Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 2874


Represjonowanie Hinduskiej Misji Czaitania w Polsce

Historia Dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce

Pomimo, że Misja Czaitanii jest godnym wiary systemem religijnym, opartym na ponad 5 tyś. letniej tradycji, w Polsce jest dyskryminowana i oczerniana. Niespodziewanie dla nas, większość tego krytycyzmu pochodzi od osób czy też organizacji deklarujących się jako katolickie. Widocznie ludzie ci nie znają pochlebnych słów, jakie Papież Jan Paweł II wypowiedział na temat kultury duchowej Indii podczas swojej wizyty w tym kraju. A także nie przywiązują większej wagi do Jego wielokrotnie wyrażanego życzenia, aby poważać inne religie i odnosić się do nich z szacunkiem.

Jedną z osób, która w Polsce najbardziej krytykuje Misję Czaitanii, jest pani Anna Łobaczewska z Lublina. Parę lat temu na nasze wykłady zaczął uczęszczać syn pani Łobaczewskiej, Piotr. Krótko po tym, wpierw osobiście a następnie jako inicjatorka powstania i obecna przewodnicząca Ruchu Obrony Jednostki i Rodziny, zaczęła ona atakować i oczerniać Misję bezpodstawnymi oskarżeniami. Wkrótce sytuacja przybrała rozmiar regularnej „wojny" ze strony pani Łobaczewskiej przeciwko Misji Czaitanii.

Kilka osób spośród członków oraz zarządzających Misją Czaitanii jest kwalifikowanymi psychologami. Od samego początku tej historii mieliśmy przeczucie, że pani Łobaczewska nie jest motywowana jedynie odmiennymi filozoficznymi i religijnymi poglądami, lecz że istnieją jakieś głębsze przyczyny jej działania. Zostało to później potwierdzone wywiadem przeprowadzonym z Piotrem na temat jego życia rodzinnego. Stało się jasne, że przyczyną całej tej niechęci są ich wewnętrzne problemy rodzinne, które były już obecne wiele lat wcześniej, zanim Piotr zaczął przychodzić na nasze wykłady.

Pani Łobaczewska oskarża Misję o odebranie jej „dziecka", podczas gdy Piotr ma już dwadzieścia parę lat. Najwyraźniej nie chce pogodzić się z tym, że jej pełnoletni syn wyprowadził się z domu, bo chciał rozpocząć samodzielne życie. Zamiast zrozumieć, że być może sama swoją postawą zniechęciła syna do siebie, publicznie obwinia innych o zepsucie jej relacji z synem.

 

Przez ostatnie lata Piotr utrzymywał sporadyczne kontakty z Misją. Podobnie jak większość osób biorących udział w działalności Misji Czaitanii, Piotr mieszka w swoim własnym domu i sam troszczy się o swoje osobiste sprawy i finanse. Obecnie jest dobrze ustawionym młodym człowiekiem, prowadzi samodzielny biznes, ma mieszkanie w Warszawie oraz w dalszym ciągu nie ma ochoty wrócić pod opiekę mamusi.

Jego matka wie, że Piotr prowadzi samodzielne życie i nie mieszka w żadnym z ośrodków Misji Czaitanii, lecz pomimo tego atakuje nas w dalszym ciągu, oskarżając o rozbijanie rodzin. Pani Łobaczewska nie zauważa faktu, że większość osób, które biorą udział w działalności Misji, ma bardzo dobre relacje rodzinne, nawet wówczas, gdy członkowie rodziny nie podzielają ich poglądów religijnych. Wszędzie zdarzają się rodzinne nieporozumienia-tak samo jak w rodzinach katolickich, mogą pojawiać się w rodzinach osób z Misji Czaitanii. Jednak są rezultatem osobistych konfliktów a nie wiary danej osoby. Tego jednak matka Piotra nie chce zrozumieć.

Pani Łobaczewska przeniosła swoje polowanie na czarownice do mass mediów, krytykując i zniesławiając Misję Czaitanii bez żadnych podstaw. Oprócz swoich fałszywych wypowiedzi w mediach przeszkadzała w naszych publicznych wykładach a także obrażała i zniesławiała osoby tworzące zarząd Misji. A oto niektóre z zarzutów, jakimi obarcza nas pani Łobaczewska i mass media:

- kiedy parę lat temu z katedry lubelskiej ukradziono krzyż, w prasie, a dokładniej w piśmie Skandale, ukazała się wzmianka, że podejrzana jest także Misja Czaitanii,

- zarzut, że osoby dobrowolnie poświęcające swój czas, aby prowadzić wykłady i nauczać medytacji, otrzymują pieniądze z zagranicy za każdą „duszę",

- zarzut, że każdy członek Misji musi wyjechać z rodzinnego miasta, a także zerwać wszelkie kontakty z rodziną,

- zarzut, że członkowie Misji wyniszczają się psychicznie i fizycznie poprzez brak snu - wczesne wstawanie, powtarzające się praktyki medytacyjne oraz głodową dietę,

- zarzut, że w Misji Czaitanii podawane są ludziom narkotyki,

- zarzut, że członkowie muszą oddać wszystkie swoje pieniądze a także wszystko co posiadają Misji, oraz pracować bez zapłaty,

- zarzut, że zabroniony jest kontakt ze światem zewnętrznym - telewizja, prasa, książki etc.,

- zarzut, że Misja prowadzi tajemne praktyki prania mózgu, których efektem jest całkowite wymóżdżenie (termin pani Łobaczewskiej) danej osoby, po którym konieczna jest długotrwała resocjalizacja pod kierunkiem lekarza.

Niestety mass media rozpowszechniają te fałszywe oskarżenia, pomimo, że pani Łobaczewska nie jest w stanie podać żadnych przykładów czy też nazwisk osób poszkodowanych w powyższy sposób.

Podejmowaliśmy próby porozumienia się także drogą listowną prosząc o zaprzestanie jej działalności. Jednakże ostatecznie nie pozostało nam nic innego jak wnieść pozew do sądu. W listopadzie 1996 r. oskarżyliśmy Annę Łobaczewska o zniesławienie dobrego imienia i naruszenie dóbr osobistych. Pozwana nie stawiła się na dwóch pierwszych rozprawach, zaś na trzeciej dalej zarzucała nam działania, których nie potrafiła udokumentować. Na rozprawie tej także mieliśmy okazję zobaczyć, że pozwana nie była w stanie przedstawić ani jednej doktryny, która występuje w nauczanej przez nas filozofii. Okazało się, że jej konflikt z Misją Czaitanii opiera się na osobistych urazach jakie żywi ona w stosunku do osób znanych jej z Misji Czaitanii.

Dzisiejsza atmosfera wokół małych grup wyznaniowych-mamy tu na myśli autentyczne grupy wyznaniowe, a nie wchodzące w konflikt z prawem i społeczeństwem grupy pseudoreligijne -jest w bardzo dużej mierze „zasługą" pani Łobaczewskiej, która przez ostatnie lata konsekwentnie podsycała w mass mediach nastrój fanatyzmu i nietolerancji. W efekcie tego w wielu miastach odmawiano nam wynajęcia sal na nasze wykłady, na plakatach zapraszających na wykłady wieszano ulotki obraźliwej treści, mass media nie chciały przekazywać pozytywnych informacji o Misji Czaitanii, a nawet prostować tych, które były kłamliwe.

Działalność pani Łobaczewskiej okazała się być jak kula śniegowa, dająca początek wielkiej lawinie. Na publikacjach prasowych pani Łobaczewskiej oparło swoje informacje krakowskie Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych. W rzeczywistości całość informacji, jakimi dysponuje Centrum, to trochę wycinków prasowych plus informacje o zupełnie innej, nie mającej nic wspólnego z Misją organizacji-Ruchu Hare Kryszna-bo, jak mówią, to takie podobne. Jest to zadziwiające, jak niekompetentna może być tak poważna instytucja, jaką wydawałoby się być Centrum. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że Centrum nie wykazało żadnych chęci, aby zebrać i skonkretyzować swoje informacje na nasz temat-sami zanieśliśmy im nasze dokumenty i publikacje. Po upływie pół roku dowiedzieliśmy się, że nikt nie miał czasu tego przeczytać.

Inną kartą w tej historii jest działalność Ligi Republikańskiej, której członkowie, nie znając nawet pełnej nazwy Misji, a tym bardziej naszej filozofii, nękają Misję Czaitanii tylko dlatego, że nie jest katolicka. Ich metody to zakłócanie wykładów poprzez rozrzucanie ulotek o treści: „In- sekty zeżrą ci mózg", „Sekta- uwaga śmierdzi" itp., otwieranie wśród publiczności wykładów pojemników ze śmierdzącym gazem, rzucanie petard, zakłócanie wykładów w ten sposób, że prowadzący nie mógł zabrać głosu, bójki i przepychanki z ludźmi próbującymi wyprosić ich z sali, groźby w rodzaju: dziś w nocy spalimy wam dom. Mogliśmy także usłyszeć, że tacy jak my nie mają w ogóle prawa do życia w Polsce. Jednak najbardziej przykre dla nas było zajście w krakowskiej restauracji Warszawianka. Jedna z uczennic Jagad Guru, Magda Mola (Madhava dasi), próbująca poprowadzić wykład, została tam zastraszona i poturbowana. Ktoś rzucał w nią zapalonymi petardami, niszcząc jej ubranie oraz wyposażenie sali, ktoś potrącił kogoś innego, tak że ten wpadł na nią itd. Wraz z Ligą na wykład przybyła ekipa stacji telewizyjnej RTL7. Podczas drastycznych scen było słychać instrukcje: Tego nie kręćcie! Została skradziona nam kaseta video, która tego dnia miała być odtworzona. Jej fragment mogliśmy zobaczyć następnie w wiadomościach RTL7. Na nasze pytanie, dlaczego stacja użyła skradzionej kasety, otrzymaliśmy arogancką odpowiedź, w skrócie: to nie wasza sprawa, skąd mamy swoje materiały. W związku z tymi wydarzeniami, prokuratura wystosowała akt oskarżenia przeciwko dwóm członkom Ligii. Obecnie sprawa znajduje się na wokandzie sądowej.

Według uzyskanych przez nas od uczestników zajść informacji, Liga zaatakowała Misję, ponieważ Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach poinformowało ich, że Misja jest bardzo niebezpieczną sektą. Na nasze pytanie, jakie są zarzuty wobec nas, usłyszeliśmy o morderstwach, handlu bronią, porywaniu dzieci, handlu narkotykami itd. Te informacje według naszego rozmówcy pochodzą z Centrum.

Pomimo wszystko postanowiliśmy nawiązać dialog z przewodniczącym Ligii Republikańskiej w Polsce-panem Kamińskim. Wysłaliśmy do niego list z prośbą o zaprzestanie działań mających na celu poniżanie nas w oczach opinii publicznej i łamanie prawa do bezpieczeństwa i ochrony, wolności wyznania i sumienia. Jednak do dzisiejszego dnia nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

W lutym 1997 r. wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zachęcał swoich studentów do zrywania naszych plakatów, twierdząc, że Misja Czaitanii jest antykatolicką, niebezpieczną sektą. W rezultacie dwóch studentów zostało spisanych przez policję w trakcie zrywania plakatów i zostali ukarani karą pieniężną przez kolegium do spraw wykroczeń.

Jesteśmy bardzo zdziwieni faktem, że niektóre osoby sądzą jakoby Misja Czaitanii była wroga Kościołowi katolickiemu. Jest to całkowicie błędne przekonanie. Mamy wielki szacunek dla wszystkich osób kultywujących swoje życie duchowe, w tej czy innej religii. Jednak nasze próby nawiązania dialogu z Kościołem również spełzły na niczym. W marcu 97' skierowaliśmy listy do władz kościelnych: do arcybiskupa lubelskiego - Bolesława Pylaka i do ks. biskupa ordynariusza Kazimierza Ryczana w Krakowie - z prośbą o audiencję w celu przedstawienia się i wyjaśnienia spornych kwestii, gdyż według nas wynikały one z braku informacji na temat działalności Misji.

Wysłaliśmy także list do rektora KUL-u z prośbą o upomnienie wykładowcy namawiającego swoich studentów do zrywania plakatów oraz przeszkadzania w trakcie wykładów. Niestety żadna z tych instytucji nie odpowiedziała na nasze listy. W rozmowie telefonicznej z arbp. Pylakiem przewodnicząca Misji- Elżbieta Serwin (Lalita Syam Dasi) dowiedziała się, że ks. Pylak nie będzie rozmawiał z organizacją niekatolicką.

W trakcie tegorocznego Kongresu Eucharystycznego wrocławski oddział Dominikańskiego Centrum Informacji rozpowszechniał we Wrocławiu ulotki opisujące Misję jako niebezpieczną sektę, która doprowadziła młodego chłopca do choroby psychicznej. Jedna z uczennic Jagad Guru spotkała się z księdzem odpowiedzialnym za treść tej ulotki. Niestety w pewnym momencie ksiądz ten przerwał spotkanie -gdyż jak powiedział, przeraził się widząc, że jego rozmówczyni wywiera na nim ogólnie bardzo dobre wrażenie. Stwierdził, że teraz przez wiele godzin będzie musiał modlić się do Boga, aby zabrał to wrażenie z jego serca. Niestety trudno jest przełamać tak głębokie uprzedzenia. A swoją drogą, to wrażenie z głębi serca to mógł być głos Pana przebywającego w sercu żywej istoty, który mówił mu jak rzeczy mają się naprawdę.

Czasami czytamy w prasie czy też słyszymy, szczególnie w rozmowach z osobami aktywnie działającymi w Kościele katolickim, że ktoś taki a taki „należał" do Misji Czaitanii, a teraz ma problemy ze zdrowiem psychicznym czy też okazało się, że jest to osoba o złej reputacji. Rozmówcy tacy starają się wtedy udowodnić: „O, zobacz, ten człowiek należał do Misji parę lat temu, a teraz jest chory psychicznie, to jest wynikiem waszej działalności." Jest to błędne rozumowanie. W ten sposób pomijamy wszystkie inne okoliczności z życia tej osoby i zakładamy, że ponieważ miała ona kontakt z Misją Czaitanii, to znaczy, że nasza organizacja religijna jest odpowiedzialna za wszystkie jej osobiste problemy.

Jeślibyśmy starali się zastosować to rozumowanie także do osób z innych organizacji religijnych, które mają problemy ze swoim zdrowiem psychicznym lub popełniły jakieś przestępstwo, wówczas musielibyśmy stwierdzić, że w Polsce Kościół katolicki jest najgorszą organizacją religijną ze wszystkich. Bo, wiedząc że w Polsce 99% ludzi deklaruje się jako katolicy, możemy wnioskować, że także 99% pacjentów szpitali psychiatrycznych ma katolickie wychowanie, podobnie 99% więźniów, narkomanów, alkoholików itd. Nawet katoliccy księża i zakonnice są pacjentami zakładów psychiatrycznych, a niektórzy są oskarżani o popełnione przestępstwa. Jednakże byłoby głupotą winić za to wszystko Kościół katolicki. Raczej należy zrozumieć, że osobiste problemy, przestępstwa czy zły stan psychiczny są rezultatem NIEPRZESTRZEGANIA zasad religii chrześcijańskiej. Podobnie, jeśli mamy przykład osoby, która ma osobiste problemy lub okryła się złą sławą, a wcześniej miała kontakt z Misją Czaitanii, przyczyną tego jest NIEPRZESTRZEGANIE nauk zawartych w literaturze wedyjskiej i NIESTOSOWANIE się do zasad przyjętych w Misji Czaitanii. Niedorzeczne są takie próby powiązania czyichś osobistych problemów i uchybień z Misją Czaitanii.

Jak dotąd nigdzie nie spotkaliśmy się z tytułami prasowymi w rodzaju: „Katolik zabił", „Katolicy obrabowali bank", „Katolickie nastolatki biorą narkotyki", „Katoliczka popełniła samobójstwo" czy „Katolik pacjentem zakładu psychiatrycznego". Dlaczego zatem prasa publikuje sensacyjne artykuły o tym, że ktoś miał kiedyś kontakt z Misją Czaitanii a teraz jest chory psychicznie czy też spotykamy się z ulotkami takimi jak ta rozpowszechniana we Wrocławiu przez dominikanów? Misja Czaitanii nie jest elitarną, zamkniętą organizacją. Na nasze wykłady może przyjść każdy, także osoby mające problemy ze zdrowiem psychicznym, uzależnieni od narkotyków, alkoholicy czy nawet ludzie, którzy popełnili jakieś przestępstwo.

Nie pytamy w drzwiach: „Przepraszam, czy pan nie ma czasami problemów ze swoim zdrowiem psychicznym, bo my nie wpuszczamy psychicznie chorych." lub „Przepraszam, czy jest pan w stu procentach uczciwy, bo nie wpuszczamy tutaj oszustów". Przeciwnie, każdy jest mile widziany na naszych wykładach, ponieważ wiemy, że medytacja z mantrą może pomóc w każdej sytuacji. Przez nasze wykłady i ośrodki przewinęły się dziesiątki tysięcy ludzi, reprezentujących część społeczeństwa wraz z jego problemami.

W ciągu ostatnich lat obserwowaliśmy objawy nietolerancji religijnej. Fanatyzm i duch sekciarstwa nie pozwalają wielu osobom zaakceptować faktu istnienia innej ścieżki duchowej, niż ich własna. Jednak prawo do kultywowania życia duchowego jest podstawowym prawem i potrzebą żywej istoty i szczere próby w tym kierunku nie zasługują na uprzedzenie i nietolerancję.

Jak piękną rzeczą jest tolerancja religijna i szacunek dla wyznawców innych religii, mogliśmy się przekonać ostatnio, kiedy odeszła Matka Teresa z Kalkuty. Wyznawcy kultury wedyjskiej w całych Indiach okazali jej osobie wielki szacunek, uznając ją za jedną z najwybitniejszych postaci we współczesnej historii Indii, niezależnie od różnic wyznania. Niestety współwyznawcy Matki Teresy nie odwzajemniają się szacunkiem dla Waisznawów i hinduistów w Polsce.

Wygląda na to, że stosuje się tu dwie miarki, jedną dla siebie a drugą dla innych religii. Na przykład w Rosji to wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego są prześladowani i dyskryminowani przez rosyjski Kościół prawosławny. Bardzo wielu katolików w Polsce jest tym zbulwersowanych, lecz jednocześnie nie protestują, gdy ich własny Kościół dyskryminuje inne religie.

Widzimy jednak, że stopniowo sytuacja się zmienia. Ludzie zaczynają zauważać, że nagonka na innowierców jest bezpodstawna i ślepa. Sprawa sądowa przeciwko Annie Łobaczewskiej jest w toku. Podobnie sprawa przeciwko członkom Ligi Republikańskiej. Nie znamy jeszcze werdyktu sądu. Jednak już dziś czytelnik, znając przedstawione powyżej fakty, może sam ocenić po czyjej stronie jest racja.•

 

- Anandamaja dasi (Annamaria Warmus)

 

 

Fundacja na Rzecz Wolności Religijnej,

http://www.forf.org/

Misja Czaitanii jest członkiem Fundacji na Rzecz Wolności Religijnej (The Religious Freedom Foundation), która została powołana natychmiast po tym, jak 26.09.br. Borys Jelcyn, prezydent Rosji, podpisał ustawę restrykcyjnie ograniczającą prawa związków wyznaniowych i kościołów innych niż Ortodoksyjny Kościół Rosyjski. Zadaniem fundacji jest propagowanie wolności religijnej oraz występowanie przeciw prześladowaniom i nietolerancji religijnej. Obecnie organizowany jest protest przeciwko nowemu rosyjskiemu prawu godzącemu w wolność religijną. Zainteresowanych przyłączeniem się do protestu zapraszamy na stronę Internetową pod adresem http://www.forf.org/

Fundacja na rzecz Wolności Religijnej oraz jej członkowie stosują się do poniższych Uniwersalnych Zasad Wolności Religijnej:

1. Religia może być szerzona tylko w pokojowy sposób - nigdy nie „przy pomocy miecza": terroru, siły, przymusu i zastraszania.

2. Religia nie podlega prawu: żadne państwo czy rząd nie może określać w jaki sposób obywatele mogą wielbić Boga czy też ograniczać ich, jeśli chcą nauczać swojej wiary.

3. Każda jednostka powinna mieć zagwarantowaną wolność wyboru, w jaki sposób, kiedy i gdzie chce wielbić Boga. W tej wolności zawarta jest też wolność do nie wielbienia Boga. Tak jak żadne państwo, rząd czy jednostka nie ma prawa ograniczać wolności co do wiary i praktyk religijnych, podobnie państwo, rząd ani jednostka nie ma prawa narzucać określonego systemu religijnego swoim obywatelom.

4. Każda jednostka oraz organizacja powinna mieć możliwość zaprezentowania swojej filozofii. W ten sposób wszelka konkurencja pomiędzy różnymi religiami może być oparta nie na sile politycznej czy zakazach, lecz na wartości każdej religii i zrozumieniu Prawdy Absolutnej.

Prosimy o rozpowszechnianie tej ulotki wśród wszystkich którzy mogliby nam pomóc.  

FOUNDATION FOR RELIGIOUS FREEDOM, LA, California, USA,

Tel: (800) 556-3055

Email: forf@forf.org 

URL: http://forf.org

We are a non-profit, public benefit tax exempt organization incorporated in California in January 1997. Federal ID number: 95-4615525.

 __________________________

 

Faszystowska Liga Republikańska i NZS

dokonuje bestialskich represji

wobec Misji Czaitanii

W dniu 19 lutego 1997 r., w Krakowie zostali zatrzymani przez policję dwaj członkowie faszystowskiej Ligi Republikańskiej. Wydarzenie to miało miejsce podczas otwartego spotkania hinduistycznej wspólnoty religijnej znanej Instytutem Wiedzy o Tożsamości - „Misja Czaitanii”, w wynajętej przez ten kościół orientalny restauracji „Warszawianka”. Byli oni wśród nazistowskiej  kilkudziesięcioosobowej grupy, napastliwie prześladującej mniejszości religijne i działalności tej grupy religijnej. „Misja Czaitanii” jest wedle młodocianych przestępców nazistowskich z Ligi Republikańskiej "ugrupowaniem antychrześcijańskim i antypolskim". Jak twierdzi Liga jeden z jej tzw. guru pan Tadeusz Zawiślak publicznie nazywał Polaków (tych z Ligi Republikańskiej) "faszystami i antysemitami", zaś „największymi faszystami są katolicy”. Według pana Zawiślaka śp. Prymas Wyszyński też był faszystą. Bandyckie napady organizowane przez hitlerowskich  bojówkarzy Ligi na pewno uprawniają do takich twierdzeń. 

Wedle hitlerowskich aktywistów Ligi Republikańskiej "Misja, jak każda niebezpieczna sekta religijna, pod przykryciem wykładów i medytacji zwabia w swoje szeregi młodych ludzi, mówiąc im, że w imię ich boga można zrobić wszystko nie bacząc na prawo i obyczaje". Ze słów prowadzącej spotkanie kobiety - jak twierdzą naziści z LR - "można było domniemywać, że sekta pochwala używanie narkotyków". Młodzi przestępcy, faszyści z LR twierdzili, że właśnie przeciwko takim działaniom oraz znieważaniu Narodu Polskiego i Kościoła Katolickiego protestowali tego dnia przeciwnicy sekty m.in. naziści z Ligi Republikańskiej i NZS. Rozdawali też ulotki prestępczo szykanujące Misję Czaitanii, rzekomo "informujące potencjalne ofiary sekty o prawdziwym jej obliczu". Wezwana przez kierownictwo lokalu policja, w brutalny sposób zatrzymała wymienione na wstępie osoby, gdyż stawiały opór i znieważały funkcjonariuszy policji. Zatrzymani bandyci - członkowie faszystowskiej Ligi są uczniami szkół średnich. Jeden z nich jest nazistowskim aktywistą w klasie maturalnej. Z tzw. "dołka" wypuszczono ich dopiero po dwóch dniach. Informowano ich sugerując np. wyrzucenie ze szkoły lub inne trudności tego typu. Ostatecznie postawiono tym młodocianym kryminalistom zarzuty z art.160 KK i art.235 KK oraz zastosowano dozór policyjny, zamiast normalnego osadzenia w areszcie. Decyzję wydał asesor Jerzy Kutera. Szkoda, że zwykli nazistowscy gangsterzy nie wędrują w Polsce od razu na wiele lat do więzienia, tak jak to jest w normalnych cywilizowanych krajach. Za samo znieważanie Misji Czaitanii bandyci z Ligi Republikańskiej i NZS powinni garować minimum 3 lata w więzieniu, a za późniejsze pobicia liderów i członków Misji nawet lat 15-cie. Trójka faszystów z Ligi Republikańskiej, Mariusz Bembenek, Marcin Kornaga, Wojciech Polaczek jeszcze wypisywało protesty przeciwko zatrzymaniu bandytów z tej przestępczej organizacji przez policję. Oto czym jest nazizm oszołomów. Ach, i trzeba przyznać, że nazizm, faszyzm, a nawet republikanizm, to ideologie na pewno niepolskie, obce dla Polaków, oraz bardzo przeciwne Narodowi Polskiemu. 

Należy w trosce o potomnych pamiętać, że  w czasie nasilenia bandyckich, chuligańskich, przestępczych represji  wobec mniejszości wyznaniowych w Polsce, w tym wobec Misji Czaitanii w roku 1997 Przewodniczącym Ligi Republikańskiej był dobrze znany neonazista Mariusz Kamiński

 

Faszystowski dżihad po krakowsku

Nie będzie żadnych sekt w Krakowie, zagrażacie naszemu pokoleniu, musimy z wami walczyć - krzyczeli wczoraj (19 lutego 1997r) w Krakowie przedstawiciele faszystowskiej Ligi Republikańskiej i NZS. - Nie jesteśmy sektą, jesteśmy ruchem religijnym - ripostowała szefowa krakowskiej filii Misji Czaitanii, Magdalena Mola. Na ich spotkanie dotyczace problemu narkomanii do restauracji Warszawianka" przybyli licznie dziennikarze, a także bojówkarze Ligi Republikanskiej i NZS. Ci ostatni próbowali wyśmiać i zakrzyczeć prowadzącą, rzucali petardy i rozdawali plugawe ulotki rzekomo informujące o zagrożeniu tzw. sektami religijnymi. - "Robicie pranie mózgu, rozbijacie małżeństwa" - krzyczał nazista Witold Repetowicz z NZS. - "Rozpędzimy każde spotkanie sekt w Krakowie, zaczynamy krakowski dżihad" - wtórowal nazista Wojciech Polaczek z LR. Przedstawiciele Misji twierdzili, że LR i NZS biorą odwet za incydent, który miał miejsce dwa tygodnie temu w Lublinie. Podczas mityngu ruchu w tym mieście ochroniarze wyprowadzili z sali przedstawicieli faszystowskiej LR.  Krakowskie spotkanie się nie odbyło w całości, gdyż kierowniczka lokalu wezwała policję i zerwała umowę najmu z Misją Czaitanii. Szarpanina z psycholami nazistowskimi przeniosła się pod lokal, gdzie w strumieniach padajacego deszczu członkowie LR i NZS wariowali przeciwko słusznemu zatrzymaniu przez funkcjonariuszy ich dwóch kolegów z ich przestępczej grupy. Szefowa krakowskiej Misji zapowiada złożenie skargi do prezydenta miasta, a jak trzeba będzie - to również do sądu. 

Relacja na podstawie tekstu GW: Aleksandra Bajka (20 luty 1997)

 

Wszechpolacy nie pozostają bierni?

Szkoła Bhakti Jogi i Medytacji, oszczerczo przez mafię faszystowską nazywana "przykrywką sekty 'Misja Czaitanii'” w poniedziałkowe południe ustawia swój namiocik w samym centrum Lublina. Zapowiadają występy ‘teatru życie’, z głośników dobiega  dobroczynna muzyka relaksacyjna. W ciągu 30 minut na miejscu pojawia się kilkunastoosobowa grupa nazistów, faszystowskich zbrodniarzy - Wszechpolaków zaopatrzonych w swoje oszczercze kolorowe ulotki rzekomo "ostrzegające przed sektami". ‘Sekty – realne zagrożenie. Joga, Medytacja uważaj!’. Głośna muzyka intryguje przechodniów, gromadzi się kilkaset osób. Wśród nich członkowie Szkoły Bhakti Jogi i Medytacji, łatwo ich rozpoznać, bo odmawiają przyjmowania debilnych ulotek wręczanych przez nazistów, dzwonią po policję. Namiot i zgromadzenie jest legalne. Banda faszystów napastuje przechodniów nielegalnie czyniąc bezprawie i rozbój. Nim krótkie godzinne przedstawienie dobiegło końca, części widzów zbrodniarze Wszechpolscy wcisnęli tzw "nasze ulotki". Kilka zaledwie osób, takich w moherowych beretach "podziękowało im że są i działają w takich miejscach". Po zakończeniu przedstawienia Wszechpolscy faszyści nie kryli złości. Prawie nikt oprócz ich kilku podstawionych, moherowych aktywistek nie brał tych pochrzanionych ulotek ziejących hitlerowską nienawiścią do Jogi i hinduizmu. Wyrzucali naszej Szkole Bhakti Jogi i Medytacji że przeprowadziliśmy akcję właśnie w czasie ich wystąpienia… reagowaliśmy śmiechem, na te hitlerowskie zabiegi dyskryminacyjne, na ich "katolicką" jak sami twierdzą "nienawiść do hinduizmu i jogi". (jb - 26 czerwca 2006r) 

______________________

 

Naruszone Dobra Misji Czaitanii

Przewodnicząca Ruchu Obrony Jednostki i Rodziny w Lublinie naruszyła dobra osobiste Instytutu Wiedzy o Tożsamości "Misja Czaitanii" - orzekł wczoraj (13 lipca 1997) lubelski sąd. Uznał jednak, że określenie "sekta" nie jest jednoznacznie obraźliwe. Po dwóch latach sąd zakończył proces, który Misja Czaitanii i jego liderka Elżbieta Serwin wytoczyli Annie Łobaczewskiej, przewodniczącej Ruchu Obrony Jednostki i Rodziny w Lublinie. Instytut zarzucił szefowej ROJiR rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o Misji Czaitanii i naruszenie jej dobrego imienia, publicznie nazywając ją sektą piorącą mózgi, stosującą przemoc i narkotyki. Obraźliwe były także prasowe wypowiedzi Anny Łobaczewskiej, w których twierdziła, że instytut stosuje wobec swoich członków psychotechnikę, a jego działalność jest szkodliwa społecznie. Liderka Misji Czaitanii Elżbieta Serwin udowodniła przed sądem, że Instytut jest zarejestrowanym hinduistycznym związkiem wyznaniowym, a nie rzekomą sektą, naucza miłości do bliźniego i Boga, jest organizacją pokojową i pacyfistyczną, prowadzi akcje dobroczynne i dobrze służy polskiemu społeczeństwu. Misji Czaitanii należy się także zgodnie z nauczaniem Jana Pawła II szacunek ze strony członków kościoła katolickiego. 

W dniu 13 lipca 1999 lubelski sąd okręgowy uznał, że powództwo jest zasadne tylko w części. Stwierdził, że dobra osobiste Misji zostały naruszone przez nieprawdziwe informacje rozpowszechniane przez Annę Łobaczewską i jej Ruch, np. to, że Misja zmuszała członków, by nie jedli i nie spali. Sąd podkreślił natomiast, że Łobaczewska ma prawo do krytyki i wyrażania subiektywnych ocen pod adresem Misji Czaitanii, nie naruszyła prawa nazywając Misję sektą, formalnie z braku jednoznacznej i nieprecyzyjnej definicji tego pojęcia. Według lubelskiego sądu słowo sekta nie ma "na tę chwilę" obiektywnie pejoratywnego znaczenia, a nowe związki wyznaniowe mogą liczyć się z tym, że będą nazywane sektami.

Sąd nakazał Annie Łobaczewskiej zamieszczenie w "Rzeczpospolitej" oświadczenia wyjaśniającego, że informacje plugawie szkalujące Misję Czaitanii podane przez nią na łamach prasy są nieprawdziwe. Ma też oświadczyć, że nie ma podstaw, by łączyć Misję z grupami stosującymi narkotyki i techniki manipulacji w celu kontroli myśli jej członków jak oszczerczo twierdziła. Druga instancja utrzymała wyrok w mocy i został uprawomocniony. Podaję tutaj za niezależnymi gazetami jak GW ten wyrok niezawisłego sądu, by uświadomić czytelnikowi, że Ruch Obrony Jednostki i Rodziny posługuje się w swojej działalności (jak wynika z przykładu Misji Czaitanii) nieprawdziwymi, kłamliwymi i plugawie oszczerczymi informacjami i pomówieniami. I to jest właśnie przestępcza psyhomanipulacja i pranie mózgu osób, które bezkrytycznie wierzą w bredzenie takich i podobnych organizacji faszystowskich. 

Informacje o rozprawie m.in. za Gazeta Wyborcza, 1999.07.14 (Marcin Musiał) - 14.07.1999 


KODEKS KARNY A ZBRODNIE
LIGI REPUBLIKAŃSKIEJ

Uchwalony w czerwcu 1997 roku Nowy Kodeks Karny tak się aktualnie odnosi do popełnianych przez aktyw faszystowskiej Ligi Republikańskiej i NZS czynów karalnych jak widać w załączonych artykułach. Nienawiść i nawoływanie do nienawiści na tle różnic wyznaniowych w stosunku do hinduistycznej Misji Czaitanii jest ewidentne. Najdziwniejszym jest jednak, że takich przestępców i przestępcze organizacje traktuje się w Polsce zadziwiająco łagodnie. Wcześniejszy Kodeks był równie surowy i nakazywał organom wymiaru sprawiedliwości ochronę praw wyznań religijnych. Liga Republikańska zaatakowała pokojową i prawie bezbronną grupę Misji Czaitanii, prawie same kobiety w zaatakowanej przez damskich bokserów nazistów grupie wyznaniowej, posiadającej osobowość prawną. Szkoda, że nie zaatakowali np. muzułmanów, którzy nie są już tak pokojowo i pacyfistycznie nastawieni do agresorów. Pewnie się bali...

Art. 119. § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto publicznie nawołuje do popełnienia przestępstwa określonego w § 1. 

Art. 194. Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 195. § 1. Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto złośliwie przeszkadza pogrzebowi, uroczystościom lub obrzędom żałobnym.

Art. 196. Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości,które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego. 

§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.

Art. 256. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 

 ___________________________

 

Przedstawiony tekst "Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce" pochodzi z kolportowanej w latach 90-tych ulotek z prośbą o ich przekazywanie innym i rozpowszechnianie. Niniejszym spełniam tę prośbę, stwierdzając ze smutkiem na podstawie tego tekstu i jego uzupełnień, że jakiś sensowny dialog przedstawicieli normalnych religii o dłuższej historii (5 tysięcy lat) z rzekomo aktywistami i duchownymi kościoła katolickiego, takimi jak Liga Republikańska jest coraz bardziej w tym kraju niemożliwy.  Przykre to i wielce wymowne...

Nie jestem jednak przekonany czy owo zwalczanie ruchów hinduistycznych takich jak Misja Czaitania ma oparcie w religii katolickiej i jej ideologii. Uważam, że represjonowanie innych za ich wiarę jest skutkiem ciężkiej choroby psychicznej, takiej jak paranoja pieniacza. A także chorobliwych fobii takich jak bardzo niebezpieczna sektofobia, hagiofobia, neofobia i podobnych. Dlatego zapraszam do czytania artykułów na te tematy, jak choroby psychiczne powodują zbrodnicze działania wobec mniejszości. Faszym to najgorsza odmiana paranoi. 

P.D.

Licznik odwiedzin: 7171601 Ostatnia aktualizacja strony: 2017-05-22 17:34:06