Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 14401


ALBERT EINSTEIN: Nauka, Filozofia i Kontrowersje

WIELKI ALBERT EINSTEIN (1879-1955), jeden z najwybitniejszych fizyków, filozofów, myślicieli i pacyfistów w historii ludzkości. Znienawidzony przez faszystów, rasistów, militarystów i antysemitów. Urodzony w Niemczech w rodzinie żydowskiej, studiował w Zurychu, a pracę zawodową rozpoczął w Bernie jako urzędnik tzw. 'banku patentów'. Powiedział: "Wolność nauczania i wyrażania opinii w książkach i prasie stanowi podstawę zdrowego i naturalnego rozwoju każdego społeczeństwa."

ŻYCIE I DZIEŁA ALBERTA WIELKIEGO

AlbertEinsteinisiostraMajaAlbert Einstein - urodził się 14 marca 1879 w Ulm w Niemczech, a zmarł 18 kwietnia 1955 w Princeton w USA. Jeden z największych fizyków-teoretyków naszych czasów, twórca szczególnej (STW) i ogólnej teorii względności (OTW), współtwórca korpuskularno-falowej teorii światła. Laureat Nagrody Nobla za wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego. Einstein wniósł też poważny wkład do rozwoju filozofii nauki. Albert Einstein urodził się w Ulm leżącym na terenie Wirtembergii, która wówczas była królestwem, a dziś jest częścią kraju związkowego Badenia-Wirtembergia w Republice Federalnej Niemiec, w rodzinie żydowskiego handlarza i drobnego przedsiębiorcy. Jego rodzina przeniosła się najpierw do Monachium, potem do Mediolanu. W młodości za namową matki pobierał lekcje gry na skrzypcach. Chociaż na samym początku zniechęcił się do nich, i ostatecznie ich nie kontynuował, czerpał jednak później radość z wykonywania skrzypcowych sonat Mozarta. Jak wiadomo, słuchanie muzyki tego rodzaju jak i uczenie dzieci chociaż trochę umiejętności gry na instrumentach muzycznych w znacznym stopniu podnosi ich wrażliwość i inteligencję. W 1896 zdaje maturę i rozpoczyna studia na Politechnice w Zurichu z zamiarem otrzymania dyplomu nauczyciela matematyki i fizyki, jednocześnie rezygnuje z obywatelstwa niemieckiego. Po ukończeniu studiów w lipcu 1900 bezskutecznie poszukuje pracy, podejmując tymczasowo pracę nauczyciela w Winterthur i Schaffhausen oraz udziela prywatnych lekcji. W grudniu 1901 otrzymuje pracę jako młodszy referent w Szwajcarskim Urzędzie Patentowym.

W 1894 roku rodzina Einsteinów przeniosła się Mediolanu, gdzie po wcześniejszych niepowodzeniach w interesach osiadł jego ojciec. Albert pozostał w Monachium, by zakończyć naukę w gimnazjum, ale porzucił je, nie uzyskawszy końcowego świadectwa, by dołączyć do rodziny. Mając 17 lat, został przyjęty na politechnikę w Zurychu, choć rok wcześniej nie zdał egzaminu wstępnego. W szkole nabrał przekonania, że jego dziedziną będzie nie matematyka, lecz fizyka, dlatego studiował prace Hermana von Helmholtza, Jamesa Clarka Maxwella i innych. Nie był wybitnym studentem, miał poczucie, że uczelnia krępuje go. Później pisał, iż "to cud, że współczesne metody kształcenia nie zdusiły całkowicie świętego zapału i dociekliwości. W 1900 roku otrzymał dyplom. Na początku 1902 roku Einstein uzyskał stanowisko młodszego inspektora w szwajcarskim urzędzie patentowym, gdzie rozpoczął pracę w grudniu 1901 roku. Już w wieku 16 lat, czyli około roku 1895/96, młody Einstein zadał sobie pytanie, czy człowiek stojący przed lustrem i poruszający się wraz z nim z prędkością światła zobaczy w nim swoje odbicie? Wcześniej jego krewny zapoznał go z działaniem prądnicy elektrycznej. Przypuszczano, że właśnie ta praca w tak zwanym potocznie 'banku patentów' - szczegółowe badania i wyjaśnianie zastosowania różnego rodzaju wynalazków - rozbudziła jego głębsze zainteresowanie czasem i przestrzenią. Z pewnością był to jedyny okres, kiedy Einstein pozostawał w izolacji od środowiska fizyków, ale śledził najnowsze osiągnięcia fizyki. W roku 1905 określanym jako „Annus Mirabilis” (Cudowny Rok) publikuje w „Annalen der Physik” przełomowe prace. Pierwsza z nich, „O wytwarzaniu i transformacji światła”, wyjaśnia zjawisko fotoelektryczne, potwierdzając jednocześnie kwantową naturę światła i istnienie cząstek nazwanych później fotonami. Druga praca, „O molekularno-kinetycznej teorii ciepła zastosowanej do ruchu cząstek zawieszonych w stacjonarnej cieczy”, za którą otrzymał później stopień doktora na Uniwersytecie w Zurychu, wyjaśniała zjawisko ruchów Browna przy pomocy wzoru opracowanego przez polskiego fizyka Mariana Smoluchowskiego. Kolejna, „O elektrodynamice ciał w ruchu”, stała się podstawą szczególnej teorii względności. Ostatnia z wielkich prac wydanych w tym roku, „Czy bezwładność ciał zależy od ich energii”, podaje słynny wzór na równoważność masy i energii (E=mc2).

W 1909 roku Einstein opuścił szwajcarski urząd patentowy i rozpoczął karierę uniwersytecką. W 1909 roku zaczął pracować na uniwersytecie w Pradze, ale czuł się tam źle z powodu antysemickich nastrojów panujących w niektórych regionach Cesarstwa Austrowęgierskiego. Praga była w owym czasie miejscem rozpowszechniania "Protokołów Mędrców Syjonu", w efekcie Einstein jako Żyd z pochodzenia nie miał z kim rozmawiać o fizyce, gdyż nawet środowisko "uczonych" skazywało Żydów na towarzyską banicję i obejmowało ostracyzmem. Okres praski w życiu Einsteina jest okresem jałowym. Za jednym wyjątkiem. Kiedyś podczas przechodzenia ulicą w Pradze Einstein był świadkiem wypadku, upadku robotnika z dachu. Robotnik przeżył. Einstein później z nim rozmawiał. Spytał go, czy spadając czuł ciążenie. Robotnik odpowiedział, że nie. Na tej podstawie Einstein sformułował zasadę równoważności układu nieinercjalnego poruszającego się ruchem prostoliniowym jednostajnie przyspieszonym i pola grawitacyjnego (tylko lokalnie), która stała się podstawą ogólnej teorii względności. Einstein nazwał to najszczęśliwszą myślą w swoim życiu. W 1912 roku wrócił do Zurychu. W latach 1909-1914 Albert Einstein był profesorem fizyki na kilku uniwersytetach w Szwajcarii, Austrii i Niemczech, aby ostatecznie zostać dyrektorem prestiżowego Instytutu Cesarza Wilhelma Wielkiego, przekształconego po wojnie w jeden z instytutów Towarzystwa Maxa Plancka. Na stanowisku tym pozostał do 1936 r. W 1915 r. Einstein opublikował swoją najważniejszą teorię – ogólną teorię względności (OTW), a w 1921 r. otrzymał Nagrodę Nobla, ale nie za teorię względności, lecz za „wkład w rozwój fizyki teoretycznej, a zwłaszcza za odkrycie praw rządzących efektem fotoelektrycznym”, "for his services to Theoretical Physics, and especially for his discovery of the law of the photoelectric effect". W 1933 roku zostaje zmuszony przez sytuację polityczną, dojście nazistów do władzy, do opuszczenia Niemiec. Przenosi się do Stanów Zjednoczonych, gdzie zostaje profesorem w Institute for Advanced Study w Princeton. Do końca życia pracuje nad stworzeniem jednolitej teorii zawierającej w sobie zarówno teorię względności, jak i elektrodynamikę. Praca ta nie została zakończona sukcesem. Albert Einstein w okresie prześladowania Żydów przez nazistów, stał się orędownikiem syjonizmu. W 1952 roku zaproponowano mu prezydenturę Izraela, której nie przyjął. Na przełomie 1932 i 1933 prowadził serię wykładów w Stanach Zjednoczonych. W tym czasie Adolf Hitler doszedł do władzy, co sprawiło, że Einstein postanowił nigdy nie wrócić do Niemiec. Mimo że przez całe życie Albert Einstein był zadeklarowanym pacyfistą, w 1939 roku, tuż przed napaścią Niemiec na Polskę, za namową Szilárda wysłał do prezydenta USA – Franklina Delano Roosevelta - list, zredagowany głównie przez Szilárda, ostrzegający prezydenta przed potencjalnymi możliwościami budowy bomby atomowej przez Niemcy. List ten zapoczątkował Projekt Manhattan i budowę pierwszej bomby atomowej na świecie.

Z pochodzenia Albert Einstein był niemieckim Żydem. Jego matka posiadała obywatelstwo szwajcarskie, a ojciec był poddanym króla Prus. Po wyjeździe z rodziną do Szwajcarii został naturalizowany jako obywatel szwajcarski. Mieszkał nie tylko w Zurychu ale i także w Bernie wraz ze swoja żoną i dwoma synami. W momencie opublikowania szczególnej teorii względności był więc formalnie Szwajcarem. Z obywatelstwa szwajcarskiego musiał jednak zrezygnować i stać się ponownie poddanym cesarza Niemiec, aby móc objąć posadę dyrektora Instytutu Cesarza Wilhelma w Berlinie. Po zakończeniu I wojny światowej i powstaniu Republiki Weimarskiej stał się automatycznie obywatelem Niemiec. W momencie otrzymania Nagrody Nobla był więc formalnie Niemcem i taka jego narodowość widnieje w oficjalnych spisach noblistów. Obywatelstwa niemieckiego został pozbawiony przez rząd III Rzeszy zaraz po wyjeździe do USA. W 1940 r. przyjął obywatelstwo USA. Państwo Izrael ofiarowało mu obywatelstwo zaraz po swoim powstaniu, proponowano mu nawet zostanie pierwszym prezydentem tego kraju. Mimo że przyjął to obywatelstwo, nigdy tam nie pojechał. Nie odebrał również z ambasady Izraela swojego paszportu. Chociaż formalnie był obywatelem Izraela, od 1940 r. Albert Einstein posługiwał się paszportem USA. Uważał się za niemieckojęzycznego bezpaństwowca, pochodzenia żydowskiego i zawsze protestował przed przypisywaniem jego osiągnięć któremukolwiek z państw. Nienawiść niemieckich faszystów do Einsteina z powodów rasowych jest zrozumiała, a rasiści i antysemici oraz faszyści po dziś dzień robią z Einsteina a to oszusta, a to plagiatora, a to próbują znów uznać jego teorie wberw dowodom naukowym za nieprawdziwą, bądź przestarzałą.

Jego ojczystym językiem i praktycznie jedynym, którym dobrze władał, był niemiecki. Wszystkie jego publikacje i książki były napisane po niemiecku. Mimo długiego pobytu w USA jego znajomość angielskiego sprowadzała się do najprostszych zwrotów i kilkuset słów potrzebnych do codziennego funkcjonowania w tym kraju. Wbrew utartym poglądom Einstein nie wyprowadzał ze swoich teorii zasad relatywizmu. Był przeciwnikiem stosowania podczas formułowania teorii fizycznych zasady indukcji. Odrzucał w ten sposób podejście Newtona do sposobu tworzenia podstaw nauki. Einstein nie wierzył w możliwość pewnego udowodnienia jakiejkolwiek hipotezy naukowej, aby stała się ona pewną i niepodważalną teorią. Każde sformułowanie praw nauki uznawał za ułomne dzieło intuicji badacza. Wyznawał zasadę, że poszczególne hipotezy powinny być ciągle poddawane krytyce na podstawie nowo tworzonych idei czy efektów eksperymentów. Einstein w efektach pracy fizyka doszukiwał się matematycznego „piękna”. Podkreślał znaczenie intuicji badacza nazywając ją słuchem muzycznym w dziedzinie nauki. Wierzył w skuteczność swobodnej gry pojęć jako drogi do nowych hipotez fizycznych. Można powiedzieć, że następujące trzy przekonania leżą u podstaw filozofii fizyki Einsteina:

   1. Istnieją prawa przyrody, które można odkrywać, czyli Wszechświat jest racjonalny.
   2. Prawa przyrody są proste i spójne do tego stopnia, że wyrażające je teorie same muszą być proste i spójne.
   3. Prawa przyrody są prawami matematycznymi.

Einstein był deterministą, a w liście do Maksa Borna pisał tak: Ty wierzysz w Boga, który gra w kości, ja w panowanie i porządek w świecie obiektywnie istniejącym, który próbuję ująć na drodze dzikiej spekulacji.

Albert Einstein należał do największych krytyków mechaniki kwantowej. Uznawał, że świat w gruncie rzeczy zbudowany jest w sposób klasyczny i relatywistyczny, a obowiązująca w mechanice kwantowej zasada nieoznaczoności Heisenberga jedynie tymczasowo ogranicza nasze poznanie. W efekcie Einstein stał się gorącym zwolennikiem Teorii ukrytych zmiennych, pojmując istnienie cząstek w sposób klasyczny, a funkcje falowe odpowiadające cząstkom interpretował propablistycznie. Twierdził, że cząstka tak naprawdę posiada pęd i położenie w sensie klasycznym, natomiast niemożliwość ich jednoczesnego ustalenia wynikająca z zasady nieoznaczoności może minąć, gdy mechanikę kwantową zastąpi nowsza teoria, "uchylająca" nieoznaczoność. Takiemu postawieniu sprawy przez Einsteina sprzeciwiał się Niels Bohr i cała szkoła kopenhaska, która interpretowała mechanikę kwantową jako mechanikę falową. Powstał EPR - Paradoks Einsteina Podolskiego Rosena, który został rozwiązany matematycznie jeszcze w latach 30. XX wieku poprzez nierówności Bella. Doprowadziły one uznawaną przez Einsteina Teorię ukrytych zmiennych do sprzeczności. Ostateczne potwierdzenie, że Einstein nie miał racji przyniósł eksperyment. O ile pierwsze, niedokładne doświadczenia nad EPR prowadzone jeszcze za życia Einsteina nie były przekonywające, to o ostatecznej porażce uznawanej przez Einsteina Teorii ukrytych zmiennych zadecydowało doświadczenie Zeilingera w 1991 roku - wystarczająco dokładne by ją obalić.

Po opublikowaniu pierwszych doniosłych prac o ruchach Browna i korpuskularnej teorii światła został w 1909 profesorem uniwersytetu w Zurychu, następnie w Pradze, później w Pruskiej Akademii Nauk w Berlinie, a od 1933, zmuszony do emigracji po dojściu Hitlera do władzy, w Institute of Advanced Study w Princeton (USA). Adolf Hitler osobiście nie znosił Alberta Einsteina z uwagi na rasistowskie przekonania, nienawiść do osób pochodzenia żydowskiego. Albert Einstein opracował podstawy kwantowej teorii pola elektromagnetycznego (Einsteina prawo, Einsteina współczynniki), szczególną (1905) i ogólną (1916) teorie względności. W 1921 został laureatem Nagrody Nobla za podstawowe prace teoretyczne dotyczące natury światła. Inicjator Manhattan Project. Manhattan Project to kryptonim amerykańskiego programu badań prowadzonego w latach 1942-1947, służącego do uzyskania broni jądrowej w czasie II wojny światowej. Na jego czele stał generał Leslie R. Groves, w ramach programu pracowali najwybitniejsi fizycy znajdujący się w USA (Amerykanie i wielu uciekinierów z Europy, głównie z Niemiec, m.in.: R.J. Oppenheimer, A.H. Compton, N. Bohr, A. Einstein, J. Franck, E. Fermi, L.W. Alvarez, E.O. Lawrence). W ramach projektu stworzono kilka ośrodków naukowych (Argonne National Laboratory, Hanford, Los Alamos), wytworzono pierwszy reaktor atomowy CP-1 i pierwszą bombę atomową, którą zdetonowano 16 lipca 1945 na szczycie wieży w Alamogordo - zapalnik do detonacji znajdował się bunkrach oddalonych o 9 km. Rząd USA poinformował o wynikach uzyskanych w ramach Manhattan Project Brytyjczyków. ZSRR domagał się dostępu do wyników, uzyskał je później, korzystając z działalności szpiegowskiej niektórych członków Manhattan Project. Koszt Manhattan Project wynosił około 2 mld dolarów. Później pracował nad unifikacją teorii oddziaływań grawitacyjnych i elektromagnetycznych, ale bez sukcesów. Pomimo wkładu w rozwój korpuskularnej teorii światła (zjawisko fotoelektryczne) był przeciwnikiem mechaniki kwantowej, a szczególnie jej tzw. interpretacji kopenhaskiej (N. Bohr) opartej na pojęciu prawdopodobieństwa. Zgodnie z teorią względności Einsteina przestała istnieć przestrzeń trójwymiarowa, nieskończona, podobna do olbrzymiego naczynia wypełnionego rzeczami. Podobnie jak czas, zaczęła być rozumiana względnie, jako każdorazowo wyznaczona przez znajdujące się w niej i poruszające ciała. Teoria względności stała się przyczyną zmian myślenia nie tylko w naukach ścisłych, ale także przyrodniczych, w filozofii, oraz oddziałała na twórczość literacką i artystyczną XX wieku. Skutki stworzenia i użycia bomby atomej spowodowały przełom u Einsteina, stał się jeszcze większym pacyfistą i działaczem pokojowym.

Przez lata wielu ludzi nie traktowało poważnie teorii względności, uważając ją za oderwaną od życia akademicką hipotezę bez żadnego praktycznego znaczenia. Oczywiście, po roku 1945, kiedy to zrzucono bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki, nikt już nie popełnił tego błędu. Z teorii względności Einsteina wynika między innymi, że materia i energia są w pewnym sensie równoważne, przy czym ich zależność opisuje wzór E=mc2, w którym E oznacza energię, m - masę, a c - prędkość światła. Skoro c wynoszące 300.000 kilometrów na sekundę jest już bardzo dużą wielkością, to c2 (tzn. c mnożone przez c) jest po prostu wielkością olbrzymią. Wynika z tego, że nawet częściowa przemiana małej ilości materii wyzwala ogromną ilość energii. Oczywiście, nie można zrobić bomby atomowej ani zbudować elektrowni jądrowej opierając się wyłącznie na wzorze E=mc2. Należy sobie uświadomić, że w pracach nad wykorzystaniem energii atomowej odegrało ważną rolę wielu innych ludzi, ale znaczenie wkładu Einsteina jest bezdyskusyjne. Paradoksalnie, prawda hipotez Einsteina stała się udokumentowaną teorią, także dzięki skonstruowaniu i użyciu bomby atomowej, co jednak znakomitego fizyka załamało psychicznie tak, że podupadł na zdrowiu widząc skutki poprawnej teorii na Hiroszimie i Nagasaki. Einstein interesował się zawsze sprawami otaczającego go świata i często zabierał głos w kwestiach politycznych. Był konsekwentnym przeciwnikiem politycznej tyranii, zagorzałym pacyfistą i zdecydowanym stronnikiem syjonizmu. W sprawach ubrania i zwyczajów towarzyskich był wyraźnym indywidualistą. Miał wielkie poczucie humoru, cechowała go skromność. Był także dość utalentowanym skrzypkiem. Treść napisu, jaki widnieje na nagrobku Newtona, zapewne w jeszcze większym stopniu pasowałaby do Einsteina: "Niech cieszą się śmiertelnicy, że istniała tak wielka ozdoba rasy ludzkiej!"

Einstein przewidział, że promień światła gwiazdy, przelatując w pobliżu dużej masy - na przykład Słońca - ulega ugięciu. Ugięcie można zaobserwować porównując położenie gwiazdy na niebie, gdy leży z dala od Słońca i gdy jej promienie przelatują tuż obok Słońca. Z ogólnej teorii względności wynika, że kąt ugięcia powinien być dwa razy większy, niż przewiduje teoria klasyczna, w której przestrzeń uważamy za płaską. Późniejsza kariera Einsteina wiąże się z jego ogromnym prestiżem. Stał się osobą publiczną, był pożądany jako mówca na publicznych zgromadzeniach. Out of My Later Years, jedna z jego popularnych, często wznawianych książek zawiera artykuły na najrozmaitsze tematy, takie jak socjalizm, stosunki między białym a czarnymi czy upadek moralny. Einstein podobnie jak Freud, z którym korespondował, głosił polityczne i społeczne poglądy zgodne z liberalnym duchem tego okresu. Jego eseje nadal godne są uwagi. Często cytuje się powiedzenie Einsteina: "Bóg nie gra w kości". Odnosi się ono do statystyki kwantowej. Einstein był agnostykiem. Na pytanie, czy wierzy w Boga, odpowiedział: "Nie można o to pytać kogoś, kto z coraz większym zadziwieniem próbuje zbadać i zrozumieć nadrzędny porządek wszechświata". Trudno scharakteryzować osobowość Einsteina, zwłaszcza z lat późniejszych, gdy prowadził na ogół życie samotnicze. Nie wypowiadał swoich uczuć w stosunku do innych ludzi, choć skłonny był do wyrażania swego głębokiego oddania ludzkości. W okresie największej sławy ciężkim przeżyciem stał się dla niego rozwód z pierwszą żoną, Milevą Marić, z którą miał dwóch synów. Jeden z nich cierpiał na schizofrenię. Jego córeczka, która urodziła się jeszcze przed małżeństwem, została oddana do adopcji. Ożenił się po raz drugi z Elsą Löwenthal, daleką kuzynką, która zmarła w 1936 roku.11 kwietnia 1953 roku, w proteście przeciw zbrojeniom jądrowym. Albert Einstein podpisał pacyfistyczny manifest rozpowszechniany przez Bertranda Russella. Kilka dni później doznał pęknięcia tętniaka aorty, ale mimo to jego życie nie było bezpośrednio zagrożone. Nie zgodził się na operację, mówiąc: "Chcę odejść wtedy, kiedy sam zechcę. Sztuczne przedłużanie życia jest niesmaczne".

Współczesne rozumienie pięciu przełomowych prac Alberta Einsteina z 1905 roku dotyczących pojęcia fotonu, wyznaczenia liczby Avogadra, ruchów Browna i szczególnej teorii względności było szeroko omawiane w 2005 roku w stulecie ich publikacji na wszystkich uniwersytetach świata. Jego słynne równanie: E = mc2 mówi, że energia i materia są sobie równoważne. Oznacza to, że energia może być zamieniona w materię i odwrotnie. Z równania tego wynika, że masa protonu odpowiada energii kinetycznej cząstki o ładunku elektrycznym elektronu przyspieszonej w polu elektrycznym o różnicy potencjału około miliarda woltów, czyli inaczej jednego gigawolta. Dlatego właśnie mówi się, że masa protonu to odrobinę mniej niż 1 GeV (gigaelektronowolt). Jak się często uważa, Wielki Einstein mylił się jednak w kwestiach fizyki atomu, wierząc w "możliwość modelu rzeczywistości - to znaczy teorii, która opisuje rzeczy, a nie jedynie prawdopodobieństwo ich wystąpienia". Pomimo znacznego wkładu w rozwój fizyki kwantowej (praca o zjawisku fotoelektrycznym uwieńczona Nagrodą Nobla w 1921 roku), niesłusznie ignorował nowe idee Nielsa Bohra, Luisa de Broglie'a i Wernera Heisenberga, a to spowodowało, że pod koniec lat dwudziestych jego gwiazda nieco przygasła. Zainteresowania Einsteina wykraczały znacznie poza fizykę i matematykę. Świetnie grał na skrzypcach, namiętnie oddawał się żeglarstwu, czytał rozprawy filozoficzne, korespondował z wieloma mu współczesnymi ludźmi świata nauki m. in. z Freudem, żywo interesował się sprawami polityki, przyjaźnił się z prezydentem Roosveltem, wiele razy spotykał z belgijską królową Elżbietą, napisał wiele aforyzmów i sentencji. W kontaktach towarzyskich i życiu prywatnym był nieprzewidywalnym ekscentrykiem. Znany z błyskotliwego ale i kąśliwego poczucia humoru. Oświadczył kiedyś: "jeśli chodzi o was kobiety, waszym narządem twórczym nie jest mózg".

Żyjąc w przeświadczeniu, że "istnieje zbyt duża dysproporcja pomiędzy tym, kim człowiek jest, a tym za kogo go uważają" nie udzielał wywiadów, stronił od dziennikarzy. Nachodzącym go, nękającym wywiadami tak wytłumaczył teorię względności: "godzina spędzona z piękną dziewczyną na ławce w parku mija jak minuta, podczas gdy minuta siedzenia na rozpalonym piecu wydaje się godziną". Należy zgodzić się z Georgem Bernardem Show: "Ptolemeusz stworzył Wszechświat, który przetrwał 1400 lat. Newton stworzył Wszechświat, który przetrwał 300 lat. Einstein również stworzył Wszechświat, ale nie potrafię powiedzieć, jak długo on potrwa". Również Max Born miał rację, mówiąc: "Einstein byłby jednym z największych fizyków - teoretyków wszechczasów, nawet gdyby nie napisał ani jednej linijki o teorii względności". Odkrycie polskiego fizyka z lat 60-tych XX wieku, profesora Michała Gryzińskiego może być zagrożeniem tak dla zwolenników mechaniki kwantowej jak i dla światowych dostawców surowców naturalnych i odmienić oblicze naszej planety. Gryziński był przekonany, że Albert Einstein znał prawdę o tym, że atom nie przypomina układu planetarnego. Atom wygląda inaczej! Każdy przynajmniej raz w życiu widział model cząsteczki atomu: duża kulka pełniąca rolę jądra atomowego i wokół po orbitach krążące mniejsze kulki symbolizujące elektrony. Tak naprawdę atom jest zbyt mały, żeby można było go zobaczyć. Skąd w takim razie wziął się ten model? W 1913 roku wybitny fizyk Niels Bohr uznał, że atom na pewno przypomina układ planetarny, gdzie elektrony poruszają się wokół jądra podobnie jak planety wokół Słońca – po orbitach kołowych. Przez wiele lat fizycy przeprowadzali eksperymenty, które wydawały się potwierdzać właśnie taką budowę najmniejszej cząstki, z której składa się materia. To właśnie opierając się m.in. na tym założeniu Albert Einstein opracował swoją słynną teorię względności. Była ona podstawą fizyki kwantowej, ale... to może się zmienić! Wszystko dzięki odkryciu polskiego fizyka, profesora Michała Gryzińskiego. Ten niezwykły naukowiec pracował w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku koło Warszawy, gdzie przez 40 lat prowadził swoje własne badania dotyczące budowy atomu.

Kiedy przedstawił swoją teorię – wybuchła prawdziwa burza. „Mechanika kwantowa to największa mistyfikacja w historii nauki” – ogłosił profesor w 1965 roku. Zgodnie z jego teorią budowę wszechświata i cząstek elementarnych można wytłumaczyć opierając się o najprostsze prawa mechaniki klasycznej Newtona. Według Michała Gryzińskiego Niels Bohr popełnił kardynalny błąd kierując się intuicją i opracowując „model planetarny atomu”, gdyż atom wygląda zupełnie inaczej! W swojej książce „Sprawa Atomu” wykazał, że „podstawowa cząstka materii” ma budowę „radialną”. Oznacza to, że elektrony w atomach poruszają się wokół jądra po torach przypominających hiperbole, a nie okręgi. Profesor nazwał tą hipotezę „modelem swobodnego spadku”. Sprawa wydaje się pozornie błaha, ale jeśli profesor Gryziński ma rację, to czeka nas prawdziwa rewolucja! Możliwe są podróże między różnymi układami planetarnymi, bo prędkość światła nie jest najwyższą prędkością we wszechświecie, chociaż prędkość światła jest ograniczona. Profesor Gryziński znalazł także w atomie ukryty istny ocean energii powstałej w momencie narodzin wszechświata. Oznacza to, że w jednej kropli wody może być dostatecznie dużo energii, by wystarczyło jej na potrzeby całej naszej planety przez dziesiątki lat!

Odkrycie profesora może być zagrożeniem dla światowych dostawców surowców naturalnych i w ogóle odmienić oblicze naszej planety. Przez wiele lat teoria o prawdziwej budowie atomu była niewygodna i ukrywana, chociaż Michał Gryziński był przekonany, że najbardziej genialny fizyk Albert Einstein znał prawdę o tym, że atom nie przypomina układu planetarnego. W latach 30. XX wieku twórca teorii względności miał celowo wprowadzić Niemców w błąd podsuwając im fałszywe teorie, by uniemożliwić im wyprodukowanie bomby atomowej. Potem nie miał odwagi, żeby przyznać się do błędu i tak cała fizyka teoretyczna znalazła się w „ślepym zaułku”. Teoria profesora Michała Gryzińskiego spotkała się z całkowitym potępieniem przez autorytety fizyki kwantowej. Jego hipoteza „innej budowy atomu” została nazwana pseudonauką, a sam profesor spotkał się z wyjątkowo zaciekłą krytyką środowiska fizyków kwantowych. Jest jeszcze jeden, tajemniczy wątek związany z osobą polskiego uczonego. Pod koniec życia profesor doszedł do wniosku, że musi istnieć jakaś inteligentna siła, która łączy wszystkie atomy, z których składa się wszechświat. Jego znajomi twierdzili, że profesor Michał Gryziński był przekonany, że jest na tropie zrealizowania marzenia Einsteina, czyli opracowania „teorii jednolitej” wyjaśniającej wszystko! W nauce istnieją zatem furtki  w postaci badań i odkryć wskazujące na to, że Einstein nie mylił się w kwestii oceny mechaniki kwantowej, choć nie dał teorii w tym kierunku badawczym.

 

EINSTEIN ŻYD i PACYFISTA

AlbertEinstein1905Zmuszony w 1933 roku do opuszczenia Niemiec, wyjechał do Stanów Zjednoczonych i  pomimo niechętnego przyjęcia przez administrację rządową US objął stanowisko profesora w Institute for Advanced Study w Princeton . Do końca życia pracował nad próbą połączenia w jedną całość teorii grawitacji z innymi teoriami pola, jak np. z teorią pola elektromagnetycznego. Einstein brał czynny udział w życiu politycznym; w czasie I wojny światowej głosił idee pacyfistyczne, które w latach następnych w obliczu nazistowskiego zagrożenia i rosnącej potęgi hitlerowskich Niemiec trochę powstrzymywał. Powrócił do nich bardziej radykalnie po wojnie. W czasie II wojny światowej popierał prace zmierzające do budowy bomby jądrowej, chociaż ze względu na poglądy nie został do nich dopuszczony, jednak po wojnie uznał, że dalsza rozbudowa arsenału jądrowego zagraża istnieniu ludzkości, przed czym nieraz publicznie ostrzegał. W dowód uznania za poparcie dla syjonizmu, a sciślej stworzenia panstwa żydowskiego, w 1952 zaproponowano Einsteinowi prezydenturę Izraela, której nie przyjął. Nie przyjął, bo nie zgadzał się z rasistowską polityką ówczesnego rządu Izraela. Po odrzuceniu tej propozycji powiedział :"Gdybym miał zostać prezydentem, pewnego dnia musiałbym powiedzieć izraelskiemu narodowi coś, czego nie chciałby usłyszeć", że "Najważniejszym aspektem naszej polityki musi być wiecznie obecne pragnienie ustanowienia całkowitej równości dla arabskich obywateli, mieszkających wśród nas".

 

FBI INWIGILOWAŁO EINSTEINA

Działalność naukowa Einsteina jest powszechnie znana, natomiast niewiele mówi się o jego zapatrywaniach politycznych. Otóż Albert Einstein był pacyfistą, internacjonalistą, socjalistą i zadeklarowanym antyrasistą. Wierzył w równość wszystkich ludzi, a także w prawo i obowiązek każdego człowieka do kwestionowania działań władz i sprzeciwu wobec tyranii. Nie ma się zresztą, czemu dziwić, po przeżyciach w nazistowskich Niemczech trafił do USA, w których prawa człowieka były prawami tylko dla białej części społeczeństwa – w dodatku tylko tej bogatej. Einstein jako człowiek znany i poważany czuł, że jego obowiązkiem jest wykorzystanie swych możliwości dla dobra bliźnich.

Czuł i wykorzystywał – jego akta w FBI dotyczące współpracy z różnymi organizacjami pacyfistycznymi czy nawet komunistycznymi liczą sobie około tysiąc osiemset stron. (Akta zostały częściowo odtajnione pod koniec lat '90 obecnie część z nich FBI umieściła na swej stronie www) jego publikacje na tematy polityczne liczą sobie, co najmniej 195 esejów i artykułów. Ponad 150 wywiadów, listów i przemów przytoczono w samym tylko „New York Timesie”. Działał, wspierał lub sympatyzował z co najmniej 33 organizacjami pozarządowymi uznawanymi naówczas za wywrotowe. (Za wywrotowe uznawano wówczas nawet takie organizacje jak Amerykańskie Stowarzyszenie Żydowskich Pisarzy, Artystów i Naukowców.)
FBI prowadziło inwigilację prof. Einsteina od czasu jego przybycia do USA w 1933 do jego śmierci w 1955. Celem tych działań było zebranie dowodów pozwalających na deportację Einsteina z kraju a powodem jego poglądy niewygodne i niezgodne z polityką rządu USA. (Źródło:  www, Fred Jerome "Akta Einsteina", FBI)

 

FAKTOGRAFIA - DATY I FAKTY

* 1879: 14 marca urodził się w Ulm w Bawarii. W tym samym roku rodzina przeniosła się do Monachium, a później, gdy Einstein miał 15 lat – do Mediolanu we Włoszech.
* 1900: Ukończył studia matematyczne i fizyczne na politechnice w Zurychu w Szwajcarii.
* 1901: Przyjął obywatelstwo szwajcarskie.
* 1902: Rozpoczął pracę jako inspektor w szwajcarskim biurze patentowym. W tym czasie rozpoczął wydawać prace dotyczące teoretycznych aspektów i zagadnień w fizyce.
* 1905: 21 listopada Przedłożył swoją szczególną teorię względności. Pokazał, że takie dziwne zjawiska, jak zmiany rozmiarów, masy i tempa upływu czasu, stają się zauważalne, gdy prędkości zbliżają się do prędkości światła.
* 1909: Został profesorem nadzwyczajnym fizyki teoretycznej na uniwersytecie w Zurychu. Stanowisko to stworzono specjalnie dla niego.
* 1911: Uzyskał stanowisko profesora fizyki na uniwersytecie w Pradze, wtedy pod panowaniem austro-węgierskim.
* 1912: Powrócił na swe poprzednie stanowisko na uniwersytecie w Zurychu.
* 1914: Został dyrektorem Instytutu Fizyki w Berlinie. Ponownie stał się poddanym cesarza Niemiec, co wiązało się z rezygnacją z obywatelstwa Szwajcarskiego.
* 1915: Ogłosił ogólną teorię względności, w której stwierdził, że efekty grawitacji i przyśpieszenia są równoważne. Z tej teorii wynika, że grawitacja powoduje ugięcie toru światła i zmienia jego częstotliwość.
* 1919: Zespół pod kierownictwem A. Eddingtona potwierdził obserwacyjnie ogólną teorię względności, dowodząc że Słońce zakrzywia promień światła gwiazdy, znajdującej się poza nim.
* 1921: Otrzymał Nagrodę Nobla za wyjaśnienie zjawiska fotoelektrycznego zewnętrznego i prace teoretyczne w dziedzinie fizyki.
* 1930: Opublikował książkę About Zionism (O syjonizmie).
* 1933: Ustępuje z Pruskiej Akademii Nauk.
* 1934: Pozbawiony pracy i domu po dojściu nazistów do władzy, Einstein przeniósł się do Ameryki, gdzie został profesorem w Instytucie Studiów Zaawansowanych w Princeton w stanie New Jersey. Coraz głośniej zaczął wyrażać swe poparcie dla utrzymania pokoju na świecie.
* 1939: Wysłał list do prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina D. Roosvelta, namawiając do szybkiego działania w badaniach nad bombą atomową.
* 1940: Przyjął obywatelstwo amerykańskie.
* 1945: Rozpoczął nalegania na ustanowienie międzynarodowej kontroli nad bronią atomową. Oficjalnie przechodzi w stan spoczynku.
* 1949: Ogłasza nową, uogólnioną teorię grawitacji.
* 1950: Przedstawił jednolitą teorię oddziaływań elektromagnetycznych i grawitacyjnych, której nie zaakceptowali inni fizycy.
* 1952: Odrzucił zaproszenie do objęcia urzędu drugiego prezydenta Izraela.
* 1955: 18 kwietnia zmarł we śnie w szpitalu w Princeton. Krótko po jego śmierci nowemu sztucznemu pierwiastkowi chemicznemu nadano nazwę einstein.

 

ANEGDOTY: Ciekawostki z Życia

Albert Einstein przez wiekszość swego życia był wegetarianinem, chociaż czasem robił w diecie wyjątki. W ostatnim roku swojego życia Einstein aktywnie propagował wegetarianizm.

Nieznanym sposobem Albert Einstein obliczył, że w ciągu całego swojego życia wykorzystał zaledwie 5 procent swojego mózgu.

Podobno zapytany kiedyś: „(...)czy to prawda, że teorię względności rozumie tylko dwóch ludzi?” - odpowiedział pytaniem „A kto jest drugi?”.

Dyrektor szkoły Einsteina o nim gdy był młody: „Nie ważne czego będzie próbował, i tak do niczego w życiu nie dojdzie”.

Albert Einstein zaczął czytać dopiero w wieku dziewięciu lat, zawsze miał też w szkole kłopoty z pisaniem, za to z myśleniem żadnych problemów. Podobnie jak wielu innych uczonych, Einstein pochłonięty pracami naukowymi nie przywiązywał wielkiej wagi do spraw życia codziennego. Po co na przykład czyścić buty, gdy ciągle pada deszcz, lub nosić w tym czasie kapelusz, kiedy schnie on o wiele wolniej niż jego włosy?

Osobisty kierowca Einsteina podczas każdego z wystąpień miał zwyczaj siadać z tyłu sali i przysłuchiwać się wywodom słynnego naukowca. Po kilku takich sesjach stwierdził, że to żadna sztuka i prawdopodobnie sam mógłby poprowadzić wykłady. Einstein, znany z ekscentrycznego poczucia humoru, dał mu szansę. Na jednym z wykładów zamienił się z kierowcą miejscami. Uczony usiadł za plecami szofera przebrany w jego uniform, natomiast kierowca poprowadził wykład.
I rzeczywiście, wystąpienie było nadzwyczaj udane. Na końcu jeden ze słuchaczy zadał szczegółowe pytanie. Nie zmieszany szofer stwierdził:
- Odpowiedź na to pytanie jest całkiem prosta, założę się, że mój siedzący z tyłu kierowca, mógłby na nie odpowiedzieć.

W pewnym okresie życia, gdy sławny uczony regularnie prowadził zajęcia na uczelni, jeden z jego studentów ze zdziwieniem stwierdził:
- Panie profesorze, pytania na tegorocznym egzaminie były takie same jak w latach poprzednich!
- To prawda - powiedział Einstein - lecz w tym roku odpowiedzi są inne.

Einstein, kiedy był studentem, nie był zbyt lubiany przez profesorów. Pewnego razu jeden z nich zwrócił się drwiąco do niego:
- Jak pan sądzi, czy skutek może wyprzedzać przyczynę?
- Może - odparł Einstein - na przykład taczki popychane przez człowieka.

Na jednym z ekskluzywnych party z udziałem znanych osobistości, Marilyn Monroe zadała Einsteinowi pytanie:
- Jak pan sądzi, profesorze, czy nie powinniśmy razem spłodzić dziecka? Miałoby moją urodę, a pański rozum.
- Obawiam się, droga pani, że mogłoby być odwrotnie... - odpowiedział słynny uczony.

Na innym przyjęciu w Ameryce na którym przebywał Einstein, Pani domu chcąc się pochwalić wiedzą z astronomii wskazała na obiekt na niebie mówiąc:
- To jest Wenus, poznaję ją, bo zawsze lśni jak piękna kobieta.
- Przykro mi - odpowiedział Einstein - Ale planeta, którą pani pokazuje, to Jowisz.
- Ach, panie profesorze, pan jest naprawdę niezwykły, z tak olbrzymiej odległości potrafi pan rozpoznać płeć planety!

W początkach naukowej kariery Alberta Einsteina pewien dziennikarz spytał panią Einstein, co myśli o swoim mężu.
- Mój mąż to geniusz! On umie robić absolutnie wszystko, z wyjątkiem pieniędzy.

Einstein przyjechał w 1923 roku do Kopenhagi na spotkanie z Bohrem. Uczeni po spotkaniu się na stacji kolejowej wsiedli do tramwaju, ale zatopieni w rozmowie zapomnieli wysiąść na właściwym przystanku. Wsiedli więc w tramwaj jadący w przeciwnym kierunku, ale znów pojechali za daleko. Historia powtórzyła się jeszcze kilkakrotnie, zanim wreszcie wysiedli na właściwym przystanku.

Albert Einstein był namiętnym palaczem. W młodości palił przeważnie cygara, zresztą liche. Potem zaczął palić fajkę i bardzo się do niej przywiązał. Podobno nie wypuścił jej z rąk nawet wtedy, gdy pewnego razu wywróciła się jego żaglówka i wpadł do wody. Wśród licznych, także dziwacznych, wyróżnień i honorów Einsteina znalazło się dożywotnie członkostwo Klubu Palaczy Fajek w Montrealu. Przyjmując to wyróżnienie, Einstein miał powiedzieć, że: Palenie fajki zapewnia spokojny i obiektywny osąd spraw ludzkich.

Zapytano pewnego razu Einsteina, w jaki sposób pojawiają się odkrycia, które przeobrażają świat. Wielki fizyk odpowiedział:
- Bardzo prosto. Wszyscy wiedzą, że czegoś zrobić nie można. Ale przypadkowo znajduje się jakiś nieuk, który tego nie wie. I on właśnie robi odkrycie.

Einstein nie potrafił bez pomocy drugiej osoby wypełnić deklaracji podatkowej.
To jest zbyt skomplikowane dla matematyka - mawiał - do tego trzeba być filozofem.

Na pytanie 9-letniego syna czym się wsławił w nauce, Albert Einstein odpowiedział:
Gdy ślepy żuczek pełznie po powierzchni kuli, nie zauważa, że jego droga jest zakrzywiona. Mnie szczęśliwie udało się to zauważyć.

Na pytanie 9 letniego syna czym się wsławił w nauce Albert Einstein odpowiedział: Gdy ślepy żuczek pełznie po powierzchni kuli, nie zauważa, że jego droga jest zakrzywiona. Mnie szczęśliwie udało się to zauważyć.

 

TEORIA WZGLĘDNOŚCI NA PRZYKŁADZIE

Powszechnie znana maksyma mówi, że "wszystko jest względne". Teoria Einsteina nie jest jednak powtórzeniem tego filozoficznego banału, ale precyzyjnym matematycznym twierdzeniem, określającym względność pomiarów naukowych. Oczywiste jest, że subiektywne postrzeganie czasu i przestrzeni zależy od obserwatora. Jednakże przed Einsteinem większość ludzi uważała, że za tymi subiektywnymi wrażeniami kryje się czas absolutny i rzeczywiste odległości, które można mierzyć w sposób obiektywny za pomocą dokładnych przyrządów pomiarowych. Einstein odrzucił pojęcie czasu absolutnego, co spowodowało rewolucję w nauce. Poniższy przykład ilustruje, w jak radykalny sposób jego teoria zmieniła nasze pojęcia czasu i przestrzeni. Wyobraźmy sobie statek kosmiczny X, oddalający się od Ziemi z szybkością 100.000 kilometrów na sekundę. Szybkość tę mierzą dwaj obserwatorzy, z których jeden znajduje się na statku kosmicznym, a drugi na Ziemi. Wyniki ich pomiarów są identyczne. Drugi statek kosmiczny Y leci dokładnie w tym samym kierunku co statek X, ale ze znacznie większą szybkością. Mierząc prędkość statku Y, obserwator znajdujący się na Ziemi stwierdza, że statek ten oddala się od niego z szybkością 180.000 kilometrów na sekundę. Obserwator lecący na statku Y otrzymał ten sam wynik.

Skoro oba statki poruszają się w tym samym kierunku, to wydaje się, że różnica ich szybkości wynosi 80.000 kilometrów na sekundę i szybszy statek oddala się od wolniejszego z tą właśnie szybkością. Jednak z teorii Einsteina wynika, że jeśli odpowiednie pomiary wykonają obserwatorzy podróżujący na statkach- kosmicznych X i Y, to stwierdzą oni zgodnie, że odległość między nimi wzrasta z szybkością 100.000, a nie 80.000 kilometrów na sekundę. Na pozór wydaje się, że wynik ten jest w oczywisty sposób błędny. Czytelnik może podejrzewać, że chodzi tu o jakąś sztuczkę w opisie sytuacji lub że nie wspomniano o jakimś istotnym szczególe. Wcale tak jednak nie jest. Wynik ten nie ma nic wspólnego ze szczegółami budowy obu statków ani ich silników. Nie jest również wynikiem błędnej obserwacji czy wady przyrządów pomiarowych. Rzecz nie polega też na jakimś triku. Zgodnie ze szczególną teorią względności rezultat ten, który można z łatwością obliczyć ze wzoru Einsteina na składanie prędkości, wynika jedynie z zasadniczej natury czasu i przestrzeni.

RUCHY BROWNA

Ruchy Browna, chaotyczne przesunięcia cząstek koloidalnych zawiesiny w cieczy lub gazie, wywołane zderzeniami z cząsteczkami fazy rozpraszającej, wykonującymi ciągłe bezwładne ruchy cieplne. Ruchy Browna są tym intensywniejsze, im mniejsza jest lepkość cieczy i rozmiary cząstek zawiesiny oraz im wyższa jest jej temperatura. Odkrył je w 1827 angielski botanik R. Brown (1773–1858), a teoretycznie uzasadnili A. Einstein i M. Smoluchowski w latach 1905–1906. Znaczenie teorii ruchów Browna polegało na wyjaśnieniu statystycznego sensu II zasady termodynamiki. Pomogła ona również w wyjaśnieniu procesów dyfuzji, koagulacji, sedymentacji itp.

ROZKŁAD BOSEGO-EINSTEINA

Bosego-Einsteina rozkład, rozkład pędu cząstek gazu idealnego znajdującego się w równowadze termodynamicznej, zbudowanego z nierozróżnialnych cząstek podlegających prawom fizyki kwantowej, posiadających spin całkowity (bozonów), dany jest w temperaturach wyższych od tzw. temperatury zwyrodnienia wzorem:

n(p) = (exp[E(p)-µ]/kT-1)-1,,

gdzie: E=p2/2m - energia cząstek o masie m i pędzie p, k - stała Boltzmanna, µ - ujemny potencjał chemiczny.

Stała Boltzmanna, k, uniwersalna stała fizyczna, k = R/NA = (1,380622± 0,000059)·10-23 J/K, gdzie R stała gazowa, NA liczba Avogadra, jest to stała gazowa jednej cząsteczki. Pojawia się we wszystkich równaniach określających rozkłady energii molekuł.

W temperaturach niższych rozkład ten opisywany jest bardziej skomplikowanym wyrażeniem uwzględniającym kondensacje Bosego- Einsteina. Kondensacja Bosego- Einsteina, efekt kwantowy zachodzący w układach podległych rozkładowi Bosego-Einsteina. W temperaturach niższych od tzw. temperatury zwyrodnienia część cząstek (bozonów) przechodzi w stan o pędzie zerowym. Oznacza to, że w nieskończenie małej objętości przestrzeni pędu może znajdować się skończona ilość cząstek. Kondensacja Bosego-Einsteina opisuje np. zjawisko nadciekłości. Zjawisko przewidziane przez indyjskiego fizyka S.N. Bose i A. Einsteina w 1924, a po raz pierwszy zaobserwowane w 1995 dla rzadkiego, alkalicznego metalu - 87Rb - przez laureatów nagrody Nobla E. Cornella i C. Wiemana. Kondensat Bosego-Einsteina zaobserwowano również dla 23Na (własności falowe tego kondensatu opisał, również laureat nagrody Nobla, W. Ketterle w 1997) i 7Li.

PRAWO EINSTEINA

Prawo Einsteina, prawo fotochemii głoszące, że pojedynczy zaabsorbowany foton wywołuje jeden akt reakcji fizycznej lub chemicznej. Prawo to nie dotyczy układów w których zachodzą reakcje wtórne (np. reakcje łańcuchowe).

PRAWO STARKA-EINSTEINA

Prawo Starka-Einsteina, prawo równoważności fotochemicznej Einsteina-Starka, prawo głoszące, że każdy pochłonięty kwant promieniowania w pierwotnej przemianie fotochemicznej wzbudza tylko jedną cząsteczkę absorbującej substancji.

WSPÓŁCZYNNIKI EINSTEINA

Współczynniki Einsteina, współczynniki wprowadzone przez A. Einsteina (1917) do opisu emisji spontanicznej (Amn), emisji wymuszonej (Bmn) i absorpcji światła Bnm. Całkowita liczba przejść w czasie dt z poziomu m na n (z emisją światła)

dNe=(Amn+Bmnρν)Nmdt,

gdzie ρν - gęstość energii promieniowania elektromagnetycznego, Nm-liczba atomów w stanie m. Liczba przejść związanych z absorbcją światła dana jest wzorem:

dNa=(Bmρν)Nndt,

gdzie Nn - liczba atomów znajdujących się w stanie n.

W przypadku równowagi ciała z promieniowaniem dNe=dNa. Z tej równości można wyprowadzić wzór na gęstość promieniowania i prawo Plancka.

ODDZIAŁYWANIE GRAWITACYJNE

Oddziaływanie grawitacyjne, grawitacja, ciążenie powszechne, jedno z fundamentalnych oddziaływań fizycznych. Zachodzi pomiędzy ciałami posiadającymi masę zwaną masą grawitacyją. Klasyczna teoria grawitacji została opracowana przez I. Newtona w 1687. Teoria Newtona poprawnie opisuje słabe pola grawitacyjne. Znacznie ściślej zjawiska grawitacyjne opisuje einsteinowska ogólna teoria względności (OTW, 1916). W ujęciu Newtona, w odległości r od ciała o masie M istnieje grawitacyjne pole potencjalne o potencjale ϕ danym skalarną funkcją:

ϕ =-grad GM/r

gdzie G grawitacji stała. Każde ciało posiadające masę umieszczone w tym polu nabywa przyspieszenie g dane wzorem

g = -gradϕ

siła jaką działa ciało I (o masie M) na oddalone o r, ciało II (o masie m) wynosi

F=-gMmr/r3.

Zgodnie z III zasadą dynamiki Newtona identyczną co do wartości lecz przeciwnie skierowaną siłą działa ciało II na I.

Prawo powszechnego ciążenia jest uogólnieniem praw rządzących obrotem planet wokół Słońca. Newton odkrył je analizując prawa Keplera. Siły grawitacyjne są na ogół bardzo słabe, wedługg teorii Newtona oddziaływania grawitacyjne rozchodzą się z nieskończoną prędkością: zmiana położenia jakiegoś ciała wywołuje natychmiastową zmianę położeń wszystkich innych ciał we wszechświecie, tego typu oddziaływanie jest niezgodne z postulatem teorii względności, który głosi, że maksymalną prędkością rozchodzenia się oddziaływań fizycznych jest prędkość światła c. W ujęciu Einsteina siły grawitacyjne są analogiczne do sił bezwładności, co jest zasadą równoważności Einsteina. Zgodnie z tym przyspieszenie oraz siły grawitacyjne są efektem czysto geometrycznym, pojawiają się na skutek zakrzywienia przestrzeni. Podstawowymi pojęciami charakteryzującymi pole grawitacyjne w tym ujęciu są: tensor krzywizny Riemanna, zastępujący siłę grawitacji i wyrażony przez symbole Christoffela oraz tensor metryczny gαβ grający podobną rolę jak potencjał w ujęciu klasycznym. Pierwszym sukcesem teorii Einsteina było wyjaśnienie tak zwanej  nadwyżki ruchu peryhelium Merkurego oraz przewidywania potwierdzone obserwacyjnie dotyczące krzywoliniowego rozchodzenia się światła w polach grawitacyjnych. Trwają poszukiwania doskonalszej teorii grawitacji, uwzględniającej kwantową naturę pól fizycznych.

STW - SZCZEGÓLNA TEORIA WZGLĘDNOŚCI

Szczególna Teoria Względności, STW, to teoria fizyczna, której zręby przedstawił Albert Einstein w pracy "O elektrodynamice ciał w ruchu" w roku 1905. W kolejnych pracach Einstein opracował zgodne z nową teorią zasady mechaniki, tworząc tym samym fizykę relatywistyczną. Elektrodynamika opisana równaniami Maxwella zgodna była z teorią względności. Podstawowe założenie STW to stałość prędkości światła w każdym układzie odniesienia (Michelsona-Morleya doświadczenie) - wynika z tego prawo transformacji współrzędnych przestrzennych i czasu przy przejściu od jednego układu odniesienia do drugiego, opisane przez transformację Lorentza, oraz postulat prawdziwości zasady względności głoszącej, że prawa fizyki mają taką samą postać w każdym inercyjnym układzie odniesienia.

Einstein wykorzystał wprowadzony przez H. Poincarégo i udoskonalony przez H. Minkowskiego formalizm czterowymiarowej płaskiej czasoprzestrzeni. Elementem rewolucyjnym było nadanie fizycznej realności prawu, które, przy zmianie układu odniesienia, oprócz współrzędnych przestrzennych, przekształcało również czas (wcześniej traktowano je czysto formalnie). Przestrzeń przestała więc pełnić rolę obiektywnej "sceny" zjawisk przyrody, a czas stracił swoją absolutność - stały się one względne, zależne od układu odniesienia, gdyż zgodnie z STW dwa zdarzenia równoczesne w pewnym układzie odniesienia nie muszą być równoczesne w innym.

W STW energia i pęd cząstki tworzą czterowektor, dla cząstki swobodnej spełniony jest związek (E/c)2 = p2 + m2c2, gdzie m - masa cząstki. Dla cząstki spoczywającej, tj. przy p = 0, wzór ten sprowadza się do wyrażenia E=m0c2, które interpretuje się jako równoważność masy i energii. Prawa STW przechodzą w prawa klasycznej fizyki, gdy prędkość światła w próżni zmierza do nieskończoności. Dlatego fizyka Newtona jest granicznym, szczególnym przypadkiem STW, gdy prędkości obiektów są bliskie zeru w porównaniu z prędkością światła.

Szczególna teoria względności budziła ostre kontrowersje, ale wszyscy zgadzali się, że jest to najbardziej zdumiewająca teoria naukowa, jaka była i będzie kiedykolwiek stworzona. Pod tym względem wszyscy się mylili, albowiem punktem wyjścia ogólnej teorii względności Einsteina jest założenie, że przyciąganie grawitacyjne nie wynika z działania sił fizycznych w normalnym rozumieniu tego pojęcia, ale jest rezultatem zakrzywienia samej przestrzeni. Trudno o bardziej zdumiewający pomysł! Jak można zmierzyć zakrzywienie przestrzeni? Co to w ogóle znaczy, że przestrzeń jest zakrzywiona? Einstein nie tylko wysunął taką teorię, ale nadał jej jasną formę matematyczną, dzięki czemu jego teoria pozwala wysuwać dokładne i nadające się do doświadczalnego sprawdzenia przewidywania. Przeprowadzone obserwacje - z których najdonioślejsze zostały zrobione w czasie całkowitego zaćmienia Słońca - wielokrotnie potwierdziły prawidłowość równań Einsteina.

Einstein jako fundament swojej teorii przyjął skończoną, stałą wartość prędkości światła (dla pustej przestrzeni), która nie zależy od ruchu świecącego ciała. Innymi słowy, każdy powinien obserwować zawsze tę samą prędkość światła. Ten postulat naruszył absolutny charakter pojęcia odległości i czasu. Żądając spełnienia powyższego postulatu i biorąc pod uwagę najprostszą zależność wyrażającą prędkość jako stosunek przebytej drogi do czasu, w którym została ona przebyta, otrzymał dwa zadziwiające efekty. Pierwszy to skrócenie (kontrakcja) długości - poruszający się względem nas obiekt okazuje się krótszy, niż wtedy, kiedy spoczywa względem nas (efekt ten zachodzi tylko w kierunku ruchu). Drugim efektem jest wydłużenie (dylatacja) czasu w układach poruszających się. Jeśli dokonujemy odczytów pierwotnie zsynchronizowanych zegarów, gdy jeden umieszczony jest w szybkiej rakiecie, a drugi np. na Ziemi, to stwierdzamy, że zegar w rakiecie opóźnia się w stosunku do tego drugiego. Dziś to już nie tylko teoretyczne rozważania. W roku 1971 wysłano w podróż na pokładzie samolotu o prędkości 1200 km/h (co stanowi 0.0001% prędkości światła) niezwykle dokładny zegar cezowy. Po piętnastu godzinach lotu zegar pokładowy pokazał dodatnie przesunięcie czasowe wynoszące 0,047 μs w stosunku do identycznego zegara, który pozostał na Ziemi. Jest to dokładnie wartość przewidziana przez STW.

PRZESTRZEŃ MINKOWSKIEGO

Przestrzeń Minkowskiego to czasoprzestrzeń szczególnej teorii względności. Oś czasu jest urojona, osie przestrzenne są rzeczywiste. Punkty w Minkowskiego przestrzeni noszą nazwę punktochwil lub zdarzeń elementarnych. Uogólniona odległość pomiędzy dwoma zdarzeniami A i B czyli długość przedziału czasoprzestrzennego lub interwał czasoprzestrzenny równa się:



gdzie t - czas, r - wektor położenia, c - prędkość światła w próżni. Jeśli s=0, to punkty A i B można połączyć promieniem świetlnym, jeśli s jest rzeczywiste, to punkty A i B są przestrzenno-podobne, jeśli s jest zespolone, to punkty A i B są czasopodobne.

SKRÓCENIE LORENTZA-FITZGERALDA

Skrócenie Lorentza-Fitzgeralda czyli kontrakcja Lorentza-Fitzgeralda to efekt relatywistyczny w teorii względności polegający na skracaniu się długości poruszających się przedmiotów w kierunku równoległym do wektora prędkości. Jeśli w spoczywającym względem danego ciała układzie odniesienia ciało ma długość xo, to gdy porusza się z prędkością v, jego długość równa jest



gdzie c - prędkość światła w próżni.

Istnienie takiego efektu postulował w 1891 fizyk angielski Georg Francis Fitzgerald (1851-1901) dla wyjaśnienia negatywnego wyniku doświadczenia Michelsona-Morleya. Koncepcje tą rozwinął w latach 1892-1893 H.A. Lorentz (Lorentza transformacja).

 

OTW - OGÓLNA TEORIA WZGLĘDNOŚCI

Względności teoria ogólna, OTW, współczesna teoria grawitacji, tłumacząca zjawiska grawitacyjne geometrycznymi własnościami zakrzywionej czasoprzestrzeni. Jej podstawowe idee (wynikające z rozważań nad zasadą równoważności oraz z dążenia do uniezależnienia opisu zjawisk od układu odniesienia) sformułował A. Einstein (1916). Czasoprzestrzeń to przestrzeń czterowymiarowa, w której oprócz trzech składowych przestrzennych występuje składowa czasowa, podstawowe pojęcie współczesnej fizyki, inaczej: przestrzeń zdarzeń fizycznych. Pojęcie czasoprzestrzeni wprowadził Albert Einstein już w szczególnej teorii względności. Zasada Równoważności to w fizyce teoretycznej analogia pomiędzy ruchem swobodnym ciał w nieinercjalnym układzie odniesienia a ruchem w polu grawitacyjnym gdzie w obu przypadkach przyspieszenia nie zależą od masy ciała. Jej skutkiem jest równoważność masy grawitacyjnej i masy bezwładnej ciała (masa). Zasada równoważności stanowi właśnie zalążek ogólnej teorii względności.

OTW oparta jest na czterech postulatach:


1) czasoprzestrzeń zgodna jest lokalnie ze szczególną teorią względności, tj. w każdym dostatecznie małym otoczeniu każdego punktu może ona być przybliżona przez płaską czterowymiarową przestrzeń Minkowskiego.

2) czasoprzestrzeń jest czterowymiarową przestrzenią topologiczną, różniczkowalną i spójną - w każdym jej punkcie określone są: metryczny tensor gαβ (i interwał czasoprzestrzenny ds = {gαβdxαdxβ}1/2) oraz jej krzywizna (w sensie Riemanna) wyrażona przez tensor Riemanna



gdzie Γ z indeksami górnymi i dolnymi oznacza symbol Christoffela (Christoffela symbole).

3) tensor metryczny gαβ spełnia równanie pola Einsteina: Rαβ - gαβR/2 = (8πG/c4)Tαβ, gdzie: Rαβ - tensor Ricciego równy zwężonemu (posiadającemu powtórzone indeksy) tensorowi Riemanna Rσασβ, R - skalar krzywizny równy gαβRαβ, Tαβ - tensor energii-pędu układu, G - klasyczna stała grawitacji, c - prędkość światła w próżni. Lewa strona równania Einsteina zapisywana jest często jako tzw. tensor Einsteina Gαβ.

W oryginalnym sformułowaniu teorii prawa strona równania uzupełniona była o tzw. człon kosmologiczny, usunięty później jako niefizyczny (wszechświata modele).

4) linie świata cząstek próbnych (tj. cząstek posiadających energię wpływającą w stopniu znikomym na krzywiznę przestrzeni) są geodetykami w czasoprzestrzeni. Geodetyka to geodezyjna linia, najkrótsza linia łącząca dwa punkty znajdujące się w ogólności w zakrzywionej przestrzeni. Dla płaskiej przestrzeni geodetykami są linie proste.

Linia świata, pojęcie z zakresu teorii względności. Ciągłe uszeregowanie punktów w czterowymiarowej czasoprzestrzeni. Przedstawia zbiór punktochwil (tzw. punktów świata) będących obrazem przeszłych, aktualnego i przyszłych stanów obiektu fizycznego. Linią świata dla fotonu jest prostą nachyloną do osi przestrzennych i czasowej pod stałym kątem, co obrazuje stałość prędkości światła w każdym układzie odniesienia, dla punktów materialnych ich linie świata znajdują się wewnątrz czterowymiarowego stożka (tzw. stożka świata) utworzonego przez linie świata fotonów. Linie świata punktu materialnego spoczywającego w danym układzie są równoległe do osi czasu tego układu.

Równanie pola Einsteina jest zwięzłym zapisem układu sześciu niezależnych nieliniowych równań różniczkowych drugiego rzędu, w którym niewiadomą są składowe tensora metrycznego, określone poprzez rozkład energii (masy) i pędu układu (tensor Tαβ). Oznacza to że rozkład masy, energii i pędu układu materialnego odpowiada za zakrzywienie czasoprzestrzeni (poglądową analogią może być tu zakrzywienie elastycznej membrany po umieszczeniu na niej masywnego przedmiotu), które w klasycznej fizyce odbierane jest jako pojawienie się pola potencjału siły centralnej.

Pierwszymi doświadczalnymi dowodami prawdziwości OTW były: wyjaśnienie tzw. nadwyżki ruchu peryhelium (perycentrum) orbity Merkurego (a później również analogicznego ruchu dla Wenus i Ziemi) oraz stwierdzenie zakrzywienia biegu promieni światła gwiazd w czasie zaćmienia Słońca.

Kolejne potwierdzenie przyniosło odkrycie soczewkowania grawitacyjnego i badanie układu podwójnego z pulsarem (J.H. Taylor). Soczewkowanie grawitacyjne to zjawisko pojawiania się pozornych ciał niebieskich jako obrazów ciał rzeczywistych. Występuje, gdy światło od odległego obiektu (np. kwazara) przebiega do nas w pobliżu innego masywnego obiektu np. bliższej nam galaktyki. Wówczas, na skutek zakrzywienia toru rozchodzenia się światła w polu grawitacyjnym galaktyki, w przypadku idealnie sferycznego jej pola grawitacyjnego, powinno obserwować się ją otoczoną pierścieniem będącym obrazem zasłoniętego (geometrycznie) przez nią kwazara. W sytuacjach rzeczywistych, na skutek na ogół silnie niesferycznego pola grawitacyjnego galaktyk, obserwuje się obiekt soczewkujący (w naszym przypadku galaktykę) otoczoną kilkoma (np. dwoma) obrazami zasłoniętego dalszego kwazara.

OTW przewiduje istnienie fal grawitacyjnych i czarnych dziur. Pozwala też konstruować naukowe modele wszechświata jako całości (kosmologia). Nie jest ona teorią kwantową, przez co pozostaje w pewnej opozycji do współczesnej fizyki. Trwają poszukiwania kwantowej teorii grawitacji.

Fale grawitacyjne, zaburzenia pola grawitacyjnego (inaczej: zakrzywienia przestrzeni, metryki) o charakterze fali przewidywane przez ogólną teorię względności. Źródłem fal grawitacyjnych mogą być np. ciasne układy podwójne, pulsary, supernowe itd. Pomimo poszukiwań od 1957 (m.in. tzw. anteny Webera) nie stwierdzono dotychczas doświadczalnie w sposób niepodważalny istnienia fal grawitacyjnych. Najsilniejszą przesłanką przemawiającą za istnieniem fal grawitacyjnych są obserwowane zmiany okresu orbity pulsara PSR 1913+16 (H. Taylor). Nowe wyniki w detekcji fal grawitacyjnych spodziewane są z końcem lat dziewięćdziesiątych, po uruchomieniu programu LIGO (Laser Interferometr Gravitational-Wave Observatory).

Czarna dziura, kollapsar, obiekt astronomiczny, zwyrodniała gwiazda (o masie większej od ok. 3 mas Słońca) lub jądro galaktyki, którego promień stał się mniejszy od pewnej granicznej wielkości nazwanej promieniem grawitacyjnym lub promieniem Schwartzschilda. Wtedy pole grawitacyjne osiąga takie natężenia, że nawet światło nie jest w stanie je opuścić. Czarna dziura staje się więc obiektem niewidocznym. Nie znaczy to jednak, że wyklucza się możliwość obserwacji czarnej dziury. Czarne dziury powinny być otoczone dyskiem akrecyjnym, będącym silnym źródłem promieniowania, ponadto prawdopodobnie emitują cząstki na skutek efektu Hawkinga. Możliwa jest też obserwacja wtórnych efektów wywołanych polem grawitacyjnym czarnej dziury, takich jak: perturbacje ruchu innych ciał czy soczewkowanie grawitacyjne. Czarne dziury są osobliwością w ujęciu ogólnej teorii względności (OTW), ich powierzchnia jest horyzontem zdarzeń. Istnieje wiele interesujących zjawisk czasoprzestrzennych w pobliżu czarnej dziury, przewidywanych przez OTW. Obecnie zlokalizowano wiele obiektów, co do których nie wyklucza się, że zawierają czarne dziury (np. centrum galaktyki M87, M82 i inne).

 

REFLEKSJE O OTW

Ogólna teoria względności pod wieloma względami różni się od innych teorii naukowych. Po pierwsze, Einstein nie oparł swojej teorii na dokładnych eksperymentach, lecz przy jej formułowaniu kierował się raczej względami symetrii i matematycznej elegancji a więc pozostawał na gruncie rozumowym, racjonalistycznym (racjonalizm rozumiany tu jest jako przeciwieństwo empiryzmu), podobnie jak usiłowali to czynić filozofowie greccy i średniowieczni scholastycy. Tak postępując Einstein przeciwstawił się empirycznemu nastawieniu nowożytnej nauki. O ile jednak szukającym piękna i symetrii Grekom nie udało się znaleźć teorii dynamicznej, która wytrzymałaby decydujący sprawdzian eksperymentu, o tyle teoria Einsteina, jak do tej pory, przechodzi z powodzeniem każdy test. Wskutek takiego podejścia Einsteinowska ogólna teoria względności jest powszechnie uznawana za najpiękniejszą, największą, najbardziej elegancką i intelektualnie zadowalającą ze wszystkich teorii naukowych.

Ogólna teoria względności wyróżnia się także pod innym względem. Większość praw naukowych ma charakter przybliżony, tzn. sprawdzają się one w wielu okolicznościach, ale nie we wszystkich. O ile nam wiadomo, od teorii względności nie ma wyjątków. Nieznane są warunki, teoretyczne lub doświadczalne, w których przewidywania ogólnej teorii względności sprawdziłyby się tylko w przybliżeniu. Przyszłe doświadczenia mogą jeszcze zepsuć ten wspaniały bilans, ale na razie ze wszystkich teorii naukowych ogólna teoria względności jest najbliższa ostatecznej prawdy. Najlepiej znanymi osiągnięciami Einsteina są dwie teorie względności, ale inne dokonania oczywiście też zapewniłyby mu sławę naukową. W istocie, Einstein uzyskał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki przede wszystkim za pracę wyjaśniającą ważne zjawisko fotoelektryczne, które stanowiło do owego czasu zagadkę dla fizyków. W swoim opracowaniu założył, że istnieją fotony, czyli cząstki światła. Ponieważ na długo przedtem stwierdzono w doświadczeniach poświęconych interferencji, że światło składa się z fal elektromagnetycznych, fale zaś i cząstki uznawano za pojęcia w sposób oczywisty przeciwstawne, wobec tego hipoteza Einsteina stanowiła radykalne i paradoksalne zaprzeczenie klasycznej teorii. Okazało się jednak, że jego wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego ma duże znaczenie praktyczne, a hipoteza istnienia fotonów wywarła istotny wpływ na rozwój teorii kwantów i stanowi obecnie jej integralną część.

W ciągu paru lat prace Alberta Einsteina, a zwłaszcza praca na temat względności, sprawiły, że zaczął być uważany za jednego z najwybitniejszych i najbardziej oryginalnych uczonych na świecie. Jego teorie były wysoce kontrowersyjne, a żaden z nowożytnych uczonych, z wyjątkiem Darwina, nie wzbudził tylu sporów co Einstein. Mimo to w 1913 r. został mianowany profesorem na uniwersytecie w Berlinie i w tym samym czasie został dyrektorem Instytutu Fizyki Cesarza Wilhelma i członkiem Pruskiej Akademii Nauk. Stanowiska te dały mu możliwość poświęcenia tyle czasu na badania naukowe, ile sam pragnął. Rząd niemiecki nie miał żadnych powodów, by żałować, iż tak niezwykle hojnie obdarzył Einsteina stanowiskami: już dwa lata później Einsteinowi udało się sformułować ogólną teorię względności, a w 1921 r. przyznano mu Nagrodę Nobla. W drugiej połowie życia Einstein cieszył się światową sławą; był prawdopodobnie najsłynniejszym uczonym w historii.

 

FILOZOFIA NAUKI

Filozofia nauki Alberta Einsteina mogła powstać dzięki szerokiemu polu zainteresowań tego fizyka. Nie było dla niego ważne wyłącznie matematyczne sformułowanie praw przyrody. Interesował się również samym sposobem dochodzenia badacza do swojego odkrycia. Przez wiele lat wypowiadał się i pisał na temat tego jak należy tworzyć samą naukę. Wniósł w ten sposób znaczący wkład do rozwoju filozofii nauki.

Wbrew utartym poglądom Einstein nie wyprowadzał ze swoich teorii zasad relatywizmu. Był przeciwnikiem stosowania podczas formułowania teorii fizycznych zasady indukcji. Odrzucał w ten sposób podejście Newtona do sposobu tworzenia podstaw nauki. Einstein nie wierzył w możliwość pewnego udowodnienia jakiejkolwiek hipotezy naukowej, aby stała się ona pewną i niepodważalną teorią. Każde sformułowanie praw nauki uznawał za ułomne dzieło intuicji badacza. Wyznawał zasadę, że poszczególne hipotezy powinny być ciągle poddawane krytyce na podstawie nowo tworzonych idei czy efektów eksperymentów. Einstein w efektach pracy fizyka doszukiwał się matematycznego "piękna". Podkreślał znaczenie intuicji badacza nazywając ją słuchem muzycznym w dziedzinie nauki. Wierzył w skuteczność swobodnej gry pojęć jako drogi do nowych hipotez fizycznych. Można powiedzieć, że następujące trzy przekonania leżą u podstaw filozofii fizyki Einsteina:

   1. Istnieją prawa przyrody, które można odkrywać, czyli Wszechświat jest racjonalny.
   2. Prawa przyrody są proste i spójne do tego stopnia, że wyrażające je teorie same muszą być proste i spójne.
   3. Prawa przyrody są prawami matematycznymi.

Kosmologia znajduje się na pograniczu między filozofią i nauką. Z jednej strony bowiem różne aspekty łączą ją z filozofią, dlatego też jest również zwana filozofią przyrody, z drugiej zaś nieodzownie musi korzystać z osiągnięć nauk przyrodniczych. Kosmologia bez nauk byłaby odcięta od rzeczywistości. Wskazuje na to historia filozofii przyrody, w której widać częste czerpanie z wniosków nauki. Kosmologia bez wątpienia stanowi dział filozofii ze względu na jej ogólność i cel tej dziedziny. Nie ma bowiem na celu znalezienia odpowiedzi cząstkowej na pytanie dotyczące jednej z nauk, lecz wytłumaczenie ogólnej racji wszechświata, musi wtopić wiedzę przyrodniczą w jakiś ogólny ład filozoficzno-metafizyczny. Co prawda, można upatrywać już zalążek kosmologii jeszcze przednaukowej za czasów starożytnych, ale nie ma ona wiele wspólnego ze współczesną filozofią przyrody. Nie sposób porównać wierzeń hinduskich, wedle których dno Wszechświata stanowiło morze mleka, po którym pływał olbrzymi żółw, na grzbiecie którego stały cztery słonie przedstawiające cztery strony świata, z teoriami kosmologicznymi, które powstały po opublikowaniu wniosków teorii względności Einsteina.

Kosmologia przednaukowa trwała do XX wieku. Mimo że interesowali się nią wielcy myśliciele poprzednich epok, nie można powiedzieć, aby była już wcześniej na wysokim poziomie i  aby odpowiednio korzystała z osiągnięć nauki. Brakowało jej otwartości na naukę. Tak więc Tales, który sam przecież był naukowcem, snuł zupełnie hipotetyczne i fantastyczne domysły na temat Ziemi i Wszechświata. Uznawał, iż nasza planeta jest płaską, okrągłą tarczą, ograniczoną przez niemożliwą do przebycia rzekę czyli ocean. Znacznie później, w XVII wieku, Kartezjusz jako pierwszy próbował dokonać połączenia filozofii z nauką w postaci mechanicyzmu. Newton także odegrał dużą rolę w rozwoju mechanicyzmu. Główną tezą tego nurtu jest twierdzenie, że świat, analogicznie do przedmiotów badań naukowych, jest jednym wielkim mechanizmem. Mechanicyzm narastał nieubłaganie i szybko stał się dominującym nurtem. Nie był jedną z wielu filozofii przyrody; był jedyną filozofią przyrody. Stopniowo powstał mechanicyzm ontologiczny, epistemologiczny i metodologiczny. Dwa odkrycia doprowadziły jednak do kompletnego załamania mechanicyzmu, co pokazuje zależność, ale i otwartość kosmologii wobec nauki. Wprowadzenie do fizyki pojęcia kwantu energii przez Plancka w 1900 roku był pierwszym elementem spośród tych, które doprowadziły do upadku mechanicyzmu. Po tej zmianie, nie mogło już być wątpliwości, że to nie jedna mechanika klasyczna, lecz mechanika relatywistyczna i mechanika kwantowa rządzą światem. Doprowadziło to do nieuniknionego odejścia od paradygmatu mechanistycznego.

W 1905 roku doszło do jeszcze ważniejszego zdarzenia. Albert Einstein stworzył szczególną teorię względności, a dziesięć lat później ogólną teorię względności czyli teorię grawitacji. W 1917 roku ukazały się jego Rozważania kosmologiczne w ogólnej teorii względności i data ta jest uznawana za datę narodzin kosmologii naukowej. Ewidentną rzeczą jest więc, że osiągnięcia nauki mają wpływ na ewolucję filozofii przyrody.

 

ZŁOTE MYŚLI EINSTEINA

Państwo, Ameryka, Niemcy

Państwo jest dla człowieka, a nie człowiek dla państwa. (...) Innymi słowy, to państwo powinno być naszym sługą, a nie my jego niewolnikami.

Nigdy nie postępuj wbrew swojemu sumieniu, nawet jeśli zażąda tego państwo.

Za najważniejsze zadanie państwa uważam ochronę jednostki i umożliwienie jej twórczego rozwoju. (...) Zmuszając nas do służby wojskowej, państwo sprzeniewierzą się tej zasadzie.

Naprawdę cenną rzeczą w korowodzie ludzkiego życia jest dla mnie nie państwo jako twór polityczny, lecz wrażliwa, twórcza jednostka, osoba ludzka; zdolna sama tworzyć najszlachetniejsze i najwznioślejsze rzeczy, podczas gdy stado ludzkie w swej masie nie myśli i nie odczuwa.

Nic tak nie zmniejsza szacunku dla rządu i prawodawstwa danego kraju, jak tworzenie praw, których nie sposób wyegzekwować. Jest tajemnicą poliszynela, że niebezpieczny wzrost przestępczości w tym kraju ma z tym bezpośredni związek.

Polepszenie warunków panujących na świecie nie zależy bezpośrednio od wiedzy naukowej, lecz od wprowadzenia w życie odwiecznych ideałów ludzkości.

Podobnie jak w innych dziedzinach, w nauce powinno się ułatwić start kobietom. Proszę mi jednak nie brać za złe, że podchodzę do możliwych skutków tego posunięcia z pewną dozą sceptycyzmu. Chodzi mi o pewne przeszkody właściwe konstrukcji kobiety, które musimy uważać za ukształtowane przez naturę, a które nie pozwalają nam oczekiwać od kobiet równie wiele, co od mężczyzn.

Świat Amerykanina jest tak wielki, jak jego gazeta.

Amerykańskie stosunki społeczne mają jednak również swoją mroczną stronę. Poczucie równości i godności ogranicza się tu głównie do ludzi o białej skórze. (...) Im bardziej czuję się Amerykaninem, tym bardziej sprawią mi to ból.

Ten kraj ma wciąż olbrzymi dług do spłacenia za wszystkie upokorzenia i krzywdy, jakich doznali Murzyni. (...) Murzynom, ich wspaniałym pieśniom i chórom, zawdzięczamy najwspanialszy wkład w dziedzinie sztuki, jaki Ameryka dała światu.

Uprzedzenia wobec Murzynów to najgorsza z chorób, na jakie cierpi społeczeństwo naszego państwa.

Zapewnienie ochrony przed linczem stanowi jedno z najpilniejszych zadań, jakie stoją przed naszym pokoleniem.

Nacjonalizm jest chorobą wieku dziecięcego. Ludzkość musi go przejść niczym odrę.

Przez wieki (...) Niemców zmuszano do ciężkiej pracy i do uczenia się wielu rzeczy, wpajając im jednocześnie ślepe posłuszeństwo, wojskową dyscyplinę i brutalność.

Zawsze mieli skłonność traktowania psychopatów jak rycerzy, lecz nigdy nie posunęli się tak daleko jak obecnie. (O Niemcach)

Zbrodnia Niemców jest zaiste najbardziej odrażającym czynem, jaki zna historia tak zwanych narodów cywilizowanych. Niemieccy intelektualiści - jako grupa - zachowali się nie lepiej niż motłoch.

Wskutek swoich parszywych tradycji Niemcy mają tak pokręcone w głowach, że będzie niezwykle trudno uzdrowić sytuację za pomocą racjonalnych, żeby nie powiedzieć humanitarnych, środków. Mam nadzieje, że zanim wojna się zakończy (...) w znacznym stopniu powybijają się nawzajem.

Niemcy jako cały naród odpowiadają za te masowe morderstwa i jako naród muszą za nie ponieść karę. (...) Naród niemiecki popierał partię narodowosocjalistyczną i obrał Hitlera kanclerzem, pomimo iż w swojej książce i przemówieniach przedstawił on swe haniebne zamiary tak jasno, że nie można ich było nie zrozumieć.

Nieszczęściem Niemiec jest to, że są wciąż zatruwane, najpierw przez nadmiar, a potem przez niedostatek.

Po rzezi zgotowanej przez Niemców moim żydowskim braciom w Europie nie chcę mieć z nimi więcej do czynienia. (...) Nie dotyczy to garstki tych, którzy pozostali nieugięci, na ile to było możliwe.

Wyzwolenie energii atomowej nie stworzyło nowych problemów, sprawiło jedynie, że konieczne stało się szybsze rozwiązanie już istniejących.

Wyzwolenie potęgi ukrytej w atomie zmieniło wszystko z wyjątkiem naszego sposobu myślenia, w wyniku czego zmierzmy nieuchronnie ku bezprecedensowej katastrofie.

Pierwsza bomba atomowa zniszczyła nie tylko Hiroszimę. Jej wybuch położył także kres naszym tradycyjnym, niemodnym ideałom politycznym.

To nowe zjawisko energia atomowa pozwoli również na konstruowanie bomb. (...) Jedna bomba tego typu przewieziona na statku i zdetonowana w porcie spowodowałaby zniszczenie całego portu wraz z częścią przyległego terytorium. Jednakże bomby takie mogą okazać się zbyt ciężkie, aby można je było przenosić drogą powietrzną.

Popełniłem w moim życiu jeden błąd - podpisałem ów list do prezydenta Roosevelta, dotyczący konieczności zbudowania bomby atomowej. Chyba jednak można mi to wybaczyć, gdyż wszyscy uważaliśmy wówczas za wysoce prawdopodobne, że Niemcy pracują właśnie nad tym problemem i że - jeśli im się powiedzie - użyją bomby atomowej, by podporządkować sobie cały świat.

Nie brałem najmniejszego udziału w pracach nad bomba atomową.

Odpowiedzialność spada na tych, którzy robią użytek z nowych narzędzi, a nie na tych, którzy przyczyniają się do postępu nauki, zatem na polityków, a nie uczonych.

My, uczeni, których tragicznym przeznaczeniem stało się czynienie środków zagłady jeszcze bardziej przerażającymi i efektywnymi, musimy robić wszystko, co w naszej mocy, aby zapobiec użyciu tej broni do niecnych celów, dla jakich ja wynaleziono; jest to nasz najważniejszy i najwyższy obowiązek.

Poszukiwanie sposobu, aby przekształcić materię w energię przypomina strzelanie po ciemku do ptaków w okolicy, gdzie jest ich tylko kilka.

Tak długo jak długo istnieją armie, każdy poważniejszy konflikt będzie prowadził do wojny. Pacyfizm, który nie przeciwstawia się aktywnie zbrojeniom, jest i w dalszym ciągu będzie bezsilny.

Oczywiste jest, że poza Rosją nie ceni się Lenina i Engelsa jako ludzi myślących naukowo i nikt nie jest nawet zainteresowany tym, by wykazywać fałszywość ich teorii. Niewykluczone, że w Rosji jest tak samo, tylko nikt nie śmie tego głośno powiedzieć.

Stało się przeraźliwie oczywiste, że technologie wyprzedziły już nasze człowieczeństwo.

 

O WOJNIE, BOMBIE ATOMOWEJ I SPRAWACH WOJSKOWYCH

Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny.

Gdybym tylko wiedział, powinienem był zostać zegarmistrzem.
          o Znaczenie: komentując swoją rolę w skonstruowaniu bomby atomowej

Gdybym wiedział, że Niemcom nie uda się wyprodukować bomby atomowej, nie kiwnąłbym nawet palcem.

Im więcej dany kraj produkuje broni, tym mniej bezpieczny się staje – ten, kto ma broń, stanowi cel ataku.

Każdy komu drogie są wartości kultury, nie może nie być pacyfistą.

Musimy (...) uczynić naszym życiowym celem doprowadzenie do tego aby wyschły źródła wojny – fabryki amunicji.

Nie ma najmniejszego powodu by przypuszczać, że uda się kiedykolwiek otrzymać jakiekolwiek praktyczne wykorzystanie energii atomowej.
          o Źródło: Quarterly of Natural Sciences, 1932

Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.
          o Ich weiß nicht mit welchen Waffen sich die Menschen im 3. Weltkrieg bekämpfen, aber im 4. werden es Keulen sein. (niem.)

Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie.

Tak długo jak długo istnieją armie, każdy poważniejszy konflikt będzie prowadził do wojny. Pacyfizm, który nie przeciwstawia się aktywnie zbrojeniom, jest i w dalszym ciągu będzie bezsilny.

Większość ludzi żyje codziennym życiem: na w pół przestraszeni, na w pół obojętni, patrzą na tę upiorną tragikomedię, która rozgrywa się na międzynarodowej scenie.

Wojsko ten najgorszy wytwór życia stadnego, napawa mnie wstrętem; (...) owa plaga cywilizowanego świata powinna być czym prędzej zniesiona. Bohaterstwo na rozkaz, bezsensowna przemoc i cała ta obmierzła paplanina, którą nazywa się patriotyzmem – jakże serdecznie tego wszystkiego nienawidzę!

Zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa.

Dopóki zbrojenia uważane są za gwarancje bezpieczeństwa, żaden kraj nie wyrzeknie się broni, która mogłaby zapewnić mu zwycięstwo w wojnie. Moim zdaniem bezpieczeństwo można osiągnąć jedynie poprzez zaniechanie zbrojeń we wszystkich państwach.

Zorganizowanej sile można przeciwstawić jedynie zorganizowaną siłą. Niezależnie od tego, jak bardzo bym tego żałował, nie ma innego wyjścia.

 

O PACYFIZMIE I POKOJU

Mój pacyfizm jest uczuciem czysto instynktownym; jestem pacyfistą, ponieważ mordowanie ludzi jest dla mnie czymś odrażającym. Moja postawa nie wynika z żadnej teorii intelektualnej, lecz oparta jest na najgłębszej antypatii, jaką żywię dla wszystkich przejawów okrucieństwa i nienawiści.

Apeluję do wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet, tych znanych i tych mniej znanych, aby ogłosili, że odmawiają odtąd jakiegokolwiek uczestnictwa w wojnie i przygotowaniach do wojny.

Człowiek, który uchyla się od służby wojskowej ze względów religijnych, jest rewolucjonistą. Postanawiając nie stosować się do obowiązującego prawa, poświęca bowiem swe osobiste interesy dla sprawy najważniejszej – dążenia do ulepszenia społeczeństwa.

Jestem nie tylko pacyfistą, lecz wojującym pacyfistą. Jestem zdecydowany walczyć o pokój. (...) Czyż nie lepiej zginąć za sprawę, w którą się wierzy - za pokój, aniżeli cierpieć za sprawę, w która się nie wierzy - za wojnę?

 

WEGETARIANIZM

Naszym celem musi być wyzwolenie się... poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury.
 o Zobacz też: natura, Buddyzm

Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej.

Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem.
 o So I am living without fats, without meat, without fish, but am feeling quite well this way. It always seems to me that man was not born to be a carnivore. (ang.)
 o Źródło: list do Hansa Muehsama, 30 marca 1954

Wegetariański sposób życia, przez swoje czyste, fizyczne oddziaływanie na ludzkie zachowanie, może wpłynąć na ludzkość w najbardziej dobroczynny sposób.

 

WOLNOŚĆ

Wolność nauczania i wyrażania opinii w książkach i prasie stanowi podstawę zdrowego i naturalnego rozwoju każdego społeczeństwa.

Jedynym dającym się uzasadnić celem instytucji politycznych jest zapewnienie swobodnego rozwoju jednostki (...) Dlatego właśnie uważam, iż wyjątkowe szczęście, że zostałem Amerykaninem.

 

ŻYCIE POZAZIEMSKI i UFO

Ci ludzie coś widzieli. Nie wiem jednak, co to było, i wcale mnie to nie obchodzi.
          o Źródło: List do L. Gardner, 23 lipca 1953

Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.

 

O MAHATMA GANDHIM

Jestem przekonany, że Gandhi to najbardziej światły polityk naszej epoki. Powinniśmy ze wszystkich sił starać się postępować tak jak on - nie stosować przemocy w walce o słuszną sprawę i powstrzymywać się od udziału we wszystkim, co uważamy za zło.

Jestem przekonany, że problem zapewnienia światu pokoju na płaszczyźnie ponadnarodowej może być rozwiązany jedynie poprzez zastosowanie metod Gandhiego na większą skalę.

Gandhi, największy polityczny geniusz naszych czasów, (...) dowiódł, do jakich poświęceń zdolny jest człowiek, gdy odkryje słuszną drogę.

 

ALBERTA POGLĄDY RELIGIJNE

Doszedłem, będąc dzieckiem całkowicie niereligijnych (żydowskich) rodziców, do głębokiej religijności, która jednak miała swój nagły koniec w wieku lat dwunastu[2]

Nie myślę, że z konieczności nauka i religia są naturalnymi oponentami. W rzeczy samej, myślę, że jest bardzo bliski związek między nimi. Co więcej, myślę, że nauka bez religii jest kulawa, i odwrotnie, religia bez nauki jest ślepa. Obie są ważne i powinny współpracować "ręka w rękę"[3]

Swoje poglądy określał jako religijne odczucie kosmicznego porządku, ("cosmic religious sense").[4] Odpowiadając na telegram rabina Nowego Jorku Herberta S. Goldsteina w 1929 (Czy wierzy Pan w Boga. Stop. Odpowiedź zapłacona do 50 słów) stwierdził: Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu, a nie w Boga, który interesuje się losem i działaniami ludzkości. Spinoza był naturalistycznym panteistą.

 

ALBERT WIELKI EINSTEIN MÓWI O SOBIE

Opublikowano już o mnie całe tomy tak bezczelnych kłamstw i czczych wymysłów, że dawno wpędziłby mnie do grobu, gdybym zwracał na nie jakąkolwiek uwagę.

Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, Los sprawił, że sam stałem się autorytetem.

Bo ja wolno myślę.

Jak to się dzieje, że nikt mnie nie rozumie, a wszyscy mnie uwielbiają?
    - Z wywiadu dla New York Timesa w 1944

Jest to właściwie jakiś cud, że nowoczesny system nauczania nie zadusił [we mnie] do końca świętej ciekawości badawczej.
          o Źródło: Pisma Filozoficzne

Jestem głęboko wierzącym ateistą.

Jeżeli moja teoria względności okaże się słuszna, Niemcy powiedzą, że jestem Niemcem, a Francuzi, że obywatelem świata. Jeśliby miała się okazać błędna, Francja oświadczyłaby, że jestem Niemcem, a Niemcy, że jestem Żydem.

Mając dwadzieścia lat, myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć.

Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy "prawami natury".

Moje poglądy bliskie są poglądom Spinozy: podziw dla piękna oraz wiara w logiczną prostotę porządku i harmonii, które w naszej znikomości możemy pojąć jedynie w sposób bardzo niedoskonały. Uważam, że musimy się pogodzić z tą niedoskonałością naszej wiedzy i poznania oraz traktować wartości i powinności moralne jako problemy czysto ludzkie.

Nie jestem bardzo bystry, po prostu długo siedzę nad problemem.

Nie mam żadnych talentów – prócz namiętnej ciekawości.

Nie osiągnąłem zrozumienia fundamentalnych praw rządzących Wszechświatem dzięki racjonalnemu rozumowi.

Nie wierzę w astrologię, bo jestem spod znaku Ryb, a Ryby nie wierzą w astrologię.

 

BÓG, NAUKA, RELIGIA, MORALNOŚC I TECHNIKA

Zasadniczym źródłem aktualnego konfliktu między sferą religii a sferą nauki jest doktryna osobowego Boga.

Na moją religię składa się pokorna admiracja bezgranicznego ducha, ujawniającego się w subtelnych detalach, które jesteśmy w stanie dostrzec naszym słabym umysłem.

Przyczyna naszego narzekania polega na tym, że więcej czasu spędzamy w laboratoriach niż na modlitwie.

Wierzę w Boga Spinozy, przejawiającego się w harmonii wszystkiego, co istnieje, a nie w Boga, który zajmował by się losem i uczynkami każdego człowieka.

Na początku (jeżeli w ogóle było coś takiego jak początek) Bóg stworzył prawa ruchu Newtona wraz z niezbędnymi masami i siłami. I na tym koniec; wszystko inne poza tym stanowi wynik zastosowania odpowiedniej metody matematycznej poprzez dedukcje.

Najważniejszym z ludzkich wysiłków jest dążenie do przestrzegania norm moralnych. Od tego zależy nie tylko nasza wewnętrzna równowaga, ale wręcz samo nasze istnienie. Moralność sprawia, że życie staje się piękne i godne.

Ludzkość ma wszelkie powody, by wyżej cenić twórców norm i wzorców moralnych niż odkrywców prawdy obiektywnej. To, co zawdzięczamy Buddzie, Mojżeszowi i Chrystusowi, ma dla mnie większą rangę niż wszystkie osiągnięcia dociekliwego, konstruktywnego umysłu.

Ludzkość zostanie uratowana jedynie wtedy, gdy stworzy się ponadnarodową strukturę, opartą na prawie, pozwalającą wyeliminować rozwiązania siłowe.

Naszym celem musi być wyzwolenie się... poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury.

Zawsze przy spożywaniu mięsa zwierząt miałem pewne poczucie winy.

Bóg jest wyrafinowany, ale nie jest perfidny.

Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna – ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy.

Chcę wiedzieć, jak Bóg stworzył ten świat. Nie interesuje mnie to czy inne zjawisko. Chcę znać Jego myśli, reszta to szczegóły.

Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż zniszczyć przesąd.

Człowiek zajmujący się nauką nigdy nie zrozumie, dlaczego miałby wierzyć w pewne opinie tylko dlatego, że znajdują się one w jakiejś książce.(...) Nigdy również nie uzna swych własnych wyników za prawdę ostateczną.
          o Źródło: Albert Einstein w liście do J. Lee, 1945

Czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie.

Dzieci zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest kręgowcem w gazowym stanie skupienia.

Dzisiejszemu światu jest potrzebna nie tyle energia termojądrowa, ile raczej energia zamknięta w ludzkim sercu, którą trzeba wyzwolić.

E = mc2
          o Opis: tzw. wzór Einsteina, gdzie E – całkowita energia ciała, m – masa spoczynkowa, c – prędkość światła w próżni

Gdy chcesz opisać prawdę, elegancję pozostaw krawcom.

Jaki jest sens ludzkiego życia? Każda odpowiedź na to pytanie wiąże się z religią. Można więc spytać, czy w ogóle warto je zadawać? Odpowiadam, że człowiek, który uważa życie swoje i innych istot ludzkich za bezsensowne, jest nie tylko nieszczęśliwy, ale właściwie nie zasługuje na życie.

Jest cudem, że ciekawość przeżywa typowe wykształcenie.

Jestem głęboko religijnym niewierzącym.[...] Idea osobowego Boga jest mi raczej obca, a nawet wydaje mi się naiwna.
          o Źródło: Richard Dawkins, The God Delusion, 2006, s. 15.

Jeśli coś można w ogóle zrozumieć, można to też zrozumiale wyłożyć.

Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.

Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy "prawami natury".

Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi, wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci.

Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa.
          o Die Naturwissenschaft ohne Religion ist lahm, die Religion ohne Naturwissenschaft ist blind.

Najgorzej, gdy szkoła ucieka się do takich metod, jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych.

Najpiękniejszym, co możemy odkryć, jest tajemniczość.
          o Das Schönste, was wir erleben können, ist das Geheimnisvolle. (niem.)

Nawet największa liczba pozytywnych eksperymentów nie dowodzi bezspornie słuszności teorii, ale już pierwszy negatywny staje się jej grobem.

Nie potrafię sobie wyobrazić Boga, który karze i nagradza stworzone przez siebie istoty i którego zamiary wzorowane są na ludzkich – słowem – Boga, który jest odbiciem ludzkich ułomności. Nie wierzę też, by człowiek mógł przetrwać po śmierci swego ciała, choć ludzie słabego ducha wierzą w takie rzeczy, kierowani strachem lub pożałowania godnym egotyzmem.

Nie przypuszczam, aby w najbliższej przyszłości filozofia i rozum stały się wyłącznymi przewodnikami człowieka, ale dla wybranych pozostanie ona najpiękniejszym sanktuarium.
          o Źródło: list do B. Crocego z 7 czerwca 1944

Nie wierzę w nieśmiertelność i uważam moralność za sprawę czysto ludzką, bez konieczności odwoływania się do jakiegokolwiek nadprzyrodzonego autorytetu.

Nie wierzę, że Bóg zajmuje się grą w kości.
          o Na temat interpretacji mechaniki kwantowej w dialogu z Nielsem Bohrem

Pan Bóg nie gra w kości!

Prawda to dążenie do wyznaczenia z niewiadomej.

Prawdą jest to, co wytrzyma próbę doświadczenia.

Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz, przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda.

Przemyślałem jednak tę kwestię. Może jednak Bóg jest perfidny.

Przyroda skrywa swoje tajemnice, ponieważ jest wyniosła, a nie dlatego, że chce nas wywieść w pole.

Pusty żołądek nie jest dobrym doradcą politycznym.

Rzec można, że odwieczną tajemnicą świata jest jego poznawalność.

Twierdzę, że kosmiczne przeżycie religijne stanowi najsilniejszą i najszlachetniejszą pobudkę do badań naukowych.

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.

Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy.

Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.

Wiecznie niezrozumiałe w przyrodzie jest to, że można ją zrozumieć.

Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi.

Wszystko powinno się konstruować w sposób możliwie najprostszy, ale nie uproszczony.

Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona.

Przypadek – to Bóg przechadzający się incognito.

Najpiękniejsza rzecz, jakiej możemy doświadczyć, to oczarowanie tajemnicą.

 

O FIZYCE I NAUCE

To, co nazywamy fizyką, obejmuje całą grupę nauk przyrodniczych, które opierają swe teorie na pomiarach i których idee i twierdzenia dają się sformułować za pomocą matematyki.

Teorie fizyczne to swobodne wytwory ludzkiego umysłu, które nie są, jakkolwiek mogłyby się tak wydawać, jednoznacznie wyznaczone przez świat zewnętrzny.

Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw.

Siedziałem sobie właśnie w biurze patentowym w Bernie, gdy nieoczekiwanie przyszła mi do głowy pewna myśl : człowiek spadający swobodnie nie będzie odczuwał własnego ciężaru. Byłem doprawdy wstrząśnięty. Ta prosta myśl wywarła na mnie ogromne wrażenie i stała się impulsem do stworzenia teorii grawitacji.

Z teorii względności wynika, że masa i energia stanowią odrębne przejawy tej samej rzeczy - co nie jest bynajmniej łatwo pojąć przeciętnemu człowiekowi. Ponadto, zależność E = m c2, w której energia równa się masie pomnożonej przez kwadrat prędkości światła, pokazuje, że bardzo mała ilość masy może zostać przekształcona w ogromną ilość energii (...) masa i energia faktycznie są równoważne.

Teoria względności jest teorią czysto naukową i nie ma nic wspólnego z religią.

Nie mam wątpliwości, że nasze myślenie odbywa się w większej części bez użycia znaków (słów), a ponadto w dużym stopniu bez udziału świadomości. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że czasem jakieś doznanie wzbudza w nas spontaniczne zadziwienie. To zadziwienie pojawia się, gdy doznanie to sprzeczne jest ze światem pojęć, jaki się w nas ugruntował.

Nie osiągnąłem zrozumienia fundamentalnych praw rządzących Wszechświatem dzięki racjonalnemu rozumowi.

Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją.

Ludzie, którzy w istotny sposób przyczynili się do poszerzenia naszej wiedzy o świecie fizycznym (...) nigdy nie pracowali z myślą o jakiś praktycznych, nie mówiąc już o wojskowych celach.

Moim zdaniem, najbardziej genialnymi umysłami byli Galileusz i Newton, których w pewnym sensie uważam za jedność. Przy czym w tej jedności Newton jest tym, który dokonał najbardziej imponującego wyczynu w dziedzinie nauki.

Fizyka jest zasadniczo nauką opartą na intuicji i konkretnych faktach. Matematyka stanowi jedynie narzędzie dla zapisywania praw, które rządzą zjawiskami w przyrodzie.

 

O NAUCE I UCZNIACH

Szkoła powinna dążyć do tego, by młody człowiek opuszczał ją jako harmonijna osobowość, a nie jako specjalista.

Nie traktujcie studiów jako obowiązku, lecz jako godną pozazdroszczenia okazję poznania wyzwalającej mocy piękna w dziedzinie ducha. Nie tylko uraduje to wasze serca, ale i przyniesie pożytek społeczeństwu, któremu będziecie później służyć.

Nie wolno lekceważyć predyspozycji ucznia do określonego zawodu, zwłaszcza że wykształcają się one zazwyczaj już w bardzo wczesnym wieku - pod wpływem uzdolnień własnych, przykładu członków rodziny i innych okoliczności.

Upokarzanie i psychiczne gnębienie uczniów przez niedouczonych i egoistycznych nauczycieli sieje spustoszenie w młodych umysłach, powodując w późniejszym wieku opłakane skutki, których już nie da się naprawić.

Uważam, że starsi ludzie, którzy mają niewiele do stracenia, powinni częściej ujmować się za młodymi, którzy mają znacznie mniejsza swobodę działania.

Nauka jest wspaniałym zajęciem, o ile nie musimy z niej czerpać środków do życia. Na życie powinno się zarabiać pracą, co do której nie mamy wątpliwości, że jesteśmy do niej zdolni. Tylko wtedy, gdy nie musimy się nikomu opowiadać, możemy znajdować przyjemność w uprawianiu nauki.

Nauka uległaby stagnacji, gdyby miała służyć wyłącznie celom praktycznym.

Równania są dla mnie ważniejsze, gdyż polityka jest czymś istotnym tylko dzisiaj, a równania są wieczne.

Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość.

Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy.

Naukowiec jest niczym mimoza, gdy sam popełni błąd, i niczym ryczący lew, gdy odkryje błąd zrobiony przez kogoś innego.

Za młodu, wszystko, czego chciałem i oczekiwałem od życia, to siedzieć sobie cicho w jakimś kąciku, zajmować się swoją pracą i nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. I popatrzcie tylko, co się ze mną stało.

Zajmowanie się obszarem wiedzy, który nie został jeszcze w pełni zbadany, wywołuje u badacza odczucia zbliżone do tych, jakich doznaje dziecko, usiłujące pojąć, w jaki sposób dorośli tak sprawnie posługują się różnymi przedmiotami.

To dziwne być tak powszechnie znanym, a zarazem tak samotnym. Faktem jest jednak, że ten rodzaj popularności (...) zmusza swoją ofiarę do przybrania postawy defensywnej, co prowadzi do poczucia izolacji.

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską. Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Wybitne umysły są zawsze atakowane przez miernoty, którym trudno pojąć, że ktoś może odmówić ślepego hołdowania panującym przesądom, decydując się w zamian na odważne i uczciwe głoszenie własnych poglądów.

Po osiągnięciu pewnego poziomu sprawności technicznej nauka i sztuka upodabniają się do siebie pod względem postaci, estetyki i cech plastycznych. Najwybitniejsi uczeni są zarazem wielkimi artystami.

Każda teoria może być zakwestionowana i podana w wątpliwość.

Najtrudniej jest zrozumieć, dlaczego w ogóle coś rozumiemy.

 

O MAŁŻEŃSTWIE, MIŁOŚCI I KOBIETACH

Miłość niesie ze sobą wielkie szczęście, o wiele większe od bólu, który przynosi tęsknota.

Wszelkie małżeństwa są niebezpieczne.

Małżeństwo jest niewolnictwem, któremu nadano bardziej cywilizowaną postać.

Gdy kobiety są w domu, ich uwaga skupia się na meblach, (...) zawsze coś tam przy nich robią. Kiedy podróżuję w towarzystwie kobiety, ja jestem jedynym meblem, jaki ma ona w swoim zasięgu, nie może się zatem powstrzymać od ustawiania mnie przez cały czas i poprawiania czegoś na mnie.

Mając dwadzieścia lat myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć.

Małżeństwo doprowadza do tego, że ludzie zaczynają traktować siebie nawzajem jak przedmioty, będące ich własnością, a nie jak wolne osoby.

Bardzo niewiele kobiet jest w stanie dokonać czegoś w nauce. Własnej córki nie posłałbym na fizykę. Jestem rad, że moja żona nie zna się na sprawach naukowych - w przeciwieństwie do pierwszej żony.

 

Złote Myśli Einsteina - Inne Powiedzenia

Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości.
Nigdy nie martwię się przyszłość. Przychodzi wystarczająco szybko.

Nie mam żadnych szczególnych uzdolnień. Cechuje mnie tylko niepohamowana ciekawość.

Stanowczo zamierzam, gdy przyjdzie już na mnie czas, wyzionąć ducha przy jak najmniejszej pomocy ze strony medyków, a póki co - hulaj moja niegodziwa dusza.

Co naprawdę mnie interesuje, to czy Bóg miał jakikolwiek wybór przy tworzeniu świata.
          o Opis: uwaga do Ernsta Strausa, jednego z jego asystentów

Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości.

Dochodzenie do prawdy winno być ważniejsze od wszystkich innych celów.

Esperanto jest najlepszym rozwiązaniem idei języka międzynarodowego

Głównym powołaniem człowieka jest raczej służyć, niż zmuszać do posłuchu.

Grawitacja nie może być odpowiedzialna za to, że ludzie się zakochują.

Istotne problemy naszego życia nie mogą być rozwiązywane na tym samym poziomie myślenia, na jakim byliśmy, kiedy je tworzyliśmy.

Jedynym rozsądnym sposobem wychowania jest oddziaływanie własnym dobrym przykładem, a jeśli nie można inaczej – odstraszającym przykładem.

Jeśli "a" oznacza szczęście, to a=x+y+z; x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność trzymania języka za zębami.

Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?

Każda praca jest dobra, o ile jest dobrze wykonywana.

Każdy głupi może wiedzieć. Sedno to zrozumieć.

Kobieta powinna móc poddać się aborcji do określonego stadium zaawansowania ciąży.
          o Źródło: List do World League for Sexual Reform, 6 września 1929 Berlin

Los ludzkości, jako całości, będzie taki, na jaki ona zasługuje.

Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją.

Monotonia cichego życia pobudza umysł do twórczości.

Najcudowniejsze jest to, że wszechświat czuje.

Najpiękniejsze, co jest na świecie, to pogodne oblicze.

Największym wynalazkiem ludzkości jest procent składany.

Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw.

Nie ma złego tytoniu, tak jak nie ma brzydkich kobiet.

Nie mam żadnych specjalnych talentów. Jestem tylko namiętnie ciekawy.

Nie martw się o swoje trudności z matematyką. Zapewniam cię że moje są i tak większe.

Nie możemy rozwiązywać problemów używając takiego samego schematu myślowego, jakim posługiwaliśmy się w trakcie ich pojawienia się.

Nie spotkałem dotąd dziewczyny, której urok nie potrzebowałby wspólnej płaszczyzny naukowej.

Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu, lecz człowiekiem wartościowym.

Nie wierzę w matematykę.

Owładnięty był tak mocno bezpośrednią radością z widzenia i pojmowania amor dei intellectualis Spinozy, że aż do późnego wieku patrzał na świat ciekawymi oczami dziecka, aby beztrosko cieszyć się rozumieniem powiązań.

Pokój nie może być utrzymywany siłą. Może być tylko osiągnięty przez zrozumienie.

Prawda Nas jeszcze zadziwi.

Są tylko dwa sposoby przejścia przez życie. Jeden, jakby nic nie było cudem, i drugi, jakby wszystko było cudem.

Sprytna osoba rozwiązuje problem. Mądra ich unika.

Świat Amerykanina jest tak wielki, jak jego gazeta.

Trudno powiedzieć, co jest prawdą, ale czasami tak łatwo rozpoznać fałsz.

Tylko wzorowanie się na wielkich i kryształowo czystych charakterach rodzi piękne idee i szlachetne czyny.

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Tylko życie przeżyte dla innych jest warte zachodu.

Wszystkie wspomnienia są złudne, bo teraźniejszość nadaje im inne barwy.

Wszystko powinno być tak proste, jak to tylko możliwe, ale nie prostsze.

Wszystko, co ludzkość dotychczas uczyniła i wymyśliła, wzięło się z dążenia człowieka do zaspokojenia swych najgłębszych potrzeb i uśmierzenia bólu.

Wtedy współczułbym kochanemu Bogu. Teoria jest poprawna.
          o Opis: odpowiedź na pytanie studenta, co by zrobił, gdyby Sir Arthur Eddington, wybitny astrofizyk brytyjski, który potwierdził teorię względności, zaprzeczył jej.

Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Życie niemal na pewno ma sens.

Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie.

Poważne problemy, przed którymi stoimy nie mogą być rozwiązane na tym poziomie myślenia, na którym byliśmy, kiedy je stworzyliśmy.

Siła zawsze przyciąga ludzi o niskim poziomie moralnym i uważam za wręcz niezmienną regułę, że po tyranach genialnych przychodzą łajdacy.

Sława wielu mężów polega na tym, że mogąc zrobić wiele dobrego, ostatecznie nie zrobili nic złego.

Przemoc niekiedy pozwala rozprawić się szybko z jakimiś przeszkodami, ale nie jest zdolna czegokolwiek stworzyć.

W czasach Platona, a nawet później, w czasach Jeffersona, było jeszcze możliwe pogodzenie demokracji z istnieniem elit moralnych i intelektualnych, natomiast obecnie demokracja opiera się na odmiennym założeniu - że nikt inny nie jest lepszy ode mnie. (...) Pogląd taki nie sprzyja naśladowaniu dobrych wzorców.

Piętą achillesową wszelkich demokracji jest strach o podłożu ekonomicznym.

Oto jeszcze jedno zastosowanie zasady względności (...): dzisiaj określają mnie w Niemczech jako niemieckiego uczonego, a w Anglii jako szwajcarskiego Żyda. Gdyby los przeznaczył mi kiedyś rolę czarnej owcy, sytuacja się odwróci: dla Niemców będę szwajcarskim Żydem, a dla Anglików niemieckim uczonym.

Życie niemal na pewno ma sens.

Odwieczną zagadką świata jest jego zrozumiałość. (...) Fakt, że jest on zrozumiały, stanowi wręcz cud.

Życie pojedynczego człowieka znaczy coś tylko wtedy, jeśli dzięki niemu życie każdej żywej istoty staje się bardziej godne i piękne. Życie stanowi świętość, to znaczy jest wartością nadrzędną, której wszelkie inne wartości są podporządkowane.

Życie, którego głównym celem jest spełnienie osobistych pragnień, prędzej czy później przynosi gorzkie rozczarowania.

Nic naprawdę cennego nie bierze się z ambicji czy też z samego poczucia obowiązku; to, co cenne, rodzi się z miłości i poświęcenia dla innych ludzi i dla sfery ducha obiektywnego.

Zdrowy rozsądek to nic innego, jak zbiór uprzedzeń nagromadzonych w umyśle przed osiemnastym rokiem życia.

Strach i głupota zawsze leży u podstaw większości ludzkich działań.

Wiecznie niezrozumiałe w przyrodzie jest to, że można ją zrozumieć.

Wpatrz się głęboko, głęboko w przyrodę, a wtedy wszystko lepiej zrozumiesz.

Przyroda skrywa swoje tajemnice, ponieważ jest wyniosła, a nie dlatego, że chce nas wywieść w pole.

Wszystko trzeba robić tak prosto, jak to tylko jest możliwe, ale nie prościej.

To, co mam do powiedzenia o tej książce, znajduje się w niej samej.

Trudno powiedzieć, co jest prawdą, ale czasami tak łatwo rozpoznać fałsz.

To proste, mój przyjacielu: ponieważ polityka jest trudniejsza od fizyki.

Ten, kto nigdy nie został okłamany, nie wie, co to znaczy być szczęśliwym.

Tylko wzorowanie się na wielkich i kryształowo czystych charakterach rodzi piękne idee i szlachetne czyny.

Wszystko, co ludzkość dotychczas uczyniła i wymyśliła, wzięło się z dążenia człowieka do zaspokojenia swych najgłębszych potrzeb i uśmierzenia bólu.

Nie potrafię pisać po angielsku, bo język ten ma perfidną ortografię. Kiedy czytam, słyszę jedynie słowa, lecz nie jestem w stanie zapamiętać, jak wyglądają napisane.

Wartość osiągnięć polega na osiąganiu ich.

Przyznaję, że myśli mają wpływ na ciało.

Nie można oduczyć kota łowienia ptaków.

Praca jest jedyną rzeczą, która nadaje sens życiu.

Szczęście: praca plus umiejętność trzymania języka za zębami.

Nie znoszę ani nowych ubrań, ani nowych potraw.

Łatwiej rozbić atom niż przesąd.

Prawdziwą wartość człowieka poznaje się przede wszystkim po tym, w jaki sposób osiągnął wyzwolenie od samego siebie.

Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu, lecz człowiekiem wartościowym.

Osobowość kształtuje się nie przez piękne słowa lecz pracą i własnym wysiłkiem.

Nie, ta sztuczka się nie uda... Jak można wytłumaczyć prawami chemii i fizyki tak ważny biologiczny fenomen, jakim jest pierwsza miłość.

Prawdziwa sztuka to taka, która powstaje dzięki potrzebie tworzenia.

Rzec można, że odwieczną tajemnicą świata jest jego poznawalność.

Sadzę, że musimy się zabezpieczyć przed ludźmi, którzy stanowią zagrożenie dla innych, niezależnie od tego, jakie są motywy ich postępków.

Samo słowo odkrycie nie jest najwłaściwsze, ponieważ oznacza ono uświadomienie sobie czegoś, co od dawna istnieje; potrzebny jest dowód, który nie ma już charakteru odkrycia, lecz określa co najwyżej drogę, która nas do niego doprowadziła. (...) Odkrycie w istocie nie jest aktem twórczym.

Straciłbym chęć do życia, gdyby nie moja praca. (...) W każdym razie dobrze, że jestem już stary i osobiście nie mogę liczyć na długą przyszłość.

Tak dalece czuję się częścią życia uniwersalnego, że w najmniejszym stopniu nie dbam o początek ani o koniec bytowania pojedynczego człowieka w tym odwiecznym przemijaniu.

Stanowczo zamierzam, gdy przyjdzie na mnie czas, wyzionąć ducha przy jak najmniejszej pomocy ze strony medyków, a póki co - hulaj moja niegodziwa duszo.

Najważniejszym rodzajem tolerancji jest tolerancja okazywana jednostkom przez społeczeństwo i państwo. (...) Gdy państwo staje się wartością nadrzędną, a jednostka zostaje sprowadzona do roli posłusznego narzędzia w jej ręku, wszystkie wyższe wartości zostają zaprzeczone.

Nie gram w żadne gry. (...) Nie mam na to czasu. Kiedy zaś zakończę moją pracę, nie mam ochoty na nic, co wymagałoby użycia umysłu.

Nie jest wcale tak ważne, gdzie człowiek osiądzie. (...) Ja sam tułałem się nieustannie tu i tam - wszędzie pozostając obcy. (...) Ideałem dla człowieka takiego jak ja jest czuć się wszędzie jak w domu.

Nie jestem wcale zwolennikiem kar, lecz jedynie środków, które służą ochronie społeczeństwa. W zasadzie nie jestem przeciwny zabijaniu jednostek, które okazały się bezwartościowe lub niebezpieczne w tym sensie. Jeśli oponuję przeciwko temu, to tylko dlatego, że nie dowierzam ludziom, tzn. sądom. Życie cenie od strony jakościowej, a nie ilościowej.

Kiedy byłem młody, stwierdziłem, że duży palec u nogi zawsze w końcu robi dziurę w skarpetce. Więc przestałem nosić skarpetki.

Każdy, komu drogie są wartości kultury, nie może nie być pacyfistą.

Każdy, kto rzeczywiście chce, by na świecie nie było wojen, musi stanowczo obstawiać przy tym, by jego własny kraj zrzekł się pewnej części swojej suwerenności na rzecz instytucji międzynarodowych.

Los ludzkości, jako całości, będzie taki, na jaki ona zasługuje.

Moim zdaniem nie powinno się mieszać polityki do spraw naukowych, ani też obarczać pojedynczego człowieka odpowiedzialnością za to, w jaki sposób postępuje rząd kraju, do którego akurat przynależy.

Moim zdaniem zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa.

Moje ciało ma zostać spalone, żeby ludzie nie czcili moich kości.

Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy „prawami natury”.

Moje poglądy bliskie są poglądom Spinozy: podziw dla piękna oraz wiara w logiczną prostotę porządku i harmonii, które w naszej znikomości możemy pojąć jedynie w sposób bardzo niedoskonały. Uważam, że musimy się pogodzić z tą niedoskonałością naszej wiedzy i poznania oraz traktować wartości i powinności moralne jako problemy czysto ludzkie.

Moje zainteresowania naukowe zawsze ograniczały się głownie do poszukiwania podstawowych zasad. (...) Dlatego właśnie opublikowałem tak niewiele, jak że to moje ogromne pragnienie poznania zasad powodowało, iż większość czasu trawiłem na bezowocnych poszukiwaniach.

Moralność jest czymś niezwykle ważnym - ale dla nas, nie dla Boga.

Moralność nie jest sztywnym, ustalonym systemem. (...) Stanowi ona nie kończące się nigdy zadanie, coś, co jest zawsze obecne, aby kierować naszym osądem i inspirować nasze uczynki.

Jednej rzeczy nauczyłem się w moim długim życiu: że cała nasza nauka w konfrontacji z rzeczywistością wydaje się prymitywna i dziecinna - a jednak jest to najcenniejsza rzecz, jaka posiadamy.

Jedyna szansa ocalenia cywilizacji i ludzkiej rasy jest powstanie Rządu Światowego i stworzenie systemu bezpieczeństwa opierającego się na prawie.

Jedynym sposobem, by uniknąć zepsucia pod wpływem pochwał, jest pracować dalej (...) Innego wyjścia nie ma.

Jest dla mnie czymś odpychającym, gdy subtelna inteligencja idzie w parze z przykrym charakterem.

Jestem głęboko przekonany, że rozwój nauki służy przede wszystkim zaspokojeniu tęsknoty za czystą wiedzą.

Jestem już w takim wieku, że jeśli ktoś mi każe włożyć skarpetki, nie będę musiał tego robić.

Jestem prawdziwie samotnym wędrowcem i nigdy całym sercem nie przynależałem do mojego kraju, domu, przyjaciół, a nawet najbliższej rodziny. W związku z tym nigdy nie zatraciłem dystansu i potrzeby izolacji.

Jestem przekonany, że przerażający upadek moralności, jakiego jesteśmy świadkami w dzisiejszych czasach, jest rezultatem mechanizacji i dehumanizacji naszego życia - zgubnych produktów ubocznych mentalności naukowo-technicznej.

Jestem przekonany, że życie proste i skromne dobrze służy każdemu, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym.

Jestem zadowolony pomimo podeszłego wieku. Nadal dopisuje mi dobry humor i nie biorę siebie ani bliźnich poważnie.

Jeśli Bóg stworzył ten świat, z pewnością nie troszczył się przede wszystkim o to, byśmy mogli go łatwo zrozumieć.

Jeśli coś można w ogóle zrozumieć, można to też zrozumiale wyłożyć.

Jeśli idea Rządu Światowego jest nierealistyczna, to istnieje wyłącznie jedna realistyczna wizja przyszłości: totalne unicestwienie człowieka przez człowieka.

Jeśli moja teoria względności się potwierdzi, Niemcy okrzykną mnie Niemcem, a Francuzi będą widzieć we mnie obywatela świata. Natomiast jeśli okaże się błędna, dla Francuzów będę Niemcem, a Niemcy stwierdzą, iż jestem Żydem.

Jeżeli coś nie ma ceny, nie ma również wartości.

Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.

Dzieci nie zważają na doświadczenia życiowe swoich rodziców, a narody ignorują historię. Przykre lekcje trzeba odrabiać wciąż od nowa.

Formułowanie problemu jest częściej ważniejsze od jego rozwiązania, które może być wynikiem matematycznych lub doświadczalnych technik. Uświadomienie sobie nowych pytań i nowych możliwości, postrzeganie starych problemów z nowego punktu widzenia wymaga twórczej wyobraźni.

Gdy kupuje się kawałek ziemi, aby uprawiać kapustę i jabłka, trzeba go najpierw osuszyć; w ten sposób zabijamy istoty żyjące w wodzie. Później będziemy musieli zabić wszystkie gąsienice itp., gdyż inaczej zjedzą one nasze uprawy. Gdybyśmy chcieli, kierować się racjami moralnymi, uniknąć całego tego zabijania, musielibyśmy ostatecznie zabić samych siebie, aby tylko pozostawić przy życiu te wszystkie stworzenia, które nie maja najmniejszego pojęcia o zasadach moralnych.

Gdybym był znów młody i mógł sobie wybrać zawód, nie próbowałbym zostać naukowcem ani uczonym, ani nauczycielem. Wolałbym być raczej hydraulikiem lub domokrążcą w nadziei zdobycia tej skromnej cząstki niezależności, jaką osiągnąć można we współczesnym świecie.

Gdybym nie miał zapewnionej opieki ze strony młodszych ludzi, z pewnością próbowałbym znaleźć sobie miejsce w odpowiedniej instytucji, tak abym nie musiał się przejmować osłabieniem moich sił fizycznych i umysłowych, które w końcu jest normalna koleją rzeczy i któremu nie da się w żaden sposób zapobiec.

Gdybym wiedział, że Niemcom nie uda się wyprodukować bomby atomowej, nie kiwnąłbym nawet palcem.

Gdybym znów był młody, zostałbym tragarzem raczej, bo wówczas miałbym choć minimum niezależności.

Głównym powołaniem człowieka jest raczej służyć, niż zmuszać do posłuchu.

Godzina spędzona z piękną dziewczyną na ławce w parku mija jak minuta, podczas gdy minuta siedzenia na rozpalonym piecu wydaje się godziną.

Homoseksualizm nie powinien podlegać karze, z wyjątkiem przypadków, kiedy trzeba chronić dzieci.

Im więcej dany kraj produkuje broni, tym mniej bezpieczny się staje - ten, kto ma broń, stanowi cel ataku.

Jakże podła i nikczemna wydaje mi się wojna! Dałbym się prędzej posiekać na kawałki, aniżeli miałbym brać udział w tak wstrętnym przedsięwzięciu.

Za największe zło kapitalizmu uważam okaleczenie osobowości. Złem tym dotknięty jest cały nasz system edukacyjny. Uczniom nazbyt silnie wpaja się idee współzawodnictwa, kazać im uznawać żądzę odnoszenia sukcesów za podstawę przyszłej kariery.

Aby zapewnić sobie przychylność ludzi, lepiej zaoferować im coś dla żołądków niż dla umysłów.

Amerykanie w jeszcze większym stopniu niż Europejczycy żyją dla swoich celów i dla przyszłości. Życie jest dla nich zawsze bardziej stawaniem się niż prostym byciem. (...) Nie są też takimi indywidualistami jak Europejczycy (...) Kładą większy nacisk na słowo my niż na słowo ja.

Amerykańskie stosunki społeczne mają jednak również swoją mroczną stronę. Poczucie równości i godności ogranicza się tu głównie do ludzi o białej skórze. (...) Im bardziej czuję się Amerykaninem, tym bardziej sprawią mi to ból.

Astrologia jest nauką samodzielną. Wyjaśnia nam ona bardzo wiele. Z jej znajomości dużo się nauczyłem i wielokrotnie odniosłem korzyści.

Bez jednostek twórczych, zdolnych do samodzielnego myślenia i osądu, rozwój społeczeństw jest równie nie do pomyślenia, jak rozwój jednostki poza żyzną glebą społeczności.

Byłoby lepiej, gdybyś zabrał się do uczenia innych dopiero wtedy, gdy sam się czegoś nauczysz.

Chcę odejść wtedy, kiedy sam zechcę. Życie sztucznie przedłużane pozbawione jest sensu. Zrobiłem, co miałem zrobić, a zatem pora, bym odszedł. Uczynię to w sposób elegancki.

Chcę wiedzieć, jak Bóg stworzył ten świat. Nie interesuje mnie to czy inne zjawisko. Chcę znać Jego myśli, reszta to szczegóły.

Ciekawość to delikatna roślinka, która, niezależnie od pobudzania, potrzebuje przede wszystkim wolności.

Co się tyczy edukacji seksualnej: żadnych tajemnic.

Człowiek i jego los muszą zawsze stanowić punkt odniesienia dla wszelkich technicznych przedsięwzięć (...), aby wytwory naszego umysłu były dla ludzkości błogosławieństwem, a nie przekleństwem. Obyście o tym nigdy nie zapominali pośród waszych wykresów i równań.

Człowiek ochładza się szybciej aniżeli planeta, którą zamieszkuje.

Człowiek, który uchyla się od służby wojskowej ze względów religijnych, jest rewolucjonistą. Postanawiając nie stosować się do obowiązującego prawa, poświęca bowiem swe osobiste interesy dla sprawy najważniejszej - dążenia do ulepszenia społeczeństwa.

Dla człowieka uginającego się pod ciężarem lat śmierć jest wybawieniem. Szczególnie teraz, gdy sam się zestarzałem, zacząłem traktować śmierć jako zaległy dług, który wreszcie przyjdzie spłacić. Jednak instynktownie staramy się za wszelka cenę opóźnić ów moment ostatecznego rozliczenia. Jest to gra, w która wciąga nas Przyroda.

Dlaczego nie chcę się wpuścić do Stanów Zjednoczonych człowieka, który ma śmiałość sprzeciwiać się każdej wojnie, poza tą jedną nieuniknioną - z własną żoną?

Niewykluczone, że potrafimy dokonać rzeczy większych niż Chrystus, ponieważ to, co o nim przekazała nam Biblia, jest poetycko upiększone.

Nigdy nie myślę o przyszłości. Nadchodzi ona wystarczająco szybko.

Odczuwam wyłącznie głęboki smutek widząc, jak Bóg karze swoje dzieci za ich niezliczone głupstwa, za które tylko On sam jest ostatecznie odpowiedzialny; uważam, że tylko Jego nieistnienie mogłoby Go usprawiedliwić.

Podzielam pogląd Schopenhauera, że jedynym z najsilniejszych motywów, jakie przywodzą ludzi do nauki i sztuki, jest chęć ucieczki od bolesnej brutalności codziennego życia i od beznadziejnej udręki codziennych pragnień. (...) Umysły bardziej subtelnie dążą do tego, by uciec z osobistego życia w świat obiektywnych doznań i myśli.

Potężnemu państwu nie przystoi bezczynnie przyglądać się, jak małe kraje o wysokiej kulturze niszczone są z cyniczną pogardą dla wszelkiej sprawiedliwości.

Prawdą jest, że wewnętrznie wolnego (...) człowieka można zniszczyć, ale jednostki takiej nie sposób zniewolić ani też posłużyć się nią jako ślepym narzędziem.

Przeciwieństwem mówienia nie jest słuchanie, przeciwieństwem słuchania jest czekanie.

Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz, przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda.

Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Przekroczy ona osobowego Boga i odrzuci dogmaty i teologię. Będzie opierać się na religijnym zrozumieniu.

Rozpętana potęga atomu zmieniła wszystko prócz naszego sposobu myślenia. I dlatego dryfujemy ku bezprzykładnej katastrofie.

Stan umysłu, w którym człowiek zdolny jest czegoś takiego dokonać, (...) przypomina stan występujący u mistyków religijnych bądź zakochanych; mój codzienny wysiłek nie jest owocem celowego zamiaru czy planu, lecz potrzebą serca.

Teoria względności jest teorią czysto naukową i nie ma nic wspólnego z religią.

Trywialne cele ludzkich wysiłków - majątek, sukces, luksus - zawsze wydawały mi się godne pogardy.

W moralności nie mamy do czynienia z czynnikiem nadprzyrodzonym; jest to sprawa czysto ludzka.

W teorii naukowej nie znajdziemy żadnych praktycznych wskazówek, jak postępować w życiu.

Wartości człowieka nie należy oceniać na podstawie tego, jakie są jego przekonania religijne, lecz jakie emocjonalne impulsy otrzymał od Przyrody w swoim życiu.

Wojsko, ten najgorszy wytwór życia stadnego, napawa mnie wstrętem; (...) owa plaga cywilizowanego świata powinna być czym prędzej zniesiona. Bohaterstwo na rozkaz, bezsensowna przemoc i cała ta obmierzła paplanina, która nazywa się patriotyzmem - jakże serdecznie tego wszystkiego nienawidzę! Jakże podła i nikczemna wydaje mi się wojna! Dałbym się prędzej posiekać na kawałki, aniżeli miałbym brać udział w tak wstrętnym przedsięwzięciu.

Mądrości nie nabywa się poprzez szkolenie, lecz poprzez trwające przez całe życie wysiłków, aby ją osiągnąć.

Moi rodzice (...) uważają, że żona stanowi dla mężczyzny luksus, na który może sobie pozwolić dopiero wtedy, gdy już się urządzi. Mam w głębokiej pogardzie taki pogląd na związek między mężczyzną a kobietą, ponieważ wtedy żona różni się od prostytutki tylko tym, że ze względu na lepszą pozycje społeczną może zapewnić sobie kontrakt na całe życie.

Moim ideałem politycznym jest demokracja. Chciałbym, żeby każdy człowiek był szanowany jako jednostka i żeby nikogo nie wynoszono na piedestał.

Musimy (...) uczynić naszym życiowym celem doprowadzenie do tego, aby wyschły źródła wojny - fabryki amunicji.

Musimy pojąć tę trudną prawdę, że przyszłość ludzkości będzie znośna tylko wówczas, gdy zarówno w sferze stosunków międzynarodowych, jak i we wszystkich i innych dziedzinach będziemy postępować sprawiedliwie i zgodnie z prawem, a nie grozić użyciem przemocy.

Myślenie bez intuicji jest puste, intuicja bez myślenia jest ślepa.

Nacjonalizm nie jest niczym innym jak próbą usprawiedliwienia, za pomocą idei, militaryzmu i agresji.

Najcenniejsze rzeczy w życiu nie nabywa się za pieniądze.

Najgorszym grzechem kapitalizmu jest upokorzenie jednostki.

Najgorzej, gdy szkoła ucieka się do takich metod, jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych.

Najsubtelniejsze i najgłębsze doświadczenie emocjonalne, jakiego człowiek może doświadczyć, to zetknięcie się z tajemnicą.

Najważniejsze, abyśmy nigdy nie przestali zadawać pytań. Ciekawość ma swoje własne racje istnienia. Nie sposób nie oniemieć z zachwytu, gdy kontempluje się tajemnice wieczności, życia, czy też wspaniałej struktury rzeczywistości. Wystarczy spróbować pojąć choćby drobny fragment tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie wolno utracić tej świętej ciekawości.

Należy trzymać się z dala od podejrzanych przedsięwzięć, nawet jeżeli noszą dumnie brzmiącą nazwę.

Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek.

Nie ma złego tytoniu, tak jak nie ma brzydkich kobiet.

Nie muszę brać udziału we współzawodnictwie wielkich umysłów. Uczestniczenie w czymś takim zawsze uważałem za najgorszego rodzaju zniewolenie, które jest czymś równie złym, jak żądza pieniędzy lub władzy.

Nie próbuję wyobrazić sobie Boga; wystarcza mi odczucie potęgi i majestatu przyrody, o tyle, o ile możemy ją poznać za pośrednictwem naszych niedoskonałych zmysłów.

Nie przejmuję się, jeżeli masz problemy z matematyka. Zapewniam Cię, że ja mam jeszcze większe.

Nie wierzę w osobowego Boga i zawsze otwarcie się do tego przyznawałem. Gdybym musiał jednak znaleźć w sobie coś, co miałoby aspekt religijny, to byłaby to bezgraniczna fascynacja strukturą świata, jaką ukazuje nam nauka.

Istnieje tylko jedna droga do osiągnięcia pokoju i bezpieczeństwa - utworzenie organizacji ponadnarodowej. Jednostronne zbrojenia jedynie powiększają ogólny chaos i poczucie niepewności, nie zapewniając żadnej skutecznej ochrony.

Istotne dla wspólnego dobra jest wspieranie jednostek: ponieważ tylko jednostka może wytworzyć nowe idee, które niezbędne są społeczeństwu dla jego ciągłego rozwoju, a także, w istocie, dla uniknięcia wyjałowienia i stagnacji.

Jedynym rozsądnym sposobem wychowania jest oddziaływanie własnym, dobrym przykładem, a jeśli to nie odnosi skutku, to przykładem odstraszającym.

Jest tylko jedna droga, która wiedzie człowieka do prawdziwej doskonałości: twarda szkoła życia.

Jestem absolutnie przeświadczony, że żadne bogactwo świata nie zdoła przyczynić się do postępu ludzkości, nawet gdyby znalazło się w rękach człowieka szczerze oddanego tej sprawie. Jedynie przykład dany przez wielkich, nieskazitelnych ludzi może doprowadzić nas do wzniosłych idei i szlachetnych czynów. Pieniądze odwołują się wyłącznie do egoizmu i zawsze wystawiają tego, kto je posiada, na pokusie nadużyć. Czy ktokolwiek może sobie wyobrazić Mojżesza, Chrystusa czy Gandhiego z workiem pieniędzy jak Carnegie?

Jestem głęboko wierzącym ateistą. (...) Jest to poniekąd zupełnie nowy rodzaj religii.

Jestem nie tylko pacyfistą, ale wojującym pacyfistą. Chcę walczyć o pokój. Nic nie położy kresu wojnom, jeśli ludzie sami nie odmówią swego w nich udziału.

Jestem przekonany, że istotny postęp w zapobieganiu wojnom może być osiągnięty dopiero wtedy, gdy ludzie skonsolidują się na skalę międzynarodową i odmówią gremialnie służby wojskowej oraz brania udziału w wojnie.

Jestem zarazem przeświadczony, że sprawy duchowe są źródłem najczystszej radości, o ile nie zajmujemy się nimi dla pieniędzy.

Jeśli chodzi o mnie, wystarcza mi podziw dla tajemnic przyrody.

Jeśli ktoś nie dba zbytnio o prawdę w sprawach drobnych, nie można mu ufać w sprawach istotnych.

Każda praca jest dobra, o ile jest dobrze wykonywana.

Każdy wiek ma swoje chwile.

Każdy z nas zawdzięcza pożywienie i dach nad głowa wysiłkowi innych członków społeczeństwa, musimy zatem uczciwie spłacić ten dług, wykonując nie tylko taką pracę, która nam samym daje satysfakcje, ale i taką, którą według powszechnego przekonania służy innym. W przeciwnym wypadku stajemy się pasożytami, niezależnie od tego, jak skromne są nasze potrzeby.

Kiedy normalny bieg codziennego życia zostaje nieoczekiwanie zakłócony, uświadamiamy sobie dobitnie, że jesteśmy niczym rozbitkowie, którzy próbują zachować równowagę na nędznej desce pośród otwartego morza, i nie pamiętają już, skąd się tam wzięli, ani nie wiedzą, dokąd znoszą ich fale.

Ktokolwiek bierze na siebie ryzyko bycia sędzią Prawdy i Wiedzy, staje się pośmiewiskiem bogów.

Ludzie pochlebiają mi, dopóki im nie zawadzam. W przeciwnym wypadku uciekają się do obelg i oszczerstw w obronie swoich interesów.

Biblię czytuję często, ale jej oryginalny tekst wciąż jest dla mnie niedostępny.

Bóg dał mi upór muła i dość dobry węch.

Byłoby lepiej, gdyby ludzie bardziej przypominali zwierzęta (...) i w większym stopniu kierowali się instynktem; czyniąc coś, nie powinni być aż tak dalece świadomi tego, co robią.

Charakterystycznym rysem mentalności wojskowej jest to, że czynniki materialne (bomby atomowe, bazy strategiczne, wszelkie typy broni, posiadane surowce) traktowane są jako podstawowe, podczas gdy człowiek, jego myśli i pragnienia - krótko mówiąc, czynniki psychologiczne - uważane są za nieistotne i drugorzędne. (...) Jednostką zostaje zdegradowana (...) do roli materiału ludzkiego.

Człowiek zajmujący się nauką nigdy nie zrozumie, dlaczego miałby wierzyć w pewne opinie tylko dlatego, że znajdują się one w jakiejś książce. (...) Nigdy również nie uzna swych własnych wyników za prawdę ostateczną.

Czyż cała filozofia nie jest jak gdyby pisana miodem? Coś wydaje nam się wyraźne na pierwszy rzut oka, ale gdy spojrzymy ponownie, rozpływa się w bezkształtną masę.

Dana teoria jest tym bardziej przekonywująca, im większa jest prostota jej przesłanek, im więcej jest rodzajów zjawisk, jakie może z sobą połączyć, oraz im rozleglejszy jest obszar jej zastosowań.

Dążenie do prawdy i poznania jest jedną z najwspanialszych cech człowieka - jakże często jednak najgłośniej szczycą się nim ci, którzy przywiązują do niego najmniejszą wagę.

Dlaczego owe wspaniałe zastosowania nauki, które oszczędzają nam pracy i ułatwiają życie, w tak niewielkim stopniu czynią nas szczęśliwszymi? Odpowiedź jest prosta: ponieważ wciąż nie nauczyliśmy się z nich rozumnie korzystać.

Dlaczego właśnie ja sformułowałem zasadę względności? Ile razy zadaję sobie to pytanie wydaje mi się, że przyczyna jest następująca: normalny dorosły człowiek w ogóle nie rozmyśla nad problemami czasu i przestrzeni. W jego mniemaniu przemyślał to już w dzieciństwie. Ja jednak rozwijałem się intelektualnie tak powoli, że czas i przestrzeń zajmowały moje myśli nawet wtedy, gdy stałem się już dorosły.

Dobre uczynki są jak dobre poematy. Można łatwo uchwycić, ku czemu zmierzają, lecz nie zawsze da się je racjonalnie wytłumaczyć.

Dzieci zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest kręgowcem w gazowym stanie skupienia.

Dziwna jest nasza sytuacja tu, na Ziemi. Każdy z nas przychodzi z krótką wizytą, nie wiedząc dlaczego, a jednak czasami wydaje się, że zgadujemy jej cel.

Fakty nie są najważniejsze. Zresztą, aby je poznać, nie trzeba studiować na uczelni - można się ich nauczyć z książek. Istota kształcenia w szkole wyższej nie polega zatem na wpajaniu wiedzy faktograficznej, lecz na ćwiczeniu umysłu w dochodzeniu do tego, czego nie da się znaleźć w podręcznikach.

Gdy jest się młodym, każdy człowiek i każde zdarzenie wydają się wyjątkowe. Z wiekiem uświadamiamy sobie w coraz większym stopniu powtarzalność i podobieństwo tego, co nas spotyka. W rezultacie doznajemy mniej radości i zaskoczeń, ale też i mniej rozczarowań, niż w młodych latach.

Gdy przyglądam się sobie i moim metodom rozumowania, dochodzę do wniosku, że fantazja (wyobraźnia) odgrywa w moim życiu większą role niż talent do przyswajania wiedzy obiektywnej.

Gdybym zaczął dbać o swój wygląd, przestałbym być sobą. (...) Zatem do diabła z tym. Jeżeli jestem dla Ciebie odpychający, poszukaj sobie przyjaciela, który będzie bardziej odpowiadał kobiecym gustom. Ja natomiast w dalszym ciągu nie będę zwracał na to większej uwagi, co niewątpliwie ma te zaletę, że nie jestem niepokojony przez różnych lalusiów, którzy w innym przypadku by mnie nachodzili.

Im bardziej dana cywilizacja zrozumie, że jej obraz świata jest fikcją tym wyższy jest jej poziom nauki.

Instytucje religijne mogłyby odzyskać przynajmniej część szacunku, jaki utraciły podczas ostatniej wojny, gdyby zajęła się mobilizowaniem dobrej woli energii swoich wyznawców do walki z narastającą falą ciemnoty.

Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi, wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci.

Przy wpajaniu ludziom tego, co moralnie słuszne, kaznodzieje powinni zdobyć się na odwagę i odrzucić doktrynę osobowego Boga, to znaczy nie powoływać się dłużej na owo źródło strachu i nadziei, dzięki któremu w przeszłości kapłani skupiali w swych rękach tak ogromną władzę.

W kwestii istnienia Boga zajmuję stanowisko agnostyka. Jestem przekonany, że aby uświadomić sobie zasadnicze znaczenie zasad moralnych w czynieniu naszego życia lepszym i szlachetniejszym, nie musimy odwoływać się do idei osobowego prawodawcy, zwłaszcza takiego, który karze i nagradza.

Wiadomo, że taki a taki pomysł jest nie do zrealizowania. Ale żyje sobie jakiś nieuk, który o tym nie wie. I on właśnie dokonuje tego wynalazku.

Wszelkie wspomnienia są złudne, bo teraźniejszość nadaje im inne barwy.

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości.

Czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie.

Jedynie życie przeżyte dla innych jest godne miana życia.

Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktują.

Jest cudem, że ciekawość przeżywa typowe wykształcenie.

Kto chce znaleźć w życiu szczęście, powinien związać się z jakimś celem, a nie z ludźmi czy rzeczami.

Monotonia cichego życia pobudza umysł do twórczości.

Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie samego stworzone, którego zamysły przykrojone są na naszą miarę krótko mówiąc, Boga, który nie jest niczym innym, jak odbiciem ludzkich słabości.

Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze strachu lub niedorzecznego egoizmu.

Śmierć nie jest kresem naszego istnienia - żyjemy w naszych dzieciach i następnych pokoleniach. Albowiem oni to dalej my, a nasze ciała to tylko zwiędłe liście na drzewie życia.

Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć.

Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko.

Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, Los sprawił, że sam stałem się autorytetem.

Bez moralnej kultury nie ma dla ludzkości ratunku.

Gdybym tylko mógł przekazać Ci choć cząstkę własnego szczęścia, abyś już na zawsze była wolna od smutku i melancholii.

Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna - ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy.

Dzielić radość innych ludzi i cierpieć wraz z nimi - oto najlepsze wskazówki dla człowieka.

Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?

Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.

Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.

Najpiękniejsze, co jest na świecie, to pogodne oblicze.

O, Młodzieży: czy wiecie, że nie jesteście pierwszym pokoleniem, które pragnie życia pełnego piękna i wolności? Czy wiecie, że wszyscy wasi przodkowie czuli to samo, co wy teraz - i padli ofiarą kłopotów i nienawiści? Czy wiecie, że wasze najżarliwsze życzenia mają szansę się spełnić tylko wtedy, gdy uda wam się zdobyć miłość i zrozumienie ludzi, zwierząt, roślin i gwiazd, tak że wszelką radość stanie się waszą radością, a wszelki ból waszym bólem.

Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona.

Jest dla mnie zaiste zagadka, dlaczego ludzie traktują swą pracę tak piekielnie poważnie. Dla kogo? Dla siebie? Przecież wkrótce nas tu nie będzie. Dla rodziny? Dla potomności? Nie. Zatem zagadka pozostaje zagadką.

Tam, gdzie jest miłość, nie ma narzucania drugiej osobie swojej woli.

Ten, kto nigdy nie został okłamany, nie wie, co to znaczy być szczęśliwym.

Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.

Życie niemal na pewno ma sens.

Długoletnie błądzenie w ciemnościach w poszukiwaniu prawdy odczuwanej, lecz nieuchwytnej, głębokie pragnienie oraz przeplatające się ze sobą okresy wiary i zwątpienia, które poprzedzają jasne i pełne zrozumienie, znane są wyłącznie tym, którzy sami ich doświadczyli.

Doszedłem do przekonania, że pożądane byłoby zniesienie kary śmierci. Powody: (1) nieodwracalność w przypadku pomyłki sądowej; (2) zgubny wpływ moralny na tych, którzy (...) muszą ją wykonać.

Każdy z nas ma dwie rzeczy do wyboru. Jesteśmy albo pełni miłości... albo pełni lęku.

Pana Boga nie obchodzą nasze trudności matematyczne. On całkuje empirycznie.

Dwie rzeczy nie mają granic: wszechświat i ludzka głupota.

Pan Bóg też nie odpoczywa w niedzielę.

Ludzie są jak lotny piasek i nigdy nie jest się pewnym, co przyniesie jutro.

Praca naukowa to sprawa charakteru.

WYKŁADY ALBERTA EINSTEINA

RELIGIA I NAUKA - Albert Einstein

(Artykuł ten ukazał się w New York Times Magazines 9 listopada 1930 r. str 1-4. Był przedrukowany w Ideas and Opinions, Crown Publishing, 1954 str. 36-40. Potem pojawił się w książce Einsteina “The World as I See it”, Philosophical Library, New York. 1949 str. 24-28).

Wszystko czego dokonała i o czym rozważała rasa ludzka dotyczy zaspokojenia głęboko odczuwanych potrzeb oraz tonowania bólu. Trzeba o tym pamiętać, kiedy stara się zrozumieć religijne ruchy i ich rozwój. Chęci (odczucia) i tęsknoty są głównymi siłami stojącymi za ludzkim wysiłkiem i kreatywnością, niezależnie od tego w jak egzaltowany sposób później zostało to uzasadnione. Czym zatem są te odczucia i potrzeby, które kierują człowieka ku myśli religijnej i wierze w szerokim rozumieniu znaczenia tych słów? Odrobina namysłu wystarczy aby stwierdzić, że bardzo różnorodne emocje leżą u podstaw powstanie religijnej myśli i doświadczenia. U pierwotnego człowieka ponad wszystko to lęk powoduje religijne wyobrażenia – lęk przed głodem, dzikimi bestiami, chorobą i śmiercią. Na tym poziomie egzystencji zrozumienie przyczynowych skutków jest raczej słabo rozwinięte. Ludzki umysł tworzy iluzoryczne istoty bardziej lub mniej analogiczne do nas samych, od których woli i działania te budzące lęk zjawiska zależą. Ten człowiek stara się zapewnić sobie przychylność tych istot odprawiając ofiary poświęcenia, które zgodnie z tradycją przekazywano z generacji na generację, zjednując ich stosunek do śmiertelnych. W tym sensie mówię o religii lęku. Ten lęk, choć nie stworzony, był w istotnym stopniu stabilizowany przez formację kasty kapłańskiej, która stawiała siebie w roli mediatora pomiędzy ludźmi i istotami, których się obawiano. Na tej podstawie warstwa ta ustanowiła swoja hegemonię. W wielu przypadkach przewodnik lub władca czy uprzywilejowana klasa, której pozycja opierała się na innych czynnikach będących kombinacją funkcji kapłańskiej i świeckiej władzy tak aby tej drugiej zapewnić więcej bezpieczeństwa, lub jeszcze inni polityczni władcy czy warstwy kapłańskie działali razem na rzecz swoich własnych interesów. Społeczne impulsy są jeszcze innym źródłem krystalizowania się religii. Ojcowie i matki i liderzy większych społeczności ludzkich są śmiertelni i omylni. Potrzebują przewodnictwa, miłości i wsparcia co uzasadnia człowiekowi formę społecznej i moralnej koncepcji Boga. To jest Bóg Troskliwy, który chroni, rozporządza, nagradza i karze. To Bóg, który zgodnie z ograniczeniami pojmowania kocha wierzących i dogląda życia plemienia lub rasy ludzkiej, lub nawet samego życia w sobie, ten który przynosi ulgę w troskach i zaspokajaniu pragnień, ten który chroni dusze od śmierci. To jest społeczna i moralna koncepcja Boga.

Hebrajskie pisma w godny podziwu sposób ilustrują rozwój religii leku ku religii moralnej, rozwój kontynuowany w Nowym Testamencie. Religie wszystkich cywilizowanych ludów, szczególnie ludów Wschodu, były pierwotnie religiami moralnymi. Rozwój z poziomu religii lęku do religii moralnej jest wielkim krokiem w życiu ludzi. Musimy być świadomi jednak, że twierdzenie, iż pierwotne religie bazują na lęku a religie cywilizowane na moralności jest przesądem. Prawda jest taka, że wszystkie religie są różnorodną mieszanką tych dwóch typów, wraz z tym rozróżnieniem, że na wyższych poziomach społecznego życia religia moralności przeważa. Wspólnym dla nich wszystkich jest antropomorficzny charakter koncepcji Boga. Jedynie jednostki o rzadkich cechach i szczególnie wysublimowane społeczności osiągnęły jakiekolwiek wyższe poziomy. Istnieje jeszcze trzeci etap religijnego doświadczenia, który można znaleźć pośród wielu tradycji, choć rzadko spotykany w czystej formie: będę nazywał go religią kosmicznego uniesienia (doświadczenia). Trudno wyjaśnić to uczucie komuś kto jest go całkowicie pozbawiony szczególnie dlatego, że tam nie ma żadnej idei, która mogłaby odpowiadać antropomorficznej koncepcji Boga. Jednostka taka odczuwa zbędność pożądań i miałkość ludzkich celów a z drugiej strony subtelność i wspaniałość porządku, który odkrywa w naturze i w świecie myśli. Jednostkowe istnienie jest dla niego rodzajem więzienia a on chce doświadczać świata jako pojedynczo znacząca całość. Początki religii doświadczenia kosmicznego uniesienia już pojawiła się na wczesnym etapie rozwoju w wielu Psalmach Dawida i u niektórych proroków. Buddyzm taki jaki mieliśmy okazję poznać z cudownych pism Schopenhauera zawiera najwięcej z tych elementów. Religijny geniusz wszystkich wieków wyróżnia ten rodzaj religijnego doświadczenia, który w swoich wyobrażeniach nie zna dogmatyzmu i Boga, tak że nie powstał żaden kościół na bazie którego istniałyby jakieś zasadnicze nauki. A zatem to pośród heretyków, którzy pojawili się na przestrzeni wieków możemy znaleźć ludzi, którzy czuli ten najwyższy rodzaj religijności a przez wielu im współczesnych byli postrzegani jako ateiści, a czasami jako święci. Popatrzmy w tym świetle na takie postacie jak: Demokryt, Franciszek z Asyżu czy Spinoza, którzy są sobie podobni.

Jak zatem to doświadczenie kosmicznego uniesienia może być przekazane drugiemu, jeśli w jego ramach nie powstała żadna definicja Boga czy teologia? Z mojego punktu widzenia, najważniejszą rolą sztuki i nauki to budzenie tego uczucia i podtrzymanie go wśród tych, którzy są zdolni je odczuwać.

Tutaj dochodzimy do relacji religii i nauki na sposób różny do zwyczajowo przyjętego. Jeśli podejść do zagadnienia historycznie, wtedy będziemy postrzegać naukę i religią jako nieprzejednanych antagonistów z kilku oczywistych powodów. Człowiek, który jest gruntownie przekonany o uniwersalnym prawie przyczyny nie może nawet na moment przyjąć idei istoty, która wpływa na bieg wypadków – pod warunkiem oczywiście, ze traktuje hipotezę przyczynowości naprawdę serio. Nie będzie miał pożytku również z koncepcji religii lęku i równie mało z jej społecznej czy moralnej formy. Bóg, który nagradza i karze jest dla niego trudny do pojęcia z prostego powodu, a mianowicie takiego, że ludzkie działanie jest determinowane przez jakąś konieczność, zewnętrzną lub wewnętrzną. A zatem w oczach Boga człowiek nie może odpowiadać za swoje czyny, a przynajmniej nie bardziej niż nieporuszony obiekt jest odpowiedzialny za ruch, któremu podlega. Dlatego też nauka jest obwiniana za podkopywanie moralności, ale ten osąd jest całkowicie niesprawiedliwy. Etyczne zachowanie człowieka powinno być oparte skutecznie na współczuciu, edukacji i społecznych więzach i potrzebach, nie ma tutaj żadnej potrzeby religijnej. To wątpliwa ścieżka oparta wyłącznie na leku przed karą czy nadzieją na nagrodę po śmierci. W takim świetle łatwiej dostrzec dlaczego kościoły zawsze walczyły z nauką i prześladowały oddanie dla niej. Z drugiej strony jestem przekonany, że to doświadczenie kosmicznego uniesienia jest najmocniejszym i najszlachetniejszym motywem naukowego badania. Jedynie ci, którzy wkładają tak olbrzymi wysiłek i przejawiają tego rodzaju oddanie, bez którego pionierska praca w naukach teoretycznych nie dokonałaby się, są zdolni skupić moc swoich emocji na swojej samotnej pracy, tak różnej od otaczającej rzeczywistości. Co za głębokie przekonanie o racjonalności wszechświata i cóż za tęsknota za zrozumieniem, gdzie oprócz słabej refleksji zauważanej pośród umysłów im współczesnych, tłumaczyłoby Keplera i Newtona z lat spędzonych na samotnej pracy w formułowaniu zasad mechaniki gwiezdnej! Ci których znajomość procesu naukowych badań pochodzi głównie z jej praktycznych rezultatów, łatwo rozwijają całkowicie błędne pojęcie o mentalności ludzi, którzy otoczeni przez sceptyczny świat, pokazują drogę dla pokrewnych dusz rozrzuconych po świecie i żyjących w różnych czasach. Jedynie ten kto poświęcił swoje życie podobnym celom może jasno zobaczyć co tymi ludźmi powodowało i co dawało im siłę aby wytrwać przy swoich celach niezależnie od liczby poniesionych porażek. To doświadczenie kosmicznego uniesienia dawało im moc. Współcześni mawiają, nie bez racji, że w tym materialistycznym wieku jedynymi głęboko wierzącymi są naukowcy.

O NAUCE, FILOZOFII i RELIGII - Albert Einstein - Nowy Jork 1941 r.

(SYMPOZJUM opublikowane przez Konferencję o nauce, filozofii i religii i ich związkach z demokratycznym sposobem życia)

Łatwo znaleźć porozumienie co do tego czym jest nauka. Jest ona stuletnim wysiłkiem skierowanym na to aby skupić wszystkie odbierane zjawiska tego świata, na wskroś jak to tylko możliwe, za pomocą usystematyzowanej myśli. To odważna próba wtórnej rekonstrukcji egzystencji na drodze konceptualizacji. Ale kiedy spytacie czym jest religia odpowiedź nie będzie taka prosta. A nawet po znalezieniu takiej, która będzie satysfakcjonująca w danym momencie, nadal będzie towarzyszyć przekonanie, że nie jestem w stanie w żadnych okolicznościach, nawet w jakimś skończonym fragmencie, zebrać wszystkich myśli tych, którzy poddali te kwestię poważnym rozważaniom.

Zamiast pytać czym jest religia wolę zapytać co charakteryzuje dążenia osób, które w moim przekonaniu są religijni. Osoba religijnie oświecona jawi mi się jako taka, która wyzwoliła się, najbardziej jak tylko potrafi, z więzów egoistycznych pożądań i jest pochłonięta myślami, uczuciami i chęciami do których aspiruje z racji ich ponadosobowych cech czy cnót. Wydaje mi się,  że ważna jest tutaj ich siła i głębia przekonania co do pełni ich znaczenia, bez względu na to czy są to próby utożsamienia tych treści z jakąś boską Istotą, bo w przeciwnym przypadku ciężko byłoby zaliczać Buddę czy Spinozę do grona osób religijnych. Religijna osoba jest oddana w tym sensie, że nie ma żadnych wątpliwości co do wagi i wzniosłości tych nadludzkich przymiotów i celów, które ani nie wymagają  ani nie zależą od racjonalnych podwalin. Istnieją z taką samą oczywistością i namacalnością jak ale mogą istnieć samodzielnie. W tym sensie religia jest wielowiekowym wysiłkiem rodzaju ludzkiego aby stać się jasno i całkowicie świadomym tych wartości i celów i ciągle je wzmacniać rozwijając ich efekt. Jeśli ktoś postrzega religię i naukę w zgodzie z tymi definicjami wtedy konflikt pomiędzy nimi wydaje się być niemożliwy. Dla nauki pewne jest tylko to co jest, a nie co może być czy będzie a przecież poza jej dziedzinami potrzebne są różnego rodzaju sądy wartościujące. Religia z drugiej strony, zajmuje się jedynie oceną ludzkich myśli i działań: nie może sprawiedliwie mówić o faktach i związkach pomiędzy nimi. Zgodnie z tą interpretacją dobrze znany z przeszłości konflikt religii z nauką musi zostać postrzegany jako jakieś nieporozumienie. Na przykład, konflikt narasta kiedy religijna wspólnota upiera się co do absolutnej prawdziwości wszystkich oświadczeń zawartych w Biblii. To oznacza ingerencję religii w sferę nauki; to tutaj rozpoczyna się walka Kościoła przeciwko doktrynie Galileusza i Darwina. Z drugiej strony, przedstawiciele nauki często podejmowali próby wyrażania ostatecznych sądów w kwestiach wartości i końca rzeczy podpierając się naukowymi metodami, tym samym sytuując siebie w opozycji do religii. Te konflikty rozpoczynały się od fatalnych błędów. Teraz chociaż wymiary religii i nauki są jasno wydzielone to pomiędzy nimi zachodzą wzajemne związki i zależności. Chociaż religia może być tym co określa cele, to pomimo to powinna uczyć się od nauki, w najszerszym sensie, co oznacza przyczynianie się do osiągania ustanowionych celów. Ale nauka może być tworzona tylko przez tych, którzy są gruntownie przesiąknięci dążnością ku prawdzie i zrozumieniu. Tym źródłem uczuć jest sfera religii.

Do niej należy przekonanie, że prawa obowiązujące w świecie egzystencji są racjonalne, co oznacza możliwość zrozumienia ich przyczyn. Nie wyobrażam sobie prawdziwego naukowca bez takiej głębokiej wiary. Ta sytuacja może zostać wyrażona za pomocą porównania: nauka jest bez religii kulawa, religia bez nauki jest ślepa. Tymi słowami chcę wyrazić to, że faktycznie ten “obiegowy” konflikt pomiędzy religią a nauką faktycznie nie istnieje. Aby uporządkować myśl muszę sprowadzić to twierdzenie do samej istoty i odnieść się do warstwy historycznej religii. Zagadnienie dotyczy koncepcji Boga. Na samym początku duchowej ewolucji rodzaju ludzkiego wyobraźnia ludzka stworzyła bogów, którzy poprzez działanie woli byli w stanie determinować lub w jakiś sposób wpływać na świat zjawiskowy. Człowiek zjednywał przychylność tych bóstw dla własnej korzyści używając magii i modlitwy. Idea Boga w religijnej myśli po dziś jest sublimacją starego konceptu bogów. Jego antropomorficzny charakter przejawia się na przykład w fakcie, że człowiek zwracał się do Boskiej Istoty wznosząc modlitwy i usprawiedliwiał (czy tłumaczył) działania ich wolą. Nikt nie zaprzeczy, że idea istnienia wszechmocnego i wszechdobrego osobowego Boga jest zdolna przynieść ulgę, pomoc i przewodnictwo człowiekowi; a przez cnotę swojej prostoty jest również dostępna dla większości nierozwiniętych umysłów. Ale z drugiej strony w tej idei ukryta jest rozstrzygająca słabość boleśnie odczuwana od samego początku historii. Chodzi o to, że jeśli ta istota jest omnipotentna, wtedy każde wydarzenie, włączając ludzkie działanie, każdą myśl, uczucie i dążenie jest również Jego dziełem. Jak zatem jest możliwe myślenie o odpowiedzialności ludzi za własne uczynki i myśli przed tak wszechmocną Istotą? Osadzając lub nagradzając obejmowałby sądem również siebie samego. Jak to można połączyć z  boskością i prawością Jemu przypisywaną? Głównym źródłem obecnych konfliktów pomiędzy sferą nauki i religii jest koncepcja osobowego Boga. Celem nauki jest ustalenie podstawowych praw, które determinują wzajemne związki pomiędzy obiektem i zdarzeniami w czasie i przestrzeni. Dla tych reguł lub praw natury pożądana jest zasadnicza słuszność – ponad wątpliwość. Takie jest główne założenie a wiara czy przekonanie co do możliwości zebrania tego wszystkiego w zasadę gwarantuje jedynie połowę sukcesu. Ciężko jednak byłoby  komukolwiek działać bez tego założenia, komuś kto zaprzecza temu częściowemu sukcesowi, komuś kto opisuje je jako ludzkie samooszukiwanie się. Faktem jest, że na podstawie tych praw jesteśmy w stanie przewidzieć z wielką precyzją czasowy przebieg zjawisk zachodzących w określonych warunkach. Pewność ta jest głęboko osadzona w świadomości współczesnego człowieka nawet jeśli on nie pojmuje zbyt wiele z treści tych praw. Wystarczy jedynie wziąć pod uwagę to, że drogę planet w systemie słonecznym można przeliczyć i przewidzieć z wielkim prawdopodobieństwem na podstawie ograniczonej liczby prostych praw. W podobny sposób, choć nie z taką samą precyzją, możliwe jest przeliczenie sposobu działania elektrycznego motoru, systemu przesyłu, czy bezprzewodowego aparatu, a czy innych nowoczesnych wynalazków. Dla pewności, kiedy pewna określona liczba czynników wchodzących w skład jakiegoś kompleksu zjawisk jest zbyt duża, naukowa metoda, w większości przypadków, zawodzi.

Wystarczy pomyśleć choćby o pogodzie, w przypadku której prognoza nawet na kilka dni naprzód jest niemożliwa. Pomimo tego nikt nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z przyczynowymi związkami w których komponenty są nam w większości znane. Występowanie w tych dziedzinach jest poza możliwością dokładnego wyniku ze względu na różnorodność czynników operacji, a nie w wyniku braku porządku w naturze. Znacznie mniej zbadaliśmy regularności obserwowane w świecie ożywionym, ale wystarczająco głęboko w sensie prawa stałych następstw. Wystarczy pomyśleć tylko o usystematyzowanym i stałym porządku dziedziczenia gatunkowego lub o efekcie trucizny np. alkoholu w zachowaniach istot organicznych. To czego nam brakuje to uchwycenie związków o charakterze powszechnie obowiązującej ogólności a nie wiedzy na temat samego porządku. Im bardziej człowiek zostaje przesiąknięty przekonaniem o uporządkowanej regularności wszystkich zdarzeń tym bardziej oczywiste staje się, że nie istnieje żadna przestrzeń o różnej naturze. Dla niego ani prawo ludzkie ani boskie nie będzie istniało jako niezależna przyczyna naturalnych zdarzeń. Bądźmy pewni, doktryna osobowego Boga oddziałującego na naturalne zdarzenia nie zostanie obalona przez naukę. Ta doktryna zawsze może schronić się w tych dziedzinach w których naukowa wiedza do tej pory nie postawiła swojej stopy. Ale jestem przekonany, że tego rodzaju zachowanie pewnej części reprezentantów religii nie tyle będzie bezwartościowe ale również fatalne (w swoich skutkach). Doktryna, która nie jest w stanie przetrwać w jasnym świetle a jedynie w ciemności straci swój wpływ na ludzkość, z niepoliczalnymi stratami dla ludzkiego postępu. W ich walce o etycznego boga, nauczyciele religii muszą zrezygnować z piedestału, pozostawiając doktrynę personalnego Boga, co oznacza porzucenie źródła lęku i nadziei, które w przeszłości złożyło tak wielką moc w ręce kapłanów. W swojej pracy będę musieli odwołać się do sił, które są zdolne kultywować Boga, Prawdę i Piękno w ludzkości samej w sobie. To jest z całą pewnością trudniejsze ale nieporównywalnie bardziej wartościowe zadanie (Ta myśl jest przekonująco zaprezentowana w książce Herberta Samuela “Wiara i Działanie”). W procesie oczyszczania religijni nauczyciele z całą pewnością z radością rozpoznają, że prawdziwa religia uszlachetnia i staje się głębsza poprzez naukową wiedzę. Jeśli jednym z celów religii jest uwolnienie rodzaju ludzkiego tak dalece jak to tylko możliwe z ograniczeń egocentryzmu, pożądliwości i lęków, naukowe rozumowanie (uzasadnienie) może pomóc w jeszcze innym sensie. Choć jest to prawdą, że celem nauki jest odkrycie praw, które pozwolą na skojarzenie i przewidzenie faktów, nie jest to jej jedynym celem. Poszukuje również sposobów ujęcia najogólniejszych związków odkrytych w odniesieniu do wzajemnie niezależnych elementów pojmowanych konceptualnie. Potwierdza to wysiłek w celu racjonalnego ujęcia złożoności, który prowadzi ku największym sukcesom, nawet jeśli ta próba mogłaby wieść ku największemu ryzyku - stania się ofiarą iluzji. Ale ktokolwiek poczuł intensywne doświadczenie spełniającego się postępu, dokonującego się w pewnych dziedzinach, jest poruszony przez głęboką czcią dla przejawiającej się racjonalności. Poprzez zrozumienie uzyskuje daleko idącą emancypację, wyzwalając się z więzów nadziei i pożądań. Jednocześnie umysł nabiera pełnej szacunku pokory w stosunku do doskonałości przyczyny wcielającej się w życie, które na swym najgłębszym poziomie jest niedostępne dla człowieka. To postawa religijna, w najgłębszym sensie tego słowa. Co więcej wydaje mi się, że nauka nie tylko oczyszcza niepotrzebne impulsy religijnej antropomorfizacji ale również przyczynie się do uduchowienia naszego pojmowania życia. Przyszła duchowa ewolucja rodzaju ludzkiego, i to coraz bardziej wydaje mi się oczywiste, będzie ścieżką pełnej religijności, nie opartej na lęku przed życiem czy przed śmiercią, czy na ślepej wierze ale na wzmożonych wysiłkach podążających za racjonalną wiedzą. W tym sensie wierzę, że kapłan musi stać się nauczycielem jeśli ma zamiar sprawiedliwie prowadzić swoją wzniosłą misję edukacji.

DLACZEGO SOCJALIZM? by Albert Einstein

Czy jest wskazane, aby ktoś nie będąc ekspertem w kwestiach gospodarczych i społecznych wyrażał poglądy na temat socjalizmu? Z kilku powodów uważam, że jest.

Ekonomia i socjalizm

Rozważmy to zagadnienie najpierw z punktu widzenia wiedzy naukowej. Zdawać by się mogło, że nie ma zasadniczych różnic metodologicznych między astronomią a ekonomią: uczeni w obu tych dziedzinach dążą do odkrycia ogólnie akceptowanych praw dla wyodrębnionego zespołu zjawisk, aby wzajemne powiązania między tymi zjawiskami uczynić maksymalnie zrozumiałymi. W rzeczywistości takie metodologiczne różnice jednak istnieją. Odkrycie ogólnych praw w dziedzinie ekonomii jest utrudnione, ponieważ na obserwowane zjawiska gospodarcze mają wpływ liczne czynniki, które trudno z osobna ocenić. W dodatku, doświadczenia zgromadzone od początku tak zwanego cywilizowanego okresu historii ludzkości są, jak powszechnie wiadomo, obarczone wpływem czynników bez wątpienia nie wyłącznie ekonomicznych w swym charakterze. Na przykład, większość mocarstw w historii zawdzięczało swe istnienie podbojom. Ludy podbijające czyniły się, w porządku prawnym i gospodarce, klasami uprzywilejowanymi podbitego kraju. Nigdzie nie udało się nam naprawdę przezwyciężyć tego, co Veblen nazwał “grabieżczą fazą” rozwoju ludzkości. Obserwowalne fakty gospodarcze należą do tej fazy i prawa, jakie możemy z nich wywieść, nie znajdują zastosowania do innych faz. Ponieważ prawdziwym celem socjalizmu jest właśnie przejście poza grabieżcze stadium rozwoju ludzkości, ekonomia w jej obecnym stanie nie może nam dużo powiedzieć o socjalistycznym społeczeństwie przyszłości. Socjalizm zmierza ku celowi społeczno-etycznemu. Nauka nie może jednak tworzyć celów, ani tym bardziej wpajać ich ludziom; może ona, co najwyżej, dostarczać środki do ich osiągania. Same zaś cele wskazywane są przez osobowości o szlachetnych ideałach etycznych i - jeśli tylko cele te nie są chybione, lecz ważkie i żywe - przyjmowane są i realizowane przez wielu ludzi, którzy, wpół nieświadomie, określają powolną ewolucję społeczeństwa. Z tych powodów powinniśmy uważać, aby nie przeceniać nauki i naukowych metod w kwestii ludzkich problemów. Nie powinniśmy też zakładać, że tylko eksperci mają prawo wypowiadać się na temat organizacji społeczeństwa.

Sposób wyjścia z kryzysu społecznego?


Od pewnego czasu podnoszą się liczne głosy twierdzące, że ludzka społeczność przechodzi kryzys, że jej stabilność została poważnie zachwiana. Charakterystycznym dla takiej sytuacji jest to, że jednostki należące do danej grupy, niezależnie od jej wielkości, są obojętne lub nawet wrogie wobec niej. Aby to zilustrować, pozwolę sobie wspomnieć tu pewne osobiste doświadczenie. Rozmawiałem niedawno z inteligentnym i miłym mężczyzną o niebezpieczeństwie następnej wojny, która w moim przekonaniu poważnie zagroziłaby istnieniu ludzkości, oraz stwierdziłem, że tylko organizacja ponadnarodowa mogłaby nas przed nią uchronić. Wtedy mój gość spytał, bardzo spokojnie i chłodno: "Dlaczego sprzeciwia się pan tak gorąco zniknięciu ludzkiego gatunku?" Jestem pewien, że jeszcze sto lat temu nikt nie wypowiedziałby czegoś takiego tak lekko. Są to słowa człowieka, który na próżno starał się osiągnąć wewnętrzną równowagę i w zasadzie stracił już nadzieję, że mu się to uda. Co jest tego przyczyną? Czy jest jakieś wyjście?

Społeczeństwo i jednostki

Człowiek jest istotą indywidualną i jednocześnie społeczną. Jako istota indywidualna, stara się on chronić istnienie swoje i swoich najbliższych, zaspokajać swe osobiste pragnienia i rozwijać swe wrodzone zdolności. Jako istota społeczna, zabiega on o uznanie i sympatię swych pobratymców, pragnie uczestniczyć w ich rozrywkach, pocieszać ich w ich smutkach i poprawiać warunki ich życia. Tylko istnienie tych różnych, często sprzecznych, dążeń tłumaczy specyficzny charakter człowieka, a ich konkretna kombinacja określa stopień, w którym dana jednostka może osiągnąć wewnętrzną równowagę i wnieść wkład w kondycję społeczeństwa. Całkiem możliwe, że względna siła tych dwóch popędów jest w zasadniczym stopniu ustalona dziedzicznie. Jednak osobowość, która ostatecznie powstaje, jest w znacznej mierze ukształtowana przez takie czynniki, jak otoczenie, w którym człowiek się znalazł w okresie swego rozwoju, strukturę społeczeństwa, w którym dorasta, tradycje tego społeczeństwa, oraz sposób, w jaki ocenia ono różne typy zachowania. Abstrakcyjne pojęcie "społeczeństwo" jest dla pojedynczego człowieka sumą jego pośredniego i bezpośredniego stosunku do jemu współczesnych, oraz do wszystkich ludzi z minionych pokoleń. Człowiek jest zdolny do samodzielnego myślenia, odczuwania, wysiłku i pracy. Jednak w swoim istnieniu fizycznym, intelektualnym i emocjonalnym zdany jest on tak bardzo na społeczeństwo, że nie sposób o nim myśleć, czy go zrozumieć, poza ramami społeczeństwa. To właśnie społeczeństwo dostarcza człowiekowi pożywienie, ubranie, schronienie, narzędzia pracy, język, formy myśli i większą część treści tych myśli. Jego życie czynią możliwym praca i dokonania wielu milionów żyjących wcześniej i obecnie, ukrytych za słowem "społeczeństwo".

Adaptacja do ziemskiej społeczności

Człowiek otrzymuje w momencie narodzin, drogą dziedziczenia, konstytucję biologiczną, którą musimy uznać za stałą i niezmienną, a w której skład wchodzą też naturalne popędy charakterystyczne dla rodzaju ludzkiego. W ciągu swego życia człowiek nabywa również konstytucję kulturową, którą przejmuje od społeczeństwa poprzez komunikację i wiele innych dróg wpływu. Zachowanie społeczne istot ludzkich może się znacznie różnić, zależnie od dominujących wzorców kulturowych i rodzajów organizacji społeczeństwa. Na tym właśnie mogą oprzeć swe nadzieje ci, którzy zabiegają o poprawę doli człowieka. Ludzie nie są skazani, mocą swojej konstytucji biologicznej, na to, aby wzajemnie się wyniszczać, czy być na łasce okrutnego, sobie samemu narzuconego losu. Gdy zadajemy sobie pytanie, jak należy zmienić strukturę społeczeństwa i kulturowe przyzwyczajenia człowieka, aby życie ludzkie uczynić maksymalnie satysfakcjonującym, powinniśmy stale być świadomi, że istnieją pewne czynniki, których nie jesteśmy w stanie zmodyfikować. Jak już wspomniano, natura biologiczna człowieka praktycznie nie poddaje się zmianom. Poza tym, postęp techniczny i procesy demograficzne kilku ostatnich stuleci stworzyły warunki, które zagościły tu na stałe. Na obszarach stosunkowo gęsto zamieszkanych absolutnie niezbędny jest podział pracy i wysoce scentralizowany aparat produkcji. Dawno minęły czasy, które teraz wydają się tak idylliczne, kiedy jednostki czy stosunkowo małe grupy mogły być zupełnie samowystarczalne. Stwierdzenie, że ludzkość stanowi teraz ziemską społeczność produkcji i konsumpcji jest tylko niewielką przesadą.

Zasadniczy kryzys naszych czasów

Mogę teraz w skrócie przedstawić to, co moim zdaniem stanowi zasadniczy kryzys naszych czasów. Dotyczy on stosunku jednostki do społeczeństwa. Jednostka jest obecnie bardziej niż kiedykolwiek świadoma swojej zależności od społeczeństwa. Jednak nie odczuwa ona tej zależności jako atutu, jako organicznej więzi, jako ochronnej siły, lecz raczej jako zagrożenie dla swoich naturalnych praw, czy wręcz dla swojego ekonomicznego bytu. Co więcej - jej pozycja w społeczeństwie sprawia, że jej egoistyczne popędy są stale wzmacniane, podczas gdy skłonności społeczne, z natury słabsze, stopniowo zanikają. Wszystkie istoty ludzkie, bez względu na swoją pozycję w społeczeństwie, cierpią na ów proces zaniku instynktów społecznych. Będąc nieświadomymi więźniami własnego egoizmu, czują się zagrożone, samotne i pozbawione prostej i naturalnej radości życia. Człowiek może odnaleźć sens życia, jakkolwiek krótkie jest ono i pełne niebezpieczeństw, tylko poświęcając się społeczeństwu. Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego obecnym kształcie jest moim zdaniem prawdziwym źródłem zła. Widzimy przed sobą ogromną społeczność producentów, której członkowie nieustannie usiłują pozbawić się nawzajem owoców swej wspólnej pracy - nie siłą, lecz ogólnie rzecz biorąc zgodnie z legalnie ustanowionymi regułami. W związku z tym ważne jest, aby zdać sobie sprawę z tego, że środki produkcji - to znaczy cała zdolność produkcyjna potrzebna do wytwarzania towarów konsumpcyjnych, jak i dodatkowych towarów inwestycyjnych, może prawnie być - i w przeważającym stopniu jest - prywatną własnością jednostek.

Robotnicy i kapitaliści

Dla uproszczenia nazywał będę niżej “robotnikami” wszystkich tych, którzy nie są współwłaścicielami środków produkcji - choć nie jest to zwyczajowe rozumienie tego pojęcia. Właściciel środków produkcji może kupić pracę robotnika. Posługując się środkami produkcji, robotnik wytwarza nowe towary, które stają się własnością kapitalisty. Zasadniczym elementem tego procesu jest stosunek między tym, co robotnik wytwarza, a tym, co w zamian otrzymuje - w kategoriach wartości rzeczywistej. Tak dalece jak układ pracy jest "dobrowolny", wysokość wynagrodzenia robotnika jest warunkowana nie rzeczywistą wartością produkowanych przezeń towarów, lecz jego minimalnymi potrzebami i zapotrzebowaniem kapitalisty na siłę roboczą w stosunku do liczby robotników rywalizujących o pracę. Ważne jest zrozumienie, że nawet w teorii wypłata robotnika nie jest zdeterminowana rzeczywistą wartością jego produktu. Prywatny kapitał koncentruje się w rękach nielicznych ludzi, częściowo z powodu rywalizacji wśród kapitalistów, a częściowo dlatego, że rozwój techniczny i rosnące rozbicie świata pracy stymulują powstawanie większych jednostek produkcji kosztem mniejszych. Rezultatem tych procesów jest powstanie oligarchii prywatnego kapitału, nie poddającej się skutecznej kontroli nawet demokratycznie zorganizowanego społeczeństwa. Dzieje się tak dlatego, że członkowie ciał legislacyjnych są wybierani przez partie polityczne, w dużej mierze finansowane lub w inny sposób sterowane przez prywatnych kapitalistów, którzy w praktyce izolują elektorat od legislatury. W konsekwencji, reprezentanci ludu niewystarczająco chronią interesów upośledzonych warstw społeczeństwa. Co więcej, w obecnych warunkach prywatni kapitaliści nieuchronnie kontrolują, bezpośrednio lub pośrednio, główne źródła informacji (prasę, radio, edukację). Indywidualnemu obywatelowi jest zatem bardzo trudno dojść do obiektywnych wniosków i zrobić mądry użytek ze swoich praw politycznych. W większości przypadków jest to zaś wręcz niemożliwe.

Prywatna własność dla zysku

Sytuacja panująca w gospodarce opartej na prywatnej własności kapitału charakteryzuje się więc dwiema głównymi zasadami: po pierwsze, środki produkcji (kapitał) są prywatne, a ich właściciele rozporządzają nimi wedle swego uznania; po drugie, układ pracy jest dobrowolny. Oczywiście, nie ma czegoś takiego, jak społeczeństwo czysto kapitalistyczne w tym sensie. Trzeba w szczególności uwzględnić to, że robotnikom udało się, drogą długiej i ciężkiej walki politycznej, osiągnąć nieco korzystniejszą formę “dobrowolnego układu pracy” dla niektórych z nich. Jednak ogólnie rzecz biorąc, dzisiejsza gospodarka nie różni się znacznie od "czystego" kapitalizmu. Produkcja odbywa się dla zysku, a nie dla spożytkowania. Nie ma gwarancji, że wszyscy zdolni i chętni do pracy znajdą zatrudnienie; niemal zawsze istnieje "armia bezrobotnych". Robotnik lęka się stale utraty pracy. Ponieważ bezrobotni i nisko opłacani nie tworzą zyskownego rynku, produkcja towarów konsumpcyjnych jest ograniczona, a konsekwencją jest wielki niedostatek. Postęp techniczny skutkuje często zwiększeniem bezrobocia, zamiast zmniejszeniem obciążenia pracą dla wszystkich. Motyw zysku, połączony z rywalizacją między kapitalistami, jest odpowiedzialny za niestabilność gromadzenia i użycia kapitału, prowadzącą do coraz głębszych kryzysów. Nieograniczona konkurencja powoduje ogromne marnotrawstwo pracy i okaleczenie społecznej świadomości jednostek, o którym wspomniałem wcześniej. Owo okaleczenie świadomości jednostek uważam za najgorsze zło kapitalizmu. Cały nasz system edukacyjny skażony jest tym złem. Uczniom wpaja się stale postawę przesadnej rywalizacji i uczy się ich czczenia sukcesu w ramach przygotowania ich do przyszłej kariery.

Socjalizm jest wyjściem z kryzysu

Jestem przekonany, że jest tylko jeden sposób wyeliminowania całego tego zła, a mianowicie stworzenie gospodarki socjalistycznej i systemu edukacyjnego ukierunkowanego na cele społeczne. W takiej gospodarce, środki produkcji są w posiadaniu samego społeczeństwa, a wykorzystywane są w sposób planowy. W gospodarce planowej, która dostosowuje produkcję do potrzeb społeczności, rozdzielano by pracę pomiędzy wszystkich mogących pracować, oraz zagwarantowano by wszystkim ludziom środki egzystencji. Edukacja jednostki, poza wzmacnianiem jej wrodzonych zdolności, zmierzałaby ku rozwinięciu w niej poczucia odpowiedzialności za innych, zamiast gloryfikować władzę i sukces w naszym obecnym społeczeństwie. Niemniej jednak trzeba pamiętać, że gospodarka planowa to jeszcze nie socjalizm. Może jej bowiem towarzyszyć całkowite zniewolenie jednostki. Dojście do socjalizmu wymaga rozwiązania nadzwyczaj trudnych problemów socjo-politycznych. Jak, w obliczu daleko idącej centralizacji władzy politycznej i gospodarczej, zapobiec wszechwładzy biurokracji? Jak bronić praw jednostki i tym samym zapewnić demokratyczną przeciwwagę dla władzy biurokracji? Jasność, co do celów i problemów socjalizmu ma najwyższą wagę w naszych czasach przełomu.

Powyższy esej, tu w wersji skróconej, napisany został dla pierwszego numeru Monthly Review założonego w 1949 r.

ALBERT EINSTEIN - NAZISTOWSKIE POMÓWIENIA

Spotyka się czasem, nawet u początku XXI wieku, kiedy teorie Einsteina potwierdzono wielokrotnie, jeszcze mocniejszymi dowodami niżli w 1919 roku zarzuty jakoby jego teorie były fałszywe a nawet, że jego prace są to plagiaty. Takie brednie może wypisywać tylko ktoś, kto prac naukowych Alberta Einsteina nie zna, bo nie czytał i nie jest zdolny ich zrozumieć, nawet jakby czytać próbował. Zastanowiłbym się natomiast czy oszczercy Einsteina są ideologami faszystowskimi. Dlaczego? Dlatego, że Einstein pisał i głosił też poglądy lewicowe, socjalistyczne w jawny sposób i dlatego faszyści zwalczali Einsteina w niegodziwy i plugawy sposób. I wielu z nich jawnie czyni to aż po dziś dzień, a inni bezmyślnie powtarzają brednie wymyślone na użytek antyeinsteinowskiej, antysemickiej i rasistowskiej propagandy faszystowskiej. Bo Einstein popierał idee socjalistyczne, nie chciał pracować nad niemiecką bombą atomową. Był też wegetarianem i parę jeszcze ekskluzywnych hobby miał, których hitlerowcy nie znosili, jak pacyfizm. I stąd te tandetne plugastwa wymyślane przeciw Einsteinowi, zamiast dzieło docenić, bo jednak nikt wcześniej nie stworzył tych teorii, chociaż wzory i przesłanki niektóre były już dużo wcześniej, tyle że ignorowane przez świat oficjalnej nauki.

Einstein nie jest przykładowo plagiatorem jak zarzucają cwaniacko faszyści i rasiści z początku XXI wieku, bo chociażby Prawo Autorskie w obecnym kształcie nie istniało w czasie, gdy Einstein tworzył swoje teorie. Zatem nie można zarzucać Einsteinowi plagiatu, chociaż naziści takimi sprytnymi pomówieniami chcą zdyskredytować tego uczonego żydowskiego pochodzenia. Inna sprawa to fakt, że naukowiec nie musi podawać źródeł dla każdego wzoru jakiego używa w swej pracy, szczególnie jeśli jest to wzór ogólnie znany z programu studiów w szkole i dyskutowany w gronie uczonych w których autor się publikuje. I jak ktoś się nie orientuje w programie studiów to się może czegoś doszukuje w cudzych pracach, czego tam nie ma. Jednak taka niewiedza, o przepraszam, skrajna głupota, nie może być usprawiedliwieniem, szczególnie dla nazistów. A nowatorskie ujęcie znanych z fizyki formuł i wnioski teorii, to jest praca Einsteina. Jeśli w pracy Einstein pisze, że z wzoru Poincare coś wyprowadza, to nie musi w bibliografii pisać że korzysta z wzoru Poincare, tym bardziej jak jest ogólnie znany dla środowiska naukowego. Trzeba być kompletnym dyletantem nie mającym wiedzy na temat fizyki i pisania prac naukowych, żeby taki przekręt na Einsteinie robić, jak robi hitlerowiec, znany nazistowski ideolog Richard Moody!

Powiedzmy bardzo wprost, jasno i dobitnie, że oszczerstwa pod adresem tak znakomitego autora jak Einstein wynikają z ideologii faszystowskiej, bo naziści do dzisiaj próbują kompromitować tego naukowca na różne sposoby, za to, że popierał socjalizm, ale w tej internacjonalistycznej, a nie hitlero-narodowej wersji. Na usprawiedliwie oszczerców i opluwaczy Einsteina jest tylko jedno bodaj znane naukowe usprawiedliwienie. Teoria Grawitacji Einsteina (OTW) jest na tyle trudna, że i dzisiaj nie wielu jest uczonych, którzy ją rozumieją. Tym bardziej naziści, osobnicy z natury o prawicowo-niskiej inteligencji, nie są w stanie, bo i wszędzie węszą spisek którego nie ma. Jest tylko ich bezgraniczne nieuctwo. Kaczyzm przykładowo węszył mordowanie ludzi, tam, gdzie były wybitne sukcesy kardiochirurgiczne i głęboka wdzięczność pacjentów. Kaczyzm jak faszyzm, niszczył i jeszcze niszczy ludzi wielkiej wiedzy, pewnie też dla kaczego reżimu nieprzekupnych. I z takiej ciemności umysłu z niezdolności do zrozumienia STW i OTW rodzą się chore teorie, że Einstein był plagiatorem. Bo w ciasnych mózgach nawet wielu się nie mieści, że mógł stworzyć coś, co nie wielu geniuszy fizyki tylko zrozumieć potrafi. Zapewne dlatego w Polsce poglądy znanego aktywisty faszystowskiego jak Richard Moody i jemu podobnych znajdują słuchaczy i czytelników, chociaż propagowania faszyzmu zakazuje i Konstytucja i Kodeks Karny, pomimo prawa do swobody myślenia i wypowiedzi, prawa do wolności słowa, a to dlatego, że faszyzm (nazizm, rasizm, antysemityzm) jest najgorszym złem.

______________________________________________________________>>>

Opracowanie i redakcja materiału:
Prema Dharmin

Licznik odwiedzin: 6961212 Ostatnia aktualizacja strony: 2017-02-22 02:34:31