Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 10618


DEMONOLOGIA: Demony, Czorty, Dżiny, Asury i Opętania oraz Egzorcyzmy

Mity i podania ludowe o wampirach, wilkołakach, demonach, diabłach, dżinach, asurach, siłach nieczystych to bardzo bogata część kulturowej spuścizny wszystkich narodów. Temat ten zajmuje wielu ludzi ze świata nauki, nie tylko hobbystów czy nielicznych ezoteryków. Jednych jako naukowych badaczy zwyczajów, obrzędów i wierzeń ludowych, innych jako fantastyka i baśnie czy jako ezoteryczna wiedza o innych wymiarach bytu i praca. Badaniami mitów zajmuje się naukowo mitologia, a baśniowymi podaniami i wynikłymi stąd zwyczajami etnografia. Książki z podaniami o duchach, wilkołakach i zjawach można zwykle znaleźć w naukowych bibliotekach właśnie w dziale etnografia. 

DEMONY - Jak atakują i jak się obronić!?

Foto1: LUCYFER - Barwna Sceneria ze Snów i Wizji

Demonologia to nauka o demonach asurach i dżinach, siłach i istotach sfery zła. Część każdej doktryny religijnej dotycząca istot, mocy i sił, które zajmują pośrednią pozycję między bogami (Bogiem) a ludźmi, czyli demonów, jak w religii chrześcijańskiej: diabłów, w hebrajskiej szedów, a w islamie dżinów (r.ż. dżinai). W religioznawstwie demonologia to składowa część doktryny religijnej, podejmująca zagadnienia genezy demonów, ich charakteru oraz istoty, a także znaczenia w danym systemie religijnym bądź mitologicznym, zajmująca się również związanymi z nimi kwestiami eschatologicznymi, jak również jest to dział etnografii i historii religii poświęcony badaniu wyobrażeń o demonach, ich przedstawieniom w kulturze itp. Przez wielu bywa mylona z nurtami demonolatrii (kultu demonów) i im podobnymi używającymi demonów do własnych celów, czyli z szeroko pojętą demonolatrią lub demonomancją. Demonologii ani demonolatrii nie należy mylić z okultyzmem ani ezoteryką, które podobnie badają te sprawy, ale głównie dla osobistej ochrony przed atakami demonów, sił i istot szeroko pojętego zła. Im bardziej człowiek zaawansowanym jest w rozwoju duchowym, tym musi więcej wiedzieć o siłach zła, sposobach w jaki działają i o metodach ich przezwyciężania. Demonów takich jak chociażby Asura Rawana czy Wrytra (Vritra) w kulturze Orientu nie należy mylić ani mieszać z bogami i aniołami w ich groźnym aspekcie, takimi jak Bogini Kali czy Mahakala, które są Strażnikami przed złem chroniącymi i nic a nic z demonami nie mają wspólnego.

Określenie demon wyprowadza się od greckiego słowa daimon, oznaczającego złą, nieczystą istotę, która odpowiada hebrajskiemu szed – diabłu, szatanowi jako rodzajowi złej istoty. Demon to odpowiednik arabskiego dżina, złego i złośliwego ducha o szkodliwym charakterze. Demony jako klasa istot pośrednich pomiędzy ludźmi a aniołami (bogami i boginiami) jest uznawana za bardzo władcza i za wszelką cenę dążąca do władzy nad ludźmi. Stąd politycy, dyktatorzy i ludzie o silnej żądzy władzy są uważani za opętanych przez demony lub za wcielenia demonów, zwykle poprzez opętanie już w dzieciństwie. Demony we wszystkich kulturach religijnych i duchowych uważane są za straszliwe byty o złej mocy, chociaż od ludzi przez same demony opętanych, a kultowi demonów się oddających można usłyszeć różne teorie usprawiedliwiające jakoby pierwotnie demony, dżiny czy asury były uważane za jakiś strażników sprawiedliwości czy wykonawców wyroków boskich albo za istoty pierwotnie dobre. Prawda jest taka, że są to istoty wspominane we wszystkich tradycjach religijnych jako pierwotnie dobre, ale później upadłe, czyli za klasę istot, która była aniołami, bóstwami, ale na wskutek złej żądzy uległa deprawacji. I nie jest to tylko doktryna chrześcijańska, ale jest znana we wszystkich wielkich nurtach religii i duchowości na Ziemi. W swej istocie, demony czyli dżiny czy asury, zawsze chcą w jakiś sposób powstrzymać i odwrócić człowieka od podążania drogą światła, miłości i mocy Bożej. Niestety, chrześcijaństwo nawracając tak zwanych pogan na swą wiarę używało kłamliwej strategii wmawiania ludziom, że ich dawni bogowie (anioły) to diabły i demony, co doprowadziło do pomieszania rodzimych religii w zakresie rozróżniania bogów od demonów. Jest to fatalna sytuacja w której myli się praktyki duchowe okultyzmu z demonolatrią, z kultem diabłów.

Wschód starożytny przypisywał swoistą osobowość tysiącom tajemniczych sił i mocy, których obecności dopatrywano się poza wszelkim złem, jakie nawiedzało człowieka. W religii babilońskiej istniała bardzo skomplikowana demonologia oraz liczne egzorcyzmy, które miały na celu uwolnienie ludzi, rzeczy albo miejsc osaczonych przez demony. Te obrzędy, w swej istocie magiczne, stanowiły bardzo ważną część medycyny, ponieważ każdą 'chorobę' przypisywano działaniu jakiegoś złego ducha. Stary Testament nigdy nie odrzucał istnienia i działalności tego rodzaju bytów. Posługiwał się lokalnym folklorem, który zaludnia wszelkie ruiny i miejsca opuszczone przez ludzi obecnością różnych straszydeł, mieszających się z dzikimi zwierzętami: kosmate satyry (Iz. 13.21; 34.13, LXX), Lilit, czyli demon nocy (Iz. 34.14). Oddaje się na ich pastwę miejsca przeklęte, jak Babilon (Iz. 13) albo kraina Edomu (Iz. 34, LXX). Obrzęd ekspiacji poleca wydać demonowi Azazelowi kozła obarczonego grzechami Izraela (Kpł. 16.10). Wokół człowieka chorego wyczuwano również obecność złych duchów, które go dręczyły. W Księdze Tobiasza wiadomo już, że to demony nękają człowieka (Tob. 6.8), a misja aniołów ma na celu zwalczać demony (Tob. 8.3). Aby jednak przedstawić najgorszego spośród nich, tego, który zabija, autor nadal bez wahania odwołuje się do folkloru perskiego i nadaje temu demonowi imię Asmodeusza (Tob. 3.8; i 6.14). Widać stąd, że Stary Testament, podtrzymując zdecydowanie istnienie i działalność zarówno złych duchów, jak i aniołów, przez długi czas przedstawia ideę dość nie sprecyzowaną, gdy chodzi o ich naturę i stosunek do Boga, Elohim. Oznacza to, że nauka szczegółowa o demonach, szedim, nie jest wprowadzana na początku Drogi Duchowej człowieka, ale dopiero w miarę jak człowiek się rozwija, ugruntuje podstawy wiedzy duchowej i się zaawansuje. A swoją drogą, człowiek musi umieć zaklinać demony, aby się przed nimi chronić lub korzystać z pomocy anielskich strażników, także tych o straszliwym obliczu, aby moce demoniczne, czartowskie przezwyciężyć.

Faktem jest, że niektóre demony, a nawet całe ich gatunki powzięły sobie za zadanie zwodzić rodzaj ludzki i doprowadzać człowieka do degeneracji i zwyrodnienia moralnego. Wystrzeganie się uczynków i zwyczajów demonicznych takich jak picie moczu dla zdrowia czy spożywanie wina czy innego alkoholu dla liturgii na pewno pomaga człowiekowi być osobiście wolnym od wielu zniewoleń i opętań demonicznego typu. Religia, jeśli pochodzi od Boga (Loa, Allah, Śiva, Elohim, Brahman, El, Jahvah, Wisznu, Ahura Mazda etc) zawsze będzie polecać wystrzeganie się pijaństwa, mięsożerstwa zażywania narkotyków czy środków które degenerują umysł jak i ciało. Demony zwykle wzmacniają złe żądze u człowieka tak długo, aby człowiek nawykł do złych demonicznych czynności i się od nich uwarunkował. Tak demony wytwarzają w człowieku wszelkie patologiczne i degradacyjne nałogi jak pijaństwo, narkomanie czy mięsożerstwo, a także żądzę do hazardu w którym człowiek się ostatecznie doprowadza do ruiny materialnej i duchowej. Nawet w Biblii był wegetarianizm, a w zasadzie weganizm (odżywianie roślinami) polecany od początku jako sposób bycia wolnym od demonicznych wpływów i uzależnień o toksycznym charakterze. Demon, jeśli wyczuwa jakieś złe żądze, trzyma człowieka przed swym magicznym lustrem, które wzmaga wszelkie nawet zalążki złych myśli, skłonności czy pożądliwości aby w ten sposób spowodować wzrost demonicznej skłonności u tak zaatakowanego człowieka. Można powiedzieć, że demony podlewają i pielęgnują wszelkie złe skłonności, które w jakimkolwiek stopniu mogą doprowadzić do degeneracji ludzkiej istoty.

Stary Izrael dobrze zna wiarę w złe duchy, demony, dżiny czy szedy wyrządzające szkody, które trawionego gorączką chorego osaczają jak dzikie zwierzęta (por. Ps 22, 13-14) albo jak Bóg wypuszczający z kołczana strzały, aby zadać mu rany (por. Hi 6, 4). Na źródła informujące o pochodzeniu fenomenu demonów natrafiamy dopiero w czasach Nowego Testamentu w opowiadaniu o grzechu i karze aniołów (por. 2 P 2.4; Jud 6 oraz pozabiblijna etiopska Księga Henocha 6-16. Według tego mitu aniołowie zadający się z ludzkimi kobietami byli karani degradacją i musieli opuścić niebo. Wyrosła na tym gruncie etiologia demonów mówi, że przedstawiane jako nefilim, giganci, półludzkie dzieci upadłych aniołów wzajemnie się zabijają, a z ich zwłok wydobywają się demony, które odtąd, bezcieleśnie, sieją na ziemi spustoszenie. Wykształcenie się wczesno-żydowskiego mitu zainspirował starszy mityczny przekaz o małżeństwach bogów z Księgi Rodzaju (por. 6, 1-4). Podczas gdy aniołom obcy jest zwierzęcy popęd seksualny i nie rozmnażają się one tak jak ludzie czy zwierzęta (por. Mk. 12.25; Księga Henocha 15, 3-6; Tb 12.19), upadli aniołowie i demony opanowane są przez bardzo silny instynkt płciowy. Należy podkreślić, że upadli aniołowie to byli aniołowie i aktualnie nie należy ich zaliczać do aniołów, a jedynie uważać za demony, duchy złe i nieczyste o dużej mocy, którą wykorzystują dla egoistycznych celów, dla zdobycia władzy nad światem ludzi.

Zaskakujące jest, że w Nowym Testamencie demony występują jako siły opętujące i podżegające do grzechu, podczas gdy w tradycji żydowskiej bardziej jawią się jako wspólnicy szatana. Demony z pozoru tylko w Nowym Testamencie nie zakłócają bezpośrednio stosunku Boga i człowieka. Owszem, są opisywane jako duchowe siły sprowadzające na człowieka choroby i wyrządzające fizyczne szkody, pomieszanie i obłęd. W liczbie sięgającej aż po "legion" wdzierają się w człowieka i znów mogą z niego wychodzić. Ich opis, szczególnie u Synoptyków, sprawia wrażenie, że człowiek zostaje przez nie opętany, tak że przestaje być sobą. Tego typu zawłaszczenie przez demona nie jest jednak zawsze rozumiane jako wyłącznie osobista wina człowieka. Opętanie może być też z woli i winy demonów, które się na kogoś z jakiegoś powodu uwzięły. Wydaje się to być sprzeczne z prawem przyczyny i skutku, kary i nagrody, ale trzeba pamiętać, że demony to duchy podobne zwierzętom i dzikim bestiom. Mogą mieć różnorakie pomysły na życie i działalność. Mogą kogoś opętać za to, że mieszka na terenie, który sobie upatrzyły. Tworzą nową karmę, a nie tylko atakują z powodu dawnej winy człowieka czy jego przestępstwa (grzechu).

Demon zaczyna szkodzić ludziom szczególnie chętnie, dopiero wtedy, gdy w ich własnych wnętrzach zastanie wystarczająco wiele zła i nienawiści. Zwielokrotnia i potęguje wszelkie stany złości, zazdrości, strachu, gniewu, pychy, obrażania się i podobnych, byle zaszkodzić dobrym ludziom lub ich zwieść. Kto żyje i działa w zgodzie ze swoją pierwotnie czystą naturą duszy nie musi się tak bardzo obawiać wpływów demonicznych sił zła, chociaż ataki mogą się zdarzać i mają wtedy wyraźny wymiar pokuszenia.

Demony polują najbardziej na hipokrytów i obłudników obojga płci, na wszelkie obłudne, dwulicowe cechy ludzi. Wtedy atakują z wielką siłą na różne sprytne sposoby, w stosownym do tego momencie, zasilając i potęgując wtedy wszelki mrok i wszelką ciemność u obłudnego hipokryty czy hipokrytki. Pobudzają do zdrady małżeńskiej takie osoby, co to ślub brały bardziej dla samochodu i pieniędzy niż z miłości szczerej, pobudzają do zdrady takich polityków, co to szukają w parlamencie szybkiego zysku a nie zamierzają dla swej partii czy ideologii pracować w wierny sposób. Tacy dla zysku są potem zdolni odgryźć rękę, która ich karmiła i obrócić się przeciwko tym, co ich na jakąś pozycję wywindowała. Potrzeba rauszu zamienia się też w trwały alkoholizm i pijaństwo, a wszelkie obietnice poprawy są jedynie obłudną grą dla swej wygody.

Demon szybko traci zainteresowanie osobami, które pomimo wzmagania ich złych żądz potrafią sobie swoje emocje i pragnienia uświadomić oraz kontrolować, opanować siłą woli. Dlatego religia podobnie jak okultyzm poleca trening siły woli i panowania nad sobą, aby nie dać się uwieść mrocznym siłom demonów. Demon traci zainteresowanie dwoma kategoriami osób, takimi których łatwo wpuszcza w maliny i potem już nawykowo sami się wyniszczają dalej i takimi na których zużywa dużo sił na ich kuszenie, a oni siłą woli nie słuchają ciemniackich impulsów i podszeptów diabełka czy diabliczki, szykujących zgubę. Dajcie odpór diabłu, demonowi a ucieknie od was, to jest typowa rada aby zaradzić siłom zła.

Kontakt z siłami demonicznymi odsłania mroczne zakamarki duszy, ale też je wzmacnia i czyni złą żądzę trudniejszą do pokonania, a ludzie spętani siłami diabolicznymi nie wyobrażają sobie posiłku bez mięsa ani dnia bez alkoholu, aż wsiądą do samochodu pijani i zło ich podkusi do bardzo szybkiej jazdy na bardzo ostrym zakręcie, tak, że zabiją siebie i własną rodzinę a czasem innych użytkowników drogi. Pokuszenie wcale nie musi mieć związku jak widać z głęboko ezoterycznym czy okultystycznym kierunkiem rozwoju. Może na bardzo przyziemnym i prozaicznym poziomie działać, a widać jego wpływ mocno w politycznej korupcji i działaniach wielu rządzących, którzy zamiast dla dobra społeczeństwa działają jedynie na szkodę ludzi. Na świetliste wyżyny duchowości może wznieść się tylko ten, kto nauczył się pokonywać zło próbujące kalać jego duszę i wciągać w demoniczne nawyki, nałogi czy jakieś szkodliwe acz zyskowne postępowanie.

Demonolatria na tym bazuje, że demony łatwiej jest przywołać i zmusić do służenia sobie na jakiś czas w zamian za jakieś dary czy obietnicę oddania swej duszy po śmierci niźli istoty boskie, anioły czy świętych. Demon jednak przez jakiś czas służy człowiekowi, aż któregoś dnia się okazuje, że to człowiek jest jego niewolnikiem, bo zaczyna pełnić rozmaite, najpierw drobne, a potem już nałogowe czyny demoniczne. Kurs łączności z jakimś egzotycznym demonem jak Arima (żeńska demonica od Ariman) może trwać przez jedno popołudnie, kilka godzin i zaczną się pojawiać przekazy rzekomo boskiej wiedzy, niby za darmo. Tyle, że osoby wciągnięte w tę diaboliczną grę zaczną się udzielać jako wrogowie prawdziwej pobożności i religijności, będą ciągnąć do bóstw demonicznych, a odrzucać te czyste i anielskie, aż do swej śmierci, kiedy to ostatecznie zwolennicy takiego demonicznego kultu pseudowiedzy popadną w totalne zniewolenie i ich przyszłe życia będą życiami manifestującymi demoniczne żądze i diaboliczny charakter.

Kontakt z demonami nie należy do bezpiecznych, gdyż demony są jak dzikie, drapieżne zwierzęta, które po prostu bardziej świadomie polują na swą zdobycz. Można sobie wyobrazić bestie prowadzące inteligentne i świadome polowanie, także z nagonką, po to, aby jak najwięcej ludzi usidlić na mrocznym poziomie świadomości, po to, aby jak najwięcej ludzkich dusz zatracić. Religie, nie tylko chrześcijańskie powtarzają w jakiś sposób aby bać się nie tego, co zabija ciało, ale tego, co i ciało i duszę może zatracić w piekle. Demony to chociażby dusze dawnych dinozaurów i latających smoków, które przez miliony lata ewolucji w zaświecie mają bardziej rozwiniętą świadomość swoich potrzeb, apetytów i drapieżnych skłonności.

Demony żyją w różnych obszarach i sferach zaświatów, w przestrzeni tak eterycznej jak i astromentalnej. Nie są to istoty niebiańskie, równe aniołom, są to istoty żyjące w sferach niższych niż te, które tworzą hierarchie bogów i bogiń czy archaniołów i archanielic. Czasem się powiada, że to istoty z międzyświata, w tym sensie, że żyją w przestrzeniach i światach zawartych pomiędzy planem materialnym takim jak nasz wszechświata, a planem duchowym, boskim, gdzie żyją czyste duchy aniołów i anielic, świętych, bóstw i awatarów. W tym sensie demony są bytami wyższego rodzaju, ale nie tak wysokiego jak anioły czy dewy albo inaczej bogowie i boginie z religijnych panteonów wszystkich czystych, objawionych religii.

Wiele religii i szkół duchowych zaleca być ostrożnym wobec istot demonicznych, nie wchodzić z nimi w żadne tam układy ani zależności metafizyczne, ale też odradza ich drażnienie, potępianie czy wyrzucanie, bo to je zwyczajnie rozdrażnia, tak jak łatwo można rozdrażnić dzikie zwierzę czy chociażby psa. Powiada się, że demony stają się prawdziwie groźne dopiero wówczas, gdy chce się je pokonać i ujarzmić siłą, stąd walki z demonami nawet na materialny plan się przenoszą, kiedy jakiś egzorcysta zaczyna z kogoś lub z jakiegoś miejsca demony po prostu przepędzać. Religie zwykle zalecają aby na domostwo czy świątynię wybrać miejsce wolne od demonów, zamieszkane przez dobre siły i anioły, a unikać miejsc, gdzie złe duchy mają swoją siedzibę, bo wtedy wszelkie nieszczęścia i utrapienia zaczną spadać, albo demony przejmą nad takim miejscem i jego mieszkańcami swą władzę przez ich wynaturzenie zboczeniami i nałogami. Szamani z Syberii obrazują sprawy demonów prostym powiedzeniem: Nie drażnij niedźwiedzia w tajdze.

W państwach czy raczej sferach demonów istnieją tak zwykli demoniczni mieszkańcy jak i też są królowie, książęta, urzędnicy, zwykli mieszkańcy czy posługacze i niewolnicy. Słabsze demony są zwykle sługami i niewolnikami u silniejszych demonów, a zjawiska takie jak prawo stada i walka o dominację są bardziej silne niż u ludzi. Takich demonicznych zjawisk jak niewolnictwo i walka o władzę nie ma w krainach anielskich ani boskich. Ustroje polityczne dopuszczające i sankcjonujące niewolnictwo na pewno nie mają boskiego pochodzenia. Podstawą świata aniołów, dewów czy bogów jest Wolność i Prawo do Życia, wzajemne nieszkodzenie sobie jest podstawą moralności, a kult Boga – Absolutu, Brahmana czy Elohim jest powszechną i jedyną religią na zasadzie życzliwości sprawowaną. W świecie demonów panuje chaos, ciągła walka o władzę i dominację nad innymi, o zdobycie sobie jak największej ilości niewolników i utrzymanie swojego małego dominium, niczym klanu wpływów. Jednak silne demony, których imiona są znane z wielkich religii, potrafią utrzymywać swą niewolniczą dyktaturę przez nawet miliony lat istnienia.

Demony uwielbiają robić złośliwe psikusy ludziom religijnym i uduchawiającym się, chociażby poprzez udawanie aniołów czy świętych, ukazywanie się we śnie czy w medytacji i pomylenie w taki sposób, że taka zwiedziona osoba odpada od Duchowej Drogi, porzuca wegetarianizm, porzuca medytacje, porzuca nauki czy nawet samego Guru i jeszcze potrafi złośliwie atakować Duchowe Braterstwo czy swoich Mistrzów! To demony wmawiają różnym osobom, wykorzystując ich pychę i poczucie wyższości, że są już bardziej rozwinięte duchowo niż ich Guru, albo że są teraz Nauczycielami dla swojego Mistrza takiego jak Sai Baba. Viveka to opiewana zdolność odróżniania dobra od zła, która u ludzi opętanych lub pomylonych się zaciera, bo demony w swej strategii dążą do wyłączenia u człowieka zdolności odróżniania dobra od zła, bo wtedy jest najłatwiej człowieka zwieść i pomylić, a potem opętać. Ludzie, którzy chcą się zajmować duchowością, okultyzmem czy jakimś tam rozwojem duchowym muszą się dobrze nauczyć Etyki, zasad moralnych, które są niezbędną podstawą taką jak Dziesięć Yama i Niyamah w systemie Jogi i Tantry. 

Inkuby i Sukkuby 

Istnieją też całe grupy czy klasy demonów seksualnych, które bazują na wzmaganiu i degenerowaniu u ludzi popędu seksualnego, co powoduje powstawanie rozmaitych dewiacji i zboczeń. Szczególnie atakują one ludzi, których popędy seksualne nie są zaspokajane, stąd ich ulubionym miejscem oddziaływania jest jakiś pobliski klasztor czy inne miejsce siłowego tłumienia popędów seksualnych jak więzienie. Kultura Europy nawiązująca do chrześcijaństwa męskie demony seksualne nazywała Inkubami, a żeńskie Sukkubami. Można powiedzieć, że takie demony to niewidzialne siły, a raczej istoty używające niewidzialnej siły do wzmagania popędów i i ich rzutowania na otoczenie w najbardziej zboczony sposób.

W takim kontekście można współczesną plagę pedofilii w kościołach chrześcijańskich rozeznać jako atak demonów na osoby, które w sposób chorobliwy i wbrew naturze tłumią w sobie swój dojrzewający popęd seksualny, podczas gdy do życia w celibacie pojętym jako seksualna wstrzemięźliwość się zupełnie nie nadają. Takie klasy demonów mogą służyć czasem magom do spełniania życzeń w zamian za przeżywanie z nimi orgii seksu, ale trzeba wiedzieć, że w kontakcie z nimi zalecana jest najwyższa ostrożność, gdyż tak sukkuby jak inkuby potrafią wysysać energię ze swoich seksualnych niewolników czy niewolnic, kiedy ci tracą nad nimi świadomą kontrolę. Szczególnie demonice, sukkuby potrafią wyniszczyć swych męskich partnerów ludzi, pozbawiając wszelkich sił życiowych, wpychając w depresję i urojenia lub częściową utratę świadomości, czyli głuptactwo. Mężczyzna taki jest sparaliżowany przezywaniem seksu z urojoną partnerką, która jest w rzeczywistości subtelnej Sukkubą, seksualną demonicą o wielkiej żądzy, tutaj chuci. Żądza ta jest wyłączna, nie pozwala na związki z innymi kobietami, często karci impotencją w realnym zbliżeniu z kobietą lub opętuje wstrętem do płci pięknej wypaczając ku tej samej płci lub dzieciom bez cech płci. Pewnym zabezpieczeniem przed takimi opętaniami było w wielu kulturach społeczne wykluczanie mężczyzn, którzy nie byli zdolni do współżycia płciowego z kobitami lub preferowali mężczyzn czy dzieci. 

Asmodeusz i Lilith 

Literatura demonologiczna omawia wiele władców piekieł, wielu demonicznych przywódców. Do takich par królów i królowych piekieł należy Starotestamentowa para Asmodeusz i Lilith, diabeł mąż i jego żona, którzy zajmują się akurat pokuszeniami seksualnego typu, zakładaniem sidła zdrady dla rozbicia związków miłości i wierności, które mają cechy niebiańskiej, wieczystej więzi, jaka bywa wśród aniołów i anielic kultywowana. Asmodeusz i Lilith to tak zwane w demonologii, pierwotne demony chaosu i mroku, które też opętują ludzi fałszywą wiedzą co do sztuk tajemnych i ezoterycznych, maksymalnie wypaczając umysł. Znane są też w kręgu kultury odbiblijnej takie demony jak Szatan (hebr. Satan, wódz szedim), Lucyfer, Lewiatan (demon wód), Belzebub (władca much), Beliar (kłamca), czy Astarot.

Asmodeusz jednak należy do tak zwanych czarnych smoków wężowych, stąd jego popularna nawet w Biblii nazwa i postać węża czy wężownika, ale po hebrajsku to wąż szczególny Nachasz, określany słowem, jakie używa się zwykle w odniesieniu do religijnego czy mitologicznego kontekstu. Nachasz to nie jest jakiś zwykły gatunek węża czy żmii, lecz jakiś szczególny wąż sakralny, mitologiczny. Słowo to używane jest także w odniesieniu do węży które Mojżesz tworzył z rzucanej przed faraonem laski oraz do węża miedzianego, który uzdrawiał żydów w czasie ich tułaczki, także przez Mojżesza odlanego jako idolatryczny wyjątek. Nachasz to raczej jakiś Smok Wężowy czy mityczny Wężownik niźli pierwszy lepszy wąż w sensie zoologicznym. Wszystkie klasy demonów działają degenerująco na człowieka wpływając na i poprzez jego mroczne, ciemne strony duszy.

Należy unikać zawiązywania jakichkolwiek umów z demonami, nawet jak się jest już trochę bardziej zaawansowanym magiem czy czarownikiem, gdyż umowy z demonami zawsze mogą być przez te istoty użyte jako pułapki, poprzez które człowiek uzależni się od siły zła. Demony bywają dobre, ale zwykle przez krótki okres czasu, kiedy widzą, że okazywaniem dobroci i użyteczności mogą człowieka omotać i całkiem zniewolić pozyskując bezwzględne zaufanie naiwnej i nierozgarniętej ludzkiej istoty w której drzemią rozliczne żądze, które w późniejszym czasie demon pobudzi i umocni swym wpływem, korzystając bezkarnie z przyzwolenia na dostęp. Demona może na przykład obdarzyć bogactwem, władzą i wieczną młodością, ale w zamian żąda, aby protegowany wszedł po śmierci w jego sfery i pozostawał na jego posługi. Tego rodzaju zależność zdecydowanie uniemożliwia dalszy rozwój duchowy ku Boskości.

O ile odradza się w literaturze religijnej wykonywania większości tak zwanych praktyk satanistycznych czy czarno-magicznych, o tyle dochodzi też do przekłamania starych tradycji duchowych i obyczajów. Typowym przykładem chorobliwego pomylenia chrystologicznego jest przypisywanie zła starożytnym bogom, boginiom i aniołom, jak chociażby słowiański Świętowit, Perun czy orientalny Ahura Mazda, Brahman, a także Śiwa czy też Wisznu. Osoby opętane przez demony potrafią wielbić Boga pod jego imionami takimi jak Elohim czy Jehowa (Jahwe), ale występują przeciwko temu samemu Bogu – Absolutowi, gdy mówią o nim muzułmanie (Allah), hindusi i buddyści (Brahman) czy Persowie (Ahura Mazda). Demony w ten sposób mają swoje małe zwycięstwo, bo skłócają ze sobą religie i ich wyznawców podsycając do wzajemnej nienawiści i wojen krzyżowych czy krzyżackich.

Mordowanie Pogan, także Indian w Ameryce i ich bogów w imię Chrystusa i Jehowy Boga, to nic innego niż opętanie chrześcijan przez bardzo złe demony wojny i mordu zwane w okultyzmie demonami hierarchii Marsa i Słońca. A niebiosa są wolne od żądzy grabieży i mordowania, tym się właśnie różniąc od swej bestialskiej, zwierzęcej konkurencji na niższym planie bytu. W każdej istniejącej religii trzeba umieć odróżnić siły i istoty boskie, anielskie, rozwojowe i świetliste od sił demonicznych, diabelskich w swej naturze. Jest to podstawą dla prawidłowego pojmowanie mistycznych, ezoterycznych i tajemnych nauk!

Dżin czyli Szed 

Termin dżin pochodzi z języka arabskiego, ale oznacza to samo co szed w języku hebrajskim. Jezus pędził precz szedy (hebr. l.mn. szedim), czyli dżiny. Za to dżiny czyli demony uknuły zemstę i zaatakowały Jezusa rękami złych przywódców politycznych i skorumpowanych łajdackich sędziów, którzy skazali tego wielkiego egzorcystę swoich czasów na krótkie trzydniowe męczarnie i szybką śmierć. Tego rodzaju historie dla nauki powtarzają wszystkie religie pokazując w nich jak demony potrafią zemścić się za to, że są wyganiane, za to, że się ma nad nimi władzę, za to, że się innych od demonów uwalnia i leczy ludzi z chorób, które są skutkami uprawiania czarnej magii lub rzucenia uroku przez osobę opętaną. Beliar czy Belial to demon kłamca i oskarżyciel, taki co oszczerstwa szerzy przykładowo o innych religiach i ich bogach a także o osobach świętych i uduchowionych czy małych awangardowych wspólnotach religijnych, zwykle oczernianych mianem herezji albo szkodliwej i destrukcyjnej sekty, jak to czynią współcześni niewolnicy demonów i szatanów takich jak Beliar w swym gatunku.

Dżiny to istoty ogniowe a czasem powietrzne, jednak ogień jako żywioł jest im przypisany. Można powiedzieć, że jak Anioły i Bogowie są ze światła, tak demony są z żywiołu ognia stworzone lub jest to główna substancja ich natury. Zapalczywość, zaciekłość i fanatyzm są więc ich żywiołowymi cechami, a nie Oświecanie jak to jest w naturze istot Nieba. Dżin w żywiole wiatru będzie bardziej jak burza, wicher lub tornado w swej naturze. Dżiny są z jednej strony istotami spragnionymi zła, a z drugiej potrafią być przychylne, a nawet przyjacielskie ale dla tych, co im służą i co się z nimi zgadzają. Zawsze są skore do psotnych figli i rubasznych żartów, co pokazuje jakie cechy może mieć religijny fanatyk zaangażowany w działania inkwizycji czy zwalczanie sekt w imię złego dżina, szeda, który go opętuje i judzi do zboczonej działalności zwalczania cudzej wiary i religii.

Dżiny, czyli demony wiodą rozpustne i hulaszcze życie, dlatego opętanych przez siły zła polityków tak jak i biskupów czy papieży zawsze poznajemy po hulaszczym życiu pełnym wyuzdanej rozpusty i rozbójnictwa. To krzyżowcy i inkwizytorzy co pogan nie tylko zabijali, ale i gwałcili są obrazem opętania przez Szatana. Dżinom, demonom, przypisuje się możliwość sprawowania wielkiej władzy nad człowiekiem, szczególnie podczas snu. Dżiny, asury, wyraźnie oddziałują na marzenia senne i podróże eteryczne czy astralne ludzi. To dlatego wszelkie sny i doświadczenia pozafizyczne należy bezwzględnie konsultować z doświadczonymi duchowymi przewodnikami i duchowymi osobami w randze Guru czy Awadhuta, Awatara.

Dżiny jako złe duchy w swej istocie ciągle jednak ludzi z pozoru usamodzielniają, podszeptują, że jest człowiek już dość rozwinięty duchowo by sobie sam radził, by przestał być zależnym od jakiegoś tam Guru czy Awatara i tak swym podszeptem zły duch, Asur czy Dżin uzależnia człowieka od siebie w wyłączny sposób. Jeśli spotykasz człowieka, który nie ma nad sobą żadnego Mistrza czy Guru, bo już się od wszystkich uwolnił i słucha tylko samego siebie, to masz osobę pomyloną, oszukaną przez demony i kompletnie zagubioną, a być może totalnie opętaną, niewolnika w służbie demonów.

Niekiedy nawet, taki dżin, szed czy tam asura daje się zwieść praktykującym podając się za wewnętrznego przewodnika czy jakiegoś duchowego przyjaciela z wyższego świata, bo jest skory do wypełniania życzeń i przynoszenia upragnionych rzeczy, do tak zwanego aportu pożądanych przedmiotów. Taka demoniczna istota potrafi błyskawicznie przenieść ludzi tak samo jak i przedmioty w inne pożądane miejsce, potrafi coś znaleźć i przynieść. Mag czy channelingowy kontaktowiec korzystający z usług takich duchów musi jednak wiedzieć, że takiego dżina musi nagradzać za jego usługi lub że taki asur kiedyś za wszystko wystawi rachunek i zażąda zapłaty, nawet w postaci duszy takiego człowieka. 

Mądrzy magowie, nawet ci z ciemnej strony mocy, bardzo rzadko korzystają z takich przysług i co ważne ustalają wyraźnie z demonem rodzaj zapłaty przed zawarciem umowy na usługę, aby zależność była jak najmniejsza i nie pozostawały żadne emocjonalne długi wdzięczności. Jednakże, karmicznie, jako skutek, może się zdarzyć, że osoba odrodzi się w takim świecie i w takich warunkach, że będzie musiała wszystko odpracować w relacji niejako w odwrotną stronę. Ty mnie służyłeś za odpłatą, to karma to odwraca i teraz ja tobie służę za odpłatę przez jakieś długie życie. To jest rodzaj uwikłania, które jest trudniej zauważalne.

Złe dżiny skłócają religie, powodują błędną interpretację zasad religii, tak, że potem hordy pomylonych przez demony chrześcijan napadały i napadają na kraje muzułmańskie celem dokonywania rzezi i podboju. A zasady religijnej miłości do bliźniego swego muzułmanina irackiego czy afgańskiego idą w zapomnienie. Nie ma też z powodu demonicznych opętań i zwiedzeń miłości do bliźniego swego Indianina czy Murzyna, a to pokazuje, że obłędne ideologie takie jak rasizm czy inkwizycja są wytworem opętujących demonów. I neandertalskie złe żądze do podboju i ucisku biorą górę u z pozoru tylko dobrych ludzi jakimi wydają się ci, którzy są gorliwymi chrześcijanami i chrześcijankami.

Fanatyzm i fanatyczna zapalczywość w tępieniu rzekomych Pogan czyli wyznawców odmiennej wiary religijnej to nic innego jak ślepe i mordercze żądze demona, diabła, który opętuje rozmaitej maści krucjatiuszy, inkwizytorów, antysektowców i krzyżowców. Czyż spalenie biblioteki aleksandryjskiej przez takich nawiedzonych to nie obraz działania demonów, które chcą wstrzymać postęp ludzkości i zdegradować człowieka jako gatunek,tak moralnie jak i naukowo? Czy to nie jakiś demon o wielkiej sile zła i złośliwości zamienił w tłumaczeniach Biblii imię Boga JHWH odczytywane jako Jahwah lub Jahuwah na polskie PAN, które oddaje imię greckiego demona rozpusty, lubieżności, zboczenia i zwyrodnienia wszelkiego, tak, że ludzie zamiast Jahwe czczą i wielbią tego dawnego greckiego czorta Pana? A przecież język staropolski właśnie z greckiego adaptował słowo PAN, aby zdegenerowanych właścicieli ziemskich i rozpustnych w zepsuciu szlachciców określać imieniem demona. Dżin wyjątkowo złośliwy musiał zrobić takiego psikusa chrześcijanom, żeby ich zwieść i żeby mówiąc Panie, Panie wołali nie tyle Boga ile szkodliwego w swej naturze i złośliwego demona. Taka tam niby z pozoru tylko fonetyczna zbieżność jest li tylko z pozoru nieszkodliwa.

W rzeczywistości, powinno się znać imiona oryginalne demonów z wielu kultów, aby czasem coś kogoś nie porwało, na zasadzie opisanej już w baśni wielce pouczającej o Twardowskim: Kładę areszt na waszeci, bo ta karczma Rzym się nazywa. Nienawiść katolików i innych grup wyznaniowych do Świadków Jehowy, głównie z tego powodu, że próbują używać choć w przybliżeniu Imienia Boga z Biblii o wielkiej sile egzorcyzmowania sił zła pokazuje jak bardzo ci przeciwnicy używania tego akurat imienia boskiego muszą być w sidłach demonicznych sił zła, jak bardzo są po prostu opętani przez demony, a nie tam religijni w swej wierze. A wypaczenie i zwyrodnienie prawdziwych religii Boga, to najważniejsza praca demonów, coś na czym im najbardziej zależy, bo to najbardziej odsuwa człowieka i ludzkość od Boga i Nieba,od Oświecenia i Zbawienia.

Według przekonania późniejszego judaizmu cały świat demonów czy diabłów, satanim czy szedim, organizuje się w sposób bardziej systematyczny. Demony, szedim, są uważane za upadłych aniołów, wspólników grzechu Szatana (hebr. Satan) i obecnych jego pomocników. Chcąc przedstawić ich upadek, pisarze z epoki późnego judaizmu odwołują się bądź do mitycznego obrazu kosmicznej wojny gwiazd (por. Iz. 14.12), bądź do opowiadania o pierwotnej wojnie Jahwah z bestiami, które są uosobieniem 'morza', bądź wreszcie przejmują starą tradycję dotyczącą synów Bożych, którzy zapłonęli miłością do śmiertelnych niewiast (Rdz. 6.l nn; por. 2 P 2.4), lub po prostu przedstawiają demonów jako buntowników bluźniących Bogu (por. Iz. 14.13 n; Ez. 28.2). Obrazy te mogą też pokazywać pochodzenie rozmaitych typów czy gatunków istot demonicznych. Jakkolwiek by było, demony uchodzą za istoty nieczyste, odznaczające się pychą i rozpustą. Nękają ludzi i usiłują wciągnąć ich do złego. Aby ich zwalczyć, człowiek ucieka się do egzorcyzmów (Tob. 6.8; 8.2 n; por. Mt. 12.27), które nie mają już teraz jak ongiś w Babilonie charakteru magii, ale są pewną formą modlitwy błagalnej: żywi się bowiem nadzieję, że Bóg poskromi Szatana i jego zwolenników, jeśli się człowiek odwoła do potęgi Jego imienia JHWH (Zch. 3.2; Jud. 9).

Wiadomo zresztą, że anioł Michael (Michał) i jego niebieskie wojska prowadzą ustawiczną walkę z demonami i przychodzą z pomocą człowiekowi (por. Dn 10, 13). Tymczasem zepsuty świat ludzki ulegał ustawicznej pokusie zjednania sobie złych duchów przez oddawanie im kultu ofiarniczego, czyli krótko mówiąc, przez uznawanie ich za bóstwa. Izrael nie uchronił się również od tej pokusy. Opuszczając swojego Stwórcę, Boga Elohim JHWH zwracał się również ku "innym bogom" (Pp 13, 3. 7. 14), czyli inaczej mówiąc, ku demonom (32, 17), posuwając się aż do składania im ofiar z ludzi (Ps 106, 37). Uprawiał nierząd z satyrami (Ppł 17, 7), którzy nawiedzali swe wysoko położone i zakazane miejsca (2 Krn 11, 15). Tłumacze greccy Starego Testamentu ułożyli w pewien system tę demoniczną interpretację bałwochwalstwa, utożsamiając formalnie demonów z wybranymi bożkami pogańskimi okolicznych narodów (Ps 96, 5; Bar 4, 7) i wprowadzając ich nawet do tych kontekstów, w których oryginał hebrajski o nich nie mówił (Ps 91, 6; Iz 13, 21; 65, 3).

W ten sposób demony zaczynają stanowić świat rywalizujący z Bogiem. Biblia jednak mówi o demonicznych kultach narodów na ziemiach opanowywanych przez plemię izraelczyków, a nie o wszystkich innych religiach, gdyż Bóg, Elohim Jahwah dał żydom ziemię, która była splugawiona demonolatrią, a kult prawdziwego Boga i aniołów nie był tam wcale uprawiany. O tym trzeba pamiętać, aby z Biblii nie wyciągać pomylonych wniosków, jak późniejsi chrześcijańscy inkwizytorzy obłąkani żądzą podboju i zgwałcenia wszystkich oraz wszystkiego, co nie było chrześcijaństwem w ich ograniczonym i ciemniackim pojęciu. Niszczenie posągów Gautama Buddha w Afganistanie przez talibów, to także owoc pijaństwa i nadmiaru zjedzonej wieprzowiny, co skutkuje podatnością na wszelki religijny obłęd w postaci inkwizycji. Demonologia zachodnia szerzej opisuje niektóre postacie rządzące światem mroku, ciemności i zła.

Ważniejsze Diabliska w Mitologii 

DIABOLOS (hebr. Szatan, Satan) – z hebr. ha-satan", przeciwnik"; Pan Terroru i Kuszenia, praojciec wszystkich demonów, uosobienie wszelkiego zła. Szatan: przeciwnik, opozycjonista, oskarżyciel, pan piekielnego ognia, Piekła, południa. Diablo jest prawdopodobnie największym i najbardziej zaciekłym wrogiem ludzkiego życia. Mieszka na legendarnej Siódmej Ziemi w twierdzy zbudowanej z Czarnego Ognia. Jest on upadłym aniołem, według Biblii "Anioł Przepaści". Jego wyznawcy działają o wiele subtelniej, niż innych Diabłów - często o wiele skuteczniej niż ci, którzy posługują się tępą przemocą. Już w Księdze Hioba "pod pokrywką służenia Bogu dostrzega się [...] wrogie zamiary [szatana], jeżeli nie wobec Boga samego, to przynajmniej wobec człowieka", natomiast w Księdze Zachariasza (3, 1-5), szatan "zachowuje się wyraźnie jak prawdziwy przeciwnik planów, jakie Bóg ma względem Izraela".

Według Talmudu Szatan został stworzony szóstego dnia Stworzenia (por. Bereszit lZaba 17). Stąd magiczna liczba sześć jest używana jako symbol Szatana, szczególnie jako 666 – liczba Bestii. Pierwotnie (jako ha-satan) był on potężnym aniołem, wodzem chóru serafinów oraz chóru cnót. Pomimo że serafiny zazwyczaj są przedstawiane z sześcioma skrzydłami, Szatan, zgodnie z popularnymi wyobrażeniami, ma dwanaście skrzydeł. W tradycji żydowskiej rebelię Szatana zapoczątkowała odmowa złożenia hołdu Adamowi. "Ten ostatni był nędzną istotą utworzoną z prochu, podczas gdy Szatan, największy z aniołów [...] powstał z blasku Samego Boga. Szatan zazdrościł Adamowi jego pozycji i zapragnął dla siebie Ewy [...]. Pod postacią węża współżył seksualnie z Ewą i został ojcem Kaina [...]. Wygnany za karę z niebios, zabrał ze sobą hufiec upadłych aniołów i został ich wodzem". Według Talmudu Bawabatra 16a, "Szatan, jecer ha-ra i Anioł Śmierci są jednym", a duch ten "pełni trzy funkcje: uwodzi ludzi, oskarża ich przed Bogiem i nakłada karę śmierci" (zob. Co hen, Talmud, s. 79-80, 81). Zwolennicy kary śmierci tak jak i wszyscy zabójcy są sługami w rękach Szatana. 

 

Foto2: Lucyfer - Szarawo-Bure Sny i Wizje

LUCYFER to demon niosący fałszywe światło, fikcyjne oświecenie, demon powietrza, gwiazda poranna, wschód. W okultyzmie Lucyfer jest znanym upadłym cherubinem, cesarzem piekła, zdaniem niektórych demonologów stojącym wyżej niż sam Szatan i ukazującym się "pod postacią najpiękniejszego dziecka" (zob. De Plancy, Słownik wiedzy tajemnej, s. 112-113; Praktyka tajemnej wiedzy magicznej, s. 34) - przyp. tłum.]. Lucyfer słusznie jest utożsamiany z upadłym aniołem (Szatanem) na skutek właściwego odczytania fragmentu Księgi Izajasza 14,12, "Jakożeś spadł z nieba Lucyferze, któryś rano wschodził" [przekład Jakuba Wujka; w Biblii Tysiąclecia imię to zostało zastąpione określeniem "Syn Jutrzenki" - przyp. tłum.] Apostrofa ta w rzeczywistości skierowana jest do Nabuchodonozora, króla Babilonu, którego identyfikuje z upadłym Lucyferem, demonem z Wenus, zwanej gwiazdą zaranną lub Jutrzenką. Lucyfera i Szatana utożsamia także słowiańska Księga Henocha (zob. Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 57-60). Milton w Raju utraconym określił Lucyfera jako demona grzesznej pychy. W rzeczywistości Lucyfer oznacza demona z planety Wenus. Według Spensera, autora An Hymne of He avenly Beautie, Lucyfer to pierwotnie "najjaśniejszy anioł, Dziecko Światłości". Lucyfer po swym upadku jest władcą piekła. Lucyfer włada demonami, które udając aniołów światłości nasyłają fałszywe oświecenia i objawienia. Lucyfer to demon fanatycznego nawiedzenia i wszelkiej tak zwanej własnej drogi, własnej ścieżki, bez mistrzów i guru.

BELIAL, Beliar - Pan Kłamstwa i Bezprawia. Belial, czyli dosłownie 'Bez Pana'; symbolizuje płodność ziemi, złą niezależność, samowole i swawolę; północ. Rzadko wzywany jest w czasie czarnych mszy, a to dlatego, że Belial jest panem najtrudniejszych do kontrolowania demonów. Bardzo mała jest o nim nasza wiedza. Wiadomo tylko że nie dotrzymuje obietnic. Władzy jego poddana jest zachodnia część Piekła.

MEFISTO (Mefistofeles) - Mefistofiel, Mefistofilis, Mefisto - "ten, który nie lubi światła" - imię pochodzenia hebrajskiego, gdzie mefiz znaczy niszczyciel, a tofel - kłamca. Mefistofeles jest upadłym aniołem, jednym z siedmiu wielkich książąt piekła (jednym z maskim). Pan Nienawiści, Negacji i Wątpienia. Pierwszy raz w literaturze pięknej przedstawiony zostaje w legendzie o średniowiecznym alchemiku Johannie Fauście. Mefistofelesa rozpoznaje się "po zimnym okrucieństwie, jadowitym śmiechu, który doprowadza do łez, i okrutnej radości, jaką wywołuje u niego czyjś ból.

BAAL, Belzebub - (Beelzebub, Belzebud, Belzaboul, Beelzeboul, Baalsebul - "władca much") - pierwotnie bóstwo syryjskie; w Drugiej Księdze Królewskiej (1, 3) Beelzebub jest filistyńskim bogiem Ekronu. W kabale jest on wodzem dziewięciu złych aniołów piekła. Pan Zniszczenia i Rozkładu, dosłownie znaczy Władca Much. Mitologia irańska przedstawia go jako demona siedzącego na górze usypanej z ciał swych ofiar i wrogów. Jego słudzy kierują się wolą niszczenia , zabijania i propagowania Chaosu. Wiele bratobójczych wojen w historii wybuchało z jego "pomocą". Popularne określenie Belzebuba to "władca much". Nazywano go także "władcą chaosu' (zob. pisma gnostyka Walentyna).

DURI(EL), Durial (Samael) - Pan Bólu. To właśnie ten diabeł jak się uważa pod postacią węża kusił Ewę w raju. Uwielbia zadawać ból i oglądać sceny gdzie człowiek zadaje ból drugiemu człowiekowi. Zawsze jest obecny podczas tortur i wojen podsycając okrucieństwo czy to kata czy walczących stron. Pod jego władzą znajdują się wschodnie rejony Piekła.

ANDARI(EL), Andaria - Pan Cierpienia. Hermafrotyda, Matka Demonów. Został/a stworzon/a przez Boga z nieczystości i błota, podobnie jak Lilith. Jej/jego władzy podlega północna część Piekła.

ASTAROT (Asterot) - niegdyś serafin, obecnie wielki książę piekieł (zob. Waite, The Lemegeton; Spence, An Encyclopaedia of Occultism). Zdaniem Michaelisa Astarot był księciem chóru tronów. W piekle Astarot "chętnie opowiada o upadku [aniołów], nie przyznaje się jednak, że sam jest jednym ze zbuntowanych duchów" (zob. Wierus, Pseudo-Monarchia). Jak twierdzi Barrett (The Magus, t. 1), "w języku greckim imię Astarota brzmi: Diabolus". Według Grimorium Verum miejscem stałego pobytu Astarota jest Ameryka. Wezwany, Astarot zjawia się w postaci "pięknego anioła jadącego na: uroku, w prawej ręce trzyma żmiję. Nie wolno jednak dopuszczać go zbyt blisko, bo przeraźliwie cuchnie". Jak podaje De Plancy (Słownik wiedzy tajemnej, s. 17), Astarot "czczony był przez Filistynów i mieszkańców Sydonu". Obecnie pełni funkcję wielkiego skarbnika piekła, gdzie naucza sztuk wyzwolonych. Jak głosi legenda, Astarot był "jednym z siedmiu książąt piekieł, którzy odwiedzili Fausta. Według angielskiej tradycji pojawia się jako wąż o ceglano-czerwono mieniącym się ogonie, dwu żółtych silnych i krótkich nogach, białożółtawym brzuchu, rudobrązowej szyi i ostrym szpikulcu zakończonym na kształt kolca jeża".

SZEMHAZAJ (Semjaza, Szamazja, Simchazi, Amezjarak) - imię prawdopodobnie powstałe z połączenia słowa szem (imię) oraz Aza (anioł Aza lub Uza). Szemhazaj jest wodzem lub jednym z wodzów upadłych aniołów. Według legendy Szemhazaj i Azael, "dwaj zaufani aniołowie Boga", zstąpili z nieba na ziemię i utrzymywali grzeszne, zakazane stosunki międzygatunkowe z córkami ludzkimi. Szemhazaj był serafinem, który wyjawił młodej dziewczynie imieniem Istar (Istahar) "pełne imię Boga". Wprawdzie Szemhazaj okazał skruchę, ale od tej pory wisi głową w dół między niebem a ziemią i jest widoczny jako gwiazdozbiór Oriona. W Zoharze czytamy, że Szemhazaj pojął za żonę jedną z córek Ewy i spłodził z nią "dwóch potwornych synów, zwanych Hiwa i Hija. Każdy z nich zjadał tysiąc wielbłądów dziennie, tysiąc koni i tysiąc wołów" (zob. Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 104). W innej wersji tej legendy dwaj synowie Szemhazaja noszą imiona Hija i Hamija.

LEWIATAN - demoniczny wąż z głębin, morze, zachód. Lewiatan (hebr.: ten, który zwija się w fałdy) - w przypowieściach Henocha Lewiatan jest żeńskim, pierwotnym potworem morskim i złym smokiem. W literaturze rabinackiej jest ona (lub on) utożsamiana z Rahabem, aniołem przedwiecznych głębin, i jest odpowiednikiem lądowego potwora Behemota. Jak głosi legenda, zarówno Lewiatan, jak i Behemot zostali stworzeni piątego dnia Stworzenia (zob. grecka Apokalipsa Barucha; Cohen, Talmud, s. 62). Według św. Justyna Lewiatan to "zły anioł" (zob. Ginz berg, The Legends of the Jews, t. 5, s. 46; Apokalipsa Abrahama 10). Zdaniem George'a Burtona ("Journal of Biblical Literature", grudzień 1912, s. 161), Lewiatan to "hebrajskie imię babilońskiej bogini Tiamat". W tradycji biblijnej Lewiatan jest olbrzymim wielorybem (Hi 41,.1). W Psalmie 74.14 jest hipopotamem lub krokodylem. [W Biblii Tysiąclecia, a także angielskim przekładzie The New Jerusalem Bible, to właśnie w Księdze Hioba (40, 15.25) Lewiatan jest porównywany do hipopotama i krokodyla; w innym miejscu tej księgi (26, 13) nazwany jest "wężem zbiegiem"; natomiast w Psalmie 74.14 brak powyższych określeń - przyp. tłum.] W Księdze Izajasza (27.1) Lewiatan jest nazywany "wężem krętym", które to określenie kojarzy się z "Wężem starodawnym" występującym w Apokalipsie św. Jana 12, 9. [Żydowskie legendy o Lewiatanie zestawiają Graves i Patai w Mitach hebrajskich, s. 45-54. "W tradycji kabalistycznej Lewiatan symbolizuje Samaela, księcia zła, którego czeka w przyszłości unicestwienie" (zob. Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, s. 157); w okultyzmie Lewiatan jest demonem, który "zachęca do niewierności" (zob. Rachleff, Okultyzm w sztuce, s. 233) przyp. tłum.] W mitologii mandajskiej, u kresu czasów wszystkie dusze nieczyste zostaną połknięte przez Lewiatana.

MAMMON (aram.: bogaci) - w ewangeliach według św. Mateusza (6, 24) i św. Łukasza (16, 13) Mammon (Mamona) jest imieniem złowrogiej mocy, sprzeciwiającej się Bogu. W okultyzmie, upadły anioł, pełniący w piekle funkcję jednego z arcydemonów i księcia kusicieli. W Słowniku wiedzy tajemnej De Plancy'ego (s. 58) Mammon jest wymieniony jako ambasador piekła w Anglii. Jest utożsamiany z Lucyferem, Szatanem, Belzebubem, a nawet Nabuchodonozorem. Mammon jest demonem chciwości i skąpstwa. "Dzierży [on] berło tego świata", jak powiada św. Franciszka w jednej ze swych 93 wizji. W średniowieczu Mammona uważano za syryjskiego boga. Według Grzegorza z Nyssy Mammon to jedno z imion Belzebuba. Wizerunek Mammona znajduje się w The Magus Barretta. Milton w Raju utraconym (I, 796-807), tak opisuje jeden z zastępów upadłych aniołów: "Mammon ich prowadził, / Mammon, najniżej pochylony z wszystkich / Duchów, co z nieba runęli, gdyż nawet / I w niebie myśli jego i spojrzenia / Zawsze w dół biegły, bardziej podziwiając / Chodniki Niebios złotem wyłożone / Niż jakiekolwiek boskie albo święte / Widoki".

ARYMAN, Ariman – perski demon wąż, demon ciemności, zniszczenia, śmierci i zła. Aryman (Ahriman, Ariman, Ahraman, Dahak, Angra Mainju - "Zły Duch") - perski książę zła, pierwowzór chrześcijańskiego Szatana. Według Zaratustry, który był kuszony przez Arymana, ale wyszedł z tej próby zwycięsko, to właśnie Aryman sprowadził śmierć na ziemię, zabijając pierwowzór człowieka i zwierząt (zob. Forlong, Encyclopedia of Religions). W czasach poprzedzających panowanie dynastii Sasanidów Aryman nie był uważany za ducha całkowicie złego. Mazdajscy magowie składali mu ofiary. Aryman dorównuje potęgą swemu bliźniaczemu duchowi, Ahura Mazdzie, ale, zgodnie z przepowiednią Zaratustry, ostatecznie zostanie pokonany przez "wszechwiedzącego pana nieba i ziemi' (zob. Boyce, Zaratusztrianie).

AZMODAN (Asmodeusz) - Pan Grzechu, Gniewu i Szału. Jest to Diabeł najczęściej wzywany podczas czarnych mszy ponieważ można powiedzieć, że jest najbardziej z Diabłów przychylny śmiertelnikom. Należy do najbardziej znanych Diabłów. Niektórzy przypisują mu wpływ na Hitlera, który również uczestniczył w czarnych mszach. Azmodan obejmuje swą władzą południową część Piekła. Asmodeusz ("duch zła") - imię pochodzi od aeszma daewa, a sam Asmodeusz jest bardziej perskim niż żydowskim diabłem. Niemniej został włączony do tradycji żydowskiej, gdzie uważany jest za ducha zła. Zdaniem Forlonga (Encyklopedia of Religions) Asmodeusz to "talmudyczny Aszmedaj, demon przejęty z Zend Aszmadaewy" i "wściekły diabeł"; według Forlonga to właśnie Asmodeusz upił Noego. W Księdze Tobiasza (3, 8; 8, 3) Asmodeusz jest złym duchem, który zabił siedmiu nowo poślubionych mężów Sary i który, pokonany przez anioła Rafała (Rafaela), uciekł "aż do Górnego Egiptu". W demonologii Asmodeusz, jest zarządcą piekielnych domów gry. Zdaniem demonologa Wierusa, wzywając Asmodeusza, należy zdjąć nakrycie głowy, w przeciwnym razie demon oszuka przywołującego. Barrett (The Magus, t. 2) przedstawia Asmodeusza jako jedno z "naczyń gniewu Bożego". Asmodeusz jest głównym bohaterem powieści Lesage'a Diabeł kulawy. W The Devil's Own Dear Son Cabbela Asmodeusz jest synem pierwszej żony Adama, Lilit, i demona Samaela. Z kolei w Księdze świętej magii AbraMelina czytamy, że "zdaniem niektórych rabinów Asmodeusz był śmiertelnikiem, owocem kazirodczego związku Tubal-Kaina z jego siostrą Naamą; zdaniem innych, był on demonem nieczystości". [Według jeszcze innej legendy Asmodeusz narodził się ze związku Adama z Lilit (zob. Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 67) - przyp. tłum.] W tradycji żydowskiej Asmodeusz jest teściem demona Bar Szalmona. W tradycjach o Salomonie Asmodeusz występuje także pod imionami Saturn, Markolf i Morolf. [Jak głosi legenda, Asmodeusz został pojmany przez Salomona i zmuszony do pomocy przy budowie Świątyni. Zdołał jednak oszukać króla, następnie wygnał go z królestwa i sam zasiadł na tronie. "Po długiej żebraczej wędrówce Salomon powrócił i przepędził Asmodeusza" (zob. Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, s. 32; Ze skarbnicy midraszy, s. 140-142,169-181) - przyp. tłum.] Demon ten jest uważany za wynalazcę wszelkiej rozrywki, muzyki, tańca, sztuki dramatycznej oraz "nowych mód francuskich" (zob. Michaelis, Admirable History of the Possession and Conversion of a Penitent Woman; Waite, The Book of Black Ma-gic and of Pacts; Młot na czarownice). [W Talmudzie Asmodeusz, król demonów, jest "władcą nad wszystkimi sprawami dotyczącymi liczb parzystych" (zob. Cohen, Talmud, s. 298). Zgodnie z tradycją okultystyczną "Asmodeusz należał przed swym upadkiem do grona serafinów", obecnie jest demonem, który "napełnia mężczyzn żądzą, prowadzącą do wiarołomstwa" (zob. Holroyd, Powell, Sekrety magii, s. 117). Ponadto "obdarza magicznymi pierścieniami; pokazuje, jak stać się niewidzialnym; uczy geometrii, arytmetyki, astronomii i nauki o ruchu. Zna również miejsca ukrycia skarbów". Wezwany, ukazuje się jako książę "o trzech głowach: byczej, ludzkiej i baraniej. Ma też ogon węża, gęsie nogi i zieje ogniem'. Dosiada smoka i dzierży w dłoniach chorągiew i włócznię (zob. De Plancy, Słownik wiedzy tajemnej, s.17) - przyp. tłum.].

LILIT - w tradycji żydowskiej Lilit jest żeńskim demonem, krzywdzącym noworodki, oblubienicą złego anioła Samaela (Szatana) lub Asmodeusza. Jak głosi legenda, była pierwszą żoną Adama, która odbił i pojął za żonę Asmodeusz, wąż kusiciel. Według rabiego Eliezera (Księga Adama i Ewy) Lilit codziennie rodziła Adamowi setkę dzieci. Zohar (Leviticus 19a) opisuje demonicę Lilit jako "ogniście namiętną istotę żeńską, która współżyła z pierwszym człowiekiem", ale kiedy Bóg stworzył Ewę, "uniosła się w powietrze i odleciała nad Morze Czerwone", skąd wciąż "próbuje usidlić ludzkość". Demonica Lilit bywa utożsamiana (niesłusznie) z sową, o której mowa w Księdze Izajasza 34, 14. [W Biblii Tysiąclecia oraz w angielskim prze kładzie The New Jerusalem Bible, mowa nie o sowie, lecz wprost o Lilit, kojarzonej ze strzygą z żydowskiego folkloru. Pod postacią sowy demonica Lilit pojawia się w licznych legendach żydowskich (zob. Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, s. 158-159 - przyp. tłum.] W kabale Lilit jest demonem piątku i przedstawiana jest jako naga kobieta, której ciało przechodzi w wężowe sploty. Po raz pierwszy Lilit pojawiła się w literaturze rabinackiej wczesnego średniowiecza (w pochodzącym z X w. Al fabecie Ben Sira), jednak jej imię pochodzi od Iili (Iilitu), żeńskiego demona w mitologii babilońsko-asyryjskiej. Rabini uważali Lilit za główną kusicielkę, demoniczną żonę Adama i matkę Kaina (zob. Thompson, Semitic Magic; Christian, The History and Prąctice o f Magic; Graves, Patai, Mity hebraj skie, s. 67-72). Faktycznie matką Kaina jest Ewa (Chawa), a jej ojcem Asmodeusz, jako owoc demonicznej zdrady pod drzewem poznania, gdzie Ewa z demonem Asmodeuszem zdradziła swego męża Adama. W tradycji talmudycznej oraz w kabale (Zohar) większość demonów jest śmiertelna, natomiast Lilit i dwa inne żeńskie duchy zła "będą żyły i szkodziły człowiekowi aż do czasów mesjańskich, kiedy to Bóg ostatecznie wypleni zło i nieczystość z powierzchni ziemi". Jak twierdzi Scholem (Mada'e ha Jahadut II, 164), Lilit i Samael "wyemanowali spod Tronu Bożej Chwały, który zachwiał się nieco wskutek ich [wspólnych] wysiłków"; wiadomo, rzecz jasna, że Samael (Szatan) przebywał niegdyś w niebie, wcześniej jednak żadne źródła nie wspominały, że towarzyszyła mu tam Lilit. Demonica Lilit używa wielu imion, z których siedemnaście wyjawiła (pod przymusem) prorokowi Eliaszowi. Liczba 17 jest w numerologii liczbą zła tak wielkiego jak lepiej znana 666 – liczba Bestii. 

Upadłe Anioły Iblisa Szatana

Demony, szedim, to upadłe anioły, które służą Szatanowi. Biblia mówi: „I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie.” OBJ. 12,9 (BW) W jaki sposób demony są przedstawiane w dzisiejszych czasach? Wróg jest niewidoczny, ale każdy z nas toczy z nim prawdziwą walkę. Biblia mówi: „Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.” EFEZ. 6,12 (BW) Jeżeli oddamy się w ręce Boga i sprzeciwimy Szatanowi, on (Szatan) ucieknie. Biblia mówi: „Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was.” JAK. 4,7 (BW) Tym Bogiem jest oczywiście w oryginale ELOHIM JHWH, a nie jakiś satyryczny PAN jak w biblijnych przekładach na język polski. Biblia, podobnie jak religia Zaratusztry wyjaśnia, że demony pojawiły się na planecie Ziemi z powodu wojny w kosmosie i tak naprawdę są tu zrucone z innych światów na zsyłkę, nie posiadając prawa do cielesności jako byty astromentalne, niewidzialne dla istot materialnych. Ich żądza kuszenia i wpływania na inne stworzenia Boga takie ludzie wynika z prostej zemsty i można na to znaleźć wiele opisów w Objawionych Księgach.

Potomstwo demonów, upadłych aniołów to chociażby wspominani w Biblii Anakim, od Anak - olbrzym. Anakim (hebr. anakim - giganci) - potomkowie upadłych aniołów i córek człowieczych, o czym niejasno wspomina Księga Rodzaju 6. Anakim byli tak wysocy, że - według Zoharu - "Izraelici wyglądali przy nich jak koniki polne". Zohar wymienia aniołów Uzę i Azaela jako tych, którzy mieli dzieci "zwane anakim". Pierwotnie imię ogólne gigantów brzmiało: nefilim (upadli), jednak anakim to ich szczególna odmiana. W The Legends of the Jews (t. 1, s. 151) Ginzberga mowa o tym, że anakim "karkami dotykają Słońca". Jest to zgodne z poglądem, często wyrażanym w literaturze rabinackiej i islamskiej, że aniołowie, stojąc na ziemi, sięgają głową nieba - podobnie jak Adam, kiedy został stworzony, i podobnie jak niegdyś (lub obecnie) Izrafel. Og - potomek upadłych aniołów; syn Hiji. wnuka Szemhazaja, oraz brat Sihona. W tradycji żydowskiej Og jest amoryckim olbrzymem, którego zgładził Mojżesz. W Księdze Liczb (21.33) oraz Księdze Powtórzonego Prawa (3, 1-7) Og jest królem Baszanu, którego Bóg wydał w ręce Izraela. Istnieje legenda, że Og przeżył potop na dachu arki Noego. Og jest znam także jako Palit.

Eblis (Iblis, Haris, "rozpacz") - w mitologii perskiej i arabskiej, Eblis jest odpowiednikiem judeo- chrześcijańskiego Szatana. Według Ibn Abbasa, Eblis, jako wysoki rangą anioł, był niegdyś ozdobą niebiańskiego raju (zob. Jung, Fallen Angels in Jewish, Christian and Mohammedan Literature). W orientalnym romansie o Vatheku Beckford charakteryzuje Eblisa następująco: ,,Przed swoim upadkiem, nosił on imię Azazel. Kiedy Bóg stworzył Adama, rozkazał wszystkim aniołom, aby oddały mu pokłon, Eblis jednak odmówił" (por. Koran, sura XVIII, 50). Legendę tę przytacza również Ginzberg w The Legends of the Jews, t. 1, s. 63: "Czyż ja, stworzony z bezdymnego ognia, mam oddawać cześć istocie uczynionej z prochu?" - pytał anioł. Za karę Bóg zamienił Eblisa w szejtana (diabła), a ten stał się ojcem wszystkich diabłów. Według św. Augustyna (Enchiridion, 28) i Mahometa (Koran XVIII, 50) Eblis to dżin, a nie anioł czy też anioł upadły. Mitologia arabska zna trzy kategorie duchów: aniołowie, dżinny (dobre i złe) oraz demony. Jak głosi legenda, Mahomet nauczył prawnuka Eblisa niektórych sur Koranu (zob. The Encyclopaedia of Islam, t. 3, s. 191). Dasim - jeden z pięciu synów muzułmańskiego demona zła Iblisa (Eblisa). Dasim jest demonem niezgody. Pozostali czterej synowie Iblisa to: Awar, demon rozpusty; Sut, demon kłamstwa; Tir, demon nieszczęśliwych wypadków; Zalambur, demon nieuczciwości kupieckiej. Jak Iblis doprowadza do bólu, rozterki i rozpaczy, tak jego synowie obdzielają pięcioma innymi plagami. A człowiek mądrze praktykujący myśli jak się od tych wszystkich diabelskich podarków i dopustów uwolnić.

 

Buddyjska Walka z Demonami

Foto3: Mara (Marya) - Sześcioraki Demon Kuszący Buddę

Pogląd buddyjski na naturę demonów i walkę z nimi przedstawia chociażby Lama Maczig Labdron, a jak wiadomo buddyzm kładzie nacisk na wewnętrzną walkę z demonami na poziomie własnych zmysłów i umysłu, chociaż nie stoi to w sprzeczności z ich istnieniem w światach astromentalnych oraz z całą bogatą buddyjską mitologią demonów z ich rozlicznymi klasami, sferami i piekłami. Dość wspomnieć o asurach, piśaćach i pretach jako najczęściej wymienianych rodzajach negatywnych istot o szkodliwym charakterze. Tyle, że buddyzm, skądinąd słusznie nie przypisuje demonom boskiego, trwałego charakteru, a wiąże ich istnienie z przemijającym planem Kama-manasu, ze światem subtelnym, astralnym i mentalnym, który ulega unicestwieniu razem z jego szkaradnymi bóstwami. Światy prawdziwie boskie, oświecone i wyzwolone, to znacznie wyższy poziom istnienia.

Prawdziwi Bogowie stoją ponad światem demonów, półbogów, siddhów czy jakszasów, a także ludzi. Demon Maya (Mara, Marya, Mary), który kusił Gautama Buddha podobnie jak biblijny Szatan (Satan) jest bytem realistycznym, chociaż jest istotą przynależną do świata nietrwałego i przemijalnego, jednak walka stoczona jest ciężka i odbywa się na poziomie umysłu oraz zmysłów, które uwalniają się od pokuszenia oraz zwiedzenia. Maczig Labdron tak powiada: Słuchaj, mój synu, nauczę cię natury demonów (asurów). To, co nazywamy demonem, asurą, jest czymś czarnym i ogromnym. Ktokolwiek widzi go, czuje wielkie przerażenie i trzęsie się od stóp do głów. Ale tak naprawdę demony w świecie Rzeczywistości nie istnieją! Prawda na ich temat jest następująca: wszystko, co tylko przeszkadza w osiągnięciu wyzwolenia, jest demonem. Nawet ukochani i czuli krewni mogą stać się demonem, jeśli stanowią przeszkodę w praktyce. Lecz największym demonem z nich wszystkich jest wiara w ego jako trwałą i niezależną zasadę. Jeśli nie zniszczysz tego lgnięcia do ego, demony będą miotać tobą w górę i w dół. Musisz więc mądrze i pilnie praktykować. Zniszcz tego demona wiary w ego!

Istnieją także trzy inne rodzaje demonów, które powstają w powiązaniu z tym lgnięciem do ego, tak więc łącznie mamy cztery rodzaje demonów, które należy zniszczyć. Możemy je nazwać uchwytnymi demonami, nieuchwytnymi demonami, demonami hedonistycznych przyjemności oraz demonami podmiotowości. Jednak wszystkie one są związane z wiarą w ego. Najpierw weźmy pod uwagę tak zwane uchwytne demony. Oko widzi kształt i kolor Czujemy pociąg do barwnych kształtów, które uważamy za przyjemne, a te które uznajemy za szpetne, odstręczają nas. Ta sama rzecz ma miejsce wtedy, kiedy ucho słyszy, nos wącha, język smakuje, a ciało doświadcza namacalnych wrażeń. Przyjemne obiekty zmysłowe przyciągają, a nieprzyjemne odpychają. Jednak zawsze wtedy, gdy zostajesz schwytany przez pragnienie awersji, mówię ci: to są demony! Te obiekty, które wzbudzają uczucia miłości i nienawiści, tak jakby były rzeczywiste, ta cała obsesyjna postawa wobec percepcji zmysłowej, są to warunki, które powodują smutek i cierpienie czujących istot. Wiążą wszystkie istoty z frustrującym przepływem nieustannego stawania się. Dlatego są zwane demonami. A ponieważ na te demony składa się wiara w to, że przyjemne i nieprzyjemne obiekty zmysłowe są czymś konkretnym i rzeczywistym, dlatego zwie się je uchwytnymi. Mój synu, ponieważ wszystkie takie przywiązania i obsesje, czy są one dobre czy złe, są demonami, zniszcz je. Ponadto, moje dziecko, weź pod uwagę to, że chociaż kolory i kształty są obecne, nie są niczym rzeczywistym. Chociaż są obecne, ta struktura nie ma żadnej trwałej istoty. Musisz zrozumieć to, że żadna akceptacja czy negacja jakiejkolwiek formy nie jest rzeczywista! Prawda, nie możesz powstrzymać pojawiania się form, ale nie musisz kurczowo trzymać się tego, co się jawi. Usuwając namiętny stosunek do zwykłych zjawisk, uwalniasz się od przeszkód, które pochodzą z kształtów i kolorów. To samo stosuje się do dźwięków, smaków, zapachów i wrażeń cielesnych. Mam nadzieję, że teraz we właściwy sposób rozumiesz, jak uchwytne rzeczy mogą być demonami i w jaki sposób można się od nich uwolnić.

Ponieważ jesteś dzieckiem tej linii, słuchaj dobrze, ponieważ opiszę teraz nieuchwytne demony i sposób ich działania. Zwróć na to uwagę i zachowaj na stale w umyśle. Nazywamy je nieuchwytnymi demonami, ponieważ nie pojawiają się w sposób konkretny jako obiekty zmysłów. Są raczej najrozmaitszymi, przyjemnymi bądź nieprzyjemnymi doświadczeniami, które powstają w samym umyśle. Doświadczenia, które budzą nasze przerażenie lub niezadowolenie, nazywamy demonami, a czyste doświadczenia wesołości i pobudliwości nazywamy bogami. Jeśli wplatasz swój umysł w któreś z nich, staniesz się emocjonalnie niestabilny. Chociaż emocje nie istnieją jako coś uchwytnego i nie manifestują żadnej substancji jak rzeczywiste, konkretne obiekty, to wciąż mają określoną zdolność szkodzenia ci, kiedy biegasz tu i tam, próbując się do nich dostosować. Dlatego są zwane demonami. Jak długo nie mają trwałej natury i nie są obecne jako coś uchwytnego, są zwane nieuchwytnymi demonami.

W rzeczywistości, od samego początku ani dobro, które nazywamy półbogami, ani zło, które nazywani diabłami, ani nawet sam umysł, który ma obsesję na punkcie pozytywnych lub negatywnych właściwości, nigdy naprawdę nie istniał. Nie ma w sobie nawet tyle rzeczywistości, co czubek włosa! Są one niczym, nie mają żadnej podstawy. Nie należy jednak tłumić tych emocjonalnych obsesji, takich jak sentymentalizm itp. Bez względu na to, jakie powstają doświadczenia, pozytywne czy negatywne, nie próbuj na siłę wyrzucać ich ze swojej świadomości, ani angażować się w nie, tworząc na ich temat wyobrażenia, by potem wpaść we własne koncepcje. Bez względu na to, jakie myśli czy wspomnienia powstaną w twoim umyśle, po prostu pozwól im być. Cała aktywność umysłu jest po prostu lśniącą jasnością wielkiego obszaru umysłu. Ten umysł jest jak wielki ocean, który nigdy się nie zmienia, chociaż fale marszczą jego powierzchnię. A zatem, bez względu na to, jakie przyjemne czy nieprzyjemne rzeczy się pojawią, nie próbuj ich pobudzać poprzez ciągłe rozmyślanie nad nimi. Jeśli po prostu pozostawisz je w spokoju, nieuchwytne demony znikną same z siebie.

Teraz, mój synu, prześledźmy zachowanie demonów hedonistycznej przyjemności. Pewne stany mentalne mają rozbudowane i pozytywne właściwości, takie jak radość i obfitość. Zafascynowani takimi doświadczeniami, światowi ludzie zawsze dążą do znalezienia się w sytuacjach, które je wytwarzają. Są na przykład tacy, którzy gromadzą bogactwo i zaszczyty i przyciągają dużą publiczność, która ogląda oblicza bóstw i mamrocze magiczne formuły do poskromienia złych duchów i znalezienia ukojenia w bólu i chorobie. Kurczowo trzymają się wyjątkowych doświadczeń medytacyjnych, które dają im postrzeganie pozazmysłowe i zdolność interpretowania snów Rozwijają promienną moc ciała, mowy i umysłu, która nieodparcie przyciąga bogów, demony i ludzi. Oczarowani nimi zwolennicy zasypują ich ofiarami z jedzenia, bogactwa i przyjemności, służą im bezgranicznie i czczą. Takie przyjemności powodują ostatecznie powstanie olbrzymiej dumy i arogancji, które ukrywają ścieżkę do wyzwolenia. Dlatego są zwane demonami. Jednak te tak zwane demony hedonistycznej przyjemności są oparte wyłącznie na fikcyjnych projekcjach umysłu. Bez względu na to, co i jak się pojawia, nie ma naprawdę takiej rzeczy, jak podmiot, który chwyta przedmiot. Nie ma zjawiska, nie ma umysłu, ani żadnej interakcji pomiędzy nimi. W umyśle nie powstaje żadna radość ani szczęście, nie ma też obiektów, którym można by przypisać istnienie w absolutnym znaczeniu; nie ma w nich niczego absolutnego choćby na czubek włosa! Możesz dostrzec, że wszystko to jest jak sen i zjawisko; weź to sobie więc do serca. Tylko głupi umysł angażuje się w podobne do snu, zjawiskowe właściwości. Uczyń z tego swoje wewnętrzne doświadczenie, a całkowicie uwolnisz się od nadmiernego bogactwa, które w istocie jest niczym, mimo iż umysł je obiektywizuje. Zachowaj przeświadczenie o istnieniu wielkiej, nieograniczonej pustki wszystkiego i całkowicie zdaj sobie sprawę z tego, że wszystkie zjawiska są iluzoryczne i podobne do snu. Przyjmij sny i zjawiska za ścieżkę i zniszcz iluzoryczne demony hedonistycznej przyjemności. Wówczas odkryjesz prawdziwe znaczenie życia jako zjawiskowego i podobnego do snu.

Czwartą grupę demonów, moje dziecko, są demony podmiotowości. Korzenie wszystkich pozostałych demonów spotykają się w podmiotowości, tak więc rzeczą o najwyższej doniosłości jest odcięcie ich u źródła. Ta podmiotowość jest również zwana wiarą w ego. Wiara w ego jest korzeniem wszelkiego zła i przyczyną wszystkich błędów w życiu. Odkąd zaczynamy uważać za ego to, co nie jest ego, umysł staje się emocjonalnie niestabilny. To, co nazywamy podmiotowością, oznacza, że wszystko, co się pojawia, pozytywne czy negatywne, uznaje się za coś realnego i lgnie do tego. Jednak zarówno ten przedmiot (który został wciągnięty na pole podmiotu), jak i ten podmiot (który wciąga na swoje pole przedmiot), razem ze wszystkimi bytami tego zjawiskowego świata, wewnątrz i na zewnątrz, które uważamy za "ja" i "moje" - dla tych o wyższym zrozumieniu są niczym. Pozbądź się wszystkich tych demonów, które uniemożliwiają ci osiągnięcie wyzwolenia, całego tego lgnięcia do zjawisk jako prawdziwych. Kiedy nie ma już podmiotu, który podąża za doświadczeniem, pozytywnym czy negatywnym, i kiedy rozpuszczą się wszystkie fikcyjne osądy mentalne widzenia i pragnienia, znika wszystko, co miało coś wspólnego z postulatami umysłu. Teraz możesz coś zrozumieć ze zniszczenia tego lgnięcia do ego. Musisz zablokować nieograniczony wypływ emocji i uwolnić się od wewnętrznych i zewnętrznych przywiązań. Musisz wyraźnie rozpoznać, że w rzeczywistości nie ma przywiązania do niczego w ogóle. Kiedy powstrzymasz lgnięcie do zjawisk jako czegoś ontologicznie rzeczywistego, ujrzysz, że ostateczna natura prawdy jest tak samo nieistniejąca jak rozległe i puste jest niebo. Wówczas zniszczysz demony podmiotowości, a wraz z nimi wszystkie demony powstałe z braku stabilności emocjonalnej. Mówiąc wprost, jeśli ego jest czymś rzeczywistym, wtedy demony również istnieją. Jeśli takie ego nie istnieje, wówczas demony również nie istnieją. A wtedy dla nieistniejącego ego nie będzie żadnych przeszkód. Strach nie istnieje, dygotanie od stóp do głów nie istnieje. Wrodzona świadomość jest wolna od wszelkich ograniczeń. Poszerzając swoją świadomość na wszystko, co może być poznane, zasmakujesz wyzwolenia od czterech rodzajów demonów. Na tym kończymy wymienianie czterech demonów oraz wyjaśnienia o tym, jak je zniszczyć i osiągnąć wolność samowyzwolenia. Ta nauka jest tylko krótkim, prostym zarysem, lecz ty, Gani, który jesteś dla mnie jak syn, i wszyscy inni, którzy macie szczęście, że ją słyszycie, niech ona przeniknie do waszego umysłu! Szybko i pilnie zastosujcie w praktyce te naukę. Niech pobudzi w was wrażliwość i poszerzy waszą świadomość tak, aby przyniosła innym pożytek. To tyle chciałam powiedzieć. - Tyle wzniosłe nauki Buddha Gautama o demonach, a właściwie kontynuatorów nauczania tego wielkiego Proroka i Awatara.

Egzorcyzm to praca na wielu płaszczyznach, tak samemu ze sobą jak i z pomocą mistrza uwalniającego jak to powiedziano, z sieci dziesięciu tysięcy sideł zastawianych na ludzką dusze przez rzesze demonów mroku, iluzji i zwiedzenia jakie wyłażą z zakamarków mrocznej części astralnego i mentalnego świata. Uwolnienie nie jedno ma imię, a najlepszą bronią duchową przed licznymi sidłami ciemności i mroku jest odwieczna zasada trzymania się Trzech Klejnotów Drogi Bożej: Guru, Dharmy i Sanghi. Kto trzyma się Drogi, Boga, Absolutu, ten trzyma się Guru Dharmy i Sanghi. Kto trwa w trzech wielkich Klejnotach: Śiva, Guru, Marga, ten trwa i w trzech mniejszych Klejnotach: Śri Guru, Dharma, Sangha. I w nich przyjmuje schronienie. 

 

Chrześcijańska Walka z Demonami

Diabły Dręczące Ojca Pio Przychodziły Nocą

Wiele osób, które nie miały doświadczeń z niewidzialnym złem, nawet w formie koszmarnego snu, nie wierzy w istnienie demonów, a tacy, którzy byli nękani przez koszmarne sny raczej przychylają się do tezy, że tak zwane ataki demonów czy diabłów, to senne widziadła które są bardzo męczącymi i realistycznymi snami. Istnieją też sny przeżywane na jawie, chociażby u ludzi, którzy zbyt mało śpią, a zbyt dużo pracują i są przemęczeni. Nie umniejsza to przeżywanej grozy, tym bardziej jak nie ma wyraźnej granicy między snem a jawą w doświadczeniu mistycznym. Gorzej jak po takich snach mamy sińce lub skaleczenia. Takie wspomnienia z doświadczeń z koszmarnie złymi istotami niewidzialnymi miewał znany katolicki mistyk i stygmatyk Ojciec Pio. W małym pokoiku w domu przy via Santa Maria degli Anieli panował mrok i na wyciągnięcie ręki nie było nic widać, ale oni poruszali się tak, jakby byli u siebie. Zbliżyli się do łóżka, w którym spał Ojciec Pio. Tłum postaci, ciemniejszy niż otaczająca ciemność, stłoczył się nad jego głową. Zaczęli coś szeptać mu na ucho, obiecywać, przekonywać, perswadować. Po chwili zakonnik zerwał się z posłania. Nie był zaskoczony ani przerażony, znali się przecież od lat.

Powitał swych nocnych gości jak zawsze wylewnie, czyli złajał ich głośno, a trzeba przyznać, że nie przebierał w słowach, co jest typowe dla mistyków i świętych. Oni natomiast, widząc, że ich subtelna taktyka zawiodła, wrócili do starych i sprawdzonych metod. Część z nich rzuciła się na Świętego Pio, obaliła go na ziemię i zaczęła się nad nim pastwić, w tym czasie pozostali demolowali celę zakonnika. W powietrzu latały książki, poduszki i krzesła, a nieznajomi wyli z radości, złorzeczyli, kpili i naśmiewali się ze swej ofiary. Nad ranem kiedy wszystkie odgłosy ucichły do pokoiku weszła Giuseppa, matka zakonnika. Przychodziła zawsze o tej samej porze, sprawdzić czy jej ukochany syn jeszcze żyje. Ojciec Pio leżał na ziemi, pobity i zakrwawiony, wśród nieopisanego bałaganu. Matka pomogła mu położyć się do łóżka, chociaż płakała, a on próbował ją pocieszyć. Prosił, żeby się nie martwiła, chciał ją przekonać, że być może już więcej się nie pojawią. Zapewne sam bardzo chciał w to wierzyć, przypuszczał jednak, że przyjdą następnej nocy. I nie pomylił się ani razu.

Diabeł "Nicpoń" i Spółka Z.o.o

Mówił o demonach piekielnych per "złoczyńcy", "dzikie bestie", "szkaradne gęby", o ich szefie wyrażał się równie fantazyjnie, nazywał go "nicponiem", "brodaczem", "bydlakiem", "brodatym zbójem". Tam skąd pochodzili nikt nie śmiałby nazywać ich w ten sposób, albowiem byli przecież synami piekieł, demonami, a ich przywódca nie był jakimś tam nicponiem, ale szatanem, Lucyferem, tym, który przeciwstawił się Bogu i doprowadził do upadku człowieka. Patrząc jednak na sposoby ich działania, to zamiłowanie do tytułomanii wydaje się co najmniej przesadzone. Być może rację miał C. S. Lewis pisząc w swoich "Listach starego diabła do młodego", że w piekle zapanował kryzys kadrowy. Dawni wyrafinowani kusiciele, mistrzowie intryg, stali się zwykłymi rzezimieszkami, bandziorami. Obecnie nic im nie wychodzi tak dobrze, jak solidne mordobicie, więc biją. Lucyfer najpierw zmusza do rezygnacji z duchowej Drogi obietnicami, perswazją i pięknymi pokusami, a jeśli temu osoba praktykująca mistyczną Drogę nie ulegnie, wtedy zaczyna stosować brutalne metody perswazji, groźby i tortury, pobicia, zupełnie jak inkwizycja, gestapo czy bezpieka. Lucyfer zmusza ludzi do rezygnacji z Duchowej Drogi, nauki u mistrza czy guru tworząc rozmaite miraże, kusząc i mamiąc także poprzez osoby bliskie, które nie akceptują duchowej podróży do Niebios, ascezy czy medytacji.

Odkąd tylko Ojciec Pio przyjechał do Pietrelciny, a było to niecałe dwa lata wcześniej, dokładnie w 1909 roku, diabli przychodzili niemal codziennie. Maria Pennisi, jedna z mieszkanek Pietrelciny, opowiadała: "Widzieliśmy, że każdej nocy walczył z szatanem. Niekiedy dobiegający z jego pokoju łomot był tak głośny, że słychać go było na sporą odległość. Ileż razy w samym środku nocy jego sąsiedzi wychodzili z domów, przerażeni tym, co dobiegało do ich uszu". Ojciec Pio szczegółowo opisywał owe nocne zajścia w listach do swego kierownika duchownego, o. Agostino. Demony zrzucały go z łóżka, ciągały za włosy po pokoju, zrywały koszulę i biły po gołym ciele. Bicie miało osłabić wolę i wiarę Świętego a pokusy - dopełnić reszty. Diabeł pojawiał się już to jako młoda, tańcząca nago dziewczyna, już to jako jego kierownik duchowy (mistrz), potrafił przybrać postać prowincjała, papieża Piusa X, Anioła Stróża, św. Franciszka, a także Marii Panny. Kiedy o. Pio miał wątpliwości, czy gość jest tym, za kogo się podaje, nakazywał mu powtórzyć słowa: "Jezus Chrystus jest moim Panem". Wówczas demon rejterował, znikał, aby za chwilę pojawić się w innej postaci.

Być może diabły nie grzeszyły inteligencją, ale trzeba im przyznać, że ich wywiad działał bez zarzutu. Bardzo szybko zorientowały się, że o. Pio jest kimś wyjątkowym, bo już jako kilkuletni chłopiec rozmawiał z Jezusem Chrystusem i z Aniołami Boga. Te spotkania nie uszły uwadze piekła i jego wysłannicy zaczęli sprawdzać, z kim mają do czynienia. Ojciec Pio zwierzył się kiedyś, że będąc małym dzieckiem panicznie bał się mroków ciemności. "Jak tylko moja matka gasiła światło - opowiadał - nawiedzały mnie koszmarne potwory, a ja płakałem. Gdy zapalała światło, uspokajałem się, bo one znikały. Kiedy je gasiła ponownie, wracały do mnie i ja znowu płakałem". Kilka lat później miały miejsce kolejne niezwykłe wydarzenia. Przykładowo, kiedy wracał ze szkoły do domu, jakiś mężczyzna, ubrany jak ksiądz, zagradzał mu drogę i nie chciał przepuścić. Wówczas pojawiał się bosy chłopiec, czynił znak krzyża ze światła i dziwna postać niby księdza znikała. Jest to bardzo ciekawe, że w wizjach ojca Pio demony zagradzały mu drogę mając postać księdza w sutannie, ale niektórzy dowcipnie twierdzą, że księża z uwagi na rozpustę do nieba trafiają rzadko.

Mniej więcej w tym samym czasie Francesco, który takie imię nosił przed wstąpieniem do zakonu miał wizję, która, wyjaśnia wszystko, co miało go spotkać w przyszłości. Ukazała mu się bardzo dostojna postać i rzekła: "Chodź za mną, bo musisz walczyć jak mężny wojownik". Zaprowadziła go na rozległe pole, gdzie po jednej stronie stali ludzie bardzo piękni, ubrani całkowicie na biało, a po drugiej - szkaradne, diaboliczne potwory w czerni. W pewnym momencie dowódca czarnych zastępów zaczął zbliżać się do niego, był to ogromny mężczyzna, sięgający głową chmur. Jaśniejąca postać zachęciła Francesca do walki z tym potworem, ale chłopiec chciał jej uniknąć. Usłyszał jednak: "Musisz walczyć! Odwagi! Pozostanę blisko ciebie i nie pozwolę, byś został pokonany". Walka toczyła się ze zmiennym szczęściem, ale z pomocą jaśniejącej postaci, która cały czas była u jego boku, odniósł zwycięstwo. Dostojna postać położyła na głowie Francesca koronę, podniosła go i powiedziała: "Inna, piękniejsza zostanie dla ciebie zachowana, jeśli będziesz walczył z tym bytem z ciemności. Będę blisko ciebie i pomogę ci, aby za każdym razem udało ci się go pokonać". Podobne doświadczenia miewali Ojcowie Pustyni jak i indyjscy Jogini, oni także często widzieli zastępy Aniołów (Dewów) stojące naprzeciw armii demonów, wiedzieli również, że jeśli odpowiedzą na Boże wezwanie, będą musieli niejeden raz stoczyć walkę, nie tylko o swoje zbawienie, ale także o życie innych.

Diabelskie ataki nasiliły się z chwilą, gdy Francesco zdecydował się wstąpić do zakonu i uświęcać, pomimo nawet pokus w postaci niebyt świątobliwego życia konfratrów. W 1906 roku, w czasie studiów w klasztorze Sant'-Elia a Pianisi, miało miejsce takie oto zdarzenie. Pewnej nocy, po jutrzni, o. Pio nie mógł zasnąć. Słysząc hałas z sąsiedniej celi, pomyślał: "Chyba brat Anastasio również cierpi na bezsenność". Wpadł na pomysł, aby zaprosić go na pogawędkę. Podszedł do okna i chciał zawołać przyjaciela, lecz głos zamarł mu w gardle: "Zobaczyłem jak ogromny pies wszedł przez okno - opowiadał po latach - a z jego pyska unosił się dym. Upadłem na łóżko i usłyszałem głos z wydobywający się głębi psa: »To on, to ten«. Podczas gdy ciągle leżałem, zwierzę skoczyło na parapet, stamtąd na dach i znikło". Zapewne nikt nie poznałby tej historii, ale następnego dnia o. Pio, ze znaną sobie prostodusznością, zaczął wypytywać braci, czy nie wiedzą, kto w okolicy ma dużego psa. Dodajmy: psa, który mówi. Dla o. Pio nie było w tym nic nadzwyczajnego. Jego kierownik duchowy, o. Agostino, zapytał go kiedyś, dlaczego nikomu się nie zwierzył, że rozmawia Aniołami, Jezusem Chrystusem, Apostołami. Odpowiedział wówczas, że zawsze uważał to za coś normalnego i był przekonany, że każdy ma takie doświadczenia.

Równie tajemnicze co wizyty demonów, wydawało się pochodzenie dolegliwości, które prześladowały o. Pio od dzieciństwa. Było to często powracające zapalenie płuc, wysoka gorączka, zupełny brak łaknienia. Zdarzało się nawet, że lekarze nie mogli zmierzyć mu temperatury, gdyż termometr pękał, gdy tylko słupek rtęci osiągał poziom 45 stopni Celsjusza. Te dziwne przypadłości będą go nękać do końca życia, a medycyna nieodmiennie będzie wobec nich bezradna. Mówiono, że to taktyka demonów: skoro nie mogły zniewolić jego duszy, starały się zniszczyć jego ciało i życie. Jakkolwiek by było, słabe zdrowie nie pozwalało mu w pełni poświęcić się zakonnemu życiu. Między innymi z tego powodu został wysłany w 1909 roku do rodzinnego domu w Pietrelcinie dla podleczenia nadwątlonego zdrowia. Wiejski klimat miał pomóc wzmocnić osłabiony organizm. Wydawało się, że spędzi tam najwyżej kilka miesięcy, ale rozłąka z zakonem trwała aż sześć lat. Być może to przypadek, ale w Pietrelcinie, gdzie był odcięty od wsparcia braci, miały miejsce najbardziej spektakularne ataki diabła, który chciał za wszelką cenę zmusić Francesco do porzucenia zakonnego życia uświęcającego. Cokolwiek zmusza człowieka do odrzucenia duchowej drogi modlitwy i kontemplacji od złego pochodzi.  

Pożeracz Kartofli

Najwidoczniej o. Pio nie cieszył się "dobrą" opinią w piekle u demonów. Diabły, jakoś tak się dziwnie składa, nie tracą energii na kuszenie grzeszników, bo ci już żyją w grzechu i całą skalaną duszą do diabła należą. Być może nie chcą pomagać tym, którzy się "dobrze" sprawują i wiedzą jak do nich trafić. Święci, jak chociażby Antoni Pustelnik, Marcin De Porres, Jan Vianney czy Orygenes znali się z diabłem aż nadto dobrze, a proboszcz z Ars mawiał nawet, że tylko ukochani przez Boga mają ten wątpliwy, przywilej. On wiedział, co mówi. Pewnej nocy, gdy udał się na spoczynek, poczuł na ciele lodowaty dotyk. Po chwili usłyszał: "Vianney! Vianney!... Ty pożeraczu kartofli! Ach tak, ty wciąż jeszcze żyjesz!. Ja cię jeszcze dopadnę!". Od tej pory każdej nocy był atakowany przez diabelskie zastępy. Tuż po zapadnięciu zmroku zakradały się do jego pokoju. Proboszcz słyszał jak próbują sforsować drzwi i dostać się przez okna. Gdy im się to udawało, zaczynały swe harce i nie jest to żadne UFO jakby chciały osoby wierzące w ufoludki i porwania. Przesuwały szafy, krzesła, cały dom trząsł się w posadach. Parafianie czuwali uzbrojeni w pokoju obok, ale to wsparcie nie robiło na demonach żadnego wrażenia. 
    

Diabelskie ataki były tak dotkliwe, że chwilami Vianney im nieomal ulegał. Był przekonany, że bliskość diabła jest znakiem, że Bóg go opuścił, że on sam minął się z powołaniem. Ta myśl była tak nieznośna, że nawet próbował uciekać z parafii. Wybiegał na drogę i szedł przed siebie. Raz uciekł do brata, który mieszkał w innej miejscowości, innym razem chciał się zaszyć w klasztorze kapucynów w Lyonie. Zawsze jednak, upraszany przez swych parafian, wracał. Opowieści o świętych i diabłach mogą się ludziom nie mającym pojęcia do Duchowej Drodze Świętości wydawać jakieś nieprawdopodobne, może czasami nawet śmieszne, ale tak naprawdę zawarty w nich jest pewien ważny przekaz o życiu wewnętrznym. Klaus Berger w książce "Po co jest diabeł?" mówi wprost, że ten, kto się otwiera na Boga, spotyka także diabła, który każdego człowieka Drogi od Boga odwodzi. Prawdziwe życie duchowe nie jest oazą spokoju, duchową drzemką czy też formą relaksu, ale terenem walki, walki na śmierć i życie. Zawierzenie Żywemu Bogu nie odsuwa diabolicznego zła na bezpieczny dystans, ale bywa wręcz odwrotnie: ludzie, którzy wstępują na ścieżkę duchowej wiary, muszą się zmierzyć z mocami ciemności, z diabłem i demonami, z samym sobą i swoimi cieniami, czy z demonami przeszłości, z dawnych wcieleń.

Towarzysz Anioł Stróż

Ojciec Pio nigdy nie pozostawał zupełnie sam w konfrontacji ze Złym szatanem. Często z pomocą przychodził mu Jezus Chrystus, przeganiał diabelską sforę i troskliwie układał poturbowanego zakonnika w łóżku. Jednak najwierniejszym przyjacielem, nie tylko w tych trudnych chwilach, ale w całym życiu Świętego, był Anioł Stróż. Ojciec Eusebio, który opiekował się Stygmatykiem w latach 1961 - 1965 tak pisał: "[Anioł Stróż] rozpoczął swoją pracę wcześnie, kiedy Ojciec Pio był jeszcze chłopcem. Przyjął wygląd innego dziecka i stał się dla niego widzialny. Później (…) o. Pio nazwie swojego Anioła Stróża «Towarzyszem mego dzieciństwa». To określenie ujawnia zażyłą przyjaźń między braciszkiem a jego ukochanym Aniołem. Towarzysz nie jest osobą, którą widzisz sporadycznie, lecz osobą, którą widzisz często i z którą jesteś w przyjaźni". Nie zawsze było tak słodko jak pisał o. Eusebio, zdarzały się między nimi także niesnaski. Anioł Stróż niekiedy był jakiś krnąbrny i nieposłuszny albo miał taki rozkaz od Boga, aby kandydatowi na Świętego pomagać tylko w ostateczności.  Oto jeden z zapisów wizji o. Pio: "Aniele Boga, mój Aniele. Czy troszczysz się o mnie? Czy jesteś stworzeniem Boga? Albo jesteś stworzeniem Boga, albo Stwórcą? Jesteś stwórcą? Nie. Dlatego jesteś Bożym stworzeniem i masz prawa, które musisz przestrzegać. Musisz przebywać obok mnie, czy chcesz, czy nie. On się śmieje. Z czego tu się śmiać?".

Anioł Stróż miał jeszcze jedną cechę, która być może jest czymś normalnym wśród istot, które doświadczyły wieczności, ale na ziemi rzadko bywa tolerowana. Niestety był na bakier z punktualnością. Jedną z takich sytuacji opisał o. Pio w liście do o. Agostino: "W sobotę myślałem, że naprawdę chcą mnie zabić. Nie wiedziałem, którego świętego błagać o pomoc. Zwróciłem się do mojego Anioła, lecz on celowo się spóźniał. W końcu przyleciał do mnie śpiewając Bogu hymny swoim anielskim głosem. Wtedy zdarzyło się to, co zwykle: ostro zganiłem go za jego zwłokę, kiedy tak żarliwie wołałem go o pomoc. Aby go ukarać umyślnie, nie stanąłem z nim twarzą w twarz, chcąc utrzymać go na dystans. Biedak w końcu zwrócił moją uwagę swym płaczem i kiedy stanąłem blisko przed nim zrozumiałem, że chciał mnie przeprosić". Anioł Stróż nie był może doskonały, ale trzeba przyznać, że wspierał Ojca Pio w najtrudniejszych chwilach, pomagał mu w walce z pokusami, bronił przed demonami. Niekiedy musiał uciekać się do bardzo przemyślnych forteli, aby oszukać wysłanników piekła. Pokazuje to, że nawet święty musi czekać na pomoc Anioła Stróża.

Kiedy o. Pio przebywał w Pietrelcinie, utrzymywał jedynie korespondencyjny kontakt ze swoim kierownikiem duchowym. Te listy były często dla o. Pio jedynym źródłem wsparcia w duchowych rozterkach. Diabeł za wszelką cenę próbował przerwać ową "szkodliwą" działalność o. Agostino: "Ostatnio, kiedy otrzymałem Twój list - zwierzał się o. Pio - ci kozacy powiedzieli mi zanim go otworzyłem, abym go podarł i rzucił do ognia. Gdybym to zrobił, oni rzekomo odsunęliby się na dobre i nigdy nie męczyliby mnie więcej. Pozostałem niemy, nie dałem im jakiejkolwiek odpowiedzi, chociaż gardziłem nimi w mym sercu. Wówczas oni dodali: »chcemy tego po prostu jako warunku naszego odwrotu. Czyniąc to nie okażesz nikomu pogardy«. Odpowiedziałem im, że nic nie byłoby w stanie mnie skłonić do zmiany mego zamiaru. Wówczas rzucili się na mnie jak zgraja wygłodniałych wilków", pisze w swoich listach. Działalność demonów jawi się jako nieustanne nękanie mające na celu przerwać łańcuch łączności z przewodnikiem duchowym i aniołami Boga. Demony potrafią nękać praktykantów Drogi świętości poprzez złych krewnych czy znajomych, ale też potrafią nękać osobiście bezpośrednio, poprzez sny na jawie czy tam otwarcie wrót astralnych. Demony zniechęcają jak widać nawet do prowadzenia korespondencji czy zwierzania się swemu duchowemu kierownikowi czy jak kto woli, guru.

Diabły pilnie śledziły, co też o. Pio o nich wypisuje. Próbowały go nakłonić, aby o nich nie wspominał, sugerowały, żeby opisywał tylko te "najprzyjemniejsze wizyty", czyli odwiedziny Jezusa Chrystusa i Szekiny. Sami woleli pozostawać w cieniu, aby w ten sposób uśpić czujność kierownika duchowego. Kiedy to nie pomagało, niszczyły korespondencję - w kopertach były czyste kartki lub całkowicie poplamione. Ku zdziwieniu proboszcza z Pietrelciny, który był świadkiem owych wypadków, o. Pio zawsze znajdował sposób, żeby je odczytać. Kładł na nich krzyż równoramienny lub kropił wodą święconą, a wtedy ich oczom ukazywało się zamazane pismo. Co więcej zdarzało się, że zakonnik wiedział, o czym pisał o. Agostino, pomimo że kartki były czyste. Nie był to dar jasnowidzenia, to Anioł Stróż dyktował swemu podopiecznemu niewidoczną treść listu. Innym razem o. Agostino postanowił poddać próbie zarówno o. Pio, jak i samego diabła. Wysłał list po francusku. Diabeł - zgodnie z przypuszczeniem o. Agostino - ponoć nie znosi tego języka, więc trzymał się z dala od korespondencji. Marna to była pociecha, ponieważ o. Pio znał tylko swój ojczysty język. Po kilku dniach o. Agostino otrzymał jednak odpowiedź z Pietrelciny, napisaną po francusku ręką o. Pio. Jak się później okazało, Anioł Stróż był nie tylko obrońcą Stygmatyka, ale także jego osobistym tłumaczem, a na tym jak wiadomo polega prawdziwy charyzmatyczny dar języków, który w rzadnym wypadku nie jest jakimś nawiedzonym bełkotaniem, i dlatego rzadko się zdarza, a nie zawsze wtedy kiedy się jakiejś nawiedzonej grupce zachce.

Nowa Strategia Diabła

W 1916 roku stan zdrowia o. Pio poprawił się na tyle, że mógł on znowu włączyć się w zakonne życie, a okres intensywnego nękania trwał dobre siedem lat. Najpierw został wysłany do klasztoru w Fogii. Niestety nie przebywał tam zbyt długo, ponieważ w ślad za nim udał się "nicpoń" czyli nękający go diabeł. Młodzi zakonnicy byli zatrwożeni odgłosami dochodzącymi z celi, gdzie zamieszkał o. Pio. Huki, piski, wrzaski nie pozwalały nikomu zasnąć. Doświadczenia starszego i uduchowionego konfratra w walce z demonami przerażały zakonny narybek. W końcu postanowiono pozbyć się problemu, wysyłając o. Pio do innego klasztoru. Wybór padł na San Giovanni Rotondo, gdzie, jak mówiono, łagodny klimat będzie bardziej odpowiedni dla schorowanego zakonnika. Współcześnie wiele osób z mistycznymi doświadczeniami walki z demonami czy anielskimi nawiedzeniami szuka pomocy psychologów i psychiatrów, którzy są zwykle zupełnie niekompetentni w tych sprawach i dodatkowo wyniszczają osoby uduchowione swoimi szkodliwymi dla duszy i psychiki środkami narkoleptycznymi. Osoby z doświadczeniami walki z duchowymi siłami zła powinny szukać pomocy osób duchownych będących egzorcystami, szamanami, lamami, guru, rimpocze i duchowymi przewodnikami o dobrym doświadczeniu, czyli takimi, którzy są zaprawieni w bojach z siłami zła, tak widzialnymi jak i niewidzialnymi.

Dwa lata później miało miejsce ważne wydarzenie. Ojciec Agostino opisał je w swoim dzienniku: "W 1918 roku szatan został definitywnie pokonany. Sługa Boży nie odczuwa więcej nawet najmniejszej pokusy. Teraz złość szatana wyładowuje się w zniszczeniu dzieła, które sługa Boży wykonuje". Bezpośrednie ataki demonów stają się rzadsze, wzmaga się natomiast zamęt wokół osoby o. Pio i jego działalności, bo diabły zaczynają judzić otoczenie i ziemskie władze. Pojawiają się opinie podważające świętość zakonnika z Pietrelciny, niektórzy twierdzą, że ma słabość do płci pięknej. Nawet jego bracia mieli widzieć, jak wpuszczał nocą do klasztoru jakieś kobiety, takie widać diabeł robił im zwidy. Podobne oskarżenia pojawiły się także kilkanaście lat później. Nie był już wtedy pierwszej młodości, ledwo chodził, a lekarze dziwili się, że jeszcze żyje, ale to nie przeszkadzało w tym, żeby uznać go za rozpustnika. Inni widzieli w nim oszusta, który kwasem wypala sobie rany, licząc na sławę i rzecz oczywista na duże pieniądze. Nawet ci, którzy w dobrej wierze starali się bronić zakonnika, przysparzali mu tyle samo problemów, co jego wrogowie. Złość i nienawiść diabła były tym większe, im bardziej oczywiste stawało się, kim dla ludzi był o. Pio. Diabłu nie chodziło jedynie o poniżenie i upokorzenie Świętego, ale o odebranie tego, co dawał innym, o zniszczenie nadziei i pomocy duchowej jakiej udzielał. Diabeł rękami swoich wtyczek u papieża zakazał zakonnikowi pracy duchowej na 10 lat i uwięził w celi, bo diabeł i szatan lubi świętych uwięzić w jakiejś celi więziennej, stąd wiadomo jak cenni są mistrzowie, których więziono i oprawiano w lochach czy kryminałach, także w więzieniach biskupich.

Kiedy okazało się, że ta nowa strategia była bezskuteczna, diabeł chwycił za najcięższą broń w swym arsenale. To doświadczenie święci nazywają pokusą rozpaczy. Diabeł przestał go nękać, ale był to raczej powód do niepokoju niż radości. Jak pisał wcześniej o. Pio: "Jeśli diabeł czyni zgiełk, to znak, że jest nadal poza nami, a nie w nas. To, co musi nas przerażać, to jego pokój i zgoda z duszą ludzką". Tymczasem nie tylko diabeł "przestał się dobijać", zamilkło także niebo. Ojciec Pio zaczął miewać skrupuły i wątpliwości. "Biedny Ojciec w żadnym czynie nie może mieć nie tylko pewności moralnej, ale nawet racjonalnego przypuszczenia, że działanie to podoba się Bogu" - zanotował w swym dzienniku o. Agostino. Ojciec Pio pisał: "żyję w wiecznej ciemności; ciemności są najgęściejsze. [...] są pewne chwile, kiedy jestem atakowany przez gwałtowne pokusy przeciw wierze. Jestem pewny, że moja wola nie podda się im, ale moja wyobraźnia ożywia się i ukazuje w tak jasnych kolorach pokusę, która błąka się w umyśle, że ta przedstawia grzech nie tylko jako coś obojętnego, ale nawet zachwycającego. Z tego rodzą się jeszcze te wszystkie myśli zniechęcenia, nieufności, rozpaczy, a nawet - na litość Boską - nie przeraź się, Ojcze - myśli bluźniercze. Wobec tak wielkiej walki ogarnia mnie paniczny lęk, drżę ciągle, zadaję gwałt samemu sobie i jestem pewny, że tylko dzięki łasce Boga Ojca nie padam". Był to rok 1928. Siedem lat później Ojciec w swym dzienniku odnotował: "Ta próba najprawdopodobniej będzie trwała aż do samej śmierci…". W tych trudnych chwilach nie pomogła mu siła jego wiary, jego wola trwania przy Bogu. Jeżeli nie pogrążył się w rozpaczy to tylko dzięki posłuszeństwu. O. Agostino nie rozwiewał jego wątpliwości, nie próbował wyjaśniać mu, że jego skrupuły są bezpodstawne. Wiedział, że tak mu nie pomoże, ale nakazał mu wierność Bogu, pod rygorem posłuszeństwa.

Diabeł Męczy Mistyka aż do Śmierci

Diabeł czyli "Nicpoń" nigdy nie opuścił Ojca Pio, zawsze czychał przyczajony. Brat Alessio Parente, który opiekował się nim w ostatnich latach życia, opisał takie oto zdarzenie. Jak co wieczór po skończeniu swoich obowiązków o. Pio udał się na spoczynek. Zaledwie wszedł do swojej celi, usłyszał dzwonek, którym o. Pio go przywoływał, gdy tylko zaszła taka potrzeba. Wrócił do celi Stygmatyka, zapytał się, co się stało, a ten tylko się uśmiechnął. Historia powtórzyła się kilkakrotnie. W końcu nie wytrzymał: "Ojcze, wołasz mnie tutaj, lecz kiedy przybywam, zamiast powiedzieć mi, czego chcesz, uśmiechasz się po prostu do mnie. Jeśli mi nie pozwolisz spać, to ty będziesz tym, który będzie musiał pomagać mi jutro, a nie ja tobie". Ojciec Pio, uśmiechnął się ponownie i odpowiedział: "Proszę cię, mój synu, zechciej spać na tym krześle, tu obok mnie, gdyż ci nikczemnicy nie opuszczają mnie dziś w nocy nawet na chwilę". Brat Alessio został przy nim. Diabły się nie pojawiły, być może przyszedł spóźniony Anioł Stróż, ale o tym wiedział tylko o. Pio, którego demony dręczyły za wiarę mistyczną zawsze gdy choć na chwilę pozostawał sam. A dzieci, które są dręczone przez potwory nocą, powinny z pomocą rodziców poszukać sobie dobrego mistrza życia duchowego i podjąć nauke mistyczną, tak aby mieć należyte wsparcie, a nie łyk piwa od głupich rodziców na uspokojenie i dobry sen, bo piwo dzieci usypia, ale i mózg im wyniszcza. Jeśli zatem widzimy zamęt wokół jakiegoś mistrza życia duchowego jak Sathya Sai Baba, Maharishi Mahesh Yogi, Karmapy albo Dalaj Lamy to pewnie już wiemy że to demony, nie koniecznie katolickie kulturowo jak szatan ale także chińskie czy indyjskie, takie, które zwalczają liderów Falun Gong, Scjentologię czy Misję Czaitania czy jeszcze coś innego.

Diabeł nie tylko ukazywał, się Ojcu Pio pod demonicznymi postaciami, lecz również go dokuczliwie bił, nawet do krwi oraz demolował celę Zakonnika. "Ostatniej nocy" - pisał 18 czerwca 1912 roku - "od dziesiątej aż do piątej nad ranem bit mnie bez, ustanku. Zdawało mi się, że są to ostatnie godziny mojego życia. Kiedy o piątej rano poszedł sobie, całe me ciało ogarnął przejmujący, ziąb. Drżałem jak trzcina na szalejącym wietrze. Po paru godzinach dostałem krwotoku z ust." Podobnej treści jest inna relacja Zakonnika, mówiąca o tym, co przeżył w klasztorze w San Giovanni Rotondo podczas jednego ze spotkań ze złymi ducha mi: "Rzucając się na mnie, przewracają na ziemię, biją mnie sił, nie, bardzo silnie, rozrzucając w powietrzu poduszki, stołki, książki, wydając jednocześnie z siebie desperackie krzyki i wypowiadając najbrzydsze słowa." Inny kierownik duchowy i spowiednik naszego Błogosławionego, ojciec Agostino, wiarygodnie potwierdza te informacje oraz wskazuje na intensywność i przerażające okrucieństwo demonów, które ukazywały się Stygmatykowi pod różnymi postaciami: Zły zjawiał się mu czasami pod postacią czarnego strasznego kota, obnażonych, lubieżnie tańczących dziewczyn, biczującego go kata, a nawet jego własnego kierownika duchowego. Czasami przybierał postać jego Anioła Stróża. Wszystkie te postacie urągały mu w twarz i zamęczały go ogłuszającymi hałasami. Szatan dręczył Ojca Pio także wtedy, gdy miał do niego przybyć wielki grzesznik lub człowiek opętany przez złego ducha. W latach 1923-1933 odebrano mu prawo celebrowania mszy oraz nauczania młodzieży z inspiracji sług szatana w kościele i Watykanie czyli na mocy decyzji szatańskiego oficjum inkwizycji.

Ojciec Pio urodził się 25 maja 1887 roku w małej miejscowości Pietrelcina koło Neapolu jako Francesco Forgione, nowy włoski Święty Franciszek. W wieku 15 lat wstąpił do seminarium niższego. Nie był zwykłym seminarzystą - oddawał się wyczerpującym umartwieniom, nieustannie pościł, modlił się przez wiele godzin. Cierpiał na obezwładniające migreny, zaparcia, wymioty. Jego psychika też była niezwykła - często wpadał w stan ekstazy, przez co jego msze, zamiast pół godziny, trwały niekiedy i dwie godziny. Ojciec Pio był również jasnowidzem. Potrafił przepowiedzieć czyjąś śmierć lub zajrzeć do duszy człowieka i stwierdzić, czy szczerze żałuje on za popełnione grzechy. Był niezwykle wymagającym spowiednikiem. Nic się przed nim nie mogło ukryć - niekiedy potrafił przypomnieć człowiekowi okoliczności popełnienia jakiegoś grzechu. Nie znosił oszustów, ciekawskich i pyszałków - takich potrafił zrugać przy wszystkich, a nawet odmówić im rozgrzeszenia. Mimo to do jego konfesjonału ustawiały się tak długie kolejki, że niekiedy spowiadał i po dwanaście godzin dziennie. Ludzie wierzyli, że jeśli Ojciec Pio da im rozgrzeszenie, to tak, jakby wybaczył im sam Chrystus. Uwielbienie wiernych dla kapucyna z San Giovanni Rotondo stało się przyczyną niechęci doń polityków - także tych w sutannach. Ojciec Pio stawał się zbyt popularny. Rzesze pielgrzymów zostawiały w kościele w San Giovanni Rotondo mnóstwo pieniędzy - ateiści nazwali Ojca Pio "najbogatszym mnichem świata". Im ojciec Pio był starszy, tym bardziej cierpiał - jego ciało odmawiało mu posłuszeństwa i w końcu mógł się poruszać jedynie na wózku inwalidzkim. W ostatnim roku jego życia stygmaty zaczęły zanikać. Umarł 22 września 1968 roku, a na jego ciele nie było po nich śladu.

NEKROMANCJA WAMPIRYZM - WILKOŁACTWO

Strzygi, trole, wilkołaki, wampiry, czarownice, wiedźmy, demony, truchła, zjawy - od dawna zaprzątają ludzką uwagę. Jest mnóstwo przekazów o tych dziwnych istotach. Zazwyczaj podchodzi się do nich sceptycznie i z przymrużeniem oka, traktując co najwyżej jako mrożące krew w żyłach bajania. Jednak ten temat budzi zainteresowanie naukowców: religioznawców, etnologów, psychopatologów, medyków, antropologów, literaturoznawców. Baczcie tedy mawiano w dawnych czasach, kiedy i z kim, i w jakim czasie poczynacie, bo od tego w dużej mierze zależy czy zamiast jakże upragnionych córki lub syna nie narodzi się wilkołak lub wampirzyca. Można na przekazy ludowe o wampirach czy wilkołakach spojrzeć jako na typy ludzkich osobowości, można spojrzeć jako na ukryte przekazy o społecznych patologiach lub jako na wspomnienia po pradawnych dzikich i brutalnych rasach człekozwierzy. Niektórzy dochodzą do wniosku że to byli ludzie wygnani ze wsi i swych rodzin, którzy posiadali różne deformacje genetyczne, włosy na całym ciele czy inne i że to takie różne przypadki podparte silnym strachem rodziły legendy i opowieści.

PORFIRYZMTO NIE WAMPIRYZM

Wedle nauki medycyny i biologii obecne w ludowych opowieściach wilkołaki i wampiry mogły być po prostu osobami cierpiącymi na dobrze już znaną porfirię czy porfiryzm, rzadkie uszkodzenie genetyczne. Teoria ta została po raz pierwszy wysunięta przez biochemika Davida Dolphina w 1985, chociaż powtarza tezy uczonych z XIX wieku. Porfiryk może być aktywny tylko nocą, ponieważ wskutek naświetlania na jego skórze pojawiają się ropiejące pęcherze. Organizm broni się przed słońcem także poprzez nienaturalne owłosienie. W komórkach chorego gromadzi się hem, co powoduje ostre reakcje żołądkowe, zaburzenia neuropsychiczne i paraliż. Dziąsła, jak u legendarnych istot, brunatnieją, a w moczu pojawia się krew. Porfiria to wrodzone lub nabyte schorzenie, związane ze szlakami biochemicznymi enzymów biorących udział w syntezie hemu zwanym również szlakiem porfiryn. Klasyfikuje się je jako porfirie wątrobowe, porfirie erytropoetyczne lub porfirie skórne, w zależności od tego gdzie występuje nadprodukcja i nadmierna akumulacja porfiryn lub ich chemicznych prekursorów. Porfiria ma często podłoże genetyczne. Symptomy porfirii mogą pojawiać się zaraz po urodzeniu, częściej jednak spotyka się je u dorastającej młodzieży. Objawy porfirii wywołuje najczęściej światło słoneczne (głównie UV), gromadzące energię w pierścieniu porfirynowym. Innymi czynnikami są: alkohol, leki, stres a także głodówka.

Chorzy na łagodną porfirię nie odczuwają żadnego głodu krwi, czosnek wcale im nie szkodzi i nie zaostrza objawów choroby. Podstawowa medyczna wiedza na temat typowych porfirii zawiera kilka prawd podstawowych, a chorzy na ostrą porfirię muszą się stosować do takich zaleceń jak:

  • unikanie alkoholu nawet w małych dawkach;
  • nie wolno im stosować diet odchudzających ani głodówek;
  • unikanie leków, które nie zostały przebadane i dopuszczone do użycia w porfirii, jak Pyralgin czy popularne środki antydepresyjne Clonazepan;
  • unikanie kontaktu z wieloma środkami chemicznymi;
  • unikanie stresów, napięć i kłótni;

Każda osoba, która zgłasza się do lekarza z bólem brzucha i gdy po badaniu fizykalnym nie stwierdza się odchyleń od stanu prawidłowego – powinna być przebadana również pod kątem podejrzenia porfirii. Porfirie są więc zaburzeniami uwarunkowanymi genetycznie, choć nie zawsze dziedzicznymi. Czasami, aby wywołać ich objawy muszą pojawić się dodatkowe czynniki obciążające: leki (barbiturany, sulfonamidy), zakażenia wirusowe (wirusowe zapalenie wątroby typu C) czy nadmiar żelaza lub ołowiu w organizmie.

Porfirie wątrobowe dotykają głównie układ nerwowy powodujące bóle brzucha, pocenie się, wymioty, bezsenność, ostrą neuropatię, ataki drgawek, zaburzenia psychiczne: halucynacje, depresję, rozdrażnienie i objawy paranoidalne. Najczęściej jednak spotykanym objawem są objawy ostrego brzucha, dopiero podczas operacji okazać się może, iż przyczyną tego stanu jest atak porfirii. Ponieważ niektóre leki do znieczulenia mogą nasilić atak porfirii uwzględnienie tej choroby (jako przyczyny zespołu ostrego brzucha) jest tak istotne. Produkty metabolizmu porfiryn wydalają się z moczem lub kałem, stąd przybiera on czerwoną barwę. Skóra "porfiryka" czerwienieje na słońcu. Inne objawy porfirii to: uczucie słabości kończyn, utrata czucia lub parestezje. W ostrym przebiegu choroby może dochodzić do oparzeń skóry, a w formie przewlekłej do wypadania lub (rzadziej) nadmiernego wzrostu włosów. Porfiria w sporadycznych przypadkach może doprowadzić nawet do zgonu. Porfiria jest często kwalifikowana jako jakaś choroba psychiczna lękowo-depresyjna z hipochondrią i leczona zupełnie niepoprawnie z wielką szkodą dla pacjentów, których trzeba bardziej ukierunkować na dobry dla nich tryb życia i unikanie zagrożeń. Wrodzona porfiria erytropoetyczna, na opisie której głównie opierał się Dolphin występuje współcześnie bardzo rzadko, stąd trudno, aby na jej podstawie powstał stary i powszechnie występujący mit o wampirach, chociaż nie można wykluczyć, że kiedyś wada ta występowała częściej.

NEKROMANCJA

Nekromancja (gr. νεκρομαντεία nekromanteía) to forma praktyk wróżebnych, w której czarujący inwokant – nekromanta – przyzywa duchy konkretnych zmarłych w celu poznania przyszłości lub celach własnych (np. usług). Słowo nekromancja pochodzi od greckiego νεκρός nekrós – 'martwy', 'trup' oraz μαντεία mantheía czyli ‘prorokowanie', 'wróżenie’. Nekromancja to sztuka wróżenia często uprawiana na cemntarzach, w nekropoliach, bywa zapytywaniem zmarłych lub też ożywianiem zmarłych, aby udzielili rady czy przepowiedni. W dawnej Grecji nekromancja była wywoływaniem ducha wieszczki czy wieszcza, zatem nie byle jakiego zmarłego, ale doskonałego duchowo z jego grobu czy raczej z Hadesu, ze świata podziemnego. Jednakże, od średniowiecza zwyczajowo łączy się nekromancję z Magią Ziemi oraz przyzywaniem demonów a nauka o tym to demonologia.

Obrzędy nekromantyczne często nazywa się eksperymentami magicznymi, jednak są to techniki wróżebne, od XIX wieku szezrej nazywane spirytyzmem. W literaturze fantasy, nekromancją nazywa się również dziedzinę demonicznej magii polegającą na ożywianiu zwłok lub szczątków ludzkich. Za szczytowe osiągnięcie tak pojętej nekromancji uważany jest dający swoistą nieśmiertelność proces transformacji nekromanty w licza, podczas którego to procesu nekromanta umiera, lecz zostaje własną magią przywrócony do funkcjonowania jako nieumarły.

Powiada się, że cywilizacje i społeczności demoniczne, mające demonicznego egregora jako rodzaj sztucznej nadduszy chętnie posługują się nekromanją. Wiedza ludowa w swych podaniach przypisuje znajomość nekromancji czarnym magom, złym wiedźmom, wampirom a także wilkołakom czy strzygom. Nekromancja posiada różne ścieżki, różne odłamy, teoretycznie jako  tak zwana "specjalizacja" zalecana jest dla osób, które mozolnie przebrnęły przez okres nauki teorii magii niższej, rytów ochronnych oraz "zabawy z duchami". Jest to droga w Dolinie Śmierci, pośród wiecznie okalających nas cieni cmentarnych mar. Nekromancja to wróżenie z pomocą duchów zmarłych, nie mające nic wspólnego z ożywianiem ciał, ale jest to dziedzina bliska sztuce ożywiania zombie.

WAMPIRYZM

Wampiryzm jest odmianą pasożytnictwa, polegającą na odżywianiu się krwią wysysaną z cudzego organizmu. Swoją nazwę wampiryzm bierze od mitu istnienia wampira., który może być wspomnieniem po jakiś dawnych cywilizacjach, które już wyginęły lub po okresach kanibalizmu w historii ludzkości. Dzięki popularności tego mitu mianem wampiryzmu określa się szereg współcześnie obserwowanych u ludzi zjawisk:

 

  • sanguinarianizm - psychosomatyczne uzależnienie od ludzkiej krwi, występujące w niektórych subkulturach;
  • wampiryzm energetyczny - domniemane paranaukowe uzależnienie od uzupełniania własnych niedoborów energetycznych kosztem energii innych osób;
  • wampiryzm psychologiczny - uzależnienie od podświadomie odbieranej satysfakcji z pogarszania samopoczucia innych osób;
  • wampiryzm (styl życia) - subkulturowa stylizacja ubioru, zachowania itp., wynikająca albo z przekonania o autentycznym byciu wampirem, albo z upodobania do tego mitu i dokonywana wyłącznie dla zabawy; osoby uważajace się za wampirów często trafiają do szpitali psychiatrycznych;
  • wampiryzm - jako porfiryzm, odmiana przewlekłej choroby (porfirii).

Wampir (nosferatu) - legendarna, prawie nieśmiertelna czy półnieśmiertelna istota o ludzkiej postaci i charakterystycznych wydłużonych kłach, żywiąca się ludzką krwią. Zależnie od źródła, wampirom przypisywane są liczne zdolności paranormalne, m.in. regeneracja, transformacja w zwierzę (zazwyczaj nietoperza lub wilka), lewitacja czy telekineza. Najczęściej są śmiertelnie nadwrażliwe na światło słoneczne i polują nocą. Według słowiańskich wierzeń, wampir powstawał z niepogrzebanych (niespalonych) zwłok, stąd jego silne związki z własną rodziną – jej dręczenie, jeśli nie dopełniła obowiązku wobec zmarłego, oraz stosunki mężczyzn- wampirów, zmarłych daleko od domu, zaginionych i powracających, z własnymi żonami. Jego dzieci mają dar rozpoznawania wampirów i ich niszczenia.

Wiara w wampiry musiała nasilić się po przyjęciu chrześcijaństwa i zarzuceniu ciałopalenia, bo jak wierzono, jedynie spalanie zwłok po śmierci zapobiega ich przejmowaniu przez wampiry i złe moce. Słowianie uważali, że chrześcijanie są cywilizacją wampirów, bo nie spalali zwłok, a grzebali je w ziemi oraz wywoływali z grobów zmarłych czyli świętych wraz z Jezusem. Znaczne jej upowszechnienie oraz znajomość sposobów ich zwalczania sugeruje, że słowiański wampir musiał mieć swój odpowiednik w innych kulturach. Niewykluczone, iż jedną z dróg rozprzestrzenienia się „wampiryzmu” były opowieści słowiańskich mamek, opiekujących się, we wczesnym średniowieczu, zachodnioeuropejską dziatwą. Eksport ludzkiego towaru na Zachód był wówczas na Słowiańszczyźnie najbardziej dochodowym interesem, stąd zaskakujący w średniowiecznej Anglii zachodniosłowiański Černebog/Zernebok. Kobiety musiały dużo dzieci rodzić, żeby rodzina z ich sprzedaży mogła dobrze prosperowac, stąd mit o konieczności rodzenia wielu dzieci i spółkowania dla prokreacji.

Cechy wampira posiadają zapożyczona z południa strzyga i strzygoń (łac. striga – czarownica, wiedźma, strix – strigis, sowa), choć bardziej zbliżają się one do duchów zmarłych gwałtowną śmiercią, występujących pod postacią dzikich ptaków (bułg. navi, serb. navije, słoweń. nâvije, ukr. naŭki, pol. latawce, porońce). Obraz wampira, jaki funkcjonuje we współczesnej kulturze, powstał na bazie utworów George’a Byrona (Giaur), Johna Williama Polidoriego (The Vampyre – 1819) oraz Brama Stokera (Dracula – 1897). Współczesna forma słowa wampir jest późną pożyczką z języka serbskiego do języków Europy Zachodniej, a stamtąd do języków Europy Środkowowschodniej, w tym do języka polskiego. Sama idea wampiryzmu ostatecznie najpewniej wywodzi się z kultury chińskiej, skąd przeniknęła do Słowian za pośrednictwem ludów tureckiej rodziny językowej. Miało to być związane z leczeniem chorób krwi za pomocą podawania chorym krwi bydła - skąd później rodziły się obawy, iż niektórzy zabijali ludzi, by pić ich krew.

Wampir wedle wiedzy ludowej demonologii i etnografii nie starzeje się, a przynajmniej nie może umrzeć ze starości tak jak umierają ludzie. Według wielu źródeł wampiry są nieśmiertelne i jedynym sposobem na ich materialne zniszczenie jest przebicie kołkiem, zazwyczaj osikowym (np. Dracula) lub wystawienie na światło słoneczne (Wywiad z wampirem), w innych w zabiciu wampirów przeszkadza jedynie ich szybka regeneracja, nie chroniąca jednak przed spaleniem czy odcięciem głowy (Wampir: Maskarada), jeszcze inne mówią o śmierci wampira po wypiciu przez niego krwi umarłego (Wywiad z wampirem). Emiel Regis wykazuje całkowitą niewrażliwość na ogień. Po odcięciu głowy regeneracja trwała pięćdziesiąt lat, zanim powrócił do formy.

Wampiry pasożytują na osobach uzależnionych od alkoholu żywiąc się rzekomo ich energią psychiczną czy życiową. Niektóre źródła pozwalają na ludzko- wampirze krzyżówki, zwane dhampirami (Blade, BloodRayne, Vampire Hunter D), inne wykluczają ich powstanie (Kroniki wampirze). Nadwrażliwość na światło, strach przed światłem słońca, histerie o zagrożeniu przez światło słońca, histeria przeciw opalaniu - jest cechą wspólną wszystkich legend o wampirach. Według niektórych dzieł wampir boi się każdego jaśniejszego oświetlenia (Dracula), w innych zaś szkodzi mu jedynie bezpośredni kontakt ze światłem słonecznym (Kroniki wampirze, Buffy – postrach wampirów, Wampir: Maskarada). Zjawisko to jest czasem tłumaczone jako krytyczne uczulenie na ultrafiolet czyli opalanie (Blade, Underworld), co pozwala wampirom np. na bezpieczne poruszanie się za dnia dzięki kremom z filtrem UV (Blade). W podaniach ludowych wampirom sprzyja jedynie ciemna noc, a nawet pełnia księżyca zdaje się powodować ich zniszczenie nie tylko światło słoneczne. Czosnek jest nieprzyjemny dla wampira, tak jako zapach jak i warzywo niemożliwe do zjedzenia.

W tradycji ludowej wampiry zawsze stanowiły śmiertelne zagrożenie dla ludzi, bowiem piły ich krew, co prowadziło do śmierci człowieka, bądź przemiany w wampira. W niektórych współczesnych utworach literackich wampiry mogą jednak być przyjazne ludziom. Picie krwi przez wampiry jest tym, czym picie alkoholu przez ludzi. Nie jest niezbędne do życia, ale stosowane jest dla poprawy nastroju i powoduje uzależnienie. Wampiry mogą zaspokajać się krwią zwierząt, ale często nie lubią ich krwi. Według niektórych źródeł wampir nie ma kości, lecz chrząstki.

Wampir może wchodzić w stosunki erotyczne z żywymi, choć nie odczuwa przyjemności seksualnej. Wampirem kieruje ukryta w jego wnętrzu Bestia, którą z upływem czasu coraz trudniej mu zwalczyć - w końcu poddaje się jej. W tym stadium wampir zaspokaja swoje najprostsze potrzeby - zabija, pożywia się, śpi, co sprawia, że traci na swojej złożoności i niezwykłości odsuwając się całkowicie od człowieczeństwa. Nazwą łacińską może być homo nocturis, człowiek nocny, bo wampiry są aktywne od zmroku do świtu, a w dzień śpią. Wampiry w literaturze często występują w wielu odmianach takich jak: wampiry pierwszej, drugiej i trzeciej kategorii a także jasko: wampir czarny (kostropaty), wampir brunatny (krwiopijca), wymarły wampir siny (królewski) i niezwykle rzadki wampir cesarski.

W świecie starożytnym wampir znajduje swój pierwszy odpowiednik w postaciach z orszaku Hekate, królowej świata widm. Najbardziej mroczna i diaboliczna ze wszystkich, ta, która może szczycić się pierworództwem wampira i która gromadzi w sobie wiele jego cech, jest Empuza; kobiecy demon, zdolny wcielić się w różne postaci, m.in. suki, krowy lub pięknej dziewczyny. W tym ostatnim wcieleniu kobiece demony obcowały z mężczyznami w nocy lub podczas popołudniowej drzemki, wysysając z nich siły witalne i powodując ich śmierć. Empuza jest więc demonem kobiecym, kobietą modliszką w dosłownym znaczeniu tej metafory. Według interpretacji etymologicznej w Księdze Sudy empuza to "ta, która wdziera się na siłę", pragnąc uwieść mężczyzn, czy razcej cudzych mężów, ale w celu zniszczenia ich rodziny. Koncepcja ta dotarła do Grecji prawdopodobnie z Palestyny, gdzie demony te nosiły imię Lilim (dzieci Lilith) i przedstawiane były z oślimi zadami, ponieważ osioł symbolizował okrucieństwo i lubieżność.

WILKOŁACTWO

Wilkołak - inaczej Wilkołek, Wilkodłak, w wielu mitologiach (m.in. słowiańskiej i germańskiej) i legendach człowiek, który potrafił się przekształcić w wilka. Był wtedy groźny dla innych ludzi i zwierząt domowych, gdyż atakował je w morderczym szale. Wierzono, że wilkołakiem można stać się za sprawą rzuconego uroku lub po ukąszeniu przez innego wilkołaka. Przeistoczenie w wilka było również możliwe dzięki natarciu się specjalną maścią albo włożenie na siebie zaczarowanego pasa czy zwierzęcej skóry. W szesnastym i siedemnastym stuleciu powszechnie wierzono, że człowiek mógł stać się wilkołakiem zawierając pakt z diabłem. O wilkołactwie (likantropii) Słowian zdaje się wspominać Herodot (IV, 105) pisząc o Neurach (może ludzie o słowiańskim lub słowiańsko- bałtyjskim rodowodzie z dorzecza górnego Dniestru, Bohu i Prypeci), z których każdy raz do roku na kilka dni stawał się wilkiem.

Częste były procesy o wilkołactwo, bodaj najsłynniejszym z nich był proces niejakiego Gillesa Garniera, który w roku 1573 zamordował kilkoro dzieci w okolicach burgundzkiego miasta Dole. Schwytany na gorącym uczynku zeznał, że zawarł pakt z diabłem, który pokazał mu jak stać sie wilkiem. Garnier został spalony żywcem na stosie 18 stycznia 1574 roku. Również Herodot twierdził, iż wśród Neurów (których spotkał w V wieku p.n.e. w trakcie swej podróży w górę Bohu), według zwyczaju każdy raz do roku zamieniał się w wilka. Wierzono, że wilkołaki boją się srebra, co miało być ponoć wykorzystywane do walki z nimi, ale i z osobami zwyczajnie na srebro uczulonymi. W mitologii germańskiej, Werwolf (niem. "Człowiek-wilk"), to człowiek posiadający zdolność przemieniania się w wilka i w tej postaci nocą atakujący ludzi i bydło. Ściśle odpowiada ang. werewolf, norw. i szw. varulf oraz duńs. vaerulf.

Istnieją dwie wersje na temat długości życia wilkołaków. Pierwsza mówi, że wilkołaki były nieśmiertelne i zginąć mogły, podobnie jak wampiry, tylko zabite przez kogoś innego. Druga wersja jest taka, że żyły bardzo długo, ale starzały się i słabły wraz z wiekiem. Mogły dożyć kilku setek lat i wyglądać młodo, ale w końcu umierały ze starości. Wilkołaki posiadały wiele nadnaturalnych cech, jak np. możliwość zmiany wyglądu od człowieka przez pół-człowieka pół-wilka do samego wilka, choć najczęściej mówi się o tej drugiej formie. Posiadały wielką siłę oraz zwinność. Mogły też wspinać się z zawrotną prędkością, a także wskakiwać i zeskakiwać z wysokich budynków nie robiąc sobie przy tym krzywdy.

Cechą wilkołaka była też jego nadzwyczajna atrakcyjność, gdy wyglądał jak człowiek. Według wielu legend srebro nie było w stanie zabić wilkołaka, a jedynie sprawić, że zamieniał się z powrotem w człowieka. Pewnym jest, że srebro powodowało u nich ból i rany, a czasem oparzenia. Niektóre legendy i podania mówią, że człowiek mógł przemienić się w wilkołaka tylko w czasie pełni księżyca, inne natomiast, że potrafił kontrolować przemianę czyli zmieniać się na życzenie. Wielu jednak uważa, że podczas pełni wilkołaki stawały się silniejsze i bardziej agresywne, a podobno wzrastał też potencjał seksualny, ale to tylko przypuszczenie. W czasie pełni wilkołaki wybierały się też na polowania. Zdjęcie klątwy która zamieniła człowieka w wilkołaka nie zawsze było możliwe. Najczęściej skuteczne dla uwolnienia było zabicie wilkołaka, który doprowadził do przemiany, choć wielu autorów opowieści się temu sprzeciwia, ale pojawiają się głosy o uwolnieniu tak całych klanów przemienionych z powrotem w ludzi.

Ten, kto urodził się w nic Bożego Narodzenia, jeżeli jest płci męskiej, jest wilkołakiem, jeżeli zaś jest płci żeńskiej, zostanie czarownicą czy raczej czartownicą. Jednak jeśli ojciec nie chce, aby dziecko było jednym albo drugim, ma prosty sposób: przez okres trzech kolejnych nocy Bożego Narodzenia powinien robić czubkiem rozgrzanego żelaza niewielki znak krzyża na stopie dziecka, tak płci męskiej jak żeńskiej, co nazywa się "podkuwaniem". Jeżeli nie będzie to dopełnione, to osiągnąwszy wiek dwudziestu lat, młodzieniec lub dziewczyna przeklinają ojca i matkę i stają się wilkołakami lub czarownicami.

Wilkołakiem staje się ten, kto został poczęty podczas momentu pełni księżyca, ten, kto śpi na otwartym powietrzu w nocy o pełni, w środy lub piątki w okresie letnim. Wilkołak czuje, kiedy zbliża się chwila ataku, co miesiąc, gdy nadchodzi ta sama faza księżyca (Palermo); prawdziwy atak następuje po tym, jak wilkołak wpatruje się w środek księżyca w połowie cyklu, który rzeczywiście wywiera zły wpływ na tego, kto jest na to podatny. Wówczas jego oczy zachodzą mgłą; nieszczęśliwy pada na ziemię, tarza się w kurzu i w błocie, doznaje bowiem niespodziewanie gwałtownego bólu, z powodu którego wyje niczym wilk. Zwija się w straszliwych konwulsjach i biega "na czterech łapach" dokładnie tak jak wilki, i ucieka od światła, szczególnie rzucanego przez latarnię.

 

EGZOTYCZNY ŚWIAT DEMONÓW ORIENTU

Władcy Światła i Ciemności

Wiara w istnienie istot demonicznych i złośliwych duchów jest powszechna w wielu kulturach. Nieprzenikniony mrok nocy, dzikie puszcze, ciemne jaskinie, choroby, wszelkie niepomyślne zdarzenia od zawsze wzbudzały niepokój oraz lęk. Z tego lęku wynikała tendencja do upatrywania w szaleństwie, śmierci, łotrostwie interwencji wrogich człowiekowi i bogom sił. Nie inaczej było na subkontynencie indyjskim. Tamtejsze „demony” jednak trudno jednoznacznie zdefiniować, tym bardziej, że mogą być zarówno dobre, jak i złe zdecydowanie częściej jednak szkodzą. Bogowie czy aniołowie hinduistycznego świata niejednokrotnie ukazują swoje groźne i przerażające oblicze, a w ich zachowaniu pojawia się ambiwalencja, jednak groźna forma Bóstwa czy Bogini służy odstraszeniu zła.

Istoty demoniczne noszą miano asurów, które w czasach wedyjskich przypisywano niektórym później upadłym bogom (dewom). Czasem zresztą przedstawia się ich jako starszych braci dewów, bądź pierwotną boską rasę, która złem doprowadziła się do zguby. Uposaża się demony w wielką moc magiczną i mądrość oraz szczególny atrybut, jakim jest maya – moc dokonywania niezwykłych czynów. Asura powstały wskutek samoofiary praczłowieka Puruszy Pradżapatiego, z którego członków, wedle podań, powstali nie tylko bogowie i demony, ale również ludzie. Asura są personifikacją bezładu, ciemności oraz sił wrogich stwarzaniu. Toczą z bogami (dewami) nieustającą walkę o panowanie nad wszechświatem. Czasem udaje się im zachwiać potęgę dewów, nigdy na stałe, bo bogowie szybko odzyskują utracone chwolowo rejony.

Patala - Egzorcyści i Zaklinacze

Demony, półboskie istoty i złe duchy mają swą podziemną siedzibę Patalę, w skład której wchodzi siedem coraz głębiej położonych krain czy raczej sfer bytu, lokas. Miasta Patali opływają przepychem i są złudnie równie piękne i bogate jak siedziby bogów Nieba. Niegdyś asurowie władali też trzema niebiańskimi warownymi miastami Tripura, które wedle mitu zniszczył Śiwa – Najwyższy Bóg Niebios. Przysługuje im moc maya, czyli moc stwarzania pozornych stanów i nierzeczywistych bytów. Mogą zmieniać postać, znikać, unosić się w powietrzu, mamić i zwodzić. Ich wygląd to nierzadko połączenie elementów antropo- i teriomorficznych. Sama ich postać zwykle wzbudza grozę, przywołuje wrażenie zachwiania porządku.

Wszelkie choroby psychiczne czy nerwowe uznawane są za wynik opętania lub demonicznego wpływu. Demony wypędza się z człowieka groźbą, prośbą, a w tych zabiegach specjalizują się odpowiedni zaklinacze, egzorcyści. Zaklęcia, zapach kadzideł, rysowanie magicznych figur, pieśni - to tylko niektóre ze sposobów na pozbycie się natrętnego ducha. Za opętanie uważano też choroby takie jak febra, czy epilepsja. W Pendżabie wypracowano interesującą metodę kurowania febry. Otóż zaklinacz wybierał się pod osłoną nocy na cmentarz, skąd przynosił ziemię, którą następnie umieszczał obok chorego. Następnego dnia wiązał na najbliższej akacji sznur, na którym demon miał się powiesić. Egzorcyści i kapłani wedyjscy potrafią zdobyć nad demonem władzę i zyskać jego posłuch do tego stopnia, że udaje się im go zamknąć w naczyniu i sprzedać, czy nakłonić do działań przeciwko swoim wrogom. Wymaga to jednak wiedzy i niemałych umiejętności.

Rakszasa - Bywalcy Cmentarzy i Świątyń

Pośród licznych zastępów pomniejszych duchów i demonów do najpospolitszych należą rakszasy. Ich pochodzenie pierwotnie materialiści wywodzą od dzikiego, wrogiego Arjom, plemienia z południa półwyspu Indyjskiego, które wskutek mitologizacji nabrało demonicznego rysu. Wedle podań rakszasy posiadają odrażającą, pokraczną postać, gdyż są grubi, czerwonoocy, z ust ich sterczą wyszczerzone kły. Mogą mieć więcej niż dwie kończyny, oraz zwierzęce głowy konia, węża bądź słonia. Potrafią jednak przybrać dowolną postać, maleć, czy stawać się olbrzymami, jak również nabrać zwodniczo pięknych i pociągających kształtów.

Rakszasy można odnaleźć na cmentarzach, ale potrafią też zabłąkać się do świątyń, gdzie przeszkadzają kapłanom w ceremoniach lub powodują wykolejenie moralne kapłanów. Profanują ofiarę zwyrodniałą wrzucając do ognia ochłapy mięsa i kości, trucizny takie jak opium czy tytoń, porywają somę. Uprowadzają kobiety w celu ich wykorzystania i sprowadzają choroby, niedołęstwo, nieszczęście. Uśmiercają lub dręczą królów, świętych, zwykli ludzie też nie są bezpieczni. Porą aktywności rakszasów, podobnie jak innych demonów, jest głównie noc. Wówczas rakszasy przybierają na sile. Bronić się przed nimi można światłem i ogniem, których przeraźliwie się boją jak wampiry i wilkołaki. Pomagają też ponoć skóra lub pazury hieny albo żółwia, korzeń fiołka, kosaćca. Ambiwalencja rakszasów ujawnia się w postaci żeńskiego demona Dżana. Jest ona bóstwem domowym, wymalowana na ścianie chroni przed złem mieszkańców. Nocą jednak udaje się na łów na rozstajne drogi, a żywi się mięsem i krwią. Pośród rakszasów najbardziej znanym i potężnym jest dziesięciogłowy demon Ravana (Rawana), niegdyś władca wyspy Lanki, pokonany przez siódmego awatara zbawiającego Boga Wisznu - Ramę, a ściślej Ćandra-Rama.

Preta - Orszak Pana Śmierci

Przerażające istoty nocy to prety w sanskrycie Preta, Peta w Pāli, a po tybetańsku yi.dvags, duchy ludzi zmarłych przedwczesną śmiercią, którym nie oddano rytualnej posługi, które są złe, nieżyczliwe i pamiętliwe. Snują się zwykle wokół swych dawnych siedzib i szukają okazji, aby mścić się na krewnych i sąsiadach. Ich gniew ułagodzić może tylko rytuał - sapindikarana, który zapewnić im może przyjęcie w poczet Ojców (pitaras) zamieszkujących świat niebiański i pomyślne bytowanie w zaświatach. Zaniechanie rytuału może doprowadzić do zmienienia się prety w bhutę, demona o wiele bardziej ludziom wrogiego. Preta to również duchy pokutujące za złe uczynki, cierpiące udrękę za herezję, niedowiarstwo, cudzołóstwo, oszczerstwa, pasożytnicze żebranie czy pomawianie świętych. Ich stan jest przejściowy, gdy zmyją swe winy mogą umrzeć ponownie, trafić na ziemię, do niebiańskiej siedziby, bądź do jednego z piekieł.

Prety, jeśli nie trzymają się swych dawnych domostw, zasiedlają cmentarze, rowy, miejsca straceń i zbrodni. Pretas mogą też zjawić się na kąpieliskach, siejąc strach i zarazę. Prety są nagie, bądź odziane w poszarpane łachmany. Ciała pretów są chude, roztaczające woń zgnilizny. Pretom towarzyszą roje much, co przypomina chrześcijańskie legiony Belzebuba. Prety są wiecznie udręczone, nie mogą zaspokoić pragnienia ani głodu, bo nawet woda zasycha w ich pobliżu. Nie mogą ukoić głodu, bo owoce po które sięgają znikają. Nie mogą zaznać kojącego chłodu, bo cień się rozgrzewa, gdy nadchodzą. Podobnież funkcjonujących za swego życia ludzi też się nazywa pretami czyli głodnymi duchami. Władcą pretów jest Władca Podziemi, Bóg śmierci i Prawa Dharmy - Yama-Deva, czyli Dharmaraja. Ze swoim orszakiem pokutnych duchów zjawia się czasem w tanecznym korowodzie pośród bitewnej rzezi.

Problem z głodnymi duchami wedle nauk buddyjskich jest taki, że ich głód nie jest spowodowany brakiem jedzenia, tylko tym, że mają one tak wąski przełyk, że choćby nie nie wiem ile żarcia i picia miały przed sobą, nigdy nie są w stanie się nasycić i zawsze pozostaną głodne, spragnione, nienasycone. Preta to symbol niemożności zaspokojenia nawet podstawowych pragnień życiowych. Często przywoływanym obrazem jest pijak, którego dusza po śmierci ciała przebywa w pijackim barze, ale pozbawiona jest możliwości spożywania alkoholu pomimo wielkiego pragnienia picia, co rodzi wielkie cierpienie i nienawiść, że inni piją. Nauki buddyjskie mówią o sześciu podstawowych kategoriach świata czy raczej klas istot w tym świecie.  Prety czyli głodne duchy to jedna z sześciu wielkich sfer w których funkcjonują istoty ludzkie czy raczej poprzez które przechodzą wskutek swej karmy ludzkie byty jako dusze lub wcielenia. Sześć światów to odpowiednio, w porządku od najgorszych do najlepszych:

- światy istot piekielnych (asury, piśaća, vetala, bhuta);

- światy głodnych duchów (preta); splamienie: nienasycone pragnienie; antidotum: szczodrość;

- światy zwierząt (istot o zwierzęcych ciałach);

- światy ludzi; 
- światy półbogów (upadeva);

- światy bogów (deva);

Głodne duchy czyli preta są istotami, które żywią się głównie zapachami i widokami. Nie są one w stanie przełknąć pożywienia, którym żywią się ludzie czy zwierzęta, niemniej jednak, potrafią pożywić się zapachem czy samym widokiem owego pożywienia. Obrazowo przedstawia się głodne duch (prety) jako istoty o dużych brzuchach i wąskich gardłach oraz małych ustach, co reprezentuje niezaspokojony głód wszystkiego wiążący się z chęcią posiadania - to może być jacht, to może być inna istota, to może być określone uczucie, to może być pęd do określonych zdarzeń, także do posiadania innej osoby na swój użytek. Cechą dominującą w tym świecie jest pragnienie związane z nienasyceniem - chciwość. Ile by nie posiadała ta istota, zawsze pojawi się coś, co będzie znowu chciała posiąść - jest w tym nienasycona, jej postrzeganie świata jest zdominowane poprzez nienasycone pragnienie.

Owe pragnienia są wiecznie nie zaspokojone, bo nawet gdy przez owe małe usta coś przejdzie i w bólach przez gardło owe istoty coś przełkną, to w bezdennym żołądku ginie to i owa cecha nienasycenia związana z pragnieniem znajduje natychmiast kolejny obiekt - końca temu może nie być. Tyle generalnie mówią o tym buddyści i bonpo. Jak i w pozostałych szkołach tybetańskch, ma to swe przełożenie psychologiczne na światy ludzi, znaczy to tyle, że każda istota ludzka posiada w sobie tą cechę i jej życie może być w dużym stopniu zdominowane przez takie podejście jakie cechuje preta, a wtedy po śmierci jej duch wędruje do świata pretów, odradza się w pretalokam. Nadmierne folgowanie tej cesze może spowodować, iż po śmierci istota ludzka może się zamanifestować w świecie głodnych duchów i nie mieć przez eony możliwości opuszczenia tego lokum, które jest więzieniem dla wszystkich pożądliwców, wiecznie niezaspokojonych, chciwców i łakomczuchów.

Niektóre głodne duchy  zamieszkują pustynie, gdzie od setek lat nie spadła nawet kropla wody. Inne znajdują jedzenie i picie, ale jeśli przełkną choć trochę przez swoje maleńkie gardło, jedzenie przemienia się w żołądku w palący płomień, powodując ogromny ból. Istnieje wedle buddyzmu 36 rodzajów głodnych duchów zasiedlających rejony Preta-Lokam, krainę, wymiar czy siedzibę, planetę pretów. W Japonii sintoizm i buddyzm taki rodzaj bytu tradycyjnie określa mianem Gaki, bytu udręczonego w pośmiertnych torturach. Powiada się, że Prety są podobne Narakom, ale Naraka nie mogą opuszczać podziemnego świata, a Preta mogą. Naraka są bardziej uwikłane w złe żądze seksualne jak gwałty czy pedofilie, podczas gdy Preta bywają często skażone w ten sposób, że gdy same do czegoś dążyły, to z zazdrości i chciwości używały magii do tego aby innym uniemożliwoć posiadanie tego, czego chcą. Im bardziej człowiek innym życzy aby nie mieli tego do czego sam dąży tym bardziej wydłuża się jego pokutowanie w świecie pretów.

Demony - Pożeracze Krwi, Mięsa

To duchy tragicznie zmarłych, samobójców, straceńców, okrutników, przynoszące ludziom chorobę i nieszczęście. Wzbudzają trwogę swoim paskudnym wyglądem małych potworków o czerwonych korpusach. Czają się gromadnie na cmentarzach, miejscach kremacji, bitewnych polach. Żywią się ludzką krwią i mięsem. Używają węży jako świętego sznura, muzyka nie jest im miła. Dzięki ofierze baliharana, składanej przed każdym południowym posiłkiem, będącej komplementarną częścią ofiary dla wszystkich bogów, bhuta stać się mogą opiekunami swoich żywicieli. Pożeraczami krwi, mięsa i trupów są również piśaća, które uważa się za najpodlejszą i najbardziej napastliwą grupę upiorów, gorszą nawet od rakszasów. Warto wspomnieć, ze za pierwowzór tej upiornej rasy, uznaje się jakieś autochtoniczne, wrogie Ariom, plemię ludożerców. Rys wampiryczny mają demony nazywane vetala (wetala). Przebywają w pobliżach ciałopalnych stosów, potrafią wniknąć w martwe ciało i czasowo je ożywić. Wiecznie spragnione są krwi i mięsa, jakże podobne do wampirów, strzyg i wilkołaków.

Kobiety, Ścięci i Samotni

Osobną grupą są duchy kobiet, które zmarły w ciąży, w czasie porodu, bądź tuż po porodzie, lecz przed celebracją ceremonii oczyszczenia. Takie zmarłe osoby nie zalicza się do świętych za życie złożone w ofierze dla urodzenia potomstwa, ale do dusz demonicznych lub co najwyżej czyśćcowych, straszących i pokutujących. Określa się je mianem ćurel (churel, czurel) i przedstawia jako piękne kobiety, ale też jako wiedźmy z pustą jamą w brzuchu. Ćurel są niebezpieczne dla swych następczyń. Z tej przyczyny wdowiec zawierając powtórne małżeństwo, powinien zadbać, aby ceremonia odbyła się w tajemnicy, najlepiej pod osłoną nocy. Bezpieczeństwo kolejnej żonie ma w niektórych rejonach (np. Barodzie) zapewnić talizman w kształcie śladu stopy poprzedniczki. Amulety stanowią też ochronę przed złośliwymi duchami ściętych.

Magiczne formuły nic tu nie pomogą - te duchy nie posiadając uszu, nie mogą słyszeć zaklęć. Ofiara z kwiatów, liści betelu, ryżu, orzechów może okazać się skutecznym środkiem obrony przed tą kategorią zjaw. Swoimi niewielkimi świątynkami poszczycić się mogą duchy samotnych młodzieńców i dziewcząt. Składa się im ofiary z ryżu i szat, w przeciwnym bowiem wypadku zsyłają nocne koszmary, straszą marami, a bydło i owce dotykają zarazą. Do tej samej kategorii zalicza się osoby zmarłe poprzez ścięcie, czyli zamordowane przez kata lub zmarłych samotnych w swym staropanieństwie czy starokawalerstwie. Charakterystyczne, że z punktu nauk bramińskich, kapłan taki jak ksiądz jako osoba samotna, jeśli umiera uważana jest za ćurel, czyli ducha szkodliwego, straszącego, o demonicznym charakterze, jako, że żyła bez rodziny. Chyba, że byłby taki osobnik sadhu lub miał rozpoznane cechy avatara, co rzadko się jednak zdarza.

Tygrysołactwo - Duch Tygrysi

Indyjską odmianą lykantropii jest przemiana w tygrysa, powiedzmy tygrysołactwo przez analogię do słowa wilkołactwo. Przedaryjscy aborygeni ze wzgórz Garo (północno-wschodni Bengal) traktowali taką transformację jako rodzaj opętania, w trakcie którego człowiek nim dotknięty unikał towarzystwa innych ludzi i biegał jako tygrys. Wielu autorów pisze również o duchach ludzi pożartych przez tygrysy. Tacy nieszczęśnicy nawiedzać mieli śmiertelników pod zwierzęcą, tygrysią postacią, zachowując jednak ludzką twarz. Niektóre sztuki walki opierają się na odczuwaniu ducha tygrysa i naśladowaniu zachowań oraz ruchów tygrysa, aż do rodzaju opętania czy owładnięcia przez Ducha Tygrysów. Wiązało się to z medytowaniem i ćwiczeniem na skórze tygrysiej oraz oswajaniem młodego tygryska porzucenego przez matkę i podobne zabiegi, jak szczególnie obserwacja jak tygrys poluje.

Nagas - Święte Węże

Niezwykle barwną kategorią istot półboskich są nagowie, węże czy raczej wężowniki lub smoki wężowe. Zamieszkują podziemne królestwo Patalę, czyli siedzibę wszelkich duchów i demonicznych istot, jednak w większości są dobrymi istotami. Wąż był, po krowie, najbardziej czczonym w Indiach starożytnych zwierzęciem. Jego kult wiązał się nie tylko ze śmiercią, ale też płodnością. Wąż symbolizował regenerację, nieśmiertelność. Jako związany z dającymi początek życiu ziemią i wodą, kojarzony był z inicjacją. Ponadto związek z bezpostaciową wodą, żywiołem chaotycznym, poprzedzającym uporządkowany świat, sprawił, iż węża kojarzono z pierwotnym kosmosem, stanowiącym zalążek bytu. Ta koncepcja wyraźna jest w symbolice Śesza (Shesha), węża - Bezkoniecznej Reszty - unoszącego się na powierzchni praoceanu, dźwigającego na swym grzbiecie uśpionego Boga Wisznu. Wężowe bóstwa czysmoki, nagowie, dowolnie mogą zmieniać kształty. Zwykle ukazywały się pod postacią człowieka o wężowym ogonie niczym syreny, przystrojone w liczne klejnoty.

Nagini, kobiety nagów, cechuje nadzwyczajny urok i wdzięk. Często zdarzało się, że poślubiały mężczyznę ze śmiertelnego rodu i dawały mu potomstwo. Zarówno wężom jak wężowym bóstwom w porze deszczowej oddaje się cześć w trakcie święta Nagapańćami. Celebrowane jest piątego dnia jasnej połowy miesiąca śrawana. W jego trakcie składa się nagom ofiarę z mleka i owoców i maluje się ich wizerunki. Czasem obwodzi się domostwo ochronnym kręgiem, którego zadaniem jest zapobieżenie wślizgnięciu się do wnętrza jadowitych węży. W trakcie święta zakazana jest praca na polu, bo w jej trakcie może dojść do przypadkowego zranienia węża. Legenda opowiada o wieśniaku, który złamał tabu. Gdy orał pole, natrafił na wężowe gniazdo i nieświadomie zabił kilka młodych. Ściągnął na siebie zemstę samicy, która ukąsiła śmiertelnie nie tylko jego, ale i jego rodzinę za wyjątkiem dziewczynki, która wężom oddawała cześć. Królem nagów jest Vasuki (Wasuki). To on posłużył za sznur w trakcie ubijania oceanu mleka. On również z nasienia Boga Śiwa stworzył wężową boginię Manasa.

EGZORCYZMOWANIE

Tych, co z wrzaskiem i krzykiem o nowiu polują;

I tamtych trupożerców, co chcą naszej zguby;

Ich wszystkich potęgą mą zwyciężam;

Zwyciężam demony Mocą!

- Atharwaweda

Egzorcyzmowanie czyli oczyszczanie się od wpływu sił demonicznych to bardzo obszerne zagadnienie. Szkodliwość i ohyda pomniejszych upiorów jest zaskakująco znajoma we wszystkich kulturach. Od tysiącleci ludzi zdaje się przerażać to samo: choroba, szaleństwo, przedwczesna śmierć, kataklizmy. Pewno nie tylko my ludzie mamy w zwyczaju nie wywoływać przysłowiowego wilka z lasu, toteż dla bezpieczeństwa jak czytając zawezwano siłą umysłu i ciekawości całe zastępy złośliwych duchów i upiorów – odczyniamy uroki przywołując chociażby fragment Rygwedy:

"Indro i Somo, spalcie demona, powściągnijcie go, zdepczcie, byki tych którzy nabierają mocy w ciemności... Wobec tego, co nienawidzi bramina, co ma oko złe i pożera surowe mięso (...) poweźmijcie nieubłaganą nienawiść... pogrążcie tych drapieżców w głębinach (...) niechaj Soma odda ich wężowi albo złoży na kolanach Nirryti."

Om Indraaya Namah! Om Somaaya Namah! Om Nirrtyai Namah!

Apage Satanos - też nie zaszkodzi! Lekki egzorcyzm wskazany, szczególnie dla osób, które po czytaniu o demonach czują się ociężałe, mają jakieś mdłości lub nudności albo inne zamulenia...

 


Literatura Polecana:

1. Bascham A., „Indie. Od początku dziejów do podboju muzułmańskiego”, Warszawa 2000, PIW;

2. Byrski M.K., „Uniwersalność indyjskiego pojęcia dharma” [w:] „Ziemia naszym domem, praca zbiorowa pod redakcją J. Kulczyńskiego, Warszawa 1996, str. 137-144;

3. Dandekar R.N., „Vedic mythological tracts”, Delhi 1979, Ajanta Publications (India);

4. Erman W., Tiomkin E., „Mity starożytnych Indii”, Bydgoszcz 1987, Pomorze;

5. Jakimowicz M., A., „Mitologia indyjska”, Warszawa 1982, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe;

6. Kluba E., „Z dawnych wierzeń indyjskich”, Warszawa 1965, KIW;

7. Narayan R.K., „Bogowie, demony i inni”, Kraków 1982, Wydawnictwo Literackie.;

8. Nola di A., “Moce demoniczne w Indiach” [w:] „Diabeł”, Kraków 2000, Uniwersitas, str. 112-120;

9. Słownik mitologii hinduskiej, Warszawa 1996, Wydawnictwo Akademickie Dialog;

10. Słupecki L.P., „Wojownicy „wilkołaki”, Warszawa 1994, Alfa.

Linki i tematy pokrewne:

http://eioba.pl/a75828/odbudowywanie_piekla_lew_tolstoj_opowiadanie

http://eioba.pl/a82882/apokalipsa_objawienie_swietego_jana_apostola

http://www.macierz.org.pl/artykuly/zdrowie/bioenergoterapia_mesmeryzm_prana_czakroterapia_egzorcyzmy.html

http://eioba.pl/a79257/kabala_mistyka_zydowska_chasydzi_cadycy_i_sefiroty

http://www.macierz.org.pl/artykuly/usui_reiki/usui_reiki-bluzganie_i_diabelki-bledy_w_nauczaniu.html

http://eioba.pl/a75060/khalil_gibran_szatan_przypowiesc

 

Opracowanie tematu na podstawie wykładów i opowieści znakomitych egzorcystów:

Autorstwo, opracowanie i redakcja artykułu: © by Athenor

Licznik odwiedzin: 3575651 Ostatnia aktualizacja strony: 2014-07-24 18:40:52