Stowarzyszenie Macierz

Stowarzyszenie MACIERZ powstało jako organizacja zajmująca się ochroną Praw Człowieka, ekologią, promocją zdrowego odżywiania i funkcjonowania, działalnością charytatywną w różnych dziedzinach życia.

Ilość wejść: 6598


JOGA: Zbrodnie patentowania metod jogi, asan i jantry na Zachodzie

Power joga, naga joga, joga śmiechu, euro joga, szopo-joga, Bikram, sudarshan kriya, joga hormonalna, a może joga chrześcijańska? W ostatnich latach joga zawojowała rynek klubów fitness. Odnowa biologiczna z jogą należy do najpopularniejszych ofert wakacyjnych. Trudno też jest znaleźć na świecie studio fitness, które nie oferuje przynajmniej jednego typu zajęć jogi, niezależnie od tego, czy będą to klasyczne pozycje Hatha, duszne sesje Bikram w ogrzewanej sali ("gorąca joga") czy dynamiczna wersja jogi Ashtanga, znana jako "power joga". 

Na Zachodzie jest bardzo wiele wynalazków, które z autentyczną jogą mają coraz mniej wspólnego, za to z promocją nadętego ego fikcyjnego "autora nowego systemu jogi" już bardzo wiele! Anusara Joga, rozwinięta przez Johna Friend'a; Bharata Joga rozwinięta przez Gertę van Leeuwen; Ishta Joga, rozwinięta przez Mani Finger; Jivamukti Joga, rozwinięta przez Sharon Gannon i Davida Life; Joga Białego Lotosu, rozwinięta przez Ganga White i Tracey Rich; Joga Ukrytego Znaczenia, rozwinięta przez Swami Sivananda Radha; Somatic Joga, rozwinięta przez Eleanor Criswell-Hanna; Tri Joga, rozwinięta przez Kali Ray; Svaroopa Joga, rozwinięta przez Rama Berch, Sudarshan Kriya rozwinięta przez Ravi Shankar'a. Tyle tych wynalazków będących w swej istocie plagiatami tradycyjnej wiedzy i praktyki jogi z Indii, a warto jeszcze wspomnieć, że taka Kundalini Joga, w rzeczywistości nigdy nie występuje jako osobna joga, a jedynie jako część praktyki, lekcja tradycyjnych metod przekazu jogi. I tylko tych ludzi wyprowadzonych "w pole" żal...

Jeśli wybierzemy któryś z zachodnich komercyjno-autorskich stylów, możemy narazić się obrońcom tradycji autentycznej jogi. Rząd Indii powołał bowiem już w 2002 roku specjalną organizację [The Council for Scientific and Industrial Research (CSIR)], która ma za zadanie walczyć z mnożącymi się jak grzyby po deszczu rzekomo nowymi czy ulepszonymi szkołami i stylami jogi, które coraz częściej mają jedynie oszukiwać ludzi i kasować duże pieniądze za fitness. Wedle tradycji, joga została zainicjowana przez himalajskiego mistrza, Śiwa Yogeśwara, nawet 7 tysięcy lat przed erą chrześcijańską, czyli ponad 9 tysięcy lat temu. 

Organizacja zaczęła już filmować setki asan (pozycji w jodze), aby móc potem ściśle zdefiniować tę jedną z najbardziej elastycznych sztuk medytacji i pracy z ciałem. Dla wszystkich, którzy chcieliby opatentować nowy styl jogi, zgromadzone materiały wideo mają stanowić niezbity dowód, że Hindusi byli pierwsi, a każda rzekomo nowa szkoła jogi, to plagiat i oszustwo. Wcześniejsze próby uporządkowania jogi, oparte jedynie na tłumaczeniach starożytnych tekstów, udostępnianych odpowiednim władzom, nie przyniosły zadowalających efektów, szczególnie w Europie i Ameryce. 

 

YOGA: Zbrodnicze patentowanie jogi w USA

Opatentowane nielegalnie tzw. Bikram-asany

Opatentowane nielegalnie bikram asany!Indie postanowiły zaprotestować przeciwko licznym patentom związanym z jogą wydawanym nielegalnie przez urząd patentowy USA, gdyż - jak twierdzi rząd w Delhi - "wiedza tradycyjna" nie podlega patentowaniu. Indyjskie Ministerstwo Zdrowia postanowiło zwrócić się w tej sprawie do Urzędu Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych (USPTO). Jednocześnie indyjski resort handlu skieruje do amerykańskiego sekretarza ds. handlu list, w którym przedstawi opatentowanie jogi jako "pogwałcenie praw do wiedzy tradycyjnej" - pisał w 2008 roku dziennik "The Times of India". 

Według indyjskiej gazety, amerykański urząd wydał około 150 praw własności (copyrirht) i zarejestrował ponad 2300 znaków towarowych (TM, R) związanych z jogą. Jest co najmniej śmieszne, by uważać, że "asana" (pozycja ciała podczas ćwiczeń hatha jogi) może zostać opatentowana jedynie dlatego, że według kogoś czymś się różni w drobnych szczegółach od oryginału - powiedział cytowany przez gazetę urzędnik państwowy. Przypomniał, że istnieje w Indii cyfrowa biblioteka wiedzy tradycyjnej z wystarczającymi materiałami i skrytykował amerykańskie władze za to, że "nie konsultowały" tego źródła. A asany tradycyjne takie jak "asana kobry" stają się przedmiotem praw patentowych w absurdalnie nielegalny sposób! 

W USA patentuje się też hurtowo, stare receptury ayurwedyjskie, chińskie i z reszty świata, wprowadzając jedynie jakiś czynnik innowacji, często nieistotny i zbędny lub szkodliwy, tylko po to, aby posiąść prawo do receptury, a podobne, nawet tradycyjne ścigać w imię iście faszystowskiego prawa własności receptury. Na tej samej zasadzie korporacje modyfikują genetycznie żywność i same zanieczyszczają tradycyjne uprawy, żeby potem egzekwować tantiemy od zdziwionych ubezwłasnowolnionych rolników. Jak widzimy zarejestrowanie słowa "yantra" w Polsce jako znaku towarowego z "R" czy "TM", to zaprawdę "nóż się w kieszeni sam otwiera" na oszustów i naciągaczy oraz złodziei yantr...

Niejaki Bikram Choudhury, pochodzacy z Kalkuty, który otworzył swoje studio jogi w Kaliforni w 1970 roku, opatentował nauczaną przez siebie sekwencję zaledwie 26 asan w 1978, a znak towarowy (TM) uzyskał w 2002 roku jako Bikram Yoga. Do tego organizował zajęcia w temperaturze około 40 stopni celsjusza, tak jakby zapomniał, że to nic nowego, bo w Indii wszyscy mają taką, a nawet wyższą temperaturę otoczenia, szczególnie w południe. O douczaniu się u swojego guru w Indii Bikram Choudhury także jakoś zapomniał, co by wskazywało, że utraciwszy kontakt ze źródłem sam naucza nielegalnie względem indyjskich zasad w tej materii. Wedle mistrzów jogi jest samozwańczym liderem o niewielkiej wiedzy, bez praw do nauczania, które nadają jedynie uznani guru w Indii. 

W roku 2005 Bikram Choudhury zwalczał sądowo grupę tradycyjnych instruktorów jogi w USA nauczających tej sekwencji z oryginalnych źródeł indyjskich na podstawie oszukańczo wyłudzonych praw autorskich i patentowych. Wyszedł na hochsztaplera, gdyż zestawów asan jest w Indii bardzo dużo, a sam zapomniał podać od kogo się uczył i komu zestaw asan zwyczajnie ukradł czyniąc patentowy plagiat! Takich jogoszustów na Zachodzie jest dużo więcej, niestety, z wielką szkodą dla jogi! Indyjski mistrz jogi, nauczający od 27 lat, Suneel Singh, powiedział: "Bikram Choudhury nie ma prawa patentowania jogi, gdyż joga to indyjski skarb narodowy. To co robi pan Bikram Choudhury jest zbrodnią na jodze!" 

 

Patenty autorskiego przekrętu Ravi Shankar'a

Ćwiczenia typu "Sudarshan Kriya" prowadzone pod szyldem fundacji Art of Living są nielegalnie opatentowane i oznaczone znakiem zastrzeżeń towarowych czy własnościowych, jako jakaś autorska metoda, co wskazuje, że Ravi Shankar w swoim przekręcie posuwa się tak daleko, że proste serie dobrze znanych od tysięcy lat rytmicznych ćwiczeń oddechowych próbuje zawłaszczyć jako swoją autorską metodę. Sudarshan Kriya w wydaniu Ravi Shankara to parę oddechów typu Bhastrika, parę intonacji Om i kilka serii oddechu połączonego, także z mantrą Sau-Ham dobrzez znanego chociażby z Prana Jogi czy Rebirthingu. Z uwagi na cenę, horrendalnie wysokie ceny kursów fundacji Art of Living prowadzone przez lokalnych wolontariuszy, Ravi Shankar dorobił się w strefie anglojęzycznej, w tym w USA tytułu taxman (poborca podatków, potocznie "zdzierca")! O ile ceny za programy w latach 80-tych XX wieku były jeszcze rozsądne, o tyle już w połowie lat 90-tych XX wieku tysiące ludzi debatowało na grupach dyskusyjnych z jakiego powodu ceny kursów są tak wysokie, skoro prowadzą je nieopłacani wolontariusze. Czyżby za nielegalne opatentowanie terminu Sudarshan Kriya, Sri Sri Ravi Shankar pobierał aż tak wysokie honoraria? A przecież w wielu grupach autentycznej jogi można się tych ćwiczeń oddechowych nauczyć nawet za darmo i pod taką samą nazwą! 

Niestety uczniami S.S. Ravi Shankara są głównie ludzie z Zachodu, w tym z Europy i Polski, którzy nie mają pojęcia, że pod szyldem tajemniczego Sudarshan Kriya sprzedaje się im trochę kiepską formę Pranajamy dobrze w jodze znanej i najczęściej uczonej za darmo bądź za niewielką opłatą na pokrycie kosztów organizacji spotkania. Forma ta jest oczywiście bardzo kiepska, chociażby w porównaniu do nauczanych technik Sudarshan Kriya przez Yoganandę i Mahavatar Babaji, jednak naiwni ludzie na Zachodzie nie wiedzą nawet tego, że wiedza duchowa przekazywana przez Ravi Shankara jest w Indii powszechnie znana od tysięcy lat, a takich biznesowych szarlatanów chcących zarobić na jodze fortunę Indie mają aktualnie kilkuset i się z nich publicznie śmieją, tyle że w językach Indii, których ludzie na Zachodzie zwykle zupełnie nie znają. Indie nie lubią takiego zamerykanizowanego oszołomstwa ani szarlatanerii obliczonych na wyłudzenie jak największej ilości pieniędzy pod pozorem duchowości. Ośrodek Ravi Shankara w Bangalore został przez ludność indyjską ironicznie i prześmiewczo ochrzczony mianem "Boskiego Sklepu" (Divine Shop), gdyż prowadzi się tam handel mnóstwem towarów, które z duchowością nie mają żadnego związku. 

 

YOGA: Joga to starożytny system ćwiczeń

Joga to rozległy system technik mentalno-psychiczno-fizjologicznych, których celem jest "wyzwolenie" i doprowadzenie do poznania rzeczywistości w doświadczeniu mistycznym. Adept stara się potwierdzić w praktyce wiedzę o tożsamości Boga, świata i człowieka oraz o fałszywości poczucia własnej osobowej odrębności. Jednym z rodzajów jogi jest hatha joga, polegająca na wykonywaniu asan - pozycji ciała oddziaływujących na procesy fizjologiczne i mających wpływ na uspokojenie umysłu i zapanowanie nad nim.

– To jest tak jak z piłką nożną. Brytyjczycy podarowali ją światu i był to piękny, hojny dar – tłumaczy Suneel Singh, jeden z czołowych indyjskich guru - znawców jogi. – Ale jak by się czuli, gdyby ktoś zaczął twierdzić, że to on wynalazł tę dyscyplinę? Z pewnością byłoby to dla nich irytujące – rozważa Singh. 

– Niektórzy autorzy własnych szkół twierdzą, że oferują coś odmiennego od oryginalnej jogi, podczas gdy wcale tak nie jest – zauważa dr Vinod Kumar Gupta, szef Cyfrowej Biblioteki Wiedzy Tradycyjnej, rządowej organizacji z siedzibą w Delhi, założonej wspólnie przez ministrów zdrowia i nauki Indii. Twórcy nowych szkół i styli jogi z reguły są oszustami, którzy nie uzyskawszy prawa do nauczania z powodu braków w umiejętnościach i niespełnianiu stawianych instruktorom szkół autentycznych wymagań, zamiast się douczyć, zakładają własne szkoły jogi, tworzą własne odmiany jogi, pozbawione wielu istotnych ćwiczeń, a i często przez to bardzo stają się bardzo szkodliwe. 

Obrońcy indyjskiego dziedzictwa mają już na swoim koncie spore sukcesy. Doprowadzili do uchylenia złodziejskich i oszukańczych patentów, będących w posiadaniu europejskich firm, na wykorzystanie indyjskich wyciągów z melona, imbiru, kminku i cebuli w produktach zdrowotnych. W każdym przypadku indyjscy urzędnicy przeczesywali bibliotekę, by przedstawić dowody w postaci starannie przetłumaczonych fragmentów tekstów, od XIX-wiecznych książek medycznych po podręczniki tradycyjnej medycyny ajurwedyjskiej z V stulecia. 

Jednak w przypadku jogi sprawa może się okazać bardziej skomplikowana. Na świecie są dziesiątki milionów ćwiczących oraz setki różnych szkół, od "nagiej" jogi po jogę chrześcijańską. Na Zachodzie nie brakuje chorych na przerost ambicji nieuków, którzy podają się za twórców nowej odmiany jogi, a sami zaledwie przeczytali kilka miernych książek na temat, nigdy nie mieli kontaktu z jogą autentyczną ani nie są uczniami żadnego autoryzowanego do nauczania jogi guru.

Warto przypomnieć, że termin guru oznacza kompetentnego w nauczaniu jogi mistrza, bez którego nie ma co mówić o jodze. Oszustów tworzących własne szkoły i style poznać często po tym, że o samej idei guru wyrażają się brzydko, a także negują konieczność uczenia się u guru. Taki oszust nie zrozumiał chyba znaczenia słowa guru - eksperta i mistrza z zakresu jogi. 

– Nie mamy zamiaru stawać na drodze ludziom uprawiającym jogę, jednak nikt nie powinien sprzeniewierzać się tradycji i pobierać za to pieniędzy w ramach franczyzy – uważa Gupta, który podobnie jak wielu mieszkańców Delhi uprawia tę starożytną sztukę w parku niedaleko swojego domu. – Nie chcę się wypowiadać na temat power jogi czy gorącej jogi. Naszym zadaniem jest dostarczenie pewnych dowodów i umożliwienie innym podjęcia decyzji – wyjaśnia państwowy strażnik tradycji. Nie kryje jednak emocji wskazujących na lekkie oburzenie z powodu oszukańczych federacji pseudojogicznych, które "za licencjonowanie" swej metody jogi pobierają franczyznę, nie mając ku temu ani prawa ani wiedzy. 

Kampania na rzecz ochrony jogi jako elementu indyjskiej kultury zaczęła się kilka lat temu, kiedy to niejaki Bikram Choudhury, samozwańczy hollywoodzki "nauczyciel gwiazd",  usiłował opatentować swój styl w Stanach Zjednoczonych. Spowodował zamęt wśród ćwiczących, gdyż chciał umieścić znaki ochrony towarowej przy nazwie "yoga", co spowodowało liczne protesty. Takie praktyki są obrzydliwe, gdyż osobnik ten nie posiada od nikogo uprawnień do nauczania jogi, a chciał nadać sobie prawo do uczenia jogi na całym świecie. 

– Oni jedynie tworzą marki – stwierdza guru Singh, który również opracował pewien styl i nazwał go "jogą miejską". – Wszystkie te rodzaje jogi istniały już wcześniej, oni tylko nadali im nowe, angielskie nazwy – przekonuje Singh. Takie postępowanie jest mylące, zwodnicze i oszukańcze, stawiając często autentycznych nauczycieli w złym świetle i niekorzystnej sytuacji, gdzie podróbki i oszustwa fitnessowe robią furrorę, a wiedza o jodze i jej praktyce zostaje usunięta z masowej świadomości społeczeństwa. 

Zdaniem autentycznych mistrzów tylko joga opisana w takich tekstach jak chociażby Hathajogapradipika – podręcznik spisany przez XV-wiecznego mędrca – jest zgodna z tradycją jogi. Tymczasem nowe pokolenia nie wiedząc jak joga wygląda są łatwe do oszukania i można im wmówić, że chcą czegoś innego niż joga pod hasłem jogi. 

Młody 33-letni guru Mohan prowadzi zajęcia dla młodych indyjskich profesjonalistów, pracujących w firmach informatycznych na obrzeżach Delhi. Jest pionierem jogi w stylu call-center. Opracował specjalne zestawy asan dla osób spędzających wiele godzin przy telefonie.   – Dwa tysiące lat temu ludzie żyli inaczej, mieli inne potrzeby – podkreśla Mohan. – W tamtych czasach jogę uprawiano w dżunglach i nad rzekami. Tymczasem zawsze opracowywano nawet indywidualne zestawy asan odpowiednie dla potrzeb ćwiczącego, jednak ta wiedza nie jest przekazywana na Zachodzie, za to liczni samozwańcy zwodzą ludzi, że jakiś inny zestaw na coś jest nowym stylem jogi. Jest to kompletna bzdura. 

Według starych tekstów jogini czyścili czy raczej dezynfekowali miejsce ćwiczeń krowim łajnem. Nie było wtedy lepszego środka dezynfekcyjnego. Dziś oczywiście byłoby to nie do pomyślenia, nawet w Indiach – zauważa guru Mohan. Zastrzega przy tym, że pewne aspekty jogi są niezmienne, a nauczyć się trzeba bardzo wiele, żeby móc zostać autentycznym instruktorem. – Joga zawsze służy ludzkości. To jest tradycyjna mądrość i jej zasięg nigdy nie powinien być ograniczany – podkreśla guru Mohan z Delhi. Tylko chodzi o jogę autentyczną, a nie pseudojogiczne patenty sprzedawane pod hasłem joga na Zachodzie. 

Oszukańczy umysł potrafi nie tylko podpiąć się pod jogą ze swoją tandetą, ale także dobre oryginalne nauki duchowego mistrza takiego jak Yogananda zmienić i zniekształcić, że stają się zupełnie nieprzydatne i tak pokrętne, że aż trudne do zrozumienia. 

 

YOGA: Osiem aspektów jogi

Autentyczna joga zawiera co najmniej osiem aspektów, osiem grup ćwiczeń, a asany zwane pozycjami jogi wcale nie są tym, co jest podstawą od której należy zaczynać ćwiczenia. 

Osiem grup to, w kolejności: 

1. yama, 

2. niyama, 

3. asana, 

4. pranayama, 

5. pratyahara, 

6. dharana, 

7. dhyana, 

8. samadhi 

Jak widać, ćwiczenia fizyczne (czyli asana) to tylko jeden z drobnych elementów, na dodatek wcale nie podstawowych ani pierwszych. Powstały od poczatku też różne szkoły jogi, skupiające na się na różnych metodykach praktyki: mantra joga, bhakti joga, krija joga, radża joga, laja joga, hatha joga i inne. 

Sama powściągnięcia (yama) dzielą się na wiele różnych. Same pozycje (asany) dzielą się na wiele różnych. Samych stanów samadhi wyszczególnia się kilka rodzajów! A więc wszystko jest bardzo skomplikowane, ma też bardzo precyzyjne narzędzia do osiągnięcia poszczególnych celów. Dlatego trzeba uważać o czym się chce powiedzieć mówiąc "joga". 

Na koniec warto dodać że joga ma wielowiekową tradycję - tysiące już lat sprawdzonej już praktyki - czyli została wypraktykowana przez niezliczoną ilość adeptów - i stanowi owoc ich poszukiwań i ulepszeń. Przez te tysiące lat, prawidłowo rozumiana, stała się bardzo precyzyjna. To bardzo dopracowana filozofia życia, która dorobiła się zrozumienia stanów ludzkiej psychiki znacznie bardziej zaawansowanych, niż współczesna zaledwie stuletnia psychologia. 

Mało powiedzieć że joga na setki lat przed psychologią zachodu znała podświadomość, znała hipnozę i wiele innych - choć i podświadomość i hipnoza są tam uważane za elemnty poboczne, mniej ważne. Do hipnozy nawet nie przykłada się wagi uważając ją "za byle co" - to co dopiero się kryje w aspektakch uważanych w jodze za ważne, a pomijanych w fitness jodze, które zamiast poprawiać zdrowie jest coraz bardziej krytykowana za szkodzenie zdrowiu i wysoką kontuzyjność? 

Joga nie może być ćwiczona z przyrządami gimnastycznymi jako wyczynowa gimnastyka czy sport olimpijski! Nie w tym celu została stworzona i trzeba się trzymać oryginalnych ćwiczeń i metodyki, aby nie nabierać ludzi na "cośkolwiek" pod szyldem jogi! 

 

YOGA: Jogomania - Polska i Świat

Świat opanowała jogomania. Od 1999 roku zwolenników jogi przybywa trzy razy szybciej niż wyznawców wielkich religii monoteistycznych. W to, że joga jest dobra na wszystko, w roku 2004 wierzyło już prawie 200 mln ludzi na świecie (poza Indiami), a w 2010 mówi się o 0,5 miliarda ludzi ćwiczących jogę. W Stanach Zjednoczonych w 2004 roku jogę uprawiało około 18 mln osób, czyli dwuipółkrotnie więcej niż jeszcze pięć lat temu. W Niemczech ćwiczyło jogę 3 mln ludzi - trzy razy więcej niż trzy lata wcześniej, w 2001 roku. 

W Polsce w pierwszych czterech latach nowego tysiąclecia ta liczba wzrosła około dziesięciokrotnie - z 3-5 tysięcy do 30-50 tysięcy. W naszym kraju działało ponad 50 szkół jogi,a ich liczba ciągle rosła, jednak nie wszystkie "szkoły jogi" są rzeczywiście jogą. Oszałamiająca kariera jogi w ostatnich latach wynika z tego, że jest ona zdrowa, tania (w Warszawie jedna lekcja kosztowałą od 16-40 zł), bezpieczna i prawie każdy może sprostać jej wymaganiom. W autentcznej jodze rodem z Indii nie ma przegranych, nie ma ostrej konkurencji - rywalizuje się tylko z samym sobą, z własnymi słabościami. 

 

YOGA: Celebrity i joga 

Psychoterapeuta Jacek Santorski codziennie rano ćwiczy kilka pozycji, które pozwalają mu się odpowiednio nastroić na nadchodzący dzień. Podobne ćwiczenia poleca swoim pacjentom. Uważa, że dzięki temu łatwiej osiągną oni sukcesy zawodowe, finansowe, emocjonalne, rodzinne. 

Dla aktorki Joanny Brodzik joga jest sposobem na wewnętrzne uspokojenie, pozwala jej przezwyciężać słabości. 

Barbara Labuda, minister w kancelarii prezydenta, ćwiczy jogę od 27 lat. Zaczęła w więzieniu - w 1983 roku skazana za działalność opozycyjną. Joga chroniła ją przed światem zewnętrznym. 

Trębacz jazzowy Tomasz Stańko ćwiczy od trzynastu lat, kiedy postanowił przestać palić haszysz i marihuanę. 

Piosenkarka Kora w jodze widzi najlepszą metodę zwalczania stresu i pokonywania zmęczenia, a także najlepszy środek na odchudzanie. 

- Joga pomaga radzić sobie z 16 tysiącami kilometrów nerwów, które są w naszym ciele. Joga to taka gra na nerwach i na całym ciele - mówi reżyserka i piosenkarka Magda Umer. 

- Dzięki jodze mogę się wyciszyć, odciąć od codziennego życia. Czasem jestem tak spokojna, że syn mnie nie poznaje i mówi, że woli, gdy jestem "normalna" - zwierza się Jolanta Pieńkowska, prezenterka "Wiadomości" TVP. 

Żeglarz Mariusz Kusznierewicz dzięki jodze nauczył się koncentrować, przestał być roztrzepany. 

Mieszkający w Polsce muzyk John Porter dzięki jodze wypracował w sobie wewnętrzną harmonię, znalazł też w niej sposób na podtrzymanie witalności i młodego wyglądu. 

Prof. Janusz Szopa, były rektor Politechniki Częstochowskiej, uważa, że joga uczy konsekwencji i oczyszcza umysł. Zdarzało się, że w przerwach podczas naukowych konferencji prof. Szopa dawał praktyczny pokaz jogi. 

Anna Kalata, w Polsce znana głównie za sprawą tego, że w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a potem Jarosława Kaczyńskiego piastowała stanowisko ministra pracy i polityki społecznej. Dziś na ulicy nie mogą poznać jej znajomi, bo joga spowodowała jej niecodzienną przemianę! 

 

YOGA: Indie opatentowały całą jogę dla jej ochrony!

Chcąc chronić swoje dziedzictwo kulturowe, Indie od początku roku 2007 zamierzały opatentować pozycje ciała przyjmowane podczas ćwiczenia jogi. Powołano wtedy ogólnonarodowy zespół, składający się z 200 naukowców z Komitetu Badań Naukowych i Przemysłowych (CSIR), przedstawicieli rządu i hinduskich guru z 9 tradycyjnych szkół jogi, który miał sporządzić spis tradycyjnych asan. Wszystko po to, by zapobiec piractwu, plagiatom i zbrodniom patentowym w USA oraz Europie. 

Do lutego 2009 do Cyfrowej Biblioteki Tradycyjnej Wiedzy Indyjskiej dodali oni ponad 600 asan. Ma to nie dopuścić, by uzurpatorzy i pomyleńcy z USA czy Europy opatentowali je jako własne lub autorskie. Podobne próby były już podejmowane w przeszłości, co bardzo rozzłościło obywateli tego wielkiego azjatyckiego państwa, jakim są Indie. 

W wielu krajach joga cieszy się sporą popularnością. Z biegiem czasu stała się też dochodowym interesem w amerykańskim stylu. W Indiach stanowi ona jednak część kulturowego dziedzictwa, rodzaj zbiorowej wiedzy. Ćwiczy się ją w parkach (jak w Chinach tai chi), a mistrzowie często dzielą się z chętnymi swoją wiedzą za darmo, ucząc m.in. technik oddechowych.

Gdy na Zachodzie coraz więcej osób interesowało się jogą, w samych tylko USA przyznano do 2008 roku 130 patentów związanych z jogą, około 150 pomysłów objęto ochroną na podstawie prawa autorskiego, zarejestrowano też 2300 znaków towarowych - co wszystko jest przestępstwem na jodze. Na rok 2010 jest ponad 3 tysiące patentów asan i ich wariantów zarejestrowanych przez rozmaitych amerykańskich oszołomów finessowych! 

Teraz Cyfrowa Biblioteka Tradycyjnej Wiedzy Indyjskiej jest dostępna w biurach patentowych na całym świecie, można więc bez problemu ustalić, czy wnioskodawca dopuszcza się plagiatu i łajdactwa, czy istotnie wymyślił coś całkiem nowego. Dotąd zespół ekspertów z Indii przeanalizował 35 starożytnych tekstów, w tym Mahabharatę. Dr V.P. Gupta z CSIR wyraża nadzieję, że do końca 2009 roku powstanie spis nawet 1500 asan. 

Jak poinformowano w czerwcu 2010, już ponad 900 tradycyjnych asan jogi jest skatologowanych i przygotowanych w formie patentowej jako własność intelektualna narodów Indii. Będzie to chronić jogę przez fitnessowymi organizacjami biznesowymi z USA i Europy, które usiłują zawładnąć jogą w sposób przestępczy ją kradnąc jako własność intelektualną narodów Indii i jeszcze wypaczyć! Wszystkie asany będą umieszczone w Multimedialnej Bibliotece Wiedzy Tradycyjnej - Traditional Knowledge Digital Library (TKDL). Asany jogi już tam umieszczone mają w Indii status produktu opatentowanego, z patentem obejmującym cały świat, zresztą podobnie jak wiele medycznych receptur ajurwedyjskich. 

Należy dodać, że od początku czerwca 2010, wszystkie pozaindyjskie, w tym amerykańskie patenty na asany czy metody i szkoły jogi są w świetle prawa międzynarodowego nieważne, stając się działalnością przestępczą. Należy dodać, że śri yantra, jako część depozytu religijnego Indii, także nie może być patentowana, jak to zrobił jeden spryciarz i dorobkiewicz w Polsce. Zgodnie z prawem międzynarodowym nie można opatentować bowiem przedmiotów kultu religjnego, a śri yantra jest takim właśnie w Indii przedmiotem kultowym dla wyznawców hinduizmu. Dlatego wkurzają tacy osobnicy jak Jarosław M., z Borne Sulinowa, który do słowa yantra w urzędzie patentowym dopisuje sobie jakieś "R" w kółeczku. 

Dr Vinod Kumar Gupta, szef The Traditional Knowledge Digital Library w Delhi mówi: "Yoga pochodzi z Indii. Ludzie nie powinni twierdzić, że wynaleźli nową jogę, kiedy jest to kłamstwem! Niektórzy ludzie twierdzą we wnioskach patentowych, że robią coś innego, nowego, ale tak nie jest jak zapewniają. I to widać na sfilmowanych asanach w rządowej bibliotece. Pomysł opatentowania i przejęcia jogi wyszedł w 1997 roku z kilku amerykańskich kościołów chrześcijańskich i grup kultowych, które chcą przejąć nad jogą kontrolę. Nikt nie powinien używać jogi w sposób nieodpowiedni. Nikomu nie wolno pobierać za prawo używania nazwy joga czy ćwiczenie serii asan żadnych opłat, gdyż jest to wiedza tradycyjna Indii." 

 

W artykule wykorzystano materiał opublikowany w brytyjskim "The Guardian" przez Jason Burke'a oraz artykuły z "Times of India" i "The Sunday Times"

Zespół Stowarzyszenia Macierz d/s Jogi

Licznik odwiedzin: 1469810 Ostatnia aktualizacja strony: 2012-05-19 05:55:43