo widziałeś osobiście.




9.  DOBROĆ DLA ZWIERZĄT (II)



Sir Izaak Newton był wielkim naukowcem. Spędził większość swojego życia prowadząc badania matematyczne i naukowe. Miał on psa, który wabił się Diament, a którego kochał jak najdroższego przyjaciela. W istocie, chociaż Diament nie mógł rozmawiać, traktowano go jak członka rodziny.

Jednej nocy Newton pracował samotnie w spokoju przy swoim stole nad pewnym ważnym problemem naukowym. Kiedy go rozwiązał, był taki szczęśliwy, że pomyślał o krótkim przespacerowaniu się na świeżym powietrzu. Złożył więc wszystkie swoje pisma na stertę, gdzie znajdowały się wcześniejsze jego wyniki, i wstał by opuścić pokój. Diament, który cały czas leżał pod stołem, zobaczył Newtona wychodzącego z pokoju i postanowił przyłączyć się do swego pana. Lecz kiedy skoczył w kierunku drzwi bezwiednie zawadził o stół szarpiąc go silnie. W efekcie zapalona świeczka przewróciła się na plik papierów Newtona na stole, który szybko objęły płomienie. Zanim Newton zobaczył płomienie i wbiegł do pokoju, plik zawierający jego badania z wielu lat zamienił się w popiół.

Newton przeraził się widząc, że przepadły wartościowe badania i cała jego wytężona praca. Patrzył przez jakiś czas na psa, który wąchał spalone papiery na stole i machał ogonem. Ale w końcu jego miłość do ulubieńca zwyciężyła. Bez śladu gniewu poklepał swego przyjaciela i powiedział: „Och, mój drogi Diamencie, nigdy się nie dowiesz, jaką wyrządziłeś szkodę".

Newton był wielki nie tylko dlatego, że był wybitnym naukowcem; takie zalety jak miłość do innych istot, cierpliwość i zdolność przebaczania, także uczyniły go wielkim człowiekiem.

PYTANIA:

 

1. Co otrzymuje się z okazywania dobroci dla zwierząt?
2. Dlaczego Newton wybaczył Diamentowi zmiast ukarać go za szkodę?
3. Co ty byś zrobił, gdybyś był na miejscu Newtona?




10.   W WYSIŁKU LEŻY WIELKOŚĆ CZŁOWIEKA



Czterech chłopców pewnego wieczora bawiło się na polu. Kiedy podeszli do narożnego skraju pola, posłyszeli słaby głos dobywający się spod ziemi, „Odkopcie i wyciągnijcie mnie; dam wam wszystko, co zechcecie".

Po jakimś czasie kopania znaleźli małą jasną lampę. „Jestem Magiczną Lampą Alladdina" — powiedziała. „Czyżbyście o mnie nie słyszeli? Mogę wam dać wszystko, o co poprosicie. Powiedzcie mi teraz, co chciałby każdy z was?"

Chłopiec, który odezwał się pierwszy rzekł: „Uwielbiam grać. Proszę więc o kij do krykieta, piłeczkę i bramki, a także jakieś gry domowe". Drugi chłopiec powiedział: „Mój nauczyciel codziennie zadaje mi pracę domową. Przychodź i odrabiaj tę pracę za mnie". Trzeci chłopiec poprosił: „Tak wielu ludzi żebrze przy drodze. Daj mi wystarczającą ilość pieniędzy, abym mógł ich wszystkich obdarować". Wypowiedź ostatniego chłopca była całkiem inna. Powiedział: „O Magiczna Lampo, zniknij proszę nim dasz nam cokolwiek. Bóg dał nam oczy, uszy, nos, język, ręce i nogi, byśmy mogli wykonywać mądrą i ciężką pracę. Powinniśmy je w pełni wykorzystać, by uszczęśliwić siebie i innych. W wysiłku leży wielkość człowieka. Czemuż mielibyśmy stać się żebrakami wobec ciebie i tracić te dary Boga?"

Magicznej Lampie najbardziej spodobało się życzenie ostatniego chłopca, dlatego w chwilę potem zniknęła.

PYTANIA:

 

1. Co niewłaściwego było w życzeniach trzech pierwszych chłopców?
2. Dlaczego Lampie Magicznej podobała się wypowiedź ostatniego chłopca?
3. Przypuśćmy, że przed tobą stoi Lampa Magiczna. O co byś poprosił?




11.   BÓG WIE NAJLEPIEJ



Bóg stworzył słońce, księżyc i gwiazdy. Stworzył On także tę piękną ziemię, na której żyjemy. Jest On naszym Ojcem Wszechmogącym. Jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi.

Dlatego też Bóg jest zadowolony, kiedy mówimy do Niego z wiarą i miłością. Słucha On nawet naszych próśb i modlitw składanych w myślach. Lecz pamiętać trzeba, aby nasze wezwania były szczere. Nasze prośby powinny także być o dobre rzeczy. W przeciwnym przypadku, Bóg będzie niezadowolony, a my nieszczęśliwi.

Shambhu był szewcem i mieszkał we wsi Mohoor. Znano go nawet w sąsiednich wioskach jako uczciwego i bogobojnego człowieka. Cały dzień spędzał na szyciu nowych butów i naprawianiu starych. Dzięki temu zarabiał wystarczająco na utrzymanie siebie i swojej rodziny.

Pewnego dnia koło małej chaty Shambhu przejeżdżał zamindar (pan, właściciel ziemski) Mohooru i innych okolicznych wiosek. Shambhu przyglądał się jak bogato ubrany był zamindar, jak jechał na koniu niczym król. „Ach! Oto jedzie nasz zamindar — powiedział do siebie Shambhu. — Ten właściciel dwudziestu wiosek jest tak bogaty, że mógłby kupić kopalnię złota. Jego życie jest pełne radości i przyjemności. Ja zaś tutaj pracuję cały dzień, tnę skórę i szyję buty. Dlaczego Bóg jest dla mnie tak niedobry?"

Kiedy Shambhu myślał o Bogu, jego wzrok padł na wiszący na ścianie obraz Boga Witthali21 z Pandharpuru. Shambhu zaczął prostodusznie mówić do swojego umiłowanego Boga: „Mój drogi Panie, jesteś moim Ojcem Wszechmogącym. Jesteś moją kochającą Matką. Widzisz mnie przy pracy od rana do nocy. Czy nie masz dla mnie żadnej litości? Daj mi wielki dom na mieszkanie, pole do uprawiania jowaru, a także dość pieniędzy, abym mógł kupić ładne rzeczy dla siebie, dla mojej żony i dzieci!"

Kiedy Shambhu wypowiadał te słowa odniósł wrażenie, że Pan Witthala na obrazie uśmiechnął się do niego. „Z pewnością Witthala usłyszał moją modlitwę" — powiedział do siebie Shambhu. „Ale dlaczego się ze mnie śmiał? Czy prosiłem o zbyt wiele?"

Tej nocy Pan Witthala ukazał się zamindarowi we śnie i powiedział: „Szewc Shambhu z Mohoora jest moim bhaktą22. Chcę abyś mu pomógł. Zbuduj dla niego duży dom. Daj mu dzban pełen złotych monet. Przekaż na jego korzyść dwa akry ziemi. Zyskasz moje błogosławieństwo."

Zamindar zrobił tak, jak mu polecił Pan Witthala. Shambhu nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Przestał pracować jako szewc. Cała jego rodzina zaczęła pracować w polu uprawiając ziemię i siejąc ziarno. Czuli, że Bóg dał im wszystko, czego pragnęli.

Ale wkrótce Shambhu zaczął popadać w kłopoty. Jego krewni z bliska i daleka zjeżdżali się do jego nowego domu. Codziennie kłócili się między sobą o to czy tamto. Shambhu nie mógł znaleźć bezpiecznego miejsca w mieszkaniu na dzban ze złotymi monetami. Zakopał go więc na rogu swego pola. Ale strach, że złodzieje mogą skraść ten skarb, pozbawiał go całego spokoju a nawet snu nocą. W tym roku także nie udały się zbiory. Dlatego rodzina Shambhu nie otrzymała z pola nawet jednego ziarenka jowaru.

W ten sposób Shambhu stracił wszelki spokój i radość w życiu. Codziennie stawał się coraz smutniejszy i słabszy. Ale zmądrzał. Pewnego dnia stanął przed obrazem Witthali i powiedział: „Mój Panie! Teraz rozumiem, dlaczego śmiałeś się ze mnie, kiedy prosiłem o dom, bogactwo i ziemię. Rzeczy te nie przyniosły mi szczęścia. W istocie, okradły mnie one ze spokoju, zadowolenia, zdrowego snu, dobrego zdrowia i radości. Wybacz mi moje samolubstwo i żądzę. Oddaj mi moją ciężką i uczciwą pracę. Pozwól mi służyć moim braciom i siostrom przez naprawianie albo robienie nowych butów. Napełnij moje serce miłością i oddaniem! Odtąd będę wykonywał swoje obowiązki a resztę pozostawię Tobie. Ty, mój drogi Panie, wiesz najlepiej, co jest dobre dla twoich ukochanych dzieci".

PYTANIA:

 

1. Dlaczego powinniśmy kochać Boga?
2. Dlaczego szewc Shambhu stał się nieszczęśliwy, chociaż Bóg dał mu to co chciał?
3. Przypuśćmy, że Bóg pyta cię „czego chcesz?"; co odpowiedziałbyś? 




12. MATRU DEWO BHAWA (MATKA JEST BOGIEM)



Była 4 godzina po południu. Niebo zakryły ciemne chmury, a deszcz zmoczył drogi. Rozległ się szkolny dzwonek i grupy uczniów wybiegły przez szkolną furtkę, by jak najszybciej dobiec do domów.

Przy furtce od dłuższego czasu stała staruszka. Chciała przejść przez drogę. Przemoczona deszczem, zziębnięta i cała drżąca staruszka wciąż tkwiła w tym samym miejscu. Nie odważyła się przejść przez tę śliską drogę bez niczyjej pomocy. Jednak żaden z przechodniów nie potrudził się, by udzielić pomocy. Było tam także wiele dzieci ze szkoły, lecz wszystkie goniły co sił nie zwracając na nią najmniejszej uwagi.

W końcu nadszedł Mohan, którego prężna sylwetka wskazywała, że był dobrym sportowcem. Był on kapitanem szkolnej drużyny piłki nożnej. Jak tylko przekroczył furtkę, zobaczył bezradną starszą panią. Kiedy tam stał i przez chwilę na nią popatrzył, poczuł się zatroskany i smutny. Nawet nie słyszał swoich kolegów, którzy głośno wołali, by przyłączył się do nich na boisku. Powoli podszedł do staruszki i spytał czułym i uprzejmym głosem: „Matko, jesteś osłabiona i drżysz z zimna. Czy mogę ci pomóc?"

Twarz staruszki rozjaśniała nadzieją i radością. Jeszcze przed chwilą czuła się zupełnie samotna i przez wszystkich opuszczona. A potem pojawił się tu ten chłopiec, który nazwał ją czule „Matką" i nawet zaproponował jej pomoc. Powiedziała: „Mój drogi synu, czy mógłbyś pomóc mi przejść przez tę śliską drogę? Mój dom znajduje się zaraz po drugiej stronie, za tamtym sklepem". Mohan przełożył sobie trzęsącą się rękę staruszki przez bark i powiedział: „Chodźmy matko. Idź wolno, pójdę z tobą aż dojdziesz do domu".

Kiedy tak oboje szli razem, staruszka przemawiała czule do Mohana, chwaląc go, błogosławiąc, modląc się za niego i wypytując o jego rodziców i dom. Kiedy Mohan żegnał ją u progu jej mieszkania, uniosła obie ręce i powiedziała ze łzami wdzięczności w oczach: „Niech Bóg ci błogosławi, mój synu. Niech ci zawsze zapewnia szczęście."

Mohan poczuł w sobie nowe siły i radość. Kiedy dołączył do kolegów, pytali go dlaczego tak się trudził z pomocą starszej pani, której nawet wcale nie znał. „Pomogłem jej, ponieważ czułem, że musi ona być czyjąś matką" — z całą powagą powiedział Mohan. „Dlaczegóż to miałbyś pomagać czyjejś matce?" — spytał kolega. „Ponieważ jakiegoś dnia ktoś może pomóc mojej matce, kiedy się zestarzeje i kiedy nie będę przy jej boku, by jej pomóc".

Na chłopcach odpowiedź Mohana zrobiła duże wrażenie. „Zdaje się, że Mohan jest bardzo dumny ze swej matki" — powiedział znowu ten kolega. „Oczywiście, że jestem" odpowiedział Mohan. „Ktoś, kto nie jest dumny ze swojej matki nigdy nie może być dobrym człowiekiem."

PYTANIA:

 

1. Dlaczego powinno się kochać własną matkę, tak jak to robił Mohan?
2. Co uszczęśliwiło staruszkę? Co uszczęśliwiło Mohana?
3. Opisz jakiś dobry uczynek, który zrobiłeś, by uszczęśliwić własnych rodziców.

 



Rozdział II

 

Drugi rok kursu (II klasa)

 

13.   NAUKI ŚWIĘTYCH

 

Święci i mędrcy są szanowani w każdym kraju, ponieważ nauczają wielkich prawd na proste sposoby. Wskazują nam oni ścieżki do prawdziwego szczęścia.

Ramana Maharszi był jednym z wielkich mędrców pochodzących z Południowych Indii. Wielbiciele ze wszystkich części Indii, a nawet z innych krajów, przyjeżdżali, aby go zobaczyć i otrzymać jego błogosławieństwa.

Jednego dnia Maharszi trzcinowymi szpilkami zszywał liście palaśa (gatunek drzewa), które służą zamiast talerzy do obiadu waśramie. Stojący w pobliżu młody wielbiciel powiedział: „Bhagawanie23, ty spinasz liście? Czy nie jest to równoznaczne z wykonywaniem niepotrzebnej pracy i marnowaniem twego czasu?" Mędrzec Ramana uśmiechnął się i powiedział: „Mój synu, żadna praca nie jest marnowaniem czasu, jeśli służy dobrym celom i jest właściwie wykonywana. Możesz też z każdej wykonywanej przez siebie pracy nauczyć się czegoś pożytecznego. Weźmy na przykład to spinanie liści. Te spięte liście stają się ważne, kiedy są użyte do podawania posiłku dla głodnego. Po jedzeniu nadają się tylko do wyrzucenia. Podobnie też, nasze ciało jest ważne tylko wtedy, kiedy używamy go prowadząc dobre życie, a także służąc potrzebującym. Człowiek samolubny, który żyje tylko dla samego siebie, marnuje swoje życie — nawet jeśli żyje sto lat. Nie jest on lepszy od innych zwierząt, takich jak owce czy kozy, które także żyją, jedzą i rosną."

Innego dnia Ramana Maharszi zobaczył kilka ziaren ryżu, które spadły na podłogę w pobliżu kuchni. Natychmiast przysiadł i zaczął je zbierać - jedno po drugim. Niektórzy z wielbicieli zebrali się wokół Maharsziego, by zobaczyć co robi. Nie mogli uwierzyć, że ten wielki mędrzec, który dla Boga opuścił własny dom i wszystkich wokół, przejmował się tak ziarenkami ryżu! Jeden z nich powiedział: „Bhagawanie, w kuchni mamy wiele worków ryżu. Dlaczego wkładasz tyle trudu, by zebrać te kilka ziarenek?"

Mędrzec odchylił głowę i powiedział: „Widzisz tylko te kilka ziaren ryżu. Ale spróbuj zobaczyć, co jest w środku tych ziaren. Ciężka praca rolnika, który zorał pole i posiał nasiona, woda oceanu i ciepło słońca, chmury i deszcze, chłodne powietrze i ciepłe promienie słoneczne, miękka ziemia i życie w roślinach ryżu — wszystko to weszło do tych ziaren. Jeśli zrozumiesz to w pełni, w każdym ziarnie dostrzeżesz rękę Boga. Tak więc nie rozgniataj ich pod stopami. Jeśli nie chcesz ich jeść — daj je ptakom".

Oto jak święci pokazują nam sposoby prowadzenia szczęśliwego i pożytecznego życia. Zaprawdę szczęśliwe są te osoby, które teraz lub potem znajdą się w obecności świętego albo mędrca.

PYTANIA:


1. Czym się różni święty od innych ludzi?
2. Dlaczego wszyscy szanują świętego?
3. Napisz o jakimś świętym, którego widziałeś albo o którym czytałeś albo słyszałeś. Czy czegoś się od niego nauczyłeś?
4. Kiedy, według Ramana Maharsziego, życie staje się pożyteczne? Kiedy staje się ono stratą czasu?
5. W jaki sposób mamy postrzegać rękę Boga w każdym ziarnie?




14.   UNIWERSALNA MIŁOŚĆ



Prorok Mahomet przekazywał światu nauki, z których powstała religia znana dzisiaj jako „Islam". Był on Bogiem-człowiekiem głoszącym wśród ludzi posłanie prawdy, modlitwy, pokoju i miłości.

Kiedy Mahomet zaczął nauczać było wiele osób, które występowały przeciw niemu. Niektórzy nie zgadzali się z nim z powodu swojej niewiedzy; inni byli zazdrośni o jego rosnącą popularność. Wielu z nich zaczęło rozpowszechniać o nim fałszywe opowieści, aby wzniecić do niego nienawiść w ludzkich umysłach. Niektórzy nawet planowali nań napaść i zadać mu cierpienie.

Wśród przeciwników była sędziwa Arabka. Gdy obserwowała wzrastającą z dnia na dzień liczbę wyznawców Mahometa, nie mogła zapanować nad swoim gniewem i nienawiścią do Proroka. Ku swej radości pewnego dnia dowiedziała się, że Mahomet każdego ranka zwykł przechodzić koło jej domu w drodze do masdźidu (świątyni). Natychmiast zebrała na talerz wszystkie nieczystości z mieszkania i czekała z gotowym planem, by go znieważyć.

Następnego rana, kiedy przechodził Mahomet, poszła na piętro domu i rzuciła mu na głowę wszystkie śmieci i nieczystości. Jednak Mahomet nawet nie raczył spojrzeć w górę. Poszedł dalej, jakby nigdy nic się nie zdarzyło, w kierunku masdźidu, strząsając jedynie śmiecie z głowy i ramion. Kobieta wszakże wielce się uśmiała z jego sytuacji. „Świetnie, świetnie; takie właśnie przywitanie należy mu się ode mnie każdego ranka" — powiedziała do siebie.

Od tamtej pory, aby znieważyć Mahometa, każdego poranka robiła to samo. Zauważyła jednak, że on w ogóle się tym nie przejmował. W istocie, jego obojętność na jej niemiłe zagrywki z każdym dniem coraz bardziej ją irytowały.

Pewnego dnia Mahomet przechodząc koło jej domu, nagle uświadomił sobie, że przez ostatnie trzy dni żadne śmieci nie posypały się na jego głowę. Zamiast ucieszyć się, zaczął się martwić: „Dlaczego dziś nie spadły śmiecie? Mam nadzieję, że moi wyznawcy nie dowiedzieli się o tych psotach i nie ukarali tej osoby. Tak czy owak, wejdę i sprawdzę, co się tej osobie stało."

Mahomet wszedł po schodach na piętro i zapukał do na wpół otwartych drzwi. „Proszę" — dobiegł słaby głos. Wszedł a potem przemówił do leżącej na łóżku starszej pani zmorzonej chorobą i jęczącej w bólach. „Matko — powiedział Mahomet współczującym tonem — wyglądasz na bardzo chorą. Czy brałaś lekarstwa?" „W domu nie ma nikogo innego, aby mnie obsłużył" — powiedziała kobieta. „Jest mi bardzo ciężko chodzić po domu".

Mahomet dowiedział się od niej więcej o jej narastającej w ciągu ostatnich trzech dni chorobie i potem odszedł. Po jakimś czasie wrócił z flakonem w ręce. „Przyniosłem ci to lekarstwo od Hakima" — powiedział nalewając nieco do szklanki. „Zażywaj to trzy razy dziennie, a wkrótce poczujesz się lepiej".

Kobieta wzruszyła się do łez czystością serca Mahometa. „Ileż jest tolerancji, miłości i przebaczenia w tym wielkim człowieku" — pomyślała. A potem zwracając się do Mahometa zaczęła szlochać, gdyż serce jej przepełniała skrucha. „Jesteś prawdziwie Bogiem-człowiekiem" — powiedziała załamującym się głosem. „Czy Bóg kiedyś przebaczy mi mój grzech występowania przeciwko tobie? Proszę, wskaż mi właściwą drogę do Boga".

„Nie zadręczaj się Matko" — powiedział sędziwej kobiecie Mahomet. „Jeśli wierzysz, że Bóg jest Wszechmocny, Wszechwiedzący i Wszechobecny, nigdy nie będzie On daleko od ciebie. Jednak zwykłe obrządki nie zadowalają Go. Bezinteresowna miłość do wszystkich i praktykowanie jej poprzez modlitwy, prawdomówność, przebaczanie, dobroczynność, służbę i poświęcenie - tylko one uczynią z nas oblubieńców Boga".

PYTANIA:


1. Jaki błąd popełniła sędziwa Arabka?
2. Czego nauczył ją Mahomet?
3. Jak możemy stać się ukochanymi dla Boga?




15.   ZAZDROŚĆ SPROWADZA RUINĘ

 


Madhav i Keshav byli rolnikami i mieszkali w tej samej wiosce. Madhav był mądry, ciężko pracował i zawsze był zadowolony i szczęśliwy. Keshav był leniwy, martwił się i smucił. Tak zazdrościł Madhavowi, że irytował go już sam widok jego radosnej twarzy. Modlił się już nawet do Boga o upadek Madhava.

Ale wydawało się, że Bóg jest łaskawy dla Madhava, który do wszystkich we wsi odnosił się bardzo życzliwie. Po wielu tygodniach wytężonej pracy w swoim ogrodzie wyhodował on olbrzymią dynię rzadkiego gatunku. Jej skóra miała wszystkie siedem kolorów tęczy. Miała miły zapach kwiatów mogara i smak tak słodki jak miód. Przede wszystkim jednak miała cztery nogi, tułów i ogon, przez co z wyglądu przypominała słonia.

Madhav pomyślał, że ta cudowna dynia byłaby godnym prezentem dla króla. Zawiózł ją więc do stolicy i położył u stóp króla jako swój skromny prezent. Król tak się ucieszył z tego rzadkiego prezentu, że postanowił dać Madhavowi jako królewski dar żywego słonia.

Kiedy Keshav dowiedział się o tym, ogarnęła go taka zazdrość, że przez całą noc nie zmrużył oka. „Muszę przypodobać się królowi znacznie bardziej niż Madhav" — myślał. „To sprawi, że król da mi jeszcze cenniejszy dar niż Madhavowi. Skoro króla tak zadowolił słoń warzywny, to jeszcze bardziej spodoba mu się słoń żywy. Może w zamian da mi wioskę albo dwie i uczyni mnie wielkimzamindarem."

Następnego dnia Keshav sprzedał swoję farmę, krowy, woły, owce i kozy. Za uzyskane w ten sposób pieniądze zakupił wielkiego słonia i zaprowadził go do króla. Król nie mógł pojąć dlaczego rolnik ze wsi składa mu w darze słonia. Poprosił więc swego mądrego ministra, aby przyjrzał się tej sprawie i doradził mu, co byłoby odpowiednim prezentem dla rolnika.

Bystry minister przeprowadził miłą pogawędkę z Keshavem. Szybko zorientował się, że to zazdrość pokierowała Keshavem przy składaniu słonia w darze królowi. Poszedł więc do króla i rzekł: „Mój panie, wcześniej dałeś pięknego słonia innemu rolnikowi za dynię. Teraz zatem możesz dać temu rolnikowi piękną dynię za słonia".

Keshav był całkowicie załamany, kiedy otrzymał zwykłą dynię jako królewski podarek. Wyprzedał wszystkie swoje posiadłości i był teraz zrujnowany — wszystko to przez swoją zazdrość.

PYTANIA:


1. Jaką widzisz różnicę pomiędzy Madhavem i Keshavem? Który ci się bardziej podoba? Dlaczego?
2. Dlaczego minister doradził królowi danie Keshavowi tylko dyni?
3. Przypuśćmy, że zdobyłeś w szkole nagrodę i jakiś kolega z klasy zazdrości ci. Napisz list do tego kolegi dając mu odpowiednią radę.




16.   NAUCZKA DLA ZAROZUMIALSTWA


Pewnego razu Gandhi płynął wielkim brytyjskim statkiem, aby wziąć udział w konferencji w Anglii. Siedząc przy biurku na pokładzie pisał list. Pewnego dobrze ubranego młodego Anglika rozbawił widok Gandhiego, który wydał się mu zupełnie inny od pozostałych pasażerów statku.

Próżny Anglik poszedł do swojego pokoju i biorąc kilka kawałków papieru napisał brzydkie zdania i narysował śmieszne rysunki, aby rozzłościć Gadhiego. Dziwił się dlaczego półnagi, łysy i bezzębny staruszek w ogóle jedzie do Anglii. Doradzał Gandhiemu, aby porzucił to „szaleństwo" wyjazdu za granicę. Ciasno spiął wszystkie kawałki papieru razem i wrócił na pokład.

Idąc dumnie podszedł do biurka, gdzie Gandhi siedział pisząc. Kiedy Gandhi spojrzał w górę, Anglik wręczył mu spięte karteczki, wyrażając swój brak szacunku dla Hindusów. „Będzie to dla ciebie ciekawe i pożyteczne. Przeczytaj i zatrzymaj to sobie" — powiedział Gandhiemu.

Następnie odszedł i stanął w pewnej odległości obserwując reakcję Gandhiego na to, co zrobił. Gandhi spokojnie przeczytał każde słowo przezeń napisane, podniósł głowę i przez chwilę patrzył na młodego Anglika. Potem powoli zdjął spinkę i wyrzucił karteczki do kosza na odpadki pod biurkiem. „Zrobiłem to, o co mnie prosiłeś" — powiedział posyłając młodzieńcowi swój zwykły uśmiech. „Zatrzymałem dla siebie twój spinacz, który jest jedyną ciekawą i użyteczną rzeczą, którą mi dałeś. Dziękuję".

Młody człowiek od razu zorientował się, że popełnił błąd. Oczekiwał, że po zobaczeniu tego co napisał, Gandhi wybuchnie wściekłością i zrobi scenę, która rozbawi wszystkich białych pasażerów statku. Krótka i miła odpowiedź Gandhiego trafiła go prosto w serce. Uświadomił sobie jak inteligentnym, kulturalnym i skromnym był Gandhi. Spuścił ze wstydem głowę i odszedł tam skąd przyszedł. Lekcja, jakiej udzielił mu Gandhi, najwyraźniej była bardzo skuteczna na jego zarozumiałość i poczucie wyższości.

PYTANIA:


1. Jaki błąd popełnił młody Anglik?
2. Jakiej lekcji udzielił mu Gandhi?
3. Przypuśćmy, że zarozumiały uczeń w twojej klasie nazwałby cię kompletnym głupcem; co byś zrobił?




17.   UPADEK PYCHY


Pan Kriszna i Ardźuna spacerowali pewnego razu nad brzegiem rzeki Jamuny. Rzeka wzbudziła w Krisznie miłe wspomnienia z radosnego dzieciństwa. Ale Ardźuna myślał o bitwie na Kurukszetrze, która miała się rozpocząć za kilka dni. Myśl o Kaurawach uświadomiła mu jego własne męstwo i umiejętności łucznicze na polu bitewnym. „Nie ma na tej ziemi nikogo, kto dorównałby mi w łucznictwie" — mówił Ardźuna do siebie. Widząc płynącą obok rzekę Jamunę pomyślał, że mógłby nawet zbudować most strzał przez tę szeroką rzekę.

I wtedy naszła go niezwykła myśl. „Przecież mógłbym zrobić to, co nawet Śri Rama nie mógł udając się na Lankę, by walczyć z Rawaną" — pomyślał.

Kriszna wyczuł wzrost pychy i ego w sercu Ardźuny. Powiedział więc: „Ardźuno, zdajesz się uśmiechać się do siebie. Mam nadzieję, że nie myślisz o jakimś błędzie, który popełniłem?" Ardźuna wahał się przez chwilę po czym powiedział: „Rzeczywiście, śmiałem się do siebie. Ale było to dlatego, że wspomiałem Ramę w drodze na Lankę, który zatrudnił małpy, aby zbudować dla siebie kamienny most. Gdybym tam był, w mgnieniu oka zbudowałbym dla niego most ze strzał".

Kriszna postanowił utemperować ego Ardźuny. Zaczął więc wyjaśniać Ardźunie, że Rama nie wzniósł mostu ze strzał, gdyż ciężar potężnej armii małp w mig zgruchotałby most. Ego Ardźuny nie poddawało się jednak. „Znaczy to tylko, że Rama nie mógł zbudować mostu wystarczająco silnego, tak by wytrzymał ciężar małp" — powiedział poważnym tonem.

Kriszna pomyślał chwilę i powiedział wesoło: „Jedna z tych potężnych małp armii Ramy jeszcze żyje. Możesz zbudować most ze strzał przez Jamunę. Ja zawołam tę małpę, aby sprawdziła wytrzymałość twojego mostu ze strzał."

Ardźuna dumnie przyjął wyzwanie Kriszny. Wkrótce most ze strzał Ardźuny połączył brzegi rzeki.

„Hanumanie24, chodź tu szybko" — zawołał Kriszna. Przed Kriszną natychmiast pojawiła się wysoka małpa i ukłoniła się nisko u jego stóp. Kriszna poprosił małpę, aby przeszła po moście. Ardźuna śmiał się w duchu, myśląc jak nieswojo wkrótce Kriszna będzie się czuł.

Małpa, po krótkim wahaniu, położyła swoją prawą stopę na most. Ale zanim zdążyła podnieść drugą nogę, cały most runął z hałasem. Teraz z kolei Kriszna śmiał się z Ardźuny. Ardźuna czuł się tak bardzo zawstydzony, że odrzucił swój łuk i strzały i upadł do stóp Kriszny.

Kriszna pocieszył Ardźunę i udzielił mu ważnych wskazówek. „Nie załamuj się Ardźuno — powiedział — nawet Rama nie mógł złożyć ze strzał mostu wystarczająco silnego dla tych małp. Czemóż więc ty miałbyś czuć się zawstydzony, że nie potrafisz! Jednak zachowaj w pamięci tę lekcję. Nigdy nie dopuszczaj pychy i ego do swojego serca. Są one najgorszymi wrogami bohatera i z pewnością przyniosą mu upadek."

Ardźuna chętnie przyjął radę Kriszny. Oto dlaczego Ardźuna miał emblemat Hanumana zwany „Kapi-Dhwadźa" na swojej fladze, która powiewała nad jego rydwanem na bitewnym polu Kurukszetra.

PYTANIA:


1. Dlaczego pycha i ego są szkodliwe? Jakie wyrządzają szkody?
2. Jaką zmianę wywołał Kriszna u Ardźuny?
3. Przypuśćmy, że uczeń z najlepszymi ocenami w klasie stanie się dumny i egoistyczny. Co się wtedy z nim stanie?




18.   PROSTE SERCA, SKROMNE ODZIENIA


Czy stajemy się bardziej szanowani nosząc kosztowne i barwne ubrania? Tylko naiwni sądzą, że wytworne ubranie, złoto i klejnoty dadzą im szacunek wszystkich.

Oczywiście, należy zawsze nosić ubrania, które są wyprane, starannie wyprasowane i wyglądające schludnie. Lecz błędem jest myśleć, że zdobędziemy szacunek nosząc kosztowne i krzykliwe rzeczy. W istocie, kupowanie drogiej odzieży i ozdóbek oznacza jedynie marnowanie pieniędzy, które mogłyby być zużyte dla dobra innych.

Wielu wielkich ludzi świata zawsze nosiło proste ubrania i skromnie się zachowywało. W rzeczywistości, ta prostota ubioru i zachowania przysparzała im wielkości. Oto dwa przykłady.

I. MICHAEL FARADAY

Michael Faraday był wielkim uczonym, który wynalazł dynamo dostarczające elektrycznego światła do naszych mieszkań i energii do młynów i fabryk. Nigdy nie wynosił się ze swoją wielkością. Bardzo często jego proste ubranie i skromne zachowanie przesłaniało innym jego znakomitą inteligencję.

Pewnego razu, urzędnik Królewskiej Mennicy Anglii chciał się spotkać z Faradayem. Poszedł do biura Królewskiego Towarzystwa Naukowego, a tam ktoś skierował go do dużego pomieszczenia, gdzie Faraday przeprowadzał swoje naukowe doświadczenia. Kiedy ów gość wszedł do pomieszczenia, starszy człowiek noszący brązowe spodnie i białą koszulę mył butelki w misce. Urzędnik zapytał go: „Czy jest pan stróżem w Towarzystwie?" „Tak" — powiedział starszy człowiek patrząc na szykownie ubranego gościa.

„Jak długo tu pan pracuje" — spytał gość. „Cztery lata" — odparł chłodno starszy człowiek. „Czy jest pan zadowolony z zarobków, jakie pan tu otrzymuje?" — padło trzecie pytanie. „Oczywiście, że tak" — powiedział starszy człowiek tym razem uśmiechając się.

„Przy okazji, jak się pan nazywa?" — spytał gość z ciekawością.

„Nazywają mnie Michael Faraday" — padła odpowiedź starszego człowieka.

Gość wielce przepraszał i prosił o wybaczenie swego poważnego błędu. „Jakże prostym jest ten wielki człowiek" — powiedział gość do siebie. „A może jest on wielki dlatego, że jest tak prostego serca?"

II. MAHATMA GANDHI

Gandhi zainicjował narodowy ruch na rzecz wyzwolenia Indii spod rządów Wielkiej Brytanii. Gdziekolwiek się udawał tłumy witały go skandując głośno słynne hasło: „Mahatma Gandhi ki dźej25".

Pewnego poranka Amerykanin Richard Cragg, żywiąc wielki podziw dla odważnej walki Gandhiego przeciwko obcym rządom, przybył do aśramu Sabarmati, aby spotkać się z tym wielkim patriotą. Biuro aśramu nie było jeszcze otwarte. Cregg spytał kogoś, gdzie mógłby znaleźć Gandhiego. Powiedziano mu, że Gandhi znajduje się w holu stołówki. „Czy mogę tam pójść i odwiedzić go?" — spytał Cregg z pewnym wahaniem. „Oczywiście, może pan — padła odpowiedź. — Jest sam w tej stołówce".

Cregg poszedł z pewnym napięciem do stołówki, obawiając się, że może przeszkodzić Gandhiemu w jego śniadaniu. A co zobaczył? Wielki bojownik o wolność Indii obierał warzywa na poranny posiłek. Odziany był tylko w dhoti (rodzaj koszuli), które sięgało jedynie do kolan, oraz w niewieki szal na ramiona, który przykrywał mu plecy. „Proszę, proszę wejść" — powiedział Gandhi, rzucając gościowi szeroki uśmiech, i dodał: „Mam nadzieję, że nie przeszkodzi panu to, że będę kontynuował to drobne zajęcie".

Amerykanina poruszyło to, co zobaczył i usłyszał. Prostota i skromność Gandhiego pociągała go jak magnes. Po kilku chwilach siedział już blisko Gandhiego i pomagał mu czyścić warzywa.

Takiego rodzaju wielcy ludzie czynią świat szczęśliwszym miejscem dla współtowarzyszy.

PYTANIA:


1. Opisz swoimi słowami (a) dobre ubranie i (b) złe ubranie.
2. Czego się nauczyłeś z tych dwóch opowiadań?
3. Kto jest szczęśliwszy: ktoś, kto jest prosty w zachowaniu i skromny, czy ten poważny, powściągliwy i dumny? Uzasadnij swoją odpowiedź.




19.   PRAWDA JEST BOGIEM (II)


Bal Gangadhar Tilak był jednym z wielkich ludzi, którzy walczyli o wolność Indii w czasie rządów Brytyjczyków.

Jako uczeń, Bal znany był wśród swoich nauczycieli jako jeden z bystrych, zdyscyplinowanych i poprawnie zachowujących się chłopców w szkole. Lecz pewnego dnia jeden z nauczycieli przeżył niezwykłe wydarzenie. W czasie przerwy uczniowie jedli w klasie orzeszki ziemne i pozostawili łuski na podłodze w pobliżu stołu nauczyciela. Nikt z chłopców, którzy wchodzili do klasy nie zwrócił na to większej uwagi. Zadzwonił szkolny dzwonek i uczniowie usiedli na swoich miejscach. Kiedy wszedł nauczyciel, zobaczył łuski porozrzucane koło jego stołu i wpadł we wściekłość. „Kto to zrobił?" — krzyczał. Nikt z uczniów nie odpowiadał. „Pytam jeszcze raz — krzyknął jeszcze głośniej nauczyciel. — Czyja to sprawka? Skoro chłopak, który to zrobił nie chce wstać, niech go wskaże ten, kto go widział".

Chłopcy popatrzyli jeden na drugiego, a większość z nich naprawdę nie wiedziała, kto jest winowajcą. Nikt nie wstał. Nikt też nie wypowiedział słowa.

Rozgniewany nauczyciel wziął wtedy ze stołu trzcinę i powiedział: „Ponieważ nikt z was nie chce pomóc mi znaleźć winnego, każdego zbiję tą trzciną". Podczas gdy nauczyciel podchodził do pierwszego rzędu chłopców, Bal wstał i śmiało powiedział: „Proszę pana, wielu z nas rzeczywiście nie wie, kto jest winny. Jest wielu innych, którzy nawet nie zauważyli łusek na podłodze. W czasie przerwy wszyscy wyszliśmy z klasy. Mógł to zrobić jakiś chłopiec z innej klasy. Czemuż więc mieliby być ukarani niewinni chłopcy?"

Nauczyciel, który znał dobre zachowanie Bala, próbował powstrzymać własny gniew, ale mu się to nie udało. „Nie bądź taki przemądrzały, Bal" — powiedział. „Jestem pewny, że niektórzy z was znają winowajcę. Jeśli nie powiedzą, muszę ukarać całą klasę". Bal natychmiast, choć z należnym szacunkiem, powiedział: „Ale proszę pana, myślę że nie jest to ani uczciwe, ani sprawiedliwe. To co powiedziałem panu o naszej niewinności jest prawdą. Nie chcę oglądać karania niewinnych. Dlatego proszę o pozwolenie opuszczenia klasy". Zanim nauczyciel zdążył powiedzieć słowo, Bal wziął swoje książki i wyszedł z klasy.

Wszyscy chłopcy podziwiali odwagę Bala i jego umiłowanie sprawiedliwości i prawdy. Nawet nauczyciel musiał wyrazić uznanie dla postawy Bala. Spojrzał na klasę i powiedział: „Bal nie jest zwyczajnym chłopcem. Jeśli każdy uczeń będzie tak zdysyplinowany jak on, nasz kraj czeka wielka przyszłość".

To właśnie takie umiłowanie prawdy i sprawiedliwości uczyniło z Bala wielkiego przywódcę naszego narodu. Nazywano go Lokamanya (dosł. „czcigodny świata") ponieważ tymi cechami zdobył sobie miłość, podziw i szacunek wszystkich mieszkańców Indii.

PYTANIA:


1. Jaki błąd popełnił nauczyciel?
2. Dlaczego Bal wyszedł z klasy?
3. Przypuśćmy że byłeś w klasie Bala w czasie tamtego zdarzenia. Co byś zrobił?




20.   DOBRY UCZYNEK


Dawno temu w Rzymie żył niewolnik o imieniu Androkles. Pan, który go kupił, był dla niego bardzo okrutny. Zmuszał Androklesa do pracowania dzień i noc i biczował go nawet za drobne błędy. Tak więc pewnego dnia Androkles uciekł z posiadłości swego pana i ukrył się w lesie, gdzie na schronienie znalazł sobie jaskinię.

Pewnego wczesnego poranka Androklesa zbudziły straszne odgłosy, które coraz bardziej się przybliżały. Był to ryk lwa jęczącego z bólu. Po jakimś czasie zobaczył, że kulejący i pojękujący lew wszedł do jaskini. Położył się w rogu i zaczął zlizywać swoją spuchniętą nogę. Na widok nieszczęsnego stanu lwa zmiękło serce Androklesa. Śmiało podczołgał się do lwa i obejrzał ranę. Stwierdził, że wielki kolec wbił się w jego łapę. Uważnie wyjął kolec i do rany zastosował lecznicze zioła. Po trzech dniach rana zagoiła się całkowicie. Lew z wdzięcznością polizał rękę Androklesa i odszedł.

Androkles pozostał w grocie jeszcze kilka dni, a potem poszedł do pobliskiego miasta. Niestety, jego okrutny pan, który przybył do tego samego miasta, zauważył go na targowisku. Natychmiast oddał go do aresztu i uwięził. Prawo rzymskie tamtego okresu surowo karało niewolników, którzy próbowali uciekać od swoich właścicieli. Uciekinierzy byli wrzucani do klatki z głodnym lwem będąc wyposażonymi jedynie w mały sztylet do walki z bestią. Wielki tłum, włącznie z królem i jego rodziną, był świadkiem okrutnej walki, która zawsze kończyła się zabiciem i pożarciem niewolnika przez bestię.

Zgodnie z prawem, Androkles ze sztyletem w ręce wszedł do olbrzymiej żelaznej klatki. Po chwili do klatki wpuszczono głodnego lwa. Zawył gniewnie i ruszył w kierunku Androklesa. Ale zanim Androkles zdążył unieść sztylet, lew nagle zatrzymał się i przestał ryczeć. Powoli i cicho podszedł do Androklesa i zaczął lizać jego ręce i stopy. Także Androkles rozpoznał przyjaciela z leśnej jaskini i objął go rękami za szyję.

Widzowie, którzy byli świadkami tej sceny czuli, że stał się wielki cud. Dlatego klaskali i krzyczeli z radości. Król i członkowie jego rodziny posłali po Androklesa i dowiedzieli się od niego jak zaprzyjaźnił się z dziką bestią. Usłyszeli od niego wszystko o okrutnym właścicielu i jego ucieczce do lasu. „Ale czy nie bałeś się podejść do rannego lwa w jaskini?" — spytał król. „Wcale nie — powiedział Androkles — uznałem, że lepiej umrzeć i nakarmić głodnego lwa, niźli na całe życie pozostać niewolnikiem okrutnego pana". Króla poruszyła ta odpowiedź. Natychmiast ogłosił wobec zebranych: „Androkles nie jest już niewolnikiem. Rozkazuję jego okrutnemu właścicielowi uwolnić go. Androkles od dzisiaj jest wolnym człowiekiem".

Androkles zrobił lwu dobry uczynek. W nagrodę, lew nie tylko oszczędził jego życie w jaskini, ale i uwolnił go na całe życie z okowów niewolnictwa.

PYTANIA:


1. Dlaczego lew nie zaatakawał Androklesa w jaskini, kiedy podszedł on do lwa?
2. Czego się nauczyłeś z tego opowiadania?
3. Jakie zwierzęta lubisz? Dlaczego je lubisz? Czy zrobiłeś kiedykolwiek dla nich coś dobrego?




21.   PRZYJAŹŃ I POŚWIĘCENIE


Anil i Sunil byli dwoma wybijającymi się uczniami klasy V w dobrze znanej szkole w Kalkucie. Byli bardzo bliskimi przyjaciółmi i kochali się wzajemnie jak dwaj bracia. Sunil był zawsze pierwszy w klasie, podczas gdy Anil zajmował drugie miejsce. Egzaminy mijały, a ci dwaj co roku zajmowali te same miejsca.

Ale pewnego dnia wielkie nieszczęście spadło na Sunila. Jego matka, która była wdową i najukochańszą osobą na świecie dla Sunila, poważnie zachorowała. Sunil usługiwał matce dzień i noc, ale ona stawała się z dnia na dzień słabsza. Po dwóch miesiącach cierpień pewnego dnia zmarła modląc się do Boga, aby opiekował się jej kochanym synem. Po tym Sunil zamieszkał u swojego wujka i cioci.

Sunil nie mógł uczęszczać do szkoły przez dwa miesiące. Dlatego, kiedy zbliżały się końcowe egzaminy, Sunil zaczął ciężko pracować, aby zdobyć pierwsze miejsce. Jednak pamięć utraconej matki bardzo zaprzątała jego umysł w czasie nauki. Wszyscy, a nawet Sunil, czuli że w tym roku Anil zdobędzie najwyższe noty.

Zakończono egzaminy. Nauczyciel był zaskoczony przeglądając odpowiedzi Anila. Chociaż zadane pytania były całkiem proste, Anil na niektóre w ogóle nie odpowiedział. Dlatego też nauczyciel posłał po Anila i spytał go, dlaczego miał trakie trudności z podaniem odpowiedzi.

Przez chwilę Anil stał w milczeniu zastanawiając się, czy ma w ogóle zdradzić mu tajemnicę. Potem powiedział smutnym głosem: „Proszę pana, pan wie, że przez wszystkie te lata Sunil otrzymywał najlepsze oceny. W tym roku stracił swoją kochającą matkę. Jest teraz sierotą. Jeśli Sunil straci pierwsze miejsce na tych egzaminach, będzie to dla niego kolejny okrutny cios. Nie odpowiedziałem na te dwa pytania, tak aby Sunil otrzymał więcej punktów ode mnie i zdobył pierwsze miejsce. To go ucieszy i będzie szczęśliwy". Po tym Anil niepewnie dodał: „Ale proszę pana, niech pan trzyma to w tajemnicy. Niechaj nikt się o tym nie dowie. W przeciwnym razie, jeśli Sunil się o tym dowie, będzie jeszcze smutniejszy przez to, co zrobiłem. Jest on moim przyjacielem i chcę, aby zawsze był szczęśliwy".

Nauczyciel poklepał Anila po plecach i powiedział: „Mój drogi chłopcze, dzisiaj jestem z ciebie bardziej dumny niż kiedykolwiek wcześniej. Twoja przyjaźń, miłość i poświęcenie są wielkimi cechami. Jestem pewny, że dzięki nim pewnego dnia będziesz wielkim człowiekiem".

PYTANIA:


1. Dlaczego Anil stracił szansę na zdobycie pierwszego miejsca na egzaminach?
2. Dlaczego Anil prosił nauczyciela o zachowanie w tajemnicy swojej odpowiedzi?
3. Jak rozpoznasz, kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto nie? Podaj jakieś przykłady z własnego doświadczenia.
4. Czy kiedykolwiek poświęciłeś coś dla przyjaciela, brata albo siostry, albo kogokolwiek innego w domu?




22.   KONIECZNOŚĆ ROZWAGI


Sława Daśarathy, księcia miasta Ajodhji, rozeszła się poza granice. Był on dumny, że potrafił strzelać po ciemku według tego co słyszał, i cieszyły go pochwały ludzi. O zmierzchu zwykł wyjeżdżać samotnie rydwanem i czatować w sercu lasu. To posłyszy stąpanie bawołu albo słonia idącego napić się do rzeki, to znów lekkie kroki jelenia albo zbliżanie się skradającego się tygrysa.

Pewnej nocy, kiedy leżał pośród zarośli wsłuchując się w szelest liści albo pluskanie wody, posłyszał nagle, że coś porusza się nad brzegiem jeziora. Nic nie mógł zobaczyć w ciemności. Ale czyż Daśaratha nie był sprawnym łucznikiem? Odgłosy mu wystarczały: niechybnie był to słoń. Posłał strzałę. Natychmiast rozległ się krzyk, po którym aż podskoczył.

„Na pomoc! Na pomoc! Ktoś mnie postrzelił!"

Łuk wypadł z rąk Daśarathy; nagle zakręciło mu się w głowie z przerażenia. Co zrobił? Zranił istotę ludzką zamiast dzikiego zwierzęcia? Rzucił się przez dżunglę w kierunku jeziora. Nad brzegiem we własnej krwi leżał młody rozczochrany człowiek trzymając w ręce dzban, który właśnie napełniał.

„O panie — zajęczał — czy to ty wystrzeliłeś tę śmiertelną strzałę? Jakąż krzywdę ci wyrządziłem, żeś mnie tak potraktował? Jestem synem pustelnika. Moi starzy rodzice są ślepi; doglądam ich, zaspokajam ich potrzeby. Przyszedłem tutaj, by przynieść im wody, a teraz nie będę już mógł im służyć! Pójdź tą ścieżką do ich chaty i powiedz im, co się stało. Ale najpierw wyrwij mi z piersi tę strzałę, bo sprawia mi wielki ból".

Daśaratha usunął strzałę z rany. Młodzieniec wydał ostatnie tchnienie i zmarł.

Wtedy książę napełnił wodą dzban i ruszył ścieżką, którą wskazał mu umierający młodzieniec. Kiedy podszedł blisko chaty, ojciec zawołał:

„Synu, czemu zeszło ci tak długo? Czy pływałeś w jeziorze? Baliśmy się, że spotkało cię jakieś nieszczęście. Ale dlaczego nie odpowiadasz?"

Drżącym głosem Daśaratha powiedział:

„Nie jestem twoim synem, o święty pustelniku. Jestem kszatriją26 i aż dotąd byłem dumny ze swoich umiejętności w posługiwaniu się łukiem. Tej nocy, kiedy leżałem w oczekiwaniu na zwierzę, wydało mi się, że słyszę słonia pojącego się nad brzegiem wody. Wystrzeliłem więc strzałę. Niestety! Był to twój syn i jego trafiłem. Och, powiedz mi jak mogę naprawić swój błąd".

Na to starzy rodzice rozpłakali się. Poprosili księcia, aby zaprowadził ich na miejsce, gdzie leżał ich syn, ich jedyny syn. Wyrecytowali święte hymny nad jego ciałem i pokropili wodą zgodnie z obrządkiem pogrzebowym. Następnie pustelnik powiedział:

„Posłuchaj Daśaratho! Z powodu twojej pomyłki roniliśmy łzy nad naszym drogim synem. Pewnego dnia ty także będziesz łkał po utracie ukochanego syna. Zanim to nastąpi, upłynie wiele lat; jednak kara na pewno nadejdzie".

Zbudowali stos, aby spalić ciało, po czym sami rzucili się w płomienie i zginęli.

Mijał czas, Daśaratha stał się królem Ajodhji i poślubił Kauśalję. Jego synem był wspaniały Rama.

Ramę kochali wszyscy w mieście, z wyjątkiem królowej Kajkeji, trzeciej żony króla, i jej niańki. Te dwie kobiety spowodowały upadek szlachetnego Ramy i z ich powodu został on na czternaście lat zesłany na wygnanie.

Wtedy to Daśaratha opłakiwał swego syna tak samo, jak ci starzy rodzice w dżungli opłakiwali młodzieńca, który zginął w środku nocy nad brzegiem jeziora.

Daśaratha swego czasu był tak dumny ze swoich umiejętności, że zabrakło mu rozwagi, by pomyśleć o ryzyku zranienia kogoś w ciemności. Byłoby lepiej dla niego, gdyby sięgał po łuk tylko za dnia, zamiast nadmiernie ufać swoim umiejętnościom. Nie zamierzał on nikogo zranić, lecz zabrakło mu przezorności.

PYTANIA:


1. Z jakich umiejętności słynął Daśaratha?
2. Dlaczego Daśaratha wystrzelił strzałę do syna starego pustelnika?
3. Dlaczego popełnił on ten błąd?
4. Jak za to zapłacił?
5. Dlaczego pustelnik i jego żona spalili się na śmierć?
6. Jaką klątwę rzucił pustelnik na Daśarathę?
7. Daj przykład swojej własnej rozwagi albo nierozwagi i opowiedz o skutkach, które nastąpiły.

 


 

Rozdział III

Trzeci rok kursu (III klasa)



23.   SŁUŻENIE CZŁOWIEKOWI TO SŁUŻENIE BOGU (II)

 

Abraham Lincoln został prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki w 1861 r. W całym kraju znano go dobrze jako dżentelmena o dobrym, otwartym sercu, jako wielbiciela Prawdy i Sprawiedliwości.

Jeszcze jako dziecko Abraham lubił pomagać i usługiwać ludziom w ich potrzebach. Pewnego razu, kiedy był już prezydentem, wyszedł z przyjaciółmi na swój codzienny spacer. W drodze powrotnej zauważył za sobą konia osiodłanego, lecz bez jeźdźca. Abraham spytał swoich przyjaciół czy któryś z nich nie wiedział, czyj był to koń i dlaczego chodzi samopas będąc osiodłany. Przyjaciele podejrzewali, że znają osobę, do której ten koń należy. „To pijak — powiedzieli — i musiał spaść z konia gdzieś po drodze".

Abraham zaproponował wszystkim zawrócenie i poszukanie go. „Czemuż mielibyśmy to robić? — spytali przyjaciele. — Już się ściemnia. Pośpieszmy do domu. I tak jesteśmy już spóźnieni. Niech pijak ma nauczkę." Ruszyli w drogę. Ale Abraham nie przyłączył się do nich. Zawrócił mówiąc: „Wybaczcie mi więc. Czuję, że człowiek ten potrzebuje pomocy. Mógł on spaść, a może nawet ciężko się zranić". Przyjaciele poszli do domu, a Abraham wrócił wzdłuż drogi rozglądając się za nieszczęsnym człowiekiem. Po przejściu jakiejś odległości zobaczył pijanego mężczyznę leżącego nieprzytomnie przy drodze.

Abraham pomógł mu odzyskać nieco przytomności i z pewnym trudem przyprowadził mężczyznę do domu. Wszyscy ludzie obecni w domu Abrahama byli na niego źli, że przyprowadził pijaka. Lecz Abraham w ogóle nie przejmował się ich szorstkimi słowami. Powiedział im spokojnie: „Słuchajcie, może on i jest pijany, ale jest istotą ludzką tak jak i my. Naszym obowiązkiem jest mu pomóc". Abraham zaprowadził pijanego mężczyznę do łazienki i przetrzymał go jakiś czas pod chłodnym prysznicem. Kiedy odzyskał pełną świadomość, Abraham poczęstował go posiłkiem. Potem pozwolono mu odejść do domu.

Abraham wierzył, że służenie człowiekowi z miłością jest służbą Bogu. Sprawiało mu cierpienie widzieć jak Amerykanie przymuszają Murzynów do pracy jako niewolników. Dlatego też walczył ze swoimi rodakami, aby zakazać niewolnictwa i w końcu wywalczył wolność dla Murzynów. Dlatego to Murzyni, a nawet biali Amerykanie, mawiają: „Bóg w niebie a Abraham Lincoln na ziemi — tylko tych dwóch dba o nas".

PYTANIA:


1. Czy kiedykolwiek pomogłeś albo usłużyłeś komuś w kłopotach? Jeśli tak, to co to była za pomoc i czego doświadczyłeś?
2. Dlaczego rodacy tak bardzo kochali Lincolna?
3. Czy znasz jakiegoś innego wielkiego człowieka, który był dobry i chętnie pomagał swoim współtowarzyszom? Jeśli tak to napisz o nim.




24.   LUDZKI WYSIŁEK SPROWADZA BOSKĄ POMOC


Pewien święty rozmawiał z wieśniakami o Bogu i Jego Łasce. „Bóg jest Dobrocią. Bóg jest Miłością. Bóg jest siłą i mocą" — opowiadał im Święty. „Kiedykolwiek znajdziecie się w kłopotach i zawiodą was siły, proście Boga. Z pewnością wam pomoże". Wśród słuchaczy był Ramcharan, furman, który był wielkim wielbicielem Hanumana. Czuł się bardzo szczęśliwy, kiedy posłyszał, że Bóg pomaga swoim wiernym.

Pewnego deszczowego dnia powoził swoją dwukółką zaprzegniętą w woły i wypełnioną workami ryżu. Niedaleko odjechał kiedy oba koła powozu utknęły w błocie. Ramcharan przypomniał sobie słowa Świętego. Ze złożonymi rękami i zamkniętymi oczami zaczął się modlić: „Och Hanumandźi, przyjdź proszę i wypchnij mój powóz z tej breji". Modlił się i modlił, ale Bóg się nie pojawił. Rozczarowany tą sytuacją nie tylko rozgniewał się na Hanumana, ale nawet naubliżał Mu.

Następnie gniew swój skierował na owego świętego. Pobiegł do świątyni, gdzie zatrzymał się ten święty i powiedział: „Maharadźo27, okpiłeś nas wszystkich. Bóg nigdy człowiekowi nie pomaga. Mój pojazd utknął w błocie. Modliłem się do Boga dziesięć razy o pomoc, ale wszystko to na próżno". Po czym wyjaśnił szczegółowo, co się stało.

Święty cierpliwie wysłuchał Ramcharana. Potem, klepiąc go z sympatią po plecach. powiedział: „Synu. Naprawdę rozumiem cię jak bardzo musisz czuć się rozczarowany. Ale czy nie mówiłem wam, że Bóg przychodzi wam z pomocą dopiero kiedy spróbujecie wszystkich swoich sił? Jeśli staniesz przy studni i powiesz 'Och studnio, jestem spragniony, daj mi proszę trochę wody' co dostaniesz? Nic. Musisz spuścić wiadro, zaczerpnąć wody i wyciągnąć je. Tylko wtedy dostaniesz wodę ze studni. Podobnie jest z Bogiem. Wykorzystaj całe swoje możliwości, którymi cię obdarzył, i dopiero wtedy módl się o pomoc".

Ramcharan pobiegł z powrotem do swojej dwukółki. Własnym ramieniem z całej siły zaparł się o jedno z kół i jednocześnie popędził woły. Właśnie wtedy Ramcharan poczuł, że ktoś inny popycha drugie koło z jeszcze większą siłą. „Kto to pcha tamto koło? — zastanawiał się Ramcharan. — Musi to być Hanumandźi, do którego się modliłem" — powiedział, gdy wykonywał drugie pchnięcie koła. Natychmiast oba koła wyskoczyły z błota, a woły zaczęły biec radośnie ciągnąc powóz. Podczas gdy rozlegał się dźwięk dzwonków zawieszonych na szyjach wołów, Ramcharan zaczął śpiewać modlitwę wyrażając swoją wdzięczność Bogu Hanumanowi.

Odtąd Ramcharan ciągle powtarzał swoim przyjaciołom kiedy znajdowali się w biedzie: „Użyj swojej inteligencji i siły zanim poprosisz Boga o pomoc. Bóg na pewno przyjdzie i zrobi dla ciebie co trzeba. Bóg zawsze pomaga tym, którzy pomagają sobie samym".

PYTANIA:


1. Dlaczego Bóg nie przyszedł za pierwszym razem, gdy Ramcharan prosił o pomoc?
2. Kiedy Bóg pomógł mu?
3. Kiedy potrzebujesz pomocy Boga? Co zrobiłbyś, aby ją dostać?




25.   DOBRY JĘZYK I ZŁY JĘZYK


Był sobie król, który chciał dowiedzieć się, co uczyniłoby każdego z jego poddanych mądrym i szczęśliwym. Zorganizował więc wystawę i zaprosił wszystkich najmądrzejszych ze swego królestwa, aby pokazali na niej rzeczy, które mogłyby wnieść szczęście do życia każdego. Król odwiedził wystawę osobiście. Zobaczył tam szeregi pożytecznych artykułów takich jak kwiaty, owoce, piękne rośliny, słodycze, odzież, książki, instrumenty muzyczne, złote ozdoby, wyroby artystyczne i inne. Lecz żadna z tych rzeczy nie wydawała mu się tą, która każdego człowieka uczyniłaby szczęśliwym. W końcu podszedł do kolorowej formy wykonanej z gliny. Były to usta człowieka pokazującego język podczas mówienia do biednego, pochylonego i głodnego staruszka stojącego na drodze. U spodu był napis: „DOBRY JĘZYK".

Posłano po twórcę tej rzeźby, gdyż król chciał dowiedzieć się o nim czegoś więcej. „Mój panie — powiedział rzeźbiarz. — Wszystkie inne rzeczy na tej wystawie czynią człowieka szczęśliwym tylko czasowo. Ale dobry język, przez wypowiedzenie kilku słów współczucia i miłości, uszczęśliwia innych na całe lata. Daje on nadzieję i pocieszenie cierpiącemu, siłę i ufność słabemu a współczucie i miłość osieroconemu. Tylko dobry język może uczynić człowieka szczęśliwym na zawsze".

Król, który był niezmiernie zadowolony słysząc te słowa, dał rzeźbiarzowi w nagrodę szkatułkę pełną złotych monet.

Minął jakiś czas, a król zapragnął dowiedzieć się, co mogłoby uczynić każdego człowieka nieszczęśliwym. Tak więc, zorganizował inną wystawę zapraszając najmądrzejszych ludzi swojego kraju, by przedstawili artykuły, które mogłyby wypełnić życie każdego niedolą. Tym razem hale wystawowe wypełnione były takimi przedmiotami jak kije i bicze, noże i miecze, kolczaste rośliny i gorzkie owoce, napoje alkoholowe i trucizny, ujadające psy i kraczące wrony. Lecz w żadnym z nich król nie dostrzegł zadowalającej odpowiedzi na pytanie. W końcu trafił na gliną rzeźbę, taką samą, jaką widział na poprzedniej wystawie. Tym razem jednak przedstawiała ona wielkie czerwone oczy i czarny język oskarżający biednego, pochylonego głodnego staruszka. U spodu był napis składający się z dwóch słów: „ZŁY JĘZYK". Posłano po rzeźbiarza. Przyszedł i wyjaśnił królowi: „Mój panie, zły język może rozbić szczęście i radość innych, może zniszczyć ich nadzieję i odwagę i zepchnąć ich w otchłanie nędzy. Może on uczynić innym na sercach rany, które nie zagoją się przez lata. Zły język jest najgorszym wrogiem człowieka."

Król dał rzeźbiarzowi pokaźną szkatułę wypełnioną klejnotami i diamentami. „Twoje gliniane rzeźby rzeczywiście dają nauki cenniejsze od tych złotych szkatułek, klejnotów i diamentów razem wziętych" — powiedział do niego król. „Dobry język jest najlepszym przyjacielem każdego człowieka i najprostszym sposobem na szczęście wszystkich ludzi".

PYTANIA:


1. Opisz człowieka o dobrym języku. W jaki sposób może on uczynić każdego szczęśliwym?
2. Opisz człowieka o złym języku. W jaki sposób może on uczynić każdego nieszczęśliwym?
3. Podaj jeden przykład dobrego języka uszczęśliwiającego kogoś i przykład złego języka unieszczęśliwiającego kogoś drugiego.
4. Czy twój język zawsze jest dobry? Jeśli nie, to dlaczego? Jak sądzisz, co powinieneś uczynić, aby zawsze mieć dobry język?




26.   POŚPIECH OZNACZA STRATĘ


Pewnego razu Śiwadźi zabłądził po drodze z jednej warownej twierdzy do drugiej. Rozejrzał się w koło ze szczytu wzgórza, ale nie dostrzegł w pobliżu żadnej wioski. Noc zbliżała się szybko. Kiedy zaczął schodzić ze wzgórza zauważył w oddali słabe migotliwe światło. Poszedł w tym kierunku i wkrótce dotarł do chaty.

W chacie żyła starsza kobieta, która przywitała go sądząc, że jest to żołnierz z królestwa Marathy. Widząc, jak jest zmęczony i wygłodniały, podała mu ciepłą wodę do umycia rąk i twarzy i rozłożyła materac, aby mógł się nieco odprężyć. Gdy już wystarczająco odpoczął, przyniosła i położyła przed nim gorącą strawę.

Śiwadźi był tak głodny że pośpiesznie wsunął rękę w pożywienie, aby zagarnąć dużą porcję i włożyć do ust. Gorąca strawa sparzyła mu palce, więc natychmiast cofnął rękę rozsypując nieco pożywienia na podłogę.

Staruszka widząc to zauważyła: „Ech, zdaje się że jesteś równie pochopny, jak twój pan Śiwadźi. Dlatego poparzyłeś sobie palce, a także straciłeś nieco jadła".

Słowa te na równi rozbawiły jak i zaskoczyły Śiwadźiego. „Dlaczego sądzisz, że mój wódz Śiwadźi jest niecierpliwy i pochopny?" — spytał.

Staruszka niewinnie poczęła wyjaśniać. „Posłuchaj, mój drogi synu. Czy nie zauważyłeś, że Śiwadźi ignoruje mniejsze forty przeciwnika i próbuje zdobywać tylko wielkie twierdze? Śpiesząc się w trakcie jedzenia zraniłeś sobie palce i rozsypałeś strawę na podłogę. Podobnie Śiwadźi poprzez swój pośpiech traci wielu żołnierzy ze swojej dzielnej armii przysparzając sobie wiele zmartwień. Powinieneś był wpierw zjeść chłodny pokarm przy brzegu talerza, a dopiero potem powoli dochodzić do kupki w środku. Tak samo, Śiwadźi powinien zacząć od zdobywania najpierw małych fortów i umacniania swej pozycji. To pomogłoby mu zdobyć szybko większe twierdze i bez utraty wielu żołnierzy."

Śiwadźi w mig dostrzegł mądrość w słowach staruszki. Uświadomił sobie, że w każdym przedsięwzięciu powinno się unikać pośpiechu. „Dobrze przemyśl, zaplanuj starannie i wtedy działaj krok po kroku" - to stało się jego strategią. Oto w jaki sposób Śiwadźi w pełni zrealizował swoje marzenie o zbudowaniu wielkiego królestwa Maratha.

PYTANIA:


1. Dlaczego pośpiech prowadzi do strat?
2. Dlaczego Śiwadźi nie rozgniewał się, kiedy staruszka go krytykowała?
3. Opisz jakieś swoje doświadczenie lub doświadczenie kogoś innego dotyczące tematu „pośpiech to strata".




27.   ZANIM POUCZYSZ


Święci nauczają nas tylko tego, co sami stosowali w praktyce. Dlatego ich pouczenia mają siłę czynienia nam dobra.

Wielki guru Ramakriszna Paramahansa miał wśród swoich uczniów biedną kobietę. Pewnego dnia przyszła ona do niego ze swoim synem i powiedziała: „Gurudewo, mój syn chce codziennie jeść słodycze. Zwyczaj ten psuje mu zęby. Ponieważ słodycze są drogie, nie stać mnie na codzienne ich kupowanie. Daremne są moje rady, ostrzeżenia a nawet bicie. Poucz go proszę, aby skończył z tym nawykiem i daj mu swoje błogosławieństwo".

Ramakriszna popatrzył na chłopca, ale zamiast przemówić do niego, poprosił kobietę aby przyszła ponownie z synem za dwa tygodnie.

Po dwóch tygodniach kobieta znów przyprowadziła syna. Kiedy oboje usiedli, Śri Ramakriszna popatrzył czule na chłopca i powiedział: „Drogi synu, czy to prawda, że sprawiasz matce kłopoty domagając się codziennie słodyczy?" Chłopiec spuścił głowę i powiedział: „Tak, proszę pana", i zamilkł. „Jesteś inteligentnym chłopcem. Wiesz, że te słodycze psują ci zęby. Matka też martwi się o ciebie. Jeśli będzie codziennie wydawać pieniądze na słodycze, jak może kupić ci nowe książki i odzienie? Nie sądzisz, że popełniasz błąd?"

Słowa Ramakriszny trafiły chłopcu do serca. Spojrzał na Ramakrisznę i odpowiedział: „Tak, proszę pana", i znów zamilkł. „Zatem, czy od dziś przestaniesz prosić o słodycze?" prosząco zapytał Ramakriszna. Tym razem chłopiec uśmiechnął się i powiedział: „Tak proszę pana, od dziś przestanę męczyć mamę upominając się o słodycze i przestanę je jeść".

Ramakriszna był zadowolony z odpowiedzi chłopca. Z miłością przyciągnął do siebie chłopca i powiedział: „Synu mój, jesteś miłym chłopcem. Rozumiesz, co jest dla ciebie dobre, a co złe. Z pewnością wyrośniesz na szczęśliwego człowieka". Kiedy chłopiec pochylił się w ukłonie, Ramakriszna pobłogosławił mu i zwrócił się do innych bhaktów.

Chłopiec wyszedł do ogrodu. Wdzięczna matka spytała Ramakrisznę: „Gurudewo, dlaczego kazałeś nam czekać dwa tygodnie, nim udzieliłeś tych kilku słów porady?" Ramakriszna uśmiechnął się i rzekł: „Bo widzisz, kiedy przyszliście przed dwoma tygodniami, ja także zwykłem jeść od czasu do czasu słodycze przyniesione przez bhaktów. Jakże mógłbym wówczas prosić twego syna, aby nie robił czegoś, co ja sam robiłem niemal codziennie? Dlatego od tamtego dnia przestałem jeść słodycze. Dało mi to wystarczająco siły, aby przekonać twego syna do zrobienia tego, co ja sam zrobiłem. Dopiero wtedy, gdy nauczamy tego, co sami praktykujemy, nasze słowa nabierają szczerości i stają się przekonujące dla słuchacza".

Wszyscy bhaktowie zebrani w pomieszczeniu odczuli, że także im Paramahansa udzielił wielkiej lekcji.

PYTANIA:


1. Dlaczego Ramakriszna kazał matce i synowi przyjść ponownie po dwóch tygodniach, a nie poradził od razu chłopcu, aby porzucił słodycze?
2. Co się dzieje, jeśli ktoś naucza czegoś, czego sam nie praktykuje?
3. Opisz swoje własne doświadczenie kiedy (a) ktoś pouczał cię byś robił coś, czego ten ktoś sam nie robił, oraz (b) ktoś pouczał cię byś coś zrobił, ponieważ ten ktoś sam to robił. Jaki wpływ miały na ciebie oba przypadki?




28.   ZADOWOLENIE I SPOKÓJ


Gautama Buddha28 szedł przez las w kierunku miasta. Po drodze zobaczył strumień, w którym umył ręce i stopy i usiadł pod drzewem do medytacji.

Tą samą drogą jechał na koniu król tego miasta. Ponieważ, by powiększyć swoje królestwo, wciąż toczył wojny z innymi królami, jego serce przepełnione było zawiścią, strachem i nienawiścią. Widząc, że sannjasin29 siedzi bezczynnie z zamkniętymi oczami pod drzewem, zsiadł z konia i zaczął gniewnie krzyczeć na Buddhę, „Sannjasinie, otwórz oczy i zobacz kto stoi przed tobą. Nawet taki król jak ja nie siedzi bezczynnie. Wy sannjasini żyjecie cudzym kosztem i także innych uczycie próżności". W gniewie dalej tak obrzucał Gautamę oskarżeniami, aż sam nie poczuł się zmęczony i wyczerpany.

Gautama, który cały czas trwał w spokoju, powoli otworzył oczy i z uśmiechem powiedział do króla: „Usiądź, mój synu. Z pewnością jesteś zmęczony i spragniony. Czy mogę przynieść ci wody ze strumienia?"

Król był oszołomiony tymi słodkimi słowami miłości. Natychmiast pomyślał, że ten sannjasin musi być wielkim Księciem Siddharthą, który porzucił przyjemności pałacu w poszukiwaniu spokoju i potem stał się Buddhą czyli Oświeconym. Dlatego upadł do stópsannjasina i powiedział: „Wybacz mi proszę mój ogromny błąd. Powiedz mi, jak to czynisz, że mimo całego mojego gniewu i oskarżeń jesteś tak cichy i spokojny, a nawet przekazujesz mi wyrazy miłości".

„Mój synu — powiedział Buddha — załóżmy, że ofiarujesz komuś talerz słodkości a on nie przyjmuje tego. Dokąd to wtedy idzie?" Król szybko odpowiedział: „Wraca to oczywiście do dającego". „Zatem ja — jak widziałeś — nie przyjąłem żadnego ze słów, które wypowiedziałeś? Jakże słowa te mogłyby mnie zranić?"

Król teraz był pewny, że sannjasin ten był nie kim innym jak tylko samym Buddhą. Kłaniając się nisko odezwał się znowu: „O Oświecony, wskaż mi, proszę, drogę do prawdziwego szczęścia".

Oczy Buddhy jaśniały światłem boskiej mądrości. „Mój synu — odrzekł — złość, chciwość, zawiść, strach i wszystkie takie namiętności obrabowują człowieka z wszelkiego szczęścia. Zadowolenie, spokój i miłość są podstawą prawdziwej szczęśliwości w życiu. Ten, kto nie jest zadowolony i nie ma spokoju jest żebrakiem. Ten, kto nie pomaga i nie służy innym z miłością jest próżniakiem. Ten, kto zawsze nosi koronę zadowolenia, spokoju i miłości do wszystkich jest królem króli, ponieważ tylko ten znalazł prawdziwe szczęście w życiu".

Król z wdzięcznością upadł na twarz przed Buddhą i powiedział: „Przyjmij mnie, O Buddho, na swojego ucznia. Od dzisiaj jesteś moim Mistrzem. Prowadź, a pójdę za tobą."

PYTANIA:


1. Dlaczego król rozzłościł się na Buddhę? Czy miał on rację oskarżając Buddhę? Uzasadnij swoją odpowiedź.
2. Jak Buddha mógł zachować spokój nawet wtedy, gdy król obrzucał go oskarżeniami?
3. Jakiej rady udzielił Buddha królowi?




29.   PRZYTOMNOŚĆ UMYSŁU

 


Od czasu do czasu słyszymy o pożarze domu, rozbiciu się samochodu o drzewo albo o dziecku, które wpadło do studni. Kiedy zdarzy się taki wypadek, wszyscy którzy się o tym dowiedzą, biegną na jego miejsce. Ale wielu z nich jest tak przestraszonych i poruszonych tym co widzą, że nie przydają się oni na nic cierpiącym, którym potrzeba chłodnego i inteligentnego rozważenia sytuacji i natychmiastowego podjęcia działania, które ratuje życie i chroni dobytek. Taka zdolność spokojnego przemyślenia i szybkiego działania nazywa się „przytomnością umysłu".

Osoby posiadające zaletę przytomności umysłu są bardzo pomocne nie tylko w przypadku wypadków, ale także w czasach głodu, powodzi a nawet wojny. Jak to się dzieje, że niektórym osobom udaje się zachować przytomność umysłu? W istocie, rozpoczynają oni ćwiczenia swojego umysłu od wczesnych lat. W żadnej krytycznej sytuacji nie dopuszczają, by ich umysł został zakłócony i zdezorientowany. Myślą ze spokojem i rozwagą i od razu czynią to, co powinni.

Oto przykład rzutkiego chłopca, którego przytomność umysłu winna zachęcić wszystkich młodzieńców do rozwinięcia w sobie tej zdolności.

W wielkim ogrodzie w Allahabadzie chłopcy grali w palanta. Jeden z chłopców machnął palantem i z całej siły uderzył piłkę. Ponieważ była to lekka piłka tenisowa, poszybowała ona wysoko, odbiła się i wpadła do głębokiej dziupli w drzewie banianu. Każdy z chłopców próbował wyciągnąć piłkę, lecz nikomu się nie udało, gdyż ich ręce nie sięgały tak głęboko, do dna dziupli. Nie udało się to nawet uprzejmemu mężczyźnie, który widząc kłopot chłopców próbował im pomóc. Chłopcy zaczęli obwiniać gracza, który uderzył piłkę tak mocno. Poczuł się on bardzo urażony i rozpłakał się.

Właśnie wtedy przez ogród przechodził przystojny młodzieniec i zobaczył płaczącego chłopca. Podszedł do grupy graczy, którzy powiedzieli mu, co się zdarzyło. „Tamten pan też próbował wyjąć piłkę — powiedział chłopiec, który płakał — ale i on nie dał rady". „Nie martw się" — odrzekł przystojny młodzieniec klepiąc nieszczęsnego chłopca po plecach. „Wyciągnę ci piłkę. Przynieście mi tylko wiadro wody."

Jeden z chłopców pobiegł do ogrodnika i z jego pomocą przyniósł wiadro wody. Inteligentny młodzieniec rozpoczął nalewanie wody do dziupli w pniu drzewa. Wkrótce poziom wody podniósł się wynosząc lekką piłkę pływającą na jej powierzchni. Jeden z chłopców natychmiast wziął ją i rzucając w powietrze radośnie krzyknął: „Hip, hip, hura!" Pozostali chłopcy przyłączyli się do niego z promiennymi twarzami i pobiegli na miejsce zabawy kontynuować grę.

Jak sądzicie, kim był ten przystojny młodzieniec? Był to Jawaharlal Nehru30.

PYTANIA:


1. Co to jest przytomność umysłu? Jak można ją rozwinąć?
2. Czy kiedyś wykazałeś się przytomnością umysłu w jakiejś sytuacji? Jeśli tak, to kiedy i jak?
3. Opisz wymyślony wypadek i, zakładając że jesteś tam obecny, stwierdź jak wykazałbyś się przytomnością umysłu, aby pomóc ludziom w nieszczęściu.




30.   ZNACZENIE KONCENTRACJI


W dzieciństwie Swamiego Wiwekanandę nazywano pieszczotliwie Biley. Jedną z zabaw, w jakie bawił się Biley z przyjaciółmi była „medytacja". Wszystkie dzieci siadały z zamkniętymi oczami i każdy myślał o bóstwie, które najbardziej lubi.

Pewnego dnia, kiedy bawili się w tę zabawę, jedno z dzieci posłyszało cichy odgłos. Kiedy otworzyło oczy, zobaczyło wielkiego węża wijącego się po ziemi w ich kierunku. Kiedy krzyknął: „Kobra! Kobra!" wszyscy, z wyjątkiem Bileya, uciekli wołając: „Biley uciekaj! pośpiesz się. Jest tu wielka kobra. Ukąsi cię. Uciekaj, uciekaj". Ale Biley w ogóle nie słyszał tych okrzyków. Siedział spokojnie z zamkniętymi oczami myśląc o Bogu. Nie wiedział, co się wokół niego dzieje.

A co zrobiła kobra? Poruszała się po ziemi tu i tam, a potem oddaliła się. Przyjaciele Bileya, jego rodzice jak również sąsiedzi — wszyscy podziwiali jego siłę koncentracji i miłość do Boga.

Dzięki tej sile koncentracji Biley potrafił zapamiętać dokładnie lekcje już po jednym albo dwóch przeczytaniach. Również w szkole średniej znany był jako wybijający się uczeń. Siła ta była mu wielce pomocna kiedy stał się Swamim Wiwekanandą.

Pewnego razu, kiedy był on w Chicago w Ameryce, zobaczył kilku młodzieńców próbujących trafić ze strzelby do skorupek od jaj pływających w rzece. Ponieważ skorupki poruszały się w górę i w dół na niewielkich falach chłopcy nie mogli ich trafić. Wszyscy chłopcy próbowali już po kilka razy i żadnemu nie udało się trafić. Zauważyli, że Wiwekananda przygląda się im z żywym zainteresowaniem. Dlatego zawołali do niego: „Proszę pana, patrzy pan na nas cały czas. Potrafi pan zrobić to lepiej?" Wiwekananda uśmiechnął się i powiedział, że chciałby spróbować. Biorąc strzelbę do ręki skierował ją na skorupkę, koncentrując się przez pewien czas na celu. Następnie wystrzelił dwanaście razy i za każdym razem trafiał jakąś skorupkę. Chłopcy byli zdumieni widząc zręczność Swamidźiego i zapytali go: „Jak panu się to udało bez żadnych ćwiczeń?" Wiwekananda zaśmiał się głośno i powiedział: „Dobrze, dobrze; zdradzę wam tajemnicę. Cokolwiek robicie, skoncentrujcie na tym całą swoją uwagę. Nie myślcie o niczym innym. Jeśli strzelacie, skupcie się na samym tylko celu. Na pewno nie chybicie. Koncentracja czyni cuda. Nawet kiedy się uczycie, myślcie tylko o przerabianej lekcji. To, co wówczas przeczytacie, zostanie niemal zapisane w waszej pamięci".

Dzięki swojej sile koncentracji Swami Wiwekananda zrobił wiele dobrych rzeczy dla świata.

PYTANIA:


1. Jakie są korzyści z koncentracji?
2. Co się stanie, jeśli nie skoncentrujesz swojej uwagi, podczas gdy (a) przechodzisz przez ulicę, (b) słuchasz nauczyciela w klasie, (c) odrabiasz lekcje, (d) śpiewasz bhadźany31, (e) uczysz się do egzaminów, (f) jesz obiad, (g) oglądasz film, (h) grasz w krykieta?
3. Opisz (a) jakieś własne doświadczenie, w którym byłeś w pełni skupiony i jakie odniosłeś z tego korzyści, (b) swoje doświadczenie z brakiem koncentracji.




31.   ŻADNA PRACA NIE HAŃBI


Hindusi szanują Mahatmę Gandhiego jako ojca ich narodu. Podobnie Amerykanie patrzą na George'a Washingtona jako na ojca ich kraju. Był on odważnym żołnierzem o szlachetnym sercu. Jego wielkim marzeniem była służba swojemu krajowi i rodakom.

Podczas amerykańskiej Wojny Niepodległościowej George stanął na czele krajowej armii. Pewnego dnia objeżdżał wierzchem, na koniu, obóz armii, aby sprawdzić czy wszystko jest w należytym porządku. Na jednym z końców obozu wznoszono budynek. Jeden z armijnych kapitanów wydawał rozkazy sześciu żołnierzom, którzy mieli podnieść ciężką stalową szynę na szczyt budynku. Ciężar szyny był zbyt duży na sześciu żołnierzy, więc trudzili się strasznie próbując wykonać polecenie. Lecz kapitan zdawał się w ogóle nie zważać na możliwości swoich żołnierzy. Zamiast pójść im z pomocą, tylko głośno pokrzykiwał z oddali: „Dalej, w górę, w górę, w górę".

George nie mógł znieść tego widoku. Zatrzymał się przy kapitanie i powiedział: „Belka jest ciężka. Dlaczego pan im nie pomoże?" „O! To jest robota dla żołnierzy. Nie widzi pan, że jestem kapitanem?" — padła odpowiedź. „Rozumiem — powiedział George — przepraszam, nie wiedziałem". Zsiadłszy z konia, przyłączył się do żołnierzy i pomógł im wnieść szynę na sam szczyt. Potem, zwracając się do kapitana, powiedział: „Kapitanie, kiedy następnym razem będziesz miał taką pracę i zbyt mało żołnierzy, poślij po mnie. Jestem głównodowodzącym armii amerykańskiej. Chętnie przyjdę."

Kapitan był wstrząśnięty słysząc te słowa. Zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, George był już na koniu i pędził w kierunku swojego namiotu.

George udzielił pysznemu kapitanowi srogiej nauczki.

Wszyscy ludzie są równi, jakakolwiek by nie była ich praca czy obowiązek. Każdy więc powinien być szanowany i kochany. To nie rodzaj posiadanej pracy, ale dobre albo złe cechy człowieka czynią go wielkim albo podłym.

PYTANIA:


1. Jaki błąd popełnił kapitan?
2. Dlaczego kapitan był wstrząśnięty, kiedy usłyszał słowa George'a Washingtona?
3. Co byś zrobił na miejscu kapitana?
4. Wymień jakieś zalety, które czynią człowieka „wielkim", a także wady czyniące go „podłym".




32.   MODLITWA OD SERCA


Na opuszczonej wyspie, zdala od zgiełu dnia powszedniego, mieszkało trzech chrześcijańskich pustelników. Większość czasu spędzali na rozmyślaniu i rozmowach o Bogu oraz na śpiewaniu o jego chwale. Uwielbiali czytać z Biblii o Ojcu w Niebie, o Synu Bożym i o Duchu Świętym. Byli prości, więc jedyna modlitwa, jaką ofiarowali Bogu, brzmiała następująco: „O Panie, jesteś Trójcą, nas jest trzech, zmiłuj się nad nami!" Bóg bardzo cieszył się z tej modlitwy. Dlatego dbał o ich codzienne potrzeby i chronił ich od wszelkiego zła. Kiedykolwiek byli głodni, na stole znajdowali owoce i mleko. Kiedy słońce paliło albo ulewy spadały z nieba, znajdowali zadaszenie nad głową. Nawet dzikie zwierzęta stały się ich przyjaciółmi, gdyż pustelnicy nikogo nie nienawidzili, a kochali wszystkich jako stworzenia Boga.

Pewnego dnia o trzech pustelnikach i ich prostej modlitwie posłyszał biskup, który mieszkał w mieście nad brzegiem morza. „Pewnie nie zrozumieli Biblii albo nauk Pana" — powiedział do siebie biskup. „Pójdę i nauczę ich poprawnych modlitw, jakie trzeba codziennie ofiarować Panu".

Biskup przybył na wyspę łodzią. Powiedział pustelnikom, że ich modlitwa była zbyt krótka i prosta, aby zdobyć nią miłość i łaskę Boga. Tak więc nauczył ich wielu modlitw, jak również jedną długą do odmawiania codziennie rano i wieczorem. Ponieważ robiło się ciemno, biskup pośpieszył do swojej łódki i odpłynął ku swojemu miastu.

Kiedy łódź już znacznie oddaliła się od brzegu, biskup zauważył na tle ciemnych wód promień światła wychodzący z wyspy i skierowany do niego. Kiedy przyglądał się temu światłu, jak skrzyło się po linii fal, ujrzał coś nadzwyczaj dziwnego. Trzech pustelników ręka w rękę biegło po błyszczących falach i zbliżało się do niego. Kiedy osiągnęli łódź wykrzyknęli: „Ach Ojcze! Zapomnieliśmy kilka wierszy z tej długiej modlitwy, którą nas uczyłeś. Powtórz ją nam, prosimy".

Biskup był zdumiony, tym co zobaczył. Słyszał jedynie o Jezusie chodzącym po falach morza. Teraz zobaczył pustelników czyniących to samo na jego własnych oczach. „Niewątpliwie pustelnicy ci to czyste dusze" — powiedział biskup do siebie. „Pan pobłogosławił im i sprawił, że należą do Niego. Czegóż mogę ich nauczyć?"

Dlatego biskup tylko potrząsnął głową i powiedział ze skromnością: „Drodzy bracia, żyjcie dalej ze swoją prostą modlitwą. Pan jest z was zadowolony". Nauczył się od pustelników, że prawdziwa modlitwa pochodzi nie z ust, ale z głębi serca.

PYTANIA:


1. Jaki błąd popełnił biskup?
2. Jakiej lekcji nauczył się od pustelników?
3. Opisz swoją modlitwę, którą często ofiarujesz Bogu. Czy możesz nazwać ją prawdziwą modlitwą? Wyjaśnij.




33.   ŁASKA BOGA


Dawno, dawno temu w Paryżu żył kuglarz imieniem Francis. Jego sztuczki, magia i kuglarstwo cieszyły zarówno dzieci jak i dorosłych. A kiedy na koniec swego występu chodził z kapeluszem, ludzie napełniali go monetami, aby wynagrodzić jego wysiłek. Pod koniec dnia Francis chodził do kościoła Matki Dziewicy i dziękował jej za codzienny chleb.

Pewnego dnia Francis zobaczył w kościele kilku zakonników, którzy klęcząc głośno modlili się do Matki Dziewicy. Ten święty widok przepełnił jego proste i czyste serce miłością do Niej. Uniósł na nią wzrok i powiedział smutno: „Niestety! Nie znam tych modlitw. Jak mogę Cię zadowolić, Matko Najświętsza?"

Ale jego czyste serce wkrótce wskazało mu sposób. Cierpliwie odczekał, aż wszyscy zakonnicy wyjdą z kościoła. Kiedy był już spokój, powoli wszedł do kościoła i zamknął za sobą wielkie drzwi, aby nikt mu nie przeszkadzał.

Francis wyjął ze swojej torby noże, szklane talerze, kule ołowiane i wiele innych rzeczy i zaczął swoje przedstawienie. Od czasu do czasu pytał głośno i radośnie: „Czy to kuglarstwo cieszy Cię, Matko Najświętsza?"

Jeden z zakonników, który mieszkał w pobliżu, usłyszał dziwne głosy i przybiegł do kościoła. Widząc zamknięte drzwi zajrzał przez wielką dziurkę od klucza. I cóż ten zakonnik zobaczył? Francis stał na głowie i z nogami w powietrzu. Obiema nogami obracał i wyrzucał w powietrze, jedna po drugiej, dwie wielkie kule ołowiane. Radośnie pytał Matkę Dziewicę: „Jak Ci się to podoba, Matko Najświętsza?" I wtedy jedna z ciężkich kul ześliznęła mu się ze stopy i upadła uderzając go mocno w czoło. Francis zemdlał i leżał nieruchomo na podłodze.

Zakonnik widział to wszystko przez dziurkę od klucza, ale nie wiedział co zrobić. I właśnie w tym czasie zobaczył wewnątrz silny błysk światła. Z tego światła ukazała się Matka Dziewica i zeszła po stopniach ołtarza. Podchodząc do Francisa przyklękła i otarła pot z jego czoła brzegiem swojej jedwabnej sukni. Nim zakonnik otworzył drzwi, Matka Dziewica zniknęła.

„Błogosławieni czystego serca" — powiedział zakonnik.

PYTANIA:


1. Czego nauczył się zakonnik od Francisa?
2. Opisz własnymi słowami, czym jest czystość serca.
3. Przypuśćmy, że chciałbyś ucieszyć Boga. Co byś zrobił?




34.   PRAWDA JEST BOGIEM (III)

Było to w klasie jednej ze szkół w Kolhapurze. Nauczyciel zadał uczniom pewne zadania z arytmetyki. Po jakimś czasie usłyszał szmery wśród uczniów. Narzekali, że zadane sumy pochodziły z materiału jeszcze nie przerabianego w klasie. Dlatego uczniowie nie byli w stanie ich rozwiązać.

Nauczyciel także zorientował się w swoim błędzie. Ale zobaczył, że Gopal, jeden z inteligentniejszych uczniów w klasie, spokojnie pisze odpowiedzi w swoim zeszycie. Podszedł bliżej i stwierdził, że Gopal poprawnie obliczał sumy. „O, rozwiązałeś wszystkie sumy zanim nauczyłem cię. Dobra robota, Gopalu. Otrzymujesz najwyższą ocenę" — powiedział nauczyciel.

Gopal wstał i odpowiedział skromnie: „Proszę pana, nie rozwiązałem tych zadań dzięki swojej inteligencji. Nauczył mnie tego jeden z moich kuzynów, który przyjechał do Kolhapuru w ubiegłym tygodniu. Arytmetyka to jego ulubiony przedmiot. Nauczył mnie takiego sumowania i dlatego udało mi się je obliczyć. Nie zasługuję na najwyższą ocenę".

Nauczycielowi bardzo się spodobało Gopalowe umiłowanie prawdy. Nie przyjął zasługi ani nagrody, która nie należała mu się.

Chłopcem był nie kto inny jak Gopal Krishna Gokhale32, wielki reformator socjalny, którego Mahatma Gandhi szanował jako jednego ze swoich Guru. Gokhale założył Towarzystwo Służebników Indii, które dzisiaj jest szeroko znane z pomocy, jaką udziela ubogim.

PYTANIA:


1. Dlaczego nauczyciela ucieszyły słowa Gopala?
2. (a) Dlaczego nie powinniśmy przyjmować zasługi lub nagrody, której sami nie wypracowaliśmy?
    (b) Co by się stało, gdybyśmy ją przyjęli?
3. Czego się nauczyłeś z trzech opowiadań „Prawda jest Bogiem"?

 


  Przypisy (wszystkie pochodzą od tłumacza):

1Aurobindo (właśc. Aravinda Ghosh, 1872–1950) — indyjski mędrzec i mistyk. 
2Chodzi tu o sześć przywar znanych w tradycji hinduizmu: kama, krodha, lobha, moha, mada i matsara czyli pragnienia, gniew, chciwość, przywiązania, pycha i nienawiść. 
3Z materiału przedstawionego w dalszym ciągu tego Wprowadzenia wynika, że w obrębie klas (rozdziałów) kolejność opowiadań powinna być następująca: 
  Rozdział 1:     4, 12, 3, 10, 5, 1, 8, 9, 6, 7, 2, 11 
  Rozdział 2:     18, 13, 15, 17, (14, 16), 19, 20, 21, (22) 
  Rozdział 3:     34, 23, 26, 25, 24, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33,
gdzie w nawiasach umieszczono numery opowiadań, które nie zostały wymienione w tej ocenie trudności. 
4Śiwa — bóg śmierci i zniszczenia, jeden z trzech najwyższych bogów hinduskiej Trójcy (Brahma, Wisznu i Śiwa).
5Sat-sang — spotkanie dyskusyjne ludzi dobrych o podobnych zainteresowaniach. 
6Pudźa — rytualne nabożeństwo, obrządek religijny. 
7Mantra — święta formuła o mistycznej mocy powtarzana w modlitwach. 
8Durga — małżonka Śiwy; znana też pod imionami Kali, Parwati i in. 
9Śakti-Mata — Matka Natura, uosobienie wielkiej uniwersalnej energii (śakti). 
10Gurukul — miejsce, gdzie nauczyciel (guru) udziela nauk swoim uczniom łącząc to, co najcenniejsze w tradycji, z obecnymi uwarunkowaniami. 
11Guru — nauczyciel; ten, który prowadzi do duchowego wyzwolenia. 
12Gurudewa — Boski Guru; tytuł, jakim zwracają się uczniowie do nauczyciela. 
13Guru-dakszina — tradycyjna forma spłaty długu wdzięczności za naukę u guru
14Aśram — dosł. miejsce, gdzie nie ma trosk czy starań; miejsce charakterem zbliżone do pustelni lub klasztoru, w którym rozkwita duchowa tradycja. 
15Wajdja — uzdrowiciel. 
16Wiwekananda (właśc. Narendranath Datta, 1863–1902) — indyjski mędrzec, reformator religijny, założyciel Misji Ramakriszny. 
17Rajendra Prasad (1884–1963) — indyjski polityk, prawnik. 
18Mahatma — tytuł oznaczający człowieka świętego, dosł. wielką (maha) duszę (atma). 
19Końcówka -dźi, jak w wyrazach Swamidźi, Babadźi, Gandhidźi, wyraża szacunek dla danej osoby. 
20Bapudźi — przydomek Gandhiego. 
21Witthala — imię Kriszny, pełnego wcielenia Najwyższego Boga sprzed ok. 5000 lat. 
22Bhakta — wielbiciel. 
23Bhagawan — tytuł wyrażający szacunek dla świętego; Pan. 
24Hanuman — jeden z bohaterów epopeji „Ramajana", wielki wielbiciel Ramy. 
25Gandhi ki dźej — Niech żyje Gandhi. 
26Kszatrija — wojownik albo administrator. 
27Maharadźa — dosł. wielki król. 
28Buddha (właśc. Siddhartha Gautama, ok. 560–480 p.n.e.) — książę, asceta i mędrzec, twórca buddyzmu. 
29Sannjasin — asceta; ktoś prowadzący wyrzeczony tryb życia. 
30Jawaharlal Nehru (1889–1964) — polityk (premier) i działacz niepodległościowy Indii. 
31Bhadźan — nabożna pieśń. 
32Gopal Krishna Gokhale (1866–1915) — polityk indyjski, zwolennik autonomii Indii przez stopniowe reformy.


File translated from TEX by TTH, version 3.03 on 20 Dec 2001.


Za pozwoleniem dr Kazimierza Borkowskiego właściciela serwisu:

http://www.astro.uni.torun.pl/~kb/SSB/WWL/Stories.htm

________________________

OD REDAKCJI

ARTYKUŁ był w roku 2007 opublikowany na portalu eioba.pl jednakże został usunięty wskutek agresywnych nacisków członków pedofilskiej mafii pospołu z działaczami pseudonauki czyli teologii z katolickich uczelni pokroju UKSW w Warszawie. Sathya Sai Baba zajmuje się m.in. zwalczaniem pedofilskiej mafii w Indii oraz Południowej Azji, czego polska mafia pedofilska znieść nie może, podobnie jak i zdrowej nauki filozoficznej prezentowanej przez tego wybitnego filozofa, etyka i uczonego indyjskiego jakim Sathya Sai Baba jest.

Artykuł usunięto z eioba.pl z adnotacją: "Artykuł został usunięty przez administrację EIOBA. Artykuł zawierał niedozwolone treści." Redakcja portalu eioba.pl zapomniała jednak napisać jakie to rzekomo niedozwolone treści artykuł zawiera! Taka jest wolność publikacji na rzekomo wolnościowych ale skatoliczałych i pedofilskich mafioso wspierających portalach. Tak w Polsce represjonowani i dyskryminowani są wszyscy, którzy publikują nauki filozoficzne, psychologiczne czy religijne rodem ze Wschodu...

Licznik odwiedzin: 7171529 Ostatnia aktualizacja strony: 2017-05-22 17:24:27